Relacja Live

12.01.2015

10:31

CYTATY PORANKA: Kalisz: Decyzja o moim starcie w styczniu, Kidawa o liście PBK do PEK: Nie wiem, czy był potrzebny

-- TERESA PIOTROWSKA DEBIUTUJE W SYGNAŁACH DNIA PR1: Jesteśmy w grupie państw, które chcą aktywnie zwalczać terroryzm. W związku z wydarzeniami, które miały miejsce we Francji, na podstawie raportu, który został przygotowany polskie służby specjalne, można stwierdzić, że w Polsce zagrożenia terrorystycznego nie ma. Nie ma i nie było powodu podnoszenia poziomu zagrożenia terrorystycznego, choć nasze służby pracują w podwyższonej gotowości. Pracujemy i systematycznie realizujemy to, co realizowaliśmy przed wydarzeniami z Francji. Wdrażamy narodowy program antyterrorystyczny. Pracujemy normalnie, ale musimy być czujni. Mimo wszystko te wydarzenia w Paryżu pokazują, że terroryści w nowy sposób podchodzą do ataków, a w Paryżu nikt się tego nie spodziewał.

-- O POMYŚLE TUSKA, CZYLI WGLĄDZIE W DANE PASAŻERÓW LOTNICZYCH: Wgląd w listy pasażerów jest rozwiązaniem bardzo potrzebnym. Z jednej strony ze względu na bezpieczeństwo, z drugiej - musimy pamiętać o tych podstawowych wartościach i wolnościach oraz ochronie danych osobowych. Ta cienka linia nie może być przekroczona w jedną, a ni w drugą stronę. Ale bezpieczeństwo musi przeważyć.

-- O ZMIANACH W SPRAWOWANIU NADZORU NAD SŁUŻBAMI: W parlamencie trwają prace nad zmianami zmierzającymi do podporządkowania Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencja Wywiadu ministrowi spraw wewnętrznych. Byłoby to logiczne i dobre. W jednym ręku, w jednym miejscu wszystkie działania byłyby koordynowane. Nie wiem, czy w tej kadencji Sejmu uda się doprowadzić do zakończenia prac nad tą ustawą ze względu na to, że końcówka kadencji to nie jest dobry czas na takie zmiany systemowe.

-- O MARSZU 11 LISTOPADA: 11 listopada roku ubiegłego przebiegał lepiej niż poprzednio… Służby się sprawdziły, a to było przedsięwzięcie ogromne ze względu na specyfikę tego marszu przez most.

-- O EWAKUACJI POLAKÓW Z DONBASU: Osoby te są ewakuowane z rejonu, gdzie nie jest bezpiecznie. One trafiają do nas ze względu na to, że w rejonie, w którym przebywały do tej pory było zagrożone ich życie i zdrowie. Jest to operacja trudna. Nie chcemy, żeby doszło do jakiejkolwiek sytuacji groźnej, która miałaby skutki tragiczne. Zakończył się pierwszy etap ewakuacji, Polacy dotarli do Charkowa. Myślę, że niebawem będą transportowani do Polski. Znany jest już termin ewakuacji i wszystko jest dograne do ostatniej minuty. Informacje nie zostaną jednak upublicznione do momentu przekroczenia przez Polaków granicy.

-- GRZEGORZ NAPIERALSKI W KONTRWYWIADZIE RMF FM O SWOJEJ PRZYSZŁOŚCI W SLD: Będę walczył, żeby zostać w SLD, bo uważam, że lewica potrzebuje zmian, że jest miejsce dla nowoczesnej formacji politycznej, jest miejsce dla ciekawych ludzi. Nie wiem, za co miałbym przepraszać. Ja jako właśnie były lider partii, były przewodniczący i były kandydat na prezydenta z dobrym wynikiem powiedziałem: coś złego się wydarzyło, trzecie wybory z rzędu poniżej 10 proc. Czas na poważne zmiany, czas na poważne reformy. Czy to jest coś złego? Mówiłem naprawdę z troską, dlatego że od 20 lat jestem w tej partii i jestem z tymi ludźmi, mam tu wielu przyjaciół, przyjaciółek, czuję się w tej partii naprawdę dobrze i chcę, żeby ta partia wygrywała wybory. I z troską mówiłem o tym, co trzeba zrobić.

-- JESZCZE O SWOIM ZAWIESZENIU: Muszą być jakieś argumenty za wyrzuceniem, musi być coś poważnego i coś naprawdę na rzeczy, żeby wyrzucać byłego przewodniczącego partii. Ja nie usłyszałem tych zarzutów. Nie było nawet żadnej dyskusji.

-- O PRZYWÓDZTWIE LESZKA MILLERA: Dostałem od niego porządny łomot w piątek, bo mnie wyrzucił z partii, a przynajmniej chciał. Wszystko, co powiem, będzie nie wiarygodne. Natomiast ja uważam, że warto walczyć o ludzi na lewicy, ja o nich będę walczył i warto wyjść z gabinetów na Złotej, czyli  w siedzibie partii, w centrali i pojechać do miast, miasteczek, wsi i posłuchać, co ludzie mówią. Ja będę jeździł i przekonywał do swojej koncepcji, bo warto to robić.

-- O OCZEKIWANIACH WOBEC MAGDY OGÓREK: To musi być kilkanaście procent. Musi dostać kilkanaście procent, niech będzie dwanaście, jedenaście - dlatego, że za chwilę są wybory do parlamentu krajowego. Ma trochę więcej czasu niż ja miałem w roku 2010.

-- RYSZARD KALISZ W POLITYCZNYM GRAFFITI POLSAT NEWS O SWOIM KANDYDOWANIU NA PREZYDENTA: Nie podjąłem jeszcze decyzji czy będę startował w wyborach prezydenckich. Do końca stycznia podejmę decyzję.

-- O SLD: Obawiam się, że w przyszłym sejmie może dość do sytuacji w której nie będzie ani jednej formacji lewicowej.

-- O DZIAŁANIACH KOPACZ WS. GÓRNICTWA: Ewa Kopacz przeprowadza zmiany w górnictwie bardzo niezręcznie.

-- MAŁGORZATA KIDAWA-BŁOŃSKA W PR3 O LIŚCIE PREZYDENTA DO RZĄDU WS. GÓRNIKÓW: Nie wiem, czy potrzebny był list, w każdym razie pan prezydent Komorowski całą wiedzę otrzymał. To naturalne, że prezydent interesuje się sprawą, jego podpis będzie widniał na ustawie jako ostatniej osoby. Takie listy między instytucjami są naturalne, bo musi być ślad prowadzenia rozmów.

-- O ZMIANACH W GÓRNICTWIE: O tym, że są problemy w górnictwie, wiemy od lat. Od lat też się tym zajmujemy. Związkowcy mają problem z tym, że nie poznali jako pierwsi rządowego programu restrukturyzacji. Plan ten zapewnia górnikom prerspektywę braku utratu pracy. Naturalne było, że przedstawiciele związków górniczych wiedzieli, w którym kierunku idą zmiany, być może nie informowali o tym górników, którzy pracują na dole. Mówimy o restruktruzyzacji, wygaszaniu kopalń, a nie zamykaniu kopalń. Restrukturyzacja sprawi, że przemysł górniczy zostanie uzdrowiony, nie możemy dokładać do nierentownych kopalń. Nie możemy odkładać tego problemu na dalszy czas. Ten system musi być sprawny i funkcjonalny. Od tego zależy bezpieczeństwo energetyczne naszego kraju.

-- O WCZORAJSZYCH NEGOCJACJACH NA LINII RZĄD - GÓRNICY: Widać, że emocje na sali były bardzo duże. Ale chciałabym zaznaczyć, że strona rządowa przeprosiła przedstawicieli związków górniczych [za słowa o pajacowaniu]. Nie wiem, w jakich okolicznościach zostały powiedziane te słowa.

-- O PIGUŁCE “DZIEŃ PO”: To zadanie dla ministra zdrowia i to on w tej sprawie powinien wydać rozporządzenie. Moim zdaniem pigułka powinna być dopuszczalna [bez recepty]. Jeśli Unia twierdzi, że to bezpieczne, to nie widzę przeszkód.

-- O MAGDALENIE OGÓREK: Bardzo ją lubię i cenię, ale wydaje mi się, że SLD nie ma pomysłu na kandydata. Pani Ogórek - z całym szacunkiem - w polityce jeszcze nie działała, ani w administracji rządowej, ani samorządowej, ani parlamentarnej. Prezydentura powinna być ukoronowaniem kariery politycznej. Mam wrażenie, że sam SLD nie jest przekonany do swojej kandydatki.

-- O KANDYDACIE PSL: Nie będzie dla mnie rozczarowaniem, jeśli PSL wystawi własnego kandydata. Tak powinno robić każde ugrupowanie. Partia, która nie wystawia swojego kandydata w wyborach prezydenckich, najczęściej na tym traci.

-- WOJCIECH KOWALCZYK W TOK FM: Mieliśmy wszelkie pełnomocnictwa, pani premier Kopacz potwierdziła to publicznie. Nie było szczerej woli rozmów ze strony przedstawicieli górników. My na te rozmowy zawsze jesteśmy gotowi. Dziś pani premier spotka się z górnikami, to jest gest, pokazujący, że chcemy - jako rząd - rozmawiać.

-- O RESTRUKTURYZACJI KOPALŃ: Siedem kopalń jest praktycznie do zamknięcia, wyniki finansowe w przypadku jednych są lepsze, w przypadku innych - gorsze. Wkładamy dużo wysiłków, żeby te kopalnie, które są do uratowania, uratować. Pamiętajmy, że restrukturyzacja to nie jest wyrok.

-- RYSZARD CZARNECKI W SEDNIE SPRAWY RADIU PLUS O GÓRNICTWIE: Twardy fakt jest taki, że po stronie czeskiej kopalnie funkcjonują, ba, eksportują węgiel do Polski, a u nas kopalnie się zamyka. W kopalnie Brzeszcze wpompowano ogromne pieniądze, a dziś się ją likwiduje To jest kompletny bezsens, kiedy wyciąga się pieniądze z kieszeni podatnika po to, by kopalnie były rentowne, a póżniej się je zamyka. Forma, w jakiej usiłuje się te decyzje narzucić Ślązakom, jest niebywała, jest skandaliczna. Górnicy dowiadują się o tym z żółtych pasków telewizyjnych i od dziennikarzy - co dobrze świadczy o dziennikarzach, ale fatalnie o rządzie. To obecna władza, podwyższając akcyzę na węgiel, sprawiła, że polski węgiel jest mniej konkurencyjny.

-- O KANDYDATCE SLD NA PREZYDENTA: To oczywiste, że to, kto będzie prezydentem RP, rozstrzygnie się w II turze. Wiadomo, kto do niej wejdzie. Prezydentura to poważna sprawa. To nie są wybory do rady powiatu czy do parlamentu. Magdalena Ogórek raz do parlamentu kandydowała i się nie dostała. W polityce trzeba się sprawdzić. Pani Ogórek może wykazywać się najszerszymi horyzontami intelektualnymi, ale to nie jest konkurs na stanowisko adiunkta. Pani Ogórek jest znana z tego, że nie jest znana, tak bym to określił.

-- O SZTABIE DUDY: Oczywiście, że w sztabie Andrzeja Dudy będą kobiety, które w partii pełnią ważną rolę.

-- JERZY WENDERLICH W TOK FM O MAGDALENIE OGÓREK: To kandydatura ciekawa. Pani Ogórek udowadnia, że lepiej stawiać na wykształcenie, naukę, a nie na rozpychanie się łokciami.

-- JANINA PARADOWSKA: W pierwszym zdaniu podczas prezentacji pani Ogórek powiedziała, że należy zmienić w Polsce całe prawo, no wie Pan, to po prostu powala takie wykształcenie...

-- WENDERLICH: To jest osoba, która ma duże doświadczenie, ale nie takie, żeby kandydując na urząd prezydenta, żeby pod naciskiem takiego wydarzenia, nie popełnić żadnej pomyłki, to się zdarza. Każdy ma prawo do wygłaszania swoich opinii, wyborcy zweryfikują kandydaturę pani Ogórek. Ona ma doświadczenie z pracy w kancelarii prezydenta Kwaśniewskiego i w gabinecie Leszka Millera. Pracowała w biurze medialnym SLD. Nie wymagajmy, żeby ona była 7 razy ministrem, 5 razy wicepremierem i kilka razy marszałkiem Sejmu.

-- O GRZEGORZU NAPIERALSKIM: Jest mi smutno, że tak się stało, Zarząd podjął taką decyzję. W czasie posiedzenia Zarządu zajmowałem się innymi sprawami związanymi z przygotowaniami pogrzebu zmarłego Józefa Oleksego, podejmowałem inne obowiązki.

-- PARADOWSKA: Zajmował się pan godniejszymi rzeczami, niż posiedzenie Zarządu.

-- WENDERLICH: Na posiedzeniu Zarządu swoje opinie bym wypowiedział, ale nie czyniłbym z tego jakiejś medialnej sensacji, żeby nie stwarzać podziałów. Musiała być jakaś przyczyna, dla której Zarząd podjął rozmowy w tej sprawie. Sytuacja w SLD jest ustabilizowana, ale nie tak, jak wszyscy by sobie tego życzyli. Mnie takie średnie stany na wodzie nie interesują, chciałbym, żeby było lepiej. Ale widzę pokłady nowej energii, nowi ludzie z nowymi pomysłami powinni odgrywać większą rolę w SLD. Kandydatka na prezydenta należy do tych osób.

-- O DZIAŁANIACH RZĄDU WS. GÓRNICTWA: Nie można górnictwa zwijać ot tak, jak starego niepotrzebnego dywanu. Chciałbym przypomnieć rzecz nikczemną. Przypomnijmy sobie słowa Donalda Tuska przed eurowyborami, kiedy on pojechał do górników, i to, co on naobiecywał… Zanosiło się, że górnicy będą żyli jak pączki w maśle, powiedział to tak, że górnicy mu uwierzyli, zaufali. Zapewnił, że kopalnie nie będą zamykane. Premier Kopacz jest spadkobierczynią tamtego rządu. Za tę sytuację odpowiada rząd, który naobiecywał tylko po to, żeby zyskać głosy w wyborach europejskich. I dziś mamy pasztet.

-- ADAM SZEJNFELD W GOŚCIU PORANKA TVP INFO O GÓRNICTWIE: Dynamika zdarzeń jest nieprzewidywalna. Nikt nie może mówić, że jest zaskoczony, zwłaszcza ci którzy tam pracują. Ludzie nie są ślepi i głusi. Ci, którzy pracują w tych kopalniach – bez względu na to, czy są członkami zarządu, czy górnikami dołowymi – wiedzą ile ich kopalnia generuje strat i czy to jest normalne, czy nie, i czy to jest do utrzymania. Chodzi o tysiące górniczych rodzin. W dzisiejszej wiosce globalnej są sprawy, które nie są przewidywalne. To, o czym była mowa na Śląsku grubo ponad pół roku temu [jest nieaktualne], nastąpiło duże przyspieszenie. Pamiętajmy o jednym – jeżeli byłoby przyzwolenie, aby racjonalnie myśleć i racjonalnie dokonywać zmian w polskim górnictwie, być może do takich negocjacji i takich spięć, jak mamy obecnie, by nie dochodziło.

-- O WRAŻLIWOŚCI KOPACZ: Pani premier jest bardzo wrażliwa na kwestie losu polskich rodzin i pewnie chce osobiście dopilnować, żeby wszystko było załatwione.

-- O KOMPANII WĘGLOWEJ: Przepisy i mechanizmy Unii Europejskiej dotyczące pomocy publicznej są bardzo restrykcyjne i tylko w określonych przypadkach pozwalają na to, żeby dofinansowywać określone podmioty gospodarcze. A spółki węglowe są właśnie takimi podmiotami. W moim przekonaniu w sytuacji Kompanii Węglowej byłoby bardzo ciężko uzyskać taką zgodę. Oprócz tego musimy pamiętać, że każde dofinansowanie przez państwo tego rodzaju przedsiębiorstwa to jest de facto wzięcie pieniędzy od podatników. Z obliczeń wynika, że gdyby zgodzić się na postulaty górników, musielibyśmy dołożyć 10-25 miliardów zł do tej jednej spółki.

Fot. PR3


10:58

W PE debata na szczycie. Czy Unia da państwom wolną rękę w sprawie GMO? A także Tusk o wynikach grudniowego posiedzenia RE
Debaty z Donaldem Tuskiem i Federiką Mogherini, unijny plan prac na 2015 r., program prezydencji Łotwy i podsumowanie kończącej się prezydencji włoskiej oraz upamiętnienie 70. rocznicy wyzwolenia Auschwitz – rozpoczyna się pierwsze w nowym roku posiedzenie Parlamentu Europejskiego (1215 stycznia) Aby upamiętnić 70. rocznicę wyzwolenia obozu Auschwitz, specjalne oświadczenie wygłosi przewodniczący PE Martin Schulz. Po raz pierwszy od objęcia stanowiska na posiedzeniu plenarnym wystąpi przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. Weźmie udział w debacie z europosłami dotyczącej wyników grudniowego szczytu Unii. Jego uczestnicy zadecydowali o zainwestowaniu 315 mld euro w gospodarkę przez Europejski Fundusz Inwestycji Strategicznych. Parlament i Rada powinny do czerwca osiągnąć porozumienie, tak aby inwestycje mogły się zacząć w połowie 2015 r. W debacie ma uczestniczyć także przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker. Prezydencja Łotwy i plany dla Unii Nowy Rok oznacza zmianę kraju przewodniczącego posiedzeniom Rady. We wtorek 13 stycznia zostanie podsumowana włoska prezydencja, przypadająca na drugą połowę 2014 r. Następnego dnia premier Łotwy porozmawia z posłami o priorytetach rozpoczętej 1 stycznia prezydencji jej kraju. To debiut Łotwy w przewodniczeniu posiedzeniom Rady. Głównymi tematami na najbliższe pół roku są: konkurencyjność, cyfryzacja i zaangażowanie Europy na scenie światowej (strona prezydencji). Posłowie zagłosują nad przyjęciem programu pracy Komisji na najbliższy rok. Głównymi założeniami są: cyfryzacja rynku, uproszczenie zasad zakupu przez internet, budowanie unii energetycznej, uczciwsze podejście do podatków (zwalczanie oszustw podatkowych), opracowanie całościowego podejścia UE do spraw migracji oraz pogłębienie unii monetarnej i gospodarczej. GMO, wolność mediów, przemyt ludzi Oprócz tego podczas posiedzenia europosłowie będą głosować nad nowymi przepisami, które pozwoliłyby państwom członkowskim ograniczyć uprawę produktów modyfikowanych genetycznie bądź jej zabronić. Państwa będą mogły tłumaczyć zakaz m.in. planami zagospodarowania miejskiego lub celami polityki rolnej. W związku z falą aresztowań dziennikarzy w Turcji posłowie będą głosować nad uchwaleniem rezolucji w sprawie wolności prasy i mediów w tym kraju. Podczas debaty w grudniu europosłowie stanowczo sprzeciwiali się łamaniu prawa do wolności słowa jako elementarnego prawa człowieka. Posłowie mają omówić i przyjąć sprawozdanie z działania Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich Emily O’Reilly w 2013 r. Sprawozdawcą jest Jarosław Wałęsa (EPL, PO) reprezentujący parlamentarną Komisję Petycji. Na posiedzenie stawi się szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini i weźmie udział w debacie o kierunkach unijnej polityki zagranicznej, bezpieczeństwa i obrony. Rozmowy będą dotyczyły sytuacji w Libii, Egipcie i na Ukrainie. Po raz kolejny na salę plenarną wraca problem przemytu ludzi w basenie Morza Śródziemnego. Posłowie będą rozmawiać z komisarzem do spraw migracji i spraw wewnętrznych Dimitrisem Avramopoulosem. W rezolucji z 17 grudniadotyczącej migracji posłowie stwierdzili, że należy wprowadzić surowe sankcje przeciwko przemytnikom. Chcą także przeanalizować wykorzystanie funduszy państw na walkę z przemytem. Transmisja online sesji plenarnej zacznie się w poniedziałek 12 stycznia o godzinie 17. fot. PE Autorka należy do zespołu MamPrawoWiedzieć.pl 

13:28

SLD apeluje do PBK o zwołanie Rady Gabinetowej o górnictwie. "Nie może być tylko strażnikiem żyrandola"

SLD zaczyna tydzień od propozycji do prezydenta Komorowskiego, by zorganizował Radę Gabinetową. Jak mówił w poniedziałek w Sejmie Dariusz  Joński: "Dobrze, żeby nie był tylko strażnikiem żyrandola, ale też strażnikiem lampy górniczek, bo ta powoli gaśnie". To pierwszy element planu politycznego Sojuszu dotyczący górnictwa.

Drugim jest wtorkowe posiedzenie sejmowej komisji gospodarki (12:00) na którą SLD zaprosiło przedstawicieli górniczych związków zawodowych. Joński powiedział w poniedziałek, że potwierdzili swoją obecność. To ma być wydarzenie, wokół którego Sojusz ma budować swój polityczny przekaz o kryzysie na Śląsku. Joński powiedział, że kopalnie nie muszą być zamykane, a węgiel jest najważniejszy dla polskiej energetyki. Wymienił zaniedbanie rządu w tej sprawie: brak ustawy o OZE, niejasną sytuacją z elektrownią atomową i wydobyciem gazu łupkowego oraz opóźnieniem w otwarciu gazoportu.

Joński przypomniał też, że to rząd Donalda Tuska oszukał górników, zapewniając że kopalnie nie będą zamykane.

To wszystko na tle szybko pogarszającej się sytuacji na Śląsku.











Także PiS zwraca się do prezydenta o większe zaangażowanie w kryzys górniczy. W niedzielę Andrzej Duda zaapelował do prezydenta o zawetowanie ustawy restrukturyzującej kopalnie. W poniedziałek odbywa się też posiedzenie klubu PiS w Rudzie Śląskiej z udziałem Jarosława Kaczyńskiego. Za kilkadziesiąt minut ma też rozpocząć się spotkanie premier Kopacz ze związkowcami.

fot. Fot. Marek and Ewa Wojciechowscy / Trips over Poland / CC-BY-SA-3.0


16:12

Kaczyński na Śląsku wzmacnia presję na prezydenta: "Może to wszystko powstrzymać jedną decyzją"

Przemówienie Jarosława Kaczyńskiego przed kopalnią "Pokój" w Rudzie Śląskiej było wymierzone nie tylko w koalicję PO-PSL, ale przede wszystkim w prezydenta Komorowskiego. Lider PiS podkreślał, że Komorowski  ma w tym sporze karty, a weto to jego święty obowiązek. Wspomniał o niedzielnym apelu Andrzeja Dudy, a jednocześnie stwierdził, że tylko sukces wyborczy PiS otworzy drogę do zmian na Śląsku i inwestycji w górnictwo. Oto kluczowe punkty tego przemówienia.

Kaczyński o projekcie restrukturyzacji:


  • "To podniesienie ręki na Was, na Śląsk, na Wasze rodziny".

  • Jak przekonywał, to wspólna inicjatywa PO i PSL.

  • "W Polsce od  lat stosowana jest taka metoda, że w sytuacji kryzysowej płacą za to pracownicy, dorabiają się na kryzysach ludzie, którzy pozostają w dobrej sytuacji. To system głęboko niesprawiedliwy".

  • Jak podkreślił Kaczyński: "To jest system, który można określić jako eksploatacje, na to nie można się zgodzić w imię wspólnych interesów".

  • "Pamiętajcie, że nasz kraj mógłby być dużo dalej niż jest, moglibyśmy być na innym poziomie interesu gospodarczego i społecznego, gdyby ten system nie był stosowany.Trzeba wreszcie powiedzieć: dość".


Kaczyński o Komorowskim 

  • Kaczyński o wecie: "Prezydent ma w reku karty. Nasz kandydat na prezydenta Andrzej Duda skierował wczoraj do niego prośbę: niech powie, że ta ustawa jeśli przejdzie przez sejm zostanie obalona. Do obalenia weta w tym parlamencie już większości nie ma. Karty są w jego rękach. Jeśli prezydent powie to głośno, to cały plan uderzenia w Śląsk się nie powiedzie. To jego święty obowiązek. Reprezentuje cały naród, a poparcia większości dla tej operacji z całą pewnością nie ma".

  • "Jeśli prezydent tego nie robi, to znaczy, że bierze [za sytuację w górnictwie] odpowiedzialność".


Kaczyński o PiS i górnictwie

  • Jak tylko wygramy wybory, to górnictwo będzie podstawą polskiej energetyki. Będziecie mieli pracę, będą inwestycje w kopalnie".

  • "Będziemy o Was walczyć w Sejmie. Będziemy się zwracać do prezydenta, by skorzystał ze swoich praw, bo może jedną decyzją, jednym zdaniem to wszystko powstrzymać. Jeżeli tego nie robi, to bierze za to odpowiedzialność".

  • Zwrócił się też do górników: "Ja wiem że na Was szczują, ale to nie przywileje są przyczyną trudnej sytuacji górnictwa".


Kaczyński zakończył swoje przemówienie słowami z marszu 13 grudnia: "Nie lękajcie się! Walczcie, bo zwyciężycie".


16:25

Win-win Kopacz. Premier już wygrała sprawę górników

Dogadanie się co do procesu wygaszenia kilku kopalń? Idealnie. Strajk górników i zamieszki? Nawet jeszcze lepiej. Ewa Kopacz nie mogła wybrać lepszej drogi na wyszlifowanie zbroi. Na pokazanie Platformie swojego przywództwa.

Nie ma żadnych większych analogii do starcia górników z Margaret Thatcher, ani nawet do "winter of discontent", czyli fali strajków służb publicznych, która postawiła kropkę na rządach Labour i otworzyła Thatcher drzwi do władzy. Związki zawodowe, według wskaźników CBOS cieszą się zaufaniem 29%, czyli zbliżonym do ocen instytucji tak niepopularnej jak parlament. Ewentualny strajk górników, nawet w dużej skali, na pewno nie spowoduje chaosu energetycznego w zimie (jak to groziło podczas rozprawy Thatcher ze Scargillem) ani nie wzbudzi fali narodowego współczucia. Wiele grup społecznych chciałoby mieć takie przywileje jak oni. To poza tym jest już inny Sląsk, niż ten, przed którym w strachu marszałek Cimoszewicz, jako kandydat prezydencki lewicy, przepychał w lecie 2005 przez Sejm ustawę o utrzymaniu przywilejów emerytalnych.

Nawet w wypadku fiaska rozmów i strajków, czy nawet demonstracji górniczych w Warszawie nie dojdzie do żadnego paraliżu usług publicznych. Nie będzie więc poczucia chaosu. Twardy język górniczych związkowców, w dodatku, w stosunku do kobiety, może z jednej strony - nie spotkać się z dobrym przyjęciem publiczności, a z drugiej - wywołać równie twardą odpowiedź Kopacz, której lepiej wychodzi, gdy mówi w takich sytuacjach własnym językiem, niż kiedy wyczytuje stos kartek przygotowanych przez urzędników. To nawet może się publiczności spodobać.

Ale cała sprawa górnictwa przede wszystkim buduje polityczną tożsamość Kopacz. Marek Migalski słusznie pisał na 300 kilka tygodni temu, że PEK potrzebuje "dociążenia". I takie dociążenie znalazła. I jednocześnie znalazła też sposób na odróżnienie się od Tuska, który w sprawie górnictwa przez siedem lat chował głowę w piasek. A Kopacz może mrugnąć okiem, że chwyciła byka za rogi w trzy miesiące. To musi wzbudzić respekt w jej środowisku politycznym, w którym szczególnie ceni się organizmy alfa.

Głosy takie jak Leszka Balcerowicza i Witolda Gadomskiego, że plan górniczy zbyt ograniczony i za późno? Z pewnością słuszne, spotkają się z pełnym entuzjazmem ekonomistów, ale w powszechnym odbiorze tylko wzmocnią przekonanie, że Kopacz nie zdecydowała się na rozwiązania zbyt społecznie kategoryczne w wyborczym roku, tylko poszła drogą zdroworozsądkową.

Do tego dochodzą pogłoski, być może rozsiewane przez polityków PO, ale których przecież - znając przypadek Janusza Śniadka - nie da się przecież wykluczyć, że związkowy lider, Dominik Kolorz ma się znaleźć na listach parlamentarnych PiS. To odbierałoby związkowej kampanii walor społeczny i wprost sprowadzałoby, w odbiorze, działania związkowców do politycznie skalkulowanych.

Nie widać scenariusza, w którym Kopacz mogłaby politycznie przegrać program górniczy. A widać już bardzo wiele sygnałów, że w zależności od rozwoju wypadków może go mniej, albo bardziej, ale tylko wygrać.

fot. KPRM


18:46

Witajcie w dojrzałej Polsce. Sienkiewicz o 7 latach Tuska. Przedruk z "Przeglądu Politycznego" na 300POLITYKA
1. Siedem lat rządów Donalda Tuska to prawie epoka w polityce polskiej. Wprawdzie zdarzały się pełnokadencyjne rządy, ale zwykle od połowy kadencji popadały one w degrengoladę. Na tym tle siedmioletnie rządy, to prawdziwy sukces. Dwukrotnie wygrane wybory parlamentarne, wprowadzenie prezydenta wywodzącego się z PO, nie licząc wygranych wyborów samorządowych i europejskich – to wszystko samo w sobie jest rekordem 25 lecia niepodległej Polski. Ale waga tych rządów to nie tylko zdolność do utrzymania formacji politycznej i sprawnego zarządzania pozwalającego na utrzymanie władzy. A właśnie tak często postrzegane są rządy Tuska: jak prestigitatorstwo, cudowna sztuczka, która udała się pewnemu zręcznemu politykowi. Tak, to była podstawa, trudno bowiem sprawować rządy bez większości parlamentarnej i sterownej partii politycznej, bez umiejętności mobilizacji na czas kampanii wyborczych. Bez tego nie było by sukcesu. Ale to zaledwie cząstka działań, które sprawiły, że Polska przez siedem lat przeżywała niezwykły okres stabilności w swoich nowoczesnych dziejach. Dość powiedzieć, że od czasów Księstwa Warszawskiego, zaledwie dwóch premierów, i to z czasów PRL miało dłuższą kadencję (jeśli politykę PRL można w ogóle włączyć w statystykę). Wszyscy ci, którzy w owej zręczności upatrują fenomeny długotrwałości władzy Tuska, wydają się kompletnie pomijać najważniejszy aspekt sprawy: wyborców. Co sprawiło, że przez tak długi czas obywatele wybierali tych, którym przewodził Donald Tusk? Jakie mechanizmy zostały uruchomione by przywiązać i przekonać tak wielką rzeszę wyborców? Ci, którzy politykę sprowadzają do gry marketingowo – piarowskiej i tak nic nie zrozumieją. Bo w Polsce zdarzyło się przez ten okres coś wyjątkowego – zaczęła się nowa polityka. Na tyle nowa, że potrafiła przełamać wszystkie schematy w jakich tkwiliśmy od dawna. 2. Tak, w Polsce trwał od 2005 roku spór, który dzielił całą scenę polityczną na dwa obozy, a w sensie społecznym na dwa zdawało by się zupełnie obce światy. Siła sporu PO-PiS wzmocniona została katastrofą smoleńską, i takim natężeniem emocji, które wszelkie inne propozycje polityczne pozostawiły na marginesie. By i jest to spór kulturowy, społeczny, mający silne zakorzenienie w historycznych podziałach. I prawdą jest, że jego ostrość postawiła większość wyborców przed wyborem „albo-albo”. W tym sensie Tusk był zaporą przed zwycięstwem PiS. Zdaniem wielu, ten Wielki Podział dla obydwu ugrupowań był korzystny – Polska przechodziła zadawało by się przez okres, którego naczelną zasadą było istnienie wroga. Wymuszało to z kolei trwanie przy obozie PO tych wyborców, którzy – być może w innych warunkach – raczej stronili by od tej partii.Wobec niechęci do PiS nie mieli wyjścia i ostatecznie wybierali obóz pod przewodnictwem Tuska. W tym ujęciu fenomen długotrwałych rządów polegałby na braku akceptowalnej przez większość wyborców alternatywy. A reszta była po prostu bieżącym zarządzaniem. Ale wtedy staje się niezrozumiałe, jak doszło w minionych siedmiu latach do tak dalece znaczącej zmiany cywilizacyjnej, wręcz skoku cywilizacyjnego, odkształcającego dotychczasowe struktury społeczne, zmieniającego świadomość i nawyki wydawało by się utrwalone ciężarem przyzwyczajeń i tradycji. Bo Polska się bardzo zmieniła - od wyglądu miast i miasteczek, przez system infrastrukturalny, poziom usług aż po miejsce w Europie, na mapie politycznej wagi i uwagi. A przede wszystkim zmieniło się postrzeganie społeczne państwa, i jego relacji z obywatelami. Sprowadzenie ostatnich siedmiu lat do anty-PiS-u zdaje się sugerować, że oś polityki wyznaczała opozycja – wymuszająca na rządzących własne pole gry, któremu trzeba było się przeciwstawić. Tymczasem było dokładnie odwrotnie – mimo istnienia opozycji rządy Tuska realizowały własną agendę, w której opozycja zupełnie nie mogła się odnaleźć. Ale za nim do tego dojdziemy, jeszcze jedna kwestia wymaga wyjaśnienia. 3. W podsumowaniach „epoki Tuska” na ogół są przywoływane fundusze unijne, za sprawą których wspomniany skok cywilizacyjny był możliwy. Polska otrzymała przez ten czas zastrzyk środków, jakimi nie dysponowała od stuleci. Dla kraju, który w przeciągu ostatnich 100 lat trzykrotnie zaczynał od zera (1919, 1945, 1989) była to niezwykła szansa rozwojowa – wykorzystanie jej było jednym z centralnych problemów rządu i ogniskowało dyskusję polityczną przez ostatnią dekadę. Rozwój Polski wspierany przez UE widać na każdym kroku i zazwyczaj podkreśla się ze była ona pochodną „czynnika zewnętrznego” a nie jakiś nadzwyczajnych rodzimych zdolności mobilizacyjnych rządu. I w dużej mierze tak by było, gdyby nie pewne dodatkowe okoliczności. Pierwsza – to historyczny rekord w UE dotyczący stopnia wykorzystania funduszy. Polska w tej dziedzinie odnotowała wynik nie mający do tej pory analogii. Tego nie osiąga się biernością zarządzania. Rządy Tuska potraktowały UE bardzo pragmatycznie, uciekając od polityki poprzedników, szukających w stosunkach unijnych przede wszystkim prestiżu i równorzędnego statusu z najsilniejszymi, poza jakimkolwiek kontekstem realnego potencjału. W odróżnieniu od tej polityki „przywracania Polsce godności” jako zasadniczej wykładni polityki polskiej w Europie, za rządów Tuska samorządowa Polska wraz z administracją państwa stworzyły najefektywniejszy system pozyskiwania funduszy europejskich. Z tego się bierze i zmiana cywilizacyjna, ale i wzrost realnego, a nie wyimaginowanego znaczenia kraju w UE.   Drugim momentem o kluczowym znaczeniu był globalny kryzys finansowy. Po roku rządów Tuska dotychczasowe pewniki ekonomiczne legły w gruzach i rozpoczęła się gwałtowna walka gospodarek europejskich o utrzymanie się „nad powierzchni wody”. Kryzys i późniejsza recesja w Europie nasiliły chęć dążenia do redukcji pomocy biedniejszym krajom UE poprzez zaostrzenie kryteriów, wymuszanie dyscypliny budżetowej kosztem działań rozwojowych i jakże zrozumiałą u płatników netto chęć ograniczenia budżetu całej Wspólnoty. To, że tak się nie stało jest jednym z tych cichych zwycięstw, prawie nie wspominanych a mających fundamentalne znaczenie dla ścieżki rozwojowej Polski. Polska zachowała sterowność i odpowiedzialność w finansach publicznych, a przy tym rząd osłonił to co najcenniejsze: zdolność do utrzymania wzrostu i dalszego korzystania z funduszy unijnych bez cieć budżetowych zaprzepaszczających tę wielką szansę. Twierdzenie, że zmiana cywilizacyjna oparta o środki zewnętrzne, dokonała się „sama”, jest w świetle tych faktów zupełnie nietrafne. 4. Nie w zewnętrznych środkach finansowych należy upatrywać zasadniczą wagę tych siedmiu lat, i nie w bipolarności sporu rozdzierającego polską scenę publiczną, tylko w polityce. Polityce rozumianej jako poszerzenie „polityczności” – czyli takiego działania, które poprzez nadawanie ciężaru sprawom nieobecnym w świadomości powszechnej, zmienia społeczeństwo. Nowe obszary, dotąd niezauważone przez tradycyjną politykę stały się „polityczne”– czyli ważne, wspólne i podlegające sporom wciągającym coraz to nowe kręgi społeczne w obręb realnych dylematów i ocen decyzji. Właśnie na tym poziomie odcisnęła się najsilniej transgresyjna polityka rządów Tuska. Zamiast fundamentalnych sporów o kształt wspólnoty narodowej, o jej aksjomaty (zwykle zakorzenione w historycznych podziałach) - pojawiły się spory o to czy dzieci mają iść do szkoły o rok wcześniej, lub o „matki pierwszego kwartału” chcące skorzystać z niespotykanego w Europie wydłużenia urlopów macierzyńskich. To nie trumny Piłsudskiego i Dmowskiego rządziły rytmem polskiej polityki przez ostanie siedem lat, ale pytanie o różne wersje „ciepłej wody w kranie”, by przywołać najbardziej charakterystyczną definicję polskiego życia politycznego. To zmaganie się z protestami o fotoradary, o formy dopłat dla samorządów do przedszkoli by te nie były  źródłem zasilającym lokalne budżety a realną możliwością zostawiania dziecka pod opieka gdy rodzice pracują. Zamiast sporu o wartości – spór o interesy, niewykluczające nikogo z możliwości sprzeciwu, dialogu i wyartykułowania własnego zdania. I podejmowanie decyzji w sytuacjach realnych konfliktów społecznych, gdzie często nie było jednego rozwiązania dobrego a tylko dwa gorsze. Gwałtownie modernizujący się kraj był pełen takich obszarów, w których rząd musiał być arbitrem i ingerować zanim sytuacja stanie się jeszcze bardziej konfliktogenna. To z kolei prowadziło do „poszerzenia pola walki”, czyli wciągnięcia do polityki spraw i społeczności dotąd w niej nieobecnych. Bo tam gdzie jest decyzja władzy tam jest zawsze polityka. To rządy Tuska wyznaczały ciężar polityczności absorbujący opinie publiczną – od interwencji gdzie działo się realne zło (dopalacze, hazard, próba międzynarodowego szantażu „szczepionkowego”) do kwestii będących samodzielną decyzją władzy, nie wymuszaną okolicznościami. Pozostawiało to opozycję poza jakimkolwiek realnym polem gry, bo to były inicjatywy rządu, do których najwyżej potem partie opozycyjne mogły się reaktywnie odnosić. Lewica – prawica, tożsamość naprzeciw modernizacji, elitarność kontra populizm, świeckość versus wiara – te wszystkie osie konfliktów od dawna trzymających polską politykę w zamkniętym kręgu zostały przekroczone. Łącznie z mitem Wielkich Reform, zawsze bolesnych bo inaczej nie zasługujących na to zaszczytne miano, wrosłym niczym rak w umysły polityków i komentatorów przywiązanych mentalnie do lat dziewięćdziesiątych. Do dzisiaj ten mit skutkuje jakże fałszywymi diagnozami polityki. To wszystko zostało unieważnione. 5. No dobrze, ale co w zamian? Gdzie jest ta realna wartość wynikająca z transgresyjności polityki ostatnich lat? W moim przekonaniu rządy Donalda Tuska otworzyły możliwości powolnego odkształcania struktur społecznych, co pozostaje warunkiem podstawowym modernizacji Polski. Nie w wyniku rewolucji („sowieckimi kolbami nauczymy Polaków...”), i nie poprzez szantaż przymusem kopiowania zmian społecznych, które inne kraje Zachodu przechodziły od dwustu lat, a ich wyznawcy nad Wisłą chcieliby je wprowadzić w ciągu jednego pokolenia. Zmiana modernizacyjna, która odbywa się także poza charakterystyczną dla ostatniego 25-lecia – bezsiłą wobec rzeczywistości społecznej. Albo przez historyczność sporów mających się nijak do dylematów współczesności, albo poprzez taki ich kształt który uniemożliwiał włączenie w ich obręb innej kategorii obywateli niż elitarnej, aczkolwiek medialnie dominującej grupy. Jeśli dawniej dokonywała się zmiana, zwykle była pozapolityczna w tym sensie, że nie była  celem świadomych działań ani przedmiotem uwagi rządzących. Pisał o tym jakiś czas temu Robert Krasowski (Popołudnie). Ta nowa polityka oznaczała także gotowość przeciwstawienia się wrośniętym przez minione ćwierćwiecze mitom „nienaruszalności” przyjętych rozwiązań. I tak zaprzeczeniem, bluźnierczym z punktu widzenia wyznawców Wielkich Reform, była kontrreforma OFE – czyli rozstrzygnięcie wallerstenowskiego dylematu peryferii. Polegał on na iście piekielnej alternatywie: dawać zarabiać wielkim grupom kapitałowym kosztem ułudy przyszłych emerytur Polaków i rosnącym transferom z budżetu do sektora prywatnego, czy zerwać z tą neokolonialna formą ponosząc koszty niezadowolenia społecznego i krytyki świata finansów? Czy wobec rosnącej konkurencji na zglobalizowanym rynku pracy wydłużyć okres osiągania wieku emerytalnego mimo świadomości sprzeciwu społecznego, czy pozwolić na rozłożoną na wiele lat degrengoladę polskiego rynku pracy i nieuchronnego załamania się systemu ubezpieczeń? Dziedzictwo polskich sporów politycznych ostatniego stulecia zdało się na nic, gdy rozpoczęto walkę o darmowy podręcznik w szkole, przerywając wieloletni rabunek domowych budżetów przez koncerny wydawnicze, przy czym polska, państwowa szkoła pełniła role pasera w zaborze tych środków. Do tej pory nikomu najwyraźniej ta patologia nie przesadzała. I tu nie było schematu czarno-białego: budżet polskich rodzin został wybrany jako ważniejszy od wielości propozycji edukacyjnych, które same w sobie były jakąś wartością. Każda z tych decyzji powodowała istotny opór, każda z tych decyzji łączyła się z kosztami, ale i ustępstwami i żmudnym negocjowaniem ostatecznego kształtu zmiany. To samo dotyczyło polityki zagranicznej. Wbrew poprzednim próbom gry ponad realny potencjał kraju, postawiono na żmudne budowanie pozycji opartej o międzynarodową obliczalność państwa i staranne bilansowanie zysków i strat. By nie narazić Polski na szarże oparte o złudzenie własnej realnej siły. To skutecznie zapobiegło samoizolacji jako najbardziej niebezpiecznemu scenariuszowi dla Polski. Sprawdziła się ta polityka i w czasach kryzysu finansowego i w czasie wojny rosyjsko-ukraińskiej, a także wielu udanych sporach wewnątrzunijnych. Często przy tym padały pytania o wielką ideę rządów Donalda Tuska, jako zarzut i forma nieskrywanej pogardy dla „pragmatyków”. W istocie ta krytyka bezideowości za każdym razem była potwierdzeniem słuszności obranej drogi. Każde zejście z wyznaczonego kierunku groziło bowiem uwięźnięciem w historyczności polskiej polityki, z jej nierozstrzygalnym sporem o wartości, słabością nieudolnie udającą siłę, i bezradnością wobec rzeczywistości społecznej tu i teraz. 6.  Zmiana społeczna jak dokonywała się za każdym razem gdy rząd swoimi decyzjami włączał poszczególne grupy społeczne w realne dylematy ich dotyczące, była poza zrozumieniem większości obserwatorów sceny politycznej czy polityków opozycji. Tylko nieliczni potrafili tę podskórną rewolucję dostrzec, łącznie z objawami buntu przeciw niej. Bo to była rewolucja. Powolna i przez to niezauważona, „utajona modernizacja”. Nagle się okazało, że w naturalnie anarchicznym i niepodlegającym żadnemu systemowi nakazów środowisku użytkowników dróg można stopniowo narzucać autodyscyplinę, gdzie fotoradary przykryły o wiele bardziej bolesne zmiany w prawie i w praktyce kontroli kierowców. Już daje się zauważyć spadek praktyk sytuujących Polaków na czele morderców drogowych. Ta zmiana się toczy i będzie odkształcać zachowania społeczne jeszcze przez lata. Podobnie jak „kultura Orlików”, jak sześciolatki w szkołach, zerwanie z powszechnym poborem czyli powszechną fikcją obronności ale i powszechną demoralizacją ubraną w mundury; jak rozumienie związku miedzy podziałem budżetów samorządowych a jakością życia. I w wielu, wielu innych obszarach. Siedem lat rządów Donalda Tuska obudziło nowe aspiracje Polaków, stworzyło o wiele bardziej wymagające dla rządzących społeczeństwo, żądające coraz częściej takiej jakości rządzenia, która na nowo buduje polityczność w Polsce. Po tych siedmiu latach nie da się żadną ideą sprzed 80 lat zasłonić własnej nieudolności, czy wizją IV RP spróbować uciec od realnych dylematów Polski pierwszej dekady XXI w. To zupełnie inne społeczeństwo, które chce innej polityki. Z tradycyjnego przekonania, że władza ma przede wszystkim nie przeszkadzać i trzymać się możliwie daleko, obywatele coraz częściej domagają się nowej formy jej aktywności, sprowadzonej do ich problemów codziennych a nie sporów które ich nie dotyczą. To przesunięcie będzie miało daleko idące konsekwencje dla wszystkich, którzy po Tusku będą sprawować rządy. A stało się to w wyniku rozwiązywania dziesiątków wydawałoby się drobnych spraw o ograniczonym zasięgu, których suma stworzyła efekt skali. Waga tej zmiany będzie widoczna dopiero za jakiś czas. 7.  I tu właśnie należy szukać fenomenu poparcia społecznego rządów Tuska. Bo w realnych wyborach, przy silnej opozycji poparcie kluczowego elektoratu centrum mogło być osiągnięte tylko przez niewypowiedziane nigdy porozumienie między rządzącymi a rządzonymi. Na czym to porozumienie polegało? Nie na anty-PiS-ie i nie na funduszach unijnych. Na pewności, że ten rząd nigdy nie będzie opresyjnym modernizatorem w imię doktryn nowoczesności, ale też nie będzie żądał od wszystkich metryk „genetycznych patriotów”. Że nigdy nie zagra dobrem wspólnym ponad realne możliwości i potencjał Polski, tylko po to by na końcu, kiedy klęska staje się oczywista, przyznać sobie laury moralnej słuszności. Że nigdy, przenigdy nie osłabi więzi, która była zasadniczą częścią polskiej transformacji po upadku komunizmu – nierozerwalnej więzi ze światem Zachodu i jego instytucjami. I nie wyśmieje aspiracji „głębokiej” Polski, tej poza wielkomiejską inteligencją, do materialnych oznak powodzenia, radości z drobnych rozrywek potrzebnych równie silnie jak autostrady czy dobre szkoły. I nie rozpęta sporu o marginalia obyczajowe, bo wepchną nas wszystkich w „kocioł bez wyjścia”. Że będzie zdystansowany od Kościoła ale nie wypowie mu wojny. I że żywi ludzie od grilla i aquaparku będą punktem odniesienia, a nie najbardziej choćby zacne groby. Te wszystkie „nie” zbudowały pewność istnienia w kraju, który jej nie miał od stuleci. Rozbudziły nadzieje, że warto planować w swoim kręgu rodzinnymi lokalnym bez obawy, jaka rodzi się nieuchronnie, gdy państwo jest niepewne swojego istnienia lub rozdarte między wielkimi ideami a rzeczywistością, z którą sobie nie potrafi poradzić. Takiej polityki w Polsce do tej pory nie było. Pragmatyzm stał się nie narzędziem, ale celem. Bo istotą było przekonanie, że zapewnienie spokoju i trwałości wystarczy żeby potencjał jaki tkwi w Polakach zmienił kraj. Bez starczego opóźniania nowoczesności i bez dziecięcej niecierpliwości, że tak mało. Witajcie w dojrzałej Polsce. Tekst ukazał się w grudniowym (127/128) numerze "Przeglądu Politycznego". Prenumeratę można wykupić na stronie kwartalnika.  fot. KPRM/Jakub Szymczuk

20:50

OBRAZ DNIA: Pochanke: Czy PEK zrobi to, czego nie potrafił Tusk? Hofman: Nie zdradzę, Ogórek z 6% w sondażu

-- Jutro o 13:00 rozpoczyna się 4-dniowe posiedzenie Sejmu. Ze względu na pogrzeb Józefa Oleksego, GŁOSOWANIA w czwartek 20:15-22:00 oraz w piątek rano.

-- Jutro o 17:00 na Komisji Nadzwyczajnej ds. Energetyki pierwsze czytanie ustawy węglowej.

-- TRAILER 3. SEZONU HOUSE OF CARDS. https://youtube.com/watch?v=sU9QTLXYCCc

-- UNIA PRACY ZERWAŁA KOALICJĘ Z SLD: “To protest przeciwko łamaniu - zdaniem UP - przez Sojusz postanowień umowy koalicyjnej. Chodzi m.in. o sposób prezentacji kandydatki SLD na prezydenta. Rozumiemy decyzję UP, choć wynika ona z rozżalenia - stwierdził sekretarz generalny SLD”. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,17244097,Unia_Pracy_zerwala_koalicje_z_SLD.html

-- 300POLITYKA: WIN-WIN KOPACZ. PREMIER JUŻ WYGRAŁA SPRAWĘ GÓRNIKÓW: “Nawet w wypadku fiaska rozmów i strajków, czy nawet demonstracji górniczych w Warszawie nie dojdzie do żadnego paraliżu usług publicznych. Nie będzie więc poczucia chaosu. Twardy język górniczych związkowców, w dodatku, w stosunku do kobiety, może z jednej strony - nie spotkać się z dobrym przyjęciem publiczności, a z drugiej - wywołać równie twardą odpowiedź Kopacz, której lepiej wychodzi, gdy mówi w takich sytuacjach własnym językiem, niż kiedy wyczytuje stos kartek przygotowanych przez urzędników. To nawet może się publiczności spodobać. Ale cała sprawa górnictwa przede wszystkim buduje polityczną tożsamość Kopacz”. https://300polityka.pl/news/2015/01/12/win-win-kopacz-premier-juz-wygrala-sprawe-gornikow/

-- 300POLITYKA publikuje tekst BARTŁOMIEJA SIENKIEWICZ DLA PRZEGLĄDU POLITYCZNEGO O 7 LATACH TUSKA: “Co sprawiło, że przez tak długi czas obywatele wybierali tych, którym przewodził Donald Tusk? Jakie mechanizmy zostały uruchomione by przywiązać i przekonać tak wielką rzeszę wyborców? Ci, którzy politykę sprowadzają do gry marketingowo - piarowskiej i tak nic nie zrozumieją. Bo w Polsce zdarzyło się przez ten okres coś wyjątkowego - zaczęła się nowa polityka. Na tyle nowa, że potrafiła przełamać wszystkie schematy w jakich tkwiliśmy od dawna”. https://300polityka.pl/news/2015/01/12/witajcie-w-dojrzalej-polsce-sienkiewicz-o-7-latach-tuska-przedruk-z-przegladu-politycznego-na-300polityka/

-- ZAPOWIEDŹ SESJE PE: DONALD TUSK O WYNIKACH GRUDNIOWEGO SZCZYTU. https://300polityka.pl/news/2015/01/12/w-pe-debata-na-szczycie-czy-unia-da-panstwom-wolna-reke-w-sprawie-gmo-a-takze-tusk-o-wynikach-grudniowego-szczytu/

****

#KROPKA:

-- ADAM HOFMAN O SWOJEJ PRZYDATNOŚCI DO ZWYCIĘSTWA PIS: Siedzę sobie w domu i myśl, że w tym najważniejszym dla Polski roku trzeba zrobić wszystko, by po jasnej stronie mocy pomóc zwyciężyć dobrym w kontrze ze złymi. Wiem, że cała moja praca przez ostatnie lata były przygotowaniem do tego roku. Chciałbym, aby moja wiedza i umiejętności były [do tego] wykorzystane, wszystko w swoim czasie. Zobaczymy, co się będzie dalej działo. To najważniejszy rok jeśli chodzi o zmianę władzy w Polsce, wiele trzeba zrobić.

-- O KILOMETRÓWCE: Uważam, że te niejasne przepisy doprowadziły do bałaganu. My po wykładni Kancelarii, dokonaliśmy zwrotu, zwróciliśmy pieniądze, uznaliśmy, że Kancelaria miała rację i zamknęliśmy sprawę. To kwestia niejasnych przepisów, wojnę rozpętał Sikorski. On [wydał] 80 tysięcy na kilometrówkę.

-- O WYJEŹDZIE DO KARPACZA: Gdybym wierzył we wszystko co napisały tabloidy, to bym zupełnie osiwiał. Jak wyjeżdzam prywatnie, to płacę prywatnie.

-- O WYJEŹDZIE DO MADRYTU: Wziąłem pieniądze na dotarcie do miejsca docelowego, w przeciwieństwie do 80 tys. marszałka Sikorskiego.

-- O ROZLICZENIU ZA POPRZEDNI ROK: Zrobiłem sobie rozliczenie za poprzedni rok, nie szukam sobie łatwych wytłumaczeń. Ale jak widzę, co robi marszałek Sikorski, widzę chęć dokopania opozycji. Polowanie na mnie było normalne. Polowanie trwało dużo wcześniej.

-- NIE MAM KONTAKTÓW INSTYTUCJONALNYCH Z PIS: Przyjmuje to, co mówią. Nie należę do ludzi jak Michał Kamiński, którzy zdradzili PiS. Jestem po stronie PiS. Przyjmuje to co mówią koledzy, to tak ważny rok. Każdy robi swoje. Czy ja będę w klubie, czy będę jako poseł niezrzeszony, będę to robił skutecznie. Pracuję w tej chwili na swój rachunek. Będzie widać naszą pracę. Nie mam żadnych instytucjonalnych kontaktów z PiS, nie planuję, mam tylko towarzyskie.

-- O PREZYDENTURZE PBK: Dlaczego dziś znowu uciekł z tematu górnictwa, to nieaktywna i niepotrzebna prezydentura, taki model sobie wybrał.

-- O DECYDOWANIU, KTO CHODZI DO MEDIÓW: Nigdy nie sprawiało mi sympatii czy radości robieniu tego typu rzeczy.

-- O MASTALERKU: Czeka go ciężki kawałek chleba, ma dużo pracy.

-- O SMOLEŃSKU: Zamach terrorystyczny na Tupolewa.

*****

#DZIŚ WIECZOREM TVP INFO:

-- GRZEGORZ SCHETYNA: WIERZĘ W SKUTECZNOŚĆ EWY KOPACZ, że pokaże brak alternatywy dla porozumienia. Jeśli wejdziemy w rok wyborczy z konfliktem, to źle będzie to wróżyć. To też symbol. Powinniśmy wszyscy bardzo, bardzo chcieć rozwiązać ten problem, ale systemowo, a nie finansując kolejne miesiące z budżetu. Piszmy dobre prawo, twórzmy i ratujmy miejsca pracy.

-- SCHETYNA O TYM, CZY NIE ŻAŁOWAŁ, ŻE GO NIE BYŁO W PARYŻU: Wracałem z USA, nie miałem takich możlwiości, ale była pani premier Kopacz, szefowa MSW, był też Donald Tusk.

*****

FAKTY TVN

-- SONDAŻE MILLWARD BROWN DLA FAKTÓW (pierwszą wiadomością było opisane niżej górnictwo).

-- KOMOROWSKI 65, DUDA 21, OGÓREK 6, JKM 3, PALIKOT 1.

-- JUSTYNA POCHANKE: Magdalena Ogórek z zaskoczenia bierze 6 proc.

-- 47% NIE BĘDZIE DRUGIEJ TURY, 42% będzie.

-- 73% PRZEKONANE, ŻE BK WYGRA, 8% DUDA, 3% wierzy w szanse Magdaleny Ogórek.

-- PRAWICA Z PIS 34, PO 34, SLD 9, PSL 6, NOWA PRAWICA 3.

-- JAKUB SOBIENIOWSKI: Prezydent nie reaguje na zaczepki PiS i ta taktyka mu się opłaca.

-- JANUSZ KORWIN-MIKKE O OGÓREK: Jest znacznie ładniejsza od Taczerowej, ale mi przypomina Dodę.

-- WANDA NOWICKA: Ogórek to inna forma “paprotki”.

-- NAJTRUDNIEJSZA MISJA EWY KOPACZ - zapowiedź Justyny Pochanke. Pytanie czy zrobi to zgrabniej,niż jej rządowi koledzy. Powiedzieć górnikom, że jest węgiel, ale nie będzie pracy - to trudne. Premier Tusk tego nie potrafił.

-- EWA KOPACZ NA PYTANIE KRZYSZTOFA SKÓRZYNSKIEGO: Będę rozmawiać po negocjacjach.

-- KRZYSZTOF SKÓRZYŃSKI: Za górnikami murem stanęła opozycja, w tym samym czasie, co Ewa Kopacz przyjechał prawie cały klub PiS z przekazem do prezydenta.

-- BRONISŁAW KOMOROWSKI: Prezydent powinien przyjmować stanowisko nie przeszkadzać rządowi.

-- SLĄSKIE KOBIETY PUKAŁY DO PREZYDENCKICH DRZWI. Przyjęła je Anna Komorowska.

-- INFANTYLNY MARSZ CZY INFANTYLNY MASTALEREK - Justyna Pochanke o “niedorzecznych słowach Marcina Mastalerka”.

-- KATARZYNA KOLENDA-ZALESKA: Marsz to pokaz wspólnoty i siły.

-- MARCIN MASTALEREKZ KAWY NA ŁAWĘ TVN24: Marsz infantylny, ma tam iść minister Ławrow…

-- ANDRZEJ DUDA: Marsz miał charakter symboliczny, pokazał zjednoczenie przeciw terroryzmowi.

-- JAROSŁAW GOWIN: Mam inne zdanie, ale każdy ma prawo do własnych ocen.

*****

WIADOMOŚCI TVP

-- MICHAŁ SIEGIEDA W KATOWICACH: Co ciekawe prezydenci miast po spotkaniu z PEK mówili, że strona rządowa jakby się uelastyczniła. To informacje nieoficjalne, czekamy na stanowisko rządu.

-- BURMISTRZ BRZESZCZ: Likwidacja kopalni to zagłada dla miasteczka.

-- IRENA WOJCICKA W MATERIALE O PROTEŚCIE ŻON GÓRNIKÓW: Pani prezydentowa ani pan prezydent nie są stroną tego problemy i z pewnością nie będą osobiście uczetniczyć w dialogu.

-- MARCIN KIERWIŃSKI: Jeżeli chcemy bronić miejsc pracy, to musimy się zdecydować na restrukturyzację struktury wydobycia węgla.

-- JAROSŁAW KACZYŃSKI: Jeśli uda się dojść do władzy PiS to te praktyki sie skończą, będą audyty kopalni, polskie górnictwo będzie mieć szansę.

-- DARIUSZ JOŃSKI: Dobrze, aby PBK nie był tylko strażnikiem żyrandala, tylko strażnikiem górniczej lampy, bo ta powoli gaśnie.

-- BRONISŁAW KOMOROWSKI: Prezydent powinien zajmować postawę nieprzeszkadzania rządowi, ale powinien zajmować raczej pozycję gotowości udzielenia pomocy w rozwiązywaniu problemów,

-- LESZEK BALCEROWICZ: Od 2001 brak jest reform w górnictwie, co doprowadziło do obecnych strat.

*****

WYDARZENIA POLSATU

-- NIE LĘKAJCIE SIĘ. WALCZCIE, BO ZWYCIĘŻYCIE - wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego na czołówce.

-- NIE CHCĘ STAĆ SIĘ CZĘŚCIĄ SPORU - wypowiedź Bronisława Komorowskiego o kryzysie górnictwa na czołówce.

-- Od kilku godzin trwają rozmowy górników z Ewą Kopacz.

-- PAWEŁ GADOMSKI Z KATOWIC: Spotkanie było zaplanowane na 2 godziny, a trwa już prawie 5. Ewa Kopacz spotkała się z samorządowcami, z miast, w których kopalnie miałyby być zamykane. Oni twierdzą, że rząd nieco modyfikuje swoje stanowisko.

-- W Rudzie Śląskiej odbyło się posiedzenie klubu parlamentarnego PiS.

-- JAROSŁAW KACZYŃSKI: To, co przygotowuje rząd i koalicja, to nic innego jak podniesienie ręki na górnictwo, na Śląsk, na was, na wasze rodziny.

-- GADOMSKI: Kaczyński apelował do prezydenta, by ten nie podpisywał ustawy wprowadzającej zmiany w górnictwie.

-- BRONISŁAW KOMOROWSKI: Prezydent powinien zajmować postawę nieprzeszkadzania rządowi, ale powinien zajmować raczej pozycję gotowości udzielenia pomocy w rozwiązywaniu problemów, a nie w mnożeniu konfliktu.

-- Żony górników pojechały do Warszawy, by spotkać się z prezydentem. Spotkały się z Anną Komorowską.

-- DARIUSZ OCIEPA: Media donoszą o poważnych tarciach w sztabie Andrzeja Dudy, a nawet finansowych kłopotach.

-- MARCIN MASTALEREK: Chcieliśmy wszystkich uspokoić. Nie ma cię o co martwić. Poradzimy sobie.

-- OCIEPA: W ostatnich dniach kampania Dudy ruszyła z kopyta.

-- ANDRZEJ DUDA: Tak, planuję odwiedzić powiaty w całej Polsce.

-- GRZEGORZ NAPIERALSKI: To był niedobry moment [prezentacji Magdaleny Ogórek], ja bym się na taki ruch nie odważył. Można było poczekać.

-- DARIUSZ JOŃSKI: Biorąc pod uwagę, że nigdy kobieta nie była prezydentem Polski, to może być ten pierwszy raz.

-- OCIEPA: Ryszard Kalisz byłby skłonny zrezygnować z prezydenckich ambicji, gdyby on i jego ludzie dostali dobre miejsca na listach do Sejmu.