„Weź kartkę, długopis i spisuj z nagrobków imiona, nazwiska i daty urodzenia”. Jak partyjni działacze zbierali podpisy na cmentarzu [FRAGMENT KSIĄŻKI MICHAŁA MAJEWSKIEGO]

Mój rozmówca zbierał z kolegami te podpisy, ale ewidentnie im nie szło. Liczył, że będzie miał pięćset autografów dziennie, a po trzech dniach ledwie dociągnął do trzystu. Wstyd. Zbierał z nim chłopak, który miał trochę więcej doświadczenia. Mój rozmówca był już o krok od rzucenia tego w diabły i szybkiego zakończenia błyskotliwie zapowiadającej się kariery politycznej. Ale jego kolega wiedział, że jest jeszcze ostatnia deska ratunku. Wsiedli do autobusu i pojechali na obrzeża miasta. Wysiedli przy kościele. Przez głowę przyszłego ministra przeszła myśl, że może idą się pomodlić, bo już nie ma nadziei. Ale minęli kościół i poszli na cmentarz. kolega instruował: – Weź kartkę, długopis i spisuj z nagrobków imiona, nazwiska i daty urodzenia. Omijaj groby tych, którzy dziś mieliby po sto lat albo więcej. Jedziemy! – pisze Michał Majewski w swojej nowej książce „Tak to się robi w polityce”, która 4 kwietnia pojawi się w księgarniach. Poniżej cały fragment.

*****

Co jest w polityce najważniejsze? Wybory! Mój rozmówca był w polityce przez piętnaście lat. Zaczynał w młodzieżówce, a doszedł do stanowiska ministra. Choć wiatr historii wywiał go z życia publicznego, to nie lubi tych dziecinnych żali, że polityka jest bezwzględna, brudna i fałszywa. Dziś uważa, że to gadanina naiwniaków i pięknoduchów. Sam przez chwilę był takim naiwniakiem, ale szybko mu przeszło. Kiedy?

Zbierali podpisy, by zarejestrować listę wyborczą. To moment, gdy partyjne młodzieżówki mogą się wykazać. Chwila prawdy i test organizacyjnej sprawności. Jeśli go zdasz, możesz liczyć na nagrodę. Może zostaniesz szefem biura poselskiego, może asystentem posła. A jak pójdzie naprawdę dobrze, to w następnych wyborach, choćby samorządowych, samemu zagościsz na liście wyborczej.

Mój rozmówca zbierał z kolegami te podpisy, ale ewidentnie im nie szło. Liczył, że będzie miał pięćset autografów dziennie, a po trzech dniach ledwie dociągnął do trzystu. Wstyd. Zbierał z nim chłopak, który miał trochę więcej doświadczenia. Mój rozmówca był już o krok od rzucenia tego w diabły i szybkiego zakończenia błyskotliwie zapowiadającej się kariery politycznej. Ale jego kolega wiedział, że jest jeszcze ostatnia deska ratunku. Wsiedli do autobusu i pojechali na obrzeża miasta. Wysiedli przy kościele. Przez głowę przyszłego ministra przeszła myśl, że może idą się pomodlić, bo już nie ma nadziei. Ale minęli kościół i poszli na cmentarz. kolega instruował: – Weź kartkę, długopis i spisuj z nagrobków imiona, nazwiska i daty urodzenia. Omijaj groby tych, którzy dziś mieliby po sto lat albo więcej. Jedziemy!

W dwie godziny mój rozmówca miał trzysta martwych nazwisk. Następnego dnia pojechał z kolegą na cmentarz w sąsiednim miasteczku i kolejnych pięćset nazwisk wpadło. Ale pod listami wyborczymi trzeba jeszcze wpisać PESEL i złożyć podpis. Do dat urodzenia zatem na chybił trafił dopisywali cyfry i tak tworzyli PESEL. Podpisy? Wzięli kilka długopisów, by tusz był różny, i sami stawiali te autografy. To były czasy, kiedy nikt w Państwowej Komisji Wyborczej podpisów pod listami dokładnie nie sprawdzał. Byli o krok od wpadki, bo przypadkowo wpisali dane i złożyli podpis kobiety, która miałaby sto czterdzieści lat, ale w ostatniej chwili sami to zauważyli.

– Po latach w polityce powiem brutalnie: jakbyśmy chcieli być legalistami, to trzeba by anulować wyniki wszystkich wyborów z ostatnich kilkunastu lat – opowiada mój rozmówca. – Dlaczego? Dane podpisujących listy wyborcze są kolekcjonowane przez partie. To była jedna z najcenniejszych rzeczy, jaką chroniła szafa pancerna w naszym biurze. Trzymało się te dane na czarną godzinę – z poprzednich wyborów, dawnych referendów. I jeśli brakowało podpisów pod bieżącymi listami wyborczymi, to się korzystało z tych starych i je dopisywało. ale przy takich fałszerstwach trzeba zawsze złożyć pod listą więcej podpisów, tak ze sto trzydzieści, sto pięćdziesiąt procent wymaganych. Górka jest potrzebna, jakby PKW coś zakwestionowała.

Poza spisywaniem z nagrobków był jeszcze jeden trik, który stosował kolega mojego rozmówcy. Jego ciotka pracowała w urzędzie miasta. A tam są spisy mieszkańców, dane kierowców czy płatników lokalnych podatków. To dane cenne jak diabli, bo prawdziwe, pełne i aktualne. Kolega przyszłego ministra dostał taki spis od ciotki i z miejsca miał kilkaset nazwisk. Pięknie wtedy zapunktował u szefów. Ładnie mu się kariera rozwinęła. Już trzecią kadencję jest posłem, dziś walczy o praworządność, ciągle o niej mówi w telewizji. Podkreśla, jak to trzeba przestrzegać zasad.

Fot. Czerwone i czarne

Pozostałe z : Plac300

Kantar dla 300: Trzaskowski zdecydowanym faworytem w Warszawie, Jaki najsilniejszym kandydatem PiS, lewica mocna, ale podzielona

Kandydat Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej zdecydowanie wygrywa w warszawskim sondażu KANTAR Millward Brown dla 300POLITYKI. Poparcie dla Trzaskowskiego w pierwszej turze wynosi wariantowo 37-38%. Kantar przeprowadził badanie w dwóch wariantach kandydatów PiS. Patryk Jaki otrzymał 23%, Michał Dworczyk 18%. Wyższe poparcie dla Jakiego w hipotetycznej pierwszej turze pochodzi głownie z Czytaj więcej →

Polityczny plan tygodnia: rocznica katastrofy smoleńskiej, konwencja PiS, wizyta Timmermansa, Sejm o sądach i komisji śledczej

Nadchodzący tydzień w polityce to przede wszystkim 8. rocznica katastrofy smoleńskiej, konwencja PiS, a także dwudniowe posiedzenie Sejmu – niewykluczone, że jedyne w tym miesiącu – w trakcie którego posłowie mają powołać zaproponowaną przez PiS komisję śledczą ds. VAT. W Sejmie nastąpi odsłonięcie tablicy upamiętniającej Lecha Kaczyńskiego, a posłowie z Czytaj więcej →

Polityczny plan tygodnia: odchudzenie rządu, komisja o IPN, spotkanie Brudziński-Hermeliński, posiedzenie Senatu

W poniedziałek premier Morawiecki – jak zapowiedział – ma ogłosić zmniejszenie rządu. W sumie posady ma stracić mniej więcej 1/5 wiceministrów. Także w poniedziałek odbędzie się Zgromadzenie Ogólne sędziów NSA. We wtorek Joachim Brudziński spotka się z Wojciechem Hermelińskim, a w czwartek zbierze się sejmowa komisja ws. wniosku prezydenta Dudy Czytaj więcej →

„Schetyna jawi się dzisiaj jako główny „utrwalacz” władzy PiS”. Jacek Wojciechowicz odchodzi z PO

– Mimo że od dwóch lat państwo polskie jest niszczone przez Prawo i Sprawiedliwość, opozycji nie udało się ani zatrzymać tych szkodliwych działań ani zbudować realnej, dającej nadzieję alternatywy. Platforma Obywatelska nieudolnie próbuje zatrzymać złą zmianę. Bez szybkiej i radykalnej zmiany sposobu zarządzania i działania Platformy Obywatelskiej skazujemy Polskę na Czytaj więcej →