Nienawiść do Tuska jest dla prezydenta ważniejsza od Wojska Polskiego
- Sikorski
Gorący temat
15.11.2014
14:24
Dyskusja o skuteczności mediów społecznościowych w kampaniach wyborczych wyborczych na pewno powróci już wkrótce. Ale eksperyment, który przeprowadził Facebook w 2012 roku - i który stał się niedawno tematem gorącej debaty w amerykańskich mediach, dobitnie pokazał, że ten serwis społecznościowy może bez większego wysiłku zmienić frekwencję wyborczą. O bez wiedzy wyborców.
Eksperyment, o którym jako pierwszy napisał serwis Mother Jones, polegał na sztucznym zwiększeniu u konkretnej grupy użytkowników liczby pojawiających się u nich na Facebooku treści związanych z polityką, udostępnianej wcześnie przez ich znajomych. W ciągu trzech miesięcy przed wyborami prezydenckimi w 2012 zmiana dotknęła 1,9 miliona ludzi w USA - i to bez ich wiedzy. Algorytm, który zarządza tym, jak wygląda NewsFeed konkretnego użytkownika, jest jednym z kluczowych elementów serwisu. Zmiany, które dotykają go mają wpływ na kampanie reklamowe, polityczne i nie tylko. W tym eksperymencie celem było dopracowanie innego narzędzia - "I Voted", czyli możliwości ogłoszenia w dniu głosowania, że oddało się głos. To niewinne narzędzie profrekwencyjne, ale eksperyment Facebooka budzi wątpliwości etyczne.
Mother Jones - powołując się na jednego z naukowców zaangażowanych w przebieg badań - podaje, że u użytkowników, który sztucznie zwiększono liczbę politycznych tematów, głosowali częściej, byli także bardziej zaangażowani i świadomi tego, co robi ich rząd. Takie były wyniki specjalnego badania, które Facebook przeprowadził na tej członkach tej grupy po wyborach.
W niektórych kampaniach wyborczych w USA (i nie tylko) o zwycięstwie lub porażce decydowała czasami różnica ułamka punktu procentowego. Eksperymenty Facebooka z narzędziami pro-frekwencyjnymi pokazują, że firma dzięki swojej gigantycznej liczbie użytkowników może w łatwy sposób zwiększać frekwencje w wyborach - i niekiedy w sposób, który nie jest komunikowany jej użytkownikom i w żaden sposób nie jest regulowany prawnie.
To ma liczne konsekwencje. Facebook zastrzegał, że nie będzie prowadzić żadnych eksperymentów na tym tle. Ale eksperyment opisany przez "Mother Jones" dobitnie pokazuje, że ten nowy świat kampanii wyborczych w internecie nie jest światem w którym wszystko jest takie, jak się wydaje. I pokazuje też, że kampanie w social media rzeczywiście mogą mieć duży wpływ na to, co dzieje się w prawdziwym głosowaniu. To przede wszystkim kwestia ich skali.
Nienawiść do Tuska jest dla prezydenta ważniejsza od Wojska Polskiego
- Sikorski
Gorący temat
Nie ma czasu do stracenia
- Czarnek wzywa do realizacji planu NBP ws. 185 mld
live
My się nie zgodzimy na bezprawie
- Szefernaker pytany o sędziów TK
live
Głos rozsądku nie jest słyszalny przez premiera
- Szefernaker o słowach Kosiniaka-Kamysza
Gorący temat
Decyzja przeciwko bezpieczeństwu Polski. Interes partyjny zwyciężył nad odpowiedzialnością
- Kosiniak-Kamysz o wecie Nawrockiego
Gorący temat
Będzie uchwała rządu
- Szłapka o planie B ws. SAFE
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.