Relacja Live

16.02.2015

10:43

Biernat:

Czepia się "Newsweek", a nie CBA, Kalita: PBK może marzyć o takim zainteresowaniu jak Ogórek
-- KAMIL DURCZOK W TOK FM: Chcę z całą stanowczością powiedzieć: nigdy nie molestowałem żadnej ze współpracownic, nigdy nie molestowałem żadnej kobiety. Czym innym jest wymagający szef, a czym innym - molestujący. Nigdy nie byłem molestującym szefem (...). Ja jestem cholerykiem, czasem wybuchałem w pracy, to jest normalne... Nigdy nie wyrządziłem świadomie nikomu żadnej krzywdy. -- "JESTEM ZDEMOLOWANY": Dziś myślę o tym, jak przeżyć do jutra. Pracuję w mediach od 25 lat, widziałem wszystko albo prawie wszystko. Jestem zdemolowanym psychicznie facetem, który trzyma się dzięki temu, że żona, z którą się rozstałem, jest dla mnie oparciem. Bardzo bym chciał jeszcze poprowadzić „Fakty”. -- O ZARZUTACH WOBEC SIEBIE I PRACY KOMISJI: Stworzono zarzut. Kto go stworzył? Czy stworzył go ktoś, kto pisał ten artykuł, czy jego anonimowe źródło? Czy można mi postawić jakikolwiek zarzut, okaże się za dwa tygodnie. Dzisiaj w mojej firmie zaczęła prace komisja. Żeby była jasność: byłoby czymś kompletnie nienormalnym, żebym przez ten czas pracował, mijał ludzi, którzy być może będą z tą komisją rozmawiali. W związku z tym, oczywiście, poszedłem na dwutygodniowy urlop. Właściwie go tylko przyśpieszyłem, bo był planowany. W tej sytuacji było jasne, że nie powinienem utrudniać pracy tym, którzy chcą to wyjaśnić. Ze spokojem czekam na te wyjaśnienia. Z absolutnym spokojem. Jeśli komisja miałaby potwierdzić moją winę albo znaleźć w moim postępowaniu w tym zespole, bardzo dobrym, doskonałym zespole, jakiekolwiek niewłaściwe zachowania, sam będę wiedział, co mam zrobić. Natychmiast złożę odpowiedni wniosek do mojego szefa. -- "NIE JESTEM BEZGRZESZNY": Jeśli ktoś bardzo będzie chciał postawić mi taki zarzut i znaleźć coś z mojego życia prywatnego, co będzie świadczyło na rzecz tezy, że kogoś molestowałem, to być może to znajdzie. Ja wiem, co robiłem w życiu. Nie jestem bezgrzeszny. Popełniałem mnóstwo rozmaitych życiowych, prywatnych błędów. Mam ich świadomość, zapłaciłem dość wysoką osobistą cenę. Rozstałem się z moją żoną. Nie jesteśmy po rozwodzie, ale nie mieszkamy razem. Ale nigdy świadomie nie wyrządziłem nikomu żadnej krzywdy. Nigdy nie doprowadziłem do sytuacji, w którejś ktoś miał taką zarysowaną alternatywę: albo idziesz do łóżka z szefem, albo z firmy wylatujesz, nie awansujesz, nie możesz liczyć na podwyżkę. Nigdy czegoś takiego nie było. -- O "WPROST": To potworny rodzaj dziennikarstwa, jak z hybrydową wojną. Dziennikarstwo hybrydowe. Putin wysyła żołnierzy, ale oficjalnie ich tam nie ma. "Wprost" pisał artykuły o znanym reżyserze, który miał molestować młodocianych chłopców, potem o gwiazdorze telewizyjnym, który miał robić casting na męskie prostytutki. Ale nie podaje nazwisk. Teraz robi tekst o znanym dziennikarzu, który miał molestować, ale nie podaje nazwiska. Przez dwa tygodnie tworzy grunt do fali spekulacji. Przed czym mam się bronić? -- O DZISIEJSZYM ARTYKULE: W wolnym prywatnym czasie odwiedziłem mieszkanie, w którym była moja znajoma, ale to, co ja robię w czasie wolnym, to moja prywatna sprawa. Nie doszło do złamania prawa. -- Będą pozwy przeciwko blogerowi i Wprost. -- ANDRZEJ BIERNAT W JNJ TVN24: Nigdy nie odmawiałem współpracy z CBA. Śledczy przyszli do mnie, żeby oznajmić mi, że przeprowadzają rutynową kontrolę moich oświadczeń majątkowych. Po dwóch miesiącach stwierdzili, że przedłużają kontrolę. -- Jedyną nieruchomość, jaką posiadam, to działka, na której od 10 lat stoi mój domek. Moje oświadczenia majątkowe były badane przez Komisję Etyki Poselskiej, która nigdy nie zakwestionowała żadnego z tych oświadczeń. Nie mam nic do ukrycia. -- O KUPNIE SAMOCHODU: Samochód kupiłem w połowie na kredyt, w połowie z oszczędności ze sprzedaży starego samochodu, także naprawdę nie widzę tutaj problemów. Auto kosztowało dokładnie 215 tys. złotych. Mam w kieszeni fakturę, mogę ją przynieść i pokazać publicznie, bo także tutaj nie mam nic do ukrycia. Spłaciłem go w ciągu trzydziestu czy trzydziestu dwóch rat. Nie pamiętam dokładnie. -- O RELACJACH PRASOWYCH: To nie jest nagły przypływ [gotówki]. Oboje z żoną pracujemy od lat, potrafimy oszczędzać pieniądze i tu nie ma nic zdrożnego. Zarabiamy dosyć sporo jak na polskie warunki. Jako poseł i minister zarabiam około 140 tys. netto rocznie. A żona około 60 tys. netto. Jest to kwota, która być może na wielu robi wrażenie, chociaż w publikacjach pojawia się raz, że zarabiam bardzo wiele, a drugi raz, że zarabiam bardzo mało. -- "CZEPIA SIĘ NEWSWEEK": Łapówka to jest coś takiego co się bierze za coś, w sposób nieformalny i nielegalny. Nigdy w życiu nie wziąłem żadnej łapówki. (...). Nie czepia się CBA i ABW, czepia się redaktor "Newsweeka". Nie ma powodów do dymisji. -- O TYM, DLACZEGO NIE ZOSTAŁ NA RADZIE KRAJOWEJ PO WYBRANY SEKRETARZEM GENERALNYM: W ogóle nie było rozmowy na ten temat. -- HANNA GRONKIEWICZ-WALTZ O WARSZAWIE W KONTRWYWIADZIE RMF FM: Dużo się dzieje, jeżeli chodzi o inwestycje. Jak już wcześniej wspominałam kiedyś 37 miliardy złotych w Warszawie zostało zainwestowane. Jak się tak dużo dzieje, to niestety zdarzają się przypadki nieszczęśliwe takie, które nie chcielibyśmy, żeby się zdarzyły. -- O SWOICH ZAPOWIEDZIACH WZ. Z II LINIĄ METRA: Nie mówiłam, że to święta Bożego Narodzenia, mówiła, że święta, ale myślałam, uczciwie to muszę powiedzieć, że to będzie na Gwiazdkę. Antycypowałam pewne pozwolenia na użytkowanie, które były w przypadku I linii metra. Okazało się, że to jest dużo bardziej skomplikowana budowa, 840 tomów. Zmieniły się też w międzyczasie przepisy. Musi być dokładne sprawdzenie, czy jest zgodne z pozwoleniem na budowę, dużo dokładniejsze niż było kiedyś. Jednym słowem powiedziałabym, wszystko w rękach wojewódzkiego inspektora, którego jednak, chcę zaznaczyć, nie będę poganiać, bo najważniejsze jest dla mnie bezpieczeństwo warszawiaków (...) Myślę że to zależy od wojewódzkiego inspektora nadzoru budowlanego, ale nie chce na niego wywierać presji, bo to by było nie fair. -- "CZEKALIŚMY 70 LAT": Ja już raz powiedziałam datę i że tak powiem, nie okazało się to fortunne, w związku z tym nie będę mówiła żadnej daty. Myślę, że 70 lat czekaliśmy na tą II linię metra, poczekamy jeszcze te kilka tygodni. -- LESZEK MILLER W PR3 O MAGDALENIE OGÓREK: W każdych wyborach startuje się po to, by wygrać. Nie liczymy na jednocyfrowy wynik, liczymy na zwycięstwo. -- O PRZEMÓWIENIU OGÓREK: Sądzę, że jest jedyną autorką swojego wystąpienia. To jest całkowicie samodzielna praca, a Magdalena Ogórek jest samodzielną kandydatką. -- O SŁOWACH OGÓREK NT. TELEFONU DO PUTINA: To jest ważna deklaracja, bo od kilku lat nie ma między Polską a Rosją kontaktów na najwyższym szczeblu. Nikt się nie spotyka: prezydenci, premierzy, ministrowie spraw zagranicznych. -- MILLER DALEJ: Gdybym ja rozmawiał z Władimirem Putinem, to mówiłbym mu to samo, co kanclerz Niemiec czy prezydent Francji, bo to politycy, którzy zachowują się racjonalnie. -- TOMASZ KALITA W TOK FM: Nawet komentatorzy dotąd niełaskawi wobec Magdaleny Ogórek przyjęli dobrze jej wystąpienie, podobnie jak media zagraniczne. Bronisław Komorowski może pomarzyć o takim zainteresowaniu. Magdalena Ogórek pokazała głód sukcesu. -- O WYBORZE MAGDALENY OGÓREK: Tak jak Leszek Miller otworzył drzwi Polsce do Unii Europejskiej, tak dziś otwiera drogę młodemu pokoleniu. -- KALITA O KOMOROWSKIM: To jest prezydentura odznaczeń, wspomnień z kolegami, konferencji historycznych, ale nie Polski zmierzającej do przodu. --KRZYSZTOF GAWKOWSKI W TVP INFO O MAGDALENIE OGÓREK: To ona sama zdecyduje, kiedy będzie przeprowadzała kolejne swoje wypowiedzi medialne. W najbliższych 90 dniach będą setki odpowiedzi, tysiące pytań. Jestem przekonany, że wszyscy będą usatysfakcjonowani. Magdalena Ogórek to dzisiaj kandydatka zmiany: pozytywnej, energetycznej, jaka popłynęła ciepłą, czerwoną mocą z Ożarowa na całą Polskę. -- O WYPOWIEDZIACH GRZEGORZA SCHETYNY O ROSJI: Schetyna zapętał linę na szyi polskiej dyplomacji. Nie potrafimy rozmawiać z Rosją. Szef MSZ przekroczył czerwoną linię, która w dyplomacji jest nieprzekraczalna. Upokorzył zwykłego Rosjanina. To oznacza dla Polski izolację w relacjach z największym partnerem na wschodzie. -- DALEJ O SCHETYNIE: Odpowiedzialność za państwo to relacje i z Ukrainą, i ze Stanami Zjednoczonymi, i z Federacją Rosyjską. Nie może być tak, że Polska marnuje swoją szansę na budowanie pozycji w regionie dlatego, że Grzegorz Schetyna rzuca jakieś słowa, „bon mociki”, które wydają się niczym w Polsce, a zwykły Rosjanin uważa, że Polacy obrażają jego uczucia. -- WŁADYSŁAW KOSINIAK-KAMYSZ W SYGNAŁACH DNIA PR1 O SYTUACJI W JSW: Niedobrze natomiast się stało, że spór sprowadzono do kwestii personalnych, i to dotyczących jednej osoby. Nawet jeżeli nie jesteśmy swoimi fanami nawzajem: ani prezes Zagórowski związkowców, ani związkowcy prezesa Zagórowskiego. -- KTO POWINIEN BYĆ NOWYM PREZESEM JSW?: Osobowość, która potrafi otworzyć przestrzeń do rozmowy. -- O ROZMOWACH RZĄD-ZWIĄZKOWCY: 18 lutego w Ministerstwie Pracy odbędzie się spotkanie w sprawie projektu ustawy o instytucjach dialogu społecznego autorstwa central związkowych i pracodawców. Przedstawimy nasze propozycje do tego projektu. Chciałbym, żeby doszło do porozumienia trójstronnego pomiędzy związkami, pracodawcami a rządem i żebyśmy wspólnie zaproponowali dalsze prace nad tą ustawą i przeprowadzili ją przez parlament. Ono by miało niezwykłą wartość. To by było dobre, nowe otwarcie, jeżeli byśmy wszyscy wrócili do rozmów przy stole. To na pewno byłoby też z pożytkiem dla wielu środowisk zawodowych. -- JANUSZ WOJCIECHOWSKI W POLITYCE PRZY KAWIE TVP1 O ROLNIKACH: Donald Tusk przez siedem lat swojego premierowania ani razu nie spotkał się z rolnikami. Zrzucał wszystko na ministra Sawickiego. Polscy rolnicy nie mają prezydenta, nie mają premiera. Polski prezydent raz w roku jeździ na dożynki w Spale i na tym się kończy jego zainteresowanie rolnictwem. -- WOJCIECHOWSKI DALEJ: Nic nie zrobiono żeby pomóc rolnikom dotkniętym przez embargo. Pani premier, a wcześniej Donald Tusk, nie raczyli się pofatygować, żeby załatwić umorzenie rolnikom strasznych kar za przekroczenie kwot mlecznych, bo za dużo mleka wyprodukowali. Tak jakby komuś zależało na tym, żeby polska wieś była biedna, właśnie teraz gdy za rok wchodzą w życie przepisy umożliwiające cudzoziemcom nabywanie polskiej ziemi bez ograniczeń. Polski rolnik nie będzie mógł konkurować w nabywaniu ziemi, a przyduszony przez komornika będzie zmuszony tę ziemię sprzedawać. Fot. Polskie Radio, TVN24

12:13

Pierwszy sondaż prezydencki CBOS: PBK w I turze, Duda 15%

Prezydent Bronisław Komorowski deklasuje rywali w pierwszym sondażu prezydenckim CBOS. Urzędujący prezydent może liczyć na 63% poparcia, Andrzej Duda - tylko na 15%. Jeszcze gorzej radzą sobie pozostali kandydaci. Magdalen Ogórek i Janusz Korwin-Mikke mogą liczyć na 3%. Adam Jarubas -na 2%. Grodzka i Janusz Palikot - po 1%. 8% jest niezdecydowanych.

Sondaż przeprowadzono w dniach 5-11 lutego na liczącej 1003 osoby próbie reprezentatywnej Polaków. To oznacza, że został przeprowadzony w większości już po konwencji Andrzeja Dudy. Deklarowana frekwencja wynosi 70%, 20% nie wie czy pójdzie na wybory, 10% twierdzi, że "raczej" nie weźmie w nich udziału.

Sondaż będzie wzmocnieniem dla Platformy i Dużego Pałacu na starcie nowego tygodnia. Sztab Bronisława Komorowskiego jest od kilku dni mocno krytykowany za słaby początek kampanii. To badanie zostanie wykorzystane jako argument, że prezydent Komorowski może być nadal niemal pewny zwycięstwa w I turze 10 maja.

PiS będzie mógł odnieść się do tego badania już za godzinę. O 13.00 planowana jest konferencja prasowa Andrzeja Dudy w Sejmie dotyczące debat.

fot. CBOS.


13:38

Duda w reakcji na sondaż "Rz" wzywa PBK do debaty: "Mogę rozmawiać choćby jutro"

Andrzej Duda po raz kolejny wezwał Bronisława Komorowskiego do spotkania jeden na jeden. Pretekstem do tego był sondaż w poniedziałkowej "Rzeczpospolitej", który wskazał, iż debaty prezydenckiej przed I turą chce 56 proc. Polaków. Prezydent powiedział w niedawnej rozmowie z Katarzyną Kolendą-Zaleską, że "nie ma w Polsce zwyczaju" organizowania debat przed I turą z udziałem urzędującej głowy państwa. Rosnące oczekiwania Polaków w tej sprawie mogą postawić niechętnego debacie prezydenta Komorowskiego w trudnej sytuacji.

Na spotkaniu Andrzeja Dudy z dziennikarzami kilka razy pojawiło się również pytanie, czy konieczny jest dziś telefon do Władimira Putina, i czy polityk PiS - jako głowa państwa - zadzwoniłby do prezydenta Rosji. O takiej potrzebie mówiła na swojej konwencji w sobotę Magdalena Ogórek. Oto kluczowe punkty konferencji Dudy.

-- O DEBACIE


  • Przyjąłem z satysfakcją ostatnie wypowiedzi prezydenta Komorowskiego o potrzebie merytorycznej kampanii, ja od początku o to apeluję. Oczekiwaniem polskiego społeczeństwa jest rozmowa kandydatów. Chciałbym żeby prezydent się nie obawiał. Warunki są do uzgodnienia, jestem otwarty na propozycje. Mogę wziąć udział w takiej debacie choćby jutro. W każdej kampanii na świecie debaty są podstawą. Przede wszystkim interesuje mnie debata jeden na jeden z Bronisławem Komorowskim. Mam nadzieję, że prezydent i jego współpracownicy nie obawiają się podsumowania pięciu lat jego prezydentury. To jest naturalne w demokracji, standard w trakcie wyborów prezydenckich.


-- NA PYTANIE, CZY ZADZWONIŁBY DO PUTINA

  • Nie istniejemy, gdy idzie o rozmowy o Ukrainie w Europie. Bez udziału Polski te rozmowy się toczą. Gdybyśmy byli liczącym się graczem, to może zadzwonienie do Władimira Putina miałoby sens, ale nie jesteśmy. W tym momencie Polska nie bierze udziału w negocjacjach i poddano sprawę wschodu, to jest największy problem polskiej dyplomacji. Ja od początku prowadziłbym aktywną politykę międzynarodową. Gdyby dziś polska polityka zagraniczna była aktywna i działała w sprawie Ukrainy, to być może taki telefon [do Putina] byłby adekwatny. Ale nie prowadzimy takiej polityki.


-- O DOZBRAJANIU UKRAINY

  • Jesteśmy członkiem NATO i to w ramach NATO wspólnie powinniśmy podejmować takie decyzje.


-- O PREZYDENCKIM SONDAŻU CBOS

  • Czekam na sondaż, który pokaże, że mam -5 proc. poparcia, a Bronisław Komorowski 110 proc.


Pytany o sondaż CBOS, według którego Bronisław Komorowski może liczyć na 63 proc. poparcia, a Duda na 15 proc., kandydat PiS wspomniał, iż CBOS jest instytucją rządową. Nie chciał jednak tego rozwijać. Rzecznik partii Marcin Mastalerek powiedział jedynie, iż fundację nadzoruje Prezes Rady Ministrów.


15:23

Kopacz w Lublinie obiecuje: W 2016 odmrożenie płac w administracji

Ewa Kopacz odwiedziła w poniedziałek Lublin, gdzie wzięła udział m.in. w uroczystości 95-lecia działalności urzędu wojewódzkiego w mieście. Ta wizyta nie różniłaby się od wielu identycznych spotkań i zapewne nie zostałaby zapamiętana, gdyby nie interesujący polityczny przekaz premier. Jak informuje CIR w oficjalnej relacji z wizyty opublikowanej na stronie KPRM, szefowa rządu "wyraziła nadzieję", że budżecie na 2016 rok znajdą się środki na podwyżki płac w administracji. To nowa deklaracja - nie było jej np. w expose szefowej rządu.

Odmrożenie płac w sferze budżetowej może znaleźć się w projekcie budżetu na 2016 rok, a ma to związek z lepszą kondycją finansów publicznych - to przekaz Kopacz do urzędników na początku roku. Nie można oddzielić tej obietnicy od kontekstu wyborczego: projekt budżetu zostanie przygotowany do końca września, a jego założenia będą znane jeszcze przed wakacjami. Koniec września to oczywiście apogeum kampanii parlamentarnej. Z politycznego punktu widzenia idealny moment na podkreślanie, że rząd podjął decyzję o podwyżce płac, o którą wielokrotnie zabiegli przedstawiciele sfery budżetowej.

Wizyta Kopacz to kolejna tego typu podróż w ostatnich dniach. W ubiegłym tygodniu szefowa rządu była w Łodzi, gdzie mówiła m.in. o polityce prorodzinnej. Ale w warunkach prezydenckiej kampanii wyborczej te wizyty nie przebijają się w mediach ogólnokrajowych. Kopacz udziela w ich trakcie wywiadów mediom lokalnym, ale KPRM nie organizuje otwartych dla wszystkich konferencji prasowych.

fot. KPRM


16:46

Opóźnienie w pracach nad ustawą o in vitro

Projekt ustawy o in vitro miał - jak zapowiadał w styczniu wiceminister zdrowia Igor Radziewicz-Winnicki - trafić pod obrady rządu w połowie lutego. Już wiadomo, że nie ma na to szans. Rada Ministrów projektem zajmie się najwcześniej 24 lutego, choć równie dobrze może nastąpić to w marcu.

Dopiero w czwartek Komitet Stały Rady Ministrów, czyli tzw. mały rząd, rozpatrzy nową wersję projektu. Ustawa w teorii mogłaby więc trafić pod obrady przyszłotygodniowej Rady Ministrów. Teoretycznie, bo KSRM zajmował się projektem już na początku lutego. Później jednak był przedmiotem prac roboczego zespołu, który zebrał się 6, 9 i 10 lutego.

Tak czy inaczej, wygląda na to, że Ewa Kopacz po przegłosowaniu konwencji antyprzemocowej, będzie chciała prawnie uregulować kwestię in vitro. Może być to swego rodzaju kompromis - na uchwalenie związków partnerskich w tej kadencji nie ma większych szans, więc przynajmniej Platforma "załatwi" kwestię in vitro.

Rząd, jak mówią rozmówcy 300POLITYKI, zakłada, że parlament najpóźniej w czerwcu zakończy prace nad przepisami.

Fot. Maciej Śmiarowski/KPRM


18:12

Wojciech Pawlak dla 300: Trwa "przekształcanie kampanii w telewizję". Kwestia przywództwa głównym wyzwaniem

Konwencje wyborcze, które mamy za sobą pokazały, że kampania prezydencka nie musi być ani mdła, ani tak przewidywalna, jakby chcieli klakierzy władzy próbujący Polakom zohydzić wybory poprzez wyśmiewanie wszystkich kandydatów poza urzędującym prezydentem. Naturalnie, przewaga sondażowa, z jaką Prezydent Bronisław Komorowski wchodzi w kampanię, uzasadnia spekulacje o jego przypuszczalnej wygranej, ale są to ciągle tylko spekulacje. Nie wiemy, co się wydarzy w kampanii. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, czy nie zjawi się nagle jakiś „czarny łabędź”, który nada jej niespodziewany kierunek, jak to było np. w 2005 r., kiedy mocny w sondażach Włodzimierz Cimoszewicz nieoczekiwanie wycofał się z wyścigu prezydenckiego. Kampania 2010 r. również wyglądałaby inaczej, gdyby nie tragiczna śmierć urzędującego Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W Polsce względnie łatwy do przewidzenia był jedynie wynik kampanii w 2000 r., ale i ona mogłaby potoczyć innymi torami, gdyby nie brak debat oraz wsparcie udzielone Aleksandrowi Kwaśniewskiemu przez TVP, która zapewniła kandydatowi SLD gigantyczną przewagę w czasie telewizyjnym.

Kampania wyborcza to konkurencja, a konkurencja to nie stan, lecz dynamiczny proces, w trakcie którego odnawiają się preferencje wyborcze. Obecnie jesteśmy na etapie „przekształcania kampanii w telewizję”, czyli tworzenia się medialnych wizerunków kandydatów. Już pierwsza konwencja Andrzeja Dudy pokazała jak zmienne mogą być nastroje w kampanii. Oto skazywany na pożarcie „zastępczy” kandydat PiS po pełnej rozmachu konwencji został intronizowany w mediach na poważnego przeciwnika Prezydenta Komorowskiego. Konwencja Magdaleny Ogórek, niezależnie od wywoływanego dysonansu poznawczego oraz humorystycznych akcentów, na pewno nie była jej osobistą porażką.



Coraz śmielej poczyna sobie kandydat PSL Adam Jarubas, do którego chyba dotarło, że kampania na pół gwizdka i pod dyktando oportunistycznych interesów partyjnych to zły pomysł na budowanie własnej pozycji. W kolejce czekają następni całkiem barwni kandydaci. Mamy więc na początku kampanii niewielkie, ale odczuwalne trzęsienie ziemi, ponieważ Prezydent Komorowski wyjątkowo niezbornie rozpoczął kampanię. Najpierw w gronie władz PO odciął się od bazy partyjnej, pozując na „kandydata obywatelskiego”, a następnie urządził „hołd śląski” z popierającymi go prezydentami miast, w trakcie którego zaprezentował się jako kandydat możnych miejskiego świata. W wieczornych newsach telewizyjnych nie zobaczyliśmy żadnego odniesienia się Bronisława Komorowskiego do protestów górniczych. Z jednej strony, mieliśmy ważne poparcie prezydentów miast, z drugiej wrażenie oddalenia tej prezydentury od spraw zwykłych ludzi oraz wyraźne pęknięcie w strategii wizerunkowej. PO tym „evencie” można złośliwie powiedzieć, że Prezydent Komorowski jest tak samo obywatelski, jak Magdalena Ogórek spoza układów. Nic więc dziwnego, że zaczynają mnożyć się wątpliwości, czy wzorem wielu z popierających go prezydentów miast Prezydent Komorowski nie doświadczy czyśćca drugiej tury.

W relatywnie krótkiej historii bezpośrednich wyborów prezydenta w III RP mieliśmy dwa przypadki ubiegania się urzędującego prezydenta o reelekcję. W 1995 r. Lech Wałęsa zdołał wprawdzie wygrać pierwszą turę, ale poległ w drugiej. Aleksander Kwaśniewski jest jedynym jak dotąd prezydentem, który zapewnił sobie reelekcję w pierwszej turze. Można więc powiedzieć, że jak na razie skuteczność reelekcji w pierwszej turze wynosi 50%. Na niespełna trzy miesiące przed wyborami Bronisław Komorowski uzyskuje w niepewnych jeszcze sondażach (brak ostatecznej listy kandydatów) około 55% poparcia. Sondażowe notowania ma więc gorsze niż Aleksander Kwaśniewski, który w 2000 r. cieszył się ponad 60-procentowym poparciem praktycznie przez cały okres kampanii. Kwaśniewski zszedł poniżej tego poziomu dopiero na ostatniej prostej kampanii, kiedy sztab kandydata AWS wyemitował negatywny spot w telewizji, który przez część wyborców zostało odebrany jako bluźnierstwo wymierzone w Jana Pawła II. Ostatecznie Kwaśniewski zdobył w pierwszej turze 53,9% głosów. Przypomnę, że odbyło się to w warunkach rozpiętego nad Kwaśniewskim parasola ochronnego mediów (głównie TVP), niewielkiego znaczenia internetu oraz pod nieobecność serwisów społecznościowych. W dodatku naprzeciwko siebie kandydat SLD miał niepopularnego Mariana Krzaklewskiego, wspieranego przez skonfliktowaną i erodującą AWS oraz (nomen omen) „kandydata obywatelskiego” Andrzeja Olechowskiego, za którym nie stała żadna machina partyjna. Oczywiście, że to były większe nazwiska niż Duda, Ogórek, czy Jarubas. Niemniej współczesne środki komunikacji plus sprawna machina wyborcza są w stanie w krótkim czasie nie tylko zrekompensować braki w rozpoznawalności, ale także wykreować całkiem atrakcyjny wizerunek kandydatów. Andrzej Duda jest tego najlepszym przykładem.



Prezydent Komorowski ma mocne atuty, aby przeciwstawić się ofensywie „young power”. Należą do nich silne i względnie stabilne zaplecze partyjne (PO wyprzedza PiS w sondażach), duże pieniądze na kampanię, doświadczenie, potencjał zaufania oraz majestat urzędu prezydenckiego, który może wykorzystywać w kampanii. Podobnie jak w przypadku wyborów do Parlamentu Europejskiego istotnym czynnikiem zakłócającym przebieg kampanii może być wojna na Ukrainie, która – w przypadku eskalacji – w sposób naturalny będzie kierować wyborców pod skrzydła urzędującego prezydenta. W tym punkcie ma on ogromną przewagę nad swoimi konkurentami, którzy na swoich konwencjach w ogóle nie odnieśli się do kwestii bezpieczeństwa (Andrzej Duda), bądź zrobili to w sposób groteskowy, obnażający brak przygotowania w tej sprawie (Magdalena Ogórek).

Konwencje pretendentów pokazały jednak, że rozumieją oni, iż bez frontalnego ataku na urzędującego prezydenta mogą zapomnieć o dobrym wyniku i drugiej turze. W tej kampanii nie ma miejsca na model kampanii, który obserwowaliśmy w 2010 r. Jedynym epigonem tamtej kampanii pozostaje Adam Jarubas, który mówi o końcu „wojny polsko-polskiej”. Jeśli się nie zreflektuje w porę, skończy jak Waldemar Pawlak (2%), a stać go na bycie przynajmniej Jarosławem Kalinowskim (6%). Pięć lat temu Bronisław Komorowski nie musiał sprawdzać się w bezwzględnej walce kampanijnej, albowiem sztab Jarosława Kaczyńskiego nie prowadził przeciwko niemu negatywnej kampanii z prawdziwego zdarzenia, koncentrując się na promocji nowego oblicza lidera PiS. Paradoksalnie, Andrzej Duda jest dziś w lepszej sytuacji, albowiem nie ma nic do stracenia i może sobie pozwolić w tej kampanii na wiele więcej, wykorzystując nie tylko telewizję, ale także internet, który jak żaden środek komunikacji może obnażyć słabości urzędującego prezydenta.

Pytanie, czy poza krytyką urzędującego prezydenta sztab kandydata PiS będzie w stanie narzucić pozytywną agendę wyborczą, skorelowaną z dobrym wyczuciem nastrojów społecznych. Konwencja Andrzeja Dudy w warstwie emocjonalnej i widowiskowej była niezwykle udana, tchnęła nowego ducha w działaczy partii. W warstwie racjonalnej nie zapowiedziała jednak żadnego przełomu, który pozwoliłby dawać nadzieję na pozyskanie wyborców spoza podzbioru wyborców PiS. Spot wyborczy bazujący na przekazie z konwencji niesie jej energię, lecz nie opowiada niezbędnej „historii założycielskiej” słabo rozpoznawalnego kandydata, co przecież Andrzej Duda udanie zrobił w swoim wstąpieniu. Tych którzy uważają, że jestem przesadnie krytyczny, odsyłam do spotu Billa Clintona „Hope”, w którym pokazano jak nieznany szerzej kandydat przeistacza się w poważnego pretendenta do urzędu prezydenckiego.

Głównym wyzwaniem tej kampanii pozostaje jednak kwestia pokazania przywództwa, bo przecież o to chodzi w wyborach prezydenckich. Bronisław Komorowski nie jawi się jako silny, wizjonerski przywódca, lecz raczej jako godny zaufania najwyższy urzędnik państwowy. Polakom zajętym swoimi własnymi sprawami i szukającym stabilizacji do tej pory to w zupełności wystarczało. Jeśli nowej fali kandydatów uda się w kampanii rozbudzić w wyborcach większe ambicje, jeśli w wiarygodny sposób zaprezentują nowy styl myślenia i działania, w którym wyborcy dostrzegą szansę na bardziej inspirujący typ prezydentury, wówczas przewaga sondażowa Bronisława Komorowskiego okaże się niewystarczająca do zapewnienia mu reelekcji w pierwszej turze. Jakie jest prawdopodobieństwo takiego „jeśli”? Na razie takie, jak wylosowanie orła w rzucie monetą.

Fot. PiS/PSL/Prezydent.pl na FB


19:03

SONDAŻ MILLWARD BROWN DLA FAKTÓW TVN: Komorowski traci 15 pkt., druga tura PBK-Duda, Palikot tylko jeden punkt za Ogórek

W przeprowadzonym dziś badaniu Millward Brown dla Faktów TVN badaniu chęć głosowania na Bronisława Komorowskiego deklaruje 47% respondentów. To aż o 15 punktów mniej niż w badaniu tego samego ośrodka dla Wiadomości TVP (sondaż sprzed 2 tygodni, 30 stycznia) i aż 18 punktów mniej niż w ostatnim badaniu MB dla Faktów (sprzed miesiąca, 12 stycznia).

Przy 47% dla PBK, poparcie dla Andrzeja Dudy deklaruje 24%, czyli o 6 pkt. więcej niż w badaniu MB dla TVP sprzed dwóch tygodni i 3 pkt. więcej niż w ostatnim badaniu MB dla TVN z połowy stycznia.

Wyraźnie zyskuje Janusz Palikot, bo aż o 5 punktów w porównaniu do ostatniego badania MB dla Faktów (m-c temu) i 4 pkt. w stosunku do badania tego samego ośrodka dla TVP (2 tygodnie temu). Na Palikota chce głosować 6% respondentow. To tylko o jeden punkt mniej niż deklarowane poparcie dla Magdaleny Ogórek, na którą chce głosować 7% badanych.

W przypadku Ogórek to spadek w stosunku do badania MB sprzed dwóch tygodni dla TVP o 2 pkt. i wzrost o 1 pkt. w stosunku do badania tego ośrodka dla TVN (przed miesiącem).

Pozostali kandydaci cieszą się poparciem: Paweł Kukiz (debiut) 4%, JKM 3%, Jatrubas 2%, Grodzka (debiut) 1%. Nie wie na kogo głosować 5%, odmiawia odpowiedzi 2%.

W pytaniu o drugą turę PBK otrzymuje poparcie 59%, Duda 27%, 10% nie chce głosować w drugiej turze z takimi kandydatami, 4% jeszcze nie wie.

68% chce debaty z udziałem urzędującego prezydenta już przed pierwszą turą.

Sondaż zrealizowany przez Millward Brown SA w dniu 16 lutego 2015 na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie telefonów stacjonarnych i komórkowych, wśród osób w wieku 18+. Wielkość próby 1000.


19:53

BLOG MIGALSKIEGO: Dlaczego Andrzej Duda nie wygra wyborów

Po ubiegłosobotniej konwencji Andrzeja Dudy część publicystów mu sprzyjających wpadła w euforię. Wciąż piszą o tym, że kandydat PiS jest w natarciu, uważają jego spot oraz billboard za niezwykle udane, a jego najgroźniejszego przeciwnika postrzegają jako spanikowanego losera. Prawda jest jednak taka, że najbliższe wybory prezydenckie, i to stosunkowo łatwo, wygra Bronisław Komorowski, a sukcesem Dudy będzie doprowadzenie do drugiej tury i przegranie w niej stosunkiem głosów nie gorszym, niż 40 do 60.

W najbardziej nawet sprzyjających kandydatowi PiS sondażach dystans dzielący go do urzędującego prezydenta wynosi mniej więcej tyle, ile…Duda ma obecnie (to znaczy dwadzieścia kilka procent). Musiałby się stać cud, by w ciągu najbliższych trzech miesięcy dwukrotnie wzrosła jego popularność i znacząco zmalała popularność obecnej głowy państwa. Nie wydaje się to możliwe. Co więcej, Dudzie prawdopodobnie nie uda się nawet powtórzenie wyniki Jarosława Kaczyńskiego z 2010 roku, czyli uzyskania 36% w pierwszej turze. Na razie nawet nie chce na niego głosować cały elektorat „zjednoczonej prawicy”, bo w każdym sondażu otrzymuje on niższe notowania, niż połączone siły PiS, PR i SP. Gdzież więc marzenia o tym, by coś uszczknąć innym kandydatom jeśli nie jest się wystarczająco atrakcyjnym nawet dla swego macierzystego elektoratu?

Duda bowiem ma dwa problemy – że nie jest Kaczyńskim oraz…że nim jest. Pierwszy problem wyraża się właśnie w tym, że duża część wyborców PiS czułaby się zmuszona moralnie i politycznie do głosowania na charyzmatycznego Jarosława, który ma Polskę zbawić, by użyć poetyki wieców jego partii. Ale nie widzi wewnętrznego imperatywu, by poprzeć jego, czyli Kaczyńskiego, dublera. Sympatyczny i kompetentny skądinąd Duda jednak nie wywołuje takich emocji, by być zmuszonym do poparcia go przeciwko „Komoruskiemu”. Dlatego właśnie część elektoratu PiS i jego przystawek wcale nie ma zamiaru oddać głosu na obecnego kandydata PiS.

Drugi problem Dudy polega na czymś dokładnie odwrotnym – że jest on Kaczyńskim. A mówiąc bardziej precyzyjnie – że jest kandydatem PiS i nominatem Kaczyńskiego. O ile większość komentatorów twierdzi, że słabą stroną Dudy jest jego niska rozpoznawalność, o tyle ja twierdzę, że jego słabą stroną jest to, że jest bardzo rozpoznawalny, ale jako kandydat tej, a nie innej, partii. I tego, a nie innego, lidera. Nie da się wygrać wyborów prezydenckich jeśli samemu jest się nominatem polityka sytuującego się wśród trzech najbardziej znienawidzonych w Polsce, a za przeciwnika ma się polityka obdarzanego najwyższym poziomem zaufania. To jest po prostu niemożliwe. I choćby nie wiadomo jak bardzo sprawny i zgrany był sztab Dudy i jak bardzo pomysłowa i atrakcyjna była jego kampania, to i tak nie zmienia to faktu, że zastępuje on polityka systematycznie plasującego się na podium w kategorii „najmniej godny zaufania”.

Jest ponad i tak wątłe siły M. Mastalerka, J. Brudzińskiego czy B. Szydło uczynić w 12 tygodni atrakcyjnym kandydatem na prezydenta polityka, który zastępuje Kaczyńskiego i sprawić, by wygrał on z urzędującą głową państwa, która od wielu już lat zajmuje pierwsze miejsce wśród ukochanych przez Polaków polityków. Problemem bowiem nie jest to, czy kilkunastotygodniowa kampania wyborcza jest lepiej czy gorzej przeprowadzona, ale z jakiego staruje się poziomu i co zrobiło się przez poprzednie lata. I to jest rozstrzygający argument na rzecz tego, że Bronisław Komorowski bez trudu, może nawet w pierwszej turze, zapewni sobie reelekcję.

Co się bowiem obecnie dzieje w sztabie PiS? Powtarza się dokładnie ten sam scenariusz, co przed każdymi wyborami. To znaczy: do piwnicy chowany jest Antoni Macierewicz, eksponowana jest uśmiechnięta twarz kandydata oraz merytoryczny program. Stawia się na „miękki” przekaz i pozyskiwanie umiarkowanych wyborców. Tylko, że jest to robione na chybcika i, co najważniejsze, w sprzeczności z praktyką dnia codziennego. Bo już to wielokrotnie było praktykowane – najbardziej w kampanii prezydenckiej 2010 roku. Tylko że zaraz potem od tej taktyki się odchodzi i wraca się do jazdy po bandzie i „twardego” przekazu. Na lata więc znów dba się tylko o swój żelazny elektorat, a wyborców bardziej umiarkowanych zniechęca się dąsami, agresywnym językiem i radykalizmem przekazu.

To wszystko już było grane i zostało przetestowane. Dokładnie za to, co teraz robi sztab Dudy, moje środowisko polityczne, które potem ukonstytuowało się w PJN, zostało wyrzucone z PiS i oskarżone o zdradę oraz o podawanie prezesowi uspokajających medykamentów (to stwierdzenie nie było insynuacją np. Miśka Kamińskiego, ale padło z ust J. Kaczyńskiego w autoryzowanym wywiadzie i miało tłumaczyć jego zgodę na miękką linię kampanii 2010 roku). Dokładnie taką „dośrodkową” strategię zastosowano także w wygranej elekcji 2005 roku oraz przegranej z 2011 roku. Zawsze przy okazji wyborów PiS zmiękcza przekaz i eksponuje takie twarze, jak sympatycznego i kompetentnego Dudy, by zaraz potem na plan pierwszy słać Macierewicza i, oczywiście, samego prezesa.

Pamiętam doskonale zarzuty, że wybory 2010 roku były do wygrania, ale że brak reakcji na Smoleńsk i umiarkowana linia sztabu uniemożliwiły oczywistą i pewną wiktorię Kaczyńskiego. To absurd i świetny wynik prezesa PiS z tamtej elekcji (36% w pierwszej i 48% w drugiej turze – dziś nieosiągalne dla Dudy) był właśnie wynikiem wybrania najlepszej strategii. Jeśli nie, to dlaczego dziś nie mówi się o Smoleńsku? Dlaczego nie eksponuje się tego wątku? Wszak obecnie jest więcej tych, którzy uważają, że doszło do zamachu, niż było to na wiosnę 2010 roku. Więc dlaczego otwarcie i twardo sztab PiS nie stawia tej kluczowej kwestii na porządku dziennym? Przecież jeśli wówczas miała przynieść sukces, to tym bardziej dziś, kiedy – powtarzam – więcej jest zwolenników teorii zamachu, niż było przed pięciu laty, powinna przynieść polityczne profity (nie mówiąc już o moralnych względach głoszenia prawdy).

Dlatego właśnie Andrzej Duda może zrobić jeszcze dwie, a nawet trzy, udane konwencje. I wypuścić dwa, a nawet trzy, udane spoty. Jego sztab może mieć kilkadziesiąt niezłych pomysłów. Ale i tak kandydat PiS nie zostanie prezydentem. Bo jest kandydatem PiS. A jego szef jest jednym z najbardziej znienawidzonych osób w kraju. Zaś przeciwnik Dudy przez pięć lat był najpopularniejszym politykiem w kraju. Wybory nie rozstrzygają się w czasie kampanii wyborczych. One rozstrzygają się na długo przed nimi. Dlatego radość zwolenników Dudy jest wyrazem ich wishfull thinking, a nie rzetelnej i pozbawionej emocji analizy rzeczywistości. Rzeczywistości dla szans Dudy nieprzychylnej.

fot. PiS


20:48

OBRAZ DNIA: PEK o rządowej pomocy dla Warszawy, PBK: Nie chcę mieć politycznego ADHD, apeluję by Duda pojawił się u Olejnik

-- AKCJE TVN SPADŁY DZIŚ O 0,99 PROC. http://biznes.pl/gielda/profile/akcje/tvn-sa,101,0,4866,profile-spolka.html

-- PARTYJNY IBRIS DLA WTORKOWEJ RZECZPOSPOLITEJ: PO 36 (+2), PiS-PRJG-SPZZ 33 (bz), SLD 8 (bz), PSL 7 (-1), KORWiN 3 (-1), TR 2 (bz), RN 1 (bz), KNP 1 (bz), niezdecydowani 9 (-1). http://rp.pl/artykul/99645,1179773-Sondaz-IBRiS-luty-2015--PO-prowadzi.html

-- MILLWARD BROWN DLA FAKTÓW TVN: KOMOROWSKI TRACI 15 PKT., DRUGA TURA PBK-DUDA, PALIKOT TYLKO JEDEN PUNKT ZA OGÓREK. https://300polityka.pl/news/2015/02/16/sondaz-millward-brown-dla-faktow-tvn-komorowski-traci-15-pkt-druga-tura-pbk-duda-palikot-tylko-jeden-punkt-za-ogorek/

-- DZIŚ U TOMASZA LISA: Aleksander Kwaśniewski o wyborach prezydenckich w Polsce i sytuacji na Ukrainie oraz prezes JSW Jarosław Zagórowski o problemach górniczych, związkach zawodowych i powodach złożonej przez siebie dymisji.

-- 300POLITYKA: OPÓŹNIENIE W PRACACH NAD USTAWĄ O IN VITRO: “Projekt miał - jak zapowiadał w styczniu wiceminister zdrowia Igor Radziewicz-Winnicki - trafić pod obrady rządu w połowie lutego. Już wiadomo, że nie ma na to szans. Rada Ministrów projektem zajmie się najwcześniej 24 lutego, choć równie dobrze może nastąpić to w marcu”. https://300polityka.pl/news/2015/02/16/opoznienie-w-pracach-nad-ustawa-o-in-vitro/

-- 300POLITYKA: EWA KOPACZ W LUBLINIE ZAPOWIADA ODMROŻENIE PŁAC W ADMINISTRACJI W 2016. https://300polityka.pl/news/2015/02/16/kopacz-w-lublinie-obiecuje-w-2016-odmrozenie-plac-w-administracji/

-- AGNIESZKA BURZYŃSKA NA TWITTERZE: “Przyznam się. Tęsknię się za PDT. Z jego tekstami można było polemizować, kłócić się, wyśmiewać. A teraz jest tak nijak, że się nawet nie chce”.

-- CIR: Jutro o 14:35, w Nowym Glinniku na terenie jednostki wojskowej 25. Brygady Kawalerii Powietrznej, odbędzie się konferencja prasowa prezes Rady Ministrów Ewy Kopacz oraz wicepremiera, ministra obrony narodowej Tomasz Siemoniaka. https://300polityka.pl/news/2015/02/16/kopacz-w-lublinie-obiecuje-w-2016-odmrozenie-plac-w-administracji/

-- WOJCIECH PAWLAK DLA 300POLITYKI: TRWA “PRZEKSZTAŁCANIE KAMPANII W TELEWIZJĘ”. KWESTIA PRZYWÓDZTWA GŁÓWNYM WYZWANIEM. https://300polityka.pl/news/2015/02/16/wojciech-pawlak-dla-300-trwa-przeksztalcanie-kampanii-w-telewizje-kwestia-przywodztwa-glownym-wyzwaniem/

-- JUTRO 7 SPOTKAŃ ANDRZEJA DUDY W WOJ. ŁÓDZKIM, m.in. Zgierz, Łask, Piotrków Trybunalski, Skierniewice.

-- MICHAŁ KABACIŃSKI NA TWITTERZE: “Jutro nowa osoba w Twoim Ruchu, a mówią że się sypiemy. Nic z tego!”.

-- Konferencja odbędzie się jutro o 11:05 przy stoliku dziennikarskim w Sejmie.

*****

#FPF:

-- JACEK PROTASIEWICZ O SONDAŻU PREZYDENCKIM DLA FAKTÓW: Ten sondaż to fotografia stanu opinii publicznej 10 dni po rozpoczęciu kampanii wyborczej. 10 lat temu Donald Tusk rozpoczynał od bodaj 5 miejsca w sondażach, w I turze był pierwszy. Dynamika przed wyborami jest nieprzewidywalna, wszystko - na 3 miesiące do wyborów - przed nami.

-- ADAM BIELAN: Cieszę się, że pan Protasiewicz do tego nawiązał. W tym sondażu istotne są też tendencje. Prezydent Komorowski w poprzednim sondażu miał 65 proc., Duda - 18 proc. Komorowski każdym swoim wystąpieniem daje do zrozumienia, że II kadencja mu się należy i w związku z tym Polacy powinni na niego zagłosować. Takie myślenie się bardzo często mści, o łaskę i przychylność wyborców trzeba walczyć. Andrzej Duda to robi od trzech miesięcy, jeździ po całej Polsce, a Komorowski - od posiadówki do posiadówki. Prezydent Komorowski unika rozmów z Polakami, unika debat.

-- PROTASIEWICZ: W międzyczasie pojawili się inni kandydaci. Teraz stawka się poszerzyła.

-- PROTASIEWICZ O DUDZIE: Dudzie idzie ciężko, nie zbiera wszystkich wyborców PiS, albo jest ich tak mało. Widocznie nie spełnia oczekiwań jako kandydat do rządzenia państwem. Pan Duda w konfrontacji z prezydentem Komorowskim, a także inni kandydaci, ma wyłącznie deklaracje, czasem kompromitujące.

-- O SONDAŻU “RZ” NA TEMAT OCZEKIWAŃ POLAKÓW WOBEC ORGANIZACJI DEBATY: To miażdżące dla Komorowskiego wyniki. PBK unika debat, choć taka debata 5 lat temu się odbyła, więc on mija się z prawdą, gdy mówi, iż w Polsce nie ma zwyczaju debat przed I turą. Spadki Komorowskiego w sondażach biorą się m.in. z tego, że Polacy widzą, iż prezydent unika debat.

-- PROTASIEWICZ: PiS odmawiał rozmów z prezydentem, gdy ten zapraszał przedstawicieli partii Kaczyńskiego. Teraz sztab PiS woła tylko o debatę z prezydentem, niby dlaczego? Zobaczymy, czy na posiedzeniu RBN w środę pojawi się ktoś z PiS. Udowodnijcie, że chcecie rozmawiać.

-- BIELAN: Pan Protasiewicz sam wpisał posiedzenia RBN w kampanię wyborczą, a to zupełnie inne spotkania od debat. Andrzej Duda nie jest członkiem RBN, jest kandydatem w wyborach prezydenckich.

-- PROTASIEWICZ: Sztabowcy PiS chcą wpisać PBK w swoją kampanię. Pan Bielan odsłonił prawdziwe intencje sztabu PiS. Oni uważają, że żaden z kandydatów nie jest godzien debaty z Andrzejem Dudą, tylko Bronisław Komorowski. To właśnie pokazuje stosunek PiS do debaty.

-- BIELAN: Pan Protasiewicz mnie nie zrozumiał. Przed żadnym z kandydatów drzwi nie będą zamknięte, chodzi o to, że taka debata bez udziału prezydenta Komorowskiego nie ma sensu. PBK tchórzy przez debatą z Dudą. Duda będzie miał całe poparcie PiS [w dniu wyborów]. To tylko pokazuje, że będzie II tura.

-- PROTASIEWICZ O KONWENCJACH: Komiczne podrzucanie balonów na wzór amerykański… to nie przystoi prezydentowi. Prezydentowi nie są potrzebne takie tricki, takie konwencja jak Pani Ogórek czy pana Dudy. Prezydent Komorowski przez pięć lat potwierdzał swoją powagę.

-- BIELAN: Pan Protasiewicz chce merytorycznej kampanii? Świetnie, nie ma bardziej merytorycznej formy kampanii, niż debata.

-- PROTASIEWICZ: Na debatę przyjdzie czas.

*****

#KROPKA:

-- BRONISŁAW KOMOROWSKI: Nie unikam występów telewizyjnych, nie w tym chyba problem. PiS odmawiał jakiejkolwiek debaty przez 5 lat. 24 razy pan Kaczyński nie przyjmował zaproszeń na RBN. A teraz nagle chcą dyskutować! Chodzi o interes czysto wyborczy. Mam biegnąć tylko dlatego, że pan kandydat mnie wzywa?

-- PBK APELUJE DO DUDY: Nie widziałem mojego konkurenta u Pani w programie. Razem zaapelujmy: Niech pan łaskawie pojawi się u red. Moniki Olejnik i przedstawi swoje poglądy.

-- O SONDAŻACH: Badania są różne, mniej czy bardziej łaskawe. Będzie II tura, to będzie. Nie widzę w tym problemu.

-- O DOŚWIADCZENIU: Nie chcę mówić o moich konkurentów, ale muszę powiedzieć o pewnych zjawiskach. Trzeba mieć wiedzę o systemie bezpieczeństwa, o polityce zagranicznej. Trzeba mieć wiedzę zdobytą w praktyce, środowiska, które zgłosiły pewnych kandydatów, wydają się nie szanować państwa, w imię odpowiedzialności za Polskę powinno się kandydować dopiero po zebraniu doświadczenia. Żeby Polsce dawać, a nie się dopiero uczyć. Partie nie zadbały, by kandydaci dysponowali doświadczeniem w zakresie polityki obronności, polityki zagranicznej. Akurat prezydent Kaczyński zdobył doświadczenie.

-- O SŁOWACH MAGDALENY OGÓREK O TELEFONIE DO PUTINA: Oryginalne ma podejście. Jeśli ktoś myśli, że od telefonu do Putina zależy pokój w Europie, to troszkę bije się z rzeczywistością. Telefon dla telefonu? Tylko dlatego, żeby zrobić wrażenie? Pomysł z zakresu taniego pijaru. Ja z Putinem telefonicznie rozmawiałem bardzo dawno temu. Ale wtedy, kiedy taki telefon miał sens. Same telefony dla telefonów są przejawem bezradności.

-- O DOZBRAJANIU UKRAINY I SŁOWACH ANDRZEJA DUDY: Należy się w tej sprawie zachowywać z umiarem. Nie należy deklarować, że nie będziemy nigdy sprzedawali [broni Ukrainie], ale jednocześnie nie gadać takich dziwnych rzeczy, jak to, że chce się poważnie rozważyć wysłanie żołnierzy polskich do Donbasu. Mojemu konkurentowi to się zdarzyło. Nie warto stwarzać wrażenia, że Polska rozważa wysłanie wojsk na Ukrainę. To niemądre sugestie, to w ogóle nie wchodzi w grę. To tworzy niemądrą muzykę wokół polskiej polityki.

-- O SŁOWACH GRZEGORZA SCHETYNY: Polska ma prawo przypomnieć, że obóz w Auschwitz został wyzwolony przez ludzi różnej narodowości. Rola Ukraińców w armii radzieckiej też jest warta podkreślenia. Ale powinniśmy unikać zachowań, które drażniłyby wrażliwość Rosjan.

-- O KONWENCJI ANTYPRZEMOCOWEJ: Sprawa budzi emocje, ale nie zamierzam się kierować emocjami, tylko przepisami w Konstytucji. Ustawa jeszcze nie leży na moim biurku. Koncentruję się na zbadaniu dwóch aspektów: konstytucyjności oraz ewentualnego wpływu konwencji na prawo polskie. Muszę to zbadać i zrobię to bardzo dokładnie.

-- O IN VITRO: Uważam, że stosowanie tej metody przez ludzi, którzy marzą o dzieciach, pogodzić z wrażliwością oraz dbałością o los zarodków. Mam nadzieję, że jak będzie ustawowe uregulowanie in vitro, to wrażliwość związana z dbaniem o los zarodków.

-- O SWOJEJ AKTYWNOŚCI: Więcej projektów ustaw i wizyt miałem, niż moi poprzednicy. Nie chcę mieć politycznego ADHD i udawać, że jestem strasznie aktywny. Ludzie widzą to, co robię. Nie zamierzam robić z siebie małpy i udowadniać, że jestem jakiś nadaktywny, jestem aktywny na tyle, ile trzeba. Nie na tyle, na ile życzy sobie tego mój konkurent, ale na tyle, na ile życzą sobie tego Polacy.

*****

FAKTY TVN

-- NA JEDYNCE: Prezydencki sondaż.

-- JUSTYNA POCHANKE: PBK nie może spać spokojnie.

-- MILLWARD BROWN: PBK 47, Duda 24, Ogórek 7, Palikot 6, Kukiz 4, JKM 3, Jarubas 2, Grodzka 1, Kowalski 0.

-- ROBERT TYSZKIEWICZ: Naszym założeniem jest to, aby stopniowo do jego [PBK] aktywności prezydenckiej włączać aktywność kampanijną.

-- W II turze: PBK 59, Duda 27, nie wezmę udziału 10, nie wiem 4.

-- KRZYSZTOF SKÓRZYŃSKI: Wśród sztabowców PiS panuje przekonanie, że zaproponowana dziś przed Andrzeja Dudę debata jeszcze przed I turą zbudowałaby go jako poważną alternatywę dla PBK.

-- 68 proc. respondentów uważa, że PBK powinien wziąć udział w debacie przed I turą. 25 proc. jest odmiennego zdania.

-- ANDRZEJ HALICKI: Debaty urzędującego prezydenta z kontrkandydatem mają miejsce wtedy, kiedy jest II tura.

-- SKÓRZYŃSKI: Do debaty z Andrzejem Dudą zgłosił się dzisiaj na ochotnika Janusz Palikot.

-- NA DWÓJCE: Warszawa bez mostu.

-- HANNA GRONKIEWICZ-WALTZ: Wygląda na to, że ta konstrukcja jest nieco bardzo naruszona, niż wydawałoby się to wcześniej.

-- EWA GAWOR: Prawdopodobnie powinniśmy myśleć o miesiącach, a nie o tygodniach. Tym bardziej, że przy okazji tego zdarzenia most powinien zostać wyremontowany.

-- NA TRÓJCE: Janiny Ochojskiej kłopot w Pendolino.

-- CZWARTY MATERIAŁ: Zagórowski rezygnuje z funkcji prezesa JSW.

-- PIĄTY MATERIAŁ: Czy Polska powinna sprzedać broń Ukrainie?

*****

WIADOMOŚCI TVP

-- NA JEDYNCE: Separatyści walczą o Debalcewe - materiał Arlety Bojke.

-- NA DWÓJCE: W Jurmale Maria Stepan. Sytuacja na Łotwie. Rosyjskie zagrożenie.

-- DEBATY O DEBACIE - materiał Adama Federa.

-- PIOTR KRAŚKO: W USA jest cała książka regulująca, jak powinny wyglądać debaty, a my do perfekcji opracowaliśmy debatę o debacie.

-- ANDRZEJ DUDA: Interesuje mnie debata z prezydentem Bronisławem Komorowskim.

-- ADAM FEDER: Adama Jarubasa interesuje debata z Andrzejem Dudą, a Magdalenę Ogórek z nikim nie interesuje.

-- FEDER wspomina debatę Wałęsa-Kwaśniewski i “mogę panu podać nogę”.

-- ELŻBIETA RADZISZEWSKA: PiS nie ma moralnego prawa do debaty, bo przez lata olewał dyskusję.

*****

WYDARZENIA POLSATU

-- SYTUACJA JEST NIECO TRUDNIEJSZA, NIŻ NAM SIĘ WYDAWAŁO - wypowiedź Hanny Gronkiewicz-Waltz na czołówce.

-- DWA PIERWSZE TEMATY o Warszawie bez Mostu Łazienkowskiego.

-- EWA KOPACZ: Pochylę się nad tym, będę rozmawiać z panią prezydent. Będę rekomendować na jutrzejszym posiedzeniu rządu taką pomoc.

-- GRZEGORZ KĘPKA: Nieoficjalnie mówi się, że to bezdomni mogli zaprószyć ogień, paląc ognisko, by się ogrzać.

-- NA TRÓJCE: Rolnicy zapowiadają akcje protestacyjne w stolicy.

-- JAROSŁAW GUGAŁA: Warto przypomnieć, że blokowanie dróg jest w Polsce nielegalne i karane. Wypowiedział się w tej sprawie TK, ale od lat nikt się tym nie przejmuje.

-- JANUSZ PIECHOCIŃSKI: Pytam tych przywódców, czy aby na pewno wiedzą, co robią? Nakręcają spiralę dramatycznej niechęci i niezrozumienia dla postulatów wsi i rolników.


22:14

Środowe posiedzenie RBN nowym tematem kampanii prezydenckiej

Jak zdradził Jacek Protasiewicz w “Faktach po faktach”, w środę odbędzie się posiedzenie RBN. Tematem obrad będzie zapewne sytuacja na Ukrainie po uzgodnieniu porozumienia w Mińsku. Rzecznik BBN Marcin Skowron w rozmowie z 300POLITYKĄ nie chciał zdradzić szczegółów. Oficjalna zapowiedź ma się pojawić jutro. We wtorek także możemy spodziewać się komentarza szefa BBN Stanisława Kozieja.

Temat RBN pojawił się w poniedziałkowych, wieczornych audycjach politycznych w kontekście dyskusji o debacie przedwyborczej. Bronisław Komorowski w rozmowie z Moniką Olejnik przypomniał, że Jarosław Kaczyński 24 razy nie przyjmował zaproszenia na posiedzenie Rady.

Tak Platforma odpowiada na apel Andrzeja Dudy o przedwyborcze debaty - pokazuje, że PiS zależy tylko na politycznych atakach i manewrach, a nie na prawdziwym dialogu. Kluczowi politycy PO - Jacek Protasiewicz czy Robert Tyszkiewicz - na czele z prezydentem starają się udowodnić, iż to PiS nie chce dyskusji o najważniejszych dla kraju sprawach - a nie sam Komorowski, jak zarzuca mu to Andrzej Duda. Robert Tyszkiewicz jasno dał do zrozumienia, że to odpowiedź na propozycję debat.



W najbliższych dniach czeka nas zapewne rutynowa debata: czy przedstawiciel PiS pojawi się w siedzibie BBN? Ostatecznie zapewne nie, bo Jarosław Kaczyński od 2010 roku nie jest członkiem RBN. Prezydent mógłby zaprosić innego polityka tej partii - na przykład Andrzeja Dudę - ale rok temu Ryszard Czarnecki, wydelegowany przez PiS, nie został wpuszczony. Zarządzenie prezydenta mówi o możliwości zaproszenia do udziału w pracach RBN innych osób, których udział jest wskazany ze względu na przedmiot rozpatrywanych spraw.

Fot. Eliza Radzikowska-Bialobrzewska/Kancelaria Prezydenta


22:27

Dudabus - restart z nowym modelem busa

We wtorek Andrzej Duda rusza w Polskę nowym DudaBusem. Jutro w planach 7 spotkań kandydata PiS w województwie łódzkim - m.in. Zgierz, Łask, Piotrków Trybunalski i Skierniewice. Autobus to - identycznie jak poprzedni - polski Autosan.

Fot. Facebook Andrzeja Dudy

23:25

Rozpadło się koło poselskie rozłamowców z Twojego Ruchu

W pierwszej połowie lutego przestało istnieć koło poselskie Bezpieczeństwo i Gospodarka. Małgorzata Marcinkiewicz, Wojciech Penkalski i Armand Ryfiński, którzy tworzyli koło, zostali posłami niezrzeszonymi.

O tym, że rozłamowcy z Twojego Ruchu lada moment mogą stracić koło poselskie, pisaliśmy w styczniu na 300POLITYCE. Wtedy bowiem Marek Stolarski dołączył do klubu SLD.

Fot. Facebook BiG