Nie ma czasu do stracenia
- Czarnek wzywa do realizacji planu NBP ws. 185 mld
live
01.02.2015
12:09
Głównym tematem porannych programów była kandydatura Adama Jarubasa. Krzysztof Gawkowski w Radiu Zet mówił, że marszałek województwa śląskiego wyprowadził PSL na pierwsze miejsce w województwie, ale województwo ma ujemny wzrost PKB i jest na ostatnim miejscu.
Tadeusz Iwiński w TOK FM postawił tezę, że kandydatura Jarubasa stwarza szansę, że część kobiet będzie na niego głosowała, ponieważ kobiety rzadziej głosują na kobiety, niż mężczyźni na kobiety. Na pytanie Dominiki Wielowieyskiej, czy kobiety kierują się w wyborach głównie wyglądem, odpowiedział, że biorą to pod uwagę.
Adam Bielan z kolei w programie red. Wielowieyskiej mówił, że Jarubas to ciekawy polityk młodego pokolenia, o którym słyszał dużo dobrego od Jarosława Gowina. - Reprezentuje chadecką część PSL-u. Takich polityków w PSL należy, z naszego punktu widzenia, wspierać - mówił Bielan.
Marcin Mastlerek w TVN24 stwierdził, że jeśli Jarubas mówi o aktywnej prezydenturze, to krytykuje Bronisława Komorowskiego. Włodzimierz Czarzasty apelował, by media zajęły się Magdaleną Ogórek, a nie jej córką.
*****
-- NA OKŁADCE NEWSWEEKA JANUSZ PALIKOT W TRUMNIE, o czym wczoraj pisaliśmy na 300POLITYCE. https://facebook.com/video.php?v=861476723891687
*****
7 DZIEŃ TYGODNIA - RADIO ZET
#KAMPANIA:
-- TOMASZ NAŁĘCZ: To nie cios dla PBK. PBK cieszy się ogromnym zaufaniem na wsi. Prezydent czeka, aż marszałek zarządzi wybory.
-- MONIKA OLEJNIK: Wydaje mi się, że kampania powinna trwać dłużej.
-- NAŁĘCZ: Pani oczekiwania idą zbyt daleko. Terminy kampanii reguluje konstytucja.
-- OLEJNIK: Czy rocznica zakończenia wojny powinna się odbywać na Westerplatte? Czy to symbol zakończenia wojny?
-- TOMASZ NAŁĘCZ: To żadna konkurencyjna impreza dla Moskwy. To pomysł na spotkanie na temat Europy, tu nie chodzi o militarne obchody.
-- JACE SASIN: Z Jarubasem PBK robi dobrą minę do złej gry. To cios w PO, choć Jarubas robi wszystko, żeby trochę być kandydatem i trochę nie być. Skoro już teraz deklaruje, że w drugiej turze poprze PBK.
-- MAREK SAWICKI: Polityka to nie zadawanie ciosów. Jarubas zaczyna kampanię i wbrew temu co mówiono, nie jest to polityk niedoświadczony, to marszałek województwa już trzecią kadencję. Może być wielkie zaskoczenie, że w drugiej turze zamiast Dudy może być Jarubas.
-- IWONA ŚLEDZIŃSKA-KATRASIŃSKA: Na tle innych, Jarubas wydaje się być dobrym kandydatem. Przewrotnie, powinniśmy być zadowoleni, że Platforma nie musi się Komorowskim z nikim dzielić.
-- KRZYSZTOF GAWKOWSKI: W drugiej turze będzie pani Magdalena Ogórek.
-- OLEJNIK: Z dużym zainteresowaniem przeczytałam recenzję pracy doktorskiej pani Ogórek...
-- GAWKOWSKI: To, co się stało w tym tygodniu, atak na córkę pani Ogórek, została granica przekroczona. Co do Jarubasa - wyprowadził PSL na pierwsze miejsce w województwie, ale województwo ma ujemny wzrost PKB i jest na ostatnim miejscu.
-- ZBIGNIEW ZIOBRO: Decyzja PSL wkłada PBK w buty partyjnego kandydata. Jarubas został wydelegowany na tę porażkę i będzie odpowiadał za dorobek PSL przez ostatnie 7 lat: zaczynają się protesty rolników, przepłacamy za gaz finansując w ten sposób rosyjskie zbrojenia.
-- OLEJNIK: Prezes Kaczyński cieplej mówi o pani Ogórek, niż o własnym kandydacie.
-- NAŁĘCZ: To zasada Guliwera: im więcej liliputów, tym łatwiej Guliwera będzie uśpić.
-- SAWICKI: Kandydat który deklaruje pewne rzeczy na swój temat, to powinien mówić prawdę i być wiarygodny.
-- WANDA NOWICKA: Nie jestem rzeczniczką Grodzkiej, ale nie możemy prześwietlać prywatnego życia jednych kandydatów, a innych nie.
-- GAWKOWSKI: To głupota, że “włanczamy” takie tematy.
-- OLEJNIK: WŁĄCZAMY.
-- GAWKOWSKI: Jeśli rozpoczynamy taką grę, to za 3 miesiące ta prezydentura zejdzie na psy. Prześwietlajmy, ale nie róbmy krzywdy.
-- OLEJNIK: Czy mąż chciał po pijanemu wręczyć łapówkę policjantowi?
-- GAWKOWSKI: To stara sprawa, on nie był wtedy jej mężem.
-- ZIOBRO: Kto i z czym kojarzy panią Grodzką? Z elementami seksualności i jej życiem prywatnym, które wprowadziła do życia publicznego. Więc nic dziwnego, że media zajmują się jej niekonsekwencją.
-- ŚLEDZIŃSKA-KATARASIŃSKA: To kwestia przyzwoitości, nie estetyki. Nie jestem jej rzecznikiem, ale często z nią pracuję. To nieprawda, że ona epatuje swoim życiem prywatnym.
-- NAŁĘCZ: Jeśli dostanę tę gazetę na biurko, to ją wyrzucę.
*****
KAWA NA ŁAWĘ - TVN24
#JARUBAS:
-- ADAM SZEJNFELD: Oczywiście, że żałuję.
-- MAREK SIWIEC: W efekcie tej decyzji Duda może dostać nominację do Oscara.
-- MARCIN MASTALEREK: II tura jest przesądzona. Jeżeli kandydat PSL mówi o aktywnej prezydenturze, to krytykuje prezydenta Komorowskiego.
-- MAREK SAWICKI: Prawica w Polsce jest strasznie podzielona. Ja go znam, lubię. Trzeci raz rządzi województwem, w którym jest jedno z największych wskaźników bezrobocia.
-- ZBIGNIEW ZIOBRO: Kandydat PSL będzie musiał tłumaczyć się z największych cen gazu w Europie.
-- WŁODZIMIERZ CZARZASTY: Magdalena Ogórek przerwie milczenie, gdy przyjdzie na to czas. My mamy plan. Informacji udziela Leszek Aleksandrzak. Apeluje do całego środowiska dziennikarskiego, zajmijcie się panią Ogórek, nie jej córką.
-- SZEJNFELD: Nie wiemy, jakie poglądy ma Ogórek. Nic o niej wiemy, odmawia [zgłaszania swoich poglądów], to bardzo dziwne.
-- MASTALEREK: Dziwne jest to, że Sikorski nie ogłosił daty wyborów w styczniu, na początku stycznia.
#PILECKI:
-- SAWICKI: To była duża niezręczność, że nie dotarło zaproszenie imienne.
-- MASTALEREK: Ostatni raz córka Pileckiego była zaproszona za czasów śp. Lecha Kaczyńskiego.
-- CZARZASTY: Należy ją przeprosić.
*****
WORONICZA 17 - TVP INFO
#JARUBAS:
-- ADAM STRUZIK O DYSKUSJI W PSL O KANDYDACIE NA PREZYDENTA: To nie było hamletyzowanie, tylko bardzo poważna decyzja wewnętrzna. W patriotycznym tonie dyskutowaliśmy o tym, co będzie najlepszym rozwiązaniem. Wielu opowiadało się za opcją, żeby poprzeć Bronisława Komorowskiego. Ja też tak myślałem. Przeważyło myślenie, że źle będzie, jeśli partia, która ma 120-lecie w tym roku, nie istniała by w wyborach prezydenckich. To wyzwanie dla PSL.
-- KAROLINA LEWICKA O PO: Zapytam teraz młodszego brata o zdanie.
-- ANDRZEJ HALICKI: Każdy poważny podmiot polityczny ma prawo wystawić własnego kandydata. I na lewicy i na prawicy trwa wewnętrzna kampania, jak zogniskować uwagę przed wyborami parlamentarnymi. Bronisław Komorowski, wydaje mi się, ma większe poparcie np. na wsi, niż wystawieni kandydaci innych partii.
-- JERZY WENDERLICH: SLD się nie zamyka, mimo że jesteśmy liderami po tej stronie sceny politycznej. Jesteśmy wciąż liczniejsi i szerzej zdobywamy akceptację. Magdalena Ogórek także zapewni szersze spojrzenie na lewicową formułę. Nawet, jak zaproponujemy nowe otwarcie, to według naszych oponentów, też jest źle. Pani Ogórek ma bardzo dobre wyniki w sondażach, to progres.
-- PAWEŁ PONCYLJUSZ: Osoba, która staje w szranki w wyborach prezydenckich, musi być takim omnibusem politycznym. Z całym szacunkiem, ale na razie Magdalena Ogórek takim omnibusem nie jest. Ale to jest bardzo sprytny zabieg Leszka Millera. On nie chce dać realnym politykom, takim jak Jerzy Wenderlich, takiej szansy. Więc jest gwarancja, że taka osoba jak pani Ogórek nie upomni się o wysokie stanowisko w SLD lub nie wymusi powierzenia sobie liderowania partią.
-- BARBARA NOWACKA: Cieszę się, że jest tylu kandydatów w wyborach prezydenckich, bo są większe szanse na realną debatę. My wystawiliśmy naszą najlepszą kartę, czyli Janusza Palikota. Chcemy pokazać naszą wizję Polski i udowodnić, dlaczego nasz kandydat może być lepszym prezydentem, niż Bronisław Komorowskim,
-- NOWACKA O MAGDALENIE OGÓREK: Gdyby pani Magda Ogórek powiedziała wprost, że pracowała na stażach, to by ją budowało. To nie jest obciach.
-- MARIUSZ BŁASZCZAK: Może pierwszym zadaniem pana Jarubasa powinno być pojechanie na barykady i wytłumaczenie rolnikom sytuacji. Skoro minister Sawicki nazywa rolników frajerami, to może pan Jarubas by się tym zajął. Pierwsze zadanie dla niego to wytłumaczenie się za Sawickiego. Dobrze, że PSL wystawia kandydata, bo II tura jest jak najbardziej realna. W drugiej turze wyborcy będą mieli możliwość wyboru albo kandydata PiS, kandydata zmiany, albo kandydata “status quo”.
-- PONCYLJUSZ: W partiach dominuje myślenie: musimy rozpędzić swoje machiny, bo za kilka miesięcy są wybory parlamentarne, ale nikt nie wierzy w zwycięstwo.
#ZWIĄZKI PARTNERSKIE:
-- ANDRZEJ HALICKI: Projekt ustawy jest gotowy, Artur Dunin te prace pilotował. Myślę, że na najbliższym posiedzeniu klubu PO będziemy dyskutować nad tą sprawą. Zapisy w naszym projekcie należy wprowadzić. Jeśli rozłożymy tę kwestię na naprawdę drobne szczegóły, to osoby żyjące w takich związkach muszą mieć podstawowe prawa. Ten temat musi być procedowany w komisji. Mam duże przekonanie, że ten problem zostanie załatwiony. Sam mam dość konserwatywny pogląd, jeśli chodzi o życie. Życie człowieka bez rodziny jest ułomne. Ale tutaj chodzi o godność człowieka, o jego wybory życiowe, o miłość.
-- MARIUSZ BŁASZCZAK: Zostawcie miłość ludziom, zajmujcie się tym, czy kolejki do lekarza są mniejsze! To jest zadanie dla państwa, a nie jakieś ideologie, które są zgubne dla cywilizacji i państwa.
-- STRUZIK: Ludzie mają między sobą różne relacje. Jeśli ta ustawa umożliwia relacje, które są formą partnerstwa, to my jesteśmy tolerancyjni. Ale przeczytałem też ostatnio ciekawą rzecz na Wikipedii.
-- MARIUSZ BŁASZCZAK: Bardzo poważne źródło.
-- STRUZIK: Przeczytałem tam, że w roku 2012 w Brazylii zarejestrowano związek partnerski 2 kobiet i mężczyzny. Czy o to nam chodzi?
-- BARBARA NOWACKA DO HALICKIEGO: Żal pana słuchać, to kolejne mamienie wyborców. Obiecywał pan kilka miesięcy temu konwencję antyprzemocową… Jest luty. Tu nikt naprawdę nie wymaga rewolucji obyczajowych. Nie można przez 8 lat obiecywać, a później tego nie dotrzymywać. To bardzo nieuczciwe.
-- JERZY WENDERLICH: A ja mam zaufanie do ministra Halickiego, ale jeden Halicki wiosny nie czyni. Cała haniebność sytuacji polega na tym, że owszem, deleguje się polityków mających zająć się tymi sprawami [jak związki partnerskie], ale nie można doprowadzić, by w głosowaniu to zmienić.
-- ADAM STRUZIK DO WENDERLICHA: Związki partnerskie mają prawa funkcjonować, ale wy robicie z tego ideologię, religię z tego robicie!
-- WENDERLICH DO STRUZIKA: Szantażujecie Platformę. A Platforma gra takie melodie, które w kampanii wyborczej będą się jej opłacać.
-- PONCYLJUSZ: PO się to nie opłaca, bo z wszelkich badań wynika, że nie jest to temat, który determinuje decyzje wyborców przy urnach. PO może jedynie stracić - na kierunku konserwatywnym. Platforma wie, że tej stały bazy wyborców nie straci, jeśli nie wprowadzi związków partnerskich.
-- PONCYLJUSZ DO NOWACKIEJ: Środowiska lewackie chcą rozmontowania rodziny. Za chwilę będzie dyskusja o adopcji dzieci. Pani jest w rękach tych środowisk jedynie narzędziem.
-- NOWACKA: To są takie manipulacje, że za chwilę mnie szlag trafi.
-- MARIUSZ BŁASZCZAK: Starcie cywilizacji życia i śmierci jest faktem. Ktoś sobie wymyślił, żeby ten porządek w świecie, w Polsce, zburzyć. Konstytucja chroni rodzinę. Projekt o związkach partnerskich to zmienia.
-- BŁASZCZAK DO ADAMA STRUZIKA: Pan skonsultował pana zdanie o związkach partnerskich z byłymi posłami Twojego Ruchu, którzy wstąpili do PSL?
-- STRUZIK: W PSL funkcjonuje coś takiego jak tolerancja.
-- BŁASZCZAK: Ma pan takie same poglądy, jak Artur Dębski?
-- STRUZIK: Niech mnie pan nie porównuje do Artura Dębskiego. On nie jest członkiem PSL.
-- BARBARA NOWACKA: Ustawa o związkach partnerskich nie zmienia świata, to jest prosta ustawa, pomagająca ludziom. Jeśli rodzina jest silna i ludzie się kochają, to ustawa o związkach tej miłości jej nie zburzy. Ważne jest, żeby ludzie żyli godnie. Ta ustawa nie zmieni życia rodzin [“tradycyjnych”].
-- WENDERLICH: PO ma dwie głowy. Europejską i tę wsteczną, konserwatywną.
-- PONCYLJUSZ: To zasłona dymna.
*****
WYBORY W TOKU - TOK FM
-- DEBIUT PRZEMYSŁAWA CZARNECKIEGO, syna Ryszarda Czarneckiego.
#JARUBAS:
-- TADEUSZ IWIŃSKI: Zdolny, przystojny. Stwarza szansę, że część kobiet będzie na niego głosowała, ponieważ kobiety rzadziej głosują na kobiety, niż mężczyźni na kobiety.
-- DOMINIKA WIELOWIEYSKA: Pan myśli, że kobiety kierują się w wyborach głównie wyglądem?
-- ADAM BIELAN: To seksistowskie.
-- IWIŃSKI: Biorą to pod uwagę.
-- IWIŃSKI DALEJ: Ryszard Kalisz hamletyzuje - wiadomo, jak się skończy, że nie będzie kandydował, bo nie chce dopuścić do tego, że nie zbierze 100 tys. podpisów. Złośliwi mówią, że DWP może się zmieścić w parterowym baraku.
-- BIELAN: Ciekawy polityk młodego pokolenia. Słyszałem o nim dużo dobrego od Jarosława Gowina. Reprezentuje chadecką część PSL-u. Takich polityków w PSL należy, z naszego punktu widzenia, wspierać.
-- MAREK BOROWSKI: Jeśli w I turze Bronisław Komorowski osiągnie dobry wynik i potem wygra w II turze, to nie widzę żadnej porażki.
-- IWIŃSKI: Obawia się casusu HGW. II tura zawsze jest ryzykowna.
-- MARCIN KIERWIŃSKI: Jestem trochę rozczarowany, bo liczyłem na to, że zdecydują się poprzeć Komorowskiego. Jarubas jest politykiem bardzo zdolnym. To dla PSL-u naturalna, ale ryzykowna decyzja.
-- PRZEMYSŁAW CZARNECKI: Najważniejszym celem PiS jest doprowadzenie do II tury wyborów, a w II turze wszystko jest możliwe, tak jak we Wrocławiu. Jarubas najbardziej interesował dziennikarzy i polityków. Niczym specjalnie nie dał się poznać, świętokrzyskie jest jedynym województwem, który ma spadek PKB.
-- IWIŃSKI: Dzieje się rzecz niesłychana ws. dr. Ogórek. Rozumiem prześwietlenie życiorysów, ale jeżeli jeden z tabloidów zajmuje się, i to w sposób kuriozalny, 9-letnim dzieckiem pani Ogórek… To przekroczenie wszystkich standardów.
14:39
Ewa Kopacz na początku tygodnia ma ogłosić, kto zostanie nowym rzecznikiem rządu. Można przypuszczać, że nastąpi to we wtorek, po posiedzeniu Rady Ministrów. Będzie to pierwsze większe polityczne wydarzenie tego tygodnia.
W środę marszałek Sikorski ogłosi datę wyborów prezydenckich. Jak pisaliśmy na 300POLITYCE, I tura ma odbyć się 10 maja. To dla kandydata Platformy najlepszy z możliwych terminów. Akurat 8 maja na Westerplatte odbędą się obchody 70. rocznicy zakończenia II wojny światowej. W ostatnim dniu kampanii przebitki Bronisława Komorowskiego z europejskimi przywódcami mogą mu tylko pomóc.
Według rozmówców 300POLITYKI, dzień później, 5 lutego, Bronisław Komorowski oficjalnie ogłosi, że ubiera się o reelekcję. W kończącym się tygodniu prezydent mówił, że decyzję dotyczącą swojego startu będzie chciał ogłosić "szybko po decyzji marszałka”.
W czwartek także Sejm zajmie się konwencją antyprzemocową. O 13:00 zbiorą się połączone Komisje Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Spraw Zagranicznych, by rozpatrzyć poprawki zgłoszone w czasie do II czytania do projektu ustawy ratyfikującej. To ważne posiedzenie, które formalnie otwiera drogę do III czytania. Jeżeli Komisje rozpatrzą poprawki, głosowanie może odbyć się w piątkowym, porannym bloku głosowań.
Bardzo możliwe, że posłowie przegłosują konwencję na kilka godzin przed Konwencją Platformy. Radę Krajową tej partii ws. wyborów prezydenckich zaplanowano na piątek, prawdopodobnie na godzinę 12:00 na Stadionie Narodowym. Jak pisała "Rzeczpospolita", prezydent nie był chętny, by pokazywać się na posiedzeniu władz PO, bo chce budować wizerunek kandydata ponadpartyjnego. Ostatecznie jednak prawdopodobnie się pojawi.
W sobotę odbędzie się prezydencka konwencja PiS z Andrzejem Dudą, choć - o czym pisała 300POLITYKA - największa partia opozycyjna pierwotnie chciała zderzyć się z Platformą, organizując swój event w dniu Rady Krajowej PO. Byłoby to klasyczne polityczne zagranie - w przeszłości wielokrotnie konwencje dwóch największych partii odbywały się w tym samym dniu. Konwencja PiS odbędzie się w warszawskim ATM Studio.
Polityczny tydzień zakończy Janusz Korwin-Mikke. W niedzielę w Warszawie odbędzie się konwencja założycielska partii, na której działacze KORWiN mają pokazać, że zaledwie po dwóch tygodniach są już prężnie działające struktury we wszystkich województwach i setki ludzi gotowych do pracy.
Fot. Sejm
17:16
Nie ma głupich pytań. Tylko po co je zadawać, gdy odpowiedź jest zawsze taka sama. Politycy grają z nami w pomidora, a sami siebie zamienili w automaty do przekazów dnia. Kiedyś czuli jeszcze obowiązek, by dodać do nich od siebie... Teraz po prostu je referują. „Sprzedawanie” linii partii odbywa się coraz bardziej łopatologicznie. Bywa absurdalnie.
Szkolenia Iwony Sulik skończyły się nie tylko dymisją, ale i ujawnieniem kilku szczegółów. Przemysław Wipler opowiedział o ich podstawowym założeniu: „Możesz odpowiadać to samo. Masz swoje tezy i czekasz na pytanie, żeby je wygłosić". Niby absurd, ale coraz częściej tak to wygląda. Wypowiedzi polityków odkleiły się od pytań dziennikarzy, a ich własne dyskusje w mediach najczęściej sprowadzają się do wygłaszania partyjnej linii za pomocą słów kluczy.
Czy powinniśmy wysyłać broń na Ukrainę? "Wie pan, ja jestem kobietą” to już klasyk. Premier Kopacz tak uparcie powtarzała swój przekaz, że zrobiło się komicznie. Nie da się ukryć, że politycy praktycznie ze wszystkich partii robią podobnie. Mariusz Błaszczak potrafił każdą kwestię rytualnie sprowadzić do winy Tuska. Gdy SLD szukało kandydata na prezydenta Dariusz Joński przez dwa tygodnie opowiadał, że to sytuacja identyczna jak w roku 1995, a wtedy partia postawiła na Aleksandra Kwaśniewskiego. Porównanie nawet przy setnym powtórzeniu nie stało się mniej absurdalne. Sojusz poszedł jednak dalej. Gdy znalazła się już kandydatka, zablokował możliwość zadawania pytań. W ten sposób polska polityka doszła do ściany. Mogłoby się wydawać, że ktoś, kto startuje w wyścigu prezydenckim, będzie chciał przekonać wyborców do swoich racji. Przyjmie zaproszenia do programów i w dyskusji udowodni, że warto niego głosować.
W każdej partii są ludzie tacy jak: Witold Waszczykowski, Włodzimierz Czarzasty czy Antoni Mężydło, którzy mają coś do powiedzenia. Szkoda, że częściej słychać innych. Oczywiście polityk musi przedstawiać linię swojej partii, a czasem mówić tak żeby nic nie powiedzieć. Problemem nie jest to, że politycy powtarzają przekazy dnia. Problemem jest to, że ograniczają się do nich. Ten brak wstydu, gdy na kolejne pytanie odpowiada się tezami, które nie mają z nim związku. Bo przecież zabawa w pomidora, to gra dla dzieci i w dodatku szybko się z niej wyrasta.
Fot. 300POLITYKA
18:39
Do napisania tego tekstu skłoniła mnie nieco przydługa twitterowa wymiana myśli z Łukaszem Warzechą. Jej pretekstem była publikacja Tygodnika „Wsieci” o Annie Grodzkiej. Gdy zauważyłem, że teraz, po tym materiale, oczekuję od organu braci Karnowskich równie zaangażowanego materiału o Andrzeju Dudzie, Warzecha odpisał, że nie rozumie, dlaczego od konserwatywnego tygodnika oczekuję, że będzie on weryfikował konserwatywnego kandydata. Po czym dodał, że w mediach jest „podział pracy” i niech to zrobi „Newsweek”. Na moją uwagę, że to fatalny stan, gdy media są partyjnie podzielone i że zajmują się tylko swymi politycznymi przeciwnikami, Warzecha napisał, że to normalne w naszych dzisiejszych czasach i jako przykład podał USA.
Gdyby napisał to ktoś z „Gazety Polskiej” czy „Gazety Wyborczej”, które nigdy nie ukrywały, że są stroną politycznego sporu, nie poruszałbym tej kwestii. Ale twierdzi tak osobą, którą lubię, oraz publicysta, którego cenię – choć w ostatnim czasie przejawia on dziwną predylekcję do coraz ostrzejszego języka, a jego uwagi pod adresem Ewy Kopacz są po prostu obraźliwe. Łukasz Warzecha wielokrotnie pisał krytycznie o PiS i osobiście o Jarosławie Kaczyńskim. Dlaczego więc teraz deklaruje, że jego tygodnik nie powinien weryfikować PiS-owskiego kandydata? Dlaczego uważa, że jest to zadanie innych? Że jest „podział pracy” i on, oraz jego koledzy, robią na odcinku oceniania i weryfikowanie politycznych przeciwników Andrzeja Dudy, a dziennikarze mediów liberalnych powinni robić na odcinku weryfikowania kandydata PiS? Czy tak kiedyś o sobie myślał, gdy zaczynał swoją dziennikarską karierę? Czy naprawdę uważa, że „jego” media mają atakować politycznych przeciwników, a weryfikację moralności oraz uczciwości swoich ideowych pobratymców ze świata polityki pozostawiać ludziom z Czerskiej?
W fakcie zaakceptowania, a nawet – jeśli się nie mylę – afirmacji partyjnego podziału rynku medialnego, widzę bardzo poważne zagrożenie dla demokratycznego ładu. Jeśli dziennikarze uznają, że nie muszą przedstawiać całej prawdy, a jedynie jej część, bo oświetleniem innej zajmują się ich ideowi przeciwnicy, to znaczy, że upartyjnienie i splugawienie świata mediów będzie postępować. Że nasza hańba domowa będzie się pogłębiać. Że zdrada klerków dotknie coraz to nowe środowiska dziennikarskie. Jeśli ma rację Warzecha, że trudno oczekiwać, by konserwatywny tygodnik weryfikował konserwatywnego polityka, to przecież – a contrario – nie możemy oczekiwać, że liberalne medium będzie weryfikować liberalnego kandydata, a lewicowy dziennik lewicową polityczkę. Jeśli tak, to nie będzie mógł mieć Warzecha pretensji, że nielubiany przez niego, a nawet chyba pogardzany, redaktor Sobieniowski będzie krytyczny wobec Jarosława Kaczyńskiego, a pobłażliwy wobec urzędującego prezydenta. Nie będzie się już mógł oburzać, a zdaje się, że to lubi, na stronniczość redaktora Maziarskiego, który napisze coś przychylnego o lewicowym kandydacie, a skupi swoją krytykę na politykach PiS. Czy wyciągam poprawne wnioski z twierdzeń Łukasza Warzechy, że nie mogę oczekiwać, by jego konserwatywny organ weryfikował konserwatywnego polityka i że w ramach „podziału pracy” w mediach każdy winien atakować swoich ideowych przeciwników? Chyba tak, chyba właściwie interpretuję słowa publicysty Tygodnika „Wsieci”.
A jeśli tak, to chyba już nigdy nie będzie mi dane przeczytać pretensji Warzechy pod adresem Sobieniowskiego, Maziarskiego, Olejnik, Lisa, Żakowskiego, Wołka itp. Wszak oni, podobnie, jak Warzecha i jego konserwatywni koledzy, w ramach podziału pracy, wykonują jedynie swoje obowiązki – weryfikują swych ideologicznych przeciwników i nie robią tego wobec swoich ideologicznych pobratymców. Czy tego chcesz, Łukaszu Warzecho? Tak właśnie widzisz normalny w naszych dzisiejszych czasach kształt rynku medialnego i porównujesz go do amerykańskiego? Taka marzy Ci się Ameryka? Tak ją sobie wyobrażasz?
Bo mnie ten obraz wydaje się wstrętny. Inaczej sobie imaginuję naszą Amerykę. Widzą ją jako kraj, w którym media piszą o wszystkim, bez względu na to, kogo to dotyczy – naszych politycznych wrogów czy przyjaciół. W którym dziennikarze kierują się kryteriami obiektywizmu i niezależności, a nie partyjnej afiliacji. Gdzie o tym, co piszą czy pokazują, decyduje społeczna ważność tematu, a nie to, komu to partyjnie służy. Z dwóch półprawd nie da się zbudować jednej prawdy. Ze stronniczości wszystkich nie można skleić obiektywnego obrazu. Z partyjniactwa po obu stronach nie sposób stworzyć rzetelnego wizji rzeczywistości.
Bo nie jest tak, że jak ktoś przeczyta półprawdę i stronniczy atak u braci Karnowskich na prezydenta, a potem sięgnie po półprawdę i stronniczy atak u Lisa na Dudę, to będzie miał wreszcie upragniony spokój i poczucie bliskości prawdy. Poza tym, o czym Warzecha chyba zapomina, większość czytelników nie zachowuje się tak, jak on czy ja, czyli że czyta wszystko, a potem wyciąga własne wnioski. Jest dokładnie odwrotnie – większość fanów portalu „Wpolitce.pl” nie sięga po lekturę „Natemat” i odwrotnie. Czytelników mamy coraz bardziej stronniczych i „tożsamościowe” media o tym świetnie wiedzą. W efekcie pewna część wyborców nigdy nie przeczyta niczego złego o kandydacie PiS (to ci od Karnowskich), a inna część niczego krytycznego o kandydacie PO (to co od Lisa). Nie powinien się potem dziwić Warzecha, że gdy napisze coś krytycznego o Kaczyńskim, a zdarza mu się to nie tak rzadko, to zasypywany jest trollingiem wyznawców PiS, nie akceptujących…jego przejścia do obozu zdrady narodowej. Bo to właśnie efekt akceptowanego i postulowanego przez publicystę „Wsieci” podziału pracy. W takiej sytuacji będzie się jedynie pogłębiać podział na nisze informacyjne, w których siedzą elektoraty poszczególnych partii – bo są wciąż karmione ujednoliconą partyjnie i ideologicznie papką.
Piszę te słowa w interesie zachowania rudymentów obiektywizmu i rzetelności w polskiej debacie publicznej. Nie zgadzam się fundamentalnie na zaproponowany przez Warzechę „podział pracy” i, w istocie, upartyjnienie rynku mediów.
Ale piszę to także we własnym interesie, bo jeśli spełniłby się marzenia Warzechy, to takie osoby, jak ja, nie miałyby prawa istnieć. Nie miałyby gdzie pisać. Bo należę do tej, coraz węższej grupy komentatorów, którzy potrafią (i lubią) napisać krytycznie (lub pochwalnie) o każdej partii i o każdym polityku. Znajduję w tym ukontentowanie i nie rozumiem, jak można dobrowolnie zakładać sobie kaganiec. W zawodzie, który obaj z Warzechą uprawiamy, radość wolności, wolności szczekania i gryzienia, jest nieporównywalna z żadną inną. Zachodzę w głowę jak to możliwe, że publicysta tak ważny, wpływowy i interesujący tego nie dostrzega. I samodzielnie zakłada sobie i swym konserwatywnym kolegom obrożę na szyję. Głośno będę się temu sprzeciwiać – nasze ujadanie, nasze warczenie na wszystkich, bez wyjątku, to nasza wolność. Media są swobodne tylko wtedy, gdy mogą pogryźć każdego, a nie tylko „nie swojego”. Od pozwolenia na założenie sobie kagańca i łańcucha przez partyjnego i ideologicznego pana jest tylko jedna rzecz gorsza. Samodzielne sobie ich założenie. Przed czym Łukasza Warzechę oraz wszystkich, którzy pracują w mediach, przestrzegam. Kiedyś będą nas z tego rozliczać – z tego, czy szczekaliśmy tak, jak nam partie, koledzy i ideologie zagrały, czy też wydobywaliśmy z siebie samodzielne i niezależne warczenie.
fot. PiS
20:32
-- IBRIS DLA RZECZPOSPOLITEJ: PO - 34 proc., PiS-SPZZ-PRJG - 33 proc., SLD - 8 proc., PSL - 8 proc., KORWiN - 4 proc. http://rp.pl/artykul/1175987.html
-- 300POLTYKA: POLITYKA PRZYSPIESZY W TYM TYGODNIU. 7 NAJWAŻNIEJSZYCH WYDARZEŃ: PBK OGŁOSI START NA DZIEŃ PRZED KONWENCJĄ PO: Nowy rzecznik rządu, termin wyborów prezydenckich, Bronisław Komorowski ogłosi swój start, konwencja antyprzemocowa w Sejmie, Rada Krajowa PO, konwencje PiS i KORWiN. https://300polityka.pl/news/2015/02/01/polityka-przyspieszy-w-przyszlym-tygodniu-7-najwazniejszych-wydarzen/
-- ELIZA OLCZYK W PONIEDZIAŁKOWEJ RZ: JARUBAS I PIECHOCIŃSKI WYGRALI Z KOSINIAKIEM I SAWICKIM: “Dwaj ministrowie PSL: rolnictwa Marek Sawicki i pracy Władysław Kosiniak-Kamysz, chcieli, by kandydatem ludowców był Bronisław Komorowski, ignorując fakt, iż urzędujący prezydent wywodzi się z Platformy Obywatelskiej, a więc ta partia jest jego naturalnym zapleczem, a PSL będzie tylko na przyczepkę”. http://rp.pl/artykul/1176026.html
-- ANNA GRODZKA NA FACEBOOKU O PUBLIKACJI WSIECI: “To dla mnie na prawdę szok. Bardzo trudno mi czytać te wstrętne kłamstwa i obrzydliwe insynuacje. :-(((( Po prostu nie do wiary!!! :-'( Skąd, w ludziach tyle nienawiści?!”.
-- GRA W POMIDORA, NIE TYLKO Z OGÓREK - pisze na 300POLITYCE Piotr Witwicki: “W każdej partii są ludzie tacy jak: Witold Waszczykowski, Włodzimierz Czarzasty czy Antoni Mężydło, którzy mają coś do powiedzenia. Szkoda, że częściej słychać innych. Oczywiście polityk musi przedstawiać linię swojej partii, a czasem mówić tak żeby nic nie powiedzieć. Problemem nie jest to, że politycy powtarzają przekazy dnia. Problemem jest to, że ograniczają się do nich. Ten brak wstydu, gdy na kolejne pytanie odpowiada się tezami, które nie mają z nim związku. Bo przecież zabawa w pomidora, to gra dla dzieci i w dodatku szybko się z niej wyrasta”. https://300polityka.pl/news/2015/02/01/gra-w-pomidora-nie-tylko-z-ogorek/
-- BLOG MARKA MIGALSKIEGO: Pochwała niezależnego warczenia, czyli o mediach w Polsce. https://300polityka.pl/blog/2015/02/01/blog-migalskiego-pochwala-niezaleznego-warczenia-czyli-o-mediach-w-polsce/
*****
#DZIŚ WIECZOREM:
-- MICHAŁ KAMIŃSKI O ADAMIE JARUBASIE: Jarubas będzie odbierał głosy przede wszystkim słabemu kandydatowi PiS, jest skutecznym marszałkiem, ma większe doświadczenie [niż Duda].
-- O DEMOBILIZACJI ELEKTORATU PBK WYWOŁANEJ WYSOKIMI NOTOWANIAMI: To oczywiście zawsze problem, ale każdy polityk na Zachodzie i w Polsce by chciał takie notowania. Ale to pytanie sztabowe, nie mam z tym nic wspólnego.
-- O ANDRZEJU DUDZIE: Zdobywa o wiele niższe poparcie niż PiS. To pokazuje jaki duży jest rezerwuar głosów dla PSL, żeby je wyciągać z PiS. Te wybory po raz kolejny pokażą, że głos na PiS jest głosem straconym. Nie widzę problemu dla PO z dobrym wynikiem PSL.
*****
#FPF:
-- LUDWIK DORN O PLOTKACH NT. JEGO RZEKOMEGO PRZEJŚCIA DO KLUBU PSL: To rzecz zadziwiająca. W czwartek Radio Zet rano podało, że otrzymałem taką propozycję. Wieczorem, w ten sam dzień, zdementowałem to ja i rzecznik PSL. Nikt z PSL mi nic takiego nie proponował. Więcej tej sprawy komentować nie będę. Z powodów nieistniejących planów politycznych goszczę dziś w Faktach po Faktach. Jest pewien roboczy kontakt [między Dornem, a politykami PSL], często są to sprawy branżowe, odcinkowo jest to współpraca. Jest pewien roboczy kontakt z ministrem Kosiniakiem-Kamyszem, odcinkowo to współpraca. Staram się nakłonić PSL do bardziej krytycznego stanowiska - w sprawie niebagatelnej, czyli programu modernizacyjnego w polityce obronnej
-- DORN O TOMASZU SIEMONIAKU: Jest mistrzem w robieniu dobrego wrażenia, to mnie niepokoi. Nie zajmuje się realizacją planów modernizacyjnych sił zbrojnych.
-- O SOBIE: Oczywiście kandydowanie też mnie interesuje. Nie jestem hipokrytą. Mnie interesuje to, po co bym kandydował. Oprócz zajmowania fotela poselskiego chcę mieć poczucie wpływania na zmiany w życiu publicznym.
-- O PO: Nie było żadnych rozmów kuluarowych z PO [ws. transferu Dorna]. Ten rząd, jeśli chodzi o planowanie, nie działa w ogóle. Całkowita obojętność. Uznałem, że skoro nie tak [akces do PO] - bo przecież nie PiS - to może PSL. Na PiS postawiłem krzyżyk. Konieczna jest reforma centrum decyzyjnego rządu. Platforma jest zajęta sama sobą. Życie wewnątrz PO polega na walce o to, kto będzie premierem, przewodniczącym. PSL takich problemów nie ma.
-- ANITA WERNER: Dobrze by się pan czuł w klubie w partii, która zrobiła sobie izbę przyjęć?
-- DORN: Oni na razie są w klubie PSL, później nastąpi proces weryfikacji wyborczej. Ale szczególnie by mi nie przeszkadzali. Z tym, że jeszcze raz powtarzam: do PSL się nie wybieram, do końca życia nie wstąpię do żadnej partii.
-- Mam doświadczenia ze współpracy z Andrzejem Lepperem i Romanem Giertychem. Naprawdę nie mogę twierdzić, że jestem dziewicą orleańską. Czasem trzeba zacisnąć pięści i zatkać nos, jak coś chce się zmienić w Polsce na lepsze.
-- “Z NIKIM SIĘ NIE MIZIAM”: Nie miziałem się ani z Platformą, albo z PSL. W ogóle się z nikim nie miziam. Jestem posłem niezależnym.
-- ANITA WERNER: Czy PSL jest na fali pana zdaniem?
-- DORN: PSL w ostatnich 10 lat unowocześniło polskie rolnictwo, okazało się siłą modernizacyjną. Przejęło istotną część elektoratu PiS.
-- WERNER: Kto z kandydatów w wyborach prezydenckich może dziś liczyć na pana głos?
-- DORN: Nikt.
-- O PODZIALE KANDYDATÓW: Bronisław Komorowski jest kandydatem substancjalnym, reszta to kandydaci zastępczy, substytutywni. Z całym szacunkiem.
-- ANITA WERNER: Prezydent Komorowski ma jakiekolwiek szanse na pana głos?
-- O POPARCIU DLA KOMOROWSKIEGO: Niech się stara. Nie sądzę, żebym zagłosował na niego I turze, w II tak. Na pewno.
-- JANUSZ LEWANDOWSKI O ZWIĄZKACH ZAWODOWYCH: Mamy upolitycznione związki zawodowe. W paru miejscach widzę, że związkowcy chcą piłować gałąź, na której siedzą. Widzę to w przypadku JSW.
-- O OPOZYCJI: Jeśli opozycja mówi, że co rząd wygasi, to opozycja otworzy, to jest to skrajna nieodpowiedzialność.
-- O NOWYM OTWARCIU W RZĄDZIE: Musi nastąpić, w tych dniach. W tych dniach [najbliższych] pani premier będzie tarczą, w którą będą strzelać wszystkie siły opozycji. Przeprowadzka ekipy z Sejmu do rządu się nie powiodła. To inny rodzaj odpowiedzialności, są wymagane nerwy, kompetencje, trzeba poszukać nowych osób. Też należę do tych nowych w otoczeniu, bo życie nie znosi próżni. W otoczeniu pani premier muszą być nowe osoby. Nie wiem do końca, kto to będzie, nie znam rozdania kadrowego.
*****
FAKTY TVN
-- STRAJKI GÓRNIKÓW, PROTESTY ROLNIKÓW: Dariusz Prosiecki: Uległość wobec górników ośmieliła inne grupy. Włodzimierz Czarzasty: Rząd się ciągle ugina. Jacek Sasin: Brak działań rządu. Iwona Śledzińska-Katarasińska: Nie wiem, czy górnicy nie powinni wyjść na pole zamiast na ulicę. Prosiecki: Nawet muzycy Filharmonii narodowej rozważają strajk.
-- UOKIK KONTROLUJE STACJE BENZYNOWE: Karolina Hytrek-Prosiecka: UOKIK kontroluje ponad 1300 stacji. Urząd publikuje czarną listę stacji.
-- POLITYCY W KRAKOWSKIEJ SZOPCE. Materiał Pawła Abramowicza. Śpiewali m.in: Robert Biedroń, Jacek Kurski, Joanna Senyszyn, Joanna Mucha.
*****
WIADOMOŚCI TVP
-- ADAM OSTOLSKI O ANNIE GRODZKIEJ: To będzie najlepsza kandydatka w całej stawce.
-- ANNA GRODZKA O OKŁADCE WSIECI: To poniżej godności. Oni przeszli sami siebie.
-- JANUSZ PALIKOT: Sam fakt, że osoba transseksualna kandyduje, to zmiana. Ale dobrego wyniku nie osiągnie.
-- MARIUSZ BŁASZCZAK: Zawsze w wyborach startowali ludzie, którzy zdobywali śladowe poparcie, taki folklor polityczne.
-- JUSTYNA DOBROSZ-ORACZ: Rozdrobnienie na lewicy jest większe niż kiedykolwiek.
-- RYSZARD KALISZ: To wszystko co robimy, ma sprawić, że lewica znajdzie się w parlamencie.
-- DOBROSZ-ORACZ: Kaliszowi będzie bardzo trudno zebrać 100 tys. podpisów.
-- OSTATNI MATERIAŁ WIADOMOŚCI: Fragmenty politycznej szopki w teatrze “Groteska” w Krakowie.
*****
WYDARZENIA POLSATU
-- NIKT NIE MIAŁ ZAMIARU NICZEGO ZAMYKAĆ I NIKOGO ZWALNIAĆ - wypowiedź Iwony Śledzińskiej-Katarasińskiej na czołówce.
-- NA TRÓJCE: Od jutra protesty górników.
-- MICHAŁ STELA Z ORNONTOWIC: W JSW wydobycie zostało wstrzymane, a wiele wskazuje na to, że w kopalniach innych holdingów to mogą być ostatnie spokojne godziny. Związkowcy z JSW nie zamierzają odpuszczać, chcą odwołania prezesa. Jutro masówki na całym Śląsku.
-- JACEK SASIN: Jak są pewne widoki na to, że kryzys nadchodzi, to zamiast spróbować go rozbroić, premier przyspiesza jego wybuch.
-- TOMASZ NAŁĘCZ: Protestów będzie jeszcze więcej, bo co tu dużo mówić, rząd i politycy są na musiku.
-- MAREK SAWICKI: Dobre prawo opozycji podpuszczać. Natomiast wiemy, że to rok wyborczy, że ta sama opozycja uczestniczy, współpracuje ze związkami na rzecz eskalacji żądań. Poczekajmy.
21:50
TYGODNIKI:
Biernat zorganizował spotkanie baronów bez schetynowców, Palikot: Czuję ten kraj, Zły start Bieńkowskiej w Brukseli
TYGODNIK WPROST:
-- SYLWESTER LATKOWSKI I MICHAŁ MAJEWSKI O ABW: “Dostaliśmy list od doświadczonego funkcjonariusza Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Dlaczego zdecydował się nawiązać z nami kontakt? Jest rozgoryczony tym, co dzieje się wewnątrz agencji. Pisze, że państwo zasługuje na lepszą ochronę, niż ma ją ze strony tej służby specjalnej. „I nie mam na myśli wszystkich funkcjonariuszy, których uważam za ludzi z pasją, ale kierownictwo – najgorsze od lat” – uzasadnia. Dodaje, że nie chce sam iść do prokuratury z opisywanymi sprawami, ponieważ boi się o rodzinę. Informator (zweryfikowaliśmy, że jest funkcjonariuszem) szczegółowo opisuje szereg nieprawidłowości wewnątrz agencji. Również dwaj inni nasi rozmówcy z agencji wskazują na złą sytuację wewnątrz „firmy”. Pytania o opisywane sprawy wysłaliśmy do ABW, która przedstawiła swoje stanowisko”.
-- JESZCZE MAJEWSKI I LATKOWSKI O ABW: “Przykład numer jeden. Pierwszy informator opisuje, że w maju 2014 r. jeden z szefów warszawskiej delegatury ABW (znamy jego nazwisko) nadzorował działania przeciw bliskiemu krewnemu własnej żony. „Jakież było zdziwienie policjantów dokonujących przeszukania w mieszkaniu wyżej wymienionego, gdy okazało się, że nic w nim nie ma. Dosłownie jakby ktoś ostrzegł grupę, że będzie przeszukanie. Najciekawsze jest to, że wyczyszczono wszystkie albumy fotograficzne, by żadne wspólne zdjęcie panów nie trafiło w ręce śledczych” – wskazuje oficer. Spytaliśmy ABW, czy w tej sprawie było prowadzone wewnętrzne postępowanie? „ABW w tej sprawie przekazała swoje ustalenia do prokuratury okręgowej we Wrocławiu celem dalszych wyjaśnień” – odpisał nam rzecznik agencji Maciej Karczyński”.
-- SZTYWNY GORSET. BIEŃKOWSKA ZAGUBIONA W BRUKSELI - pisze Anna Gielewska: “Mijają właśnie trzy miesiące urzędowania Elżbiety Bieńkowskiej w Komisji Europejskiej. Po tym „okresie próbnym” sytuacja nie wygląda dobrze: komisarz jest sfrustrowana i skłócona z własnymi urzędnikami. Polityk z zaplecza PO: – Ona przyznaje po cichu, że gdyby jeszcze raz miała podjąć decyzję, toby tu nie przyjeżdżała. Ale oczywiście wie, że nie może już tego cofnąć, bo przecież byłby skandal. Dlatego usiłuje się jakoś odnaleźć. Ma żal, że właściwie nikt jej nie przygotował na to, jak to realnie wygląda”.
-- JUNCKER POPROSIŁ BUŁGARKĘ O OKIEŁZNANIE BIEŃKOWSKIEJ: “– Mogła wydać pamiętniki po zakończeniu kadencji, ale walnąć w nich tak na dzień dobry to masakra. Wojna z nimi to był duży błąd – podsumowuje wysoki rangą polityk w Brukseli. Szybko musiała się cofnąć. Zwłaszcza że szef KE nie zamierzał jej bronić przed personelem. – Powierzył misję okiełznania temperamentu Bieńkowskiej komisarz Kristalinie Georgiewej, Bułgarce, która zna Polskę, język, pamięta ocet i musztardę w sklepach. Georgiewa zaprosiła ją na babską kolację z innymi paniami komisarz. Pomaga jej się w tym jakoś odnaleźć – mówi polityk zorientowany w sytuacji. Georgiewa odpowiedziała też związkowcom na ich list. W piśmie odcina się od wszelkiej krytyki urzędników i zapewnia, że wszyscy komisarze bardzo wysoko oceniają ich pracę. Współpracownicy Bieńkowskiej przekonują jednak, że komisarz ma bardzo dobre relacje ze swoim personelem i „gdyby nie kilkudniowy szum w polskich mediach, nikt by nie zauważył tych wiadomości. Nigdy nie było też żadnego ostracyzmu czy złej atmosfery na spotkaniach z dyrektorami”.
-- BIEŃKOWSKA TRZYMA SIĘ Z OBLRYCHTEM I BUZKIEM - pisze jeszcze Gielewska: “Bieńkowska w Brukseli widywana jest najczęściej w towarzystwie europosłów PO ze Śląska: Jana Olbrychta i Jerzego Buzka. Ale poza tym czuje się osamotniona. – Donald miał przynajmniej prawo do zabrania Grasia. A ona? Obce miasto, bez swoich ludzi, do tego problemy. Jest mało odporna na takie sprawy. Ale to oszołomienie mija i łapie pion – przekonuje polityk PO. Na razie mebluje mieszkanie, blisko siedziby Komisji. W „Vivie!” poza tym, że lubi chodzić do wróżek i numerolożek, przyznała, że ma za sobą „ciężki rok”.
-- ANDRZEJ MILCZANOWSKI: TO KONIEC ZNAJOMOŚCI Z WAŁĘSĄ - jak mówi w rozmowie z Cezarym Bielakowskim: “Po prostu chcę się zachować wobec Wałęsy elegancko. Odszedłem na skutek drastycznie odmiennej oceny tzw. sprawy Józefa Oleksego. To był jedyny powód. Współpraca z fundacją i stosunki z prezydentem Wałęsą to temat zamknięty. To jest koniec naszej znajomości. Nie mam najmniejszego zamiaru kiedykolwiek z nim rozmawiać, kiedykolwiek się z nim spotkać”.
-- BYŁY SZEF MSW O ODZNACZENIU OLEKSEGO PRZEZ KOMOROWSKIEGO: “Już przy wstępnej selekcji fakt tajnej współpracy z automatu wykluczał możliwość złożenia wniosku o odznaczenie. Jestem ciekawy, kto wystąpił z wnioskiem o odznaczenie dla Oleksego. A może nie było takiego wniosku i była to osobista, suwerenna decyzja pana prezydenta Komorowskiego. To ciekawe pytanie. I proszę mi wierzyć, że we mnie nie ma zaciekłości wobec osoby pana Oleksego. To był człowiek wysokiej inteligencji, nie ulega najmniejszej wątpliwości. Ale ta jego otwartość, serdeczność, ciepło, które wielu wspomina… Ja się nie daję temu zwieść. Wręcz odwrotnie, mam świadomość, że są to cechy wielce przydatne…”
-- OLGA WASILEWSKA O SPOTKANIU BIERNATA Z REGIONAMI PO BEZ SZEFÓW REGIONÓW OD SCHETYNY: “Początek ubiegłego tygodnia. Członkowie zarządu Platformy, jeden po drugim, odbierają telefony z Warszawy. Andrzej Biernat, sekretarz generalny Platformy, organizuje spotkanie, obecność obowiązkowa. Zachowanie tajemnicy także. Nikt nie wie, o co chodzi, więc politycy dopytują, czy na spotkaniu będzie Ewa Kopacz. Padają wymijające odpowiedzi. Kilka dni wcześniej przez prasę przetaczają się artykuły, że w Platformie narasta bunt. I że być może na wiosnę trzeba będzie zmienić premiera. A może spotkanie jest z tym związane? – zastanawiają się platformerscy baronowie. Spotkanie rozwiewa wątpliwości: zmiany premiera nie będzie. Przesłanie jest proste: Ewa ma poważne kłopoty i trzeba jej pomóc. Wesprzeć ją i bronić przed tymi, którzy knują przeciwko niej. Kto knuje? Nazwisko nie padło. Ale na spotkanie zaproszono wszystkich szefów regionów z wyjątkiem tych, którzy są zwolennikami Grzegorza Schetyny. Zabrakło Andrzeja Halickiego, Rafała Grupińskiego i Roberta Tyszkiewicza”.
-- CEZARY ŁAZAREWICZ O SŁAWOMIRZE NITRASIE: “Pod koniec listopada dzwoni telefon z kancelarii premiera. Zapraszają go do Warszawy. Ewa Kopacz proponuje mu stanowisko politycznego doradcy. Może nie jest to stanowisko na miarę ambicji dawnego delfina, ale jedyna propozycja, którą ostatnio dostał. To dopiero początek. Już trwają bowiem spekulacje, czy polityczny doradca zostanie wkrótce szefem gabinetu premiera, czy tylko rzecznikiem prasowym Kopacz. Dlaczego Nitras? – pytają w Szczecinie. – Powodów jest kilka – tłumaczy jeden z polityków PO. Kopacz jest pozbawiona własnego zaplecza politycznego, a nie chce wzmacniać ani walczących o wpływy w rządzie schetynowców, ani spółdzielni Grabarczyka. Potrzebowała kogoś, kto dobrze zna Platformę, ma rozeznanie polityczne i nie będzie w stanie jej zagrozić. – Sławek spełnia te wszystkie warunki – dodaje. – Bo najbardziej wartościowi współpracownicy to tacy, którzy nie mają swojego zaplecza ani pozycji. Dzięki temu mogą się poświęcić dla swojego pryncypała. Wiedzą też, że jak on zatonie, to oni razem z nim. Dlatego dla Sławka premier Kopacz jest ostatnią deską ratunku. A to gwarantuje lojalność – dodaje”.
*****
NEWSWEEK:
-- SAMA - Michał Krzymowski o otoczeniu Kopacz. “Najbliższe otoczenie Kopacz stanowią dziś: Sławomir Nitras, Michał Kamiński i Andrzej Biernat. Premier nie ufa żadnemu z nich”.
-- KRZYMOWSKI O KAMIŃSKIM: “(...) bywa w Kancelarii i dwa, trzy razy w tygodniu. Podobno ma dobry wpływ na Kopacz - powtarza jej, że powinna zwolnić tempo, odpocząć”.
-- WPŁYWOWY POSEŁ PO: “Wiele osób przestrzega Ewę przed Misiem. Sam mówiłem jej, że to osoba nielojana i na dodatek związana z Radosławem Sikorskim. Premier twierdzi, że nie dopuszcza go zbyt blisko”.
-- NITRAS ZRZEKŁ SIĘ 100 TYS ODPRAWY: “Przychdząc do KPRM, Nitras zrzekł się 100 tys zł odprawy z Parlamentu Europejskiego. Zrobił to w nadziei, że praca u boku szefowej rządu otworzy mu drogę do Sejmu.”
-- KRZYMOWSKI O ZADANIACH NITRASA: “Budowa politycznego zaplecza pani premier i zrównoważenie wpływów tzw. spółdzielni”.
-- KOPACZ WYDZWANIAŁA PO LUDZIACH BIERNATA PO TEKŚCIE FAKTU: “Kiedy kilka dni temu “Fakt” napisał, że spółdzielnia chce przed wyborami wymienić premiera, cień podejrzeń padł właśnie do niego. - Andrzej był na Słowacji, gdzie zaczynała się zimowa uniwersjada, i Ewa nie mogła się z nim skontaktować. Nerwowo wydzwaniła po ludziach, szukała go, domagając się wyjaśnień”.
-- KOPACZ JUŻ WIE, ŻE POPEŁNIŁA BŁĄD ZE SCHETYNĄ. Jak mówi w tekście osoba z otoczenia premier: “Ewa już dziś wie, że wyciągając go z politycznego zesłania, zrobiła błąd”.
-- KRZYMOWSKI O SPOTKANIU TUSK-KOPACZ PRZED PODPISANIEM POROZUMIENIA Z GÓRNIKAMI: “Ewa wróciła z tego spotkania w złym nastroju - wspomina jeden z moich rozmówców. Inny, zbliżony do Tuska, dodaje, że były premier użył argumentu, z którym trudno było polemizować: strajk wyborczy w roku wyborczym zaszkodzi PO”.
-- POLITYK Z OTOCZENIA KOPACZ:PREMIER MA ŻAL DO TUSKA: “Rozmawiają regularnie. (...) Kopacz uważa, że [Tusk] powinien mieć większy [wpływ na decyzje rządu]. Ma do niego żal, że rzucił ją na głęboką wodę i za mało pomaga”.
-- PALIKOT O WYBORACH: “Teraz jest czas zmartwychwstania. W wyborach prezydenckich będzie tak jak w 2011 r., gdy nikt nie wierzył, że Janusz Palikot wprowadzi ludzi do Sejmu i stanie się trzecią siłą w parlamentarną” - mówi w wywiadzie z Aleksandrą Pawlicką.
-- JANUSZ PALIKOT O SWOIM POMYŚLE NA PREZYDENTURĘ: “Ja obiecują prezydenturę aktywną (...) Przyzwyczailiśmy się, że prezydentura to ordery, medale, przemówienia, uśmiechy, uściski ręki. Model celebrycki albo hisotryczno-celebrtycki, a przecież prezydent jest wybierany w bezpośrednich wyborach, czyli ma największy wśród polityków mandat zaufania, i co w zamian oferuje ludziom? Ja będę pytał o każde proponowane przez rząd i parlament rozwiązanie”.
-- PALIKOT O SŁABOŚCI KOMOROWSKIEGO: “Ta opinia, że wszystko jest pozamiatane, to dla niego zabójstwo. Ludzie myślą: Komorowski i tak wygra, więc po co będę się fatygował? Dodatkowo jego elektorat demobilizuje brak zagrożenia ze strony PiS. Brak tego strachu przed Kaczyńskim, który napędzał wyborcę PO. Komorowskiego zabije frekwencja”.
-- PALIKOT: CZUJĘ TEN KRAJ: “Wiem, że to brzmi, jakbym był szalony, bo w sondażach prezydenckich mam 2-3 procent i to jest okrutnie mało, ale za chwilę wszystko się zmieni. Czuję ten kraj. Za miesiąć będzie sondażowy nokaut”.
-- PALIKOT O SWOJEJ KAMPANII: “W kampanii prezydenckiej objeżdżam region za regionem. Szkoły, bazary, więzienia, teatry. Rozmawiam z ludźmi i wiem, że w ich seracach i umysłach nie istnieje Bronisław Komorowski. Gdy zapytać na bazarze o Komorowskiego, to on tam nic nie znaczy”.
-- PALIKOT O KOMOROWSKIM: “Facet bez wąsów”.
*****
DO RZECZY:
-- GOCIEK I GURSZTYN O ŻONIE ANDRZEJA DUDY: Smuteczek. Żona kandydata Andrzeja Dudy (nie mylić z Piotrem Dudą) imieniem Agata oraz córka Kinga bronią się skuteczniej niż Sowieci pod Stalingradem. Przed czym? Przed udziałem w kampanii wyborczej. Źli ludzie z PiS opowiadają, że jedyny wyłom, na jaki liczyć może armia ofensywnie nastawionych sztabowców, to udział żony w weekendowej konwencji PiS, a i to nie jest pewne.
-- LESZEK MILLER O STARCIE MAGDALENIE OGÓREK: To wynik wielu rozmów i analiz. Bardzo zależało nam na tym, by pokazać nową jakość lewicy. I właśnie to robimy. Popieramy kobietę, do tego dobrze wykształconą, reprezentantkę młodszego pokolenia Polek i Polaków, pokolenia europejskiej Polski. Magdalena Ogórek jest reprezentantką młodego pokolenia, które dziś ma wiele powodów do frustracji. Zaczynając od braku pracy i perspektyw, a kończąc na głębokim przekonaniu, że możliwości kariery politycznej czy awansu politycznego są zablokowane dla osób z zewnątrz, dla osób młodych, dla osób niepowią- zanych partyjnie. Mam nadzieję, że pani Magdalena przekaże sygnał, iż tak nie jest. Przynajmniej w SLD.
-- MILLER DALEJ: We wszystkich badaniach widać było wyraźnie, że szczególnie młode pokolenie odczuwa pewną frustrację obecnym stanem rzeczy. I kandydatura pani Ogórek jest wyjściem naprzeciw temu właśnie elektoratowi. Jest w tym oczywiście element ryzyka, ale ryzyka dla wszystkich, nie tylko dla SLD, ale tak- że dla innych ugrupowań, które przygotowały scenariusze bardzo przewidywalne. Scenariusze, w których nie było miejsca na tego rodzaju niespodziankę. Zresztą widać, które środowiska są dziś najbardziej oburzone i najbardziej zaciekle atakują panią Ogórek – widać, że dla nich to nieprzyjemna niespodzianka.
-- O SZANSACH OGÓREK: Liczymy na zwycięstwo w tych wyborach. Pierwsze sondaże są bardzo zachęcające.
-- O SPOTKANIU Z KACZYŃSKIM: Będziemy się spotykać, z kim chcemy. Jarosław Kaczyński jest szefem partii opozycyjnej, która ma drugi co do wielkości klub w Sejmie. Nie podzielam poglądów PiS, zwłaszcza jeśli chodzi o IV RP, ale nie można zapominać, że za PiS stoi kilka milionów Polaków i to są tacy sami Polacy jak ci, którzy głosują na inne partie. Ktoś ma ich ogrodzić drutem kolczastym i powiedzieć, że to są gorsi ludzie? Posłowie PiS mają takie same legitymacje poselskie jak my, zostali wybrani w tych samych wyborach. Wiem, że to spotkanie z Kaczyńskim wywołało potworną irytację, ale trudno.
Nie ma czasu do stracenia
- Czarnek wzywa do realizacji planu NBP ws. 185 mld
live
My się nie zgodzimy na bezprawie
- Szefernaker pytany o sędziów TK
live
Decyzja przeciwko bezpieczeństwu Polski. Interes partyjny zwyciężył nad odpowiedzialnością
- Kosiniak-Kamysz o wecie Nawrockiego
Gorący temat
Będzie uchwała rządu
- Szłapka o planie B ws. SAFE
Gorący temat
Próba sprzedania wolności, suwerenności i niezależności za kredyt jest działaniem antypolskim
- Kaczyński
Gorący temat
Dokonał zdrady stanu
- Czarzasty uderza w Nawrockiego
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.