Relacja Live

30.09.2014

10:56

BLOG MIGALSKIEGO: Co śmierć Palikota mówi o polityce?

Janusz Palikot odchodzi do przeszłości. Jego partia się rozpada. Stratą czasu jest dziś znęcanie się nad nim i przypominanie wszystkich jego niegodziwości. Jeszcze większą stratą czasu byłoby wyciąganie wniosków, iż to właśnie cynizm i brutalność tego polityka zabiły go. Bo to nieprawda. Przyczyny jego politycznej śmierci są inne i warto właśnie im się przyjrzeć, by dostrzec pewne polityczne prawidłowości, których krótka – acz burzliwa – kariera chama z Biłgoraja jest doskonałą egzemplifikacją. W czym zatem należy upatrywać powodów końca jego politycznego żywota i co jego historia mówi nam o polityce jako takiej?

Po pierwsze, koniecznością jest posiadanie trwałej struktury, jaką jest partia. Można być kontrowersyjnym, można skutecznie grać mediami, można wymyślać ciekawe eventy, ale długofalowa polityka musi opierać się na solidnej podstawie, a taką jest silna partia. Ta zaś musi być tworzona nie przez celebrytów, przypadkowych bohaterów i śmieszne postaci, ale przez partyjnych wyrobników, ludzi znających się na swoim rzemiośle. Bez nich nie ma trwałych struktur, a bez trwałych struktur nie ma silnej partii. Ta zaś jest niezbędnym narzędziem w politycznej wojnie. Nawet najgenialniejszy generał przegra, jeśli tabory ma słabe, a dostawy broni i paliwa zawodzą.

Po drugie, nie można bez przerwy zmieniać zdania na wszystkie sprawy. Każdy wybitny polityk po wielokroć zaprzeczał swoim poglądom i zapatrywaniom z przeszłości, jednak zbudowanie partii, która nie ma prawie żadnej trwałej agendy, jest niemożliwe. Nie sposób być w ciągu jednego roku liberałem i etatystą, dobrze ubranym biznesmenem i hipsterko odzianym rewolucjonistą, przyjacielem ubogich i posłem podnoszącym wiek emerytalny. To oczywiste, że politycy zmieniają zdanie i nie dotrzymują obietnic, ale stworzenie wrażenia, że nie ma w nas niczego stałego, musi zakończyć się klęską, bowiem zbiór naszych wyborców okaże się w końcu pusty. Wszyscy politycy zmieniają twarze, maski i poglądy, ale musi w nich być jakiś „core”, rdzeń wyczuwalny dla ich stałego elektoratu, dzięki któremu ów elektorat wie, że kolejne maski są przez ukochanego polityka wkładane po to, by zrealizować program, który jest ich (elektoratu i polityka) wspólnym marzeniem.

Po trzecie, nie można nie uwzględniać ambicji ludzi w partii, nawet jeśli są nikim (zwłaszcza na początku). Palikot wprowadził do Sejmu 40-tu „nounejmów”, osobników, którzy dostali się do niego nie dlatego, że coś sobą reprezentowali, ale dlatego, że byli jedynkami na liście Palikota. To nie oni jego ciągnęli, ale to on – za uszy – wciągnął ich do parlamentu. I liczył na to, że będą mu wdzięczni i powolni aż do końca świata. Jednak natura ludzka jest taka, że stopniowo zaczęli oni wierzyć w swą szczęśliwą gwiazdę i usamodzielniać się. Chodząc po studiach telewizyjnych, udzielając wywiadów, widząc, iż są rozpoznawani społecznie, zaczęli sądzić, że mogą sobie poradzić bez Palikota i zagrać na siebie. Dlatego rozpoczęli stawianie się liderowi i normalną grę polityczną o swoją podmiotowość w Ruchu. Nieuwzględnienie ich ambicji i tego, że może i te ich zachowania są śmieszne, ale jednak naturalne i oczywiste, było poważnym błędem Palikota. To nic, że oni zginą bez niego, że przetrwa – na innych listach i w innych ugrupowaniach - może 2-3 osoby. To nic, że pomylili się co do oceny swojej podmiotowości i że świecili – wbrew swojemu mniemaniu – światłem odbitym od swego lidera. Oni przegrają, ale on – ich przywódca – przegra wraz z nimi. A to już jest wówczas także i jego problem. Rucherskie nounejmy w żaden sposób nie przyczyniły się do wygranej Palikota, ale zdecydują o jego przegranej.

Po czwarte, w polityce można zdradzać wszystkich, ale nie można zdradzać wszystkich naraz. A Palikot właśnie to zaczął robić po odejściu z PO. Nie ma już dziś w polityce nikogo, kto by mu zaufał, kto chciałby z nim robić polityczne deale – zarówno wewnątrz partii, jak i poza nią. Wiadomo bowiem, że oszuka, zdradzi, a potem opisze to w książce lub będzie szeroko komentował w mediach. Żadna kobieta nie chce wyjść za mąż za faceta, o którym wie się, że każdą swoją poprzednią żonę zdradzał, a potem opowiadał o tym w tabloidach. Podobnie jest w polityce – tam również ci, którzy okazali się oszustami, i to w dodatku oszustami – plotkarzami, kończą tak, jak dziś kończy Palikot.

Po piąte, w polityce można kraść. Nie pieniądze, ale idee. Jako wiceprezes PJN i PRJG doświadczałem tego boleśnie. Najpierw coś – w porozumieniu z wybitnymi specjalistami – wymyślaliśmy, potem to ogłaszaliśmy, a następnie…przychodziła jakaś większa partia i nam to zabierała. Bezceremonialnie – jak silniejszy wyrostek zabiera w piaskownicy słabszemu zabawki. Bo taka jest natura polityki – dziś wszystkie zabawki Palikota już są w rękach innych (zwłaszcza SLD i PO). Pozostała mu legalizacja narkotyków i kazirodztwa. A z takim programem nie można w polskim społeczeństwie być bardzo popularnym. Może gdyby nasz kraj nie nazywał się „Poland”, ale „Holland”, to Mr Palikot miałby większe szanse na dłuższe zaistnienie. Ale narodził się nad Wisłą i tu, zdaje się, umrze. Może dziś tylko bezradnie patrzeć, jak całą jego poważniejszą (i w 2011 roku świeżą) agendę zawłaszczają inni. Ale tak właśnie w polityce jest. Kto nie kradnie, ten ginie. Kto daje się okraść, ginie jeszcze szybciej.

To chyba wszystkie wnioski, które można wyciągnąć na temat polityki z historii Janusza Palikota. On sam nie jest ciekawy. Jego polityczna kariera – z gwałtownym wzlotem i prawie równie gwałtownym upadkiem – owszem.


21:06

OBRAZ DNIA: Fakty: Kopacz jako oburzona? Kopacz: To nie będzie plan na rok, JKB żałuje tego co się stało z Ostachowiczem

#FPF:

-- JAN KRZYSZTOF BIELECKI W FPF TVN24 MÓWIŁ GRZEGORZOWI KAJDANOWICZOWI O EURO W EXPOSE: Może coś takiego być, pan prezydent zwracał się do pani premier z taką prośbą, więc...

-- JKB O RADZIE GOSPODARCZEJ: Na dzisiaj obowiązuje zasada “wszystkie ręce na pokład”.

-- JKB O OSTACHOWICZU: Żałuję tego, co się stało. Pomijając okoliczności, to człowiek, który na to stanowisko się nadawał. Może lepiej było zostać dyrektorem zarządzającym tym pionem, a dopiero po pewnym czasie wejść do zarządu.

*****

-- TVN24.PL O SZEFIE GABINETU GRABARCZYKA: “Kamil Deptuła został doradcą w gabinecie politycznym Cezarego Grabarczyka. Minister sprawiedliwości wybrał na to stanowisko swojego wieloletniego współpracownika. Jak pisał niedawno portal TVN24.pl, młodego łodzianina tak reklamowali w internecie znajomi: "Dzielny junak! Bałamuci panny, mężatki i wdowy [włączając babcie takowych, nawet te poruszające się na wózkach inwalidzkich]". - Potwierdzam, wybrałem na swojego doradcę w gabinecie politycznym Kamila Deptułę - informuje minister sprawiedliwości Cezary Grabarczyk”. http://tvn24.pl/balamucil-panny-mezatki-i-wdowy-bedzie-doradzal-grabarczykowi,473246,s.html

-- OPOLE: CORAZ OSTRZEJSZA KAMPANIA: “Kandydat SLD na prezydenta Opola Tomasz Garbowski zlecił sondaż wolontariuszom, a potem napisał, że wykonało go Obywatelskie Centrum Badawcze. Tymczasem ono nie istnieje.Na to, że sondażownia, na którą powołuje się Tomasz Garbowski, jest wymyślona, zwrócili uwagę przedstawiciele Komitetu Wyborczego Arkadiusza Wiśniewskiego, kandydata na prezydenta Opola. Dziś do sądu okręgowego wpłynął ich wniosek o rozpoznanie sprawy w trybie wyborczym”. http://nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20140930/WYBORYSAMORZADOWE/140939961

*****

FAKTY TVN

-- KAMIL DURCZOK: Expose będzie szlifowane do ostatniej chwili, ale już dziś nieoficjalnie wiemy, że słowem kluczem tego przemówienia mają być “ludzie”.

-- LIVE KATARZYNY KOLENDY-ZALESKIEJ Z SEJMU: Ewa Kopacz chce położyć nacisk na rozwiązywanie codziennych problemów zwykłych ludzi. Stąd zapowiedź kilku nowych pomysłów, które mają być skierowane do młodych ludzi bez pracy i bez mieszkania. Będzie zapowiedź modernizacji programu Mieszkanie dla młodych, który źle działa.

-- KOLENDA-ZALESKA: Kopacz jeszcze dziś naradzała się z ministrami pracy, finansów, zdrowia oraz z udziałem Jacka Rostowskiego, który doradza jej przy pisaniu expose. Premier powiedziała mi dzisiaj, że chce to expose napisać sama, żeby było powiedziane jej językiem. Ma być to plan nie na wyborczy rok, ale na 5 lat.

-- EWA KOPACZ DLA FAKTÓW: Nie bardzo sobie wyobrażam, żeby to mogło być tylko i wyłącznie na rok, ponieważ projekty, bardzo poważne, ale też bardzo kosztowne, muszą sięgać poza budżet na 2015 rok, który jest już złożony.

-- KOPACZ DALEJ: Jeśli dzisiaj mogę powiedzieć o tym, na co będę miała wpływ, i co chcę zrealizować, to muszę być realistką i wiem, że dopiero budżet na 2016 rok będzie składany przez moją ekipę.

-- KOLENDA-ZALESKA: Kopacz nie może zaproponować rewolucji, bo wyglądałoby to na krytykę Donalda Tuska. Musi też realizować jego sejmowy testament, a to będzie oznaczało najprawdopodobniej sięgnięcie po pieniądze z rezerwy budżetowej Kancelarii Premiera.

-- KAMIL DURCZOK: Już teraz jasne jest, że rozkład jazdy na najbliższy rok w dużej części napisał nowemu rządowi Donald Tusk.

-- JAKUB SOBIENIOWSKI O EWIE KOPACZ: W porównaniu z Donaldem Tuskiem jest punktualna, a przywitania z ministrami też są krótsze, niż za poprzedniego premiera.

-- JANUSZ PIECHOCIŃSKI: Znowu inni zapewne PR-owcy Platformy robią wszystko, żeby poróżnić teraz premiera Tuska z panią Kopacz i stworzyć wrażenie, że to super nowy początek i na dobrą sprawę Kopacz i Tusk są skłóceni. O Grasia, o Schetynę, o znanego PR-owca, który miał być w Orlenie, itd. Bajki, bajki, bajki.

-- SOBIENIOWSKI: Kopacz ma małe szanse, by znacząco odcinać się od Donalda Tuska, by zrobić coś od początku do końca po swojemu. Byłaby polityczną samobójcą, gdyby wycofała się z sierpniowych obietnic premiera.

-- ANDRZEJ ROMANEK: To nie autostrada polityczna, to dróżka, po której podąża pani premier, a tę dróżkę wybrukował Donald Tusk.

-- JERZY WENDERLICH: Powiedzieć, że to rząd kontynuacji, to strzelić sobie w stopę. Odciąć się, to tak jakby powiedzieć - zrywam z ojcem założycielem.

-- SOBIENIOWSKI: Nowa premier może wykorzystać sprawę Ostachowicza do wizerunkowej ofensywy, przedstawienia siebie jako oburzonej, która skończy ze skokami polityków na kasę w państwowych spółkach.

-- SOBIENIOWSKI DALEJ: Kopacz nie ma wystarczająco dużo partyjnej siły i przede wszystkim wystarczająco dużo czasu, by jutro zszokować rewolucyjnym i autorskim planem wielu reform. Zaskoczeniem będzie jakiekkolwiek odejście od planów Donalda Tuska.

*****

WIADOMOŚCI TVP

-- LECH WAŁĘSA: Jest bałagan, trzeba porządkować.

-- JAN KRZYSZTOF BIELECKI W POLITYCE PRZY KAWIE: Pani premier, myślę, ma jedną, dwie niespodzianki.

-- NIEOFICJALNIE: Sprawy społeczne mają być w expose mocno akcentowane.

-- BEATA SZYDŁO: PO i PSL cały czas bujają w obłokach.

-- DARIUSZ JOŃSKI: Spodziewam się, że będzie jutro koncert życzeń.

-- LESZEK MILLER: To będzie expose z przesłaniem, że trzeba pomału gasić swiatło. (...) Mnie bardziej ciekawi, czy będzie podszczypywać swojego przeciwnika.

-- SŁAWOMIR NEUMANN: Ewa Kopacz nie jest politykiem, który chce dzielić, to nie jest w jej charakterze.

-- BEZ FINAŁU - przypomnienie deklaracji premiera Tuska o tym, że we wrześniu MSW przedstawi szczegółową informację nt. afery podsłuchowej do 30 września.

-- MARCIN KIERWIŃSKI: Informacja [o aferze] będzie przedstawiona na forum Sejmu.

-- W materiale także przypomnienie wypowiedzi Elżbiety Radziszewskiej z Kontrwywiadu RMF, że nie ma wątku inspiracja obcych służb.

-- MARCIN MASTALEREK: Te opowieści o pisaniu obcym alfabetem to była wierutna bzdura. Rząd dał się ograć kelnerom.

-- JOŃSKI: Jeśli to ma być czysta karta, to pani premier powinna całą sprawę wyjaśnić od początku do końca.

-- JANUSZ PIECHOCIŃSKI: Tych którzy narozrabiali, już w rządzie nie ma.

*****

WYDARZENIA POLSATU

-- NIKT NA TYM ROZWIĄZANIU NIE TRACI - Władysław Kosiniak-Kamysz w materiale o prosocjalnych rozwiązaniach przyjętych przez rząd.

-- EXPOSE - rady dla premier Kopacz.

-- JACEK KURSKI: Nie ma drugiej okazji, by zrobić pierwsze wrażenie.

-- DARIUSZ OCIEPA: Opozycja długo nie zapomni wypowiedzi Kopacz o Ukrainie.

-- STYL EXPOSE: W materiale m.in. przypomnienie tego, że Jarosław Kaczyński jako jedyny nie czytał expose z kartki, słowa Tadeusza Mazowieckiego z expose: “doszedłem do stanu takiego, jak polska gospodarka”.

****

-- JACEK ŻAKOWSKI O PLOTKARSTWIE W POLITYCE: “Paplanie i plotkarstwo stały się plagą polityki. Nie chodzi o to, że politycy, którzy nie umieją trzymać języka za zębami, zdradzają jakieś arcytajemnice okryte klauzulami tajności. Chodzi o to, że paplą jak pensjonarki, panny służące albo chłopy w karczmie (bez urazy dla dziewcząt, pomocy domowych i rolników). Ludzie (głównie mężczyźni) sprawujący najwyższe urzędy gadają, co im ślina na język przynosi, byle zaimponować rozmówcy lub zdobyć jego sympatię, demonstrując, jacy to oni są fajni, ustosunkowani i poinformowani”. http://zakowski.blog.polityka.pl/2014/09/30/ryfa-za-ryfa/

-- ŚLEDZTWO WS. TAJNYCH WIĘZIEŃ CIA MOŻE ZOSTAĆ ZAWIESZONE: “Jest plan bezterminowego zawieszenia śledztwa w sprawie więzień CIA w naszym kraju - dowiedzieli się reporterzy śledczy RMF FM. Dotyczy ono istnienia w Polsce tajnych amerykańskich ośrodków, w których w 2002 i 2003 roku miały być torturowane osoby podejrzane o terroryzm. Śledczy potwierdzili, że zarzuty usłyszała jedna osobna. Według nieoficjalnych informacji, to Zbigniew Siemiątkowski”. http://rmf24.pl/fakty/polska/news-sledztwo-ws-tajnych-wiezien-cia-zostanie-zawieszone,nId,1528159

-- MICHAŁ BRONIATOWSKI NACZELNYM POLSKIEGO FORBESA: “Michał Broniatowski, były dyrektor polskiego i rosyjskiego oddziału Reuters, a obecnie członek rady nadzorczej TVN, od 1 października br. zostanie nowym redaktorem naczelnym miesięcznika ‘Forbes’ (Ringier Axel Springer Polska). - Michał Broniatowski jest znanym i cenionym dziennikarzem, który posiada rozległe doświadczenie menedżerskie oraz szerokie kontakty w międzynarodowych mediach. Jestem przekonana, że Michał jako redaktor naczelny będzie dynamicznie rozwijał ‘Forbesa’, również w nowych kanałach dystrybucji informacji - mówi Edyta Sadowska, prezes Ringier Axel Springer Polska”. http://wirtualnemedia.pl/artykul/michal-broniatowski-nowym-redaktorem-naczelnym-forbesa


21:14

ŚRODOWE TYGODNIKI: Dyrektoriat w PO, Schetyna- Sikorski- ostateczna rozgrywka? Reszka o PEK: kurs z dziedziny:

"radź sobie sama
TYGODNIK POLITYKA -- DYREKTORIAT W PO- piszą Mariusz Janicki i Wiesław Władyka: “Władza Donalda Tuska tak urosła przez siedem lat, że nie można jej było przekazać jednej osobie. Dlatego została rozparcelowana. Jeszcze nikt naprawdę nie przejął rządów po Kierowniku. Na razie jest Dyrektoriat”. -- DAMA - KOPACZ: “Może się okazać, że Ewa Kopacz była najsilniejsza w momencie powołania na stanowisko premiera, kiedy poręka Tuska była oczywista, a potem będzie już tylko słabsza”. (...) jeśli Komorowski zacznie zbyt widocznie narzucać rządowi swój patronat, będzie zmierzał rzeczywiście w kierunku „gabinetu prezydenckiego”, to Kopacz zagrozi rola polityka drugorzędnego i nigdy nie zostanie prawdziwym następcą Tuska”. -- PREZYDENT -  KRÓL - Władyka i Janicki piszą o pięciu kartach: “Gdyby premier Kopacz się uparła, prezydent nie miałby w sprawie obsady resortów nic do powiedzenia. Ale się nie uparła. To właśnie ten „efekt parcelacji”. (...) Platformie grzanie się w świetle zwycięskiego prezydenta także by pomogło. Ale jeśli Komorowski zacznie zbyt widocznie narzucać rządowi swój patronat, będzie zmierzał rzeczywiście w kierunku „gabinetu prezydenckiego”, to Kopacz zagrozi rola polityka drugorzędnego i nigdy nie zostanie prawdziwym następcą Tuska". -- AS - O TUSKU: “nie brakuje też opinii, że Tuskowi aż tak bardzo na szalonym powodzeniu i sukcesie Kopacz nie zależy, że chciałby w gruncie rzeczy zachować swoją dominującą pozycję, rolę mentora i ojca polskiej sceny politycznej. Inaczej mówiąc, pod rządami Kopacz ma być na tyle dobrze, aby Platforma się nie zapadła w sondażach, ale nie bardzo dobrze, aby się nie okazało, że Tusk ani nie był wyjątkowy, ani niezbędny”. -- WALET PIK - SCHETYNA: “Coraz trudniej będzie jednak tłumaczyć, dlaczego ludzie szefa MSZ, którego wzięła do rządu obecna wiceszefowa, a przyszła szefowa partii, mają być nadal w niełasce. To także konsekwencja nominacji dla Schetyny, którą nowa premier musiała uwzględniać w kosztach operacji reanimowania byłego numeru dwa”. -- WALET KIER - O SIKORSKIM: “Jeśli natomiast przyjmie zaskakującą rolę koncyliacyjnego poczciwca, to tym bardziej będzie zbierał „prezydenckie” punkty. Nie brakuje opinii, że Sikorski mości sobie pozycję do startu w wyborach prezydenckich w 2020 r. Gdyby Tusk także się na to zdecydował, może dojść do starcia pancerników”. -- SCHETYNA I SIKORSKI - POSTACI PODOBNEGO FORMATU I AMBICJI- piszą dalej Janicki i Władyka: “Jeśli je wygra [Kopacz, wybory 2015], pozostanie. Jeśli przegra, jest dwóch potencjalnych następców: Sikorski i Schetyna. Obaj już są lub byli szefami MSZ i marszałkami Sejmu, mają „papiery”, aby zostać szefem rządu. Ta symetria jest być może przypadkowa, ale też pokazuje, że to postaci podobnego formatu i ambicji. Niewykluczone, że w innych warunkach to któryś z nich, a nie Kopacz, przejąłby teraz spadek po Tusku. Ale Sikorskiego jako premiera nie chciał prezydent, Schetyny nie chciał Tusk. Te figury muszą zaczekać”. -- JANICKI I WŁADYKA O STANIE PRZEDŁUŻONEJ, POLITYCZNEJ PROWIZORKI: “Tusk, wracając po europejskiej funkcji na pozycję polskiego prezydenta w 2020 r., nadal będzie rozdawał karty. Ale oznaczałoby to też nieustanne przedłużanie stanu przejściowego, politycznej prowizorki, kiedy władza jest rozproszona, a liderzy z nadania patrona szachują się nawzajem, licząc raczej na potknięcie się przeciwnika niż na własny potencjał, wizje, siłę osobowości”. -- O SIENKIEWICZU WZMIANKA W TEKŚCIE MALWINY DZIEDZIC: “jak twierdzi jeden z naszych rozmówców, kiedy sytuacja się trochę uspokoi, może trafić do PGNiG.” -- SKOWROŃSKA DO MF? Jak pisze Dziedzic: “Wcześniej spekulowano, że przejdzie do KPRM lub zostanie wicemarszałkinią Sejmu (została nią Elżbieta Radziszewska), jednak – jak twierdzi nasz rozmówca – posłance zależy na stanowisku sekretarza stanu w Ministerstwie Finansów. Dopytywana o to Skowrońska, odpowiada tylko: – Wolę komentować fakty, ale w Platformie było i jest aktualne powiedzenie, że premierowi – czy pani premier – się nie odmawia”. -- WYPOWIEDŹ TERESY PIOTROWSKIEJ W TEKŚCIE DZIEDZIC: “Znam opinie na swój temat i te dotyczące mojej nominacji. Chciałabym jednak, aby te oceny dokonywane były na podstawie moich działań i decyzji. Mam zasadę, że tylko po czynach i podjętych decyzjach można uczciwie ocenić człowieka.” -- JANINA PARADOWSKA O POLITYCE JAKO WOJNIE PRZEKAZÓW: “Ewa Kopacz pokazała jednak, że ze skumulowanymi kryzysami radzi sobie nadspodziewanie dobrze. Odprawa i posada zostały szybko odprawione. Nowa premier odebrała ważną lekcję: że polityka to, w dużym stopniu, wojna przekazów”. -- PIOTR PYTLAKOWSKI O ŚLEDZTWIE WS AFERY PODSŁUCHOWEJ: “W aferze podsłuchowej doszukiwano się udziału obcych służb i wielkiego spisku. Z dzisiejszej wiedzy wynika, że sprawa jest banalnie prosta. Czterech panów założyło nieformalne studio nagraniowe, aby wiedzieć, co w trawie piszczy. Czy tylko tyle?” -- ADAM GRZESZAK O WĘGLU: “Najbardziej wyeksploatowane i najkosztowniejsze kopalnie muszą zostać zamknięte, a górnictwo dostosowane do potrzeb i możliwości gospodarki i odbiorców, a nie żądań związkowców. Od lat czekamy na polityka klasy Margaret Thatcher, który odważy się im to nie tylko powiedzieć, ale także przeprowadzić, choć może nie tak brutalnie. Czy Ewa Kopacz się tego podejmie?” TYGODNIK POWSZECHNY -- SAMOTNOŚĆ DOKTOR EWY - opisuje Paweł Reszka: “Żaden polski premier nie miał tak kiepskiego początku. Ale trzeba przyznać, że Ewa Kopacz usiadła za kierownicą w wyjątkowo trudnym momencie”. -- RESZKA O TUSKU: “Dotychczasowy premier, który od lat dominował w polskiej polityce, usunął się w cień: zamiast o partyjnych układankach, myśli raczej o przyspieszonych kursach angielskiego. W bonusie zostawił tylko „efekt Tuska”, czyli wzrost notowań partii, spowodowany swoim międzynarodowym sukcesem”. -- RESZKA O DECYZJI KOPACZ WS SCHETYNY I TUSKU, KTÓRY NIE JEST ŻADNĄ POMOCĄ: “Moim zdaniem nowa pani premier nie miała innego wyjścia. Przeszła przyspieszony kurs z dziedziny: „radź sobie sama”. Zrozumiała, że ktoś, kto od czasu do czasu miałby jej podpowiadać z tylnego siedzenia, nie jest żadną pomocą, a jedynie obciążeniem. Jeśli ma się jej udać, powinna zapomnieć o dawnych czasach i robić swoją politykę”. -- KOPACZ CZEKA TRUDNY ROK SAMOTNOŚCI - konkluduje Reszka: “Do tej pory pani premier była mistrzynią lojalności i autopromocji. W konfliktach opowiadała się zawsze po stronie Donalda Tuska, z dziennikarzami żyła dobrze, budowała image zatroskanej matki Polki i lekarki z powołania, rzuconej na niewdzięczny odcinek polityki (w wywiadach podkreślała, że zawsze wozi w bagażniku limuzyny plecaczek ze sprzętem ratowniczym). Teraz to nie wystarczy. Opinia publiczna i opozycja rozliczą ją z każdego słowa i postępku, a przed partią odpowie nie tylko za efektywność rządzenia, ale też przygotowania do kolejnych wyborów. Czeka ją trudny rok samotności”. -- PO O ⅓ SŁABSZA NIŻ 4 LATA TEMU - uważa Jarosław Flis: “Osłabienie PO w sondażach – nawet jeśli zatrzymane po awansie Donalda Tuska – oznacza tyle, że dzisiejsza pozycja tej partii jest o jedną trzecią słabsza niż przed czterema laty. Dodatkowo poprzednie wybory samorządowe były przeprowadzone tuż po wyborach prezydenckich, kiedy PO kontrolowała wszystkie ośrodki władzy centralnej”. -- FLIS O TRUDNEJ SYTUACJI PIS: “PiS nie idzie jednak do wyborów jak po swoje, ponieważ z racji zainteresowań lidera i centralizacji partii jej stosunek do samorządów był zawsze daleki od entuzjazmu. Przejawia się to m.in. w tym, że nawet miejsca, w których PiS sprawuje władzę, nie są eksponowane w ogólnopolskim przekazie politycznym, nastawionym raczej na pokazywanie błędów przeciwników niż własnej siły. Długotrwałe pozostawanie w opozycji i kapitalizowanie niezadowolenia społecznego gryzie się z przekazem naturalnym dla sprawujących władzę – obywateli uszczęśliwianych ukończonymi inwestycjami. Stąd kłopot ze sformułowaniem komunikatu, w którym pokazuje się sukcesy samorządowe własnego środowiska”. -- FLIS O RUCHACH MIEJSKICH ODWOŁUJĄCYCH SIĘ DO NOWEGO MIESZCZAŃSTWA: “W większości przypadków prezydenci i burmistrzowie walczą o reelekcję i nie brakuje im atutów. Pojawia się jednak konkurencja, która próbuje im wybić z ręki choć jeden z nich – także odwołując się do antypartyjnego resentymentu. Jeśli partie nie są w stanie stworzyć alternatywy dla dotychczas rządzących, a oni sami są zadowoleni ze swojej pozycji, to pojawia się ciśnienie ze strony obywateli, dla których dotychczasowe ścieżki są zablokowane. Stąd integrują- ce się ruchy miejskie i kandydaci odwołujący się do nowego mieszczaństwa. Odnotowując to zjawisko, należy jednak pamiętać, że nadmiar pretendentów jest wzmocnieniem rządzących: jak pokazuje przykład Krakowa, nawet osłabienie prezydenta nie musi oznaczać zmniejszenia jego szans, jeśli w tym czasie pretendenci słabną jeszcze bardziej. Żaden przywódca nie boi się tłumu konkurentów – boi się tego jednego, który będzie potrafił zamienić na polityczny kapitał wszystkie jego błędy i zaniechania”. -- EWA WOJDYŁŁO- OSIATYŃSKA O ZIEMKIEWICZU w rozmowie z Beatą Chomątowską: “Terapeuci znają lęk, nie zawsze uświadomiony, że ta z pozoru słabsza, pogardzana istota mogłaby mnie pokonać. Możliwe też, że pan Ziemkiewicz ma w sobie dużo złej pamięci: tych pijanych kobiet, które mógł zdobyć, bo na trzeźwo nie chciały z nim być”. GAZETA POLSKA -- GRZEGORZ WIERZCHOŁOWSKI O CAM MEDIA: “Firma Nextbike, operator systemów rowerów miejskich, podpisuje kolejne umowy w miastach, w których rządzą ludzie związani z Platformą Obywatelską i PSL. Spółka od ponad roku jest własnością Cam Media – firmy, której wiceprezes to przyjaciel byłego ministra Sławomira Nowaka”. -- PO CO KATECHETKA ZOSTAŁA SZEFOWĄ MSW - pisze Dorota Kania: “Minister spraw wewnętrznych Teresa Piotrowska zrezygnowała z nadzoru nad cywilnymi służbami specjalnymi. Nieprzypadkowo właśnie teraz dochodzi do przetasowań w nadzorze nad służbami. Za miesiąc są wybory samorządowe i właśnie rozpoczyna się cicha kampania prezydencka Bronisława Komorowskiego”.