Nienawiść do Tuska jest dla prezydenta ważniejsza od Wojska Polskiego
- Sikorski
Gorący temat
27.12.2014
14:16
Joe Biden jest postacią wyjątkową w Białym Domu. Jego osobowość, charakterystyczny styl oraz skłonność do nieprzemyślanych wypowiedzi sprawiają, że jest ulubionym tematem memów i komentarzy w internecie. O popularności Bidena najlepiej świadczy mem "smutny Joe Biden", który w ostatnich miesiącach stał się hitem w USA, przywoływanym przy licznych okazjach niemal tak samo jak "wina Tuska" przez dziennikarzy i komentatorów w Polsce.
"What if infinity is just the number eight, turned on its side?" pic.twitter.com/bTTLWguiFI
— Noah Smith (@Noahpinion) grudzień 8, 2014RT to wish the @USSoccer team good luck in the #WorldCup! We’re rooting for you. #GoTeamUSA #USAvGHA #USMNT pic.twitter.com/V6TNg1i9NP
— Vice President Biden (@VP) czerwiec 16, 2014"I will not rest until my granddaughters have every single right my son & my grandsons have." -VP #WomensEqualityDay pic.twitter.com/QyLQojYpTd — Vice President Biden (@VP) sierpień 26, 2014Here's the skinny on the VP's skills report: Promote partnerships ✓ Increase apprenticeships ✓ Empower job seekers ✓ http://t.co/Y7hMuksPNS
— Vice President Biden (@VP) lipiec 22, 201419:21
Ostatnie dni przyniosły dwie wpadki Ewy Kopacz, z których jedną swobodnie można określić jako katastrofę wizerunkową. Wpadką o mniejszym kalibrze był wywiad dla TVP1, podczas którego pani premier była pytana o to, czy nie bolą ją nogi od ciągłego chodzenia w szpilkach oraz wyznawała, że często „rzuca się na wykładzinę”. Katastrofą wizerunkową była natomiast ustawka z „Vivą”, gdzie E. Kopacz, wyfotoszopowana, prezentowała na sobie ubrania różnych marek, a jej twarz była dziwnie nierealna.
Co łączy obie te małe katastrofy? Złamanie zasady marketingowej, że nie wolno przefajnować, czyli że nie przesadza się z tym, co może i w małych dawkach jest strawne, ale w większych powoduje reakcję odwrotną od zamierzonej. Oraz – co jeszcze ważniejsze – że publicznie podkręca się nie te zalety polityka, które ma, ale te…których nie ma!
Wpadka pierwsza, stopowo-wykładzinowa, nie byłaby wpadką, gdyby dotyczyła kogoś poważnego i posągowego. Takiego kogoś trzeba ocieplać i oswajać – misiem, dzieckiem, softstory. Kaczyński na kanapie, w otoczeniu kotów i bratanicy, opowiadający o tym, jakim to strasznym był urwisem w dzieciństwie – coś takiego jest jak najbardziej wskazane. Albo Schetyna, z córką na spacerze, w towarzystwie spaniela. Ale – na Boga – nie Ewa Kopacz. Jak ktoś ma problem z tym, że jest postrzegany jak ciotka-klotka, niezbyt rozgarnięta apelowa z eventu na Politechnice, osoba która na chybcika sformułowała wojenną doktrynę Polski w słowach „dom-drzwi-dzieci-kobieta”, to się jej nie ociepla i nie umila, ale się ją utwardza i upoważnia! Dociąża się ją, a nie pompuje helem. PR-owcy PEK winni przez cały czas pokazywać ją taką, jaka nie jest, a jakiej oczekują od niej Polacy. Im bardziej będą wydobywać jej ciepło i serdeczność, tym częściej będą narażać swoją szefową na śmieszność. Gdyby K. Marcinkiewicz chciał powrócić do polityki, to nie zaczynałby od recytowania wierszy Isabelle, a gdybym ja chciał ponownie zostać europosłem, to nie robiłbym sobie ustawki w sklepie z bielizną.
W przypadku katastrofy w „Vivie” zadziałał podobny mechanizm. Tu jednak nie chodziło nawet o skandal z reklamowaniem przez premier polskiego rządu zagranicznych marek, ale o to, jak PEK wyglądała. Znów przefajnowano i zwrócono uwagę na to, na co powinno się było ukryć. Na wygląd pani premier. Jest tajemnicą poliszynela, że Ewa Kopacz, podobnie jak Krzysztof Ibisz, z każdym rokiem wygląda młodziej. I nie jest też tajemnicą, że to nie efekt diety kapuścianej czy też zaharowywania się po nocach w sejmie. Wszyscy domyślają się, lub po prostu wiedzą, że inni szatani byli tam czynni. Więc wyfotoszopowanie jej w sposób już naprawdę ekstremalny, przyniosło efekt dokładnie odwrotny od zamierzonego. Wszyscy dworowali sobie, porównując twarz polskiej premier do Jokera i innych kreskówkowych postaci. Czy tego chciało otoczenie Ewy Kopacz? Na tym mu zależało? Chyba jednak nie.
W obu przypadkach przefajnowano i poprzez błędną strategię marketingową podkręcono to, co i tak już jest irytujące w PEK. Oświetlono dokładnie te miejsca, które są dla niej wstydliwe. Tak zagrano, żeby nie miała żadnych szans na wyjście z tej konfrontacji zwycięsko. I działo się to przy pełnej kontroli przekazu – wszak red. Młynarska nie słynie z brutalnych ataków na swoich rozmówców i formuła wywiadu od początku musiała być znana i akceptowana przez speców od PR z rządu. Jeszcze łatwiej można było kontrolować przekaz w „Vivie” – a jednak ktoś postanowił zrobić nim krzywdę swojej pryncypałce. Od samej PEK nie można oczekiwać, że - zobaczywszy swoje zdjęcia odmładzające ją o dwie dekady - powie gromkie „nie”, ale już od jej zaplecza marketingowego można by było tego oczekiwać. A przynajmniej ona sama mogłaby tego od niego oczekiwać. Chyba, ze chce, by było ono lustereczkiem, które będzie jej mówić, że jest najpiękniejsza na świecie.
I to właśnie owo zaplecze musi znać prostą zasadę – jak ktoś jest gruby, to się go nie ubiera w sweter w poprzeczne paski, a jak ktoś jest przeraźliwie chudy, to się go nie pakuje w garnitur w podłużne prążki. W marketingu politycznym można podkreślać tylko te zalety, których polityk ma mało. A najlepiej te…których nie ma ich wcale. Ewa Kopacz powinna więc być nie ocieplana, ale upoważniana; nie pokazywana jako sympatyczna, ale jako mąż stanu; nie prezentowana jako równa babka, ale jako zafrapowana nad losami wszechświata mędrczyni. Że to niełatwe i może przynieść opłakane skutki? No jasne, ale na pewno nie będzie gorzej, niż jest obecnie. Bo to, co teraz wyprawia z nią jej otoczenie medialne, wygląda na sabotaż.
Im bardziej pani premier będzie chciała być sobą, tym gorzej na tym będzie wychodziła. Polityka to teatr, a polityk to aktor. Im mniej mówi swoim tekstem, tym lepiej dla niego, dla przedstawienia i dla widzów. Chyba, że się jest Szekspirem, ale chyba tu nie mamy do czynienia z tym przypadkiem.
Nienawiść do Tuska jest dla prezydenta ważniejsza od Wojska Polskiego
- Sikorski
Gorący temat
Nie ma czasu do stracenia
- Czarnek wzywa do realizacji planu NBP ws. 185 mld
live
My się nie zgodzimy na bezprawie
- Szefernaker pytany o sędziów TK
live
Głos rozsądku nie jest słyszalny przez premiera
- Szefernaker o słowach Kosiniaka-Kamysza
Gorący temat
Decyzja przeciwko bezpieczeństwu Polski. Interes partyjny zwyciężył nad odpowiedzialnością
- Kosiniak-Kamysz o wecie Nawrockiego
Gorący temat
Będzie uchwała rządu
- Szłapka o planie B ws. SAFE
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.