Relacja Live

20.11.2014

09:31

Ziobro:

Są przesłanki generalne, by unieważnić wybory. Kosiniak-Kamysz: Niektórym się wyniki po prostu nie spodobały

-- JANUSZ PIECHOCIŃSKI W KONTRWYWIADZIE RMF FM: Ja myślę, że w tej chwili najważniejsze jest jedno - żeby dokończyć to ręczne liczenie. Zdarza się, że są awarie systemu, ataki hakerskie, ale centrali w Warszawie nie powinno zabraknąć wyobraźni i gdyby w niedzielę, najdalej w poniedziałek rano, zapadła decyzja o tym, że wracamy do starej metody weryfikacji i sumowania poszczególnych zestawień, które przygotowały obwodowe komisje wyborcze, mielibyśmy już dawno ogłoszone wyniki.

-- O MILLERZE I KACZYŃSKIM: Mnie interesuje nie tylko los polskiej demokracji, bo o polską demokrację, i pan Kaczyński i pan Miller, powinni zabiegać w czasie kampanii, zarejestrować może także więcej kandydatów, może nie liczyć na to, że elementami kampanii centralnej w Warszawie, konferencjami, spotami wygra się te wybory, tylko zawinąć rękawy, iść w teren i ciężko popracować.

-- GRZEGORZ SCHETYNA W POLITYCE PRZY KAWIE TVP1 O MILLERZE I KACZYŃSKIM: To [duet] egzotyczny. Różne są preteksty dla tego spotkania, ale powód jest ten sam - brak akceptowania dla prawa.

-- SCHETYNA O PKW: Brak rzetelności, brak wiedzy, brak wyobraźni. Ale zasada, co do której zgodziliśmy się kilkadziesiąt lat temu, że wyborami zajmują się osoby niezależne, nie takie które są wskazane przez partie polityczne, jest wartością, którą trzeba uznać. Dzisiaj tworzenie jakiejś atmosfery że nie wiadomo co się stało, że były cuda nad urną uderza w fundamenty polskiej demokracji. Co innego wybory, co innego proces liczenia głosów.

-- SCHETYNA O PROPOZYCJI OPOZYCJI: To jest absurdalne. Trzeba zamknąć liczenia głosów i zobaczyć ile było głosów nieważnych. W 2002 roku zastosowano metodę książeczki i wtedy głosów było 20%. [Ważne jest] spokojne wyciągniecie wniosków co do szczegółów i później analiza sytuacji. Jakość przeprowadzenia wyborów - to pytają mnie koledzy zagranicą - jest znakiem jakości demokracji i sprawności państwa. Nie możemy sobie pozwolić na dalsze takie wpadki.

-- WŁADYSŁAW KOSINIAK-KAMYSZ W JNJ: PSL jest partią ludzi honoru, ludzi związanych z małymi ojczyznami, partią samorządową (...). Wie pan, jaki mamy stosunek do sondaży. Przed wyborami pokazują one dla nas 5 proc., a po wyborach nasz rezultat jest zupełnie inny. Zobaczymy, jak będzie po oficjalnych wynikach. Nie sądzę, żeby były tutaj jakieś wielkie różnice, ten wynik 17 proc. może jedynie trochę wzrosnąć. Możemy wygrać w niektórych województwach, np. w świętokrzyskim. Zwycięstwo PSL - jak się wskazuje - nie jest raczej możliwe.

-- O POSTULATACH PIS I SLD WS. POWTÓRZENIA WYBORÓW: Nie ma takiej możliwości. Niektórym się wyniki po prostu nie spodobały, PiS się dziwię, bo wygrało wybory, SLD mniej, bo lewica przegrała. Obie partie przeraziły się, że po wyborach parlamentarnych nie będą rządzić. To jest wynik frustracji panów Kaczyńskiego i Millera - przyszłoroczne wynik do parlamentu.

-- O PKW: W tej sprawie frustrację przejawiają wszyscy, wszyscy mamy pretensje, tutaj nie ma między nami różnic, dotyczy to wszystkich sił.

-- O “KSIĄŻECZCE”: Jeśli przyjąć logikę, że pomagała PSL, to musielibyśmy uznać, że pomagała wcześniej choćby Solidarnej Polsce czy PiS.

-- ANDRZEJ HALICKI W GOŚCIU PORANKA TVP INFO: PKW jest osobną instytucją, niezależną od ministra cyfryzacji, ale musi funkcjonować dobrze, tu nie ma wątpliwości. Myślę, że nauczka jest potężna.

-- O PIS: Prezes Kaczyński z polskim państwem walczy, dziś dziwi mnie Leszek Miller, który chce być przystawką PiS. Kaczyński miesza w głowie i tworzy zamęt, to mnie akurat nie zaskakuje. Dlaczego mamy skracać kadencję kilku tysięcy radnych z powodu niezadowolenia z wyników wyborów ze strony lewicy. Dziś Komisja musi dokończyć swoją pracę, to może być zakończone w sposób czysty i jasny. Wybory zostały przeprowadzone rzetelnie, natomiast organizacyjne PKW już dała plamę, tu był bez wątpienia skandal. Sądu Okręgowe będą decydować o wszystkich nieprawidłowościach, nawet nie Sąd Najwyższy.

-- O WYNIKU PIS: On się nie przekłada na rządzenie, na realne sprawowanie władzy.

-- O ROZLICZENIACH W PO: Po 30 listopada będziemy robić podsumowania.

-- ZBIGNIEW ZIOBRO W RADIU ZET: Wobec tego, że wpadka goni wpadkę, że wybory są niewiarygodne, to w sposób naturalny pojawia się postulat powtórzenia wyborów. Konstytucja wskazuje, że o ważności wyborów decyduje ustawa. A wie Pani, kto uchwala ustawę? Konstytucja mówi wyraźnie: o ważności rozstrzyga ustawa. Ustawy uchwala parlament. Są przesłanki generalne, by unieważnić wybory. Problem zafałszowań dotyczy całego kraju!

-- RED. OLEJNIK DO ZIOBRO: Ja się dziwię, że magister prawa mówi, że o wynikach wyborów decyduje parlament.

-- ZIOBRO O SYSTEMIE LICZENIA GŁOSÓW: Być może system został skonstruowany tak, by była możliwość fałszowania wyborów.

-- O PREZYDENCIE: Nie powinien odsądzać od czci i wiary tych, którzy mają wątpliwości, powinien zaprosić do rozmowy i wysłuchać wątpliwości. Chwalę prezydenta, że zaprosił szefów sądów, ale powinien też zaprosić najbardziej zainteresowanych, czyli liderów politycznych, i wysłuchał ich opinii, usiąść i porozmawiać (...). Pan prezydent odleciał. Powinien napić się zimnej wody i zaprosić do rozmowy. Nawet fani “Gazety Wyborczej” wiedzą, że mamy potężny kryzys państwa.


11:52

Małopolska symbolem nowego układu sił między PO a PSL?

Platforma i PSL utrzymają władze w Małopolsce, ale ostateczny podział władzy w tym województwie będzie jedynym z wyznaczników tego, jak do wyborów parlamentarnych będzie układać się współpraca dwóch rządzących partii. Na poziomie ogólnokrajowym PSL zapewnia, że kluczowa jest trwałość koalicji i całego systemu. Jak to będzie wyglądać w praktyce?

Małopolska będzie modelowym przykładem sytuacji, o której zarówno przed i po wyborami wspominali analitycy i komentatorzy sceny politycznej - PiS wygrywa, ale nie rządzi. PSL i PO będą mieć 22 mandaty - więcej niż w poprzedniej kadencji. To wystarczy do utrzymania władzy w 39-osobowym sejmiku. Ale zmienił się układ sił - PO będzie mieć najprawdopodobniej 14 mandatów (-3), PSL - 8 mandatów (+4) PiS - 17 mandatów (+1). Platforma utrzyma 5 mandatów z okręgu krakowskiego. Tu najlepszy wynik osiągnął Bogusław Sonik (ok. 22 tys. głosów) startujący z 3. miejsca na liście. I to właśnie o Soniku - ze względu na ten rekordowy wynik - natychmiast zaczęło mówić się jako o potencjalnym nowym marszałku. Ale sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana, także ze względu na ambicje PSL.

Komentując wstępne wyniki wyborów Wojciech Kozak, wicemarszałek województwa stwierdził na antenie Radia Kraków: "Głównym celem jest możliwość zarządzania. Jest za wcześnie. Hasło „premier z Krakowa” spaliło na panewce. Nie decydujmy kto będzie marszałkiem. Marszałek Sowa jest sprawdzony, ambicje należy odłożyć na bok". Kilka chwil później powiedział jednak: "Wzmocnienie PSL marszałkiem to jest dobre wyjście do kolejnych wyborów. PSL to pierwsza siła w województwie. Byłoby to z korzyścią dla partii". Rozmowa odbyła się przed przeliczeniem głosów z Krakowa.

W czwartek rano Grzegorz Lipiec, szef PO w Małopolsce powiedział, że kandydatem PO na marszałka będzie Marek Sowa. Jak powiedział o Soniku: "Bogusław Sonik jest naszym politykiem, radnym klubu PO, ale jego możliwości będą wykorzystane godnie. Przed negocjacjami z PSL nie przesądzam". Lipiec był jedynką w okręgu krakowskim, miał jednak uzyskać 13 tys. głosów (trzeci wynik). Drugi w kolejności w Krakowie z PO był Jerzy Fedorowicz (16 900 głosów).

Lipiec tak mówił o negocjacjach z PSL: "Wynik ludowców robi wrażenie. PO zajęła godne pozycje startowe. Mamy 14 mandatów i jesteśmy zadowoleni. Wielu nieżyczliwych skreślało nas i skazywało na pewną przegraną. Jednak sobie poradziliśmy". Nie wykluczył też że ludowiec będzie marszałkiem: "Wydaje się, że będzie jednak porozumienie w całym kraju. Tam, gdzie więcej radnych ma PO, marszałkiem pewnie będzie ktoś z PO. Niczego jednak nie przesądzam. To rozmowy na poziomie kraju".

Tego typu rozważania odbywają się nie tylko w Małopolsce. Nowy układ się właśnie tworzy. I to od przebiegu rozmów w Warszawie oraz na szczeblu poszczególnych województw będzie zależało, jak ukształtuje się nowa dynamika koalicyjna.

fot. magro_KR CC BY-NC 2.0


16:03

Kaczyński wspiera Kosztowniaka w Radomiu, Kopacz i Merkel w Krzyżowej

W czwartek Jarosław Kaczyński pojawił się w Radomiu, gdzie Andrzej Kosztowniak walczy o reelekcję z posłem PO Radosławem Witkowskim. To jedna z najciekawszych kampanii w kraju, przede wszystkim dlatego, że Radom to jednocześnie "miasto Ewy Kopacz" oraz teren uznawany za "bastion PiS". Kosztowniak dostał 38,4%, a jego konkurent - 29,5%.

Kaczyński wspomniał w trakcie konferencji prasowej o konieczności powtórzenia wyborów. Zapowiedział też, że na najbliższym posiedzeniu Sejmu PiS złoży propozycję ustawy o skróceniu kadencji nowych władzy samorządowych. Ewa Kopacz nie brała dziś udziału w kampanii, wraz z kanclerz Niemiec wzięło udział w obchodach 25. rocznicy „Mszy Pojednania” w Krzyżowej.

Kaczyński na konferencji przypomniał m.in. o niespełnionych obietnicach rządu Platformy związanych z regionem. "Miała być nowoczesna linia kolejowa do Radomia – nie ma jej nawet w planach. Miała być droga między Radomiem, Lublinem a Piotrkowem – została wyeliminowana z planów. Miała być obwodnica, nie ma, miał być ośrodek onkologiczny i rehabilitacja – też nie ma".

Dodał też, że: "Platforma, gdy mówi o pokoju, to szykuje się do wojny", a wybory w Polsce trzeba powtórzyć, niezależnie od ich wyniku. Kaczyński mówił: "Mamy problem z wiarygodnością wyborów, ale to nie oznacza, że nie należy brać w nich udziału. Trzeba wziąć w nich udział i bronić w ten sposób polskiej demokracji". Jak podkreśli, to co dzieje się teraz to "wstępna faza Białorusi". Prezes PiS ma dziś jeszcze w planie spotkanie z wyborcami w Zamościu.

To wszystko rozgrywa się na tle pojawiania się informacji z Wojewódzkich Komisji Wyborczych o ostatecznych wynikach wyborów do sejmików. Oto najważniejsze na tym etapie dane:


  • Komisja w województwie opolskim jako jedna z dwóch w kraju zakończyła prace. 9 mandatów zdobyła PO, 8 ludowcy, 7 Mniejszość Niemiecka, 5 PiS. Tylko jeden ma SLD. Platforma straciła 3 mandaty, PSL zyskało 6, SLD straciło aż 4. PiS nie zmieniło stanu posiadania.

  • W woj. kujawsko-pomorskim wygrała PO - to oficjalne wyniki. Partia Ewy Kopacz ma 14 mandatów (-2). Na dalszych miejscach PSL - 10 (+5),  PiS ma 7 (+1), SLD 2 (-4).

  • W Małopolsce nieoficjalne wyniki wskazują na zwycięstwo PiS (17 mandatów, +6), PO ma 14 mandatów (-3), PSL 8 mandatów (+4).

  • Na Podkarpaciu nieoficjalne wyniki pokazują zdecydowane zwycięstwo PiS. Jak podaje serwis Nowiny24, partia Jarosława Kaczyńskiego może liczyć na 19 (+4) mandatów, PSL na 10 (+3), PO na 4 (-3). SLD straciło wszystkie 4 mandaty.

  • W woj. świętokrzyskim dominuje PSL. Nieoficjalne wyniki wskazują na zdobycie przez ludowców 17 mandatów (+4), PiS ma 8 (+1), PO może liczyć na 2 (-4), SLD też na 2 (-2). Dostał się m.in. Krystian Jarubas, brat wpływowego marszałka województwa Adama Jarubasa.

  • W sejmiku województwa dolnośląskiego PO/Dutkiewicz mogą liczyć na 15-17 mandatów, 5 zdobył PSL (+4), 3 lub 4 tzw. separatyści. Wynik PiS to 11 mandatów. W 2010 PiS miał 7 mandatów. Radnym został m.in. Paweł Kukiz, startujący z listy separatystów.

  • W woj. lubuskim wygrywa PO - 10 mandatów (-1), PSL ma 8 (+3), PiS i SLD (strata 4 miejsc) mają po 5. 2 mandaty mają przypaść ugrupowaniu lokalnemu Wadima Tyszkiewicza, Lepsze Lubuskie.

  • Nieoficjalne wyniki - o których słyszymy - mówią o przewadze PO w woj. zachodniopomorskim. PO może liczyć na 12 mandatów (-4). 7 zdobył PSL (+4), PiS też 7  (+2), SLD na 3 (-3). 1 mandat może zdobyć komitet prezydenta Szczecina, Piotra Krzystka.

  • PiS wygrywa też nieoficjalnie w lubelskim. PiS ma 13 mandatów (+2), PSL ma 12 (+3), PO może liczyć na 7 (-2), SLD 1 (-3).


Ostateczne wyniki z wszystkich województw mogą być znane dopiero w piątek lub sobotę.

[Aktualizacja 18:00]: Najnowsze, nieoficjalne wyniki z Dolnego Śląska to: Platforma 16, PiS 9, PSL 5, Bezpartyjni 4, SLD 2. Dodano też wyniki z woj. lubelskiego i zachodniopomorskiego. 

fot. PiS


16:45

BLOG MIGALSKIEGO: Najgorsi i najlepsi politycy ostatnich 4 dni

Upłynęło prawie 100 godzin od chwili zamknięcia lokali wyborczych, co stanowi dobrą okazję do podsumowania zachowań  poszczególnych polityków w czasie „kryzysu liczeniowego”. Czy zdali oni egzamin? Jeśli tak, to którzy z nich? Jeśli nie, to dlaczego? Jak wypadł dla nich ów test?

Zacznijmy do dwojga polityków, którzy zdali test na odpowiedzialność najgorzej. Pierwszym z nich jest Ewa Kopacz. Ona po prostu zniknęła. W ciągu czterech kryzysowych dni po prostu nie pojawiła się publicznie, za zabrała głosu, nie skomentowała zaistniałej sytuacji, nie zaproponowała niczego, co byłoby pomocne organom państwa polskiego w poradzeniu sobie w ciężkich chwilach. Może zamknęła się w swoim domu, wraz z dziećmi, i ćwiczyła swoją strategię obronną ogłoszoną swego czasu na Politechnice? Tego nie wiemy. Wiemy natomiast, że z pierwszego poważnego testu na przywództwo pani premier wyszła osłabiona i pokazała, jak bardzo obowiązki szefa rządu ją przerastają. Trudno bowiem wyobrazić sobie kogokolwiek innego na jej miejscu, kto tak nieporadnie, by nie powiedzieć – tchórzliwie, zniknąłby na cztery doby.

Drugim politykiem, który całkowicie zaprzepaścił swój wizerunek państwowca i osoby poważnej, był – szanowany przeze mnie nie tak dawno – Jarosław Gowin. On z kolei, w przeciwieństwie do PEK, objawiał się aż nadto często. Problem tylko w tym, że za każdym razem z innym pomysłem. Zaczął wtorkowym wieczorem, jako pierwszy polski polityk, od żądania powtórzenia głosowania „przynajmniej na poziomie sejmików i powiatów”. Środowym rankiem żądał już jedynie powtórnego przeliczenia głosów. Zakończył w środę popołudniu karnie powtarzając za Jarosławem Kaczyńskim, że najlepszym rozwiązaniem jest akceptacja wyników wyborów i – prawie natychmiastowe – skrócenie nowo wybranym radom kadencji i rozpisanie nowej elekcji. W ciągu zaledwie 24 godzin były minister sprawiedliwości dwukrotnie zmienił zdanie w fundamentalnej dla państwa materii. Zresztą wybierając na początku i na końcu rozwiązania…bezprawne. Zwłaszcza jego początkowa propozycja nosiła znamiona całkowicie oderwanej od porządku prawnego i regulacji prawa wyborczego, bowiem – jak już wszyscy wiemy – nie ma w elekcji samorządowej możliwości unieważnienia wyborów na poziomie centralnym. Nie przeszkadzało to jednak Gowinowi w ułańskiej szarży na zdrowy rozsądek i porządek konstytucyjny.

Rozczarowali także – choć nie tak negatywnie, jak Kopacz i Gowin – Leszek Miller i Jarosław Kaczyński. Obaj zaproponowali bowiem rozwiązanie kuriozalne, o którym była już mowa, czyli akceptację wyników, przy natychmiastowym skróceniu kadencji nowo wybranym radom. Chcieli więc uznania wyborów za ważne, by zaraz potem głosować nad ustawą o skróceniu kadencji ważnie wybranym 47 tysiącom radnych. Oznaczałoby to, że za 2-3 miesiące mielibyśmy nową elekcję. Pomijając kwestie techniczne - czyli takie, kto miałby przeprowadzić te wybory, przy jakim systemie komputerowym, jakimi kosztami, przy jakiej frekwencji itp. – to najpoważniejszym zarzutem wobec pomysłu obu…premierów, jest to, że najprawdopodobniej Trybunał Konstytucyjny uznałby taką ustawę za oczywiście niekonstytucyjną. Trudno bowiem wyobrazić sobie, by zgodził się na taki precedens, który w przyszłości mógłby zostać wykorzystywany przez większość sejmową, do kwestionowania wyników elekcji samorządowych, jeśli stałyby one w sprzeczności z oczekiwaniami owej większości. Jak tak doświadczeni politycy mogli uważać, że ich pomysł może naprawdę rozwiązać „kryzys liczeniowy”? Czy naprawdę sądzili, że to dobre i realne rozwiązanie? A może obaj, będąc starymi lisami, jedynie markowali branie się za bary z problemem państwa? Jeśli tak, to oblali test z odpowiedzialności i wykazali się daleko idącą niefrasobliwością, proponując w trudnym czasie pomysły, o których wiedzieli, że nie znajdą poparcia PO i PSL oraz że nie ostaną się przed TK.

Najlepiej zachował się prezydent. Piszę to z pewnym zdziwieniem, bo rzadko go komplementuję, ale zaproponował on dokładnie to, co winien był w takiej chwili zaproponować – wezwał do „ręcznego” dokończenia liczenia głosów i zapowiedział reformy prawa wyborczego oraz zmiany personalne i strukturalne w PKW. Zrobił więc to, czego moglibyśmy oczekiwać od głowy państwa – uspokoił sytuację, obiecał konieczne zmian, zatrzymał destabilizację państwa.

Niestety – treść oświadczenia Bronisława Komorowskiego stała w sprzeczności z jej formą. Zupełnie niepotrzebnie użył sformułowania „odmęty szaleństwa” na określenie tych pomysłów, które wzywały do powtórzenia wyborów. Nawet jeśli miał rację, a miał, że nie są to propozycje dobre i konstytucyjne, to winien był unikać takiego języka i takich określeń. Prezydent powinien też, zamiast zapraszać do siebie prezesów SN, NSA i TK, zwołać albo Radę Gabinetową, albo posiedzenie liderów partyjnych – to byłoby o wiele lepszym rozwiązaniem, niż herbatka z trzema naburmuszonymi prezesami.

Ale Komorowski i tak, chyba jako jedyny polityk, zrobił to, co do niego należało. Nie narzekał, nie wymyślał kosmicznych rozwiązań, nie bajdurzył, nie zniknął i nie zmieniał zdania co sześć godzin. Zaproponował konkretne i sensowne posunięcia.

Warto zapamiętać ten test – pokazał on bowiem, jak niezdarną mamy klasę polityczną; jak niezdolną do działań państwowych; jak bardzo skorą do partyjniactwa i grania kryzysem państwa lub jego instytucji. Jeśli ktoś nam nieprzychylny przyczyniał się do chaosu informacyjnego i sprawdzał zachowania i reakcję organów państwa i polskiej klasy politycznej, to trzeba ze smutkiem przyznać, że ten test nie wyszedł nam za dobrze. Ktoś nam nieprzyjazny mógłby się więc z niego cieszyć. My do takiej radości powodów nie mamy.

fot. KPRM


18:01

PO może z łatwością opóźnić głosowanie nad skróceniem kadencji samorządów aż do wyborów w 2015

To, że ustawa skracająca kadencję nowych władz samorządowych - Jarosław Kaczyński zapowiedział dzisiaj złożenie jej na przyszłotygodniowym posiedzeniu Sejmu - nie znajdzie w parlamencie większości, wydaje się być pewne. Mniej oczywisty jest harmonogram jej procedowania, bo w parlamencie kierowanym przez Platformę taki projekt może zostać zablokowany aż do wyborów. Dla PO to najlepsze wyjście z możliwych.

Głosowanie "za" skróceniem kadencji - o ile byłoby to możliwe prawnie - to wielotygodniowy polityczny chaos, który obciążyłby przede wszystkim władze. Konstytucjonaliści mają wątpliwości, czy taka ustawa jest zgodna z ustawą zasadniczą. Głosowanie "przeciw” to polityczne paliwo dla Jarosława Kaczyńskiego. Lider PiS mógłby łatwo wykorzystać argument, że PO nie chce powtórzenia wyborów, które były albo nieprawidłowo przeprowadzone, albo wręcz sfałszowane, chociaż na tym etapie PiS unika bezpośrednich oskarżeń o fałszerstwo.

Do wyborów parlamentarnych pozostało zaledwie mniej więcej 11 miesięcy. To wystarczająco mało czasu, by projekt zablokować na którymś etapie parlamentarnej ścieżki. W takim wypadku opozycja nie będzie mieć wielkiego pola manewru. Można co prawda złożyć wniosek o uzupełnienie porządku obrad, ale marszałek ma na to 4 miesiące.

Jeżeli posłom udałoby się przeprowadzić dwa czytania projektu, to zawsze głosowanie można przesuwać w nieskończoność na kolejne posiedzenie. Niedawno opisywaliśmy na 300polityce projekty, które utknęły w Sejmie. Odkładanie głosowania w sprawie przywrócenia stosowania uboju rytualnego to wręcz modelowy przykład - miało ono odbyć się w maju, a w dalszym ciągu do niego nie doszło.

Z czysto politycznego punktu widzenia, cel złożenia takiego projektu jest oczywisty. PiS, które po raz pierwszy od kilku lat wygrało wybory - przynajmniej według exit-poll, staje w obronie demokracji i praworządności. Faktycznie nie sposób zarzucić Kaczyńskiemu, że domaga się powtórzenia głosowania z powodu wyborczej porażki. Pytanie, czy PiS cokolwiek zyska, jeżeli projekt zostanie zamrożony.

Fot. Sejm


20:48

OBRAZ DNIA: PO jednak wygrywa na Śląsku, PiS odcina się od protestu w PKW, RZ: Wybory w 2015 zagrożone, Sasin: debata z HGW w sobotę o 18

-- DZIENNIK ZACHODNI NIEOFICJALNIE: TO PO WYGRYWA NA ŚLĄSKU: “Z nieoficjalnych wyników, do jakich dotarł Dziennik Zachodni wynika, że w wyborach do Sejmiku Śląskiego wygrała Platforma Obywatelska zdobywając 18 mandatów”. http://dziennikzachodni.pl/artykul/3655186,tylko-w-dz-nieoficjalne-wyniki-po-wygrywa-na-slasku-wybory-samorzadowe-2014,id,t.html

-- PIS ZDECYDOWANIE NEGATYWNIE OCENIA DZISIEJSZE WYDARZENIA POD SIEDZIBĄ PKW - pisze w oświadczeniu Marcin Mastalerek: “Wtargnięcie do instytucji państwa i jej okupacja nie są rozwiązaniem problemu i mogą tylko pogłębić chaos, który jest związany z przedłużającym się procesem podania wyników wyborów samorządowych. Nawet dobre intencje i słuszne obywatelskie niezadowolenie nie mogą być powodem tego rodzaju działań, które obserwujemy dziś w siedzibie PKW. Niepokój obywateli, w sytuacji kiedy w uzasadniony sposób została podważona wiarygodność procesu wyborczego powinien być wyrażany w ramach przedsięwzięć, które przewiduje system demokratyczny”.

*****

#KROPKA NAD I:

-- MAREK SIWIEC O OKUPACJI PKW: Uważam, że gdy zaczyna się grać tak jak Jarosław Kraczyński zasadami demokratycznymi, to wystarczy iskra.

-- ADAM BIELAN: Rozumiem demonstrację pod PKW. To skandaliczna sytuacja [z wyborami], ale nie powinno się zajmować budynku PKW. Wczoraj można było to rozwiązać metodami politycznymi. Na spotkaniu był tylko Miller, Gowin i Kaczyński.

-- BIELAN: Dziś rośnie fala niezadowolenia z tego, co się dzieje. Została podważona rzecz fundamentalna - zaufanie obywateli do procesu wyborczego.

-- MONIKA OLEJNIK: Miller i Kaczyński udają, że nie ma sądów w Polsce.

*****

-- JACEK SASIN W TV REPUBLIKA: Debata z Hanną Gronkiewicz-Waltz odbędzie się najpewniej w sobotę o godzinie 18.00. Będzie najpewniej jedna debata.

-- NIK OSTRZEGA: PKW NIE JEST GOTOWA DO PRZEPROWADZENIA PRZYSZŁOROCZNYCH WYBORÓW: “Do takiego wniosku doszli przedstawiciele Najwyższej Izby Kontroli już po kilkudziesięciu godzinach od rozpoczęcia kontroli w Państwowej Komisji Wyborczej. Wedle ich ustaleń w PKW nawet nie ruszyły przygotowania do rozpisania przetargów na systemy informatyczne, które miałyby pomóc zliczać głosy w wyborach prezydenckich wiosną i parlamentarnych na jesieni”.

-- ANDRZEJ STANKIEWICZ DALEJ: “ - Kontrolę w PKW przyspieszyliśmy m.in. po to, żeby sprawdzić, czy kłopoty w wyborach samorządowych to jednostkowa historia. Okazało się, że nie. Od strony technicznej przeprowadzenie przyszłorocznych wyborów jest zagrożone. Dziś Komisja nie byłaby w stanie ich zorganizować. To kompromitacja - twierdzi nasz zaangażowany w kontrolę rozmówca”. http://rp.pl/artykul/16,1158933.html

-- JAN ROKITA W FPF O RADYKALNEJ POSTAWIE LESZKA MILLERA: Waham się, czy mam przyjąć prostacką interpretację, że Miller tak się załamał pod wpływem swojej porażki, że oszalał. A tak słyszę na prawo i lewo. Czy też jest tak, że to druga możliwa hipoteza, że Miller chce przekazać opinii publicznej swój sprzeciw wobec fałszerstw wyborczych, o których wie, ale nie chce tego publicznie powiedzieć, bo nie ma dowodów i obawia się o proces. Jeśli ktoś tak radykalnie występuje przeciwko wyborom, to musiało się stać coś nadzwyczajnego.

-- ROKITA PROPONUJE POWOŁANIE KRAJOWEGO KOMISARZA WYBORCZEGO: Komisarze nie zdają egzaminu. Odpowiedzialność nie może być rozmyta.

-- JUTRO O 8:30 w Warszawie (Al.Jana Pawła II/Al.Solidarności) odbędzie się "Błękitny poranek" z udziałem Hanny Gronkiewicz-Waltz.

-- JAROSŁAW KACZYŃSKI WSPIERA KOSZTOWNIAKA W RADOMIU, KOPACZ I MERKEL W KRZYŻOWEJ + AKTUALNA LISTA NIEOFICJALNYCH WYNIKÓW W SEJMIKACH. https://300polityka.pl/news/2014/11/20/kaczynski-wspiera-kosztowniaka-w-radomiu-kopacz-i-merkel-w-krzyzowej/

-- PLATFORMA MOŻE Z ŁATWOŚCIĄ OPÓŹNIĆ GŁOSOWANIE NAD SKRÓCENIEM KADENCJI SAMORZĄDÓW AŻ DO WYBORÓW W 2015 - piszemy na 300polityce: “Głosowanie ‘za’ skróceniem kadencji - o ile byłoby to możliwe prawnie - to wielotygodniowy polityczny chaos, który obciążyłby przede wszystkim władze. Konstytucjonaliści mają wątpliwości, czy taka ustawa jest zgodna z ustawą zasadniczą. Głosowanie ‘przeciw’ to polityczne paliwo dla Jarosława Kaczyńskiego. Lider PiS mógłby łatwo wykorzystać argument, że PO nie chce powtórzenia wyborów, które były albo nieprawidłowo przeprowadzone, albo wręcz sfałszowane, chociaż na tym etapie PiS unika bezpośrednich oskarżeń o fałszerstwo”. https://300polityka.pl/news/2014/11/20/po-moze-z-latwoscia-opoznic-glosowanie-nad-skroceniem-kadencji-samorzadow-az-do-wyborow-w-2015/

-- AGATA NOWAKOWSKA: MILLER POPEŁNIŁ POLITYCZNE SAMOBÓJSTWO: “Siadając przy jednym stole z politykami PiS, którzy do niedawna siedem swoich porażek z rzędu, pokrętnie tłumaczyli ‘fałszerstwami’, a których Miller bez ogródek nazywał ‘oszołomami’, lider SLD strzelił samobója, po którym partia już naprawdę może pójść w rozsypkę (...) Zbratanie Millera z Kaczyńskim, jak nazwał to prezydent Bronisław Komorowski w ‘odmętach szaleństwa’, miałoby zapewne jeden skutek: gdyby jakimś cudem doszło do powtórki wyborów, SLD dostałoby już nie 8,8 proc. głosów, ale 1-2. Leszek Miller ciężko na to pracuje”. http://wyborcza.pl/1,75248,16998709,Miller_popelnil_wlasnie_polityczne_samobojstwo.html

-- PIOTR ZAREMBA SCEPTYCZNIE O PODWAŻANIU WYBORÓW: “Na miejscu PiS podważałbym wybory tylko w jednym przypadku: gdyby wyniki ostateczne do sejmików, na które wciąż czekamy, drastycznie rozmijały się z exit pollem. Na przykład, gdyby PiS stracił prowadzenie na rzecz kogoś innego (PSL?). W takim przypadku stawka byłaby jasna. Ale jeśli PiS zachowałoby prowadzenie, nie powinno się lekkomyślnie wyrzekać dopiero co odtrąbionego sukcesu. Naturalnie trzeba by nadal głośno narzekać i domagać się wymiany PKW, składać najbardziej drastyczne wnioski, poza tym jednym”.

-- ZAREMBA DALEJ: “Prezes PiS wiele razy lubił jechać po bandzie i w końcu wygrywał. Miewał rację. Tym razem wynik, ba satysfakcja z wyniku, interesuje go mniej. Stawia na totalną rozgrywkę, być może jej celem jest zakwestionowanie legitymacji systemu III RP, w paradoksalnym sojuszu z Gowinem i nawet Millerem”. http://wpolityce.pl/polityka/222717-pis-powinien-zadac-wywrocenia-stolika-na-pewno-wtedy-kiedy-wyniki-ostatecznie-ogloszone-beda-radykalnie-rozne-od-exit-pollu-czy-w-innym-przypadku-mam-watpliwosci

-- CBOS: NAJLEPSZE NOTOWANIA PREZYDENTA W HISTORII: “W listopadzie CBOS zarejestrował najlepsze notowania głowy państwa w tej kadencji. Prezydenturę Komorowskiego pozytywnie ocenia 76 proc. badanych. Spadają za to notowania Sejmu. Odsetek osób źle oceniających pracę izby zwiększył się o 7 pkt proc”. http://pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_www.pap.pl&_PageID=1&s=infopakiet&dz=kraj&idNewsComp=&filename=&idnews=188789&data=&status=biezace&_CheckSum=-442758057

*****

FAKTY TVN

-- KATARZYNA KOLENDA-ZALESKA: Prawo nie daje żadnych podstaw do unieważnia wyborów.

-- ANDRZEJ ZOLL: To, że nie funkcjonuje system obliczania głosów, nie znaczy, że tych wyborów nie możemy policzyć.

-- KOLENDA-ZALESKA: W Białymstoku wpłynęły 3 protesty, w województwie małopolskim 2, w Szczecinie 1, w Słupsku 3.

-- JAROSŁAW KACZYŃSKI: W momencie, w którym zaakceptowalibyśmy niewiarygodne wyniki wyborów, zmienilibyśmy polski ustrój. Polska zostałaby radykalnie przesunięta na Wschód.

-- MARIUSZ BŁASZCZAK: Chcemy, żeby ta kadencja została skrócona. Projekt ustawy złożymy w ciągu kilku dni tak, żeby mógł być przedmiotem obrad Sejmu, który rozpoczyna swoją pracę w najbliższą środę.

-- KOLENDA-ZALESKA: SLD, od wczoraj zaskakujący sojusznik PiS-u, już się waha, czy poprze ten pomysł.

-- DARIUSZ JOŃSKI: To na tyle poważny temat, że nie da się dzisiaj odpowiedzieć: tak czy nie.

-- RAFAŁ GRUPIŃSKI: Tego rodzaju pomysł z ograniczeniem nowej kadencji jest niekonstytucyjny.

-- EUGENIUSZ GRZESZCZAK: Nie można popierać pomysłów nierealnych, które są pomysłami politycznymi.

-- PIOTR WINCZOREK: To czysto instrumentalne wykorzystywanie prawa do załatwienia jakiejś politycznej sprawy.

-- ZOLL: To gry w interesie partii, a nie państwa.

-- BŁASZCZAK: Żelaznym argumentem na powtórzenie wyborów jest to, że tak wiele głosów było nieważnych.

-- KOLENDA-ZALESKA: Na kolejne wybory, już w maju prezydenckie, jeszcze nawet nie ogłoszono przetargu.

-- KOLENDA-ZALESKA DALEJ: Szans na powtórzenie wyborów nie ma żadnych, ale jest szansa na usprawnienie procesu wyborczego w Polsce. Tym powinni zająć się politycy, a nie politycznym żerowaniem na kompromitującym bałaganie.

-- KRZYSZTOF SKÓRZYŃSKI W PKW: Jutro PKW ma wreszcie podać oficjalne i pełne wyniki wyborów do sejmików wojewódzkich. PKW co prawda dodaje “prawdopodobnie”, ale to liczenie jest na ostatniej prostej.

-- SKÓRZYŃSKI: Zmiany [personalne] są bardzo prawdopodobnie, ale po II turze wyborów, czyli po następnej niedzieli. Nawet nie w PKW, ale w KBW.

-- RADOSŁAW SIKORSKI: Zamierzam zwrócić się do PKW, ale także do rządu i komisji sejmowych i spróbować znaleźć środki w obecnie procedowanym budżecie państwa na przyszły rok, tak, abyśmy mieli tego fiaska ponownie.

*****

WIADOMOŚCI TVP

-- “Fałszerze, fałszerze” - początek materiału Kamila Dziubki to demonstracja przed PKW i okupacja sali konferencyjnej PKW.

-- CZAPLICKI WE WTOREK: Nie wiem skąd wziął się szum.

-- KAMIL DZIUBKA: W niektórych okręgach liczba nieważnych głosów to 20 proc.

-- W materiale też spot PKW.

-- JAROSŁAW KACZYŃSKI W RADOMIU: W momencie, w którym byśmy zaakceptowali niewiarygodne wyniki wyborów, zmienilibyśmy polski ustrój. Polska zostałaby radykalnie przesunięta na Wschód.

-- LESZEK MILLER: Są takie sytuacje w państwie, kiedy lewica spotyka się z prawicą, w dziele kooperacji przeciwstawiając się istotnym zagrożeniom.

-- MARCIN KIERWIŃSKI: Nigdy nie sądziłem, że Leszek Miller będzie chciał być przystawką prezesa Kaczyńskiego.

-- ZOLL: Nie widzę żadnych podstaw, bo to musiałoby być udowodnione złamaniem prawa.

-- WŁODZIMIERZ CIMOSZEWICZ O AWANTURNICTWIE POLITYCZNYM W MATERIALE DOBROSZ-ORACZ O SOJUSZU PIS-SLD: Leszek Miller zachowuje się nieodpowiedzialnie, to ucieczka od klęski.

-- KRZYSZTOF GAWKOWSKI O “DEMOKRACJI WYRZUCONEJ DO KOSZA”.

-- RYSZARD CZARNECKI: Jeśli jesteśmy czymś przerażeni, to farsą wyborczą.

*****

WYDARZENIA POLSATU

-- SZKODA, ŻE ODCHODZI SYMBOL, KTÓRY TOWARZYSZYŁ NAM PRZY WSZYSTKICH WYBORACH - wypowiedź Marka Chmaja na czołówce.

-- PO TEJ KOMPROMITACJI POWINNY POSYPAĆ SIĘ GŁOWY - wypowiedź Dariusza Jońskiego na czołówce.

-- TE WYBORY POWINNY BYĆ POWTÓRZONE - wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego na czołówce.

-- NIE WIDZĘ PODSTAW, BY TAK JAK PIS I SLD, MÓWIĆ O SFAŁSZOWANIU WYBORÓW - wypowiedź Marcina Kierwińskiego na czołówce.

-- JAROSŁAW GUGAŁA: Dymisja szefa KBW nie uspokoiła nastrojów.

-- PIOTR MICHALAK: Nie wiadomo, kiedy wyniki ogłosi największa z komisji - w Warszawie.

-- MICHALAK DALEJ: Prognozy z przedwyborczych spotów okazały się zbyt optymistyczne.

-- Kazimierz Czaplicki ogłosił, że tuż po drugiej turze poda się do dymisji.

-- MICHALAK: Zdaniem prof. Zolla winni są politycy, którzy nie pomyśleli o dodatkowych funduszach na wyborczy system informatyczny.

-- ANDRZEJ ZOLL: Tu jest źródło nieszczęścia. PKW sygnalizowała parlamentowi, że są w trudnej sytuacji.

-- Marszałek Sejmu zapowiedział, że środki na organizowanie wyborów zostaną powiększone.

-- GUGAŁA: Do siedziby PKW weszli zwolennicy PiS i mniejszych partii prawicowych. Wcześniej protestowali przed budynkiem.

-- JAROSŁAW KACZYŃSKI: W momencie, w którym zaakceptowalibyśmy niewiarygodne wyniki wyborów, zmienilibyśmy polski ustrój. Polska zostałaby radykalnie przesunięta na Wschód.

-- GRZEGORZ KĘPKA: Powtórzenia wyborów chce też Leszek Miller. Obaj liderzy są zgodni, choć dzieli ich przeszłość, a politycy PiS od 13 lat mają zakaz współpracy z SLD.

-- LESZEK MILLER: Są takie sytuacje w państwie, kiedy lewica spotyka się z prawicą, w dziele kooperacji przeciwstawiając się istotnym zagrożeniom.

-- JANUSZ PALIKOT: Jeśli doprowadzimy do sytuacji, że Kaczyński z Millerem będą decydować, które wybory są ważne, to zapewniam państwa, że będą ciągle wygrywać ci, którzy rządzą.

-- EUGENIUSZ GRZESZCZAK: Nie mogą stwierdzać ważności czy nieważności wyborów. Takim organem są sądy.

-- MAREK CHMAJ: Te propozycje są niepoważne i niedojrzałe. To propozycje, które mają złamać wolę wyborców wyrażoną przy akcie wyborczym.

-- KĘPKA: To prawdopodobnie najpoważniejszy kryzys naszej demokracji od 25 lat.


21:42

Uchwała PKW. Przerwanie prac "aż do usunięcia zagrożenia". To efekt okupacji budynku Komisji

Po wtargnięciu kilkudziesięciu osób do siedziby PKW, Komisja przerywa pracę aż do czasu "usunięcia zagrożenia" - to treść uchwały, która jest pierwszą poważną konsekwencją okupacji budynku, która rozpoczęła się w czwartek wczesnym wieczorem. Na miejscu jest kilkadziesiąt osób, w tym Ewa Stankiewicz i Grzegorz Braun.




To wszystko stawia pod znakiem zapytania jutrzejsze ogłoszenie wyników wyborów do sejmików. Nie ma też żadnych wątpliwości, że eskalacja sytuacji stawia też w coraz trudniejszej sytuacji koalicję rządzącą. W mediach i wśród polityków już wkrótce mogą się pojawić pytania, czy ktokolwiek kontroluje kryzys wokół wyborów.

Ewa Stankiewicz zapowiedziała na antenie TV Republika okupację aż do rezygnacji członków PKW.





fot. Krzysztof Berenda na TT