Relacja Live

01.11.2014

12:25

Ujęcia z drona coraz popularniejsze w spotach na wszystkich szczeblach kampanii

W 2014 roku zdjęcia wykonywane z pojazdów bezzałogowych stały się powszechnym elementem spotów na wszystkich szczeblach kampanii. Pokazały to zarówno eurowybory, jak i trwająca cały czas kampania samorządowa. I to na wszystkich szczeblach. Ujęcia tego typu okazały się bardzo przydatne, i są na tyle opłacalne w realizacji, że nie tylko bardzo duże sztaby wyborcze mogą sobie na nie pozwolić. Wcześniej podobne efekty można było uzyskać tylko np. wynajmując helikopter.

Najlepszy przykład to klip przygotowany przez PiS w Zawierciu (woj. śląskie), niemal w całości wykonany z użyciem tego typu materiałów. Klip wyróżnia się nietypową - jak na spot dużej partii - formą, ale i tak wypada dobrze w zalewie lokalnych filmików ekstremalnie niskiej jakości.

http://youtu.be/9OqYPWKkaeY

Ujęcia tego typu są także uzupełnieniem spotu Rafała Dutkiewicza pokazującego transformację Wrocławia.

http://youtu.be/OEBaxL4Ol7E

Klip Hanny Zdanowskiej w Łodzi to próba opowiedzenie historii "dlaczego kocham Łódź" (jedno z haseł jej kampanii) ale i tu pojawiają się tego typu ujęcia.

http://youtu.be/-4GVli--Aes

Wcześniej, w kampanii przed wyborami do PE, dzięki ujęciom z pojazdów bezzałogowych mogliśmy zobaczyć m.in. jak wygląda Małopolska, w klipie Róży Thun.

http://youtu.be/Ltiptt6uXtY

Również Michał Kamiński - w dużo bardziej dynamicznym klipie wyborczym - zastosował właśnie zdjęcia z drona.

http://youtu.be/DizDIioTqpc

Można spodziewać się, że w przyszłym roku tego typu ujęcia będą niemal codziennością. Jak widać, drony zmieniają nie tylko media - w USA są coraz powszechniejszym narzędziem dla stacji telewizyjnych i nie tylko - ale też pośrednio wpływają na sposób prowadzenia kampanii politycznych.


18:21

Przed wyborami w USA: Wykres, który najlepiej pokazuje rosnące szanse Republikanów na zwycięstwo

Już we wtorek wybory do Kongresu. W tym cyklu są one wyjątkowo trudne dla Demokratów, którzy stoją przed perspektywą utraty kontroli nad Senatem. Najlepiej ich trudną sytuację pokazuje rezultat symulacji,którą przeprowadził Nate Silver z FiveThirtyEight.com. Jego model matematyczny - oparty na informacjach z 1618 sondaży - daje Republikanom 68% szans na zwycięstwo. To najlepszy wynik w historii tej symulacji.

Model matematyczny Silvera nie jest oczywiście gwarancją sukcesu. Ale trudne warunki Demokratów na starcie - takie jak konieczność obrony bardzo wielu stanów, w których Republikanie mieli historyczna i demograficzną przewagę - powiększyły także problemy samego prezydenta Obamy. Biały Dom od wielu miesięcy zmaga się z serią kryzysów wewnętrznych i zewnętrznych, z którymi Demokraci muszą się jednocześnie zmagać. Od reakcji na pojawienie się wirusa ebola po kwestię konfliktu w Syrii i kryzysu ukraińskiego  - zarówno w mediach, jak i wśród opinii publicznej panuje przekonanie, że Obama reaguje nieadekwatnie i nieefektywnie, podobnie jak cała jego administracja.

Utrata kontroli nad Senatem zepchnie prezydenta do jeszcze większej defensywy. Republikanie zyskają przewagę, która odbije się także na polityce zagranicznej USA. Być może prezydent zostanie też zmuszony do wymiany swoich doradców, co także może zaowocować zmianą podejścia administracji  w niektórych sprawach, jak np. relacje z Rosją. Jak już teraz przewidują analitycy, porażka prezydenta i całej partii (także w Izbie Reprezentantów) może być największa we współczesnej historii USA. To dodatkowo osłabi jego pozycję i nie pozostanie bez wpływu na wynik wyborów prezydenckich w 2016 roku.

fot. http://fivethirtyeight.com/