Relacja Live

01.01.2019

11:34

6 politycznych projektów, które utknęły w Sejmie

Ostatni rok pokazał, że nowelizację ustawy można uchwalić w kilka godzin, bez zwoływania komisji - po I czytaniu odbywa się drugie, a zaraz potem trzecie. To nowość, bo choć pakiet zmian w TK też był przyjmowany w dosyć szybkim tempie, to jednak sejmowe komisje obradowały nad nim dobre kilkanaście godzin. Nawet ws. pierwotnej wersji ustawy o SN zebrała się komisja na jednym posiedzeniu.

Ale 2018 rok kolejny raz pokazał też, że przy braku woli politycznej do uchwalenia danego projektu, można w łatwy sposób - rożnymi metodami - zablokować go na właściwie każdym etapie prac w Sejmie. Uszczelnienie ograniczenia handlu czy lex Podlasie zostało zdjęte z porządku obrad właściwie w ostatniej chwili, a projekty opozycji ws. komisji śledczych w dalszym ciągu nie są rozpatrywane.

Poniżej sześć wybranych przykładów - jest ich oczywiście więcej, wystarczy prześledzić zakładkę ”wniesione projekty ustaw” (czyli takim, którym nie nadano jeszcze numeru druku) na stronie Sejmu, ale te opisywane przez nas były w przeszłości dyskutowane w mediach i miały, mniejszy lub większy, wpływ na polską politykę. Co ciekawe, niektóre z nich zostały zostały zgłoszone z inicjatywy obozu rządzącego.

*****

Uszczelnienie ograniczenia handlu. Pod koniec minionego roku PiS w błyskawicznym tempie chciało przeforsować projekt nowelizacji ustawy ograniczeniu handlu w niedziele i święta, w praktyce prowadzący do uszczelnienia systemu. Propozycja została zgłoszona 20 listopada, a na początku grudnia miała być głosowana. Niespodziewanie II czytanie zostało skreślone z harmonogramu, marszałek Sejmu zażądał od posłów PiS oceny skutków tej regulacji, ale projekt nie wrócił pod obrady na kolejnym posiedzeniu.

In vitro i aborcja. Kiedy w marcu sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka pozytywnie zaopiniowała obywatelski projekt “Zatrzymaj aborcję“ znoszący możliwość przerwania ciąży ze względu na ciężkie i nieodwracalne wady płodu, bardziej liberalna część opozycji uznała, że to powrót do prac nad tą propozycją. Po kilku miesiącach widać, że tak się nie stało - projekt utknął w marcu, a nawet TK w dalszym ciągu nie zajął się wnioskiem grupy posłów. Podobnie wniesiony jesienią projekt - wniesiony przez posłów z kilku klubów - ograniczający stosowanie metody in vitro 23 listopada został skierowany do opinii konstytucyjnej BAS. To zapewne sposób na jego “zamrożenie”.

Lex Podlasie. Polityczny klincz w województwie podlaskim zmusił PiS do działania. Na początku grudnia do Sejmu wpłynął projekt wprowadzający wymóg uzyskania zgody sejmiku na ogłoszenie przerwy w sesjach. Ta tzw. ustawa antyobstrukcyjna miała być przegłosowana w ekspresowym tempie, na jednym posiedzeniu - tak wynikało nawet z oficjalnego harmonogramu. Wybór zarządu województwa spowodował jednak, że prace zwolniły, a projekt został skierowany do sejmowej komisji. PiS może jednak go uchwalić, by zabezpieczyć się na przyszłość przed potencjalnym klinczem - choć sytuacja w teorii może kiedyś odwrócić.

Frankowicze. Na procedowaniu tego projektu najbardziej zależy prezydentowi Dudzie - wszak to jedna z jego wyborczych obietnic z 2015 roku. Głowa państwa nie ma jednak możliwości przyspieszenia prac parlamentarnych, a te toczą się w ślimaczym tempie. Pod koniec grudnia najpierw przełożono posiedzenie podkomisji - która zajmuje się kilkoma projektami - a następnie je przełożono. Tadeusz Cymański tłumaczył, że odbędzie się ono w nowym roku. PAD zdaje się nie być zadowolony z takiego tempa prac, bo w jednym z ostatnich wywiadów wśród obietnic, których nie udało się jeszcze wypełnić, wymienił właśnie sprawę frankowiczów.

Czasowstrzymywacz. Na pierwszym w tym roku posiedzeniu Sejmu - 18 stycznia rano - będzie głosowany wniosek o uzupełnienie porządku dziennego o II czytanie projektu PSL dot. nowelizacji ustawy o czasie urzędowym. To tzw. czasowstrzymywacz, czyli propozycja dot. ustanowienia całorocznego czasu letniego na obszarze RP. Ludowcy zgłosili projekt 1,5 roku temu i choć temat wracał co jakiś czas, to projektu nie udało się uchwalić - być może dlatego, że w PE trwają prace nad zmianą dyrektywy.

Komisje śledcze. Tutaj praktycznie nic się nie zmieniło - w ubiegłym roku pisaliśmy, że PiS blokuje projekty opozycji ws. powołania komisji śledczych. W międzyczasie w jednym przypadku odbyło się I czytanie, ale w pozostałych przypadkach do rozpatrzenia nie doszło. Partia rządząca uznała, że lepiej “zamrażać” projekty, niż doprowadzać do kłopotliwej debaty. W ten sposób utopiono przynajmniej kilkanaście inicjatyw. W tej kadencji zostały co prawda powołane dwie komisje śledcze, ale tylko z inicjatywy PiS.

Fot. Sejm


19:37

Macierewicz:

Sojusz z Niemcami nie da antyrosyjskiego efektu. Musi doprowadzić do wepchnięcia Polski do rosyjskiej strefy wpływów, a w najlepszym razie - do uczynienia z Polski swoistego kondominium rosyjsko-niemieckiego [5 CYTATÓW]

- Dziś kanclerz Niemiec Angela Merkel mówi nam otwarcie, że mamy zrezygnować z naszej niepodległości i suwerenności narodowej, prezydent Francji Emmanuel Macron ogłasza, że europejska armia, która miałaby powstać, może być użyta do walki z USA. Trybunał Sprawiedliwości staje się gwarantem postkomunistycznego dyktatu w polskim sądownictwie, a Parlament Europejski potępia polski patriotyzm i chce na nas wymusić porzucenie wartości chrześcijańskich - napisał Antoni Macierewicz w eseju “Cena patriotyzmu” opublikowanym w ostatnim numerze miesięcznika “Wpis”, Poniżej kilka wybranych cytatów. Całość można przeczytać i zakupić tutaj.

*****

-- O TSUE, KTÓRY STAJE SIĘ GWARANTEM POSTKOMUNISTYCZNEGO DYKTATU W POLSKIM SĄDOWNICTWIE: “Tego świata już nie ma. Oczywiście jest Unia Europejska i jest Polska, która ma tam swoje miejsce określane przez Konstytucję RP. Bo Unia, jaką Polska zaakceptowała i za którą Polacy głosowali w referendum w 2004 roku, to był związek suwerennych narodów i niepodległych państw. Ta kwestia została rozstrzygnięta przez polski Trybunał Konstytucyjny w 2010 roku w odpowiedzi na wniosek grupy posłów, których miałem zaszczyt reprezentować. Polska jest wobec takiej Unii lojalna i oczekuje wzajemności. Ale ta Unia właśnie odchodzi w przyszłość. Dziś kanclerz Niemiec Angela Merkel mówi nam otwarcie, że mamy zrezygnować z naszej niepodległości i suwerenności narodowej, prezydent Francji Emmanuel Macron ogłasza, że europejska armia, która miałaby powstać, może być użyta do walki z USA. Trybunał Sprawiedliwości staje się gwarantem postkomunistycznego dyktatu w polskim sądownictwie, a Parlament Europejski potępia polski patriotyzm i chce na nas wymusić porzucenie wartości chrześcijańskich. Demokrację i wolę narodu wyrażaną w wolnych wyborach chce się zastąpić sondażami, propagandą, dezinformacją i przekupstwem. Przed takimi właśnie kierunkiem zmian przestrzegał wielki polski święty Jan Paweł II, przypominając, że demokracja bez wartości może obrócić się w system totalitarny. Dziś stajemy się właśnie wobec takiego zagrożenia”.

-- O USA, TUSKU I KATASTROFIE SMOLEŃSKIEJ: “W rzeczywistości Ameryka potrzebuje Polski, a Polska skazana jest na Amerykę. Taka konfiguracja to niesłychanie rzadka sytuacja w dziejach światowej geopolityki i faktycznie, politycy reprezentujący obie strony szukają innego rozwiązania, nie chcąc być uzależnionym od partnera. Dla USA oznaczałoby to sojusz z Rosją albo w wersji putinowskiej, albo taki, jaki starał się wykreować George Soros. Bez względu na rozważania gabinetowych strategów - jak na razie - nic nie wskazuje na to, by Partia Republikańska i jej elektorat zaakceptowali taką możliwość. W Polsce sytuacja jest także skomplikowana. Po obu stronach obecnego sporu ideowo-politycznego, tzn. zarówno w obozie totalnej opozycji, jak i szeroko rozumianej prawicy, są środowiska gotowe zaakceptować sojusz rosyjsko-polski. Oczywiście, koncepcje te mają różny kształt i ich znaczenie dla obu formacji jest odmienne. Totalna opozycja wyrosła z obozu forsującego (w ślad za Niemcami) akceptację dla porozumienia z Rosją. Owocem tej właśnie polityki Donalda Tuska był dramat smoleński i to bez względu na to, w jakim stopniu Tusk i związani z nim politycy mieli świadomość reperkusji swojej postawy i tego, w jakiej grze uczestniczą. Jedno jest pewne: śmierć polskiej elity z prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele była prostą konsekwencją otwarcia Polski przez rząd Tuska na wpływy rosyjskie”.

-- O AGENTURALNO-ROSYJSKIM UZALEŻNIENIU POLITYKI DONALDA TUSKA: “O tym agenturalno-rosyjskim uzależnieniu polityki Donalda Tuska musimy dziś jasno mówić, bo brutalnie kłamliwa propaganda totalnej opozycji i bezradność publicznych środków informacji robią wrażenie na młodym pokoleniu nie pamiętającym tamtych wydarzeń. Większość mediów ignoruje “niewygodne” fakty i ustalenia Komisji Smoleńskiej (...) Rozpoczęta wówczas kampania nienawiści przeciwko prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu i de facto polskiej tradycji niepodległościowej na zawsze już pozostanie symbolem Platformy Obywatelskiej i obozu totalnej opozycji. Ten obraz oczywiście można by rozszerzyć, przypominając diagnozy strategów prezydenta Bronisława Komorowskiego, a Rosja może stać się częścią NATO. Taka właśnie była geneza planu stopniowej likwidacji armii, walki z patriotyzmem, podporządkowywania polityki polskiej Niemcom i Rosji. Takie też były źródła tragedii smoleńskiej!”.

-- O SOJUSZU Z NIEMCAMI I SWOISTYM KONDOMINIUM ROSYJSKO-NIEMIECKIM: “Przywołanie tych faktów było niezbędne dla zrozumienia, przed jakim dylematem staje dziś polityka polska, próbująca powrócić do idei sojuszu niemieckiego (a w konsekwencji -rosyjskiego!). Oczywiście, zwolennicy tej koncepcji po stronie prawicy wychodzą z zupełnie innych założeń i argumentują swoje propozycje inaczej niż Donald Tusk i totalna opozycja. Nie sugeruję, że są ich ukrytymi zwolennikami, ale rzecz w tym, że mimo pięknie umotywowanych intencji konsekwencje ich działań rysują się podobnie. Widzą oni sojusz z niemiecką Unią Europejską albo jako część wielkiej cywilizacyjnej operacji antyanglosaskiej, albo jako możliwość wpłynięcia na trwałe uformowanie UE przeciw Rosji. Jednak tylko pierwsza z tych możliwości jest realistyczna. Sojusz z Niemcami nie da antyrosyjskiego efektu, przeciwnie, musi doprowadzić do wepchnięcia Polski do rosyjskiej strefy wpływów, a w najlepszym razie - do uczynienia z Polski swoistego kondominium rosyjsko-niemieckiego. Nie zdają sobie z tego sprawy ci polscy patrioci, którzy uwiedzeni konserwatywnymi wypowiedziami Putina i motywowani antyamerykanizmem propagują wielką unię europejsko-rosyjską, od Lizbony po Władywostok. Sojusz rosyjsko-niemiecki dotychczas zawsze prowadził do zniszczenia Polski. Wystarczy zajrzeć do prac Aleksandra Dugina, głównego ideologa Putina i twórcy putinowskiej strategii geopolitycznej, by zobaczyć, co naprawdę niesie Polsce imperium niemiecko-rosyjskie”.

-- O PIS I POTRZEBIE MASOWEJ ZDOLNOŚCI DZIAŁANIA: “W blisko stuletniej historii walki Polaków o utrzymanie niepodległego państwa odzyskanego po 123 latach rozbiorów nigdy zapewne nie mieliśmy tak znakomitej koniunktury gospodarczej i tak wielkiej gotowości narodu do podjęcia tego wyzwania. To prawda, że ten wysiłek napotyka zmasowany opór elit postkomunistycznych w kraju wspierany przez zagranicę, zwłaszcza w Niemczech, które szykują się do skonsumowania upragnionego sojuszu z Rosją. To prawda, że aby tę walkę wygrać, konieczne jest wsparcie powszechnego ruchu narodowego tak silnie dającego wyraz swoich dążeń w ostatnich latach. Chodzi nie tylko o poparcie sondażowe dla rządu Prawa i Sprawiedliwości. Potrzebna jest masowa zdolność działania jak ta wyrażana w wielkich demonstracjach takich jak Marsz Niepodległości, wsparcie dla tradycji Żołnierzy Niezłomnych, budowy wojsk obrony terytorialnej, gotowość przeznaczania pieniędzy budżetowych na zbrojenia, a wreszcie powszechna aprobata dla reform gospodarczych budujących silną i sprawiedliwą Polskę”.

Fot. Facebook Antoniego Macierewicza