Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
17.08.2014
11:16
Jeśli pytamy się, kto odpowiedzialny jest za obecną sytuację na Ukrainie, to należy wskazać trzy podmioty.
Po pierwsze, i oczywiste, jest to Rosja. Bez usilnych i długofalowych działań Kremla nie byłoby dzisiejszej sytuacji. Nigdy nie zaakceptował on tak naprawdę rozpadu ZSRR i wie, że bez zwasalizowania Kijowa niemożliwy będzie powrót do pozycji supermocarstwa, która to pozycja nadal pozostaje jedynym jego celem. Kreml nigdy nie wyrzekł się ambicji nadania sobie statusu równego państwom od siebie wielokrotnie bogatszym. Jego potęga militarna, która nie jest równoważona potencjałem gospodarczym i kulturowym, jest ostatnim narzędziem do dobijania się o traktowanie na równi z USA czy Chinami. Od czasu zaś, gdy rządzi w Rosji Putin, oczywistym się stało, że będzie on chciał odwrócić bieg historii i naprawić „największą tragedię geopolityczną XX wieku”, jak określił on upadek ZSRR. Jeszcze w czasach Jelcyna można było mieć złudzenia, że Rosja będzie chciała być jednym z normalnych państw, które swojej misji upatrują w zapewnieniu własnym obywatelom dostatku i godnych warunków do życia. Wraz z nastaniem ery Putina jasne się stało, że tym, co chce on dać swoim PostRosjanom, jest powrót do imperialnej potęgi ich państwa. Imperialna potęga państwa jest zaś niemożliwa bez prowadzenia imperialnej polityki zagranicznej. Stąd atak na niezależność Ukrainy i jej prozachodni kurs.
Po drugie, sami Ukraińcy. Tak, oni także są współodpowiedzialni za stan obecny. Ich klasa polityczna była niedojrzała, strachliwa, skorumpowana. Pomarańczowi zmieniali się z niebieskimi, ale stan państwa właściwie się nie poprawiał – zmieniała się jedynie ekipa tych, którzy pasożytowali na państwowym organizmie. Niekorzystne umowy handlowe i gospodarcze podpisywali i ci „dobrzy” i ci „źli”; i jedni i drudzy jak ognia unikali jakichkolwiek bolesnych reform, by tylko nie narazić się wyborcom. Nie znalazł się nikt, kogo można by nazwać mężem stanu i kto wydobyłby ciężką pracą i mozolnym wysiłkiem swój kraj z cienia Moskwy. Zmarnowano dwie dekady niepodległości – na polityczne gierki, na rozkradanie państwa, na uwłaszczanie się kosztem społeczeństwa. Ale i owo społeczeństwo nie było niewinne – bo akceptowało takich polityków, bo ich wybierało, bo niczego innego od nich nie oczekiwało jak tylko tego, by było w miarę spokojnie i postsowiecko przewidywalnie. Nie narodził się żaden mąż stanu, bo sami Ukraińcy sobie tego nie życzyli. Woleli trwać we wschodnim marazmie i zadowalać się tym, co postradziecka rzeczywistość im oferowała. Naród ukraiński nie jest zbiorowiskiem niczego nie świadomych dzieci, które nie wiedziały kto nimi rządzi. Wprost przeciwnie – świadomie wybierali takich polityków, którzy niczego od nich nie wymagali. Prócz tego, by wybrać ich na kolejną kadencję.
Po trzecie – Zachód. Gdy dziś widzę jak zachodni politycy załamują ręce nad imperializmem rosyjskim i nad losem Ukrainy, to mam ochotę zapytać, gdzie byli ci politycy przez ostatnie lata? Czy swoimi działaniami nie rozzuchwalali Kremla? Czy nie robili wszystkiego, by Kijów odepchnąć od Unii, przeliczając ileż proces integracji kosztowałby ich wyborców? Jeszcze kilka tygodni temu Angela Merkel gaworzyła sobie miło z Władimirem Putinem na finale MŚ w Brazylii. Jeszcze parę miesięcy temu politycy unijni robili wszystko, by swoimi działaniami nie dotknąć zbytnio Kremla.
Pamiętam świetnie jak formowała się delegacja PE mająca nadzorować ostatnie wybory na Ukrainie i jaką wojnę stoczyliśmy z Niemcami, by to Paweł Kowal, a nie Elmar Brok był szefem misji. Dlaczego? Bo było oczywiste, ze jeśli przewodniczącym misji będzie ten drugi, to na pewno wybory zostaną uznane za „not free and not fair”, co w praktyce oznaczałoby wepchnięcie Ukrainy do tego samego worka, co Białorusi i odłożenie ad calendas graecas podpisania umowy stowarzyszeniowej (ostatecznie szefem delegacji został Kowal, co stało się możliwe dzięki naszej współpracy z Markiem Siwcem z S&D i Krzysztofem Liskiem z EPP). Wówczas eurodeputowani niemieccy, ale nie tylko oni, chcieli zatrzaśnięcia przed Kijowem drzwi do integracji z UE, co w praktyce skutkowałoby przejęciem pełnej kontroli nad tym regionem przez Rosję.
Strachliwość, koniunkturalizm, ślepa miłość do Putina czy zwykłe biznesy przez wiele lat wpływały na to, że zachodni politycy – de facto – działali na niekorzyść Ukrainy i robili „łaskę” Kremlowi. Żeby jednak być sprawiedliwym wobec zachodnich elit politycznych – oni działali także pod presją swojej opinii publicznej, która domagała się od nich robienia interesów z Rosją, bo skutkowało to tanią ropą i gazem, oraz miejscami pracy w zakładach produkujących na potrzeby rynku rosyjskiego. Pisząc więc o tym, że Zachód jest współodpowiedzialny za obecna sytuację na Ukrainie (i za śmierć, na przykład, ponad 200 zachodnioeuropejskich obywateli), miałem na myśli także zwykłych ludzi, którzy nie przejmowali się jakimiś tam prawami człowieka czy łamaniem demokracji.
Ciekawe czy mieszkańcy Holandii rozumieją, ze za śmierć ponad 150 ich współbraci odpowiada ich rząd i oni sami, bowiem przez długie lata to właśnie Holandia była wśród tych państw, które jak diabeł święconej wody obawiały się jakichkolwiek sankcji wobec coraz bardziej rozzuchwalonego Putina. Współodpowiedzialność Zachodu dotyczy więc nie tylko polityków, ale także zwykłych owego Zachodu mieszkańców. Polityka typu „nasza chata z kraja” okazała się bardzo krótkowzroczna. Szkoda tylko, że obywatele państw Unii przekonali się o tym dopiero wtedy, gdy ludzie Putina zabili ich bliskich. Bo dopóki mordowali jakichś Ukraińców czy Czeczenów, to oni głowy mieli zajęte tym, jak z Rosją robić dobre interesy. Może więc – choć zabrzmi to szokująco – lepiej się stało, ze wśród 298 ofiar malezyjskiego samolotu byli właśnie Europejczycy, a nie tylko mieszkańcy jakichś Filipin czy Malezji. Bo wówczas dwa dni popłakano by na ich smutnym losem. I tyle. A tak – gdy zginęli obywatele państw UE – jest szansa na zmianę nastawienia owych obywateli wobec Rosji i tego, co dzieje się za naszą wschodnią granicą. Choć wielkich nadziei na tym bym nie miał. Wszak – jak pisał klasyk – zwycięży u nich to, co zwykle: handel i kopulacja.
15:33
Ostatnio jedyną dobrą dla Platformy wiadomością są tylko zwycięstwa polskich sportowców. Zapowiedzi medialne przedostatniego tygodnia wakacji przynoszą wątki wzmacniające PiS. Jedyna obecnie przewaga Platformy nad opozycją wynika z posiadania przywódczego pulpitu i narzędzi w polityce międzynarodowej, ale Platformie może nie udać się ucieczka od wrażenia wieloletniej naiwności w sprawach międzynarodowych - unikania trudnych pytań o prawdziwe intencje Rosji i zbytniego zawierzenia w politykę unijną, kosztem relacji z Ameryką. Szczególnie ewidentne to będzie przy okazji berlińskiego szczytu, gdzie przy stole zabrakło miejsca dla Polski.
Po pierwsze - Związki prezydenta Komorowskiego z WSI i elementy weryfikacji służb przez Macierewicza nie będą budowały wiarygodności inicjatywy komisji śledczej. W kontekście okładkowej historii “Wprost”, opisanej przez Michała Majewskiego i Sylwestra Latkowskiego, projekt sejmowej komisji może wyglądać jeszcze bardziej jak próba prostego rewanżu. Dodatkowo, zapowiedzi tekstu “Wprost” stawiają trudne pytania prezydentowi i jego zapleczu.
Można zakładać, że obóz sprzyjający PO i Komorowskiemu, w tym część mediów i fragmenty opozycji (Palikot) mogą próbować rozwinąć wątek nieszczelności i bałaganu w pracach komisji weryfikacyjnej Macierewicza, ale to sprawa która już od pewnego czasu ekscytuje coraz mniej licznych, a dla notowań PiS nie ma już praktycznie żadnego znaczenia.
Po drugie - Niezwykle atrakcyjnie brzmi koncepcja prawyborów prezydenckich w PiS, zasygnalizowana w rozmowie Piotra Zaremby z Ryszardem Czarneckim w poniedziałkowym wydaniu tygodnika “W sieci”. PiS, organizując wewnętrzne wybory, mogłoby w udany sposób zaangażować opinię publiczną. I to zapewne na kilka miesięcy, bo na początku 2010 roku, Platforma podobnym zagraniem przykryła wszystkie inne tematy, a debaty między Bronisławem Komorowskim a Radosławem Sikorskim ciekawiły wyborców.
Prawybory mogłyby też zbudować kandydata prawicy i zwiększyć jego szanse na dobry wynik. Obecnie bowiem PiS - w powszechnej opinii - mimo swojego dobrego momentu politycznego, cierpi na brak kadr, a zwłaszcza oczywistego kandydata, który mógłby zmierzyć się z Bronisławem Komorowskim. Prawybory są zresztą coraz bardziej popularne - w Polsce ich zorganizowanie rozważało SLD, które także nie ma w swych szeregach silnego kandydata. We Francji w takim plebiscycie został wybrany Francois Hollande, a brytyjscy konserwatyści w ten sposób wybierają lidera.
Po trzecie - Tekst Michała Krzymowskiego w poniedziałkowym “Newsweeku” przynosi nowe spekulacje na temat składu przyszłego rządu PiS. Sam fakt że otwarcie wrogi opozycji tygodnik po pierwsze - poważnie dopuszcza zwycięstwo prawicy, po drugie zakłada, że może to być normalny, prawicowy gabinet, stawiający na prowadzenie obliczalnej polityki - już jest pozytywnym kontekstem.
Do tego dochodzą niezwykle ciekawe nazwiska, które pojawiają się w tekście Krzymowskiego, jako przymierzane do kluczowych stanowisk gospodarczych - Anna Streżyńska i Mateusz Morawiecki, czyli osoby mogące zainteresować wolnorynkowych wyborców z miast, dotąd prawicę odrzucających.
Po czwarte - PiS mógł bez większego problemu przypominać słowa Lecha Kaczyńskiego “najpierw Gruzja, później Ukraina” po aneksji Krymu. Są to słowa, które weszły wręcz do kanonu - cytowała je parę dni temu Ewa Milewicz w Polityce Ekstra “Gazety Wyborczej”. Co prawda, opozycja w chwilach konfliktu międzynarodowego tuż przy granicy, ma bardzo małe pole manewru. Nie ma narzędzi, by prowadzić własną politykę, a dystansowanie się od rządu mogłoby konfundować wyborców.
Ale z drugiej strony, to PiS zawsze stawiał na rozbudowę sojuszu wojskowego z Ameryką, podczas gdy Platforma podążała tropem europejskim, który w społecznym odczuciu budzi więcej rozczarowań niż nadziei. Tak samo ze stosunkiem do Rosji. Jeszcze w grudniu ubiegłego roku Sikorski podpisywał memorandum z Ławrowem. Mimo więc przewagi PO nad PiS wynikającej z posiadania przywódczego pulpitu i instrumentów polityki, Platformie może długofalowo nie udać się ucieczka od wrażenia wieloletniej naiwności w sprawach międzynarodowych.
Fot. Wprost
21:31
TYGODNIKI:
Czarnecki o prezydenckich prawyborach w PiS, Olechowski: PO w opozycji nie wytrzyma 2 lat, Newsweek konstruuje rząd Kaczyńskiego
-- MILLER W FPF: MOŻNA POWIEDZIEĆ, ŻE NIE MA POROZUMIENIA Z PALIKOTEM: “- Wszystko wskazuje na to, że Janusz Palikot nie przyjmie naszej oferty. Szkoda - powiedział Leszek Miller, szef SLD. Gość ‘Faktów po Faktach’ wyjaśnił, dlaczego - jego zdaniem - to jego partia powinna dyktować warunki jednoczenia. - My jesteśmy potęgą samorządową. Wszystko oprócz SLD jest mizerne i mało znane - powiedział”. http://tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/miller-mozna-powiedziec-ze-nie-ma-porozumienia-z-palikotem,459890.html
-- NOWE METRO PRZED WYBORAMI. DGP jutro na jedynce: „Przed wyborami samorządowymi ma zostać ogłoszony przetarg na ‚wariant 3+3’, czyli po trzy nowe stacje na zachód i wschód od odcinka, którego budowa dobiega końca. Hanna Gronkiewicz-Waltz liczy na wsparcie Elżbiety Bieńkowskiej".
-- POŁĄCZENIE WYBORÓW ZABIŁOBY TUSKA - pisze na blogu “Polityki” Wojciech Szacki: “Byłoby idealnie dla Platformy, gdyby wybory prezydenckie i do Sejmu przypadały tego samego dnia. Donald Tusk umiałby wykorzystać popularność Bronisława Komorowskiego; wyborcy prezydenccy niejako z rozpędu poparliby także prezydencką partię. Rzecz w tym, że między wyborami prezydenckimi a parlamentarnymi zieje kilkumiesięczna luka w zasadzie niemożliwa do usunięcia. Są oczywiście sposoby przyspieszenia wyborów do Sejmu, ale albo niemożliwe do zrealizowania, albo tak kosztowne politycznie, że Tusk wyszedłby na tym jak Zabłocki na mydle”.
-- JESZCZE SZACKI: “Wyobraźmy sobie: premier oddaje władzę. Jak to wytłumaczyć? Że teraz już nie chce rządzić, ale za trzy miesiące znów mu się zachce? Wywołać awanturę z PSL, wyrzucić ludowców z koalicji? To z kim współrządzić po wyborach? Takie rozwiązanie gwarantowałoby jedynie chaos i kres kariery Tuska. Na co Giertych skądinąd pewnie liczy”. http://szacki.blog.polityka.pl/2014/08/17/polaczenie-wyborow-zabiloby-tuska/
-- JUTRO RANO:
7:15 Robert Tyszkiewicz - Sygnały Dnia PR1,
7:20 Marek Sawicki - Poranek TOK FM,
7:40 Krzysztof Gawkowski - Poranek TOK FM,
8:13 Leszek Miller - Salon Polityczny Trójki.
***
NEWSWEEK
-- NEWSWEEK O MOŻLIWYCH KANDYDATACH PIS NA PREZYDENTA: "Politycy, z którymi rozmawialiśmy, najczęściej wymieniają kilka tych samych nazwisk: eurodeputowanych Andrzeja Dudę, Janusza Wojciechowskiego (osiąga nadspodziewanie dobre rezultaty w wewnętrznych badaniach zamawianych przez partię), posła Krzysztofa Szczerskiego oraz wiceszefa PE Ryszarda Czarneckiego. Część polityków PiS żartuje jednak, że największym zwolennikiem kandydatury tego ostatniego jest on sam".
-- MICHAŁ KRZYMOWSKI KONSTRUUJE RZĄD KACZYŃSKIEGO: “Z naszych informacji wynika, że Kaczyński nie zamierza wracać do modelu swojego pierwszego rządu, w którym minister finansów był jednocześnie wicepremierem. Jego pomysł jest odwrotny: minister finansów ma być wyłącznie głównym księgowym gabinetu, bez odrębnej pozycji politycznej. I najlepiej, żeby został nim jakiś ekspert spoza partii. Potężniejsza rola została przewidziana dla wicepremiera do spraw gospodarczych. Także i to stanowisko miałby objąć ktoś spoza partii. Mówi polityk z otoczenia szefa PiS: - Obsada tej części rządu będzie sporą niespodzianką. Kaczyński chce postawić na ekspertów, ludzi z biznesu o rozpoznawalnych nazwiskach, którzy oswoją rynki z jego rządem i pomogą mu wizerunkowo. Jeśli pomysł wypali, to będzie strzał w dziesiątkę”.
-- DALEJ NEWSWEEK: “O kogo może chodzić? Podobno kandydatów jest kilku. Jak mówią osoby z Nowogrodzkiej, jednym z nich jest prezes BZ WBK Mateusz Morawiecki. Szefowi PiS podobno zaimponowało, że Morawiecki podczas zeszłorocznej rekonstrukcji odmówił Donaldowi Tuskowi i nie przyjął stanowiska ministra finansów w jego rządzie. Dodatkowo nie jest tajemnicą, że Morawiecki ma konserwatywne poglądy a za rządów AWS blisko współpracował z dzisiejszym europosłem Ryszardem Czarneckim. Jeden z naszych informatorów twierdzi wręcz, że Kaczyński jest z nim już po słowie. Morawiecki, którego spytaliśmy o to, czy był sondowany w sprawie wejścia do rządu PiS i czy kontaktował się z Kaczyńskim, dyplomatycznie zaprzecza: - Nigdzie się nie wybieram. Zamierzam dalej prowadzić bank i robić wszystko, aby miał jak najlepsze wyniki i pozycję rynkową”.
-- STREŻYŃSKA W RZĄDZIE PIS?: “Wśród osób przymierzanych do stanowisk odpowiedzialnych za sprawy gospodarcze są także kobiety. Jedna z nich to Anna Streżyńska, była szefowa Urzędu Komunikacji Elektronicznej nominowana jeszcze za czasów Kazimierza Marcinkiewicza. Z naszych ustaleń wynika, że, jej nazwisko pojawiło się na Nowogrodzkiej dwa miesiące temu w kontekście wniosku PiS o konstruktywne wotum nieufności. Kaczyński za namową Gowina przez jakiś czas rozważał ją jako kandydatkę na stanowisko premiera rządu technicznego, ale ostatecznie zdecydował się na prof. Piotra Glińskiego”.
-- POZOSTAŁE MINISTERSTWA WEDŁUG KRZYMOWSKIEGO: Andrzej Duda - minister sprawiedliwości, Bolesław Piecha - minister zdrowia, Jarosław Gowin - minister edukacji albo kultury, Krzysztof Szczerski - MSZ, Andrzej Adamczyk - ministerstwo infrastruktury, Antoni Macierewicz - koordynator ds. służb specjalnych, MSW dla Jarosława Zielińskiego, Mariusza Kamińskiego albo Joachima Brudzińskiego, Adam Hofman - ministerstwo sportu albo stanowisko w KPRM.
-- POLITYK PIS O KACZYŃSKIM, CYTOWANY PRZEZ NEWSWEEK: “Dopóki kandydat na prezydenta czy skład rządu nie zostaną oficjalnie przedstawieni, możliwe jest prawie wszystko. Nie znam drugiego równie chwiejnego polityka co Kaczyński”.
-- PLATFORMA W OPOZYCJI NIE UTRZYMA SIĘ NAWET PRZED DWA LATA - mówi Andrzej Olechowski w rozmowie z Aleksandrą Pawlicką: “Mój pogląd na ten temat jest bardzo pesymistyczny. Wydaje mi się, że Platforma pozbawiona władzy nie będzie w stanie utrzymać się nawet przed dwa lata. W tej partii brakuje dziś spoiwa. Gdy rozmawiam z kolegami z PO, odnoszę wrażenie, że czują się swoim towarzystwem zmęczeni. Ideowo już się nie zgadzają, nie mają wspólnego celu. Trzyma ich to, że wygodnie siedzą przy państwowym piecu. Wtedy człowiek nie dba o to, co się stanie, gdy ogień zgaśnie”.
-- OLECHOWSKI O DORNIE I KAMIŃSKIM: “Proszę pamiętać, że Platforma powstała w proteście wobec polityki i kultury AWS. Gdy więc wciągnięto na listy pana Krzaklewskiego, potem pana Kamińskiego, a teraz widzę godowy taniec z panem Dornem, jednym z budownicznych IV RP, to patrzę na to z wielkim zdziwieniem i niesmakiem”.
-- TUSK ZAMORDOWAŁ DYSKUSJĘ POLITYCZNĄ W PLATFORMIE - mówi dalej Olechowski: “Mam dwoistą ocenę pana Donalda. To sprawny szef rządu, który dla siebie i Polski zyskał uznanie w świecie. Trudno wśród dzisiejszych Polaków znaleźć polityka równie charyzmatycznego, jeśli chodzi o prowadzenie kampanii wyborczych. Jednocześnie jednak uważam go za złego przywódcę politycznego. On po prostu zamordował dyskusję polityczną w PO”.
-- OLECHOWSKI NA PYTANIE, CZY BĘDZIE GŁOSOWAŁ NA PO: “A co ja mogę innego zrobić, skoro do wyboru mam tylko PiS i nudziarzy? (...) Okres najrozmaitszych - na szczęście niezrealizowanych - planów dotyczących gospodarki. Polacy przerwali ten proces, bo się go wystraszyli, ale przywództwo PiS składa się z tych samych ludzi, którzy budowali IV RP. Znów będą ministrami i będą kontynuowali wcielanie w życie swoich fantastycznych pomysłów. Sabat czarownic powróci”.
-- OLECHOWSKI JESZCZE O PLATFORMIE: “Jeśli Platforma w wyraźny sposób przegra tegoroczne wybory samorządowe, to perturbacje polityczne i wielka awantura zaczną się jeszcze przed wyborami parlamentarnymi (...) Dobry wynik PO jest w interesie Polski. W przeciwnym razie będziemy mieli niebezpiecznie przechyloną scenę polityczną”.
***
W SIECI
-- PREZYDENCKIE PRAWYBORY W PIS? Jak mówi Ryszard Czarnecki w rozmowie z Piotrem Zarembą: “Mam wrażenie, że Jarosław Kaczyński, świetny polityczny strateg, rozważa przeprowadzenie w PiS prawyborów. Ja jestem osobiście entuzjastą tego pomysłu. To by zdynamizowało życie partyjne, ale i samą kampanię. To byłaby właśnie okazja do zademonstrowania ciekawych osobistości, kiedy PO ma coraz częściej osobliwości. Ba, to też okazja pokazania wewnętrznej różnorodności”.
-- W SIECI DALEJ O PRAWYBORACH: “Czarnecki, dobrze poinformowany polityk PiS, opisuje ten scenariusz i zachwala jego zalety. Inaczej niż w PO nie mają to być jednak prawybory, w których głosują wszyscy członkowie partii”.
-- CZARNECKI SCEPTYCZNIE O KANDYDATURZE GLIŃSKIEGO: “To znakomity kandydat na ministra w przyszłym rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Ma jedną słabość: nie przeszedł nigdy weryfikacji wyborczej”.
-- MAREK PYZA O SYTUACJI FINANSOWEJ GAZETY WYBORCZEJ: “Zastawiona siedziba, konsekwentnie spadająca popularność flagowego produktu, coraz bardziej rozpaczliwe próby dotowania państwowymi pieniędzmi. Na Czerskiej humory nie dopisują. Nie pomogło nawet kupno ogromnej puli akcji przez spółki z udziałem skarbu państwa. Już niemal co piąta akcja należy - pośrednio - do rządu! Alternatywa jest prosta: albo niebawem będziemy musieli przyzwyczaić się do życia bez Agory, albo skarb państwa będzie musiał się zaangażować jeszcze bardziej”.
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
De facto obejście prawa
- Bogucki sugeruje możliwe zaskarżenie uchwały rządu do TK
Gorący temat
Jeśli Tusk nielegalnie weźmie pożyczki, będzie to podstawą do postawienia go pod Trybunał Stanu po zmianie władzy
- Błaszczak
Gorący temat
Wszystkie działania, które zostaną podjęte, pójdą w tym kierunku
- Czarzasty o ''uratowaniu pieniędzy z SAFE''
Gorący temat
Nasza odpowiedź ma charakter konstruktywny
- Tusk o programie ''Polska Zbrojna''
Gorący temat
Za 2 lata będziecie potrzebowali moich głosów, więc uważajcie co piszecie
- Mentzen z przekazem do posłów PiS
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.