Morawiecki działa w trudniejszej rzeczywistości medialnej niż poprzednicy, ale systemowo jednak rozbraja kryzys z rodzicami [ANALIZA]

Każdy polityk, który nazywa kogoś “królem lodu”, musi się liczyć z tym, że za chwilę ktoś zada pytanie, co ten polityk i ludzie z jego środowiska prywatnie zrobili dla słabszych, bo akurat Morawiecki robił bardzo wiele – od lat, z prywatnych pieniędzy – mówi nam polityk prawicy z dystansu obserwujący sytuację wokół sejmowego protestu. Dodaje, że nawet w polityce nie każdy musi mieć taką osobowość, żeby przytulać rozmówców. Schetyna, Kosiniak i Petru by przytulali? Trudno to sobie wyobrazić. To tylko jeden z elementów obecnego kryzysu.

W 2014 sejmowy protest rodziców niepełnosprawnych trwał 17 dni. Kryzys zakończono, uchwalając ustawę o wartości budżetowej 200 mln zł. Protest w tym roku trwa 6. dzień, a Morawiecki w zasadzie tylko dziś, na sam pierwszy postulat rentowy potwierdził około 600 mln z czego każdy z uprawnionych dostanie od razu o 164 zł miesięcznie więcej. Dojdą do tego znaczne, choć nie takie jakich chcą protestujący, bo pewnie nie wypłacane gotówką środki na rehabilitację i jeszcze środki z podatku solidarnościowego od przyszłego roku. Gdyby nie ulegać emocjom, które u każdego wywołuje widok niepełnosprawnych dzieci na sejmowej posadzce, to należałoby obiektywnie uznać, że nawet rząd Partii RAZEM nie mógłby zrealizować w pełni postulatów rodziców. 

Kto wypowiedział te słowa:

“ – W Polsce ludzi poszkodowanych jest zdecydowanie więcej (…). Kwestia dzielenia świadczeń, dzielenia pieniędzy jest to naturalny konflikt różnych grup społecznych (…). Myślę, że ta propozycja jest sposobem dość pilnego dojścia do tego, czego się domagacie – dodał premier”.

No właśnie nie Morawiecki. Tego dość brutalnego opisu, ale przecież lokującego się niedaleko od twardej rzeczywistości, jak to na autora słów przystało – dokonał Donald Tusk 22 marca 2014 r. Trudno sobie wyobrazić, co by się dziś działo, gdyby je powiedział obecny premier. To najlepiej pokazuje inną rzeczywistość medialną w jakiej działa obecny szef rządu. Także dlatego, że polityczni koledzy ówczesnego premiera, w tym marszałek Sejmu nie popełniali takich błędów jak dziś sejmowi politycy PiS z wejściem rehabilitantów. Mimo, że sprawa zakończyła się godnym rozwiązaniem rehabilitacji w sejmowym hotelu, cyklowi medialnemu ton nadała kuriozalna decyzja o zakazie wejścia do Sejmu.

Właściwie, nigdy nie wiadomo, do czego prowadzi tak gwałtowna społecznie sytuacja jak z matkami, które od 6 dni zamieszkują sejmowy korytarz. I czy się szybciej nie wypali niż w 2014, bo rząd PiS generalnie hojniej traktuje tę grupę, niż 4 lata temu rząd Tuska. Morawiecki miał rację, że kryzys w 2014 rozwiązano na zasadzie “spełnijmy szybko jakiś postulat i będziemy mieli z głowy protestujących”.

W 2014 roku, protest okupacyjny rodziców w Sejmie trwał 17 dni – od 19 marca do 4 kwietnia. Koszt budżetowy ustawy, po uchwaleniu której rodzice przerwali sejmowy protest w 2014 wynosił 200 mln zł – przesuniętych z planu na budowę i remonty dróg lokalnych. Zapowiedziane tylko dziś przez Morawieckiego zrównanie renty socjalnej z najniższą rentą w ZUS z tytułu całkowitej niezdolności do pracy to 600 mln zł. To zatem koszt kilkukrotnie większy niż poniesiony przez koalicję PO-PSL. Decyzja Morawieckiego zatem w całości realizuje pierwszy postulat rodziców.

Jak mówił premier, ogłaszając program Dostępność Plus, przez jeden rok rządów PiS, w samym 2017 r., rząd podniósł rentę socjalną o prawie 100 zł, podczas gdy przez 4 lata rządów poprzedników renta socjalna została podniesiona o 68 zł. Świadczenie pielęgnacyjne, uchwalone po proteście wzrosło w 2016 o 100 zł w stosunku do 2015, a teraz wynosi już 1477 zł. Świadczenie wychowawcze na drugie dziecko niepełnosprawne od 1 stycznia ubiegłego roku przysługuje także drugiemu z rodziców. Zwiększono dofinansowanie kosztów pobytu osoby niepełnosprawnej w warsztatach terapii zajęciowej.

Drugi postulat rodziców to comiesięczne świadczenie 500 zł dla osób powyżej 18. roku życia jako dodatek rehabilitacyjny. Jak pisali Grzegorz Osiecki i Bartek Godusławski w DGP, rząd szacuje koszty wprowadzenia tego rozwiązania na 6 mld zł, choć sami protestujący wyliczają koszt na 1,6 mld. Ale to zależy od bazy dla jakiej wylicza się pomoc, bo w skrajnym przypadku uprawnionych mogłoby by się okazać nawet ponad 943 tys osób, co faktycznie zahaczałoby o astronomiczne 6 mld.

Eksperci mówią, że nie ma takiego rynku usług rehabilitacyjnych, dlatego – zdaniem naszych rozmówców – NFZ opracuje specjalne świadczenie. Jak twierdzą znawcy polityki społecznej, gotówkowe świadczenie 500 zł na rehabilitację spowodowałoby lawinowy wzrost uprawnionych i jest to postulat po prostu niemożliwy do realizacji. Nawet przez rząd partii RAZEM. I to po opadnięciu emocji pierwszego tygodnia protestu pewnie zaświta komentującym obecną sytuację, zwłaszcza robiącym to z pozycji – jak to się mówi – “bardziej liberalnych”.

Na dłuższą metę, rodzicom protestującym w Sejmie trudno będzie utrzymać swoje postulaty w centrum uwagi, tym bardziej, że jeden z nich jest z punktu widzenia nawet dobrej sytuacji budżetu zupełnie niemożliwy do spełnienia, nawet dla największych krytyków obecnej ekipy.