Relacja Live

01.08.2015

09:46

Plan PEK na sobotę: wystąpienie przy Grobie Nieznanego Żołnierza, koncert "(nie)Zakazane Piosenki"
Plan PEK na sobotę: wystąpienie przy Grobie Nieznanego Żołnierza, koncert "(nie)Zakazane Piosenki" Tak wygląda plan premier Ewy Kopacz w dniu 71. rocznicy Powstania Warszawskiego. 10:00 – udział w uroczystościach pod Pomnikiem „Mokotów Walczący 1944” – ul. Krasickiego, Park im. Gen. Orlicz-Dreszera 12:00 – udział w uroczystościach przy Grobie Nieznanego Żołnierza 14:00 – udział w uroczystości złożenia wieńców pod Pomnikiem Polskiego Państwa Podziemnego i Armii Krajowej – ul. Jana Matejki 16:55 – udział w uroczystościach pod Pomnikiem „Gloria Victis” na cmentarzu powązkowskim 20:00 – udział w koncercie „Warszawiacy śpiewają (nie)Zakazane Piosenki” – Plac Piłsudskiego

10:02

Pochwała zdrady

Na krótko przed ukazaniem się w „DoRzeczy” mojego wywiadu z Leszkiem Millerem, umieściłem na Twitterze swoje zdjęcie z byłym premierem. I napisałem, że za kilka dni będę miał do zakomunikowania pewną ważną informację. Promowałem w ten sposób, co oczywiste, wspomniany tekst i mój debiut w roli „wywiadowcy”. Ale spotkała mnie fala hejtu, bowiem wielu ludzi, także publicystów, nie dość, że zdążyło mnie zapisać do SLD, to jeszcze odsądzić od czci i wiary za zdradę ideałów i zaprzaństwo.

Prowokacja spełniła więc swój cel (zwłaszcza, że napisały o niej ważne portale) i bawiła mnie setnie, ale jednocześnie skłoniła do refleksji nad tym, jakie są granice zmiany poglądów i przynależności politycznej. Bo - zacząłem się zastanawiać - co by się stało, gdybym naprawdę podjął decyzję o tym, żeby startować z list Zjednoczonej Lewicy? Czy człowiek nie ma prawa do zmiany swoich poglądów? Jak długo musiałaby trwać taka zmiana, by została uznana za akceptowalną? Czy może za nią pójść (lub nawet ją poprzedzać) zmiana przynależności partyjnej i organizacyjnej? Czy człowiek zmieniający poglądy jest zawsze bydlakiem, a ktoś trwający przy swych mniemaniach sprzed ćwierć lub pół wieku na pewno jest kimś godnym pochwały? Czy zmiana poglądów nie jest przypadkiem dowodem na cywilną i intelektualną odwagę, a trwanie przy swych sądach nie jest aby objawem umysłowego lenistwa i ociężałości? Dlaczego transgresje ideowe i partyjne jednych osób akceptujemy i szanujemy, a innych potępiamy i pogardzamy nimi?

Zacznijmy więc od tego, że w zmianie poglądów nie ma niczego złego. Wszak nikt o zdrowych zmysłach nie potępi Leszka Kołakowskiego za to, że porzucił swoją stalinowską żarliwość w atakowaniu Kościoła, by w późniejszych swych dziełach oddawać się refleksji nad potrzebą mitu i konfesyjności. Nikt także nie nazwie Winstona Churchilla zdrajcą i koniunkturalistą tylko dlatego, że najpierw odszedł z Partii Konserwatywnej do liberałów, by następnie…porzucić Partię Liberalną i wrócić do torysów. W zmianie zatem poglądów, nawet bardzo radykalnej, oraz w zmianie przynależności partyjnej nie ma niczego złego. Tu chyba zgoda?

Może więc chodzi o tempo owej zmiany? Jeśli dokonywałaby się ona powoli, mogłaby być akceptowana, natomiast gdyby miała gwałtowny przebieg, należałby jej się przypatrywać podejrzliwie? Ale przecież czasami zmieniamy opinię wobec jakiejś osoby czy zjawiska właśnie pod wpływem gwałtownych wydarzeń, szybkiej demaskacji, dynamicznej sytuacji. Dlaczego mielibyśmy się bardzo długo zastanawiać nad wiernością swoje żony, jeśli złapalibyśmy ją in flagranti z kochankiem w naszej sypialni? Lub gdybyśmy zobaczyli, że nasz lider partyjny jest zwykłym oszustem i hochsztaplerem? Jeśli falsyfikacja wcześniejszych założeń przebiega szybko, wcale nie musi być gorsza, niż ta, która trwałaby nieskończenie długo.

Jeśli więc zgadzamy się z tym, że ludzie mogą zmieniać poglądy oraz że owa zmiana może dokonywać się dynamicznie, to dlaczego – wracając do wyjściowego przykładu – byłoby być czymś haniebnym, gdybym wystartował z list lewicy do sejmu? Ponieważ – to ostateczny argument – nie chodziłoby o prawdziwą zmianę światopoglądu, lecz o cyniczną chęć dostania się do parlamentu. Ale jak ocenić szczerość intencji? Wszak to akurat najtrudniejsze, bowiem wymaga wejścia w psychikę danego człowieka. Przejście Michała Kamińskiego do PO to podłość, a przejście Jarosława Gowina to wybór ideowy? Jak to zbadać? Kto potrafi odgadnąć, o czym myślała Joanna Kluzik – Rostkowska na kongresie PO 2011 roku, a o czym wspomniany już Gowin na wspólnej z Jarosławem Kaczyńskim i Zbigniewem Ziobro konwencji w 2015 roku? Dlaczego zmiana ideowa Cezarego Michalskiego czy Eliza Michalik ma być mniej godna pochwały, niż droga, którą przebyli w sprawach światopoglądowych śp. Paweł Paliwoda czy Robert Tekieli?

Co więcej, czy nie bardziej podejrzani wydają się ci, którzy zupełnie nie zmieniają swoich poglądów od pół wieku, niż ci, którzy pod wpływem lektur, wydarzeń, nowych informacji modyfikują, a czasami całkowicie zaprzeczają swoim dotychczasowym sądom? W Polsce jest tylko jeden polityk, który od 25 lat, a nawet dłużej, w żadnej sprawie nie zmienił swoich poglądów. To Janusz Korwin – Mikke. Ale czy działa to na jego korzyść? Naprawdę nic nie powinno było zmienić jego zapatrywań na ekonomię w ciągu ostatniego ćwierćwiecza? Czy rzeczywiście ćwiczenie się w erystycznych sztuczkach potwierdzających jedynie to, w co wierzyło się pół wieku temu, świadczy lepiej o człowieku, niż patrzenie szeroko otwartymi oczami i weryfikowanie swych wcześniejszych tez?

Z śmiechem i zażenowaniem patrzę na niektóre swoje opinie wygłaszane przed dziesięciu laty. Na sprawy polityczne, gospodarcze, społeczne. Przez tę dekadę zmieniłem pod wpływem nowych lektur i nowych informacji swoje poglądy w szeregu kwestiach. Jak zresztą wielu z tych, których cenię. Zdolność do rozumowania, do wyciągania krytycznych wniosków, do zaprzeczania swym poprzednim sądom jest tym, co uczyniło nas w przeszłości ludźmi. Gdybyśmy w naszej historii nie podważali istniejących poglądów, gdybyśmy trwali przy tym, co było dla nas wcześniej oczywiste i jasne, nigdy nie wyszlibyśmy z jaskiń. Tylko zdolność do kwestionowania swych wcześniejszych doświadczeń i przekonań dała rodzajowi ludzkiemu tę siłę, która uczyniła go najsilniejszym ze stworzeń na ziemi.

Bardziej podejrzani i mniej ludzcy są dla mnie ci, których cały wysiłek intelektualny nakierowany jest na utwierdzenie się w swych dotychczasowych mniemaniach, niż ci, którzy otwarci są na zmianę swych wcześniejszych opinii. Ci pierwsi są po prostu nudni, ale – co ważniejsze – zaprzeczają istocie bycia inteligentem. Jeśli bowiem ich starania zmierzają do tego, by jedynie wyszlifować swe poglądy, które posiedli w wieku 20 lat, to czyż nie jest to w istocie marnowanie czasu? Otoczyć się ludźmi myślącymi tak samo, wymieniać się lekturami utwardzającymi nasz światopogląd, ćwiczyć się w erystyce, by móc odeprzeć każdy argument strony przeciwnej – jakież to wszystko ambarasujące. I antyludzkie w istocie.

O wiele bardziej odpowiada mi postawa tych drugich – otwartość na dyskusję i argumenty innych (nawet jeśli ceną za to miałaby być konieczność zmiany swych wcześniejszych opinii), zdolność do krytycznego spojrzenia na logikę swoich zapatrywań, ciekawość świata i jego różnych punktów widzenia. Tylko tak można uczciwie wypełniać obowiązki polityka, publicysty, dziennikarza, pisarza. I człowieka – bo w istocie zdolność do poddania rewizji swego dotychczasowego oglądu rzeczywistości jest, jak próbowałem dowieść, cechą arcyludzką. Ci, którzy świadomie amputują sobie tę umiejętność, mają w sobie coś złowieszczego.

Moje rozumowanie jest mniej uniwersalne, niż to, które zaproponował Kołakowski w swym eseju „Kapłan i błazen”. Próbuję jedynie zastanowić się nad pojęciem „zdrady” w życiu intelektualnym i politycznym naszego kraju. I nad prawem do niej. Bo jeśli „wierność” miałaby być usilnym trwaniem przy swych wcześniejszych poglądach, nawet wbrew zaprzeczającym im faktom, a trwanie przy jednej partii miałoby być okupione przymykaniem oczu na bezeceństwa jej liderów czy też odejście od głoszonych haseł i programu, to właśnie „pochwała zdrady” wydaje mi się rzeczą zacną. Można całe życie wynajdywać sofistyczne argumenty na rzecz istnienia Baby Jagi, w którą kiedyś się wierzyło, sprawiedliwości JOW-ów, które rozwiążą wszystkie problemy, lub niewidzialnej ręki rynku, która uzdrowi całą ekonomię. Można ćwiczyć się w słownych potyczkach z potencjalnymi adwersarzami i zaczytywać się w lekturach dostarczających nam stosownych argumentów. Można zanurzać się w „tożsamościowych” mediach i szukać w nich ukojenia oraz rozwiania wszelkich wątpliwości, które – przeklęte – czasami nas nachodzą. I być „wiernym”.

Ale można też postępować inaczej – podważać własne racje, testować je, czytać lektury ideologicznie nam odległe, weryfikować, dane, przypatrywać się uważnie swym idolom i liderom, falsyfikować dotychczasowe swe opinie, podawać wiwisekcji własny światopogląd, nie bać się odkryć nieścisłości w swoich poglądach, dyskutować z przeciwnikami ideowymi. Czyli być „zdrajcą”.

Wiernym bowiem należy być nie poglądom, lecz prawdzie. Jeśli prawda jest inna, niż nasze poglądy, należy je zmienić. Nie ma niczego złego w zmianie poglądów, jeśli tylko wynika to z odkrycia, że prawda jest niezgodna z nimi. Tak samo można zmienić partię polityczną, redakcję czy grupę towarzyską jeśli tylko zorientujemy się, że nie są one zgodne z naszymi wyobrażeniami o tym, co dobre, prawdziwe czy piękne.
Dlatego jeśli uznalibyście, że piękno, dobro i prawda są uosabiane przez obóz Zjednoczonej Lewicy, Krytykę Polityczną czy też Jerzego Wenderlicha, to nie wahajcie się ani chwili i zwiążcie z nimi swój los. Mnie na razie to nie grozi, ale jeśli kiedyś zmieniłbym zdanie, to nic i nikt mnie nie powstrzyma przed zgłoszeniem akcesu do ich obozu. Bo na tym polega wierność prawdzie. Najważniejsza z wierności.


10:39

Nowy spot Gibały. Tym razem o rozdawaniu posad kolegom partyjnym
Nowy spot Gibały. Tym razem o rozdawaniu posad kolegom partyjnym Stowarzyszenie "Kierunek zmiana" Łukasza Gibały opublikowało dziś nowy spot internetowy wymierzony w partie polityczne i będący częścią jego kampanii referendalnej. Spot utrzymany jest w podobnej stylistyce jak pierwszy klip "Nie dokarmiam polityków" (function(d, s, id) { var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0]; if (d.getElementById(id)) return; js = d.createElement(s); js.id = id; js.src = "//connect.facebook.net/en_GB/sdk.js#xfbml=1&version=v2.3"; fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);}(document, 'script', 'facebook-jssdk'));

Dziś premiera naszego nowego spotu! Mówimy STOP rozdawaniu posad kolegom partyjnym! #StopPartyjniactwu

Posted by Kierunek Zmiana on Saturday, 1 August 2015
Jak pisaliśmy na 300POLITYKA, kampania Gibały mogła już kosztować nawet 300 tys. złotych.

12:36

PEK:

Dzięki pamięci o Powstaniu nie jesteśmy jedynie przypadkowymi przechodniami w długim łańcuchu pokoleń [CAŁE WYSTĄPIENIE]
PEK pod Grobem Nieznanego Żołnierza: Dzięki pamięci o Powstaniu nie jesteśmy jedynie przypadkowymi przechodniami w długim łańcuchu pokoleń [CAŁE WYSTĄPIENIE] Premier Ewa Kopacz wzięła udział w uroczystościach pod Grobem Nieznanego Żołnierza. Oto całe wystąpienie szefowej rządu.
"Zgromadziliśmy się przy Grobie Nieznanego Żołnierza, by przypomnieć chwile, kiedy Armia Krajowa stanęła w Warszawie do wielkiej bitwy z niemieckim najeźdźcą. Armia Krajowa była częścią polskiego państwa podziemnego, które było fenomenem w Europie. Polacy wiedzieli, że w zmaganiach o niepodległość ważna jest walka zbrojna. Ale też dobrze rozumieli, jak ważne jest działanie cywilnych struktur państwa. I pokazali, że nawet w warunkach nieludzkiego hitlerowskiego terroru, można stworzyć nie tylko wielką konspiracyjną armię, ale też niezawisłe sądownictwo, szkoły i uniwersytety, że można prowadzić działalność kulturalną, wydawać gazety i książki. Być może dlatego, że AK była częścią państwa podziemnego, możliwy był tak bohaterski zryw, jakim było Powstanie Warszawskie. W tej wielkiej bitwie Polacy pokazali, że bohaterstwo i ofiarność w walce o wolność, mogą być czymś ważniejszym niż własne życie, własne zdrowie, czy różnorakie dobra materialne.  Wielu tych żołnierzy - żołnierzy wolności i niepodległości - zapłaciło za walkę i służbę państwu podziemnemu najwyższą cenę. Dzisiaj spotykamy się przy Grobie Nieznanego Żołnierza, by uczcić ich braterstwo, by przypomnieć ich męczeństwo, poświęcenie, by tamte wydarzenia nie odeszły w niepamięć. Czujemy, że taki jest nasz obowiązek. Jak wiemy, pamięć narodowa nie jest czymś niezmiennym. Przeobraża się z pokolenia na pokolenie. Pamięć bezpośrednich świadków i uczestników jest pamięcią żywą i różni się od pamięci młodszych pokoleń, dla których wydarzenia przeżyte przez starszych przybierają charakter symboli. W odniesieniu do II wojny św., do Powstania Warszawskiego, ten proces dobiega końca na naszych oczach. Odchodzą ostatni uczestnicy tamtych wydarzeń. A my przejmujemy odpowiedzialność za to, w jaki sposób tamta przeszłość zostanie zapamiętana i jakie symbole zostaną utrwalone w narodowej pamięci. Jesteśmy tego świadomi. Dlatego nie jest przypadkiem, że od 2004 r. pamięci o Powstaniu Warszawskim służy wielkie warszawskie muzeum. Tak chętnie odwiedzane. Ale ta wielka bitwa, która oddaje przecież sens polskiego losu i polskiej wolności, jest też obecna w gdańskim Europejskim Centrum Wolności, a będzie przypominana także w budowanym Muzeum II Wojny Św. w Gdańsku i Muzeum Historii Polski w Warszawie. Pamięć i historia łączą nas z dalszą i bliższą przeszłością. Dzięki nim jesteśmy naprawdę zakorzenieni we współczesności, a nie jesteśmy jedynie przypadkowymi przechodniami w długim łańcuchu pokoleń.  Dlatego dzisiaj, tu, przy Grobie Nieznanego Żołnierza, mówimy raz jeszcze: Pamiętamy o Powstaniu i o nim nie zapomnimy"
Kolejnym dziś punktem premier Kopacz jest udział w uroczystości złożenia wieńców pod Pomnikiem Polskiego Państwa Podziemnego i Armii Krajowej.

14:25

Jutro wspólna konferencja Gowina i Berkowicza przeciwko Majchrowskiemu
Jutro wspólna konferencja Gowina i Berkowicza przeciwko Majchrowskiemu W niedzielę o 12:00 pod UMK (pl. Wszystkich Świętych) odbędzie się wspólna konferencja prasowa w której wezmą udział m.in. Jarosław Gowin (PRJG), Konrad Berkowicz (KORWiN). Tematem konferencji jest działalność prezydenta Jacka Majchrowskiego, w tym zatrudnienie Jana T. na stanowisko dyrektora ZIKiT. Jak czytamy zaproszeniu od partii KORWiN:
"W konferencji prasowej wezmą udział wszystkie środowiska polityczne (partie polityczne, stowarzyszenia i Radni Miasta Krakowa), które chcą doprowadzić do referendum w sprawie odwołania prezydenta Majchrowskiego w związku ze sposobem sprawowania władzy i ostatnimi wydarzeniami, które nabrały rangi ogólnopolskiej"
W konferencji weźmie też udział Mirosław Gilarski z SPZZ. AKTUALIZACJA: Konferencja została przesunięta na 13:00.

16:52

Duda i Szydło na Powązkach Wojskowych
Duda z Szydło na Powązkach Wojskowych Beata Szydło wraz z dziećmi z domu dziecka w Kętach odwiedziła Cmentarz Wojskowy na Powązkach. Kandydatka PiS na premiera spotkała tam prezydenta-elekta. Dzieci przebywają w Warszawie na zaproszenie wiceprezes PiS od piątku.

19:26

Miller:

w przyszłym tygodniu rejestracja komitetu Zjednoczona Lewica
Miller: w przyszłym tygodniu rejestracja komitetu Zjednoczona Lewica Jak mówił Leszek Miller w rozmowie z Magdą Sakowską w "Gościu Wydarzeń" Polsat News:
"Są w tej chwili dopinane ostatnie szczegóły. Jestem przekonany, że w przyszłym tygodniu zostanie oficjalnie utworzony koalicyjny komitet wyborczy Zjednoczona Lewica i główne podmioty tego bytu zaczną zatwierdzać listy wyborcze"

20:34

Kulisy nominacji generalskich: Lista nazwisk nie była konsultowana z PAD, ale chciano by on wręczył nominacje

Aż 18 nominacji generalskich wręczył odchodzący prezydent Bronisław Komorowski, na 5 dni przed końcem swojej kadencji. Jak dowiaduje się 300POLITYKA, wbrew zapewnieniom współpracowników PBK, prezydent-elekt Andrzej Duda został jedynie poinformowany o fakcie nominacji, lecz nie przedstawiono mu listy nazwisk awansowanych wojskowych.

Odchodzący prezydent - zdaniem naszych rozmówców z otoczenia PAD - sugerował, żeby nominacje, które on podpisał, wręczył już jego następca. Miałoby się to stać tradycyjnie 15 sierpnia, na co prezydent-elekt nie chciał się zgodzić, bo to nie on podpisywał nominacje.

Tymczasem, jak mówił Grzegorz Kępka w Wydarzeniach Polsatu: "Przyspieszenie uroczystości tłumaczy względami formalnymi, a nominacje są - według Kancelarii - uzgodnione z Andrzejem Dudą".

Jak z kolei twierdził doradca odchodzącego prezydenta, Tomasz Nałęcz w Faktach po Faktach TVN24: "Podczas rozmowy oby dwóch prezydentów ta kwestia się pojawiła. Prezydent Duda powiedział: “Skoro pan prezydent Komorowski to przygotowuje, skoro on to akceptuje, i skoro to jest zakończenie tego procesu, to niech pan prezydent też to wręczy. Dlaczego ja mam wręczać nominacje, które są finałem procesu, którego na bieżąco nie monitorowałem?”.

Innego zdania był Piotr Gliński: "Oczywiste jest, że pan prezydent Komorowski powinien uzgodnić te nominacje z prezydentem elektem. Te nominacje powinny odbywać się normalnie, czyli w Święto Wojska Polskiego".

Fot. Prezydent.pl/Łukasz Kamiński


20:45

OBRAZ DNIA: Łódzki polityk PO: Niech PEK nas przegłosuje, Długosz: Bunt w PO przeciw PEK, Miller: W przyszłym tygodniu komitet Zjednoczonej Lewicy

-- LIVEBLOG 300POLITYKI:

Duda i Szydło na Powązkach Wojskowych

Jutro wspólna konferencja Gowina i Berkowicza przeciwko Majchrowskiemu

PEK: Dzięki pamięci o Powstaniu nie jesteśmy jedynie przypadkowymi przechodniami w długim łańcuchu pokoleń [CAŁE WYSTĄPIENIE]

Nowy spot Gibały. Tym razem o rozdawaniu posad kolegom partyjnym

https://300polityka.pl/live/2015/08/01/

-- KULISY NOMINACJI GENERALSKICH: LISTA NAZWISK NIE BYŁA KONSULTOWANA Z PAD, ALE CHCIANO BY ON WRĘCZYŁ NOMINACJE - piszemy na 300POLITYCE: “Odchodzący prezydent - zdaniem naszych rozmówców z otoczenia PAD - sugerował, żeby nominacje, które on podpisał wręczył już jego następca. Miałoby się to stać tradycyjnie, 15 sierpnia, na co prezydent-elekt nie chciał się zgodzić, bo to nie on podpisywał nominacje”. https://300polityka.pl/news/2015/08/01/nominacje-generalskie-niekonsultowane-z-duda/

-- BYŁA WICEMARSZAŁEK SENATU ANNA SZTARK O BRAKU REKOMENDACJI NA PONOWNY START DO SENATU: “ - Jest mi najzwyczajniej w świecie smutno, że przez tyle lat pracowałam w tej partii i ten facet (Stanisław Gawłowski - przyp. red.) zszedł do takiego poziomu. We wszystkim trzeba mieć klasę, nawet do wykańczania swoich przeciwników. Tym bardziej, że przemawia za mną moja historia, mój udział w Solidarności. Byłam wicemarszałkiem Senatu z nieróbstwa? - pyta Sztark. Sztark uważa, że argument Gawłowskiego jest bardzo nietrafiony. - Jak się chce uderzyć, to kij zawsze się znajdzie. To nadzwyczajne świństwo. Po prostu to zwykłe kłamstwo i próba poniżenia mnie. Oczekiwałabym honorowego podejścia. Powiedziałby prawdę, o co chodzi i do widzenia. Pozbywa się grupy "Nitrasowców" - skwitowała Sztark”. http://radioszczecin.pl/1,127962,senator-po-ostro-o-gawlowskim-trzeba-miec-klase

-- AGNIESZKA BURZYŃSKA O BUNCIE BARONÓW PRZECIW KOPACZ: “Oczywiście Ewa Kopacz może w zarządzie partii postawić wniosek o zmiany na listach. Pytanie, czy ma większość potrzebną do przeforsowania własnych pomysłów. - Niech nas przegłosuje - rzuca jeden z łódzkich polityków PO. Z moich informacji wynika, że baronowie zbierają w tej chwili poparcie na zbliżający się zarząd. W wielu regionach znajdują. Ich zwolennicy wskazują na słaby mandat Ewy Kopacz w partii. - Oni (szefowie regionów) chociaż wybory wewnętrzne wygrali. Bili się i zwyciężyli. A Ewa? Władzę dostała od Tuska - podkreśla poseł z Pomorza. Wtórują mu inni. Jest jeszcze drugi aspekt tej patowej sytuacji. Jeśli Kopacz uzyskałaby większość i wyrzuciłaby baronów z jedynek, po czym zastąpiła własnymi ludźmi, to automatycznie straciłaby swoje zaplecze rządowe i partyjne. Bo to właśnie ci ludzie gwarantują jej, co prawda słabnący, ale jednak wciąż posłuch. - Ich wyrzucenie to oczyszczenie pola dla Grzegorza Schetyny. Otrzymując taki prezent, Schetyna nie musiałby się już trudzić - mówi polityk PO”. http://kulisy24.com/opinie/bunt-w-platformie-obywatelskiej

*****

#FPF:

-- PIOTR GLIŃSKI NA PYTANIE O DZISIEJSZE WRAŻENIA Z UROCZYSTOŚCI NA POWĄZKACH: Moje wrażenie jest takie, że od kilku lat ta uroczystość przyjmuje charakter oddzielania się władzy od społeczeństwa. W tej chwili tylko oficjalne delegacje składają wieńce, kiedyś robiły to różne organizacje, społeczności lokalne. W tej chwili to jest oddzielone. Za barierką stoją ludzie - mieszkańcy Warszawy - którzy są z tym miejscem i rocznicą związani. Dlatego czasem zachowują się tak, jak nie powinni się zachować. Ale widocznie dla tych osób jedni politycy są mniej wiarygodni, inni bardziej. Ale to nie jest dobre miejsce, by buczeć na osoby, nawet te mniej wiarygodne (...) Pani premier była chyba pierwszy raz na uroczystościach, pana prezydenta nota bene w ogóle nie było.

-- TOMASZ NAŁĘCZ: Dziwię się, że pan profesor usprawiedliwia to zmienianie cmentarza na miejsce politycznych demonstracji. Od paru lat tak się dzieje, tutaj żadne barierki nie mają nic do rzeczy. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Jest środowisko, które demonstruje nawet na cmentarzach. To jest miejsce powstańców. Nie znam żadnego powstańca, który by chwalił takie zachowanie [buczenie na oficjeli].

-- To niestety miejsce pewnego podziału w Polsce. Pan profesor być może nie pamięta, ale my przychodzimy w to miejsce od lat kilkudziesięciu. Bo zawsze 1 sierpnia warszawscy patrioci tam się spotykali. Komuniści, członkowie PZPR, nie przychodzili. Zabraniano nam wtedy głoszenia swojego systemu wartości, pamięci o powstaniu (...) Nie uważam, żeby cmentarz był miejscem najlepszym, by wyrażać swoje opinie, ale to jest lud warszawski. Wolałbym, żeby pan mnie nie pouczał, co to jest za miejsce, co to jest za czas.

-- NAŁĘCZ: Ale pana też proszę, żeby mnie pan nie pouczał. Bo jestem tzw. komunistą. Nawrzucał pan mi, to mogę odpowiedzieć?

-- GLIŃSKI: Pan jest postkomunistą…

-- NAŁĘCZ: Panie profesorze… Nie chcę się odwzajemniać i mówić, że pan jest post członkiem Unii Wolności…

-- GLIŃSKI: Chce pan porównać komunizm do Unii Wolności?!

-- NAŁĘCZ: Nie, nie… Oczywiście byłem w PZPR, jestem przyszywanym warszawiakiem, ale od końca lat 60. chodziłem na Powązki. Można oczywiście dzielić ludzi na lepszych i gorszych - to jest specjalność PiS-u - ale to nie ma sensu.

-- GLIŃSKI: Niech pan się powstrzyma w opiniach. To miejsce święte dla Polaków. Pan mówi, że członkowie PZPR przychodzili [na Powązki]? To niepoważne.

-- GLIŃSKI O ZAPLECZU KOMOROWSKIEGO: Jego wiarygodność jest tak a nie inaczej oceniania, bo gdyby pan prezydent nie zapraszał gen. Jaruzelskiego jako swojego doradcę, gdyby jego Kancelaria nie była pełna ludzi, którzy kiedyś byli w PZPR… Kancelaria prezydenta Komorowskiego była w dużej mierze budowana na ludziach związana z dawnym blokiem komunistycznym. Szef BBN szkolony przez GRU.

-- NAŁĘCZ: Słyszę, że pan prof. Gliński bardzo chce być wicepremierem w rządzie PiS. To Gen. Koziej, o którym mówi pan, że był agentem GRU, był wiceministrem obrony narodowej w rządach PiS! No jak panu nie wstyd takie androny opowiadać!

-- GLIŃSKI: Był szkolony przez GRU.

-- NAŁĘCZ O NOMINACJACH GENERALSKICH: Proces mianowania generałów to jest proces wielomiesięczny. To jest przygotowywane w MON. Do nominacji jest potrzebny minister obrony narodowej, to trwa tygodniami, miesiącami. Nie sposób sobie wyobrazić, że prezydent Duda między 6 a 15 sierpnia podjąłby tę decyzję. Bo byłaby to straszna, nie mająca nigdy miejsca, galopada.

-- GLIŃSKI: Oczywiste jest, że pan prezydent Komorowski powinien uzgodnić te nominacje z prezydentem elektem. Te nominacje powinny odbywać się normalnie, czyli w Święto Wojska Polskiego.

-- NAŁĘCZ: Podczas rozmowy oby dwóch prezydentów ta kwestia się pojawiła. Prezydent Duda powiedział: “Skoro pan prezydent Komorowski to przygotowuje, skoro on to akceptuje, i skoro to jest zakończenie tego procesu, to niech pan prezydent też to wręczy. Dlaczego mam wręczać nominacje, które są finałem procesu, którego na bieżąco nie monitorowałem?”

-- NAŁĘCZ O ANDRZEJU DUDZIE: Stoi przed nim trudne zadanie stania się z człowieka określonego środowiska prezydentem wszystkich Polaków. Trzymam za niego kciuki, bo to pierwszy warunek udanej władzy. Przekazanie władzy odbędzie się w cywilizowany sposób. Nie zawsze tak w historii Polski było. Nie wskażę palcem polityków, którzy Bronisława Komorowskiego przez pięć lat na funkcji prezydenta nie uznawali.

-- NAŁĘCZ O PRZYCZYNACH NIEOBECNOŚCI PBK O 17:00 NA POWĄZKACH: Prezydent Komorowski nie chciał dać politycznym awanturnikom pretekstów do gwizdów.

-- BARBARA LABUDA O PREZYDENTURZE KOMOROWSKIEGO: To była dobra, bardzo dobra prezydentura. Bronisław Komorowski starał się godzić Polaków, to nie była prezydentura jątrzenia. Z tego zadania wywiązywał się pierwszorzędnie.

*****

#GOŚĆ WYDARZEŃ:

-- LESZEK MILLER O SONDAŻACH ZJEDNOCZONEJ LEWICY: Wcześniej był sondaż, gdzie mieliśmy 1,1%. Nawiasem mówiąc, przedziwny sondaż, bo wykonany 3 tygodnie temu. Zastanawiam się, jaki jest cel publikowania sondaży po 2-3 tygodniach od ich przeprowadzenia. Dla nas sondaże to nie jest jakaś ostateczna wskazówka, co należy robić. Z doświadczenia wiemy, że jedyny prawdziwy sondaż w dniu wyborów. Gdyby prezydent Duda chciał się kierować sondażami - w początkowym stadium jego kampanii - to pewnie w ogóle by nie wystartował, bo PBK dysponował olbrzymią przewagą.

-- O REJESTRACJI KOMITETU: Są w tej chwili dopinane ostatnie szczegóły. Jestem przekonany, że w przyszłym tygodniu zostanie oficjalnie utworzony koalicyjny komitet wyborczy Zjednoczona Lewica i główne podmioty tego bytu zaczną zatwierdzać listy wyborcze.

-- O PRZEKROCZENIU 8%: Gdybym nie był przekonany [że zdobędą 8%], to bym tego nie robił, bo w tym jest ryzyko, ale zarówno w życiu, jak i w polityce, trzeba podejmować ryzyko. Ważne, żeby ono nie było zbyt wielkie. Nam się wydaje, że w tym tym przypadku nie jest zbyt duże, że jesteśmy w stanie osiągnąć więcej niż 8%.

-- O KLUBIE PARLAMENTARNYM PO WYBORACH: To pójdzie w kierunku utworzenia jednego klubu parlamentarnego Zjednoczonej Lewicy, bo tam nam umożliwi w kolejnych 4 latach bardziej skutecznie działać i bardziej ofensywnie przeciwstawiać się takiej prawicowej koncepcji państwa polskiego. Im więcej będzie lewicy w polskim parlamencie, tym mniej będzie bolesnych problemów wśród społeczeństwa.

-- O STARCIE TOMASZA CIMOSZEWICZA: Pamiętam, co ojciec w tej sprawie miał do powiedzenia. Każdy jest kowalem własnego losu. Każdy wybiera taką przyszłość, jaką chcę. Syn postanowił związać się z PO. Jego sprawa.

-- CZY NIE ŻAŁUJE, ŻE W ZJEDNOCZONEJ LEWICY NIE MA BIAŁO-CZERWONYCH: Nie żałuję. Grzegorz Napieralski przez wiele miesięcy czynił wszystko, żeby utrudnić sytuację SLD. Żałuję, że tak późno odszedł. Żałuję, że tak późno się zdecydował. Żałuję, że tak późno odszedł, bo przecież było widoczne, że każdy dzień i każdy występ w mediach był poświęcony na czynienia zła SLD.

-- O PLATFORMIE: Mało mnie interesuje, co się dzieje w PO. Mnie interesuje, żeby nasz program trafił do największej ilości obywateli - chociażby nasz postulat, żeby zwiększyć minimalne wynagrodzenie do połowy przeciętnego wynagrodzenia, żeby to było powyżej 2000 zł, czy postulat, by wprowadzić 15-złotową stawkę godzinową jako minimalną płacę, czy wreszcie odejść od tego przeklętego 67-letniego wieku emerytalnego i wprowadzić staż pracy. A to, co się dzieje w Platformie, to sprawa suwerennej partii.

-- O NOWYM PREMIERZE: Prezydent Duda powie, że uważa, iż trzeba podtrzymać starą zasadę, która obowiązuje w państwach demokratycznych, chociażby w Europie Zachodniej, że misję tworzenia rządu prezydent powierza szefowi zwycięskiego ugrupowania.

-- O PREZYDENTURZE ANDRZEJA DUDY: Nie wiem, czy takim będzie, ale chciałbym, żeby taki był [wszystkich Polaków]. Żeby wyzwolił się spod wpływu tylko swojego ugrupowania politycznego, żeby dostrzegał Polaków inaczej myślących, żeby przestrzegał zasady rozdziału Kościoła od państwa, gdzie Konstytucja zawsze musi być ważniejsza, niż prawo kościelne i Ewangelia. Żeby prowadził przyjazną politykę międzynarodową, zwłaszcza z naszymi sąsiadami, także z Rosją, bo w ostatnich latach w relacjach Polska-Rosja stały się rzeczy katastrofalne. Żeby przejmował się tymi ludźmi, którzy nie dadzą sobie sami rady i żeby sprzyjał takim inicjatywom w parlamencie, gdzie ci najbiedniejsi są specjalnie chronieni, a więc chociażby nasze inicjatywy.

-- O DWÓCH RZECZYWISTOŚCIACH: Jedna to ta dotycząca kampanii wyborczej, gdzie prezydent, kandydaci na prezydenta, na posłów, parlamentarzystów, składają bardzo wiele obietnic, a potem jest ten drugi plan - rzeczywiste możliwości ich realizacji. Prezydent Duda zderzy się z tym zaraz po objęciu przez niego urzędu. Będzie musiał dokonywać wyborów, pewnych priorytetów.

*****

FAKTY TVN

-- OBCHODY WYBUCHU POWSTANIA: 1 sierpnia, godzina “W” - Warszawa znowu na chwilę przystaje, by uczcić swoich powstańców. Żyje ich coraz mniej, wspominają dramatyczne chwile, płaczą po poległych. Pamięć o powstaniu łączy pokolenia. Tak jak powinna łączyć polityczne środowiska. W tym roku wszyscy najważniejsi politycy wspólnie upamiętniali tamte wydarzenia. Na co dzień podzieleni, ale dzisiaj zgodni - bez buczenia i gwizdów - zapowiedź.

-- ARLETA ZALEWSKA: Pamięć łączy pokolenia, tak jak powinna łączyć wszystkich polityczne środowiska. W tym roku wszyscy najważniejsi politycy wspólnie upamiętnili tamte wydarzenia. Pomimo incydentów obchody na Powązkach odbyły się w spokojnej atmosferze.

*****

WIADOMOŚCI TVP

-- W MATERIALE JACKA TACIKA WYPOWIEDZI PEK, HGW i PBK O POWSTANIU.

-- BRAK MATERIAŁÓW POLITYCZNYCH.

*****

WYDARZENIA POLSATU

-- PODEJMUJE SIĘ WYZWAŃ, A MOJEGO STOSUNKU DO WARSZAWY NIKT NIGDY NIE ZMIENI - wypowiedź Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na czołówce.

-- GRZEGORZ KĘPKA: Mimo apelu o godne zachowanie, PEK została przywitana przez część zgromadzonych buczeniem. Z kolei składający wieniec PAD otrzymał oklaski.

-- KĘPKA DALEJ: W południe przy Grobie Nieznanego Żołnierza złożono wieńce, a PEK podkreślała rolę dobrze zorganizowanego Podziemnego Państwa. Beata Szydło złożyła kwiaty przed pomnikiem Małego Powstańca. Była tam wraz z grupą dzieci z ośrodków opiekuńczo-wychowawczych w Ketach i Oświęcimiu.

-- KĘPKA: Nietypowo, bo 2 tygodnie wcześniej, niż zwykle, PBK wręczył nominacje generalskie. PBK kończy urzędowanie za 5 dni. Przyspieszenie uroczystości tłumaczy względami formalnymi, a nominacje są - według Kancelarii - uzgodnione z Andrzejem Dudą.

-- LISTY NIEZGODY - zapowiedź Magdy Sakowskiej: Niespodzianek ciąg dalszy. Politycy PO nie przestają zadziwiać, układając listy wyborcze. Ugrupowanie jest głęboko podzielone, na wierzch wychodzą partyjne konflikty. Z list wycinani są ci, na których stawiała PEK, a ci do których podobno straciła zaufanie, dostają wyborcze jedynki.

-- DOMINIKA DŁUGOSZ: To, co się dzieje w Platformie, zaczyna wyglądać na bunt. Regiony układają swoje listy przed Radą Krajową i tak się jakoś zdarza, że ci, których PEK wyrzuciła z rządu, są wysoko. A ci, których chciałaby mieć przy sobie, spadli na koniec.

-- SŁAWOMIR NEUMANN: Nie, nie szukałbym buntu. To rozmowa wewnętrzna Platformy.

-- DŁUGOSZ: W Łodzi wyborczą lokomotywą miałby być Cezary Grabarczyk, który pewnie ze szczęścia stracił pamięć.

-- CEZARY GRABARCZYK: Listy zabrał przewodniczący.

-- DŁUGOSZ: Ale to, że Grabarczyk z Biernatem rozdali karty po swojemu, wywołało sprzeciw Iwony Śledzińskiej-Katarasińskiej. Miała być dwójką, nagle spadła na czwartą pozycję, dlatego postanowiła, że nie startuje.

-- GRABARCZYK: Jednego nazwiska nie będzie. [Czy można powiedzieć jakiego?] Listy zabrał przewodniczący.

-- DŁUGOSZ: W Szczecinie człowiek PEK Sławomir Nitras dostał dopiero dziewiąte miejsce. W Gdańsku minister Korol - o którego pozycję zabiegała PEK - jest szósty.

-- NEUMANN: Każdy w regionie uznawał, szukał pewnie maksymalnej siły PO. Teraz jest kolejny etap - zarząd krajowy, który być może przyjmie jakieś inne rozwiązanie, które jeszcze te listy wzmocnią.

-- DŁUGOSZ: Ku powszechnemu zdumieniu, bardzo spokojnie podzielono miejsca na Dolnym Śląsku. Wrocław dla szefa regionu, Legnica dla szefa dyplomacji, a Wałbrzych dla poseł Mrzygłockiej. Trochę burzą się ludzie Schetyny, bo są dalej, niż mieli być, ale na razie nie ma wojny.

-- BOGDAN ZDROJEWSKI: W polityce tak jest, że kandydatur, które nie wzbudzają żadnych emocji, które nie są dla choćby wąskiej grupy kontrowersyjne, praktycznie nie ma.

-- DŁUGOSZ: I jeszcze Kraków - tutaj jedynką jest szef regionu.

-- GRZEGORZ LIPIEC: Krakowianie startują w Krakowie, szczecinianie w Szczecinie, a warszawiacy w Warszawie.

-- DŁUGOSZ: Właśnie o warszawiankę chodzi. O jedynkę w Krakowie dla Małgorzaty Kidawy-Błońskiej miała zabiegać PEK.

-- LIPIEC: Nie komentuję prywatnych rozmów, aczkolwiek mogę powiedzieć, że nigdy nie stanęła kandydatury Kidawy-Błońskiej. Przeciwnie, słyszałem wystąpienia MKB, która mówiła, że chce startować z listy warszawskiej.

-- DŁUGOSZ: Na razie nie ma dla niej miejsca na żadnej liście zaakceptowanej przez Radę Regionu. Pojawił się pomysł, żeby wystartowała w tym samym okręgu, co Beata Szydło.

-- MAŁGORZATA KIDAWA-BŁOŃSKA: Mam bujną wyobraźnię. Mogę sobie różne starcia wyobrazić, ale tak naprawdę nie chodzi o starcie, tylko o to, żeby przekonać wyborców do nas.

-- DŁUGOSZ: Co dalej, nie wie jeszcze wicepremier Siemoniak. Prawdopodobnie będzie jedynką w świętokrzyskim. Wiceminister Trzaskowski też nie ma jeszcze swojego miejsc, ale jego osobiście gdzieś dorzuci PEK, o ile uda się przekonać szefów regionów, że jej pomysł na PO przyniesie wygraną. Ale na to może być już za późno.


21:49

Pahl:

przyjmuję do wiadomości decyzję władz regionalnych PO
Pahl: przyjmuję do wiadomości decyzję władz regionalnych POPrzyjmując do wiadomości decyzję władz regionalnych PO, chcę wierzyć nadal, że wśród osób które zdobędą mandat poselski nie zabraknie prawdziwych przedstawicieli północnej części naszego województwa - pisze Witold Pahl w oświadczeniu opublikowanym na Facebooku. Parlamentarzysta PO nie wystartuje do Sejmu, bo nie dostał miejsca na liście.

22:17

wSieci na okładce: "Czy Andrzej Duda jest bezpieczny?"
wSieci na okładce: "Czy Andrzej Duda jest bezpieczny?" Tygodnik zapowiada poniedziałkowy artykuł okładkowy:
"To, co (…) niepokoi najbardziej, to właśnie postawa funkcjonariuszy państwa PO wobec rywali - ignorancka, arogancka, pogardliwa. Doprowadziła do największej tragedii od dziesięcioleci. Po 10 kwietnia otrzeźwienie wcale nie przyszło. Było tylko gorzej (…)"