Relacja Live

05.04.2015

12:32

Powrót do lat 90. Czyli lewica w miejscu prawicy

W świecie kultury mamy modę na lata 90, które przedstawiane są już nie tylko jako „szalone” ale i nawet „kultowe”. Zaczęło się od muzyki, która wraca w wielkim stylu. Okazuje się, że w dyskotece euro-dance to już nic złego, a modny drwal wygląda po prostu jak stary fan Pearl Jam. Podobną sytuację mamy na polskiej scenie politycznej. Rzeczy z których jeszcze do niedawna wyśmiewano znów są na topie. Polska podzielona prawica z lat 90 stała się wzorem. Łączenie się przez dzielenie i dzielenie się przez łączenie znów stało się sposobem na politykę. Tyle, że teraz na lewicy.

Groteskowe kandydatury na prezydenta i wewnętrzne spory, których nie rozumieją nawet ich uczestnicy. Bycie w jednym ugrupowaniu, a startowanie w wyborach z poparciem innego. W końcu partie których istnienia nikt nie jest do końca pewien. Wszyscy myśleli, że tego nie da się powtórzyć. Polska scena polityczna staje się przecież coraz bardziej dojrzała, a lata 90 były w polityce po prostu szalone... Jeśli tak, to szaleństwo wróciło.

Jeśli jednym z pomysłów prawicy na in vitro jest pozbawianie lekarzy prawa do wykonywania zawodu, to trudno lepszy dowód, że lewica jest potrzebna. Choć nie w takim stanie. Bo dziś jej liderzy dyskredytują własne idee. Leszek Miller pokazał, że można je położyć na ołtarzu, gdy do ugrania jest większa sprawa, Palikot chyba o nich zapomniał, a inni są zamykają je w niszy.

Oczywiście kryzysy całych formacji mogą zdarzyć się i zdarzają się wszędzie. W typ przypadku najciekawsze jest to, że lewica odtwarza dobrze znane wzory. I wszyscy dobrze wiedzą do czego one prowadzą. Do ostatecznej marginalizacji. I to właśnie ona może być lekiem. Rozsypująca się lewica przybiera coraz bardziej groteskowe formy. Dwie kandydatki o wysokiej rozpoznawalności nie zdołały zebrać 100 tysięcy podpisów, a udało się to Pawłowi Tanajno z Demokracji Bezpośredniej. Zresztą, jak się okazało Unia Pracy nie potrafi nawet zapełnić przeciętnej wielkości sali, gdy przemawia jej kandydatka. Może zamiast jednoczyć wszystkie małe partie lewicowe lepiej o nich zapomnieć. Struktury? Po co komuś struktury, które nie są w stanie zebrać stu tysięcy podpisów. Zjednoczona lewica ma przecież dziś dokładnie takie samo poparcie, jak ta w rozsypce. Małe porażki nie dają liderom lewicy do żadnego impulsu do szukania nowych rozwiązań. Może ostateczna klęska pomoże. Ta w wyborach prezydenckich wydaje się pewna. By powstał AWS prawica musiała też dojść do ściany, a i to na długo nie pomogło.

Trzeba więc zdążyć przed wyborami parlamentarnymi. Jeśli prawica z lat 90 potrafiła się zjednoczyć i zdominować polityczną scenę, to i dzisiejsza lewica może się podnieść. Na razie jest na początku drogi. Na pewno w nowej formacji mają znaleźć się stare nazwiska. Zarówno Platformę, jak i PiS zakładali przecież politycy, którzy zdobywali doświadczenie w innych ugrupowaniach. Najgłośniej o nowej partii mówi Wanda Nowicka, ale trudno uwierzyć, by to ona mogła stworzyć trwałą formację. Czy istnieje jednak taka konfiguracja nazwisk na lewicy, która pozwoli skupić się na budowaniu partii, a nie wewnętrznych sporach? Na pewno nie ma wyraźnego lidera. Jest za to kilka nazwisk. Nowacka, Biedroń i Rozenek są ciekawsi niż obecni liderzy. Pewnie dlatego kolegialne przywództwo może sprawdzić się na początku. Tak jak w przypadku PO lider pozostanie na placu boju.

fot. Wanda Nowicka


16:25

Agata Duda o mężu w kampanijnej gazetce:

Andrzej zawsze dotrzymuje słowa. Można na nim polegać

"Andrzej to mój najlepszy przyjaciel" - to tytuł rozmowy z Agatą Dudą w kampanijnej gazetce przygotowanej przez sztab PiS. To już drugi numer tego biuletynu, który został przygotowany w nakładzie ok. miliona egzemplarzy i jest rozdawany w całej Polsce przez sztab PiS oraz lokalne struktury partii. Pierwszy zawierał przede wszystkim teksty biograficzne o Dudzie. W drugim znalazł się m.in. wywiad z jego żoną. Oto jego fragmenty. To pierwsza - i być może jedyna - tak obszerna rozmowa z Agatą Duda w tej kampanii.

-- O DUDZIE JAKO SŁOWNYM CZŁOWIEKU: "Andrzej jest przede wszystkim człowiekiem bardzo słownym, na którym w każdej sytuacji można
polegać. Jest niezwykle rodzinny i odpowiedzialny. Co dla mnie ważne – ma przy tym niezwykłe poczucie humoru. Daje nam, mnie i córce, duże poczucie bezpieczeństwa, pamięta o wszystkich świętach i ważnych okazjach, pojawiając się czasem niespodziewanie w drzwiach z bukietem kwiatów. Jest w tym uroczy".

-- O DUDZIE JAKO PREZYDENCIE: "Z pewnością Polska będzie miała prezydenta bardzo oddanego powierzonej mu przez wyborców misji. Jestem przekonana, że Andrzej dołoży wszelkich starań, by dotrzymać zobowiązań, które składa teraz, w czasie kampanii. On przywiązuje wielką wagę do danego słowa, uważa je za świętość. To chyba część tej jego góralskiej natury. Poza tym zawsze wierzy, że ciężka i wytrwała praca przynosi dobre efekty".

-- O TYM JAK POZNAŁA DUDĘ: "Poznaliśmy się w trzeciej klasie liceum, tuż przed wakacjami, na imprezie urodzinowej naszego wspólnego kolegi. Pamiętam, że Andrzej odprowadził wtedy mnie i moją koleżankę do domu. Potem nastąpiły kolejne spotkania – wspólne wyjścia do kina i na urządzane wtedy w Pałacu pod Baranami „Tańce letnie”. Oczywiście już bez koleżanki. I od września 1990 roku jesteśmy parą do dziś".

-- O ROCZNICY ŚLUBU: "Jestem bardzo wdzięczna sztabowi, że mogliśmy z mężem wyjechać w lutym na weekend do Zakopanego z okazji naszej 20. rocznicy ślubu! To były bardzo miłe chwile, bo miałam męża prawie tylko dla siebie. (...) Co chwilę ktoś chciał sobie zrobić z nim zdjęcie – na ulicy czy w restauracji. A ponieważ mąż nikomu nie odmawia, więc śmiałam się, że gdyby przebrał się za niedźwiedzia, to miałby mniejsze wzięcie".



-- DUDA JAKO "KONESER ŻURKU": "Nie należy go pytać, co by zjadł, bo wtedy może być problem (śmiech). Jak sam mówi, jest „koneserem żurku”. Lubi też ruskie pierogi, smażone oscypki, ryby, szpinak i wszelkie potrawy z grilla. Z rzeczy dla mnie dziwnych, jada kozie sery, czego my z Kingą nie możemy zrozumieć".

-- O OBOWIĄZKACH DUDY: "Od początku naszego małżeństwa dba o wszystkie sprawy „techniczne” związane z prowadzeniem domu. Załatwia konieczne naprawy, duże zakupy, płaci rachunki i wynosi osławione już w mediach śmieci. Uważa, że to nie wypada, abyśmy my, kobiety, chodziły z workami do kontenera. Jak ja to mówię: „Ten typ tak ma”. Nawet, jeśli w danym momencie nie ma go w domu, zawsze potrafi przez telefon udzielić niezbędnych porad".

-- O SWOIM MAŁŻEŃSTWIE: "Myślę, że sekret powodzenia naszego małżeństwa polega na wzajemnej życzliwości i szacunku. Pewnie dlatego, choć oboje mamy silne charaktery, to jednak zawsze szybko osiągamy porozumienie. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że mąż jest moim najlepszym przyjacielem".


20:27

Solidarni 2010 przypominają o rocznicy Smoleńska plakatem z PBK

W Warszawie pojawiły się plakaty Solidarnych 2010 z fotografią Bronisława Komorowskiego, przypominające o nadchodzącej 5. rocznicy katastrofy smoleńskiej. Powyższe zdjęcie zostało zrobione w centrum miasta, na Placu Zbawiciela.

Nie ma wątpliwości, że plakat to element rosnącej polaryzacji przed 10 kwietnia. Niekoniecznie jest to na rękę sztabowi Andrzeja Dudy - Platforma z pewnością będzie próbowała przedstawić kandydata PiS jako radykała, przypominając m.in. jego wypowiedzi o wybuchu na pokładzie Tu-154.

Dodatkowo, sztab Bronisława Komorowskiego może spróbować wykorzystać ten plakat, wracając do podziału na Polskę racjonalną i radykalną.

Duda w tej kampanii nie akcentuje zbytnio tematu katastrofy. W planach nie ma jego wystąpienia w 5. rocznicę na Krakowskim Przedmieściu.

Fot. 300POLITYKA