Relacja Live

25.10.2014

13:21

Sobotni przekaz PiS o szczycie klimatycznym - kluczowe punkty

Rezultaty szczytu klimatycznego będą jednym z wiodących tematów najbliższych dni. W sobotę lider PiS Jarosław Kaczyński poświęcił tej sprawie pierwszy fragment swojego wystąpienia na samorządowej konwencji w Opolu. Podkreślał m.in. że przyjęcie pakietu jest sprzeczne z unijną zasadą spójności. To kolejna wersja przekazu Prawa i Sprawiedliwości. Kaczyński ma jednak utrudnione zadanie - w mediach w sobotni poranek dominują pozytywne komentarze dotyczące szczytu, łącznie z nagłówkiem "Faktu": "Prąd nie zdrożeje". SE pisze tymczasem: "Nie zapłacimy haraczu". W takich warunkach PiS musi przekonywać o klęsce polskiego rządu.


  • "Wczoraj zapadły decyzje, o których z optymizmem mówić nie można i nie można o nich nie mówić. Toczy się w Polsce kampania, która ma wmówić społeczeństwu, że to, co jest ciężką klęską, jest sukcesem" - podkreślił Kaczyński

  • Jak dodał: "Decyzje w Brukseli obciążą Polskę w sposób dotąd nieznany, obciążą to wszystko to,co składa się na Polski rozwój, na polską szansę. Uczyniliśmy w ostatnich 10-leci postęp, ale ciągle mamy tylko 55% PKB na głowę Niemiec. Tu tworzy się nam nowe obciążenie, które już wczoraj porównałem do worka kamieni na plecach. Każda gospodarka, która się rozwija może być porównana do człowieka, który idzie pod górę. My jesteśmy obciążeni wieloma różnymi sprawami, ale dodano nam jeszcze jeden wielki ciężar".

  • Kaczyński stwierdził też, że "nie musiało tak być", a Polska "miała prawo do weta".

  • Lider PiS mówił również, że decyzje w Brukseli są sprzeczne z ideą UE, z polityką spójności, z polskim interesem. "To są decyzje, które są odwrotne [niż zasada spójności]. Będą powodowały, że nasza gospodarka będzie finansowała gospodarki państw dużo bogatszych".


W sobotę lider PiS wystąpi jeszcze na konwencji w Katowicach, weźmie też udział w pokazie filmu "Bogowie". Premier Kopacz nie ma dziś w planie żadnych kampanijnych spotkań.

fot. PiS


17:11

ANALIZA MIGALSKIEGO: Po szczycie klimatycznym Miller i Kaczyński pomagają Kopacz

Wczorajsza walka o medialny przekaz w sprawie sukcesu/klęski szczytu klimatycznego jest fantastycznym case study i genialnie tłumaczy, dlaczego PiS i SLD nie potrafią przebić swoich szklanych sufitów (zawieszonych, odpowiednio, na 30 i 10 procentach) oraz jak to się dzieje, że PO – mimo fatalnego rządzenia – wciąż ma szanse na wygraną w 2015 roku.

Ewa Kopacz wróciła z Brukseli z kompromisem w sprawie redukcji CO2 oraz z jasną strategią, jak sprzedać ten deal jako sukces. Mówiła o pełnej realizacji polskich postulatów, o tym, że jest bardzo zadowolona z wyników szczytu oraz o tym, że wywalczyła dodatkowe siedem i pół miliarda złotych na naszą energetykę. Każdy, kto interesuje się tą tematyką wie, że zadowolenie pani premier nie miało podstaw, że ustalenia szczytu uderzą w polski przemysł, że podniesie się cena energii, a owe siedem i pół miliarda rekompensaty było „wzięte z czapy”, bo taka suma nigdzie nie jest wymieniona, a poza tym, to pieniądze, po które Polska może dopiero aplikować, a nie takie, które się nam należą. Nie ma to jednak znaczenia – w wieczornych serwisach, oraz w dzisiejszych gazetach (łącznie z tabloidami), wczorajszy szczyt był opisany przez większość mediów jako sukces PO i, osobiście, PEK. Do prasy „przeciekły” informacje, że Kopacz była jedną z głównych rozgrywających, że ostro się stawiała i że załatwiła ostateczny kompromis w twardych negocjacjach z Merkel. Taki zatem powstał obraz piątkowej rozgrywki w Brukseli.

Co wobec narracji obozu rządzącego zrobiła opozycja? Leszek Miller retwitował kilka razy niezrozumiałe analizy jednego z działaczy swej partii. Wyraził się też kilka razy krytycznie o zawartym dealu. A ostatecznie dał się nagrać, jak mówi, że SLD…czeka na konkrety! Kto miałby mu je niby dać? Michał Kamiński? Sławomir Nowak? A może wystarczy tylko Konrad Niklewicz? Sojusz zupełnie przespał problematykę cen energii, która dla jego elektoratu może być bardzo istotna. Może już się przygotowuje do koalicji z PO w przyszłej kadencji, ale jeszcze do niej nie doszło, więc może szkoda tej okazji do wypunktowania partii rządzących za zawarcie kompromisu, którego ofiarą staną się już wkrótce wszyscy obywatele Polski, ze szczególnym uwzględnieniem najbiedniejszych.

Równie ospale zareagowało PiS. Prezes bąknął coś w Częstochowie o tym, co stało się w Brukseli, ale bez przekonania i – było to widać – przygotowania. W sali 101 w sejmie wystąpiło trzech smutnych panów (M. Błaszczak, K. Szczerski i P. Naimski), z których tylko ten ostatni zna się na rzeczy. I to wszystko. Największa partia opozycyjna, otrzymująca na swe funkcjonowanie miliony złotych z budżetu państwa, nie potrafiła przygotować się merytorycznie do spodziewanej klęski rządu i zainteresować swoim stanowiskiem mediów. Zadowoliły się one setką M. Błaszczaka, który, siląc się na żart - co w jego wypadku było wyczynem heroicznym i beznadziejnym – próbował niemerytorycznie zaatakować PEK.  PiS nie wykorzystało swego największego eksperta, który od lat zajmuje się tematyką klimatyczną i energetyczną, oraz był uznany za najlepszego europosła poprzedniej kadencji, czyli Konrada Szymańskiego. Z przyczyn wewnątrzpartyjnych rej wolał wodzić Błaszczak ze Szczerskim.

Jedynym, który skutecznie dla siebie wykorzystał nadarzającą się okazję, był Zbigniew Ziobro. Już przed 9 rano, w Politycznym Graffiti w Polsat News, zażądał dla Ewy Kopacz….Trybunału Stanu. Dzięki temu był ograny przez wszystkie media i jego setkę wzięły wszystkie wieczorne serwisy. Ziobro zrobił to z premedytacją – polityczną (bo ziobrzyści już od dwóch lat mocno akcentowali tę tematykę sądząc, słusznie, że przyda im się w kampanii 2014 roku do PE i sądząc, słusznie, że to ważna materia) i marketingową (wiedział, że im mocniej uderzy, tym głośniej będzie o tym w mediach i że przebije w tej licytacji wszystkich innych). Ziobro więc zagrał skutecznie na siebie – przy okazji ośmieszając całą debatę i pozwalając PO odbić się od jego absurdalnych słów. Jedyny więc polityk opozycji, który nie przespał wczorajszego dnia zrobił coś, co pozwoliło mu na złapanie trochę medialnego tlenu, ale jednocześnie skompromitowało całą debatę o skutkach dla Polski szczytu unijnego i – w efekcie – pomogło obozowi rządowemu.

Dziś politycy PiS ronią krokodyle łzy nad tym, że tylko Telewizja Republika pokazała konferencję Naimskiego, Szczerskiego i Błaszczaka, a reszta mediów przemilczała stanowisko tej partii. Czy jednak można było zrobić coś, co odwróciłoby medialny obraz brukselskiego szczytu i narobiło problemów ekipie, która zgodziła się na krzywdzące Polskę zapisy? Oczywiście, ale trzeba by było trochę się postarać, a nie ograniczać się – jak zwykle – do narzekania na media. Co można było – a nawet należało – zrobić? Kilka prostych posunięć mogło całkowicie odwrócić obraz wydarzeń. Można było, na przykład, zrobić konferencję nie w sali 101, ale na politechnice. I nie ograniczyć się do trzech smutnych panów, ale zaprosić na nią kilku naukowców. Dać przemówić Kaczyńskiemu. Poprzeć to kilkoma slajdami i wykresami. Wręczyć dziennikarzom przygotowane wcześniej analizy i wyliczenia. Można także było oddać głos Szymańskiemu, doprosić Poncyljusza (który może wreszcie zdecydowałby się czy jest „in” czy „out”), wypuścić z piwnicy Cymańskiego (który repertuar „klimatycznych” gestów i min przećwiczył już na Śląsku w czasie kampanii do PE). Za parę tysięcy złotych można więc było zmusić media, nawet sobie nieprzychylne, do rzetelnego przedstawienia poważnej kontry na propagandę sukcesu w wykonaniu PEK.

Ale tego nie uczyniono. Wolano zadowolić się przećwiczonym już programem obowiązkowym – czyli niejasnymi słowami JK, nudną konferencją prasową w 101 oraz narzekaniem na media (clou zestawu). Do PiS i SLD chyba dopiero dziś dotarło, że stracili szansę na zaatakowanie rządu w kluczowej i bardzo społecznie nośnej materii. I Miller i Kaczyński próbują obecnie nadrabiać stracony czas. Ale bezskutecznie. PO już wygrała tę bitwę. Bitwę, która mogła zakończyć się dla nie bardzo źle i być jej Stalingradem. Ale PiS i SLD postanowiły wypuścić Kopacz z niebezpiecznego dla niej okrążenia.

Być może ma rację Adam Hofman, że Kopacz jest dwa poziomy niżej, niż Kaczyński. Ale – jak pokazują ostatnie tygodnie – Kaczyński jest wciąż trzy kroki za Kopacz. Może już mu się nie chce. Może nie bardzo potrafi. Może ma wokół siebie ludzi mniej zdolnych i zorientowanych na sukces, niż ona. Faktem jednak pozostaje, że pani premier wyszła wczoraj z bardzo ciężkiej sytuacji i że stało się to przy biernej postawie jej największych konkurentów. Ostatni piątek genialnie  obnażył wszystkie słabości opozycji i – jednocześnie – te niewielkie zasoby obozu rządowego, którymi potrafi on grać. I świetnie tłumaczy dlaczego Platforma (mimo fatalnego bilansu ostatnich siedmiu lat i kapitulanckiej postawy w Brukseli) potrafi sprawić, że część wyborców wciąż myśli o niej z nadzieją. Ostatni piątek pokazał także dlaczego PiS i SLD tkwią tam, gdzie posadził je jakiś czas temu Tusk. Tusk oraz mechanizmy wewnętrzne obu partii. Bo żeby pokonać Kopacz, Kaczyński i Miller musieliby najpierw pokonać własne ograniczenia. A na to się nie zanosi.

fot. KPRM


20:19

OBRAZ DNIA: Piechociński: Dziś pół Europy pyta, kim jest ten Piechociński, Korespondent FT o Kopacz: doskonale sobie poradziła

#KAMPANIA:

-- CENTRALNY PRZEKAZ PSL: RODZINA: “Filarem naszego programu jest tradycyjna rodzina - zapowiedział podczas sobotniej konwencji PSL europoseł Krzysztof Hetman. ‘Rodzina’ była odmieniana przez działaczy przez wszystkie przypadki. Licytowali się, kto ma więcej potomstwa, na scenie pojawiło się nawet dziecko, Michalinka, a z głośników ‘leciała’ piosenka Sister Sledge ‘We are family’ z 1979 r”. http://wyborcza.pl/1,75478,16864042,_We_are_family___czyli_konwencja_PSL.html

-- TOMASZ SIEMONIAK W KRAKOWIE: “Ta kampania jest mniej oparta na sztuczkach marketingowych, billboardach czy fantastycznych klipach. Ona jest kampanią kontaktu z ludźmi - powiedział Siemoniak (...) Jednym z mitów założycielskich PO są sprawy samorządu terytorialnego. To PO od samego początku mocno stawiała na decentralizację i dlatego od samego początku, od roku 2001 r. przyciągnęła tylu ludzi, którzy od 1989 r. w wolnej Polsce zaangażowali się w samorząd - mówił Siemoniak”. http://prawo.money.pl/aktualnosci/wiadomosci/artykul/wybory-samorzadowe-2014-siemoniak-wskazuje,244,0,1646068.html

-- JANUSZ PALIKOT O MARATONIE WYBORCZYM: “Czeka nas bardzo długi marsz - mówił do działaczy szef TR Janusz Palikot, podczas sobotniej konwencji samorządowej. - Potrzebujemy bardzo dużo determinacji, pomysłów. Jestem przekonany, że przez ten maraton przebiegniemy - dodał”. http://tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/palikot-twoj-ruch-przebiegnie-maraton-wyborczy,481653.html

-- PIOTR GUZIAŁ NA KONWENCJI O DZIKIEJ REPRYWATYZACJI: “Tracimy parki, place zabaw, szpitale, szkoły, kamienice (...) jest to przykład, jak partie są nieskuteczne w Warszawie”. http://fakty.interia.pl/raport-wybory-samorzadowe-2014/aktualnosci/news-guzial-nie-odmawiam-obecnej-prezydent-sukcesow,nId,1541676

*****

#SZCZYT KLIMATYCZNY:

-- ANALIZA MIGALSKIEGO: KACZYŃSKI I MILLER POMAGAJĄ KOPACZ: “Prezes bąknął coś w Częstochowie o tym, co stało się w Brukseli, ale bez przekonania i - było to widać - przygotowania. W sali 101 w sejmie wystąpiło trzech smutnych panów (M. Błaszczak, K. Szczerski i P. Naimski), z których tylko ten ostatni zna się na rzeczy. I to wszystko. Największa partia opozycyjna, otrzymująca na swe funkcjonowanie miliony złotych z budżetu państwa, nie potrafiła przygotować się merytorycznie do spodziewanej klęski rządu i zainteresować swoim stanowiskiem mediów” . https://300polityka.pl/blog/2014/10/25/analiza-migalskiego-po-szczycie-klimatycznym-miller-i-kaczynski-pomogaja-kopacz/

*****

FAKTY TVN

-- PIOTR MARCINIAK: Kampania jest senna, brakuje tematów, kandydatów i wiedzy, kiedy te wybory właściwie będą.

-- SLD walczy o głosy wsi z PSL-em, wykorzystując wpadkę ministra Sawickiego.

-- MAREK SAWICKI: Szanuję wszystkich rolników, szanuję ciężko pracujących. A w happeningach każdy ma prawo uczestniczyć.

-- JANUSZ PIECHOCIŃSKI: Dzisiaj pół Europy pyta, kim jest ten Piechociński.

-- JAROSŁAW KACZYŃSKI: Nasza gospodarka w istocie będzie finansowała gospodarki państw dużo od nas bogatszych.

-- KANDYDAT TR: Kiedy wybory? W listopadzie… Wdrażam się dopiero, więc mogę nie pamiętać tej daty. 25-tego, coś takiego. Teraz to wykorzystacie…

-- INNA KANDYDATKA: Jestem kandydatem do rady powiatu… Do rady miasta.

-- ANDRZEJ ROZENEK: Myślę, że stres przed kamerą. Każdy to ma na początku.

*****

WIADOMOŚCI TVP

-- NIE WETO JEST CELEM, CELEM JEST SUKCES. DZIŚ PÓŁ EUROPY PYTA, KIM JEST TEN PIECHOCIŃSKI - wypowiedź Janusza Piechocińskiego na początku materiału Kamila Dziubki.

-- ANDRZEJ HALICKI: Bardzo dobry debiut.

-- LESZEK MILLER: Gdyby ten pakiet miał wejść w życie, to oznacza upadek górnictwa, wszystkich przemysłów energochłonnych, i olbrzymi wzrost cen energii elektrycznej.

-- JAROSŁAW KACZYŃSKI: Nasza gospodarka będzie w istocie finansowała gospodarki państw dużo, dużo bogatszych.

-- JERZY BUZEK: To nie rzecz nowa, tylko została bardzo dawno zadecydowana nikogo nie oskarżamy, ale to przecież był wtedy inny rząd, inne władze.

-- DZIUBKA: W 2007 roku zgodę dał Lech Kaczyński, w 2008 szczegółowe rozwiązania zaakceptował Donald Tusk.

-- DONALD TUSK Z 2013: Autorem tego rozwiązania był niekorzystnego rozwiązania był Lech Kaczyński, bo taka jest prawda.

-- ANDRZEJ ROZENEK: Udało się załatwić duże pieniądze na odbudowę energetyki w Polsce, teraz rząd musi pójść w kierunku OZE.

*****

WYDARZENIA POLSATU

-- MAGDA SAKOWSKA: Sojusz rusza na wieś. Chce przyciągnąć do partii rolników, wykorzystując do tego potknięcia PSL-u. SLD już wydrukował ulotki “nie jesteś frajerem, nie głosuj na PSL”.

-- DOMINIKA DŁUGOSZ: SLD przez lata był drugim wyborem polskiej wsi, ale ostatnio kiepsko im się wiedzie.

-- MAREK SAWICKI: Szanuję wszystkich rolników, szanuję ciężko pracujących. A w happeningach każdy ma prawo uczestniczyć.

-- SLD ruszyło na targowiska.

-- LESZEK MILLER: Chcielibyśmy pomóc tym, którzy ponoszą największe straty, jeśli chodzi o produkcję na Wschód.

-- JAROSŁAW KALINOWSKI: Byłem w jego rządzie. Pamiętam, jak to sam premier Miller, tuż przed zakończeniem negocjacji w Kopenhadze, był w gronie polityków, którzy mówili: 25-procentowe dopłaty dla rolników to wystarczy, to dużo. Czego ci ludowcy chcą?

-- JANUSZ PIECHOCIŃSKI: Pierwsze miejsce wśród liczby wójtów i burmistrzów w Polsce. W 2/3 powiatów starosta i wicestarosta z PSL. Bycie w koalicji w 16 województwach samorządowych.

-- DŁUGOSZ: W tej grze nie chodzi tylko o głosy w wyborach samorządowych. Chodzi o przyszłą koalicję.

-- SAKOWSKA: David Cameron miał powiedzieć Ewie Kopacz: uśmiechnij się, przecież masz wszystko, co chciałaś.

-- EWA KOPACZ: To był trudny debiut.

-- DOROTA BAWOŁEK: Namówić Angelę Merkel na ustępstwa na szczycie to nie lada wyczyn, któremu wręcz nie dowierzają niemieccy dziennikarze.

-- KORESPONDENT ARD: Polska premier mądrze zorganizowała sobie bardzo dobry zespół doradców, dlatego osiągneła to, co osiągnęła.

-- KORESPONDENT FINANCIAL TIMES: Trzeba przyznać, że z tak trudnym wyzwaniem na swoim pierwszym szczycie doskonale sobie poradziła.

-- LOT musiało wymienić samolot, jakim premier Kopacz przyleciała do Brukseli.

-- BAWOŁEK: Choć na kolejnym spotkaniu w Brukseli walczyć o polskie interesy Ewie Kopacz może być jeszcze trudniej, bo prowadzący te obrady Donald Tusk, przynajmniej na początku, będzie musiał pokazać, że w żaden sposób nie faworyzuje Polski.