Relacja Live

30.12.2014

12:15

CBOS o wyborach samorządowych. 90% głosujących pewna oddania ważnego głosu. Dla 6% wybory były bardzo skomplikowane

Najnowszy - jeden z ostatnich w 2014 roku - raportów CBOS dotyczy udziału Polaków w wyborach samorządowych. Oto kluczowe rezultaty tego badania, które pokazuje m.in. kryteria, którymi kierowali się głosujący 16 i 30 listopada a także . Oto najważniejsze rezultaty sondażu.

11% nie pamięta na kogo głosowało. Jak podaje CBOS: Trzy tygodnie po wyborach do sejmików wojewódzkich 11% badanych deklarujących udział w nich nie potrafiło przypomnieć sobie, na który komitet wyborczy głosowali, a 5% odmówiło odpowiedzi na to pytanie. Co pięćdziesiąty głosujący (2%) stwierdził, że w  wyborach do sejmiku wojewódzkiego celowo i świadomie oddał głos nieważny. Warto zauważyć, iż świadome i celowe oddanie głosu nieważnego najczęściej deklarują biorący udział w tych wyborach uczniowie i studenci (13%). Częściej niż starsi wyborcy przyznają się do tego badani w wieku 18–24 lata (8%). Biorąc pod uwagę wielkość miejscowości, można zauważyć, iż częściej niż inni świadomie wrzucali do urn głosy nieważne wyborcy z  największych, co najmniej półmilionowych miast (5%)".



Stopień skomplikowania wyborów. Jak podaje CBOS: "6% uznaje go za bardzo skomplikowany, a 19% za raczej skomplikowany. Jako zupełnie prosty postrzega go natomiast 43% wyborców. Sposób głosowania w ostatnich wyborach samorządowych za skomplikowany częściej niż inni badani deklarujący w nich udział uznają wyborcy z wykształceniem podstawowym i gimnazjalnym (12% z nich określa go jako bardzo skomplikowany, 20% jako skomplikowany, a tylko 34% jako prosty)".

Tylko 2% nieważnych głosów. Jedynie 2% badanych biorących udział w wyborach w dniu 16 listopada br. zadeklarowało świadome i celowe oddanie głosu nieważnego w głosowaniu do sejmiku wojewódzkiego. W związku z dyskusją na temat dużej liczby nieważnych głosów w tych wyborach, zapytaliśmy osoby, które nie deklarowały oddania głosu nieważnego, czy obawiają się, iż wbrew ich intencjom mogło się okazać, że oddali głos nieważny.

90% jest pewnych oddania ważnego głosu. Jak podaje CBOS: "Zdecydowana większość pytanych (90%) wyraża pewność, że oddali ważny głos. Co czternasty (7%) badany zamierzający oddać głos ważny w wyborach do sejmiku wojewódzkiego nie jest pewien, czy to się udało, i uważa, że mogło się zdarzyć, iż oddany głos był z jakichś powodów nieważny".

Najwięcej kłopotów z podjęciem decyzji w wyborach do sejmików. Jak podaje CBOS: "Zdecydowana większość badanych deklarujących udział w listopadowych wyborach samorządowych twierdzi, że – ogólnie rzecz biorąc – łatwo było im się zdecydować, na kogo oddać głos w I turze wyborów wójta, burmistrza lub prezydenta miasta (93%), w wyborach do rady miasta/gminy (86%) i w wyborach do rady powiatu (82%). W większości są też ci, którzy nie mieli trudności z decyzją, kogo poprzeć w wyborach do sejmiku wojewódzkiego (69%). Warto zauważyć, iż w wyborach gminnej władzy wykonawczej problemy z decyzją miał jedynie co dwudziesty wyborca (5%), natomiast większych trudności nastręczał wybór kandydatów do ciał przedstawicielskich różnego szczebla. Co szósty (16%) deklarujący głosowanie w tych wyborach twierdzi, że trudno było mu się zdecydować, na kogo oddać głos w wyborach do rady powiatu, a co ósmy (12%) miał problem z wyborem radnego gminnego. Najwięcej trudności nastręczało jednak głosowanie do sejmiku wojewódzkiego – ponad jedna czwarta głosujących (27%) twierdzi, że miała problemy z decyzją, na kogo oddać swój głos w tych wyborach".

Przynależność partyjna mało znacząca - oprócz województw.  "Głosując w I turze wyborów na wójta gminy lub burmistrza/prezydenta miasta zdecydowana większość ankietowanych (86%) kierowała się głównie osobą kandydata. Zaledwie co  dwudziesty (5%) respondent deklarujący udział w listopadowym głosowaniu na osobę mającą sprawować władzę wykonawczą w gminie kierował się przede wszystkim kryterium partyjnym".



Jak podaje CBOS, tak samo jest na poziomie rad gmin i powiatów: "Osoba kandydata odgrywa mniejszą rolą przy wyborach do ciał kolegialnych, jednak większość badanych deklaruje, iż głosując w wyborach do rady miasta/gminy, rady powiatu oraz sejmiku wojewódzkiego również kierował się przede wszystkim osobą kandydata (odpowiednio 75%, 76% i 53%). Afiliacje partyjne kandydatów największą rolę odgrywają w przypadku wyborów do samorządów wojewódzkich – 28% badanych deklarujących udział w ostatnich wyborach twierdzi, że głosując do sejmiku kierowało się przede wszystkim nazwą partii, która popierała wybranego kandydata, a 11% w równym stopniu osobą kandydata jak nazwą komitetu, z listy którego startował".

Inaczej jest w wyborach do sejmików: "Afiliacje partyjne kandydatów największą rolę odgrywają w przypadku wyborów do samorządów wojewódzkich – 28% badanych deklarujących udział w ostatnich wyborach twierdzi, że głosując do sejmiku kierowało się przede wszystkim nazwą partii, która popierała wybranego kandydata, a 11% w równym stopniu osobą kandydata jak nazwą komitetu, z listy którego startował".

Najbardziej "spersonalizowane" są wybory na wsiach. 



Czy głosując w I turze wyborów na wójta gminy lub burmistrza/ prezydenta miasta kierował(a) się Pan(i):
Miejsce zamieszkania


Wieś
Miasto do 19 999 mieszk.
Miasto od 20 000 do 99 999 mieszk.
Miasto od 100 000 do 499 999 mieszk.
Miasto 500 000 mieszk.
i więcej


w procentach


– przede wszystkim osobą kandydata
91
92
83
82
71


– przede wszystkim nazwą partii, która go popierała
3
3
9
8
8


– przede wszystkim tym, że popierał go niepartyjny komitet wyborców
0
1
2
5
0


– w równym stopniu osobą kandydata, jak nazwą komitetu, który go popierał
3
3
4
3
21


Trudno powiedzieć
1
0
2
0
0


Odmowa odpowiedzi
2
0
1
3
0



Podobnie jest w wyborach do rad miast i gmin.



Czy głosując w wyborach do rady miasta/gminy kierował(a) się Pan(i):
Miejsce zamieszkania


Wieś
Miasto do 19 999 mieszk.
Miasto od 20 000 do 99 999 mieszk.
Miasto od 100 000 do 499 999 mieszk.
Miasto 500 000 mieszk.
i więcej


w procentach


– przede wszystkim osobą kandydata
85
75
78
69
33


– przede wszystkim nazwą partii, która go popierała
3
8
10
20
27


– przede wszystkim nazwą niepartyjnego komitetu wyborców, z listy którego startował
0
2
2
2
2


– w równym stopniu osobą kandydata, jak nazwą komitetu, z list którego startował
8
12
7
9
33


Trudno powiedzieć
2
3
1
1
3


Odmowa odpowiedzi
2
0
1
0
2



 

W sejmikach wojewódzkich nazwa partii była najważniejsza dla mieszkańców dużych miast.



Czy głosując w wyborach do sejmiku wojewódzkiego kierował(a) się Pan(i):
Miejsce zamieszkania


Wieś
Miasto do 19 999 mieszk.
Miasto od 20 000 do 99 999 mieszk.
Miasto od 100 000 do 499 999 mieszk.
Miasto 500 000 mieszk.
i więcej


w procentach


– przede wszystkim osobą kandydata
55
52
68
47
32


– przede wszystkim nazwą partii, która go popierała
28
28
20
33
33


– przede wszystkim nazwą niepartyjnego komitetu wyborców, z listy którego startował
1
0
4
3
1


– w równym stopniu osobą kandydata, jak nazwą komitetu, z list którego startował
7
13
7
9
31


Trudno powiedzieć
6
6
1
4
3


Odmowa odpowiedzi
3
1
0
3
0



Najwięcej kłopotów z podjęciem decyzji w wyborach do sejmików. Jak podaje CBOS: "Zdecydowana większość badanych deklarujących udział w listopadowych wyborach samorządowych twierdzi, że – ogólnie rzecz biorąc – łatwo było im się zdecydować, na kogo oddać głos w I turze wyborów wójta, burmistrza lub prezydenta miasta (93%), w wyborach do rady miasta/gminy (86%) i w wyborach do rady powiatu (82%). W większości są też ci, którzy nie mieli trudności z decyzją, kogo poprzeć w wyborach do sejmiku wojewódzkiego (69%). Warto zauważyć, iż w wyborach gminnej władzy wykonawczej problemy z decyzją miał jedynie co dwudziesty wyborca (5%), natomiast większych trudności nastręczał wybór kandydatów do ciał przedstawicielskich różnego szczebla. Co szósty (16%) deklarujący głosowanie w tych wyborach twierdzi, że trudno było mu się zdecydować, na kogo oddać głos w wyborach do rady powiatu, a co ósmy (12%) miał problem z wyborem radnego gminnego. Najwięcej trudności nastręczało jednak głosowanie do sejmiku wojewódzkiego – ponad jedna czwarta głosujących (27%) twierdzi, że miała problemy z decyzją, na kogo oddać swój głos w tych wyborach".

Badanie przeprowadzono w dniach 4–11 grudnia 2014 roku na liczącej 936 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.


11:06

CYTATY PORANKA: Nałęcz: Ewakuacja Polaków z Donbasu to wpadka rządu, Arłukowicz: Mamy do czynienia z szantażowaniem pacjenta

-- BARTOSZ ARŁUKOWICZ W KONTRWYWIADZIE RMF FM: Lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego, to jest taka organizacja związkowa zrzeszająca lekarzy rodzinnych, podjęła decyzję o tym, że zamknie swoje przychodnie (...). Podjęła tę decyzję dzień przed negocjacjami. Wysłała wytyczne do swoich lekarzy 28 grudnia, że 1 stycznia przychodnie mają być zamknięte.

-- O NEGOCJACJACH Z LEKARZAMI: To dogadanie wyglądało dosyć dziwnie. 17 grudnia byliśmy już blisko i mamy protokół zbieżności, rozbieżności, podpisany przez prezesa Krajewskiego, to jest prezes Porozumienia Zielonogórskiego, w którym oczekiwał od resortu wzrostu finansowania do 1 170 000 000. Wczoraj nagle zmienił się negocjator. Negocjacje przejął dr Marek Twardowski, nie wiem czy pan kojarzy tę postać, i powiedział twardo: 2 000 000 000 złotych i tyle. Do tego mamy oczekiwanie takie, żeby przez przynajmniej 20 dni w roku przychodnie mogły być zamknięte, żeby w pierwszą, czy drugą środę każdego miesiąca mogły być krócej czynne. No wie pan, ja nie mogę pozwolić na to, że przychodnie będą zamknięte przez 20 dni w roku, a pacjent będzie się odbijał od drzwi (...). Kiedyś trzeba skończyć chocholi taniec. Od kilkunastu lat w Polsce, i stykają się z tym wszystkie rządy, przez rząd Millera, pana ministra Religę, przez nasz rząd, stykają się z takim chocholim tańcem na przełomie świąt i nowego roku i takim szantażowaniem pacjenta, czy te przychodnie będą otwarte czy nie. Kiedyś trzeba to przerwać (...).Trzeba zakończyć tę historię grudniowo-styczniową toczącą się od kilkunastu lat. Zapłacimy za każdego pacjenta, który nie zostanie przyjęty w przychodni, przed którym lekarze Porozumienia Zielonogórskiego zatrzasną drzwi przychodni. Zapłacimy za każdego takiego pacjenta.

-- LESZEK BALCEROWICZ W TOK FM: Od 2001 r. nie było żadnych istotnych reform w górnictwie. Jak słyszę, jak to niedawno pani premier Kopacz zapowiadała - z wyrazem troski i współczucia dla człowieka - że 100 czy 200 mln właduje się w jakąś niewydolną kopalnię, to zastanawiam się, czy pani premier powiedziała ludziom, skąd weźmie na to pieniądze. Wiadomo, skąd weźmie - z naszych kieszeni. A to jest po prostu niemoralne. To nie tylko nie jest nieefektywne, marnowanie czyichś pieniędzy jest niemoralne. Główne posunięcie rządu Ewy Kopacz? Zapowiedź ładowania społecznych pieniędzy w niewydolne kopalnie.

-- O PO I EWENTUALNYM POWSTANIU NOWEJ PARTII: Mam nadzieję, że wreszcie na szczytach zauważy się elementarną rzecz - jeśli odpycha się ideowych wyborców przez ruchy sprzeczne z pierwotnym programem, ponosi się tego konsekwencje. Oni zostają w domu, a frekwencja ma istotne znaczenie (...). Najlepszym rozwiązaniem dla Polski, jeśli za główne kryterium sukcesu traktować doganianie Zachodu, byłoby to, by pierwotny nurt odżył. Gdyby tak się nie działo, dobrze by grupa ideowych, wiarygodnych, sprawnych analitycznie i organizacyjnie ludzi stworzyła nowe ugrupowanie. I gdyby tak się stało, gdyby nie było zmiany po stronie PO, zastanawiałbym się nad poparciem takiej struktury.

-- MAREK SAWICKI W POLSAT NEWS: Minister Arłukowicz ma bardzo ciężkie zadanie, ale musi nadal rozmawiać z lekarzami. Wiem, że jeśli chodzi o budżet, to zasady są bardzo proste. Jest określona pula na konkretne obszary, w ramach jej musimy się poruszać. W każdej dziedzinie trzeba po prostu poprawiać zarządzanie tymi pieniędzmi, czy w służbie zdrowia, czy w rolnictwie.

-- O EW. POPARCIU ZE STRONY PIS JÓZEFA ZYCHA NA STANOWISKO MARSZAŁKA SEJMU: PiS jest w stanie poprzeć wszystko, co dzieliłoby koalicję od środka. Nie ma w tej chwili warunków, by zmieniać marszałka. Nie ma też takiej dyskusji. Wierzę, że marszałek Sikorski obroni się z wszelkich zarzutów. Józef Zych nie jest kartą przetargową, to polityk z bardzo dużym autorytetem.

-- WŁADYSŁAW KOSINIAK-KAMYSZ W JNJ TVN24 O POMOCY DLA POLAKÓW ZE WSCHODU UKRAINY: Żadna z osób nie zostanie bez pomocy, musimy mieć tylko pewność, że każdy element ich pobytu w Polsce zostanie zapewniony. To musi być zrobione z największą efektywnością. W takich sytuacjach dochodzi do przesunięć o kilka dni. Ważne jest, by doprowadzić całą operację do skutecznego końca. Nikt się z obietnicy zapewnienia Polakom pomocy nie wycofuje.

-- O WYPOWIEDZI TERESY PIOTROWSKIEJ NA TEMAT “SAMOLOTÓW BEZ GŁOWY”: Błąd językowy. Takie lapsusy to najmniejszy problem.

-- O ARŁUKOWICZU: Osobiście bardzo lubię pana Bartosza Arłukowicza. Widzę, ile energii wkłada do każdej nowej ustawy. Ministerstwo Zdrowia to taki resort, że trudno być komuś za coś wdzięcznym. Tam jest wielopłaszczyznowe myślenie, to bardzo ważne w zarządzaniu państwem.

-- O PSL: Jesteśmy najbardziej demokratyczną formacją w Polsce. Możemy na Radzie Krajowej zmienić prezesa i nikt się na to nie obrazi.

-- O KANDYDACIE PSL NA PREZYDENTA: Możemy i wystawić własnego kandydata, i poprzeć Bronisława Komorowskiego. Mamy godnych kandydatów. Decyzja w połowie stycznia.

-- O MARSZAŁKU SIKORSKIM I KILOMETRÓWKACH: Etap ogromnego zamieszania w tej sprawie mamy za sobą. Nie widzę potrzeby zmiany marszałka. Poczekajmy na efekty prokuratury.

-- O NOWAKU I JEGO URODZINACH: Bardzo zdolny polityk, bardzo sprawny, także jako minister. Szkoda, że odszedł z polityki, ale nie z takich upadków politycy się podnosili. Na jego urodzinach byłem ok. 40 minut, miałem dalsze obowiązki.

-- TOMASZ NAŁĘCZ W TVP INFO O SPOCIE PALIKOTA: Oglądałem go kilkukrotnie, bo to rzadka rzecz na polskiej scenie politycznej. To wizerunek, który szokuje poprawnością i elegancją. Ale to jest taka tęsknota księżyca - niech się Janusz Palikot nie obrazi - za blaskiem słońca. On się tam pokazuje jako człowiek Komorowskiego, jako człowiek chcący współpracy.

-- NAŁĘCZ O POMOCY DLA POLAKÓW W DONBASIE: Liczące państwo europejskie powinno taką akcję przeprowadzić. To była oczywista wpadka. Ale jak znam panią premier, to wiem, że już odpowiedni ludzie nad tym pracują.

-- ZDZISŁAW KRASNODĘBSKI W SYGNAŁACH DNIA PR1 O ANDRZEJU DUDZIE: On jest, według rankingów, najlepszych polskim europarlamentarzystą w PE. Jest bardzo aktywnym koordynatorem w dwóch komisjach. Jest młody, symbolizuje zmianę pokoleniową, która w Polsce powinna zajść, wykształcony, obyty w świecie i reprezentujący program polski odważnej, ambitnej. My, zwłaszcza w nowym pokoleniu, powinniśmy te ambicję obudzić.

-- WANDA NOWICKA W PR3 O BARTOSZU ARŁUKOWICZU: Największe zastrzeżenia mam do niego, jeśli chodzi o pakiet kolejkowy. Dla mnie cała polityka Ministerstwa Zdrowia to bomba z opóźnionym zapłonem. Nie widać realizacji obietnic. W resorcie jest wiara, że jak coś się zapisze w ustawie, to to się samo dzieje. Otóż nic się samo nie dzieje. Nie ma tam planu działania.

-- O SPOCIE JANUSZA PALIKOTA: To jest wyraz tego, jak powinna wyglądać kampania prezydencka. Powinna być oparta na sporze o wartości, na wzajemnym szacunku i braku nienawiści (...). Janusz Palikot znany był z ostrego języka, ale przepraszał za niego. I bardzo się cieszę, że to robił. Wielka rzadkość na polskiej scenie politycznej, kiedy polityk się przyznaje do błędu. Wolę politykę poszukującego, zmieniającego poglądy i się do tego przyznającego, niż takiego, który jest bez właściwości. Proszę mi powiedzieć, jakie poglądy mają Donald Tusk czy Ewa Kopacz? Janusz Palikot je ma.

-- O RZĄDACH EWY KOPACZ: Żadne oczekiwania nie zostały spełnione. W bardzo niekorzystny sposób zaczęła swoje premierowanie. Zablokowała pracę nad konwencją antyprzemocową. Przy całej mojej sympatii dla Ewy Kopacz, nie potrafię jej tego wybaczyć. Ona nie chciała się narazić Kościołowi, uznała, że straci na załatwieniu tej sprawy (...). Platforma klęczy przed biskupami.

fot. tvp.info


14:20

Schetyna ucina spekulacje o problemach z ewakuacją Polaków z Donbasu. "W styczniu sprawa będzie zamknięta"

Grzegorz Schetyna na konferencji prasowej po posiedzeniu Rady Ministrów jako pierwszy przedstawiciel gabinetu Ewy Kopacz zaprezentował kompleksowe wyjaśnienie sytuacji Polaków w Donbasie oraz działania rządu w związku ze sprawą. Konferencja odbyła się bez premier Ewy Kopacz, ale uczestniczyła w niej też minister Teresa Piotrowska. To miało zatrzeć wrażenie konfliktu między szefami MSZ i MSW. Ale to minister spraw zagranicznych odgrywał na konferencji główną rolę. Wyjaśnił co robił MSZ i jakie są dalsze plany. To oczywiście nie kończy całego kryzysu związanego z ewakuacją, ale jest istotne pod względem strategii komunikacyjnej rządu.

To pierwsza tak całościowa reakcja kryzysowa na sprawę, która pojawiła się w niedzielny wieczór i która szybko stała się poważnym problemem dla KPRM. Szef MSZ mówił, że niedobrze, aby takie sytuacje były wykorzystywane w politycznej grze. Premier Kopacz nie wypowiadała się oficjalnie w całej sprawie, nie było jej na wtorkowej konferencji. Grzegorz Schetyna mógł przejąć kontrolę nad wyjaśnianiem sprawy i nad całym politycznym przekazem rządu w tym zakresie. Kopacz - jak poinformował portal wPolityce - ma odwiedzić Ukrainę w połowie stycznia.

Schetyna przyznał, iż akcja rozpoznania i potwierdzania nazwisk osób przebywających w okolicach Ługańska została zamknięta. Stwierdził, że rząd jest dziś gotowy do przeprowadzenia ewakuacji, ale dokładnej daty nie zdradzi ze względów bezpieczeństwa (wcześniej mówiło się o 29 grudnia). Szef MSZ ujawnił jedynie, iż liczba osób wyrażających wolę ewakuacji wynosi 205. - To jest liczba zamknięta, zweryfikowana przez urzędników MSZ, przez konsula generalnego. Liczba osób ewakuowanych nie wzrośnie - przyznał Schetyna. Dodał także, że data ewakuacji przesuwała się w wyniku problemów z dotarciem do Polaków mieszkających w okolicach Ługańska. - Przez kilka tygodni zbieraliśmy deklaracje od osób, które wyraziły wolę wyjazdu z Ukrainy - mówił szef MSZ.

Na konferencji zostały ujawnione niektóre szczegóły całej operacji. Mówiła o nich minister Piotrowska. Szefowa MSW przyznała, że akcja będzie kosztować 4 mln zł i zostanie sfinansowana z rezerwy ogólnej. W ramach akcji ewakuowane ze wschodniej Ukrainy osoby zostaną umieszczone w specjalnym ośrodku, w którym pomoc zaoferują im przedstawiciele organizacji pozarządowych. Piotrowska przyznała, że maksymalny czas, jaki spędzą Polacy w owym ośrodku, wyniesie 6 miesięcy. Po tym okresie - przy wsparciu samorządów i firm - ewakuowanym osobom zostanie zaoferowana pomoc w znalezieniu pracy i mieszkań. Szefowa resortu spraw wewnętrznych powiedziała, że ewakuowani będą mogli liczyć na pomoc finansową od rządu.

Teresa Piotrowska byłą na konferencji pytana o ingerencję w stenogram posiedzenia komisji spraw wewnętrznych dot. samolotów “bez głowy”. O sprawie pisaliśmy wczoraj na 300polityka. Przyznała też, ze zdarzył się jej taki lapsus, ale nie ingerowała w stenogram. Zapewniła też, że nie złościła się ani Schetyna nie złościł się w sprawie ewakuacji. Pisał o tym w niedzielę wieczorem internetowy serwis “Polski The Times”.

fot. TVP Info


17:19

BLOG MIGALSKIEGO: Nagrody za 2014 rok

Koniec roku sprzyja podsumowaniom. Modzie tej uległem i ja. Oto moje nagrody za 2014 roku.

Nagroda im. Inspektora Clouseau dla Ewy Kopacz za rolę premiera dużego kraju europejskiego.

Nagroda im. Houdiniego dla Janusza Piechocińskiego za sztuczkę z 24% głosów dla PSL w wyborach samorządowych.

Nagroda im. J. Kosińskiego dla Donalda Tuska, za pokazanie, iż wystarczy być.

Nagroda Sancho Pansy dla Pawła Grasia.

Nagroda im. Niki Laudy dla Radosława Sikorskiego za przekroczenie bariery dźwięki 10-letnim Golfem.

Nagroda im. Tony Halika dla Adama Hofmana i jego dwóch kolegów za odkrycie, iż w dzikiej dżungli madryckich lasów pełza się na czworakach, by oddać mocz.

Nagroda Polskiego Związku Kaskaderów dla Andrzeja Dudy za odwagę w byciu dublerem Jarosława Kaczyńskiego.

Nagroda im. Z. Brzezińskiego dla Ewy Kopacz za odważne sformułowanie doktryny zatrzymania Rosjan ryglowaniem drzwi.

Nagroda im. A. Gołoty dla Janusza Korwin-Mikke za wybranie sobie do spoliczkowania M. Boniego.

Nagroda im. Cz. Kiszczaka dla Sławomira Nowaka za udowodnienie, ze słowo „honor” wciąż coś znaczy.

Nagroda im. Misia Jogi dla Adama Bielana za powolny, ale skuteczny marsz ku odzyskaniu swoich zabawek.

Nagroda im. Mariana Woronina ex aeguo dla J. Kluzik-Rosktowskiej i J. Gowina za błyskawiczne pokonanie odległości między PO i PiS.

Nagroda im Nikofora dla prezydenta Komorowskiego za całokształt.

Nagroda im. Lazarza dla P. Wiplera za z martwych wstanie.

Nagroda im. Lwa Starowicza dla Leszka Millera za udowodnienie, że prawdziwy mężczyzna nigdy nie kończy, nawet jak jest już sam.

Nagroda im. Doktora Kevorkiana dla Janusza Palikota za pokazanie, że uporczywe trzymanie się przy życiu jest upokarzające i odbiera godność.

Nagroda im. Hobbita dla mnie, za pójście do politycznego Mordoru i szczęśliwy z niego powrót do swojego Shire.

Fot. TVN24


20:06

PBK w rozmowie z Faktem przedstawia zmiany w Kodeksie wyborczym

Jak pisze sylwestrowy Fakt, za kilka dni prezydent ma złożyć w Sejmie własny projekt zmian w Kodeksie wyborczym. Wcześniej zaprezentuje go przedstawicielom wszystkich klubów parlamentarnych.

Według Bronisława Komorowskiego celem proponowanej nowelizacji jest zwiększenie przejrzystości i transparentności procedury wyborczej, w szczególności samego głosowania i liczenia głosów.

- Wśród zmian, które są zawarte w moim projekcie, jest m.in. wprowadzenie obowiązku wskazywania w protokołach komisji wyborczych przyczyn nieważności oddanych głosów - tłumaczy prezydent. Według Faktu może to oznaczać, że w projekcie znajdzie się tzw. dodatkowa kratka. Chodzi o to, by wyborca mógł oddać nieważny głos, nawet gdy nie chce na nikogo głosować.

Prezydent zaznacza także, że wiele szczegółowych rozwiązań może być wprowadzonych przez "odnowioną PKW”, której kadencję ograniczy do 9 lat.

Fot. Fakt