Relacja Live

13.09.2014

10:10

Ciotki kulturalne, gniazdko Kopacz, męczydło Sikorski. Palikot dla 300 o konserwatyście Michniku, polityce, książkach i o tym, czy mówi "O, Jezu!"

Czy nie jest mu głupio za to, co mówił o Lechu Kaczyńskim? O tym, dlaczego nie chce wracać do Platformy. Że przyjdzie jego najlepszy czas, bo Kaczyński i Miller zbliżają się do siedemdziesiątki, a w polityce każdy upadał - jak on teraz.

O tym, że nie pamięta żadnego ważnego wystąpienia Kopacz, i że ta w marcu i kwietniu będzie miała kryzys poparcia. Że spotyka się z Komorowskim, a Sikorski to “męczydło”.

Powiedział nam też, komu podarował książkę Andrzeja Ledera i dlaczego Kazimiera Szczuka kazała mu przeczytać “Żywot człowieka poczciwego”. Co to jest gniazdko Kopacz i kim są jej “ciotki kulturalne”, które zastąpią Igora Ostachowicza. 300polityka rozmawia z Januszem Palikotem.

Palikot się trochę spóźnia, więc w sekretariacie klubu siadamy tuż obok skrzynek poselskich i zatopionego w swoim iPadzie Roberta Biedronia, który zarzuca nas cytatami z tekstu Janiny Paradowskiej o Ewie Kopacz: Tyle kilometrów na szpilkach przeszła w prezydenckim marszu 11 listopada! - śmieje się.

Po chwili przychodzi Palikot i zaprasza nas do swojego sejmowego gabinetu. Wygląda lepiej, niż parę miesięcy temu, po wyborach europejskich, raczej schudł, na sobie ma chyba nową kolekcję Kenzo - dopasowaną, szaro-zieloną marynarkę, dobry krawat.

Ascetycznie, ale ze smakiem urządzony pokój. W niczym nie przypomina dawnego gabinetu prezydium klubu Unii Wolności, kiedyś zawalonego papierami Henryka Wujca i zakopconego papierosami Heleny Góralskiej. Dziś w powietrzu unosi się zapach egzotycznego kadzidełka, a ciężkie sejmowe biurka z lat 90. zastąpił lekki komplet chińskich mebli z XVII wieku.

Zanim zaczniemy, Palikot rzuca jeszcze do kręcącego się po jego pokoju Andrzeja Rozenka - “przyjdź za pół godziny”.

Morze wina z Tuskiem

Zaczynamy od niedowierzania, że naprawdę się wzruszył na wieść o brukselskim sukcesie Tuska.

Palikot odpowiada: “Wypiłem się z nim morze wina. Znam jego deficyty, mocne i słabe strony. To, że tak powiem, kumpel sprzed lat. Teraz nas więcej dzieli, niż łączy, ale to był jednak kolega przez lata. Nikt się nie spodziewał, że odniesie taki sukces. Naprawdę byłem tym wzruszony, niezależnie od tego, że negatywnie oceniam to, co po sobie zostawia”.

Pan powinien wrócić do Platformy!

“No, to teraz pan powinien wrócić do Platformy!” - w końcu udaje nam się przebić przez monolog Palikota na tematy, które go chyba autentycznie teraz bardziej pociągają niż Kościół - emerytury obywatelskie - czyli pomysł Palikota jak się połączyć z 2,5 milionowym “elektoratem OFE”. Mówiąc o emeryturach, lider Twojego Ruchu mówi, że to “rozpierducha” i “przejadanie kapitału trzydziestolatków”.

“Dlaczego nie ma sensu wracać do Platformy? PO jest dzisiaj partią władzy, ze wszystkimi chorobami partii władzy. Jest bezideowa, skłócona, jest oparta wyłącznie na interesie, jakim jest trwanie przy władzy” - mówi Palikot, uparcie wtrącając jeszcze po drodze swoje pomysły na powrót do idei przyjaznego państwa, czy postawienie na odnawialne źródła energii.

Platforma i tak robiła zawsze, co pan chciał

“Jest drugi powód. My stanowimy punkt odniesienia, który przeciąga scenę polityczną, moim zdaniem w stronę tej nowoczesności” - dodaje.

Na naszą tezę, że doskonale teraz odnalazłby się w Platformie, bo PO i tak zawsze robiła to, co on chciał, odpowiada: “Przesadza pan. PO robiła to, co chciał Tusk, a nie Palikot”.

Ale w sferze ideowej, miał pan duży wpływ na Platformę - upieramy się.

Palikot Tuskowi wymyślił ciepłą wodę w kranie

Palikot się w końcu zgadza i przyznaje, że to on wymyślił Tuskowi ciepłą wodę w kranie: “To fakt. W książce "Ja, Palikot” sformułowałem myśl - ona się słabo sprzedała, bo 3 tygodnie później była katastrofa smoleńska - o całej polityce, która jest przypisana Tuskowi, a więc ciepłej wody w kranie. Cała ta ideologia reagowania została po raz pierwszy sformatowana. Nazwana, wymieniona, opisana. Potem Tusk zrobił kilka tych wywiadów do "Polityki", które to eksplikowały. Ale my to zdefiniowaliśmy. Wszystko jedno. Jestem tu, gdzie jestem. Wierzę, że Twój Ruch będzie w następnej kadencji Sejmu, będzie te 5-10 proc., że będzie wielka koalicja antypisowska, i nawet jak PiS wygra, to nie będzie rządzić. Wtedy może nastąpią jakieś kolejne zmiany, trudno powiedzieć”.

Za pięć lat będę w najlepszej formie

Palikot ma przemyślany aspekt biologiczny polskiej polityki i w tym widzi dla siebie szansę: “Na pewno polska scena polityczna się wyczerpuje i to nie dlatego, że Tusk odszedł. Kaczyński ma 70 lat, Miller ma 70 lat, Komorowski - ostatnia kadencja. Odchodzi pokolenie, które weszło w politykę w 89, 90 roku. W związku z tym, w następnej kadencji musi się urodzić nowe przywództwo. Jak dzisiaj patrzymy na to, że Tusk skorzystał z szansy, pewnej luki wiekowej, to tak samo ja widzę taką szansę w Polsce dla siebie. Za 5 lat będę w najlepszej formie”.

Będę ja i Hofman. Albo Brudziński

Palikot mówi nam, że “powstaje próżnia”.

Co ma na myśli: “To zabrzmi egocentrycznie, ale jak patrzę na swoje dokonania i skalę tych zmian, to coś się wokół mnie krystalizuje. Jest z całą pewnością miejsce, by tacy ludzie, jak ja, w PiS-ie też są podobni, Hofman czy ktoś tam, weszli do głównego nurtu".

Pan i Hofman będziecie jak Kaczyński i Tusk? - dopytujemy.

“Nie wiem, czy Hofman, co on tam ma za uszami, ale ktoś w PiS-ie na pewno jest. Może Brudziński, facet retorycznie bardzo się rozwinął. On ma cechy przywódcy. To, że jest schowany i nie spala się jak Hofman, to oznacza, że bardziej inteligentnie planuje swoją przyszłość w PiS-ie, niż ci na froncie. Pewnie ktoś gdzieś indziej się wyłoni, tak jak Baśka Nowacka”.

Notowania PO i Kopacz zatoną w marcu albo kwietniu

“Marzec - kwiecień, najsłabsze notowania Kopacz, bo to zawsze tak jest. Skończy się te 100 dni, ona popełni sporo błędów. Ponadto w kwietniu władza zawsze ma najgorsze notowania, bo są PIT-y, CIT-y, rocznie rachunki, itd. Jak się spotkają te dwie tendencje, a my nie wyjdziemy zrujnowani z wyborów samorządowych, bez wielkich sukcesów, bo co tu się chwalić 4-procentami. Wbrew pozorom, z naszego punktu widzenia wynika, że idziemy do przodu. Wchodząc w taką dobrą koniunkturę zewnętrzną, możemy mieć w kwietniu ponad 5 proc.”.

Profesura z Platformy

Palikot jest, naszym zdaniem, w sytuacji, że nawet podświadomie, idąc na spotkanie z nim myślimy raczej, co tu z niego wyciągnąć o sytuacji w PO, a nie rozmawiać o jego zamierzeniach.

Nie ma pan czarnego snu, że skończy z profesurą na temat Platformy Obywatelskiej, jak Paweł Piskorski? Będzie pan chodził od studia do studia i komentował Kopacz, spółdzielnię, schetynowców? - pytamy.

Palikot na to: “Jeśli by się okazało, że nie jestem w polityce, w co nie wierzę, to nie będę wchodził w rolę komentatora. Albo pan jest politykiem, albo krytykiem politycznym. Jestem politykiem, jestem po stronie działania, nie oceniania. Tak samo byłem przedsiębiorcą, a nie menadżerem. Gdybym nie był w polityce, to musiałbym robić coś innego”.

Straszny i cwany Grabarczyk

Ale mimo tego ponad połowę rozmowy udaje nam się spędzić na rozmowie o Platformie.

"To jest straszny i cwany gość" - odpowiada Palikot na nasze pytanie, czy Cezary Grabarczyk osaczy Ewę Kopacz. “A nie wygląda!” - śmiejemy się.

O samej Kopacz Palikot dodaje: “To osoba szlachetna, zacna i przyzwoita. Ona jest charakterna. Ma instynkt, będzie wiedziała, że coś lekko śmierdzi, albo ktoś jest w coś uwikłany”.

Gniazdko i ciotki kulturalne - to zgubi Kopacz

Mówi dalej: “Ją może zgubić jedną rzecz - ona lubi takie gniazdko robić, te kobitki z Platformy, te ciotki kulturalne. A Grabarczyk? Kto wie. Tak samo zresztą Schetyna postępował z Tuskiem, który rozwiązuje bieżące problemy kadrowe - zdejmuje, tak go uzależnia, że potem staje się przywódcą. Tusk w pewnym momencie, przy aferze hazardowej, miał ten instynkt, że musi się odciąć. No i czy Kopacz będzie miała? Moim zdaniem to nie urośnie do tego problemu, bo Kopacz nie da sobie rady. Mówię to z przykrością, ale z polityczną pewnością. Nie ma mowy, żeby ktoś, kto jest tak, jak ona nieprzygotowany do tej roli, dał radę. A jeszcze na 12 miesięcy przed wyborami i ze skłóconą Platformą?”.

Kopacz nie powiedziała nigdy niczego ważnego

Palikot wyraźnie się ożywia, kiedy mówi o słabej, jego zdaniem sytuacji Platformy pod rządami nowej szefowej: “Kopacz nie wygłosiła jeszcze ani jednego wystąpienia. Tusk, w tych 7 latach miał kilka ważnych, dużych wystąpień, które tworzyły klimat poważnego faceta. Natomiast Kopacz, pamiętam ją z posiedzeń klubu PO, były dyskusje po wystąpieniu Rokity, Olechowskiego, Palikota, Gilowskiej”.

Dotychczasową Kopacz kreował Ostachowicz

No i widzi pan, gdzie oni wszyscy są, a Kopacz zostaje premierem - przerywamy wywód.

Palikot trochę się śmieje i odpowiada: “Dotychczasową Kopacz kreował Ostachowicz. Tak samo jak kreował Tuska. Jego zaplecze budowało dzisiaj pozycję Kopacz. Oni wymyślali te konferencje, te flagi, wszystkie rzeczy. To szło wszystko z KPRM. Wejdzie pan do gabinetu Kopacz, i kogo tam zastanie? Krysię Skowrońską i Ulę Augustyn. Tam nie ma ludzi, którzy mają ogląd sytuacji, zdolność czytania trendów społecznych. Już nie mówię o globalnych zjawiskach, typu konflikty na bliskim wschodzie, czy światowy kryzys. Tam nie ma nawet dobrego PR-owca”.

Nie ma polityka, który by wcześniej nie upadł. Nie ma? A Komorowski?

Pytamy Palikota o jego moment w polityce- 2-3 proc. w sondażach, czasem 4.

“A Tusk nie miał? A Miller nie był w Samoobronie? Czy był jakiś polityk, który odniósł sukces, a wcześniej nie upadł? Nie ma”.

Komorowski! - mówimy chórem.

Tym nam się udaje rozbawić dość jeszcze spiętego Palikota: “On rzeczywiście zawsze się utrzymywał. To filozofia - wystarczy być. W każdym razie, najlepszy czas Twojego Ruchu nadchodzi. Musimy teraz przetrwać ten dołek. Doskonale się nam zdarzyło, że Tusk odszedł. Mamy jeszcze rok czasu na to, żeby wrócić do 5 proc. I wrócimy. To nie będą jakieś Himalaje. Jeśli Platforma się nie rozleci, to będziemy między 5 a 10 proc. Potem rozpocznie się prawdziwa gra, bo będzie wypad tej generacji, która teraz rządzi polską polityką. Musi w to miejsce powstać coś nowego”.

Schetyna dałby radę?

Wracamy do tematu Platformy i Schetyny. A Schetyna dałby radę? - pytamy. “Nie widzę nikogo w otoczeniu Ewy Kopacz, kto byłby na poziomie Grupińskiego. On razem ze Schetyną, to byłby tandem, który dałby sobie radę. Problem jest zupełnie inny, Schetyna ma tak duży poziom negatywnej historii z niektórymi ludźmi w Platformie, z Grabarczykiem, Biernatem, Rasiem. To nie jest tylko przełamanie na osi Schetyna-Kopacz, ale w partii. Więc w tym sensie nie ma poza Tuskiem, Komorowskim... Nie wiem czy nawet Jan Krzysztof Bielecki byłby w stanie tę rolę odegrać. Dzisiaj nie ma kogoś, kto by na tyle skupiał prawą i lewą część Platformy, żeby to przeprowadzić”.

Na miejscu Kopacz bym go wciągnął, na miejscu Schetyny nie dałbym się wciągnąć

“A może powinien wrócić do rządu?” - śmiejemy się, na co Palikot odpowiada: “Na miejscu Kopacz bym go wciągnął, ale na miejscu Schetyny nie dałbym się wciągnąć".

I mówi dalej: “Powtarzałbym, że chce pomagać i spokojnie czekał na marzec-kwiecień, kiedy będą kłopoty i panika w tylnych szeregach i wtedy przystąpił do przejęcia władzy. Jeśli Kopacz jest mądra, to wsadzi na coś, w co on uwierzy. To musi być infrastruktura, czy coś takiego. Pierwsze wrażenie jest takie: to wiele miliardów do rozdania, to go zbuduje. Potem jest NIK, UKS, różne inne organy, które mogą tego ministra rzucić na kolana. Już w MSW ciągną się sprawy dotyczące informatyzacji. Jeśli go zostawi na zewnątrz, to ma jak w banku w marcu-kwietniu kryzys”.

To wielka szansa dla mnie

To jest wielka szansa dla mnie - mówi Palikot, dorzucając jeszcze ocenę szans Sikorskiego: “On z nikim nie ma tak strasznie na pieńku, ale też nie ma żadnego prawdziwego wzięcia. Problem z PO jest taki, że tam nie ma nikogo, łącznie ze Schetyną, kto byłby w stanie to wszystko wyprowadzić na prostą. To jest wielka szansa dla mnie”.

Sikorski to męczydło

A miał pan kiedyś chemię z Sikorskim? - pytamy. “Był taki krótki moment, kiedy się spotykaliśmy w rodzinie, myśmy ich odwiedzili. Oni byli u nas na Suwalszczyźnie. Jak go cenię w takim sensie, że od strony intelektualnej to jest człowiek, który ogarnia zjawiska, można z nim podyskutować, co w polityce jest rzadkością. On to ma. Jest też, w dobrym tego słowa znaczeniu, patriotą, że on jest nastawiony na służenie krajowi, na cele publiczne. Jest natomiast zmanierowany, w sensie towarzyskim to męczydło”.

Z Sikorskim byłoby jak z Belką

Ale może to Sikorski będzie ostatnią szansą Platformy - zagadujemy: “To byłoby jak z Belką, żeby ładnie agonia wyglądała. Musi być ktoś, kto będzie prawdziwym liderem. Sikorski nim nie jest, i nie będzie. Nie jest ich, taki Biernat, Raś, którzy pod względem intelektualnym nie dorastają Sikorskiemu do pięt, to oni mają większe znaczenie, bo oni tworzyli ten dom Platformy”.

Janusz, to ty?

“Janusz, to ty?” - zagadujemy o to jak Komorowski zwrócił się do Palikota, który po katastrofie smoleńskiej zaczął nosić okulary i udawał odmienionego.

“Nie wiem, czy komuś uda się w polityce zrobić taki numer. Pamiętam, jak wtedy wróciłem do Tuska, i on mówi: to był najlepszy numer, jaki znam od 30 lat w polityce. Nikt nie zrobił czegoś takiego, żeby z kompletnego dna wrócić, tak jak wszyscy. Nie można mieć pretensji, bo skoro Jarosław Kaczyński się zmienił, to dlaczego Palikot nie ma się zmienić?”.

Z Komorowskim się pan widuje?

“Nie wypada mi o tym mówić, bo utrzymujemy kontakty prywatne, z założeniem, że o nich nie informujemy. Nie są takie częste, jak kiedyś, bo nie ma tyle czasu, co miał jako szef MON czy inny. Ale spotykamy się, nie chcę o tym mówić. Po drugie, to ma charakter prywatny, nie polityczny".

Czy Komorowski nie jest konserwatorem porządku społecznego?

“Jest. W tym sensie odgrywa rolę negatywną, ale pozytywną w tym znaczeniu, że… Rozpuszcza tę granicą, którą PiS chce twardo wyznaczyć. W tym sensie ja jestem pewien, że Komorowski nie zrobi nic tak durnego, jak wojną z Rosją bez kontekstu NATO i nie pokłóci nas z Niemcami, zresztą jego wystąpienie w Bundestagu to potwierdza. To jest jednak polityk, którego ja w tym sensie wymiaru europejskiego, dobrego rozpoznania interesów Polski, to ja go cenię. Oczywiście wolałbym głębszą integrację europejską, szybsze wprowadzenie euro".

Palikot żałuje słów o Lechu Kaczyńskim

W końcu dochodzimy do pytania, które ciągle nam siedziało w głowie, gdy zastanawialiśmy się czy w ogóle powinniśmy rozmawiać z Palikotem. Gdy rozpędza się w toku nad “chamstwem Pawłowicz” w końcu pytamy: nie jest panu po prostu głupio za to, co mówił o Lechu Kaczyńskim? To było przegięcie, balansowanie na granicy smaku…

Czasami oczywiście przesadzałem, to jest jasne w tej retoryce. Jeśli jakoś to usprawiedliwiam, że to są tak potężne zagrożenia dla Polski, polityka Kaczyńskiego, konflikt z Niemcami, izolowanie Polski. Przy dzisiejszych problemach na Ukrainie i Rosji, gdyby ci Kaczyńscy robili politykę, bylibyśmy dzisiaj w tej samej sytuacji, co Ukraina. Ich największym problemem jest to, że ten naiwny sentymentalizm…”.

Ale pan naprawdę przeginał - przerywamy dryfujący wywód.

Palikot znów się usprawiedliwia: “Przeginałem, wiadomo. Ponieważ umarł, to jest mi przykro. Nie chcę tego powtarzać. Były momenty, w których poszedłem za daleko. Ryzyko, jakie oni nieśli, i zagrożenie dla fundamentalnych interesów Polski, jest tak ogromne, że ta przesada jest usprawiedliwiona”.

A co pan teraz czyta? Pytamy, żeby wyjść z wywodów, które do niczego nie prowadzą.

“Czytałem teraz tego Ledera, 2 miesiące temu”.

Ale my nie wierzymy, że ostatnią książkę czytał pan dwa miesiące temu.

“Książka Ledera zrobiła na mnie bardzo silne wrażenie. Kupiłem z 10 egzemplarzy i podarowałem wielu znajomym. Wielokrotnie potem wracałem do dyskusji na temat tej książki”.

Komu pan podarował?

“Januszowi Opryńskiemu, tutaj w klubie: Siwcowi, Baśce Nowackiej, iluś tam ludziom, Mariuszowi Trelińskiemu. Codziennie czytam poezję, teraz przez 2,5 roku czytam Leśmiana, zrobiłem sobie z tego małą książeczkę, której jeszcze nie wydałem, bo to wymaga trzymiesięcznego zajęcia się tylko tym, ale kiedyś to zrobię. Teraz się przerzuciłem na Kawafisa. Jest nowe tłumaczenie Ireneusza Kani, duży format. Są też tłumaczenia Miłosza, tych dwóch wierszy i Itaka. Robię sobie notatki, czytając Kawafisa. Dla higieny osobistej człowiek codziennie musi poćwiczyć w kompletnie innym świecie”.

Co Palikotowi kazała przeczytać Kazimiera Szczuka?

Palikot kontynuuje opowieść o książkach: “Szczuka mi kazała przeczytać „Żywot człowieka poczciwego” Mikołaja Reja, upatrując w tym złoty balsam na wszystkie moje dolegliwości. Jak ja przejdę przez lekturę Reja, to już będę taki, jak Komorowski. Wymęczyłem się jak mops przy tym Reju, bo jak się porówna, że w tym samym czasie Machiavelli napisał "Księcia", a Rej napisał "Żywot człowieka poczciwego”, to pokazuje skalę tej różnicy, którą Polska musi dogonić, żeby mieć ten sam sposób myślenia. To dobra metafora, bo wtedy, w XVI wieku, byliśmy najbliżej życia standardów Europy zachodniej, i dzisiaj znów jesteśmy”.

Czego pan słucha?

“Adam Strug nagrał płytę z Sojką o Leśmianie. Świetna płyta. To taki facet, który śpiewa eschatologicznie. On się wywodzi z nurtu pieśni żałobnej, i był najwybitniejszym pieśniarzem pogrzebowym w Polsce. Po latach bycia w tym zrobił taką dobrą komercyjną płytę z Sojką, według wierszy Leśmiana. Niestety muszę słuchać na okrągło Piersi, tej najnowszej płyty, bo moje dzieci, które odwożę do przedszkola i szkoły…”.

W tym momencie warto było zapytać Palikota o jego słynne, warszawskie sąsiedztwo.

Wpada pan czasami do Michnika po sąsiedzku?

“Trudno się nie spotkać. Ciągle się spotykamy. On uważa, tak jak pan, że powinienem być w Platformie, trzeba było nie wychodzić z PO. Teraz byś wziął władzę po Tusku, mówiłem Ci, a Ty z tym Kościołem, tym wszystkim. I tak sobie dyskutujemy. Ja mówię: Adam, poczekaj jeszcze pięć lat, tak samo mówili na Twój temat: trzeba było siedzieć w partii, a nie zakładać KOR. Ale ja go bardzo cenię, mimo, że myśli kategoriami sprzed 20 lat. Ale Adam Michnik nie myśli anachronicznie, tylko w formule, którą sam stworzył w latach 70. w dialogu lewicy i kościoła otwartego. Kościoła otwartego nie ma dzisiaj, jak się okazuje, temu poświęcona jest moja ostatnia książka " Zdjąć Polskę z krzyża".

Ciekawe, że on jest w sumie dość konserwatywny - zauważamy.

“Bardzo konserwatywny, on tak, jak Miłosz na stare lata. Jak Kołakowski. Jest jakiś demon katolicyzmu w Polsce”.

W trakcie rozmowy jeden z nas przewraca na szklaną taflę zabytkowego stolika buteleczkę z sejmową wodą Ostromecko i mówi: “O Jezu!”. Ciekawe, czy Palikot uznał to w myślach za przejaw “polskiego” kołtuństwa i deficytu nowoczesności.

Jak się panu przewróci szklanka, mówi pan: O, Jezu?

“Nie. Rzadko. Czasami raczej „O, Boże”. Wczoraj byłem u Doroty Gawryluk i ona pytała przed programem: panu to by pewnie przez gardło nie przeszło coś takiego jak „Szczęść Boże”. A ja mówię: dlaczego?”.

Kiedyś by panu przeszło! - wtrącamy, nawiązując do czasów, gdy Palikot wydawał OZON.

“Wchodzimy na antenę, ona mówi: dobry wieczór, gościem Wydarzeń jest Janusz Palikot. A ja mówię: Szczęść Boże”.

I mówi dalej: “My jesteśmy w kraju bardzo ksenofobicznym. Pełnym lęku, związanym z tragedią II wojny światowej, Holocaustem, z asystowaniem przy tej całej zbrodni i potem wielkimi przemianami w czasach reżimu komunistycznego".

Asystowaniem? Raczej obserwowaniem - przerywamy.

“Ludzie gdzieś tam mają jakiś kontakt z domem po Żydach, a to mienie żydowskie, wszystko w nas jest. Mamy nagromadzoną ilość tych lęków. Świetna książka Ledera "Prześniona rewolucja". Ona pokazuje, w jakim stopniu myśmy, za nas, za to mieszczaństwo polskie nie wywalczyło sobie samo miejsca, nie obcięło głów biskupom, tak jak we Francji, czy nie dokonało rewolucji przemysłowej, tak jak w Wielkiej Brytanii. Niemcy wymordowali Żydów, więc chłopi mogli wejść w rolę tych kupców, te wszystkie role, którzy mieli Żydzi, a potem komuna wymordowała ziemiaństwo, i dokonała reformy rolnej i wpuściła… Te wszystkie zmiany spowodowały, że mieszczaństwo powstało w latach 1939-1956, ale ono sobie tego nie wywalczyło, więc ma osłabioną podmiotowość, a jednocześnie na dokładkę jest wciąż w kraju, nie stanowią zatem takiego momentu. Dlatego ograniczenie roli Kościoła, opodatkowanie Kościoła jest ważnym elementem powstania prawdziwego społeczeństwa mieszczańskiego w Polsce, demokratycznego, zachodniego. To się odbywa na poziomie wyobraźni. Wciąż wielu ludzi w Polsce ma, myśmy to prezentowali, strukturę myślenia feudalnego. Że jest hierarchia bytów, że jest prezydent, rząd, itd. Ludzie ciągle tak myślą. Platforma tego nie zrobi. Pytanie jest zasadnicze”.

A jakby pan tam był?

“To miałbym władzę, ale czy bym coś zmienił?” - odpowiada Palikot.

Na pożegnanie Palikot wręcza nam swoją najnowszą książkę. Nie o przyjaznym państwie, obywatelskich emeryturach i przedsiębiorcach. “Zdjąć Polskę z krzyża”. Wychodzi czysta polityka, do pokoju wraca Rozenek.


12:15

BLOG MIGALSKIEGO: Kopacz - lider temporalny, czyli dlaczego Sikorski może zostać marszałkiem

W obiegu publicznym pojawiła się informacja, że Radosław Sikorski miałby zostać marszałkiem Sejmu. Nie jest zadaniem politologa zastanawianie się, czy ta plotka jest prawdziwa czy też nie (to zadanie dla dziennikarzy), ale warto byłoby podjąć refleksję nad tym, czy przyjęcie tej funkcji byłoby dobre dla RS. I odpowiedź jest jednoznacznie pozytywna.

Czym innym była praca jako szef MSZ u Donalda Tuska, a czym innym byłoby kierowanie tym resortem przy premierostwie Ewy Kopacz. Po drugie, RS – po awansie DT – nie ma już szans w najbliższym czasie na jakiekolwiek ciekawe stanowisko w polityce międzynarodowej. Był w grze o funkcję szefa NATO, był także brany pod uwagę jako kandydat na Wysokiego Przedstawiciela w ostatniej unijnej rozgrywce (nawet jeśli w obu przypadkach nie było to do końca na serio). Obecnie nie ma na horyzoncie żadnego stanowiska w świecie, które byłoby w zasięgu RS i – jednocześnie – zaspokoiłoby jego niemałe przecież ambicje. Dlatego pozostawanie na funkcji szefa MSZ nie ma dla niego dłużej sensu. Jest i czynnik trzeci – znużenie. Sikorski sprawuje swój urząd już 7 lat i ma prawo do pewnego znudzenia swoją pracą. To faktor nieczęsto uwzględniany przez komentatorów życia publicznego, ale obecny w myśleniu i kalkulacjach polityków. Oni czasami zmieniają swoje role tylko dlatego, że dotychczasowymi są zwyczajnie znużeni.

Dlatego w naturalny sposób  RS musi i chce skierować swoją aktywność polityczną na krajowe podwórko. A na nim funkcja marszałka Sejmu jest o wiele bardziej eksponowana i użyteczna, niż stanowisko ministra spraw zagranicznych. Z tym zaś wiąże się kluczowa teza poniższego artykułu, a mianowicie, że w szeroko rozumianym obozie PO rozpoczęła się dziś walka o to, kto przejmie w nim przywództwo po krótkotrwałych rządach Ewy Kopacz. Ta ostatnia jest bowiem przez wszystkich graczy w Platformie traktowana jako „lider temporalny”. Nikt nie wierzy, że na długo stała się ich szefową, bo też mało jest osób w PO, które uważają, że poradzi sobie zarówno na funkcji premiera, jak i przewodniczącej partii. Ani schetynowcy, ani spółdzielnia, ani takie single polityczne, jak Sikorski, nie pogodzili się z tym, że to właśnie „Ewka” ma poprowadzić ich do kolejnych zwycięstw. Nie przeszkadza im to, co oczywiste, w dzisiejszym komplementowaniu nowej liderki, ale taka już jest natura polityki, że lukier i wazelina używane są tam równie często, jak puder i kalumnia.

Grabarczyk, Schetyna, Sikorski i wszyscy ci, którzy skupili się wokół nich, patrzą na Kopacz jak na zjawisko przejściowe, z którym trzeba się na razie pogodzić, bo taka była wola „Kierownika”, ale które z czasem minie i owemu mijaniu trzeba będzie aktywnie pomagać. Najlepiej na eksponowanych stanowiskach, które nie pozwolą opinii publicznej o nich zapomnieć, dadzą narzędzia polityczne do gry oraz zapewnią ich ludziom intratne posady. Dlatego dziś wszyscy garną się do rządu lub – jak w przypadku RS – szukają innych, dobrych miejsc na przetrwanie i prowadzenie pozycyjnej wojny z nowym namiestnikiem. Trochę przypomina to czasy średniowieczne, gdy stary król namaścił swojego faworyta na następcę, ale inni możnowładcy nie akceptują tego stanu rzeczy, bowiem każdy z nich – słusznie zresztą – uważa się za potężniejszego i bardziej utalentowanego władcę. I dlatego na krótki czas zaszywają się w swoich twierdzach, by przygotować się do ostatecznego starcia. Namiestnik będzie witany w każdej warowni z należnymi mu/jej honorami, aż do czasu, gdy któryś z feudałów poda mu cykutę i sięgnie po koronę.

Z powyższych powodów przyjęcie przez RS funkcji marszałka Sejmu byłoby decyzją bardzo rozsądną. Funkcja ta dawałaby mu nie tylko splendor (wszak to formalnie druga osoba w państwie), ale i narzędzia do budowania swojej pozycji. Obecne uprawnienia marszałka są tak ogromne, że może on prowadzić skuteczną grę nie tylko z opozycją (marginalizując jej rolę), ale także z rządem (opóźniając lub przyśpieszając prace nad projektami ustaw napływającymi z KPRM). Jeśli Grabarczyk i „spółdzielcy” wejdą do rządu, a schetynowcy nie zostaną do niego wpuszczeni, to nowa funkcja Sikorskiego dawać mu będzie „pakiet kontrolny” w wojnie między tymi dwoma środowiskami. I to od niego będzie w pewnej mierze zależeć, która z nich będzie mogła realizować swoją strategię w Sejmie.  Dlatego nie można wykluczyć przyszłego sojuszu Sikorskiego z Grabarczykiem, lub – co już chyba dziś widać – ze Schetyną. A wszystko to przeciwko nowej premier.

Czy „lider temporalny”, jakim obecnie jest E. Kopacz, może okazać się przywódcą długoterminowym? Może – wszak jak Angela Merkel przejmowała stery CDU po Helmucie Kohlu, nikt nie dawał jej większych szans i wszyscy w partii uważali ją za postać przejściową. Ale o ile pozycję Tuska w PO można porównać do roli Kohla w CDU, o tyle nowa pani premier nie ma w sobie nic z Angeli Merkel. I wie to każdy. Zwłaszcza w Platformie Obywatelskiej. To dla niej bardzo zła wiadomość. I nie ma znaczenia czy politycy PO słusznie nie wierzą w Kopacz. Ważne, że tak właśnie myślą. W polityce zaś nieważne jest to, co jest naprawdę, ale to, co ludzie za prawdę biorą.

fot. PO/flickr


14:15

Kaczyński definiuje przekaz PiS na najbliższe tygodnie:

Nie chcemy wojny

Podczas Rady Politycznej PiS Jarosław Kaczyński wygłosił krótkie przemówienie, w którym zdefniował reakcję partii na pojawiające się nieoficjalne informacje o przetasowaniach w rządzie i objęciu przez Radosława Sikorskiego funkcji marszałka Sejmu. Centralnym elementem tego przekazu było to, że te przetasowanina oznaczałyby wojnę z PiS i wybranie politycznej awantury  zamiast merytorycznej pracy do wyborów. "PiS nie chce wojny" - zadeklarował Kaczyński.

Przemówienie Kaczyńskiego to w dużej mierze rozwinięcie stosownej już retoryki, że "Tusk wyjechał, problemy pozostają". W czwartek była zastosowana wobec kwestii bezpieńczstwa energetycznego, dziś prezes PiS omawiał całą sytuację dużo szerzej. Jak mówił:Mamy za sobą siedem lat rządów Donalda Tuska, mamy czas straconych szans, obniżenia standardów, niespełnionych obietnic. I mamy czysty indywidualny sukces byłego już premiera. 


Kaczyński przypomniał też o efektownej wygranej PiS w wyborach uzupełniających do Senatu: "Uznano, że Polacy zapomną o tym, co było w ciągu 7 lat, zapomną o aferach, niedogodnościach, liczono, że to przyniesie efekt w wyborach do Senatu. Tamten weekend, niekorzystne dla nas sondaże tuż przed, miał być weekendem naszej porażki, a nawet klęski. Ale Polacy wiedzą, Polacy pamiętają rządy PO. Nie da się ich łatwo wprowadzić w błąd. Zwyciężyliśmy 3:0". 

Ważnym etapem planu politycznego PiS to przygotowanie "audytu" rządów Donalda Tuska. Jak powiedział dziś Kaczyński, będzie to "bardzo bogaty dokument".

Kluczowym elementem całego przemówienia była jednak próba odniesienia się do pojawiajacych się informacji o objęciu przez Radosława Sikorskiego funkcji marszałka Sejmu. Jak to powiedział lider PiS: "Jednocześnie musimy potrafić pokazać prawdę o tym, co jest przygotowywane – to rząd ludzi zużytych, który nie zapewne nie wyciągnie żadnych wniosków z kompromitacji. Pewne głosy i nominacje, które są zapowiadane wskazują na to, że nasi polityczni przeciwnicy mają tylko jedne plan: wewnętrzna wojna z PiS. I to wojna w sytuacji zagrożenia Polski. Jeśli te przewidywania okażą się prawdziwe, to będzie to miara nieodpowiedzialności i wręcz przestępczego charakteru tej władzy. My wojny nie chcemy - chcemy, by ostatnie miesiące, ostatni rok tej kadencji upłynął na dobrej pracy. Ale to wymaga dobrej woli ze wszystkich stron. My ją mamy, ale nie dostrzegamy śladów dobrej woli w PO i wiernego sojusznika tej partii – PSL". 

Po okresie dezorientacji, PiS ma już spójną reakcję na kolejne wydarzenia w obozie Platformy. Zapowiedź, że PiS nie chce dążyć do konfliktu, przypomnianie o problemach w Polsce pozostawionych przez Tuska za pomocą audytu jego rządów - to najważniejsze elementy kształtującej się strategii partii w całkowicie nowej sytuacji politycznej. Trzeba przyznać, że partia zaczyna bardzo sprawnie  - przynajmniej na najwayższym poziomie krajowym - odnajdywać się w tych warunkach.  W najbliższym czasie, najważniejszym testem dla partii będzie expose Ewy Kopacz i reakcja na pełny skład nowego rządu, ale już teraz widać, że na tle chaosu i niepewności w PO PiS jest monolitem i zachowuje niemal całkowitą dysycplinę przekazu.

fot. PiS na FB


19:56

OBRAZ DNIA: Kwaśniewski w kampanii SLD? Kaczyński: nie chcemy wojny, rząd zużytych twarzy, HvR nie zazdrości Tuskowi

-- Na konferencji Unia Demokratyczna - Unia dla Polski, dedykowanej Tadeuszowi Mazowieckiemu oprócz prezydenta byli m.in. Mateusz Morawiecki, Ewa Milewicz, Barbara Labuda, Wujcowie, Marek Balicki, Władysław Frasyniuk, Maria Zajączkowska, Olga Krzyżanowska, Jerzy Zdrada, Juliusz Braun, Grażyna Staniszewska, Jan Lityński, Barbara Imiołczyk, Kuba Wygnański…

-- PREZYDENT O UNII DEMOKRATYCZNEJ: “Czuję, że to środowisko, z którego wyrastałem (...) to były i są w dalszym ciągu działające, żywe drożdże, które powodują, że się rozwijamy w duchu unijności, duchu szukania tego, co ludzi łączy a nie dzieli, w duchu odpowiedzialności za siebie i za innych, w duchu kształtowania postaw, które można by sprowadzić do jednego prostego stwierdzenia, że najpierw obowiązki, a potem interesy”. http://prezydent.pl/aktualnosci/wydarzenia/art,3021,prezydent-w-slowie-unia-miesci-sie-roznorodnosc.html

-- NIE CHCEMY WOJNY - JAROSŁAW KACZYŃSKI DEFINIUJE ODPOWIEDŹ PiS NA MARSZAŁKA SIKORSKIEGO. https://300polityka.pl/news/2014/09/13/nie-chcemy-wojny-kaczynski-definiuje-przekaz-pis-na-najblizsze-tygodnie/

-- JANUSZ PALIKOT W ROZMOWIE Z 300POLITYKĄ O JOACHIMIE BRUDZIŃSKIM: “Nie wiem, czy Hofman, co on tam ma za uszami, ale ktoś w PiS-ie na pewno jest. Może Brudziński, facet retorycznie bardzo się rozwinął. On ma cechy przywódcy. To, że jest schowany i nie spala się jak Hofman, to oznacza, że bardziej inteligentnie planuje swoją przyszłość w PiS-ie, niż ci na froncie. Pewnie ktoś gdzieś indziej się wyłoni, tak jak Baśka Nowacka”.

-- PALIKOT O KOPACZ: “Palikot wyraźnie się ożywia, kiedy mówi o słabej, jego zdaniem sytuacji Platformy pod rządami nowej szefowej: “Kopacz nie wygłosiła jeszcze ani jednego wystąpienia. Tusk, w tych 7 latach miał kilka ważnych, dużych wystąpień, które tworzyły klimat poważnego faceta. Natomiast Kopacz, pamiętam ją z posiedzeń klubu PO, były dyskusje po wystąpieniu Rokity, Olechowskiego, Palikota, Gilowskiej”.

- No i widzi pan, gdzie oni wszyscy są, a Kopacz zostaje premierem - przerywamy wywód.

Palikot trochę się śmieje i odpowiada: “Dotychczasową Kopacz kreował Ostachowicz. Tak samo jak kreował Tuska. Jego zaplecze budowało dzisiaj pozycję Kopacz. Oni wymyślali te konferencje, te flagi, wszystkie rzeczy. To szło wszystko z KPRM. Wejdzie pan do gabinetu Kopacz, i kogo tam zastanie? Krysię Skowrońską i Ulę Augustyn. Tam nie ma ludzi, którzy mają ogląd sytuacji, zdolność czytania trendów społecznych. Już nie mówię o globalnych zjawiskach, typu konflikty na Bliskim Wschodzie, czy światowy kryzys. Tam nie ma nawet dobrego PR-owca”. https://300polityka.pl/news/2014/09/13/ciotki-kulturalne-gniazdko-kopacz-meczydlo-sikorski-palikot-dla-300-o-konserwatyscie-michniku-polityce-ksiazkach-i-o-tym-czy-mowi-o-jezu/

-- MAREK MIGALSKI O SIKORSKIM I KOPACZ: “Przyjęcie przez RS funkcji marszałka Sejmu byłoby decyzją bardzo rozsądną. Funkcja ta dawałaby mu nie tylko splendor (wszak to formalnie druga osoba w państwie), ale i narzędzia do budowania swojej pozycji. Obecne uprawnienia marszałka są tak ogromne, że może on prowadzić skuteczną grę nie tylko z opozycją (marginalizując jej rolę), ale także z rządem (opóźniając lub przyśpieszając prace nad projektami ustaw napływającymi z KPRM). Jeśli Grabarczyk i „spółdzielcy” wejdą do rządu, a schetynowcy nie zostaną do niego wpuszczeni, to nowa funkcja Sikorskiego dawać mu będzie „pakiet kontrolny” w wojnie między tymi dwoma środowiskami. I to od niego będzie w pewnej mierze zależeć, która z nich będzie mogła realizować swoją strategię w Sejmie.  Dlatego nie można wykluczyć przyszłego sojuszu Sikorskiego z Grabarczykiem, lub – co już chyba dziś widać – ze Schetyną. A wszystko to przeciwko nowej premier". https://300polityka.pl/blog/2014/09/13/blog-migalskiego-kopacz-lider-temporalny-czyli-dlaczego-sikorski-moze-zostac-marszalkiem/

*****

#KAMPANIA:

-- KANDYDAT TWOJEGO RUCHU W KOŁOBRZEGU CHCE TESTOWANIA LEKÓW NA EMERYTACH - WIRAL DNIA. http://youtu.be/2quYxazJ9Ts Więcej: http://szczecin.gazeta.pl/szczecin/1,34939,16635531,Kandydat_na_prezydenta_Kolobrzegu_wpadl_na_genialny.html

-- JULIA PITERA W FPF NA PYTANIE, CZY SIKORSKI BĘDZIE MARSZAŁKIEM SEJMU: Myślę, że tego nikt nie wie. Poza panią premier.

-- JAROSŁAW MAKOWSKI KANDYDUJE DO SEJMIKU NA ŚLĄSKU: “Jarosław Makowski, filozof oraz szef Instytutu Obywatelskiego, będzie kandydatem PO do sejmiku w okręgu katowickim. Kandydować ma też wybitny kardiochirurg prof. Marian Zembala”. http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,16635242,Wybory_samorzadowe__PO_ustalila_listy_do_Sejmiku_.html

-- JANUSZ PIECHOCIŃSKI: NASZ WYNIK W WYBORACH NIE BĘDZIE GORSZY OD POPRZEDNIEGO: “Wicepremier, minister gospodarki i szef ludowców Janusz Piechociński ocenił, że wynik jego partii w zbliżających się wyborach samorządowych nie będzie gorszy niż cztery lata temu. Podkreślał, że potwierdza to jedno z dużych badań socjologicznych, które ma się ukazać w przyszłym tygodniu. (...) Mamy w tej chwili w 2/3 powiatów starostę i wicestarostę. Celujemy w setkę obsady. Mamy największą reprezentację wójtów i burmistrzów. Po raz pierwszy startujemy we wszystkich stolicach regionów z kandydatami na prezydenta - wyliczał Janusz Piechociński”. http://rmf24.pl/fakty/polska/news-janusz-piechocinski-nasz-wynik-w-wyborach-nie-bedzie-gorszy-,nId,1499280

-- LESZEK MILLER W SOBOTĘ: “Wybory wygrywają ci, którzy po wyborach rządzą. Ci którzy potrafią wprowadzić jak najwięcej wójtów, prezydentów czy burmistrzów, ale także ci którzy potrafią tworzyć koalicje od sejmików, poprzez powiat, aż do gminy - powiedział w swoim wystąpieniu szef SLD, Leszek Miller i dodał; Chcemy by rekomendowani przez nas kandydaci wygrali wybory, a w różnego szczeblu radach chcemy uczestniczyć we władzy”. http://sld.org.pl/aktualnosci/13676-samorzad2014_tyle_rzadu_ile_jest_konieczne_tyle_samorzadu_ile_jest_mozliwe.html

-- MARCIN PALADE: PIS MA SZANSĘ NA WYGRANĄ 5 PP z PLATFORMĄ: “Na podstawie wyników sondażu (ABDM/FMC Quest dla „Warszawskiej Gazety” z 5 września, CATI, próba 1067 dorosłych mieszkańców Polski), zrealizowanego w piku „efektu Tuska” oraz rozkładu poparcia w elekcji z 2010, 2011 i tegorocznej europotyczki, przygotowaliśmy prognozę wyborczą. Wynika z niej, że koalicja PiS z Polską Razem i Solidarną Polską może liczyć na 32 proc. głosów. Poparcie dla drugiej w kolejności Platformy Obywatelskiej powinno zamknąć się na poziomie 27 proc. Pewne trzecie miejsce na podium mieć będzie Polskie Stronnictwo Ludowe z 16 proc. wskazań. SLD może liczyć na 12 proc., a Kongres Nowej Prawicy na 6 proc. głosów”. http://palade.pl

*****

#POLITYCZNA NIEDZIELA:

-- JUTRO W 7. DNIU TYGODNIA: Cezary Grabarczyk, Stanisław Żelichowski, Ryszard Czarnecki, Krzysztof Gawkowski, Wanda Nowicka, Beata Kempa, Tomasz Nałęcz.

-- JUTRO W KAWIE NA ŁAWĘ: Włodzimierz Czarzasty, Eugeniusz Kłopotek, Adam Hofman, Przemysław Wipler, Andrzej Rozenek, Cezary Grabarczyk.

-- JUTRO W WYBORACH W TOKU TOK FM: Katarzyna Piekarska, Paweł Zalewski, Jacek Sasin, Marek Borowski.

*****

FAKTY TVN

-- WYGLĄDA NA TO, ŻE ROSJA WYGRYWA - wypowiedź Jacka Saryusza-Wolskiego na czołówce.

-- NASI POLITYCZNI PRZECIWNICY MAJĄ TYLKO JEDEN PLAN: WOJNA Z PIS - wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego na czołówce.

-- PREZES KACZYŃSKI NIE UMIE PROWADZIĆ KAMPANII MERYTORYCZNEJ. DOBRZE CZUJE SIĘ NA WOJNIE - wypowiedź Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na czołówce.

-- ANITA WERNER: Wojna z PiS to plan Platformy.

-- MARIUSZ KAMIŃSKI W MATERIALE MACIEJA KNAPIKA: Sikorski to nie jest mistrz dyplomacji.

-- JACEK SASIN: Sikorski to jeden z głównych bohaterów afery podsłuchowej, osoba skompromitowana.

-- JAROSŁAW KACZYŃSKI: Wewnętrzna wojna z PiS, i to wojna w sytuacji zagrożenia Polski. Jeżeli te przewidywania okażą się prawdziwe, to będzie to miara nieodpowiedzialności i wręcz przestępczego charakteru tej władzy.

-- KIDAWA-BŁOŃSKA: O tym, że prezes Kaczyński mówi o wojnie, wiemy od dawna, bo on ciagle chce z kimś walczyć. Platforma chce wygrać w czystej walce następne wybory.

-- KRZYSZTOF GAWKOWSKI: Nie popadamy w krytykę, która polega na tym, żeby kopać leżącego, jak robi to PiS.

-- JANUSZ PIECHOCIŃSKI: Od dłuższego czasu Kaczyński z pozycji ław opozycji komentuje nie tylko koalicję i rząd, ale sprawy polskie. Myślę, że lepiej byłoby, gdyby skoncentrować się na zupełnie czymś innym.

-- KACZYŃSKI: Potrzebny jest audyt tego rządu. My podejmujemy się tego zadania.

-- JOLANTA SZCZYPIŃSKA: Niech pan nie straszy Arłukowiczem.

-- KIDAWA-BŁOŃSKA: Wielokrotnie mówi, żę będzie robić audyt, więc będzie musiał powiedzieć, co zrobiono, że mieliśmy wzrost gospodarczy, że spadło bezrobocie, że czynnik demograficzny się poprawił.

-- ZBIGNIEW KUŹMIUK: To najprawodpodobniej będzie prezentowane branżowo: ochrona zdrowia, ochrona środowiska, finanse publiczne, gospodarka. Tak to sobie wyobrażam, ale decyzji w tej sprawie jeszcze nie ma.

-- KACZYŃSKI: Zwyciężyliśmy 3:0.

-- NIE ZAZDROSZCZĘ TUSKOWI - mówi Herman van Rompuy w wywiadzie dla TVN24: Pierwsza Rada Europejska Donalda Tuska będzie poświęcona wielkiemu tematowi, jakim jest sytuacja ekonomiczna. Rada będzie musiała podejmować ważne decyzje, po to, żeby pobudzić wzrost gospodarczy, inwestycje i zatudnienie. Drugie duże wyzwanie to Ukraina. Polacy najwięcej o tym wiedzą, lepiej, niż Europa Zachodnia. Polacy są w stanie ocenić wymiar kryzysu w kraju, który jest jego sąsiadem. Nie brakuje więc wyzwań. Nie zazdroszczę mu. Nie miałem łatwego życia, i Donald Tusk też nie będzie go mieć.

*****

WIADOMOŚCI TVP

-- NIEOFICJALNE INFORMACJE: Halicki otrzymał propozycję objęcia funkcji szefa MAiC.

-- JAROSŁAW KACZYŃSKI: Nasi polityczni przeciwnicy mają tylko jeden plan: wewnętrzna wojna z PiS. I to wojna w sytuacji zagrożenia Polski. Jeśli te przewidywania okażą się prawdziwe, to będzie to miara nieodpowiedzialności i wręcz przestępczego charakteru tej władzy.

-- JANUSZ PIECHOCIŃSKI: Niektórym pomyliły się role i brakuje im nie tylko odpowiedzialności, ale fundamentalnego i elementarnego poczucia tego, co dziś Polskę interesuje.

-- LESZEK MILLER: Poszukiwania ministrów bardziej przypominają urząd pracy niż plan pracy.

*****

WYDARZENIA POLSATU

-- MY WOJNY NIE CHCEMY - wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego na czołówce.

-- SUKCES PANI PREMIER BĘDZIE SUKCESEM POLSKI - wypowiedź Jana Lityńskiego na czołówce.

-- MAGDA SAKOWSKA: Skład rządu Ewy Kopacz nie jest jeszcze znany, ale prezes PiS już wie, że to będzie rząd zużytych twarzy i przegranych spraw. PO na tę krytykę odpowiada, że PiS to partia polityków żyjących w innym rzeczywistości i nastawionych na ciągłą wojnę.

-- ADAM LIPIŃSKI W MATERIALE BEATY LUBECKIEJ: PO sypie się w wielu miejscach w kraju. Efekt Tuska w wyborach uzupełniających do Senatu nie zadziałał, więc perspektywy dla PiS są dosyć dobre.

-- RYSZARD CZARNECKI: Było 3:0. To świadczy, że nastroje są jednoznaczne. Czerwone światło dla Platformy, a dla PiS-u winda w górę.

-- JAROSŁAW KACZYŃSKI: Wszystko wskazuje na to, że [nowy rząd] będzie rządem zużytych twarzy i przegranych spraw.

-- LUBECKA: To aluzja do budowy gazoportu w Świnoujściu, który ma nam zapewnić większą niezależność od dostaw gazu z Rosji. Pierwotnie inwestycja miała być gotowa w połowie tego roku, teraz mówi się o grudniu, ale i to nie jest pewne.

-- JANUSZ PIECHOCIŃSKI: Od 25 lat funkcjonuję w debacie publicznej, w naszej demokracji. Wśród nich ciągle wymieniało się nazwisko i twarz Jarosława Kaczyńskiego.

-- LUBECKA: Ludowcy koncentrowali się na Mazowszu. Nie odbyło się bez wpadek - na zaproszeniu napisano o zatwierdzeniu list do Parlamentu Europejskiego.

-- PIECHOCIŃSKI: Zdarza się.

-- ADAM STRUZIK: To nie ja zadłużyłem Mazowsze, tylko nieprawidłowy system janosikowego.

-- LUBECKA: Nieoficjalnie mówi się, że w kampanii samorządowej Sojusz chciałby sięgnąć po Aleksandra Kwaśniewskiego.

-- JOANNA SENYSZYN: Może w trawie piszczy, ale w SLD jeszcze nie.