Relacja Live

05.11.2014

10:34

Kaczyński w Sejmie o empatii i pakcie socjalnym PiS - kluczowe punkty

"Obawiam się, że wszystko będzie po staremu" - tak Jarosław Kaczyński skomentował nieobecność Ewy Kopacz na posiedzeniu klubów PiS i Sprawiedliwej Polski w Sejmie. Jego krótkie przemówienie było poświęcone propozycjom PiS i reformie 67.  To jest teraz centralny element przekazu partii: cofnięcie reformy emerytalnej i wprowadzenie pomysłów PiS to test dla Ewy Kopacz, czy realizuje swoje hasło wyborcze.

PiS nazywa swoje propozycje "paktem socjalnym Bliżej Ludzi", a projekt odpowiedniej uchwały został w środę rano złożony w Sejmie. Dotyczy nie tylko cofnięcia reformy, ale też m.in. wprowadzenia stałej ceny leków refundowanych (8-9 zł) czy zwolnienia od podatku dochodowego osób pobierających świadczenia społeczne mniejsze niż 1200 zł miesięcznie.

Kaczyński o Ewie Kopacz i PO 


  • Deklaracja "bliżej ludzi" jest deklaracją pustą - stwierdził lider PiS, odnosząc się do wyniku wcześniejszego głosowania w Sejmie (ws. przerwy i zwołania Konwentu Seniorów dot. pakietu propozycji PiS). Jak jednak zapowiedział, jest otwarty na dyskusję także później.

  • "Nam nie są potrzebne kolejne odnowy, tylko nowa jakość rządzenia. A to może zapewnić tylko PiS".


Kaczyński o reformie emerytalnej i pakiecie PiS 

  • "Te przepisy muszą być zmienione, powiedziałem to z mównicy sejmowej, i jeszcze raz to potwierdzam. Te przepisy są nieludzkie. Nie tą drogą trzeba iść" - podkreślił Kaczyński.

  • Trzeba sie liczyć z interesami ludzi, a nie z interesami grup nacisku. "Mamy program likwidacji bezrobocia"

  • Jak powiedział Kaczyński: "Możemy z podniesionym czołem mówić o losie zwykłych Polaków, jest ogromna sfera niedostatku, sfera ukrywana, sfera bolesna. Muszą o tym myśleć nie tylko ludzie dotknięci całą sytuacja, ale także ludzie, którzy odczuwają empatię. A każdy uczciwy człowiek ma w sobie to szczególne uczucie".

  • "Dlatego tak bardzo chcieliśmy o tym rozmawiać z panią premier, przekonać się, czy hasło bliżej ludzi jest hasłem prawdziwym, czy jest to kolejny zabieg marketingowy i czy będzie wszystko po staremu. Ja się obawiam, że to drugie".

  • Kaczyński przyznał, że realizacja całego pakietu PiS kosztowałaby około 12-13 miliardów złotych, "ale sfery niepodatkowane to znacznie więcej".

  • "Potrzebna jest władza autonomiczna i suwerenna, której suwerenem są Polacy, a nie wewnętrzne czy zewnętrzne grupy, koncerny, obce państwa".


fot. PiS


09:49

Wypowiedzi poranka. Brudziński: Sejm jest miejscem debaty. Rostowski: Nie miałem nadzorować prac ministrów

-- JACEK ROSTOWSKI W KONTRWYWIADZIE RMF O TYM DLACZEGO NIE ZOSTAŁ DORADCĄ KOPACZ: Można powiedzieć odpowiedź na to w trzech literach: PSL. Mówię PSL, ale tak naprawdę myślę, że może szczególnie pan przewodniczący. Intencja pani premier była, żebym po prostu koordynował wdrażanie postanowień expose. W żaden sposób nie miałem być osobą, która by nadzorowała jakiegokolwiek innego ministra.

-- ROSTOWSKI O PARTII BALCEROWICZA: Z całym szacunkiem, partia, która byłaby tak firmowana przez Ryszarda Petru i Władka Frasyniuka czy nawet Leszka Balcerowicza, to nie jest powód, żeby nie spać nocami. Oczywiście jest pewne niebezpieczeństwo, bardzo źle by było, gdyby taka partia otrzymała 4,9 proc. i te głosy byłyby stracone dla liberalizmu. Byłoby mniej niebezpieczne, gdyby było inaczej.

-- JANUSZ PALIKOT O ZAPROSZENIU KOPACZ W TOK FM: Wreszcie przejście do konkretów z deklaracji w expose, żeby szukać konkretnych działań ponad podziałami partyjnymi. Od początku traktowałem poważnie deklaracji pani premier, popierałem rząd. Chcemy przedstawić własne projekty ustaw, np. oddzielenie łączenia funkcji radnych od pracy w spółkach zależnych, należących lub współnależących do samorządów. PiS nie może stawiać warunków, które premier Kopacz nie może spełnić. Zaproszenie Kopacz na posiedzenie klubów PiS i SP wynika z jakichś dziwnych kompleksów.

-- O KADENCYJNOŚCI: Im mniejsza miejscowość, tym dłużej trwa władza [samorządowca]. Ludzie na bazarach podzielają dwa argumenty przemawiające za ograniczeniem kadencyjności: jeśli jest perspektywa kolejnych kadencji, to nie ma w samorządowcach motywów do wprowadzania dalszych zmian i trudnych decyzji. Po drugie, najlepsi nawet ludzie – i to widzimy na przykładzie wielu miast – się wypalają.

-- WIELOWIEYSKA DO PALIKOTA: To jest fajne, jak pan robi takie zwroty o 180 stopni i broni Pan Kopacz, inaczej, niż jeszcze pół roku temu...

-- PALIKOT: Nie jestem bezkrytycznym zwolennikiem pani Kopacz, daliśmy pani premier kredyt zaufania, ale jednocześnie mówimy: „sprawdzam”. Szefowa rządu nie może udawać, że nie jest politykiem, bo jest w tej polityce od 20 lat. To jest taka próba, może trochę sztuczna, przełamania takiego paradygmatu polskiej polityki, że jest spór. Może ona sama pakuje się w ślepą uliczkę, bo w końcu ta odpowiedzialność do niej przyjdzie.

-- PALIKOT O GŁOSOWANIU WS. SIKORSKIEGO: Im szybciej się rozstrzygnie ta sprawa, tym lepiej. My się najprawdopodobniej wstrzymamy od głosu, nasz klub zbierze się jutro.  Nawet najgłupsze zachowanie nie przekreśla dorobku osoby, która jest od dwóch dekad w polityce. Ale Sikorski stracił część autorytetu. Testem „sprawdzam” będzie to, czy chcą [Kopacz i Sikorski] innego języka w polskiej polityce [chodzi o wprowadzenie pakietu demokratycznego, np. odpowiadania Kopacz przez godzinę co miesiąc na pytania parlamentarzystów]. Dajmy czas na debatę, bo dziwne jest to, że poseł musi uciekać się do jakichś kruczków prawnych, żeby zabrać głos.

-- PALIKOT O DZIAŁANIACH SCHETYNY: Za wcześnie, żeby to ocenić. Ciekawe, jakie ma pomysły odnośnie do konfliktu na Ukrainie. Trzeba rozpocząć dialog między Polską i Rosją, tego dialogu dziś nie ma. A sankcje uderzają też w nas. Musimy przełamać tę niechęć do współpracy z Rosją. Grupa Wyszechradzka jest rozbita, jest ileś tam trudnych zadań w polskiej polityce zagranicznej. Funkcja szef MSZ jest jedną z najbardziej palących funkcji w polskiej polityce.

-- JANUSZ PIECHOCIŃSKI W TVP INFO: Nie ma napiętych relacji między marszałkiem Sejmu a panią premier.  Czy dyskusje o tym, czy RS chlapnął, czy nie chlapnął, są dobre dla polskiej polityki? Trzeba sprawę jak najszybciej zamknąć. Jestem w pełni przekonany, że decyzja o terminie głosowania była uzgodniona.

-- PIECHOCIŃSKI O WTORKOWYM SPOTKANIU W BELWEDERZE: Spotkanie u prezydenta dotyczyło strategii PO na kolejny rok.

-- PIECHOCIŃSKI O DEBACIE NAD SIKORSKIM: Stało się. Im szybciej zostanie rozpatrzony wniosek i odbędzie się głosowanie, tym lepiej. Wyborcy sami powinni ocenić marszałka Sejmu w kolejnych wyborach. Mleko się wylało i kontynuowanie dyskusji nad tym mlekiem nie jest dobre. To był faul dla polskiej polityki, ale trzeba wygasić ten wątek.

-- PIECHOCIŃSKI O ZAPROSZENIU KOPACZ PRZEZ PRAWICĘ: To jest takie wzajemne szachowanie się. Chętnie porozmawiałbym z Jarosławem Kaczyńskim o jego wizji na państwo, bo nie wziął udziału w debacie po expose Kopacz. Gdybym miał zaproszenie na spotkanie PiS i SP, to bym przyszedł. Gdyby przyszła pani Kopacz na spotkanie, to mielibyście ucztę medialną, kto kogo rozjechał.

-- PIECHOCIŃSKI SCEPTYCZNIE O PAKIECIE DEMOKRATYCZNYM: Jeśli Pani Pawłowicz będzie w tym stylu odpytywała panią premier... Prezes Kaczyński nie skorzystał z okazji dyskutowania z panią premier po jej expose.

-- ANDRZEJ HALICKI W JNJ TVN24 O SIKORSKIM: To nie jest takie widzimisię, jest regulamin. Nie mam takiej pewności [czy można było przesunąć głosowanie], niezwłocznie oznacza najbliższą sesję.

-- HALICKI O NARADZIE W BELWEDERZE: Nie, nie, [to nie miało związku] premier Tusk będzie miał nową funkcję i też się żegna z nami. To nie ma związku z Sikorskim. Tak, PO stanie murem za marszałkiem, wniosek ma charakter polityczny.

-- O WPROWADZENIU GODZINY PYTAŃ: Mam wrażenie, że nasi politycy są bardzo często w parlamencie, problem jest nie z obecnością przedstawicieli rządu, tylko z dobrą obecnością przedstawicieli opozycji. Nie jest kłopotem obecność rządu, tylko opozycji.

-- O SPOTKANIU W KPRM: Na pewno znajdą się [tam dziś] ci, którzy pozytywnie odpowiadają na taką formułę dialogu.

-- JOACHIM BRUDZIŃSKI O PAKIECIE DEMOKRATYCZNYM W  RADIU ZET: To nie Sikorski proponuje ten pakiet, tylko PiS. Na polecenie Donalda Tuska Kopacz, jako marszałek Sejmu, schowała nasz projekt tego dotyczący do szuflady. Chodzi o to, byśmy byli bliżej ludzi, stąd nazwa naszego projektu uchwały, o której chcemy rozmawiać z PEK.

-- O SPOTKANIU PEK-JK: Propozycja współpracy została złożona przez prezesa Kaczyńskiego. Terenem współpracy jest Sejm.

-- OLEJNIK: Dama zaprasza, a pan prezes jest przecież dżentelmenem...

-- BRUDZIŃSKI: Owszem, jest, dlatego JK zaprosił panią premier. Miejscem debaty jest Sejm. Niech PEK stanie przed klubami PiS i SP i odpowie na pytania.

-- BRUDZIŃSKI ZAPOMNIAŁ, ZE POLSKA RAZEM I SOLIDARNA POLSKA TWORZĄ JEDEN KLUB W SEJMIE - później stwierdził, że to “Solidarna Polska Jarosława Gowina”

-- BRUDZIŃSKI: Kopacz przy świetle kamer nawraca się na prowincjonalizm. Czy z choinki się pani premier Kopacz urwała? No nie. Ale warto się z nią spotykać, jeśli nie będzie to kolejna szopka propagandowa, tylko poważna rozmowa. Prezes Kaczyński jako pierwszy zaproponował taką rozmowę. Prezes przyjąłby zaproszenie, gdyby pani premier przyszła na posiedzenie naszego klubu do Sejmu.

-- JAN BURY W “TRÓJCE” O SIKORSKIM: Wierzę w to, że marszałek Sikorski będzie pełnił swoją funkcję godnie i że ma klasę polityczną. A tę nie ocenia się po jednym zdaniu, tylko po wieloletniej działalności politycznej. Dajmy mu szansę, przed nim jeszcze rok w funkcji marszałka. On nie chowa głowy w piasek. Mógł zwlekać, a poddaje się pod głosowanie teraz.

-- O KOMISJI WS. WSI - Nie było u nas dyscypliny w tej kwestii i nie będzie, to jest kwestia uznaniowa. Dla nas nie jest to sprawa fundamentalna, ważna dla państwa. Nie chcemy, żeby ta kwestia dominowała w kampaniach wyborczych. Ja sam byłem za tym, żeby głosować nad wnioskiem o powstanie komisji. To jest właśnie demokracja w PSL. Mamy w tej sprawie wolność. Ja nie wiem, czy jest potrzebna taka komisja, może potrzebne są do wyjaśnienia sprawy inne instytucje? Choćby prokuratura, która zawiodła. Podobnie jak sąd (...) Mam wrażenie, że too gonienie króliczka.

-- O SPOTKANIU PEK-JK: Jeśli jest wola, żeby w samorządach coś zmienić, to trzeba było takie spotkanie zorganizować pół roku temu. Ale i tak dobrze by było, jeśli by się odbyło to spotkanie. Dziś wpisuje się to w kampanię wyborczą.

-- O WYPOWIEDZI SAWICKIEGO O “FRAJERACH”: Jeden wyraz, a on od trzech tygodni przeprasza za to słowo. Nie jestem członkiem rządu, więc nie mogę mówić za ministrów, ale mogę obiecać, że  rząd zrobi wszystko, by rekompensaty były jak największe. Sawicki od paru miesięcy jeździ po świecie szukać rynków zbytu na polskie warzywa i owoce

-- BEATA SZYDŁO W RDC O SCHETYNIE W SEJMIE: Jestem ciekawa co powie, on wcześniej czasami miał inne zdanie niż [rząd].

fot. RadioZET.pl

 


11:38

Samorządowy CBOS: Spada poparcie dla PO i PiS, wzrasta liczba niezdecydowanych

PO 24 (-4), PiS 23 (-3), PSL 7, SLD 5, Korwin 4, TR 1, niezdecydowani 30 (+8)

W wyborach do sejmików wojewódzkich – jak wynika z deklaracji osób zamierzających zagłosować – Platforma Obywatelska oraz Prawo i Sprawiedliwość z Polską Razem i Solidarną Polską uzyskałyby zbliżone poparcie (wskazuje je odpowiednio 24% i 23%). W porównaniu do zeszłomiesięcznych notowań poparcie dla obu tych komitetów spadło (odpowiednio o 4 punkty i 3 punkty procentowe), zwiększyła się natomiast grupa niemająca sprecyzowanych preferencji w tym głosowaniu (z 22% do 30%), co, jeśli wziąć pod uwagę czas pozostały do wyborów, wydaje się dość zaskakujące.

Podobne jak miesiąc, temu poparcie w wyborach do sejmików wojewódzkich uzyskują komitety wyborcze Polskiego Stronnictwa Ludowego (7%), Sojuszu Lewicy Demokratycznej Lewica Razem (5%) i Nowej Prawicy (4%). Niezmiennie tylko jeden na stu badanych (1%) zamierza oddać głos na kandydata Twojego Ruchu, który – jak się okazało już po rozpoczęciu realizacji sondażu – nie spełnił wymogu rejestracji list kandydatów w co najmniej połowie okręgów w wyborach do sejmików wojewódzkich.

Badanie „Aktualne problemy i wydarzenia” przeprowadzono metodą wywiadów bezpośrednich (face-to-face) wspomaganych komputerowo (CAPI) w dniach 9–15 października 2014 roku na liczącej 919 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.


15:40

ANALIZA:

Skąd się wzięły prezydentki? "Na 622 zgłoszonych kandydatów 89 to kobiety"
16 listopada Polacy wybiorą prezydentów 106 miast (w Zielonej Górze wybory odbędą się w styczniu). Na 622 zgłoszonych kandydatów 89 to kobiety (14 proc.). W 43 miastach (m.in. w Białymstoku, Zamościu, Częstochowie, Gdyni i Ostrołęce) kandydują tylko mężczyźni. O reelekcję stara się wszystkie siedem obecnych prezydentek. Rządzą Chełmem, Łodzią, Radomskiem, Rudą Śląską, Zabrzem, Zgierzem oraz stolicą – Warszawą. Dwa miasta są stolicami województw, pięć funkcjonuje na prawach powiatu. Cztery znalazły się wśród 30 najludniejszych miast polskich: Warszawa (1. m.), Łódź (3. m.), Zabrze (20. m.) i Ruda Śląska (24. m.). Wszystkie leżą w centralnej i południowej Polsce (w tym trzy są w województwie łódzkim). Kim są. Wszystkie prezydent, oprócz Grażyny Dziedzic, urodziły się w miastach, w których pełnią urząd. Wszystkie mają wykształcenie wyższe. Trzy z zawodu są nauczycielkami, dwie (Hanna Gronkiewicz-Waltz, Iwona Wieczorek) prowadzą zajęcia na uczelni. Jedynie Agata Fisz i Anna Milczanowska miały wcześniej doświadczenie w samorządzie – jako radne. Hanna Gronkiewicz-WaltzHanna Zdanowska były posłankami. Średnia wieku prezydent miasta wynosi 54 lata (mężczyzn – 55). Najmłodsza jest Fisz (41 lat), która pierwszy raz wybory prezydenckie wygrała w wieku 33 lat. Najstarsza – Gronkiewicz-Waltz (62 lata), i tak 12 lat młodsza od najstarszego prezydenta – Tadeusza Ferenca (74 lata) z Rzeszowa.  Miasto Prezydent Wiek i miejsce urodzenia Zawód, wykształcenie Od kiedy rządzi Chełm Agata Fisz 41 lat, Chełm inżynier 2006II kadencja Łódź Hanna Zdanowska 55 lat, Łódź inżynier środowiska 2010I kadencja Radomsko Anna Milczanowska 56 lat, Radomsko nauczycielka 2006II kadencja Ruda Śląska Grażyna Dziedzic 60 lat, Bytom nauczycielka 2010I kadencja Warszawa Hanna Gronkiewicz-Waltz 62 lata, Warszawa prawnik 2006II kadencja Zabrze Małgorzata Mańka-Szulik 59 lat, Zabrze matematyk 2006II kadencja Zgierz Iwona Wieczorek 47 lat, Zgierz ekonomistka 2010I kadencja Skąd się wywodzą. Dziedzic (Ruda Śląska), Małgorzata Mańka-Szulik (Zabrze), Milczanowska (Radomsko) i Wieczorek (Zgierz) to polityczki niezależne. Gronkiewicz-Waltz (Warszawa) i Zdanowska (Łódź) należą do PO, Agata Fisz (Chełm) – do SLD. Prezydent Warszawy i Radomska działały w opozycji i należały do „Solidarności”. Żadna z siedmiu prezydentek nie była członkinią PZPR. Zarobki. Najwięcej, bo 172 tys. zł rocznie, zarabia Zdanowska, najmniej – 130 tys. zł – Milczanowska. Średnie roczne wynagrodzenie kobiety-prezydenta miasta to 154 tys. zł (prezydent-mężczyzna zarabia średnio 148 tys.). Majątek. Najbogatszą prezydent jest Gronkiewicz-Waltz: zgromadziła oszczędności w wysokości ok. 3 mln zł, posiada również dom i mieszkanie o łącznej wartości 2 mln zł. Milczanowska, która rządzi w Radomsku, ma domy o wartości 470 tys. zł oraz kredyty w wys. ok. 230 tys. zł. Mańka-Szulik jest właścicielką domu o wartości 460 tys. zł oraz działki budowlanej o wartości 88 tys. zł, zgromadziła oszczędności (42 tys. zł). Jej zobowiązania kredytowe wynoszą ok. 220 tys. zł. Zdanowska zaoszczędziła 215 tys. zł, jest posiadaczką działek budowlanych (wartość – 800 tys.), jej zobowiązania kredytowe wynoszą ok. 415 tys. Prezydent Zgierza posiada oszczędności w kwocie 170 tys. zł oraz mieszkanie warte 100 tys. zł. Ponadto jest właścicielką działek, których łączna wartość wynosi 152 tys. zł. Fisz ma oszczędności wynoszące 98 tys. zł. Najmniejszy majątek ma prezydent Rudy Śląskiej, Grażyna Dziedzic: 30 tys. zł. oszczędności i mieszkanie o wartości 160 tys. zł. Budżet miejski. Jeśli spojrzeć na strukturę dochodów najbogatszego i najmniej zamożnego z miast rządzonych przez kobiety, można zauważyć różnicę środków i możliwości, którymi dysponują. Dochód Warszawy w 2013 r. wyniósł 14 mld zł, a jej zadłużenie – ok. 49 proc. Z kolei miastem o najmniejszym dochodzie jest Zgierz. Roczny budżet wynosi tam 170 mln, zadłużenie stanowi około 32 proc. dochodów.     Jak przejęły miasto. W wyborach w 2010 r. Gronkiewicz-Waltz, Wieczorek i Zdanowska startowały z komitetów partyjnych, pozostałe – z komitetów lokalnych. Cztery pełnią swój urząd drugą kadencję. Na 107 miast w blisko połowie (50) obecni prezydenci wygrali już w I turze. Podobna tendencja utrzymała się w miastach rządzonych przez kobiety: Dziedzic, Fisz, Gronkiewicz-Waltz i Mańka-Szulik rozstrzygnęły wynik wyborów na swoją korzyść w pierwszej odsłonie wyborów i cieszyły się średnim poparciem 57 proc. wyborców. Zwyciężczynie II tury osiągnęły natomiast poparcie średnio na poziomie 58 proc. głosów. Najwyższym poparciem na poziomie (67 proc.) cieszyła się prezydent Chełma, Agata Fisz. Najmniej wyborców (50,5 proc.) poparło prezydent Rudy Śląskiej Grażynę Dziedzic. Wśród prezydentek, które rządzą od 2006 r., dwóm wzrosło, a dwóm spadło poparcie. Więcej głosów niż w pierwszych wyborach zdobyły: prezydent Chełma – Fisz oraz prezydent Zabrza – Mańka-Szulik. Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz straciła około 28 tys. głosów (dla porównania – 22,7 tys. osób mieszka w dzielnicy Rembertów). W Radomsku prezydent Anna Milczanowska straciła 23 proc. głosów zdobytych w 2006 roku. Miasto Prezydent Wybory 2006 Wybory 2010 tura głosy % tura głosy % Chełm Agata Fisz II 11 252 50,83 I 16 707 67% Łódź Hanna Zdanowska - - - II 79 273 61% Radomsko Anna Milczanowska II 9 862 61,23 II 7 623 61% Ruda Śląska Grażyna Dziedzic - - - I 16 920 50,5% Warszawa Hanna Gronkiewicz-Waltz II 374 104 53,18 I 345 737 54% Zabrze Małgorzata Mańka-Szulik II 15 016 50,32 I 24 872 56% Zgierz Iwona Wieczorek - - - II 8 008 54%   Siła głosu w wyborach samorządowych 2010. Największą część głosów (81 proc. głosów oddanych na listę, z której startowała) zdobyła Mańka-Szulik. Zdobyła prawnie dwukrotnie więcej głosów niż lista jej komitetu wyborczego (KWW Małgorzaty Mańki-Szulik). Jednocześnie, komitet ten zwyciężył w wyborach, zdobywając 12 mandatów radnych na 25 możliwych. Najmniej – 40 proc. w stosunku do głosów oddanych na listę – zdobyła Grażyna Dziedzic (prawie 2 razy więcej głosów niż kandydaci startujący z jej komitetu, Porozumienie dla Rudy Śląskiej, do rady miasta). Komitet pani prezydent uzyskał 6 mandatów na 23 możliwe i uzyskał drugi wynik. Pozostałe kandydatki uzyskały: 71 proc. – Fisz, 65 proc. – Gronkiewicz-Waltz, 47 proc. – Zdanowska oraz po 46 proc. Milczanowska i Wieczorek głosów oddanych na całą listę. Wybory samorządowe 2014. Wszystkie panie prezydent walczą o reelekcję. Dziedzic jako budowlaniec z wykształcenia lubi patrzeć jak rośnie budowany przez nią dom – Ruda Śląska. Zdaniem prezydent Chełma, Agaty Fisz, najważniejsze jest, by działalność samorządowa nakierowana była na rozwój miasta i nowych inwestycji. Gronkiewicz-Waltz uważa, że Warszawa gra w innej lidze niż pozostałe polskie miasta. Musi konkurować nie z Łodzią czy Krakowem, ale z Budapesztem, Pragą, Berlinem czy Moskwą. Małgorzata Mańka-Szulik – prezydent Zabrza – w wywiadzie udzielonym „Dziennikowi Zachodniemu” powiedziała: „Myślę, że zabrzanie są dumni ze swojego miasta i chcą mieć na czele swojego miasta osobę, która godnie ich reprezentuje. Może dopatrzyli się we mnie takich cech”. Prezydent Radomska Anna Milczanowska podkreśla, że na wielu forach radomszczański model rozwijania strefy ekonomicznej podawany jest jako godny naśladowania. Wskazuje, że radomszczanie dla wspólnego dobra i lepszego rozwoju potrafili wziąć na swoje barki zadania, których państwo nie było w stanie sfinansować. Rządząca w Zgierzu Iwona Wieczorek zapowiada, że wielokadencyjność sprzyja rozwojowi miasta. Zapowiada po zwycięstwie utrzymanie dotychczasowego sposobu rządzenia. Hanna Zdanowska podkreśla, że zmienia Łódź, a inwestycje w mieście ma zaplanowane do końca drugiej kadencji. Być może po wyborach powiększy się grono pań zarządzających miastami prezydenckimi. Wiele kandydatek zapowiedziało udział w wyścigu o prezydenturę swoich małych ojczyzn. Są wśród nich posłanki, prawniczki i przedstawicielki wielu innych zawodów. Wszystko okaże się już w listopadzie, kiedy przy urnach wyborczych wskażemy nasze przedstawicielki i naszych przedstawicieli w samorządzie. 

16:23

5 rzeczy, które warto wiedzieć o wynikach wyborów w USA

Demokraci liżą rany, a republikanie po raz pierwszy od ośmiu lat obudzili się dziś z większością w obu izbach Kongresu. Midterms, czyli wybory uzupełniające, przyniosły Partii Republikańskiej tak oczekiwaną przez nich większość w Senacie i po raz kolejny potwierdziły istnienie zasady, że pod koniec drugiej kadencji prezydenckiej w obu izbach Kongresu większość stanowi partia opozycyjna. W ostatnich dziesięcioleciach prezydenci Ronald Reagan, Bill Clinton i George W. Bush ostatnie 2 lata urzędowania spędzili w towarzystwie niezbyt przyjaznego Kongresu.

Pora na rachunek sumienia

Tak jak wyniki wyborów prezydenckich w 2012 roku zmusiły Partię Republikańską do przemyślenia swojej strategii wyborczej, tak ostre lanie, jakie w tzw. midterms dostała Partia Demokratyczna, musi zakończyć się odświeżeniem podejścia do kampanii. Owszem, demokraci mogą się pocieszać, że w wyborach uzupełniających w środku kadencji prezydenckiej tradycyjnie przegrywa partia, której reprezentant mieszka w Białym Domu, (w 1986 roku spotkało to również Ronalda Reagana, który dwa lata wcześniej wygrał wybory prezydenckie olbrzymią większością - zdobył 49 z 50 stanów), ale oznacza to również, że nie znalezli sposobu na zmotywowanie swojej bazy. Młodzi ludzie po prostu zostali w domu, a mniejszości etniczne nie wsparły kandydatów demokratycznych tak mocno, jak prezydenta Obamę w 2012, i na nic zdały się pisane histerycznym tonem maile, jakie Partia Demokratyczna rozsyłała podczas kampanii. W midterms głosuje mniej ludzi niż w wyborach prezydenckich, więc każdy zmotywowany do głosowania sympatyk jest na wagę złota.

To frekwencja, głupcze! Tak mogłoby wyglądać nowe hasło Partii Demokratycznej.




Partia Republikańska przemyślała częściowo swoją porażkę w 2012 roku i uważniej dobierała swoich kandydatów, w tym roku w prawyborach partyjnych establiszmentowi udało się pokonać kandydatów, którzy mogliby zagrozić spójnemu przekazowi - uniknięto konkurentów w stylu Todda Akina czy Christine O'Donnell.

Referendum w sprawie prezydenta

Prezydent Barack Obama ułatwił zadanie republikańskim strategom, którzy przedstawiali midterms jako referendum w sprawie prezydenta - i Amerykanie powiedzieli, że nie podoba im się praca, jaką wykonuje główny mieszkaniec Białego Domu. Prezydent spędzi 2 ostatnie lata swojej prezydentury wraz z Kongresem, w którym dominuje opozycja i trudno mu będzie realizować swoją politykę. Można zakładać, że w ciągu pozostałych 24 miesięcy na stanowisku będzie częściej wetował ustawy. W ciągu dotychczasowych 6 lat zrobił to tylko dwa razy (był jednym z najrzadziej wetujących prezydentów w historii Stanów Zjednoczonych).

Presja na potencjalnych kandydatach na prezydenta

Zwyczajowo midterms wyznaczały początek spekulacji o kampanii prezydenckiej. Choć w tym cyklu wyborczym spekulacje o Hillary Clinton zaczęły się dużo wcześniej, to teraz można oczekiwać, że o wyborach w 2016 zrobi się jeszcze głośniej. Demokraci zaczną szukać nowego zbawiciela swojej partii i jeszcze intensywniej domagać się, by była sekretarz stanu ogłosiła w końcu swoją decyzję. Od jakiegoś czasu wiadomo było, że na początku 2015 swoją decyzję o kandydowaniu miało ogłosić kilku polityków republikańskich (a np. Ted Cruz dawał do zrozumienia, że swój start w prawyborach GOP publicznie zapowie jeszcze w tym roku). Znakomity wynik Partii Republikańskiej może skłonić też innych, którzy jeszcze nie dali do zrozumienia, że myślą o Białym Domu, do takiej deklaracji - w końcu lepiej skorzystać z entuzjazmu po prawej stronie.

Dwie osoby, które mocno zyskały: Christie i McConnell

Chris Christie, gubernator stanu New Jersey, który będzie jednym z kandydatów do zdobycia nominacji prezydenckiej Partii Republikańskiej, przewodzi organizacji zrzeszającej republikańskich gubernatorów - a ci mocno zyskali, na dodatek kandydaci na stanowiska gubernatorskie, których Christie wsparł podczas kampanii, wygrali swoje wyścigi (na Florydzie, Wisconsin, w Maryland i Illinois). Christie, dla którego 2014 nie był łaskawy, może odetchnąć i przy okazji dużej wygranej republikańskich gubernatorów promować siebie w mediach i wreszcie mówić o czymś innym niż most Waszyngtona. Christie aktywnie wspierał 34 osoby ubiegające się o różne stanowiska, na razie wiadomo, że 21 z nich wygrało swoje wyścigi (ta liczba może się zwiększyć, bo kilka wyników nie zostało jeszcze podanych). Mitch McConnell, obecny lider mniejszości republikańskiej w Senacie, i najprawdopodobniej przywódca większości republikańskiej w nowym Senacie, ma za sobą trudną kampanię wyborczą, wielu było przekonanych, że McConnellowi nie uda się wygrać w swoim stanie Kentucky. A jednak. Choć od jakiegoś czasu mówiło się, że wielu w GOP chce zmiany przywódcy republikanów w Senacie, to dość gładka wygrana Mitcha McConnella może oznaczać, że spełni on swoje długoletnie marzenie i zostanie liderem republikańskiej większości w Senacie. I dostał swoją pierwszą okładkę magazynu TIME - to, że jest ona celową przeróbką słynnego wyborczego plakatu Baracka Obamy, jest tylko wisienką na torcie.

Zalegalizowana marihuana, zwiększona płaca minimalna i zaostrzone prawa dotyczące posiadania broni

W midterm elections amerykańscy obywatele mają szansę wyrazić swoją opinię dotyczącą wielu rzeczy - i w ten sposób wpływać na prawo obowiązujące w danym stanie. W tym roku mieszkańcy Alaski, Oregonu i Waszyngtonu zalegalizowali posiadanie niewielkich ilości marihuany. Mieszkańcy Arkansas, Nebraski i Dakoty Południowej zagłosowali za podniesieniem płacy minimalnej (mieszkańcy stanu Illinois też, ale ich decyzja nie ma mocy prawnej). W Waszyngtonie zgodzono się na wprowadzenie tzw. background checks, czyli procedury sprawdzającej niekaralność nabywców broni palnej (także w przypadku transakcji prywatnych). Mieszkańcy Alabamy olbrzymią większością głosów zgodzili się na wpisanie do stanowej konstytucji poprawki, która umacnia prawo do noszenia broni.

fot. jedynka dzisiejszego wydania nowojorskiego tabloidu Daily News.

 

 


17:19

Kopacz wzmacnia przekaz o współpracy i zapowiada cykliczne spotkania z opozycją

Zapowiedź kolejnych spotkań z opozycją, poświęconych m.in. bezpieczeństwu energetycznemu oraz deklaracja powołania nadzwyczajnej komisji sejmowej ds. samorządu - to dwie najważniejsze informacje, które na krótkiej konferencji prasowej w KPRM przedstawiła premier Kopacz. Szefowa rządu zadeklarowała też, że nie boi się "godziny pytań do premiera" w Sejmie. Dziś w KPRM pojawili się Leszek Miller, Janusz Palikot, a w spotkaniu udział wziął też Janusz Piechociński i Małgorzata Kidawa-Błońska.

Katalog spraw związanych z samorządem, czyli zestaw zadań dla nadzwyczajnej komisji ma powstać na następnym spotkaniu w KPRM, już za dwa tygodnie. Mają to być m.in. kwestie kadencyjności, zmiany w ustawie o prowadzeniu działalności gospodarczej czy np. kwestie konfliktu interesów działaczy samorządowych zasiadających w radach nadzorczych spółek w gminach. Komisja sejmowa ma przygotować pierwsze akty prawne do maja 2015 roku, na jej spotkaniach mają pojawiać się samorządowcy, eksperci, tak by powstał "prawdziwy obraz samorządu"

A spotkania liderów partyjnych mają być cykliczne, chociaż nie zawsze będą się odbywać dokładnie co dwa tygodnie. Jak to określiła premier, nie oczekuje, że partie polityczne zrezygnują ze swoich programów, ale możliwe jest porozumienie w ważnych dla Polaków sprawach. Inne spotkania w tym formacie mają dotyczyć m.in. bezpieczeństwa energetycznego i zdrowotnego. Premier podtrzymała zaproszenie dla wszystkich partii, zapowiedziała też, że chce pojawić się na kolejnym posiedzeniu klubu PiS - tak jak deklarowała rano w Sejmie. Zapowiedziała też, że będzie spotykać się i rozmawiać z Polakami także poza kampanią wyborczą.

Premier nie poinformowała, kto będzie szefem nowej komisji. Dziś premier Kopacz de facto zagwarantowała, że przekaz o współpracy będzie jednym z kluczowych elementów całej strategii PO przez najbliższe kilka miesięcy, być może aż do początku kampanii parlamentarnej.

fot. KPRM


18:50

Twój Ruch dopiął swego. Dębski przestanie kierować Komisją ds. Służb Specjalnych

Artur Dębski jeszcze w tym tygodniu pożegna się z członkostwem w Komisji ds. Służb Specjalnych, co automatycznie oznacza utratę stanowiska przewodniczącego. W piątek posłowie dokonają zmiany w składzie osobowym komisji, powołując na jego miejsce Macieja Wydrzyńskiego z Twojego Ruchu. Dębski kilka dni temu mówił 300polityce, że przestał się bronić, więc pewnie zostanie odwołany.

W praktyce jest to zwycięstwo Janusza Palikota, który po rozłamie w Twoim Ruchu domagał się zmian w komisji. Miał jednak mocny argument - regulamin Sejmu mówi, że zgłoszenia kandydatów na członków komisji dokonują przewodniczący klubów poselskich lub grupy co najmniej 35 posłów.

Rozłamowcom z Twojego Ruchu udało się stworzyć tylko koło poselskie, więc miejsce w Komisji ds. Służb im nie przysługuje. Jej rozszerzenie nie wchodzi w grę, bo zgodnie z regulaminem, w skład komisji wchodzi nie więcej niż 9 posłów.

Fot. Sejm


19:13

Czy wypowiedź Schetyny o Ukrainie jako kolonii Polski storpeduje jego wystąpienie i wywoła burzę w Sejmie?

Jedno, z pozoru niewinne zdanie w wywiadzie dla Gazety Wyborczej może dostarczyć opozycji paliwa na kilka dni cyklu polityczno - medialnego i okazać się czymś więcej niż niedawna wypowiedź Radosława Sikorskiego dla Politico. Pierwsze sejmowe expose Grzegorza Schetyny jako szefa dyplomacji zamiast starannie budowanym sukcesem, może stać się piekłem w postaci wniosku o wotum nieufności, a na 10 dni przed wyborami lokalnymi może zepchnąć Platformę do defensywy.

"Rozmawiać bez Polski o Ukrainie, to tak jakby w sprawach Libii, Algierii, Tunezji, Maroka rozmawiać bez Włoch, Francji, Hiszpanii” - to zdanie pada w rozmowie Pawła Wrońskiego ze Schetyną w dzisiejszej Polityce Ekstra Gazety Wyborczej.

Opozycja zapewne powie, że wypowiedź Schetyny wyłamuje się z zasady przyjmowanej przez trzech kolejnych prezydentów: Kwaśniewskiego, Kaczyńskiego i Komorowskiego, by w stosunku do Ukrainy unikać tonu protekcjonalnego, za jaki niewątpliwie uznać można sugestię szefa polskiej dyplomacji, że Polska ma prawo rozmawiać o losach Ukrainy na zasadzie rozmowy o dawnej kolonii.

Wypowiedź Schetyny przeszła w Polsce niezauważona, ale na Ukrainie na reakcję nie trzeba było długo czekać. Vasyl Filipczuk, ukraiński dyplomata, były rzecznik tamtejszego MSZ i były dyrektor departamentu integracji europejskiej ukraińskiego rządu napisał na swoim Facebooku (tłumaczenie):

"Tutaj kolejne zwycięstwo dyplomatyczne - Polska będzie prowadzić negocjacje w sprawie Ukrainy jak Włochy w sprawie Libii ... Jeśli polski minister spraw zagranicznych to powiedział, to musi to być jego ostatnia wypowiedź w charakterze ministra. Karierę dyplomatyczną w sprawie Ukrainy będzie musiał zakończyć. Te słowa można powiedzieć -poza tym- po kilku litrach alkoholu. To wpływ Żyrinowskiego? Albo jest on zafascynowany Andrejem Bogdanowiczem? Poziom profesjonalizmu podobny. Przynajmniej poprzedni ambasador ukraiński Malski dokładnie nigdy nie pozwolił, aby ktokolwiek tak mówi o Ukrainie".

Jak zauważa na stronach Rzeczpospolitej Michał Szułdrzyński, Schetyna bardzo starannie buduje format swojego wystąpienia. Jak pisze Szułdrzyński: "Przed sejmowym wystąpieniem minister spotka się z szefową unijnej dyplomacji Federicą Mogherini, która z pierwszą wizytą zagraniczną przyjeżdża właśnie do Warszawy". Dziennikarz RZ pisze też, że "wystąpienie ma dotyczyć także wpływu katastrofy smoleńskiej na stosunki z Moskwą, efektów niedawnego szczytu sojuszu północnoatlantyckiego w Newport i perspektyw wcielania w życie podjętych tam przez NATO zobowiązań". Zdaniem RZ, Schetyna ma też mówić właśnie o Ukrainie: "Z naszych informacji wynika, że nowy szef dyplomacji podsumuje wydarzenia na Ukrainie w ciągu ostatniego roku. Przedstawi też diagnozę trudnych relacji z Rosją: co nas dzieli, jak również pola, na których współpraca układa się dobrze".

Tymczasem, cały misternie budowany plan polityczny Schetyny może zniweczyć jedna wypowiedź.

Słowa Schetyny o tym, że Polska powinna uczestniczyć w rozmowach o Ukrainie jak Włochy o Libii, Hiszpania o Maroku, czy Francja o Tunezji znalazła się na większości ukraińskich portali.







 


20:51

OBRAZ DNIA: Kontrowersje wokół słów Schetyny o Ukrainie, Pawłowicz: Kopacz jak Lenin, Sienkiewicz: koniec z retoryką o lemingach

-- 300POLITYKA O MOŻLIWYCH POLITYCZNYCH KONSEKWENCJACH SŁÓW GRZEGORZA SCHETYNY O UKRAINIE: “Rozmawiać bez Polski o Ukrainie, to tak jakby w sprawach Libii, Algierii, Tunezji, Maroka rozmawiać bez Włoch, Francji, Hiszpanii” - to zdanie pada w rozmowie Pawła Wrońskiego ze Schetyną w dzisiejszej Polityce Ekstra Gazety Wyborczej. Opozycja zapewne powie, że wypowiedź Schetyny wyłamuje się z zasady przyjmowanej przez trzech kolejnych prezydentów: Kwaśniewskiego, Kaczyńskiego i Komorowskiego, by w stosunku do Ukrainy unikać tonu protekcjonalnego, za jaki niewątpliwie uznać można sugestię szefa polskiej dyplomacji, że Polska ma prawo rozmawiać o losach Ukrainy na zasadzie rozmowy o dawnej kolonii”.

-- O UKRAIŃSKIM ECHU SŁÓW SCHETYNY: “Odniosł się do nich ukraiński dyplomata, Vasyl Filipczuk, były rzecznik tamtejszego MSZ i były dyrektor departamentu integracji europejskiej ukraińskiego rządu, który napisał na swoim Facebooku: “Jeśli polski minister spraw zagranicznych to powiedział, to musi to być jego ostatnia wypowiedź w charakterze ministra. Karierę dyplomatyczną w sprawie Ukrainy będzie musiał zakończyć. Te słowa można powiedzieć - poza tym - po kilku litrach alkoholu. To wpływ Żyrinowskiego?”. https://300polityka.pl/news/2014/11/05/wypowiedz-o-ukrainie-jako-kolonii-polski-storpeduje-expose/

-- DARIUSZ JOŃSKI NA TWITTERZE: “Kolejny minister spraw zagranicznych z PO,który zapomniał autoryzować swój wywiad? Tym razem minister nie ucieknie od odpowiedzi. Jutro debata”.

-- SCHETYNA ZAAPELUJE DO OPOZYCJI O WSPÓŁPRACĘ - pisze Michał Szułdrzyński: “Nowy szef dyplomacji podsumuje wydarzenia na Ukrainie w ciągu ostatniego roku. Przedstawi też diagnozę trudnych relacji z Rosją: co nas dzieli, jak również pola, na których współpraca układa się dobrze. Wystąpienie ma dotyczyć także wpływu katastrofy smoleńskiej na stosunki z Moskwą, efektów niedawnego szczytu sojuszu północnoatlantyckiego w Newport i perspektyw wcielania w życie podjętych tam przez NATO zobowiązań. Schetyna ma zaproponować nowe spojrzenie na wspólną europejską politykę bezpieczeństwa i obrony”. http://rp.pl/artykul/10,1154894-Co-w-expose-powie-Schetyna.html

-- ANDRZEJ STANKIEWICZ O SYNDROMIE SZTOKHOLMSKIM KACZYŃSKIEGO: “O ile przez dwa lata rządów PiS i siedem lat rządów PO, Kaczyński zyskał masę pretekstów, by unikać debat z Tuskiem, to dziś trudno mu znaleźć wiarygodne wytłumaczenie, czemu odmawia spotkania z premier Ewą Kopacz. (...) Dziś ma najlepszą okazję, by pokazać, czy pozbył się syndromu sztokholmskiego. I przetestować wiarygodność żarliwie głoszonych przez Ewę Kopacz w kampanii wyborczej deklaracji o ‘zdejmowaniu z Polski klątwy nienawiści’”. http://rp.pl/artykul/1154887.html

-- SIKORSKI UCIEKA DO PRZODU - pisze Eliza Olczyk: “Przyspieszając debatę nad wnioskiem PiS o swoje odwołanie, marszałek Sejmu zyskał pewność, że PO go obroni”. http://rp.pl/artykul/1154927.html

-- JEST JUŻ WERSJA SPOTU MSZ PRZYGOTOWANA PRZEZ ZWOLENNIKÓW KORWINA. http://youtu.be/AEQAPtoC2jg

*****

-- GRZEGORZ SCHETYNA W TVP INFO O TYM, JAK CZUJE SIĘ W POLSCE BEZ PDT: Sporo się zmieniło, czuje się trochę inaczej. Szmat czasu, kawałek życia wspólnego. Trzeba z tym żyć jakoś (śmiech).

-- SCHETYNA O EXPOSE: Sporo będzie o bezpieczeństwie. To, co się dzieje, jest wielkim wyzwaniem dla polityki zagranicznej.

*****

#FPF:

-- LESZEK MILLER O REFORMIE EMERYTALNEJ: Podnoszenie wieku emerytalnego jest czymś absolutnie nieludzkim. Chcieliśmy referendum w tej sprawie.

-- MILLER O POMYŚLE SLD i PiS NA GODZINĘ PYTAŃ DO PREMIERA: Kontrolna funkcja Sejmu w stosunku do rządu - za czasów koalicji PO-PSL to zanikło. Więcej, to rząd ma dziś większą ochotę kontrolować Sejm. Funkcje kontrolne Sejmu się degraduje. Ja, jako minister pracy, byłem przesłuchiwany przez komisję sejmową. To było czymś oczywistym. Za naszych czasów [rządów SLD] szefem komisji ds. służb specjalnych był zawsze przedstawiciel opozycji. Później prawica to zlikwidowała. Są mechanizmy, które służą rządzącym, ograniczają prawa opozycji. (...) Godzina pytań jest też szansą dla premiera. Pani Kopacz nie do końca była na to przygotowana, będziemy ją namawiać, żeby propozycję przyjęła. Pana marszałka Sikorskiego także będziemy zachęcać, żeby Sejm był miejscem debaty, wzorem demokracji.

-- MILLER O GŁOSOWANIU NAD SIKORSKIM: Wstępnie przyjęliśmy, że wstrzymamy się w głosowaniu. Chyba pan sobie nie wyobraża, że podniesiemy rękę za kandydatem PiS. (...) Sikorski obejmując swoją funkcję obiecał, że podniesie wiarygodność Sejmu. A jego wypowiedź [dla Politico] podważyła to. Jeśli jutro pan marszałek przyjmie nasze postulaty, to będzie to nowa okoliczność i być może zmienimy decyzję odnośnie do głosowania.

-- MILLER O PALIKOCIE: To kolega sejmowy, nie kolega z lewicy. Niech Pan słowo lewica weźmie w cudzysłów. Nie sądzę, żeby taktyka Palikota [ulgowe traktowanie PEK] przyniosła mu jakieś korzyści. Dziś podział w Sejmie przebiega jasno: koalicja PO-PSL-Twój Ruch - Palikot przecież popiera rząd bezwarunkowo - i są ugrupowania, które zachowują tożsamość. (...) Palikot ma świadomość, że koniec jego partii jest już bliski. Tego rodzaju politycy zapłacą prędzej czy później wysoką cenę, bo okazuje się, że to gwiazdy jednego sezonu.

-- BARTŁOMIEJ SIENKIEWICZ PYTANY O TO, CZYM ZAJMUJE SIĘ DZIŚ: Minęło zaledwie pięć miesięcy, odkąd odszedłem z rządu. Przeżywam wciąż okres wakacji.

-- SIENKIEWICZ O AFERZE PODSŁUCHOWEJ: Jestem poszkodowanym w całej tej sytuacji, ale wielokrotnie już o tym mówiłem, więc nie chcę się powtarzać.

-- SIENKIEWICZ O TYM, CZY DOSTAŁ PROPOZYCJĘ OD EWY KOPACZ: Na brak zajęć nie będę narzekał. (...) Nie planuję startowania w wyborach, nie będę ubiegał się o start do parlamentu. Zajmowałem się wschodem, energetyką, bezpieczeństwem. Do tego mandat parlamentarny nie jest potrzebny.

-- SIENKIEWICZ O PEK: Powiew, jaki wniosła premier Kopacz do polskiej polityki, jest czymś niezwykłym. Nowej premier jest bardzo “trudno”, bo PiS-owi się grunt spod nóg usuwa, PiS jest bezradny. Nie potrafi odnaleźć się w nowej sytuacji. Jestem pod wrażeniem stylu premier Kopacz. Ona otwiera swoją epokę. Przełamuje schemat poprzedniej epoki, w której istniał personalny konflikt Tusk-Kaczyński. Idzie za społecznymi emocjami.

-- SIENKIEWICZ O PODZIAŁACH W POLSCE: Pora zejść z retoryki o “lemingach” czy “przybłędach”.

-- SIENKIEWICZ O MSW: To ministerstwo, w którym trzeba być na froncie codziennie. Byłem pod wrażeniem pani minister Teresy Piotrowskiej, jeśli chodzi o sformułowanie celów dotyczących kierowania przez nią resortem. Słyszałem ją na komisji spraw wewnętrznych. MSW jest w dobrych rękach. Wcześniej pani Piotrowskiej nie znałem.

*****

FAKTY TVN

-- JANUSZ PALIKOT: To było naprawdę świetne spotkanie. Premier Kopacz jest zdeterminowana, aby coś zrobić.

-- Kopacz na spotkaniu partyjnych liderów w KPRM zaproponowała dyskusję o samorządzie.

-- EWA KOPACZ: Przestawiciele klubów przyszli ze swoimi propozycjami.

-- JAKUB SOBIENIOWSKI: Każdy był pytany o największego nieobecnego - Jarosława Kaczyńskiego. Nie pojawił się chociaż miał zaproszenie.

-- JANUSZ PIECHOCIŃSKI: Wyraził opinię, że chce porozmawiać o sytuacji kredytów hipotecznych. Była okazja, panie prezesie, wymienić uwagi.

-- LESZEK MILLER: Kaczyński jest konsekwentny - żyje w IV RP, a my w III.

-- KRYSTYNA PAWŁOWICZ: Dostała zaproszenie, nie przyszła. Pani premier jest jak Lenin. Co innego mówi, co innego robi.

-- JAROSŁAW KACZYŃSKI: Chcieliśmy się przekonać, czy hasło “Bliżej ludzi” jest hasłem prawdziwym.

*****

WIADOMOŚCI TVP

-- PREMIER KOPACZ: Ja się cieszę. To pierwsze zaproszenie premiera od 7 lat [na posiedzenie klubu]. Przyjmuje to zaproszenie.

-- JAROSŁAW KACZYŃSKI: Chcieliśmy o tym rozmawiać z panią premier, przekonać się, czy hasło bliżej ludzi jest hasłem prawdziwym, czy jest to kolejny zabieg marketingowy i czy będzie wszystko po staremu.

-- ADAM HOFMAN: Dziś była dobra okazja aby porozmawiać. Test intencji.

-- MAREK BIERNACKI: To próba puszczenia w liny pani premier.

-- EWA KOPACZ PO SPOTKANIU W KPRM: Nie będziemy sobie stawiać ultimatum, chcemy rozwiązywać sprawy ponadpartyjne.

-- JANUSZ PALIKOT: To było świetne spotkanie.

-- LESZEK MILLER: Mnie jest przykro, że polska polityka schodzi do tego poziomu. To popis.

-- OBRAZEK Z SEJMU JAK SIKORSKI WRZUCA KARTKĘ.

-- RADOSŁAW SIKORSKI: Jest kampania wyborcza, opozycja nie ma dobrego pomysłu.

-- MARCIN MASTALEREK: Nie dziwie się, że przesunął termin debaty na tak późno.

-- KAMIL DZIUBKA: Debata o 18:30.

-- GRZEGORZ SCHETYNA O SIKORSKIM: Uważam, że go obronimy.

-- EWA KOPACZ: W wielu sprawach marszałek decyduje, ale w wielu to decyduje izba. Później w KPRM: Nie boję się godziny pytań.

*****

WYDARZENIA POLSATU

-- MY NIE ODMAWIAMY ROZMOWY - wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego na czołówce.

-- OCZYWIŚCIE, PRZYJMUJĘ TO ZAPROSZENIE - wypowiedź Ewy Kopacz na czołówce.

-- ZABAWA W PIASKOWNICY TRWA - wypowiedź Leszka Millera na czołówce.

-- Na spotkaniu partyjnych liderów w KPRM ustalono, że w Sejmie powstanie nadzwyczajna komisja ds. samorządu. Zajmie się m.in. kadencyjnością prezydentów burmistrzów i wójtów.

-- EWA KOPACZ: Mówiliśmy dużo o budżecie obywatelskim.

-- Następne spotkanie za 2 tygodnie.

-- JANUSZ PALIKOT: Premier jest zdeterminowana i to będzie w coraz większym stopniu wyprowadzało Jarosława Kaczyńskiego z równowagi.

-- DARIUSZ OCIEPA: Ewa Kopacz i Jarosław Kaczyński odbyli swoisty kampanijny taniec.

-- KOPACZ: Przyjmuję zaproszenie [PiS]. Będę na posiedzeniu klubu na następnym posiedzeniu.

-- JAROSŁAW KACZYŃSKI: Czy panie nie wiedzą, że nie ma rzeczy równie pięknych jak symetria?

-- LESZEK MILLER: Ta sytuacja do złudzenia przypomina znany spot PO, tyle tylko, że Kopacz jest w środku pokoju, a nie na zewnątrz.