Relacja Live

25.03.2015

09:39

CYTATY PORANKA: PBK: Hańbą i zbrodnią była likwidacja WSI, Kidawa o wraku: Możemy się już jedynie upominać
-- RAFAŁ GRUPIŃSKI W POLITYCZNYM GRAFFITI POLSAT NEWS O EURO W KAMPANII: To jest antyeuropejska retoryka, którą wprowadził PiS do gry wyborczej, to jest fatalne zagranie. -- O II TURZE: Druga tura jest prawdopodobna i była prawdopodobna od samego początku. -- O POPARCIU DLA DUDY: Jeszcze trochę urośnie, ale niewiele (...),minimalnie ponad 30 proc. to będzie jego sufit. -- BRONISŁAW KOMOROWSKI W RADIU ZET O EURO I DUDZIE: To jest zabawne, że w ten sposób wypowiada się człowiek, który zarabia w euro, podczas gdy większość Polaków - prawie wszyscy - zarabiają w złotówkach. Ja zapowiedziałem odsunięcie debaty o euro na czas po wyborach [parlamentarnych]. Dlatego, że szkoda dziś bić pianę. Nie ma teraz mowy o wejściu do strefy euro, bo Polska nie spełnia kryteriów. Spełnienie tychże kryteriów oczywiście byłoby korzystne dla naszej gospodarki. Trzeba myśleć dziś o tym, by polska gospodarka jak najlepiej funkcjonowała. O tym, czy wejdziemy do strefy euro, zdecyduje przyszły parlament. -- PBK DALEJ: To jest fantazja, czysto wyborcze zagranie, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. -- O BRONKOMARKECIE: Słyszałem, że tam są bardzo dziwnie przeliczane ceny. -- O ZDJĘCIU Z SZEFAMI SKOK-U WOŁOMIN: Panowie [politycy PiS], którzy takie bzdury wymyślają, nie informują oczywiście, że zdjęcie było zrobione na premierze filmu “Bitwa Warszawska”  i pan Jerzy Hoffman przedstawiał mi sponsorów tego filmu. To jest nonsens, łączyć to z rzekomą zażyłością. Nie znałem tych panów. Na tym polega śmieszność i niesmaczność tej sytuacji, próby wmontowania mnie w kwestię SKOK-ów. Jeśli panowie z PiS będą chcieli zrobić sobie ze mną zdjęcie, to nie będzie od razu oznaczać, że są moimi znajomymi. -- “ZE SKOKÓW MUSI TŁUMACZYĆ SIĘ PIS”: Z kwestii SKOK-ów musi się tłumaczyć PiS, oni byli głównymi motorami funkcjonowania tego systemu. Ja w żadnym ze SKOK-ów nie miałem ani złótówki, nie brałem żadnych kredytów. Politycy PiS zadają pytania, ale oni wcale nie czekają na odpowiedź. Chodzi o oplucie, zniesławienie, oskarżenie. Oni wiedzą, że to wszystko jest kompletna nieprawda. Ale oni zadają pytania. Dlaczego pytania? Bo gdyby oskarżyli wprost, to wiedzą, że mógłbym ich od razu w trybie wyborczym do sądu podać. Gdyby oskarżyli wprost, to - proszę panów! - od razu do sądu. I sąd rostrzygnie. Mam nadzieję, że mniej tchórzliwie będziecie się chować za pytania, tylko postawicie oskarżenia wprost! A wtedy ja podam sprawę do sądu i sąd będzie rozstrzygał. -- O WSI: Każda służba może mieć różne mankamenty, ale to był polski wywiad. Hańbą było i zbrodnią było zniszczenie wywiadu i kontrwywiadu wojskowego, tak jak to zrobił PiS, działaniami ustawowymi. Jako były szef MON nigdy nie mogę przyłożyć ręki do niszczenia polskich aktywów wywiadowczych i kontrwywiadowczych. Moje związki z WSI polagają na tym, że WSI podlegało mi jako ministrowi obrony narodowej. -- O TYM, IŻ JAKO JEDYNY GŁOSOWAŁ Z PO PRZECIW LIKWIDACJI WSI: To jest odrębna kwestia. Ale uważam, że ja miałem rację i że to ja miałem odwagę. W tym sprawach należy zachowywać się racjonalnie. -- O POLSCE RADYKALNEJ I RACJONALNEJ: Ten podział jest nie w społeczeństwie - bo ludzie są bardzo racjonalni - tu chodzi o scenę polityczną. Radykalizm przejawia się w polityce tym, że słyszy się tylko własne racje, próbuje się zaostrzać podziały. Przykładem jest projekt ustawy PiS, wedle którego PiS chciało karać 2-letnim więzieniem za in vitro. To jest radykalne, to jest niemądre. -- O PODPISACH: My się nie ścigamy na liczbę podpisów. Nie przywiązuję do tego większej wagi. Ścigać się trzeba na programy i dokonania dla Polski. Można politykę uprawiać w sposób poważny albo niepoważny. -- O II TURZE: Nie widziałbym w tym żadnej tragedii. -- MAŁGORZATA KIDAWA-BŁOŃSKA O USTAWIE O IN VITRO: Nie wyobrażam sobie, żeby wybrano inny projekt niż rządowy. Sądzę, że niewiele można w nim zmienić, bo jest bardzo wypośrodkowany, uwzględniający głos wszystkich. -- O GŁOSOWANIU NAD USTAWĄ: Nie będzie dyscypliny, ale jesteśmy po rozmowach w klubie. Rozmawiał o tym klub PSL. Jestem przekonana, że zbudujemy większość. Wydaje mi się, że projekt rządowy może zyskać poparcie nie tylko klubów koalicyjnych. Nie liczę tu na PiS, ale inne kluby mogą go przyjąć. -- O 10 KWIETNIA: W Smoleńsku będzie delegacja na czele z panią minister kultury, szefem KPRM i parlamentarzystami. W Warszawie 10 kwietnia jak zawsze uroczystość na Powązkach - tam będzie pani premier - a potem msza w Świątyni Opatrzności. -- O WRAKU TU-154M: Co miesiąc zwracają się do Rosji i rozmawiamy na ten temat, ciągle jest tam sama odpowiedź. Jedyne co możemy robić, to ciągle o tym przypominać i ciągle się upominać o wrak. Nie ma tu kogoś, kto mógłby odpowiedzieć, kiedy on będzie [wrak w Polsce]. -- O EURO W KAMPANII: Czy temat euro zdominuje kampanię? Na pewno zdominował wypowiedzi kandydata PiS. To nie jest temat kampanii. Do tego trzeba zmienić konstytucję. Nawet, gdyby prezydent chciał i marzył o tym, to bez większości w parlamencie tego nie zrobi. Straszenie Europą jest bardzo dziwnym sposobem na kampanię. -- MARIUSZ BŁASZCZAK W TVP INFO O TEMACIE EURO W KAMPANII: To jest pokazanie tego, że PBK co innego mówi w kampanii, a co innego robi - przypomnę reformę 67. Również mówił, że nie będzie podniesienia wieku emerytalnego, potem podpisał ustawę rządową. Poza tym wszystkim - euro to bardzo ważny temat. -- ‘DUDA NIE WPROWADZI EURO’: Jeśli prezydentem będzie Andrzej Duda, nie wprowadzi euro do polski. -- O PDT I PO: Oni [Platforma] za wszelką cenę chcą się podlizać Niemcom, a wiadomo, że Niemcy są za naszym wejściem do strefy euro. Donald Tusk podlizywaniem się Niemcom uzyskał bardzo dobre stanowisko w UE. Przejdzie na emeryturę w wieku 63., a nie 67 lat. Zarabia 100 tys. zł miesięcznie. -- ZBIGNIEW ZIOBRO W JNJ TVN24: Państwo pozwoliło na prowadzenie działalności przestępczej w SKOK Wołomin. Złożę wniosek do prokuratury o przesłuchanie Bronisława Komorowskiego w charakterze świadka w sprawie tej Kasy. -- O ZWIĄZKACH PBK Z WSI: Sądzę, że prokuratura prowadzi już wątek śledztwa związanego z zaniechaniami organów państwa, które pozwoliły przez tak długi czas na prowadzenie działalności przestępczej wyprowadzania pieniędzy przez SKOK Wołomin. A jednocześnie mamy wiedzę, że pan prezydent mógł pozostawać w relacjach z tymi ludźmi, związanymi z WSI. Chciałbym zapewnić prezydentowi komfort, aby pod groźbą odpowiedzialności karnej mógł powiedzieć, że nie miał tymi panami nic wspólnego. -- ‘AFERA SKOK TO AFERA PO’: SKOK Wołomin to jest afera Platformy Obywatelskiej i pana prezydenta Bronisława Komorowskiego. W sensie politycznym prezydent i jego środowisko w pełni odpowiada za tę aferę, a nie Prawo i Sprawiedliwość czy zjednoczona prawica. -- JANUSZ PIECHOCIŃSKI W SALONIE POLITYCZNYM TRÓJKI O ADAMIE JARUBASIE: PSL się nie pomyliło wskazując na Jarubasa. Może do tej pory wybory prezydenckie nie było naszą specjalnością, ale PSL jest niewątpliwie trwałym elementem sceny politycznej, bardzo stabilizującym. Adam Jarubas pokazuje wizję państwa obywatelskiego, aktywnego, racjonalnego, państwa wspólnoty, a nie państwa walki. Adam Jarubas uzyska zaskakująco dobry wynik. -- MACIEJ LASEK W RMF NA PYTANIE, CZY RZĄDZĄCY "NIE POPEŁNILI GRZECHU ZANIECHANIA, NAIWNOŚCI" WS. 10 KWIETNIA: Na pewno, gdyby współpraca z Rosjanami w późniejszym okresie układała się lepiej, dzisiaj byśmy o tym nie rozmawiali, bo sprawa nie budziłaby takich kontrowersji. Bo wśród badaczy nie ma wątpliwości. Myślę, że [popełniono] na poziomie komunikacji ze społeczeństwem, przekazywania informacji o badaniu. Fot. Radio Zet, PR1

10:15

Anna Grodzka: W Polsce jest mało solidarności. Myślenie o ekonomii trzeba zmienić
Jesteśmy znani w świecie ze słowa „solidarność”, ale w kraju solidarności jest bardzo mało. Aby była, potrzebujemy państwa jako regulatora – mówi kandydatka na prezydenta Anna Grodzka w rozmowie z MamPrawoWiedziec.pl. MamPrawoWiedziec.pl: Przed jakim wyzwaniem stoi prezydent w najbliższej kadencji? Anna Grodzka: Prezydent, wbrew rozpowszechnianym opiniom, może i musi być bardzo aktywny, a do tej pory tak nie było. Zwłaszcza teraz – po kryzysie z 2007 r. i ostatecznej kompromitacji neoliberalnego systemu gospodarowania na świecie – powinien inicjować przemiany społeczno-gospodarcze, które zmierzają do przywrócenia obywatelom podmiotowej roli w państwie. Dbać o stanowienie przez parlament prawa, które rozwiązuje codzienne problemy, a nie milczeć albo dawać posłuch teoriom, że wszystkie je rozwiąże wolny rynek. Powinien być katalizatorem dialogu społecznego, działać w interesie społeczeństwa, przedsiębiorców płacących podatki, a nie działających ponad prawem globalnych firm i instytucji kapitałowych. Co to dokładnie znaczy? – Moja uwaga koncentruje się wokół czterech najistotniejszych tematów: gospodarki i sfery pracy; praw człowieka i równości obywateli; zrównoważonego rozwoju i ochrony środowiska naturalnego oraz polityki zagranicznej i bezpieczeństwa państwa. Wszystkie te tematy wiążą się ze sobą. Przede wszystkim będę się starała zablokować odpływ podatków, których wielkie korporacje i duży biznes nie chcą płacić w kraju. Obecnie polski budżet najbardziej zasilają zwykli pracownicy i lokalni mikro-, mali i średni przedsiębiorcy. Ekonomiści szacują, że Polska traci rocznie około 40–70 mld zł z niezapłaconych podatków. Ruch Palikota złożył w Sejmie pakiet przepisów antytransferowych, ale koalicja go odrzuciła. Aktualnie polskie władze blokują rozpatrzenie projektu nowelizacji ustawy, której przyjęcie jest zalecane prze Unię, a zawiera ona szczegółowe uregulowania określane mianem „ogólnej klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania” (ang. GAAR – General Anti-Avoidance Rule). Regulacja ta miałyby umożliwić organom podatkowym określanie wysokości zobowiązań podatkowych z pominięciem sztucznych konstrukcji prawnych, których głównym celem było uzyskanie znacznej korzyści podatkowej nieprzewidzianej w przepisach prawa podatkowego i sprzecznej z celem oraz istotą tych przepisów. Te ustawy należy niezwłocznie przyjąć. To są narzędzia, które mogą spowodować przypływ pieniędzy do budżetu w skali porównywalnej np. z rocznymi wydatkami państwa na ochronę zdrowia. Chcę także wielokrotnie podnieść kwotę wolną od podatku, aby nie płacili go najbiedniejsi. Dziś kwota wolna wynosi 3 091 zł, a powinna być 8–10 razy wyższa. Chciałabym, aby podatek PIT płacili ci, którzy zarabiają od 25 tys. zł rocznie. Będę postulowała istotne podniesienie płacy minimalnej. To, co pani proponuje, doprowadzi do zmniejszenia wpływów do budżetu państwa. – Nie musi tak być. Marzy mi się zmiana sposobu myślenia o ekonomii i gospodarce. Wdrukowano w nasze umysły wiele stereotypów – że wolny rynek to wolna konkurencja, że społeczna własność środków produkcji jest mniej efektywna od prywatnej, że podniesienie dochodów najuboższych automatycznie zmniejszy dochody budżetowe, że energetyka jądrowa jest tańsza od odnawialnej, że nic nie można zrobić dla zwiększenia wpływu obywateli na poczynania władzy, że wydatki na kulturę i naukę to koszt, a nie inwestycja itp. W zmianie tej stereotypowej wizji świata może, powinien i musi pomóc prezydent Polski przez prowadzenie dialogu ze społeczeństwem. Nie jest prawdą dość powszechnie wyrażany pogląd, że zwolnienie z płacenia podatku dochodowego grupy osób czy podniesienie płacy minimalnej spowoduje automatycznie braki w budżecie. Gospodarka globalna czy w skali kraju nie jest tym samym, co budżet domowy. Nie jest prawdą, że nie możemy wydać więcej, niż zarabiamy. Nie jest? – Wydając, możemy zarabiać więcej. Zależy na co wydajemy i jak szczelny jest nasz system finansowy. Wydatki socjalne i podniesienie dochodów obywateli, długookresowe strategie gospodarcze, inwestycje w rozwój gospodarczy i naukowy to nie są pieniądze i wysiłki zmarnowane – przynoszą dochody. Napędzają popyt, gospodarkę, uruchamiają energię społeczną. Nawet rodzinny budżet tak działa. Kiedy jest bieda, można ciąć koszty (do pewnego momentu) albo zacząć się uczyć, zainwestować w mały biznes czy próbować podjąć dodatkową pracę. Wmawia się nam, że nie stać nas na podwyższanie płac i że będą od nas uciekać zagraniczni inwestorzy. Uważam, podobnie jak wielu niezależnych ekonomistów, że stopniowe, ale znaczące podwyższanie płacy minimalnej nie tylko jest możliwe, ale wręcz konieczne. Wysokie płace nie zniechęcają przecież zagranicznych inwestorów do obecności w Norwegii, Szwecji, Danii, Holandii czy w Niemczech. Tylko zły biznes poszukuje taniej siły roboczej. A zatem możemy wydać więcej. Pieniądze, które zostają u najbiedniejszych, szybko rotują. Dzięki temu pobudzają gospodarkę i wyzwalają inicjatywę gospodarczą, czyli wpływają na rozwój. Oprócz najbiedniejszych podatki powinni płacić wszyscy ci, którzy uciekają do rajów podatkowych. Powinniśmy także płacić podatki sprawiedliwiej. Bardzo poważnie dyskutuje się w Europie o opodatkowaniu obrotu kapitałowego (tzw. podatek Tobina), myślę że i u nas należy to bardzo poważnie rozważyć. Trzeba zerwać z umowami śmieciowymi nie dającymi ochrony pracownikowi i nie przynoszącymi środków do systemu ubezpieczeń społecznych. Taka polityka doprowadziła do sytuacji, w której za chwilę państwo nie będzie miało z czego wypłacać emerytur. Podnosimy wiek emerytalny, utrzymujemy niski budżet ochrony zdrowia, a z drugiej strony ograniczamy strumień środków na ubezpieczenia społeczne, formułując prawo, które skłania pracodawców do zatrudniania na umowach śmieciowych. Jaki to ma sens? Bez płacenia składek na ubezpieczenie społeczne przez pracodawców zamiast przez pracowników, albo bez przejęcia tego obciążenia przez budżet – co w praktyce oznaczałoby finansowanie ubezpieczeń społecznych z podatków (tzw. emerytury czy ubezpieczenia zdrowotne obywatelskie) – nie da się utrzymać bezpłatnej służby zdrowia czy wypłacać emerytur. Radykalnie odwrotne i absurdalne, bo szaleńcze, koncepcje typu „korwinowskiego” doprowadziłyby do tragedii społecznej. Przyspieszyłyby proces rozwarstwienia społecznego, stworzyły gigantyczne obszary dojmującej biedy i w efekcie zahamowały rozwój społeczny i gospodarczy. Składki powinny być zatem płacone przez wszystkich, ale proponowałabym wyjątek: trzeba takiego prawa, które pozwoli młodym przedsiębiorcom i „startupowcom” płacić mniejsze obciążenia na ubezpieczenie społeczne albo nie płacić ich, dopóki nie zaczną zarabiać. Proszę zwrócić uwagę, że przeniesienie obciążeń na ubezpieczenie społeczne pracowników na podatek dochodowy obniżyłoby koszty pracy, pozwoliło płacić tym, którzy mają dochód, zdjęło obciążenia stałe z nowych nieprzynoszących jeszcze dochodów podmiotów gospodarczych i stworzyło ogromną dynamikę rozwojową dla drobnej przedsiębiorczości. Obecnie, gdy ktoś zakłada własną działalność, od razu musi mieć przychód, od którego płaci składki. Wolny rynek, który w ten sposób działa, oznacza w rzeczywistości likwidację konkurencji ze strony nowych podmiotów gospodarczych. Państwo musi być tu mądrym regulatorem. A co zmieni pani poza gospodarką? – Będę podnosić kwestie równości i wolności; równości kobiet i mężczyzn, lecz także równości wszelkiego rodzaju mniejszości – etnicznych, psychoseksualnych itd. Nie może być tak, że w państwie demokratycznym tolerujemy dyktaturę większości. Demokracja nie polega na tym, jak się niektórym wydaje, że większy bierze wszystko, bez poszanowania praw mniejszości. Interesem społecznym jest bowiem społeczna solidarność tworząca powszechny kapitał społeczny. A różnorodność nie jest wadą, lecz zaletą – jest potencjałem kreatywności. Mamy dyktaturę większości? – Nasza demokracja jest ułomna i fasadowa. Być może w jakimś sensie jest demokracją sprawowaną z upoważnienia czy w imieniu większości, ale nie w interesie większości. Ludzie w tak zorganizowanym systemie głosują zbyt często przeciwko swoim obiektywnym interesom. Nie działa prawidłowo sprzężenie zwrotne na linii: obywatel¬–media (i mechanizmy kontroli społecznej) –władza–media–obywatel. Na czym to polega? – Wybory wygrywają ci, którzy sprawniej posługują się inżynierią medialną, umieją wpływać na nasze emocje (rzadko odwołują się do naszego rozumu). To problem braku realnej debaty społecznej i politycznej realizowanej przez komercyjne media, braku transparentności decyzji politycznych, braku skutecznego mechanizmu referendalnego, wad ustawy o partiach politycznych i kodeksu wyborczego. Wygrywają ci, którzy mają więcej pieniędzy i wpływu w mediach – niekoniecznie racji. Jako prezydent wetowałabym antyspołeczne ustawy, jak deregulacja rynku pracy, i starałabym się zaproponować parlamentowi i rządowi takie ustawy, które idą w kierunku zmniejszania nierówności. Nadal nie przyjęliśmy ustawy o związkach partnerskich, ustawy o uzgadnianiu płci, kobiety nie mają faktycznie równych praw z mężczyznami, brakuje wsparcia dla kobiet, które wypadają z rynku pracy w związku z rodzeniem dzieci i ich wychowywaniem. Szczególnie gdy są samotne. Polska ratyfikowała konwencję ONZ w sprawie osób z niepełnosprawnościami, ale nie wdrożyła w życie przyjętych tam zasad. Upominają się o to bezskutecznie Rzecznik Praw Obywatelskich i liczne organizacje społeczne. Ale władze nadal uchylają się od przyjęcia odpowiednich rozwiązań prawnych i strategii działania. Tak nie może wyglądać nowoczesna Polska. W pani programie ważne miejsce zajmują problemy środowiska i energii odnawialnej. – Tak. To niezmiernie ważne. Polska nadal nie jest krajem czystego powietrza, racjonalnego udziału energii odnawialnej w energetycznym miksie, właściwego podejścia do ochrony środowiska naturalnego – nie jest krajem zrównoważonego rozwoju. Zajęłabym wyraźne stanowisko i blokowała ustawy idące w kierunku niszczenia środowiska, a proponowałabym ustawy, które je wspierają. Cieszę się, że wreszcie udało się przyjąć ustawę o odnawialnych źródłach energii z poprawkami dającymi szansę rozwoju obywatelskiej rozproszonej energetyki ze źródeł odnawialnych. Ale ta ustawa nadal rozczarowuje – już wymaga nowelizacji. Cały czas wspiera się politykę formułowaną przez wielkie koncerny energetyczne, zamiast odpowiednio wspomagać energetykę prosumencką. Nie można wciąż akceptować tzw. współspalania, czyli spalania biomasy (często drewna) w piecach energetycznych, czy blokowania inicjatyw energetycznych OZE małych producentów gospodarczych. Natomiast jestem zdecydowanie przeciwko rozwojowi energetyki jądrowej, która jest już zbyt droga i będzie coraz droższa. Budowanie elektrowni atomowej trzydzieści lat temu miało być może sens ekonomiczny, teraz jednak już go nie ma. Koszty budowy elektrowni atomowej i jej eksploatacji w warunkach współczesnych standardów bezpieczeństwa są ogromne. A ponadto nie ma bezpiecznej energetyki jądrowej. Dziś przecież łatwo sobie wyobrazić wojnę, nawet konwencjonalną, i uszkodzenie w wyniku działań wojennych elektrowni atomowej. Pieniądze, które proponuje się wydać na budowę siłowni jądrowych, przeznaczone na rozwój energetyki odnawialnej przyniosłyby znacznie więcej miejsc pracy i niskich kosztów prądu w przyszłości. W tej chwili krzywe cen energii ze źródeł atomowych i odnawialnych się przecinają. Cena energii z atomu jest krzywą wznoszącą, a z OZE spadającą. Zarówno pani, jak i inni kandydaci podkreślają, że prezydentura powinna być aktywna, prezydent powinien być zaangażowany w dialog społeczny i rozwiązywanie konfliktów. Jak pani wyobraża sobie swoją aktywność, biorąc pod uwagę kompetencje prezydenta? – Będę wykorzystywać wszystkie prerogatywy prezydenta, jak inicjatywa ustawodawcza i weto. Mimo że bezpośrednie kompetencje prezydenta nie są tak mocne, jak w systemie prezydenckim, to jednak jest on wybierany w wyborach bezpośrednich, co daje mu silny mandat. Jeżeli ujawniają się konflikty społeczne, to rolą prezydenta jako strażnika konstytucji jest angażowanie się w ich rozwiązywanie. Mieliśmy przykład sporu rządu z górnikami, a tak naprawdę z całym środowiskiem śląskim. Społeczeństwem zagrożonym tym, że po likwidacji kopalń, stopniowej czy szybkiej, powstaną na Śląsku i Zagłębiu wymarłe miasta. Wszyscy oczekują rozwiązań. Jedni mówią, że górnicy za dużo żądają, inni, że państwo nie prowadzi od lat świadomej polityki w zakresie rozwoju nowoczesnej energetyki i reindustrializacji regionów przemysłowych. Trzeba zakończyć strażacką politykę, nastawioną na gaszenie pożarów. Trzeba nam długofalowej polityki zrównoważonego rozwoju połączonej z debatą o naszej przyszłości. I miałby to robić prezydent? – Jeżeli są „gorące” tematy, ważne społecznie, to prezydent nie powinien się uchylać od zabrania głosu, ale odważnie je podejmować. Ponad rok temu rozpadła się komisja trójstronna. Oczywiste jest, że rolą prezydenta powinna być próba zbudowania czegoś, co by ją zastąpiło, może próba objęcia jej przewodnictwa? Zatrzymanie dialogu w komisji trójstronnej jest zatrzymaniem ważnego dialogu w Polsce. Czy istnieją według pani ważne tematy, które są przemilczane lub zbyt mało obecne w debacie publicznej? – W znacznej części mówiłam już o tematach ważnych społecznie. To niska płaca, która nie pozwala dwojgu pracującym rodzicom utrzymać rodziny (prekaryzacja), ucieczka niezapłaconych podatków z Polski, przywrócenie właściwej ochrony praw pracowniczych, czy równość kobiet i mężczyzn oraz środowisk mniejszościowych, ale są także takie tematy, jak wielka emigracja młodych ludzi z Polski, polityka mieszkaniowa, a właściwie jej brak, i sytuacja lokatorów prywatyzowanych kamienic, nadmierny i zbyt bezpośredni wpływ hierarchii Kościoła katolickiego na struktury państwa i wychowanie młodzieży. Prezydent Komorowski organizuje debaty o sprawach, które, powiedzmy, konserwują system, a nie reformują. Poruszałabym zatem sprawy, o których tu mówię – zagadnienia zmieniające Polskę w kierunku nowoczesnej polityki gospodarczej i społecznej. Prezydent ma prawo inicjatywy ustawodawczej – może zgłaszać projekty ustaw. Widzi pani nieuregulowany obszar prawa, w którym zamierza pani zgłosić kompleksowy projekt ustawy? – Pewnie byłoby ich więcej, ale wskażę kilka. Wniosłabym o przyjęcie pakietu ustaw antytransferowych, zapobiegających unikaniu płacenia podatków przez wielki biznes. Pakietu ustaw wykonujących konwencję ONZ o prawach osób niepełnosprawnych. Starałabym się doprowadzić do podpisania przez Polskę Karty Praw Podstawowych w zakresie socjalnym i przyjęcia wynikających z tego ustaw. Ta sprawa zalega nam od 2007 roku. To kwestia ekonomicznych praw człowieka. Polska jest jednym z nielicznych krajów Europy, które tej części Karty do tej pory nie podpisały. Zaproponowałabym ustawę o związkach partnerskich, ustawę o uzgadnianiu płci, nowelizację tzw. ustawy równościowej oraz ustawy dotyczącej referendów. Chciałabym, aby Sejm nie miał prawa odrzucić w pierwszym czytaniu projektów inicjatyw obywatelskich podpisanych przez 100 tys. obywateli, jak to ma miejsce teraz. Czy pani zdaniem należy wprowadzić zmiany w obecnym systemie politycznym lub w konstytucji? – Oprócz wyżej wymienionych inicjatyw prezydenta należałoby także sięgnąć do ustawy o partiach politycznych, ustaw wyborczych i medialnych. Partie mają za dużo pieniędzy i zamiast debaty wyborczej prowadzą działania PR-owe. Wydają pieniądze na konwencje, spoty, billboardy, na pobudzanie emocji. Widać to po samych kandydatach na prezydenta – niektórzy z nich są wytworem PR-u i mają oddziaływać wyłącznie na nasze emocje. Komitety wyborcze mają możliwość prezentacji programu w radiu i telewizji, ale to jest minimalny wpływ na debatę. Potrzebne są media publiczne, w których będzie prowadzona merytoryczna kampania, a wypowiedzi polityków będą konfrontowane z obiektywnymi analizami ekspertów. Czyli chce pani zmian, aby wzmocnić mniejsze partie, jak Partia Zieloni, która panią popiera? – Polska wymaga zmian. Aby do nich doszło, musi zmienić się polityka i partie, które aktualnie trzymają władzę. Scena polityczna jest zbyt zabetonowana, trzeba ją odmrozić, bo inaczej trudno będzie o poprawę. Jest nadzieja, że jesienią w wyborach parlamentarnych zaistnieją nowe lub zreformowane partie polityczne, które wesprą reformę demokracji i prospołeczne państwo. Taką partią społecznej zmiany jest Partia Zieloni. W tej kadencji Sejm uchwalił już ponad pół tysiąca ustaw, z czego prezydent Komorowski zawetował cztery. Jakie trzy ustawy mijającej kadencji by pani zawetowała? – Na pewno zawetowałabym dwa projekty ustaw, które deregulowały czas pracy, odbierały uprawnienia pracownikom, np. rozliczanie dodatkowego czasu pracy w ciągu roku, a niewypłacanie nadgodzin. I trzecią… Ustawę o podniesieniu wieku emerytalnego. Bo nie wolno było jej uchwalać, zanim nie przyjmie się programów rozwiązujących wynikające z niej problemy społeczne (bezrobocie ludzi ponadpięćdziesięcioletnich, bezrobocie młodych itd). Problemem obecnej władzy nie jest przyjmowanie przez nią złych ustaw (tych jest mniej), ale raczej nieprzyjmowanie tych, które są konieczne. Łatwo powiedzieć „nie przedłużać wieku emerytalnego”… – Ależ oczywiście. No bo proszę na to spojrzeć tak: mamy państwo, które na dobrą sprawę robi wszystko, aby wpływ środków na ubezpieczenie społeczne był jak najmniejszy, a jednocześnie wydłuża wiek emerytalny, aby uniknąć ponoszenia kosztów z budżetu na wypłaty emerytur. W ten sposób państwo przenosi problem na obywateli, którzy będą zmuszeni pracować dłużej. Głosowałam przeciwko tej ustawie, wbrew swojemu klubowi, który był za. Mamy kilkunastoprocentowe oficjalne bezrobocie i 2 mln 198 tys. osób pracujących na emigracji. Nie możemy około sześćdziesięcioletnim osobom, które też są bez pracy, przesuwać wieku emerytalnego jeszcze dalej. Płynęli łódką do emerytury, pot się lał z czoła, bida aż piszczy, nie są w stanie dożyć, a my im teraz mówimy: „płyńcie dalej”. Przecież to dla ludzi tworzymy prawo, to obywatele są priorytetem, podmiotem i suwerenem, nie kasa. W wielu przypadkach ciężka praca po 60 roku życia jest nie do wykonania, a przekwalifikowanie już niemożliwe. Takiej zmiany nie można robić bez odpowiedniego zabezpieczenia dla ludzi. Zamiast wydłużać wiek emerytalny, trzeba było zmienić system gospodarowania, stworzyć warunki do powrotu młodych z emigracji, rozruszać drobną przedsiębiorczość i zlikwidować umowy śmieciowe, pobudzać rynek wyższą płacą i wspierać najbardziej efektywne w polskich warunkach lokalne inwestycje. W jaki sposób będzie szukać pani poparcia dla swoich projektów w parlamencie? – Używając swoich uprawnień, prezydent może doprowadzić do przyjęcia przez parlament przynajmniej kilku ważnych regulacji prawnych. To kwestia dyplomacji i determinacji. Jasne, że z pozycji prezydenta przy niesprzyjającej większości parlamentarnej można liczyć na ograniczone sukcesy. Ale będą takie punkty, które można wynegocjować, np. grożąc wetem w innej sprawie albo wspierając się opinią publiczną. Wykorzystam więc pozycję prezydenta do inicjowania dialogu i uzyskiwania poparcia obywateli dla prospołecznych ustaw. Liczę też na to, że w parlamencie od października tego roku będzie obecna grupa posłów Partii Zieloni, reprezentujących myślenie podobne do mojego. Konstytucja daje prezydentowi prawo zarządzenia referendum. Czy istnieją sprawy, w których pani by to zrobiła? – Referenda nie mogą niestety dotyczyć wszystkiego. Trudno wyobrazić sobie referendum dotyczące wysokości podatku czy ograniczenia praw mniejszości. Ale referenda muszą być bardzo ważnym instrumentem prospołecznej obywatelskiej polityki. Powinny dotyczyć ważnych spraw społecznych. Choćby ustawy o odnawialnych źródłach energii – strategii energetycznej polityki państwa. Albo tego, czy mamy rozwijać energetykę jądrową. Zaproponowałabym być może także referendum na temat likwidacji, czy lepiej przemiany, Senatu w izbę planowania strategicznego. To dałoby polskiej polityce perspektywę wieloletnią, której tak bardzo brakuje polskiej gospodarce i rozwojowi instytucji publicznych. Wyobraźmy sobie izbę, która zajmuje się przewidywaniem i projektowaniem strategii w różnych dziedzinach życia. Takie strategiczne plany, zatwierdzone przez Sejm, mogłyby być zmieniane tylko kwalifikowaną większością głosów poselskich. Trochę podobnie jak konstytucja. Myślę, że można rozważyć referendum na temat podniesienia płacy minimalnej. Reprezentowanie kraju łączy się z pewnym systemem wyobrażeń związanych z tym krajem – jego historią, cechami i wizjami przyszłości. Jak pani rozumie polskość? – Czuję się patriotką. Rozumiem patriotyzm jako uważne zapatrzenie w przyszłość dla dobra wszystkich i naszych dzieci. Patrzenie w przeszłość jest potrzebne, ale używanie historycznych symboli do wywoływania emocji wspierających interes polityczny konkretnego ugrupowania politycznego jest oszukańczą polityką. To brzydka gra emocjami, a nie tak jak być powinno. Patrzmy także w przyszłość, zobaczmy, jak chcielibyśmy żyć za dziesięć lat, a jak za czterdzieści. Poszukajmy drogi, którą moglibyśmy wspólnie pójść i poszukajmy celu do jakiego aspirujemy, mając na uwadze doświadczenia przeszłości. Jak pani zamierza budować poczucie wspólnoty Polaków w tej drodze? – Nie zamierzam budować poczucia wspólnoty Polaków. Ona jest. Zmierzam umacniać społeczną solidarność. Solidarność, która oznacza, że nikt w Polsce nie powinien czuć się wykluczony, traktowany nierówno czy niesprawiedliwie. Solidarność, która sprawi, że nie będzie naruszana ludzka godność. To moje marzenie. A jak to zrobić? Nie zmienię świata czarodziejską różdżką, ale mam nadzieję, że choć w jakimś stopniu będę mogła konsekwentnie budować takie prawa i warunki społeczne, które to zapewnią. Jesteśmy znani w świecie ze słowa „solidarność”, ale w kraju solidarności jest bardzo mało. Aby była, potrzebujemy państwa jako regulatora. Sam wolny rynek nie wystarczy. W jakim miejscu jest teraz Europa i co to oznacza dla Polski? – Kiedy myślę o Europie, to myślę o wspólnych wartościach i o wspólnym europejskim interesie w globalizującym się świecie. Myślę zwłaszcza o największym osiągnięciu cywilizacyjnym Europy – o prawach człowieka. Niestety nie są w pełni implementowane w Polsce. Mówiłam o tym że nie podpisaliśmy w całej Karty Praw Podstawowych z 2007 r., rozdziału o socjalnych i ekonomicznych prawach człowieka, a powinniśmy to zrobić. Ale także wiele ustaw oraz światowych i europejskich dyrektyw i konwencji dotyczących praw człowieka jest w Polsce omijanych albo ignorowanych. A to właśnie na tej płaszczyźnie potrzebna jest integracja. Jestem za jednoczącą się Europą, ale nie tylko na poziomie waluty euro. Aby wprowadzać wspólną walutę, trzeba mieć system bankowy podlegający wspólnemu prawu i nadzorowi, wspólny system podatkowy i kontrolę podatkową, wspólne prawo pracy i politykę społeczną. Wiele wspólnych praw rządzących obrotem gospodarczym. Inaczej wspólna waluta może stać się narzędziem wyzysku słabszych państw przez silniejsze. Dziś elastyczność lokalnych walut państw Unii pozwala utrzymać wzrost PKB. W warunkach wspólnej waluty byłoby to nierealne. Jakie widzi pani najpoważniejsze zagrożenia dla bezpieczeństwa kraju? – Rozwarstwienie, dywersyfikacja dochodów i niska płaca. To może spowodować wybuchy społeczne. Wolałabym, aby te problemy czym prędzej rozwiązano środkami polityki, niż potem na ulicy za pomocą kamieni. Zagrożeniem mogą być konflikty militarne. Nie tylko ten na Ukrainie, ale także te które pochodzą z Afryki. Nie sposób także nie powiedzieć, że w kontekście zagrożeń widzę umowę o partnerstwie handlowym i inwestycyjnym ze Stanami Zjednoczonymi (TTIP), zwłaszcza jej mechanizm ISDS, który zakłada, że państwa mogą być oskarżane o nieuzyskanie korzyści przez korporacje. Gdyby została podpisana w spodziewanej formie, byłby to (mówiąc bez przesady) koniec europejskiej demokracji. Już jest źle, ponieważ umowy międzynarodowe, także te dotyczące biznesu, są priorytetowe względem praw stanowionych w demokratycznych państwach. Nie może być tak, że kiedy np. będziemy chcieli podnieść płacę minimalną, obecne w Polsce korporacje będą mogły skutecznie domagać się odszkodowania, nie przed żadnym sądem, a w postępowaniu arbitrażowym. Korporacje będą mogły bowiem udowadniać, że poniosą straty w związku z tą decyzją demokratyczną. Czy to jest OK, że nie biznes ponosi ryzyko, ale państwa? Tak, jak w biznesie ponosi się ryzyko handlowe i ryzyko burzy, powodzi, kataklizmów, tak biznes musi również ponosić ryzyko zmiany decyzji przez demokratyczne państwa. Prezydent wykonuje zadania w zakresie bezpieczeństwa i obronności przy pomocy Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Gen. Koziej, szef tego biura, zdefiniował najważniejsze cele dla polskiej polityki bezpieczeństwa w wymiarze zagranicznym na rok 2015 następująco: wdrożenie planu wzmocnienia wschodniej flanki NATO, ustalonego podczas szczytu w Newport; wzmacnianie Wspólnej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony UE; współpraca ze Stanami Zjednoczonymi; wsparcie Ukrainy. Czy popiera pani wymienione cele? – Jestem w zasadzie za tymi ustaleniami, poza wysyłaniem żołnierzy i dostarczaniem broni na Ukrainę, bo to dolewanie oliwy do ognia. Bo tam giną ludzie. Wojny na Ukrainie nie da się wygrać militarnie bez realnej groźby konfliktu nuklearnego. Ale można ją zakończyć metodami dyplomatycznymi, konsekwentnym solidarnym współdziałaniem Zachodu i ekonomicznymi sankcjami wobec Rosji. Dlatego potrzebujemy mocniejszej integracji europejskiej. Dla przykładu: system obrony rakietowej, który zamierza wprowadzić Polska, bo teraz go nie ma, wymaga dwóch lat produkcji, a potem dwóch lat szkoleń dla żołnierzy. Co się stanie, kiedy ktoś dostarczyłby taki system Ukrainie? Szybko zostanie przejęty przez Rosjan. Lepiej zwiększyć pomoc materialną i humanitarną. Na negocjacje do Mińska powinni jeździć nie tylko szefowie dwóch wielkich państw, czyli Hollande i Merkel, z pominięciem wszystkich innych, ale przedstawiciele struktur Unii Europejskiej upoważnieni przez wszystkich do działania. Do stołu z Rosjanami i Ukraińcami powinni siadać także Litwini, Łotysze i Estończycy, którzy również są zagrożeni. Jak zatem przekonywać Europejczyków do naszego punktu widzenia? – Używając dyplomacji i argumentów ekonomicznych. Potrzebne są sankcje, blokujące przepływu kapitału i technologii do Rosji i niezależność energetyczna Europy, która może pozbawić Rosję znacznych wpływów finansowych. Mówi się o stworzeniu europejskiej armii, może to jest dobre rozwiązanie. Od drugiej wojny światowej pokój w Europie zapewniała między innymi polityka militarnego odstraszania. Jednak jak na razie państwa europejskie są za mało zintegrowane, by podejmować właściwe decyzje. Mam nadzieję, że szybko się to zmieni. Ukraina nie ma embarga na dostawę broni. Może kupić w innych krajach to, czego potrzebuje, jeśli tak zdecydują władze Ukrainy i będzie miała na to środki finansowe. Ale może także zaprzestać prowadzenia wojny. O terytorium Ukrainy zdecydują Ukraińcy. Może prezydent Poroszenko uzna, że wojna nie ma sensu. Nie nam o tym decydować. Natomiast my niestety musimy się zabezpieczyć militarnie przed agresją Rosji i każdą inną wojną. Efektywne zapewnienie pokoju dla Polaków polegałoby na wyposażeniu się w broń ofensywną, odstraszającą. Podstawy taktyki wojskowej pokazują, że po pierwsze środki obrony są cztery razy droższe niż środki ataku. Po drugie, środki ataku przenoszą pole walki na teren przeciwnika. Budżet na zbrojenia jest dostatecznie duży. To jest rzecz NATO, Unii i samej Polski. Prezydent może nadać każdemu cudzoziemcowi polskie obywatelstwo. Czym będzie się pani kierować w nadawaniu obywatelstwa? – Nadanie obywatelstwa czy prawo łaski kojarzy mi się z „zabawkami” z czasów królewskich, ale dobrze, że przetrwały one do dziś. Dawałabym obywatelstwo osobom, które rzeczywiście chcą zostać i pracować w Polsce, niezależnie od tego, czy są biedne czy bogate, słynne czy nie. Używałabym też rozsądnie prawa łaski. Prezydent nadaje też ordery i odznaczenia. Jakie grupy zasługują według pani na odznaczenie w Polsce? Czy widzi pani nadawanie odznaczeń jako element polityki zagranicznej? – Powinno nim być. Odznaczenia powinny być ukoronowaniem jakiegoś typu działania na rzecz polskiego społeczeństwa. To wcale nie muszą być jakieś wielkie osiągnięcia literackie czy naukowe, choć mogą. Liczy się także indywidualne, czasem ciche bohaterstwo, np. gdy ktoś wyłowi tonącego psa spod lodu, narażając życie. To nie muszą być wydarzenia pomnikowe, tylko takie, które poruszają ludzkie serca i świadczą o ludzkiej solidarności i empatii. Kogo widzi pani wśród swoich doradców? Kto zostanie szefem pani kancelarii? – Za wcześnie na takie ustalenia. Podróże prezydenta mogą być okazją do promowania Polski za granicą. Na przykład przez zabieranie ze sobą biznesmenów czy ludzi kultury. Czy widzi pani potrzebę promowania Polski w czasie swoich podróży? – Wizyty powinny otwierać kulturze i biznesowi drzwi polityczne tam, gdzie te drzwi istnieją. Starałabym się to zapewnić. Gdzie pani pojedzie z pierwszą wizytą? – Do Brukseli, potem do Argentyny. Argentyna daje dziś dobry przykład polityki społecznej. fot. Zieloni

10:37

Platforma wycofuje się z komisji śledczej ws. SKOK-ów

- Trudno będzie powołać komisję śledczą w tej kadencji - przyznał w Polsat News Rafał Grupiński. Jak tłumaczy szef klubu PO, komisja ma powstać zaraz po rozpoczęciu następnej kadencji Sejmu, a na razie powołano podkomisję ws. SKOK-ów.

- Jestem przekonany i będę za tym bardzo zdecydowanie optować, żeby komisja powstała zaraz po rozpoczęciu następnej kadencji - mówił Grupiński.

Wcześniej inny prominentny polityk PO, Cezary Grabarczyk, sceptycznie wypowiadał się o pomyśle powołania komisji śledczej jeszcze przed wyborami: - Być może jednak teraz powinna się tym zająć podkomisja sejmowej komisji finansów, a po wyborach, gdy będzie dłuższa perspektywa pracy, zostanie powołana komisja śledcza (cytat za IAR).

Do podobnej sytuacji doszło 4 lata temu, w czasie kampanii parlamentarnej. Platforma odsunęła wtedy decyzję ws. wniosku o Trybunał Stanu dla Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry.

- Miejmy nadzieję, że wniosek będzie aktualny też po wyborach i wtedy podejmiemy decyzję - mówił Tomasz Tomczykiewicz.

Fot. Sejm


12:33

Palikot złożył w PKW 150 tysięcy podpisów

Zgodnie z informacjami 300POLITYKI, sztab Janusza Palikota złożył w środę, o godzinie 12:00, 150 tysięcy podpisów w PKW. Palikot wyprzedził w ten sposób SLD. Podpisy pod kandydaturą Ogórek mają zostać złożone w PKW we czwartek, ale będzie ich dużo więcej, bo 510 tysięcy.




Jak napisał Palikot na FB: "Dziś złożyłem podpisy pod swoją kandydaturą, ale jednocześnie chciałem też powiedzieć, że zbiórka podpisów to przykład biurokracji państwa. Po pierwsze - zebranie 100 tys. podpisów to absurd, jeśli są kandydaci, którym zbiera Kościół lub urzędy. Po drugie - finansowanie kampanii. Jaki ma sens ograniczenie, skoro są partie posiadające dziesiątki milionów złotych. Jak do tego mają się mniejsi kandydaci obywatelscy?! I po trzecie cisza wyborcza - po co? Skoro w dobie internetu nie da się tego zweryfikować. To wszystko to zbędna biurokracja, która ogranicza obywatelskich i społecznych kandydatów!"

Cały czas nie jest jasne, czy podpisy uda się złożyć pozostałej dwójce lewicowych kandydatek - Annie Grodzkiej i Wandzie Nowickiej.

Fot. Sztab Janusza Palikota


13:02

Duda odpowiada PEK i PBK: "Być może to PO będzie wyprowadzać Polskę z Unii". I mówi o "poważnym" problemie PBK ze SKOK

Andrzej Duda odpowiedział na zarzuty premier Kopacz, która stwierdziła, iż PiS dąży do wyprowadzenia Polski z UE. Jak mówił polityk na konferencji prasowej w Stalowej Woli: - To bardzo dobrze, że jesteśmy w Unii. To jeden z dwóch największych sukcesów 25-lecia. Jednocześnie Duda powtórzył, że jest stanowczym przeciwnikiem szybkiego wprowadzania euro. Nawiązał też do wypowiedzi prezydenta w tym kontekście: - Prezydent Komorowski miał kilkakrotnie wypowiedzi - on i jego współpracownicy - o tym, że trzeba wchodzić do strefy euro jak najszybciej. Mówił to i w roku 2012, i 2013 (...). Podyskutujmy o tym, dlaczego prezydent tak gorliwie "pchał" nas do strefy euro przez ostatnie lata. Myślę, że to ciekawy temat.

Politycy PiS - na czele z Dudą - konsekwentnie od soboty podtrzymują swój przekaz o euro.

Kandydat PiS w Stalowej Woli mówił także o SKOK-ach - jako "problemie" Platformy i Komorowskiego: - Ja dzisiaj widzę, że Platforma i otoczenie prezydenta mają poważny problem ze SKOK-ami. W związku ze zdjęciem pana prezydenta [ze skompromitowanymi szefami SKOK], w związku z jego kontaktami. Próbują obracać kota ogonem, próbują atakować na prawo i lewo. Ja się uśmiecham, bo widać, że oni nie mają żadnych argumentów. Nic nie poradzę - prowadzą [Platforma i PBK] kampanię, która z merytoryczną częścią nie ma nic wspólnego.

-- DUDA O EURO:


  • Być może PO będzie chciała wyprowadzić Polskę z UE. Ja chcę powiedzieć jedno: fakt, że jesteśmy w UE, jest jednym z dwóch największych sukcesów 25-lecia. To bardzo dobrze, że jesteśmy w Unii. Jednocześnie chcę podkreślić: w ramach UE powinniśmy prowadzić swoją politykę. Dosyć polityki płynięcia w głównym nurcie, która skutkuje np. dekarbonizacją polskiego przemysłu - która jest katastrofą - a na którą zgodziła się ostatnio premier Kopacz na Radzie Europejskiej. Więc trzeba postawić pytanie: kto dziś prowadzi szkodliwą dla Polski politykę?



  • Nie jest w interesie obywateli, żebyśmy wchodzili do strefu euro - do czasu, aż płace w Polsce sięgną średnich dochodów w zachodniej Europie, aż Polska nie znajdzie się na poziomie rozwoju średniego krajów zachodnioeuropejskich, tzw. starej Unii. Wiem, że mamy zobowiązania traktatowe, ale nie jest tam określona żadna data. Naszych rodzin nie stać dziś na to, by być wpychanymi do strefy euro. Podwyżki cen następują wszędzie, gdy kraje przyjmują waluty euro. Bzdurą jest mówienie, że tych podwyżek by nie było.



  • Prezydent Komorowski miał kilkakrotnie wypowiedzi - on i jego współpracownicy - o tym, że trzeba wchodzić do strefy euro jak najszybciej. Mówił to i w roku 2012, i 2013, a także w związku z expose premier Kopacz. Nie ma dzisiaj co w ogóle rozmawiać na temat strefy euro, dopóki my nie znajdziemy się w znacznie lepszej sytuacji, niż dziś jesteśmy. To jest wielkie zadanie na najbliższe lata - naprawa polskiej gospodarki - a nie mrzonki o jakiejś pseudonowoczesności w postaci euro. Są kraje, które są w UE, zamożne - np. Dania i Szwecja - które zachowują własną walutę.



  • Niech prezydent i premier przestaną uskuteczniać taką demagogię, niech nie ulegają pseudomodzie na ciśnienie ze strony państw strefy euro, która to strefa ma dziś problemy i oczywiście chciałaby wciągnąć jak najwięcej państw by te problemy jak najszerzej rozłożyć i obciążyć swoimi problemami innych. Podyskutujmy o tym, dlaczego prezydent tak gorliwie "pchał" nas do strefy euro przez ostatnie lata. Myślę, że to ciekawy temat.


-- O SKOK:

  • Niech posłowie PO najpierw odpowiedzą na pytanie, dlaczego w 2008 r. odrzucili projekt prawa spółdzielczego, złożony przez prezydenta Kaczyńskiego, w którym to projekcie była zapisana kwestia objęcia SKOK-ów nadzorem KNF.



  • Prezydent musi czuwać nad przestrzeganiem Konstytucji. Ten wniosek [skierowanie ustawy o SKOK do TK przez Lecha Kaczyńskiego] skończył się tym, że Trybunał uznał niekonstytucyjność przepisów tej ustawy. Więc jasnym jest, że prezydent zrealizował swój konstytucyjny obowiązek kierując tę ustawę do TK. Słuszność działania prezydenta Kaczyńskiego potwierdził wynik Trybunału.



  • Ja dzisiaj widzę, że Platforma i otoczenie prezydenta mają poważny problem ze SKOK-ami. W związku ze zdjęciem pana prezydenta [ze skompromitowanymi szefami SKOK], w związku z jego kontaktami. Próbują obracać kota ogonem, próbują atakować na prawo i lewo. Ja się uśmiecham, bo widać, że oni nie mają żadnych argumentów. Nic nie poradzę - prowadzą [Platforma i PBK] kampanię, która z merytoryczną częścią nie ma nic wspólnego.


Fot. Twitter Andrzeja Dudy


13:40

Raport Press: Media o Komorowskim najczęściej, o Dudzie najprzychylniej

- Media w pierwszym okresie kampanii wyborczej były dosyć neutralne w stosunku do kandydatów, a dziennikarze pozytywnie wypowiadali się o Andrzeju Dudzie - wynika z raportu Press-Service. Na temat kandydata PiS ukazało się 495 materiałów o takim nacechowaniu, co stanowiło prawie 10 proc. ogółu przekazu na jego temat.

Najwięcej krytycznych materiałów pojawiło się względem Janusza Palikota (9,7 proc.), Bronisława Komorowskiego (7,7 proc.) oraz Magdaleny Ogórek (5,6 proc.).

Z raportu wynika także, że media najczęściej interesowały się obecnie urzędującym prezydentem: - Jego osoba szczególne zainteresowanie wzbudziła 9 marca, w związku z wiecem oraz wypowiedzią odnośnie in vitro. Ostatnie dni charakteryzowały się spadkiem liczby doniesień medialnych. Z kolei o Andrzeju Dudzie najwięcej materiałów pojawiło się 2 marca - to wtedy kandydat PiS zarzucił Komorowskiemu unikanie dialogu. Aktywność kandydata podczas reszty analizowanego okresu była dosyć stabilna. 5 i 6 marca dziennikarze rozpisywali się na temat Palikota z uwagi na odejście 3 polityków z Twojego Ruchu.

Co ciekawe, w mediach społecznościowych pod względem liczby doniesień także wygrywa Bronisław Komorowski (7,9 tys. informacji), jednak zmiany nastąpiły już na drugim miejscu w stosunku do zestawienia obejmującego publikacje z prasy, internetu i RTV. Zaraz za prezydentem uplasował się Janusz Palikot. Na jego temat opublikowano 6,9 tys. wzmianek. Wyprzedził on Andrzeja Dudę (5,5 tys.) oraz Janusza Korwin-Mikkego (4,3 tys.).

Analizie poddano materiał pochodzący z monitoringu ponad 1100 tytułów prasowych, 5 mln źródeł internetowych, najpopularniejszych serwisów społecznościowych oraz 100 stacji radiowych i telewizyjnych.

Zakres czasowy: 1-15.03.2015 r.

Fot. Press-Service


17:09

Po zarządzie SLD: Miller odnosi się do euro, Sojusz planuje nowe inicjatywy w Sejmie

Leszek Miller, jako kolejny polityczny lider - po Ewie Kopacz i Bronisławie Komorowskim - odniósł się do realizowanego konsekwentnie od kilku dni przez sztab Dudy przekazu o euro. Szef Sojuszu po Zarządzie Krajowym SLD zapowiedział też, iż jego ugrupowanie w Sejmie ma być bardzo aktywne. Jak słyszymy, nowe inicjatywy mają umacniać lewicową tożsamość SLD i będą swego rodzaju "rozbiegiem" przed kampanią parlamentarną.

- Zajmowaliśmy się także inicjatywami, które będziemy podejmować w najbliższych tygodniach - również w Sejmie - mówił dziś Miller. Jak się dowiadujemy, SLD planuje m.in. powrót do tematu reformy emerytalnej propozycją wliczenia stażu pracy do wieku emerytalnego. To projekt, który SLD proponowało już 3 lata temu, a jego przypomnienie teraz ma ustawić prezydenta Komorowskiego w niewygodnej sytuacji. Innym podobnym zagadnieniem ma być kwota wolna od podatku.

Sojusz ma zorganizować też kampanię informacyjną na temat obywatelskiego projektu dotyczącego zakazu aborcji, który wczoraj został złożony w Sejmie. SLD chce też złożyć swój projekt dotyczący liberalizacji aborcji.  Tematem rozmów w środę był także kolejny etap prezydenckiej kampanii wyborczej Magdaleny Ogórek, która po Wielkanocy ma wejść w decydującą fazę.

Leszek Miller na pytanie, czy ufa sztabowi, jeśli chodzi o strategię kampanii Ogórek odpowiedział: - Nie mam powodu nie ufać. Politycy SLD, z którymi rozmawialiśmy, podkreślają, że wynik zbiórki podpisów - 510 tysięcy - mocno podbudował nastroje w partii.

Jak mówił lider Sojuszu: - Oceniliśmy zakończoną akcję zbierania podpisów nie tylko w kontekście ich liczby, ale również klimatu, jaki temu towarzyszył. Ale także mowa tu o inicjatywach politycznych, które będą podejmować nasze struktury terenowe. Jak powiedział szef SLD, na zarządzie krajowym ustalono “mnóstwo rzeczy”. To właśnie mają być wspomniane wcześniej incjatywy, które będą mocniej pozycjonować SLD w opozycji dla Platformy, zarówno w sprawach wewnętrznych, jak i zewnętrznych. Euro jest jednym z tych tematów. Sojusz może bez przeszkód ustawiać się jako zwolennik wejścia do eurostrefy.

- To ja, podpisując traktat akcesyjny, złożyłem zobowiązanie, że Polska wejdzie do strefy euro. Nie określaliśmy daty przystąpienia [do strefy], ale jeśli ktoś dzisiaj twierdzi, że Polska [w ogóle] nie powinna wejść w euro, to nie wie, co mówi. Bo to zobowiązanie jest oczywiste i bezdyskusyjne -  mówi Miller. Jak dodał, można oczywiście zastanawiać się, kiedy powinniśmy przyjąć wspólną walutę, bo wynika to - jak stwierdził - z konkretnych “czynników ekonomicznych i politycznych” oraz ze zmiany Konstytucji. Jego zdaniem prędzej czy później nasz kraj musi przyjąć europejską walutę.

- Jeśli ktoś dobrze życzy Polsce, to nie powinien z góry odrzucać perspektywy wejścia do strefy euro. Bo to strefa euro będzie tym najbardziej zasadniczym obszarem podejmowania najważniejszych decyzji determinujących przyszłość UE. I albo Polska będzie przy tym stole, albo będziemy się błąkać po europejskich peryferiach - mówił w Sejmie Miller.

O PiS i Andrzeju Dudzie mówił: - Sztab PiS uznał zapewne, że skoro w polskim społeczeństwie jest wielu przeciwników przyjęcia przez Polskę euro, to będzie można uruchomić ten sprzeciw przeciwko Bronisławowi Komorowskiemu. W Polsce przeciwników euro faktycznie nie brakuje, ale jest to efekt braku kampanii edukacyjnej, która już dawno powinna być podjęta przez rząd Donalda Tuska. Strachy i lęki przed euro wynikają z nieznajomości rzeczy.

fot. 300POLITYKA


20:21

OBRAZ DNIA: Wiadomości: Gilowska nie bała się euro, W poniedziałek sąd partyjny ws. Napieralskiego, Grodzka o podpisach: nie wiem, czy dozbieramy

-- PLATFORMA WYCOFUJE SIĘ Z KOMISJI ŚLEDCZEJ WS. SKOK-ÓW: “ - Trudno będzie powołać komisję śledczą w tej kadencji - przyznał w Polsat News Rafał Grupiński. Jak tłumaczy szef klubu PO, komisja ma powstać zaraz po rozpoczęciu następnej kadencji Sejmu, a na razie powołano podkomisję ws. SKOK-ów.- Jestem przekonany i będę za tym bardzo zdecydowanie optować, żeby komisja powstała zaraz po rozpoczęciu następnej kadencji - mówił Grupiński”. https://300polityka.pl/news/2015/03/25/platforma-wycofuje-sie-z-komisji-sledczej-ws-skok-ow/

-- JANUSZ PALIKOT ZŁOŻYŁ W PKW 150 TYS. PODPISÓW: “Zgodnie z informacjami 300POLITYKI, sztab Janusza Palikota złożył w środę, o godzinie 12:00, 150 tysięcy podpisów w PKW. Palikot wyprzedził w ten sposób SLD. Podpisy pod kandydaturą Ogórek mają zostać złożone w PKW we czwartek, ale będzie ich dużo więcej, bo 510 tysięcy”. https://300polityka.pl/news/2015/03/25/palikot-zlozyl-w-pkw-150-tysiecy-podpisow/

-- ANTONI MACIEREWICZ W PE: ZA TRAGEDIĘ W SMOLEŃSKU ODPOWIADA PUTIN: “Za tę tragedię w pełni odpowiedzialny jest rząd, na czele którego stoi pan Władimir Władimirowicz Putin”. http://pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_www.pap.pl&_PageID=1&s=infopakiet&dz=swiat&idNewsComp=&filename=&idnews=206319&data=&status=biezace&_CheckSum=940130129

-- ANDRZEJ DUDA: BYĆ MOŻE TO PLATFORMA BĘDZIE WYPROWADZAĆ POLSKĘ Z UE: “To bardzo dobrze, że jesteśmy w Unii. Jednocześnie chcę podkreślić: w ramach UE powinniśmy prowadzić swoją politykę. Dosyć polityki płynięcia w głównym nurcie, która skutkuje np. dekarbonizacją polskiego przemysłu - która jest katastrofą - a na którą zgodziła się ostatnio premier Kopacz na Radzie Europejskiej”. https://300polityka.pl/news/2015/03/25/duda-odpowiada-pek-i-pbk-byc-moze-to-po-bedzie-wyprowadzac-polske-z-unii-i-mowi-o-powaznym-problemie-pbk-ze-skok/

-- W PONIEDZIAŁEK SĄD PARTYJNY SLD MA SIĘ ZAJĄĆ SPRAWĄ GRZEGORZA NAPIERALSKIEGO: “Rzecznik SLD Dariusz Joński pytany, czy może potwierdzić tę informację, odparł jedynie: - Jeśli skład orzekający wyznaczył datę i termin, zostali o tym poinformowani członkowie sztabu orzekającego i Grzegorz Napieralski. Były szef Sojuszu powiedział, że otrzymał wniosek do sądu partyjnego, z którym się właśnie zapoznaje. - Cały czas uważam, że zostałem bezprawnie zawieszony, nie było do tego podstaw - podkreślił Napieralski”. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,17657684.html

-- PO ZARZĄDZIE SLD: LESZEK MILLER ODNOSI SIĘ DO EURO, SOJUSZ PLANUJE NOWE INICJATYWY W SEJMIE: “ - Zajmowaliśmy się także inicjatywami, które będziemy podejmować w najbliższych tygodniach - również w Sejmie - mówił dziś Miller. Jak się dowiadujemy, SLD planuje m.in. powrót do tematu reformy emerytalnej propozycją wliczenia stażu pracy do wieku emerytalnego. To projekt, który SLD proponowało już 3 lata temu, a jego przypomnienie teraz ma ustawić prezydenta Komorowskiego w niewygodnej sytuacji. Innym podobnym zagadnieniem ma być kwota wolna od podatku”. https://300polityka.pl/news/2015/03/25/po-zarzadzie-sld-miller-odnosi-sie-do-euro-sojusz-planuje-nowe-inicjatywy-w-sejmie/

-- RAPORT PRESS: MEDIA O KOMOROWSKIM NAJCZĘŚCIEJ, O DUDZIE NAJPRZYCHYLNIEJ: “- Media w pierwszym okresie kampanii wyborczej były dosyć neutralne w stosunku do kandydatów, a dziennikarze pozytywnie wypowiadali się o Andrzeju Dudzie. Na temat kandydata PiS ukazało się 495 materiałów o takim nacechowaniu, co stanowiło prawie 10 proc. ogółu przekazu na jego temat.Najwięcej krytycznych materiałów pojawiło się względem Janusza Palikota (9,7 proc.), Bronisława Komorowskiego (7,7 proc.) oraz Magdaleny Ogórek (5,6 proc.)”. https://300polityka.pl/news/2015/03/25/raport-press-media-o-komorowskim-najczesciej-o-dudzie-najprzychylniej/

*****

#FPF:

-- ALEKSANDER KWAŚNIEWSKI: Więcej dziś wskazuje na możliwość II tury, niż miesiąc temu. Ale prezydent ma cały czas argumenty, by to rozstrzygnąć. Bardziej pokazanie co znaczy to hasło [bezpieczeństwo]. Prezydent po 5 latach może czytelnie pokazać, co znaczy to bezpieczeństwo.

-- O STRASZENIU EURO: Ze smutkiem na to patrzę. Polakom poważna dyskusja o euro się należy. Kandydaci się powinni jasno określić. Powinno się zapytać, co to oznacza, zwłaszcza w kontekście zagrożenia ze Wschodu, integrowania się. Umocniłem się w przekonaniu, że wejście do strefy euro jest ostatecznie zakotwiczeniem w Europie. Euro jest dziś politycznie jeszcze ważniejsze. Uważam, że Duda popełnia istotny błąd, zwłaszcza jako eurodeputowany.

-- Mam propozycje - debata przez najbliższe lata, a później referendum wiążące dla wszystkich w parlamencie. Byłoby to poważne. A tej kampanii brakuje powagi. Nie należy się bać referendum. Uwierzmy narodowi, że ma rozsądek i rozum.

-- O SLD I PROPOZYCJI LESZKA MILLERA 400 ZŁ: Na lewicę patrzę z sentymentem, ale też i z wielkim niepokojem. Proszę pytać Millera. Stan, w którym jest lewica, jest niewątpliwie zły. Te wybory z 4 kandydatami nie zbliżają nas do integracji. Czy nastąpi po wyborach rodzaj refleksji, otrzeźwienia że tak dalej się nie da, postawienia na młodsze pokolenie.

*****

FAKTY TVN

-- PIERWSZE CZTERY MATERIAŁY o katastrofie Airbusa we Francji.

-- PIĄTY MATERIAŁ: Wojciech G. skazany za molestowanie nieletnich.

-- SZÓSTY MATERIAŁ: Polityczna burza wokół SKOK-ów.

-- JAKUB SOBIENIOWSKI: To ma być sejmowa przymiarka do powołania komisji śledczej ws. SKOK-ów. Na razie jest podkomisja nadzwyczajna, bo jak widać o nadzwyczajnej frekwencji i temperaturze obrad.

-- MARCIN ŚWIĘCICKI: Dlaczego jest 2000 postępowań prokuratorskich? Tę sprawę musimy wyjaśnić.

-- ANDRZEJ ROMANEK: Podgrzewanie atmosfery, używanie słów w sytuacji tragicznej, jest całkowicie nieuzasadnione i nie służy kasom.

-- SOBIENIOWSKI: Podział w tej sprawie jest w Sejmie oczywisty - PiS i jego sojusznicy kontra reszta partii.

-- JERZY ŻYŻYŃSKI: Żeby nie było mówiono, że 2000 wobec SKOK-ów, a być może 5900 wobec banków.

-- SOBIENIOWSKI: Gdyby powstała komisja śledcza, a PO coraz częściej o tym mówi, łatwo zgadnąć, kto byłby jednym z pierwszych świadków - zarządca komisaryczny w jednym z upadłych kas wspólnoty.

-- BRONISŁAW KOMOROWSKI W RADIU ZET: Uprzedzam panów z PiS-u, że gdyby się złożyło, że na schodach w Sejmie, albo w kinie tak samo, to wcale nie będzie oznaczało, że zostali moimi znajomymi.

*****

WIADOMOŚCI TVP

-- TA DEBATA MA CHARAKTER CZYSTO POLITYCZNY - wypowiedź Witolda Orłowskiego o euro na czołówce.

-- NIE DLA STREFY EURO - wypowiedź Andrzeja Dudy na czołówce.

-- STRASZENIE DZISIAJ EURO JEST DZIAŁANIEM ANTYEUROPEJSKIM - wypowiedź Rafała Grupińskiego na czołówce.

-- NA JEDYNCE I DWÓJCE: Katastrofa Airbusa we Francji.

-- NA TRÓJCE: Wojciech G. skazany za molestowanie nieletnich.

-- CZWARTY MATERIAŁ: Wejście Polski do strefy euro w kampanii.

-- MAGDALENA OGÓREK: To sztucznie nakręcony temat w kampanii wyborczej, bo my absolutnie nie spełniamy kryteriów. [Kiedy powinniśmy wejść?] Jak będziemy na to gotowi.

-- JUSTYNA DOBROSZ-ORACZ: Kampanię na te tory od soboty próbuje przekierować Andrzej Duda. Nieoczekiwanie, bo teraz ani PBK, ani rząd do euro się nie śpieszą.

-- BRONISŁAW KOMOROWSKI: Nie ma możliwości wejścia przez Polskę do strefy euro w tej chwili, dopóki Polska nie spełni kryteriów.

-- DOBROSZ-ORACZ: PBK nie chce dać wciągnąć się w dyskusję narzuconą przez PiS, choć nie raz apelował o debatę.

-- ANDRZEJ DUDA: Podyskutujmy, dlaczego PBK tak nas bardzo do tej strefy euro pchał przez ostatnie lata.

-- DOBROSZ-ORACZ: Sztabowcy PBK są przekonani, że to próba odskoku od SKOK-ów.

-- RAFAŁ GRUPIŃSKI: W sytuacji kryzysu na Wschodzie jest graniem na moskiewskich instrumentach, na kremlowskich dudach.

-- MARIUSZ BŁASZCZAK: Traktuję to jako obelgę, bo euro jest złym rozwiązaniem.

-- DOBROSZ-ORACZ: Zyta Gilowska, wicepremier i minister finansów w rządzie PiS-u, nie bała się ani euro, ani ogłaszania daty, z których później się wycofała.

-- ZYTA GILOWSKA W 2007: Z ekonomicznego punktu widzenia nie będzie żadnych przeciwskazań, żeby Polska została państwem członkowskim wspólnego obszaru walutowego w 2012 roku.

-- LESZEK MILLER: Jeżeli ktoś mówi, że Polska nigdy nie wejdzie do strefy euro, to znaczy, że nie wie, o czym mówi, bo nie przeczytał traktatu akcesyjnego.

-- ADAM JARUBAS: Trudno dzisiaj wskazać datę, kiedy będziemy przygotowani, kiedy będzie wiadomo, do jakiej strefy euro wstępujemy - czy z Grecją, czy bez.

-- JANUSZ PALIKOT: Jestem zwolennikiem euro, wydatki na euro są lepsze, niż na armię, to nie wymaga krwi.

-- DOBROSZ-ORACZ: Wszystko wskazuje na to, że Palikotowi uda się zarejestrować kandydaturę w PKW. Złożył 150 tys. podpisów. Ogórek ma ponad 500 tys.

-- ANNA GRODZKA: Nie wiem, czy dozbieramy.

-- PIĄTY MATERIAŁ: Czy ceny wzrosną po wejściu Polski do euro?

-- SZÓSTY MATERIAŁ: Grzegorz Schetyna zabiera do Turcji 150 przedstawicieli naszego biznesu.

*****

WYDARZENIA POLSATU

-- NA JEDYNCE: Katastrofa Airbusa we Francji.

-- DRUGI MATERIAŁ: Żałoba w niemieckim miasteczku.

-- JAROSŁAW KACZYŃSKI O POSZUKIWANIU TEMATU KAMPANII: To są w gruncie rzeczy wybory o euro.

-- ANDRZEJ DUDA: 500 zł proszę sobie przeliczyć na euro, rolnik przed chwilą powiedział mi, że taką ma emeryturę.

-- DARIUSZ OCIEPA: PiS będzie mieć tyle głosów, którą pozwoli zablokować wprowadzenie euro w Sejmie. Trudno uznać to za temat kampanii prezydenckiej.

-- RAFAŁ GRUPIŃSKI: Grają politycy PiS na kremlowskich instrumentach, strasząc euro.

-- PBK DO ŻOŁNIERZY: Żeby jedyna wojna która wchodzi w grę, to była wojna wodna.

-- OCIEPA: Platforma narzuciła temat SKOK-ów.

-- W MATERIALE KONTRATAK PIS ZDJĘCIEM PBK Z PIOTREM P.

-- W WYDARZENIACH TAKŻE MATERIAŁ O RZĄDOWYM PROJEKCIE “ZŁOTÓWKA ZA ZŁOTÓWKĘ”.


21:20

Nowy spot Dudy - w 4 wersjach - ma być mocnym uderzeniem o euro

W czwartek PiS jeszcze bardziej wzmocni przekaz o euro, który od soboty jest głównym tematem kampanii prezydenckiej Andrzeja Dudy. Jak dowiaduje się 300POLITYKA, spot który jutro ma pokazać PiS jest przygotowany w czterech wersjach. Każdy z innym "human story", ale wszystkie z tym samym głównym przekazem o euro i konsekwencji wprowadzenia wspólnej waluty.

Przekaz "Tak dla UE, nie dla euro" ma być rozwinięty na różnych platformach (telewizja, radio, internet) i - co najważniejsze - dla konkretnych grup demograficznych. W tym dla ludzi starszych, matek małych dzieci i kilku innych precyzyjnie dobranych grup.

4 wersje spotu mają być "nalotem dywanowym" na Platformę. To też kolejne ogniowo przedświątecznej strategii PiS, która dotyczy euro. W piątek Andrzej Duda będzie na Słowacji, gdzie ma m.in. zrobić zakupy pokazujące różnicę cen w euro w porównaniu z Polską. To wszystko ma zagwarantować, że euro będzie jednym z tematów rozmów przy rodzinnych stołach w Wielkanoc.

Prezentacja spotu odbędzie się w czwartek o 11:30 na Nowogrodzkiej.

Fot. PiS