Relacja Live

23.12.2014

10:36

CYTATY PORANKA: Siemoniak: Byłem pełnomocnikiem zanim to stało się modne, Pitera: Być może "VIVA" złamała prawo

-- JULIA PITERA W PR3 O SESJI PANI PREMIER W “VIVIE”: Dla niej to jest kłopot, powinna wyjaśnić, jak mogło dojść do takiej sytuacji. Do tego nie powinno dojść, ta sytuacja musiała bardzo dotknąć panią premier. Ewa Kopacz będzie musiała wyciągnać konsekwencje wobec tych, którzy się na tę sesję zgodzili, bo to nie jest błaha sprawa. To może odbić się istotnie na wizerunku pani premier. Jeśli ktoś to zrobił w gazecie na własną rękę, bez uzgodnień, to gazeta powinna ponieść konsekwencje. Ale ciekawa jestem, zastanawiam się, czy nie powinno to być poważniejsze wyjaśnienie, chodzić może o bezprawne wykorzystanie wizerunku funkcjonariusza publicznego, być może będzie musiała się tym zająć prokuratura.

-- O PEŁNOMOCNIKACH W RZĄDZIE: Funkcja pełnomocnika jest opisana w ustawie o Radzie Ministrów. To jest osoba, która zajmuje się jednym, konkretnym tematem. My nie możemy się od dawna dorobić ustawy o zdrowiu publicznym, pani Małecka-Libera będzie się tym zajmować. W każdym rządzie było bardzo dużo pełnomocników.

-- CEZARY GRABARCZYK W SYGNAŁACH DNIA PR1 O REFORMIE GOWINA: Przywracamy sądy, ale jakieś echo po tej reformie pozostanie, nie zostaną przywrócone cztery sądy [z wszystkich "zlikwidowanych" przez Gowina]. Zastanawiamy się, czy nie wydłużyć przerwy między turami, kiedy sądy te będą odtwarzane. Ale i tak odtworzymy je do końca 2015 r. To nie będzie kosztowna operacja. Jest to z tego punktu widzenia neutralna decyzja. Najważniejsze, że sądy będą blisko ludzi. Wymiar sprawiedliwości nie powinien się oddalać od tych, którzy tej sprawiedliwości poszukują. Wiele małych miast powinno być zadowolonych, bo te sądy tam pozostaną.

-- GRABARCZYK O PSL: Często zwracam uwagę, że obrona sądów, której patronowało PSL, znalazła odzwierciedlenie w ostatnich wyborach samorządowych. Wyborcy na pewno brali pod uwagę ten element. Wszyscy się zastanawiają, skąd ten wysoki wynik ludowców. Ano właśnie z tego, że działacze i politycy PSL stanęli w obronie Polski powiatowej.

-- O DYSKUSJI NT. NOWYCH PEŁNOMOCNIKÓW RZĄDU: Dziwi mnie burza wokół pomysłu, by wzmocnić rząd w końcówce kadencji.

-- WŁADYSŁAW KOSINIAK-KAMYSZ W TVP INFO O KARCIE DUŻEJ RODZINY: Bardzo ważny projekt, który wyszedł od społeczeństwa obywatelskiego, od rodzin wielodzietnych, tym bardziej cenny jest on dla rządu. KDR to zniżki, ulgi, na różnego rodzaju usługi, produkty. M. in. wszelkiego rodzaju transport kolejowy, tańsze wyrobienie dokumentów, niższe opłaty skarbowe. To jest ta część ustawowa. Druga część to część samorządowa. Samorządy oferują zniżki na róznego rodzaju dobra. Trzeci filar to filar biznesowy - zniżki dotyczą usług bankowych, wydatków  na paliwo, telefony komórowe, wizyty w kinie (...). Karta jest bardzo otwartym projektem, ona jest dla  wszystkich rodzin wielodzietnych. Obejmie ok. 3,5 mln osób. Jest sukces, bo zostało już złożonych 700 tys. wniosków o KDR. Wydano pół miliona Kart. Idzie to dość sprawnie, widać, że jest duże powodzenie tego programu.

-- O NOWYCH POSŁACH PSL, DAWNIEJ W TR: Przychodzą do klubu, chcą realizować program. Każdy popełnia błędy, oni dziś zobaczyli, że jest zupełnie inaczej, że warto popierać nasz program i go relizować. Mamy dziś aktywa z prawej i lewej strony, widać, że w Polsce jest w końcu partia centrum, do którego ściga się coraz więcej osób. Widać, że jest otwartość na różne inicjatywy, w PSL nie ma dyscypliny w sprawach światopoglądowych, to zawsze dobrze nam służyło.

-- O WYNIKU SLD W SONDAŻU IBRIS DLA RZ: Nie będę się znęcał nad kolegami z SLD, oni znęcali się nad nami w kampanii samorządowej i źle na tym wyszli. Nie będziemy im sprzedawać kuksańców.

-- O EWENTUALNYM POPARCIU KOMOROWSKIEGO PRZEZ PSL: Decyzja ws. ew. poparcia w wyborach prezydenta Komorowskiego zapadnie w połowie stycznia na Radzie Naczelnej PSL.

-- TOMASZ SIEMONIAK W RADIU ZET O FUNKCJI RZĄDOWEGO PEŁNOMOCNIKA: Sam byłem pełnomocnikiem w pierwszym rządzie Donalda Tuska, zanim to było modne. Sekretarze stanu, pełnomocnicy, istnieli w rządach od zawsze. Te kandydatury, o których dziś się mówi, to bardzo mocne nazwiska. Zrobiła się z tego burza w szklance wody. Od lat powoływano pełnomocników, nikogo to nigdy nie dziwiło.

-- O WYPOWIEDZI JACKA KURSKIEGO NT. “BRAKU ZDOLNOŚCI UMYSŁOWYCH PREZYDENTA": Niestosowna. Przykre, że są politycy, którzy tak rozumieją potrzebę wyrazistości.

-- O ANEKSIE WS. WSI: Nie znam aneksu do raportu z likwidacji tej służby. To nie jest ten rodzaj lektury, który mnie pociąga.

-- O SESJI PREMIER KOPACZ DLA “VIVY”: Nie prenumeruję tego pisma, więc nie chciałbym się na ten temat wypowiadać. Nie wychylam się poza “Polskę Zbrojną” i “Przegląd Sił Zbrojnych”, gdy idzie o czasopisma.

-- O MARSZAŁKU SIKORSKIM: Na pewno jego sprawa jest dla PO kłopotliwa, bo ciągnie się od tygodni. Prokuratura powinna szybko to wyjaśnić. Współczuję marszałkowi Sikorskiemu, on miał jak najlepsze intencje, po aferze madryckiej chciał jak najwięcej informacji przekazać, żeby wszystko wyjaśnić - okazało się, że sam podległ temu wyjaśnianiu. To krzywdzące dla niego, ma wiele zasług dla państwa polskiego.

-- JERZY WENDERLICH W TOK FM O PIERWSZYCH ODRZUCENIACH PROTESTÓW SLD PRZEZ SĄDY: SLD nigdy nie był opozycją, która tupie, krzyczy i wyrywa sobie włosy z głowy. Jeśli są wątpliwości, zostały one złożone w jednym miejscu do tego przeznaczonym: w sądach. Sojusz wierzy w ich niezawisłość.

-- O SONDAŻU IBRIS DLA RZ: Znam też sondaż, w którym jest wspinaczka [w sondażu IBRIS SLD jest za Nową Prawicą, zdobył 5 proc. poparcia].

-- O “SOJUSZU” SLD Z PIS: Polityk nie może być skazany na nieustanną kalkulację. Z moich ust nie usłyszał pan i nie usłyszy słowa "fałszerstwo". To byłoby niegodne polityka. Ale były różnego rodzaju zniekształcenia.

-- O KANDYDACIE SLD W WYBORACH PREZYDENCKICH: Jest mnogość kandydatur, nie ma jeszcze decyzji. Ale im dalej odkładamy tę decyzję, tym bardziej widać, jak SLD jest bogate w różnych ciekawych ludzi. Decyzję podejmiemy na przełomie stycznia i lutego.

-- O TABLOIDACH I KALISZU: Ryszard Kalisz jest moim przyjacielem. On jest dobrym, kochającym ojcem, a jeśli pojawiają się jakieś brudy w gazetach, które tymi brudami żyją, to ja zawsze stanę po stronie Kalisza. Polityk powinien mieć grubą skórę, ale niesprawiedliwa krytyka boli każdego.

-- KAZIMIERZ MARCINKIEWICZ W JNJ TVN24: Za sesję pani premier w "VIVIE", w KPRM powinny polecieć głowy. To jest niesłychane, jak można premiera  wpuścić w takie maliny.

-- O PREMIER KOPACZ: Czasem ma doskonałe wystąpienia, widać w niej power. Ale jest bardzo nierówna, dostrzegam spadki formy. To jest wina jej doradców. Z punktu widzenia premiera nie ma rzeczy ważniejszej

-- JAN DZIEDZICZAK W TV REPUBLIKA O ANDRZEJU DUDZIE: Andrzej Duda jest naprawdę super kandydatem.  Druga tura w wyborach prezydenckich jest dla mnie oczywistą oczywistością. W drugiej turze będzie już można powalczyć. Lech Kaczyński w analogicznym momencie miał 14 proc., Duda ma więcej (...). Podział jest jasny. Jeden jest kandydatem na premiera [chodzi o Jarosława Kaczyńskiego] – był już premierem, najlepszym po 1989 roku i świetnie się czul w tej roli – zaś Duda ma doświadczenie pracy w Kancelarii Prezydenta i wizję prezydentury.

-- O KOMOROWSKIM: Strażnik żyrandola, objazd Polski dookoła i praca na rzecz reelekcji.

Fot. Polskie Radio


12:21

SLD uderza w KPRM wnioskiem o audyt pełnomocników - kluczowe punkty

Na konferencji w Sejmie Dariusz Joński zapowiedział złożenie do premier Kopacz wniosku - w formie interpelacji - o przedstawienie informacji ws. 19 pełnomocników rządu. Według rzecznika Sojuszu Platforma obchodzi ustawę oraz buduje nowe "ministerstwa przy ministerstwach”. Sprawa będzie żyć dalej, bo o 13:00 odbędzie się konferencja premier Kopacz.

Joński powtórzył także, że SLD w styczniu wybierze kandydata na prezydenta - w tej chwili trwają rozmowy z kilkoma osobami - oraz zostanie zaproponowana rewolucja programowa. Oto najważniejsze punkty tej konferencji.

O nowych pełnomocnikach rządu


  • Powoływanie pełnomocników, którzy mają w niektórych miejscach zastępować ministrów, jest swoistym obchodzeniem ustawy. Można by powiedzieć więcej, że powoływanie pełnomocniczek jest swoistym wotum nieufności wobec ministrów.

  • Przejrzeliśmy listę tych pełnomocników. Są dość ciekawe pozycje - Pełnomocnik PRM ds. Koordynacji Oceny Skutków Regulacji, Pełnomocnik ds. Deregulacji Gospodarczej albo Pełnomocnik ds. Rozwoju Wydobycia Węglowodorów. Tym mogą zajmować się ministerstwa.

  • Złożymy do premier Kopacz wniosek, aby poinformowała, ile takich osób pracuje, bo pełnomocnik to nie jedna osoba, ale całe biura, doradcy polityczni, osoby zatrudnione w sekretariatach. Okazuje się, że budują się nowe ministerstwa przy ministerstwach.

  • Zapytamy, ile kosztują, jaki jest zakres ich obowiązków oraz co zrobili, bo to wygląda tak, jakby PO na siłę chciała obejść ustawę. Może powinniśmy się zastanowić, czy Sejm powinien powołać pełnomocnika do zajmowania się Radą Ministrów?

  • Złożymy zapytanie w formie interpelacji. Chcemy dostać informację, bo środki finansowe, które są przekazywane na pełnomocników, sięgają kilku milionów złotych.


O sesji PEK dla Vivy

  • Być może premier powinna powołać pełnomocnika ds. wizerunkowych. Przykro się patrzy, jak premier jest obwieszona metkami najdroższych firm świata i pozuje do kolorowych czasopism. To nie rola premiera, by reklamować firmy.


O sondażach IBRiS dla RZ i CBOS

  • Jesteśmy na progu, ale wyskoczymy wysoko. Po Nowym Roku poszybujemy w górę. Jak będą wybory parlamentarne, to będą inni politycy roku.


O planach SLD

  • Chcemy bardzo szybko wyciągnąć wnioski i to robimy. Na początku stycznia chcemy zaproponować rewolucją programową, która ma też odpowiedzieć na nurtujące pytania, dlaczego lewica w Polsce cały czas ma dość niskie poparcie. Chcemy to poparcie zwiększyć, zaprosić wiele osób na nasz pokład.

  • Styczeń będzie miesiącem, w którym wyłonimy kandydata na prezydenta. W tej chwili rozmawiamy z kilkoma osobami. Jeśli będzie słaba lewica, to w przyszłym roku politykiem roku zostanie Jarosław Kaczyński. Bez silnej lewicy wybory może wygrać Kaczyński, a wicepremierem będzie albo Macierewicz, albo Korwin-Mikke.


Fot. Wikipedia


14:36

PEK broni pełnomocników, tłumaczy się z sesji dla "Vivy" i nie pamięta, czy była w ZSL. "Uczymy się"

Ostatnia przed Świętami - i pierwsza po posiedzeniu Rady Ministrów od niemal stu dni, kiedy Ewa Kopacz przejęła rządy - konferencja pani premier była poświęcona przede wszystkim kwestii powołania nowych pełnomocników. Ale pojawiły się też pytania o ZSL i sesję premier dla “Vivy”. Ta konferencja w ocenie dziennikarzy na Twitterze wypadła na tyle źle, że pojawiły się nawiązania do katastrofalnej prezentacji rządu na Politechnice. To wszystko gwarantuje, iż słowa premier - nie tylko dotyczące sesji czy pełnomocników - znajdą się w głównych programach informacyjnych we wtorek przed Wigilią.

Spełnia się typowy dla PO w tym roku scenariusz - oto reakcja na kryzys staje się tematem samym w sobie. I to dotyczy nie tylko sesji dla “Vivy”. Stwierdzenia premier Kopacz dotyczące tego, iż “wszyscy się uczą nowej roli”, amnezja w sprawie ZSL i wiele innych tworzą nowe problemy dla KPRM. Kopacz sama potwierdziła brak profesjonalizmu własnego otoczenia - wątek, który mocno zaistniał po publikacji “Newsweeka” o sytuacji w KPRM. Oto jej kluczowe wypowiedzi.

-- O BEACIE MAŁECKIEJ-LIBERZE: “Pani Małecka-Libera będzie pełnomocnikiem rządu ds. projektu ustawy o zdrowiu publicznym”. Jak później powiedziała premier, kluczowe dla niej jest bezpieczeństwo, także zdrowotne a Małecka-Libera ma zajmować się szerokimi konsultacjami ws. tej ustawy.

-- O URSZULI AUGUSTYN: “Pani Augustyn będzie pełnomocnikiem rządu do spraw bezpieczeństwa w szkołach” - oficjalne potwierdziła pani premier. Przypomniała, że jednym z głównych haseł pojawiających się w jej expose było “bezpieczeństwo” - a kwestia ta dotyczy, zdaniem Ewy Kopacz, także bezpieczeństwa w szkołach. Szefowa rządu zapewniła, iż MEN przygotował “bardzo duży program” obejmujący ten obszar.

-- O PRZYJACIÓŁKACH: “Praca w rządzie to nie jest przyjemność, to nie jest czas na przyjaźnie, to nie jest czas na spotkania towarzyskie, to jest ciężka praca" - przekonywała pani premier. Właściwie od początku jej rządów opozycja, ale także wielu dziennikarzy, wypominają szefowej rządu to, że dobierając współpracowników Ewa Kopacz kieruje się przede wszystkim kluczem towarzyskim, to stało się poważnym wątkiem dyskusji politycznej po tekście “Newsweeka” i nominacjach pełnomocniczek.

-- O TYM, ŻE TRUDNO BYĆ KOBIETĄ: “Swoją drogą, jest mi przykro, bo pamiętam swoje początki. I też nie łatwo mi było jako kobiecie zajmować stanowiska, które ponoć historycznie jest przypisane tylko i wyłącznie męskiej stronie polityki. Ja dzisiaj nie rozróżniam, czy ktoś chodzi w spodniach czy w spódnicy. Rozróżniam za to tych którzy, potrafią pewne rzeczy zrobić od tych, którzy się do tego nie nadają. Jest mi trochę przykro, bo można by powiedzieć, że dzisiaj kobietom jest trudniej. Każdy kto bierze taką funkcję na siebie, wie, że przed nim ciężkim praca i będę ostatnią, która się będzie użalać.”

-- O ZSL: Premier nie potrafiła odpowiedzieć na pytanie, czy była w ZSL, które zadał Jacek Prusinowski z Radia PLUS. “Byłam młodym lekarzem, miałam głowę napakowana ideami. Tak jest do dziś". Jak dodała po chwili: "Pracowałam na wsi, znalazłam się na liście obecności kola, chcę to wyjaśnić, jak to się mogło wydarzyć, nie przypominam sobie tego”. Powiedziała później: “Jak będę wiedziała, spotkam się z państwem i powiem więcej na ten temat”.

-- O SESJI DLA VIVY: “Nie mam doświadczenia [w takich sesjach], jest mi przykro, to była moja pierwsza taka sesja w tej kadencji, wyciągnę z tego odpowiednie wnioski”.

-- O NIEDOŚWIADCZENIU: Premier komentując zamieszanie po sesji dla “Vivy” przyznała: “My się uczymy nowej roli. Jesteśmy w niej od 3 miesięcy”.

Premier Kopacz zapewniła, że - z racji tego, iż 9 stycznia mija dokładnie 100 od momentu objęcia przez nią rządów - 7 stycznia spotka się z dziennikarzami, by szerzej opowiedzieć o realizacji zadań zapowiedzianych w expose.

fot tvp.info


19:59

O tym, co teść widział w kosmosie, dlaczego Cameron zagrał przeciw Sikorskiemu i jak PiS wygra wybory - Ryszard Czarnecki dla 300
Przechodząc z Ryszardem Czarneckim przez korytarze sejmowe, czujemy się tak, jak musiałby się czuć Marek Belka idąc z Jennifer Lopez. Idziemy z gwiazdą. Czarnecki zagaduje przechodzących i jest zagadywany. Sypie anegdotami, śmieje się, zatrzymuje się na telewizyjne setki. Śmieszy, tumani, przestrasza. A gdy już siadamy w salce, obok gabinetu samego Mariusza Błaszczaka, mówi nam, że PiS zdobędzie 10% brakujące teraz do zwycięstwa i samodzielnych rządów. Jako pierwsza partia polityczna w Polsce będziemy rządzić sami - przekonuje nas Ryszard Czarnecki. Wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego tłumaczy nam też dlaczego Cameron nie chciał Sikorskiego i postawił na Tuska i dlaczego tacy ludzie jak jego teść, pierwszy Polak w kosmosie głosują na Platformę Z wiceszefem Parlamentu Europejskiego, Ryszardem Czarneckim umawiamy się przy sejmowym stoliku, co momentalnie okazuje się błędem. Europoseł zostawia nam pod opieką swoje dwa, na przemian dzwoniące iPhony, a sam rzuca się w wir telewizyjnych i radiowych wywiadów. - Panowie, jeszcze tylko chwila - rzuca europoseł między jedną kamerą i drugim mikrofonem. W końcu, idziemy do salki za sejmowym gabinetem Mariusza Błaszczaka. Europoseł podłącza iPhony do ładowarek i zaczynamy. Co, gdyby żył by powiedział Wiesław Chrzanowski na oskarżenia o sfałszowane wybory? Czarnecki odpowiada: - Mówię o tym jako jego wieloletni współpracownik, namaszczony przez niego na prezesa ZChN, na pewno byłby oburzony tym jak w Polsce proces wyborczy się degeneruje. Mówię to jako obserwator wyborów na świecie od 22 lat w 20 krajach, byłem 4-5 razy na wyborach na Ukrainie. Mając takie doświadczenie, mogę powiedzieć: na Ukrainie z wyborów na wybory są one bardziej transparentne, u nas jest odwrotnie. To martwiłoby ś.p. Wiesława Chrzanowskiego. Czarnecki używa barwnego języka, bardzo często zangielszcza. Przypomina, że Polska jako jedna o ostatnich podała  wyniki wyborów do PE, mówi o “wtopie” w wyborach uzupełniających, “megawtpopie” teraz. Zwracamy uwagę, że wtopa to inne słowo niż fałszerstwo. - Myślę że możemy  mówić o dwóch rzeczach - zafałszowaniach (To co robi PKW) i fałszerstwach. Błędy PKW, jak wzywanie w reklamówkach, aby stawiać krzyżyk na każdej kartce i zamieszanie z „książeczką wyborczą” przyczyniło się do zafałszowań właśnie. A co do fałszerstw: jakoś dziwnie olbrzymia ilość głosów nieważnych na Mazowszu w 2010 roku rozlała się w Polsce w 2014... Gdy chodzi o propozycję zmian wyborczych, to nie jest tak, że Jarosław Kaczyński krzyknął w wannie: „Eureka!” Opieramy się na tym, co jest w innych krajach. Niech ci, którzy padają na kolana przed tym, co jest w Niemczech, przeanalizują tamte rozwiązania. W Niemczech system wyborczy daje możliwość monitorowania policzenia głosów, a, nie kontroli przebiegu głosowania przez partie polityczne, które delegują swoich przedstawicieli, głównie prawników do specjalnego organu a'la PKW.  Przecież nie proponujemy, żeby PiS kontrolował przebieg wyborczy,  tylko wszyscy. Ale to chyba nie jest w interesie PO i PSL. Ktoś powie: „na złodzieju czapka gore”. Odrzucając nasze propozycje próbują panicznie uciec do przodu i rozmawiać o rozwiązaniach od 2018 roku! Czy PiS jest w stanie wygrywać wybory? Tak, musimy przekonać do siebie kolejne 10% Polaków i będziemy rządzić sami. W odpowiedzi na pytanie czy PiS wygra wybory i będzie samodzielnie rządzić Czarnecki nie ma dużych wątpliwości: - Ja to wiem, uważam, że to nie tylko jest możliwe, ale jest to bardzo prawdopodobne. Czarnecki przywołuje przykład Wrocławia i Mirosławy Stachowiak-Różeckiej: - Te wybory potwierdziły, że PiS ma wielkie szanse, że dość mało znana kandydatka osiąga wyniki niemal taki, jak Dutkiewicz, po połączeniu sił Dutkiewicza i Platformy w bastionie PO Przerywamy ten wywód stwierdzeniem, że McCain dostał prawie taki sam wynik jak Obama, a jednak nie został  prezydentem, bo zwycięzcą jest ten kto dostanie choćby o ułamek procenta więcej głosów. Czarnecki odpowiada przykładem Jacka Sasina: - Sasin startował w Warszawie z 15% w sondażach, a przy skromnych środkach PiS osiągnął wynik fenomenalny: w ciągu 2 miesięcy wzrost prawie trzy razy. Andrzej Jaworski, przedstawiciel twardego nurtu w ramach PiS osiągnął w bastionie PO bardzo dobry wynik. Co to oznacza? Andrzej Duda może liczyć na bardzo dobry rezultat w wyborach prezydenckich, a w wyborach parlamentarnych potrzebujemy 10% więcej niż w wyborach lokalnych i tylko 3% więcej niż w ostatnim sondażu TNS Polska, żeby mieć większość absolutną. To jest genialny pomysł z tymi 10%, tylko skąd wy je weźmiecie?- reagujemy. Czarnecki nie odpowiada wprost, wraca do tezy o rządzeniu samodzielnym i do trendu zarysowanego w wyborach europejskich i samorządowych: - Jeżeli zwiększymy wyniki na wsi i w małych miasteczkach - a to nie będą wybory samorządowe, w których PSL sobie tak dobrze radzi. Jeżeli my odrabiamy stratę do PO w Polsce zachodniej i północnej oraz wyraźnie polepszamy wynik  dużych miastach - w tym widzę źródło owych 10%. Czy PiS nie jest zbyt radykalny, by te 10% przekonać? - pytamy. Nie, bo PiS jest partią wielu nurtów, jak republikanie w USA. - Nie, marsze robimy od lat. To nie jest coś, co może nasze szanse zmniejszyć. Ja urodziłem się na Zachodzie, pracuję na Zachodzie, tam demonstracje są dużo częstsze, dużo bardziej ostre i gwałtowne niż w Polsce. Zwracam uwagę na kampanię we Wrocławiu, naszą kandydatkę poparli myślący wolnorynkowo przedsiębiorcy, mający dosyć układów  związanych z  Dutkiewiczem i z drugiej strony Solidarni 2010. PiS będzie pokazywał, że jesteśmy partią wielu nurtów,  w sensie adresowania naszego przesłania do wielu grup, że jesteśmy jak amerykańscy republikanie, gdzie mieszczą się ludzie o różnych wrażliwościach. Nie zapominajmy też o mechanizmie zmęczenia władzą, dotknęło to nawet Helmuta Kohla i konserwatystów brytyjskich. Jak PiS przekona do siebie umiarkowanych wyborców? - Przecież Dudy nikt nie kojarzy z żadnym radykalizmem, także panowie z takim człowiekiem rozmawiacie. Mamy mnóstwo takich ludzi, którym trudno  przyprawić gombrowiczowską gębę radykałów. Do nas jednak przychodzą wyborcy PO. Jeszcze więcej możemy uzyskać na wsi, gdzie PO nie ma czego szukać. PO nie ma możliwości przejąć już więcej wyborców lewicy: ta socjalna zdecydowana większość wyborców lewicy już głosuje albo zagłosuje następnym razem na PiS, albo nie pójdzie do wyborów. Do pokoju, w którym rozmawiamy wchodzi na posiedzenie jakiegoś zespołu grupa posłów, w tym Andrzej Jaworski. - Właśnie o tobie mówiłem- rzuca do Jaworskiego Czarnecki. Zmuszeni jesteśmy przenieść się do salki za biurem prasowym, gdzie jeszcze do niedawna urzędował Adam Hofman. Czarnecki zabiera niedopitą herbatę i przez cały korytarz wiodący obok stolika dziennikarskiego idziemy do biura prasowego. Czarnecki żartuje: Dwa razy byłem w Wiadomościach, raz jak niosłem szklankę z herbatą, a potem jak poprawiam krawat synowi, na co ten był wściekły. Całe przenosiny wywołują u nas deja vu. Przejście z Ryszardem Czarneckim przez korytarz sejmowy do pomieszczeń biura PiS nie trwa kilka minut jak zwykle, tylko kilkanaście. Powód jest prozaiczny. Poseł jest oblegany - rozmawia ze wszystkimi, którzy podchodzą. Wycieczki robią sobie zdjęcia. Kolejni dziennikarze umawiają się z nim na kolejne setki.  Na szczęście, po kilkunastu minutach udaje nam się przejść z posłem do biura, gdzie kontynuujemy rozmowę. Na ścianie wisi zdjęcie Jarosława Kuźniara z Adamem Hofmanem. Unosi się tu duch Hofmana - rzucamy, ale europoseł nie reaguje na nasze próby sprowokowania go do dłuższej wypowiedzi o byłym rzeczniku. Urban w spódnicy? Szkoda, że sam na to nie wpadłem Ryszard Czarnecki bardzo długo zastanawia się nad komentarzem do słów, że Ewa Kopacz to Urban w spódnicy: - Ciekawe określenie, szkoda, że mi do głowy nie przyszło. Rozumiem, że chodziło o to, że ona w podobny sposób zaklina rzeczywistość, o próby tworzenia przez nią polityki przez fakty prasowe. Chyba, że to nawiązanie do chamskiego ataku pani premier na Jarosława Kaczyńskiego, w którym wykorzystała fałszywkę sugerującą, że nasz Prezes rzekomo coś podpisał w  stanie wojennym – tymczasem już Urban i „Nie” przegrali o to proces z premierem Kaczyńskim. Znam twardych wyborców PZPR. Chyba wiemy o kogo panu chodzi. Czarnecki rozwija wątek: - Bardzo wielu twardych wyborców PZPR, a znam takich, głosuje dziś na PO - uśmiecha się tajemniczo Czarnecki: Byłem w ZOMO, byłem w ORMO, dzisiaj jestem za Platformą - jest takie hasło. Chyba wiemy o kogo panu chodzi. Dobrze kombinujecie, ale na przykład szwagier głosuje na PiS. Na pytanie czy nie myśli o powrocie z Brukseli, śmieje się: - Kiedyś chciałbym wrócić do polskiej polityki. To kluczowe pytanie tego wywiadu. Jak ocenia Tuska w Brukseli? Kompromitacja. Przygotowanie pierwszego posiedzenia Rady Europejskiej, prowadzonego przez Tuska zakończyło się kompromitacją merytoryczną i organizacyjną. Merytoryczną, bo nie zaprosił Poroszenki, zrównał rosyjskiego agresora z ukraińską ofiarą i faktycznie wypowiedział się za osłabieniem nacisku na Moskwę, mimo że Kreml jest teraz w krytycznym położeniu ekonomicznym. Organizacyjnie, bo przygotował parę świstków papieru zamiast poważnego dokumentu- mówi nam Czarnecki zapytany o opinię brukselskich insiderów o starcie kadencji Tuska w Radzie. Cameron nie chciał Sikorskiego, przyjaciela swojego wroga w partii. Czarnecki dzieli się z nami ciekawą teorią o tym, dlaczego Cameron grał przeciw Sikorskiemu i jak nowy szef Komisji Europejskiej i szef PE zawarli koalicję przeciw Merkel, co może osłabić Tuska. - Tusk musi stawić czoła wielkiemu sojuszowi szefa komisji i szefa parlamentu- mówi Czarnecki: Podyktowane to jest tym, że Juncker nie chce być szefem komisji na telefon pani kanclerz, co się spotyka z ambicjami kanclerskimi Martina Schulza. To sojusz skierowany przeciwko Merkel, bo Tusk jest odbierany jako polityk mocno z nią związany, a ona mu te europejskie drzwi otwierała. Na samym końcu pomógł też Cameron. Powiem otwartym tekstem: zrobił tak, bo ma on swoje wewnątrzpartyjne rozgrywki.  W Partii Konserwatywnej mocno rośnie w siłę  Boris Johnson, który jest zaprzyjaźniony z Sikorskim, więc Cameron wolał zagrać na Mogherini i Tuska, a nie na duńską premier, która jest synową Neila Kinncoka, wieloletniego lidera Labour Party i jednocześnie na Sikorskiego, zblatowanego z Johnsonem chcącym walczyć z Cameronem o funkcję szefa partii i premiera. A było jasne, że jak szef Rady będzie z lewicy – owa Dunka – to szef dyplomacji musi być od chadeków (byłby nim Sikorski). Stąd też Premier Jej Królewskiej Mości wolał szefa dyplomacji z lewicy, a więc szefa Rady z EPP. Inaczej miałby do czynienia z synową śmiertelnego wroga Torysów oraz przyjacielem swojego głównego rywala w partii. Gdzie jest więcej ZChN w PO czy w PiS? ZChN jak Endecja, PiS jak Piłsudczycy.  - Wyborców, zdecydowanie więcej w PiS-ie. PiS jest  w sensie politycznym i w niemałym stopniu organizacyjnym kontynuacją PC, ale w wymiarze ideowym w dużym stopniu także ZChN. - Może prezesowi robi się przykro, gdy pan tak mówi, bo kiedyś powiedział, że ZChN to najkrótsza droga do dechrystianizacji Polski - śmiejemy się.  - Pamiętam te słowa, czasem sobie wypominamy, jak prezes z prezesem - prezes PC z prezesem ZChN - różne sytuacje z przeszłości. Teraz gramy w jednej drużynie, to prezes jest kapitanem. Politycznie to PC wygrało, choć jako historyk widzę analogię do sytuacji Endecja - Piłsudczycy, którzy przejęli program Endeków, mimo że politycznie wygrali. PiS w sensie ideowym bardzo wiele zaczerpnął, jak mi się wydaje, z  ZChN.  ZChN  ideowo stał się jednym z głównych drogowskazów dla polskiej prawicy, choć politycznie kompletnie się rozsypał po wyborczej klęsce Akcji Wyborczej Solidarność w 2001 roku. - A co pan powie o politykach ZChN, którzy dziś są w PO? - Żałuję, że są w Platformie. O czym pan ostatnio rozmawiał z prezesem? Że w UE trzeba być bardziej flexible. - Prawica powinna odejść od swojego schematycznego patrzenia na instytucje europejskie. Że Komisja be, PE be, a Rada – cacy. Rada jest ważna, bo jest emanacją państw narodowych! Ale przecież Rada stała się pasem transmisyjnym największych i najbogatszych państw w Europie, szczególnie Niemiec. Trzeba być bardziej flexible i grać na fortepianach, które lepiej zagrają dla Polski. Teść opowiadał co tam widział w kosmosie? - zagadujemy na koniec. - Polecam bardzo jego fascynującą książkę o kosmosie i nie tylko „Ciężar nieważkości”. Ostatnio za to oglądaliśmy szkło kontaktowe- śmieje się Czarnecki i szybko wraca w okolice sejmowego stolika dziennikarskiego, gdzie czekają kolejni chętni na sprawną, medialną „setkę”. fot. FB Ryszarda Czarneckiego

21:30

Prezydent życzy optymizmu na Boże Narodzenie. "Zostawmy to, co dociera z polityki poza świątecznym domem"

W ponad 70-sekundowym klipie świątecznym prezydent Komorowski z małżonką życzą Polakom dużo optymizmu na święta Bożego Narodzenia. Jak mówi prezydent: "Ciepło rodzinne w czasie świąt to także pozostawienie poza domem świątecznym wszystkich sporów, konfliktów, tego wszystkiego, co nas dzieli w dniu codziennym". Bronisław Komorowski dodaje, że dotyczy to także polityki: "Także tego, co dociera do rodzin polskich ze sfery politycznej. Zostawmy to poza świątecznym polskim domem". 

http://youtu.be/OuWURlySIiI

Anna Komorowska podkreśla  "Boże Narodzenie to najbardziej rodzinne ze wszystkich świąt. Życzymy, aby upłynęły one Państwu w spokoju, radości, żeby Państwo odczuwali ciepło we wzajemnych kontaktach". 

W klipie są m.in. fragmenty spotkania świątecznego z prezydentem, a także kadry pokazujące świąteczną iluminację Warszawy i Krakowa.