Relacja Live

02.08.2014

12:02

Kaczyński o cenzurze w Polsce i nowej akcji PiS - kluczowe punkty

Głównym tematem sobotniej konferencji prasowej Jarosława Kaczyńskiego była nowa, wakacyjna akcja PiS, która ma na celu przypomnienie i podtrzymanie tematu afery taśmowej. Jej pierwszym elementem są billboardy, w których wykorzystano hasło PO: "By żyło się lepiej". Prezes PiS stwierdził dziś, że Polska "zmierza na Wschód". Jak to relacjonował Kaczyński, firma, w której PiS wykupiło umieszczenie billboardów odmówiła wywieszenia plakatów ze słowem "sitwa". W ostatecznej wersji pojawiło się słowo "władza".

Kaczyński o cenzurze w Polsce i PKW


  • Jak powiedział lider PiS: "W Polsce zaczynają być metody typu wschodniego. Zaczyna być wprowadzana cenzura – wprowadza ją w istocie władza, która z niszczenia i obrażania przeciwnika, budowania przemysłu pogardy, zbudowała sobie metodę rządzenia. To jest jej główna metoda rządzenia. (...) Z drugiej strony mamy do czynienia z cenzurą: ich trzeba traktować w rękawiczkach, a oni mogą atakować z maczugą." 

  • Kaczyński o billboardach: "Billboard państwo widzicie – ale jest w nim pewna zmiana. W Polsce zaczyna obowiązywać cenzura. Nie mieliśmy innego wyjścia, bo zapłaciliśmy, ale to sytuacja w Polsce nowa. Trzeba o niej mówić i zaprotestować". Jak dodał: "Przedsiębiorstwo powiedziało, że z sitw tego nie umieści".

  • Kaczyński wspomniał też, że PKW stwierdziła, że przedstawienie przez PiS listy kandydatów na prezydentów miast to "kampania wyborcza". Lider PiS wspomniał w tym kontekście o billboardach w Warszawie Guziała i Wierzbickiego. "Chciałem zapytać szefa PKW – czy jest szefem komisji sił, którzy rządzą Polską, czy szefem komisji, która ma być obiektywna?"


Kaczyński o Sikorskim jako kandydacie na szefa unijnej dyplomacji 

  • Niech Sikorski sobie jedzie. Niech sobie jedzie. Im mniej członków tego rządu w Polsce, tym lepiej. Najlepiej żeby pojechał sam szef, szczerze mu tego życzę.


Kaczyński o embargu na polskie jabłka

  • "Ten rząd nie lubi polskich rolników,  lekceważy ich" - stwierdził lider PiS.

  • Jak dodał, minister Sawicki powinien zająć się polskim rolnictwem, i uzyskać rekompensaty dla polskich rolników w UE. To jednak wymaga odpowiedniej pozycji w UE: "Trzeba mieć w UE pozycję – a ma ją ten, kto potrafi w sposób przemyślany robi problemy, nie chodzi na czworakach i chodzi wyprostowany. Jeżeli ktoś zabiega o ordery i nic nieznaczące stanowiska – cóż, trudno".


fot. KP PiS


17:15

Sojusz Dutkiewicza z PO może mieć kluczowe znaczenie dla całej kampanii - 4 aspekty

Samorządowa kampania wyborcza może być najtrudniejsza dla PO od 2007 roku. Pierwsze sondaże nie są korzystne dla partii Donalda Tuska, a trudno przecenić znaczenie porażki dla kondycji lokalnych struktur partii w całej Polsce. Również dlatego, że duża część bezpartyjnych burmistrzów i prezydentów, ale też lokalnych elit “budżetówki” orbituje w kierunku tej władzy, która rządzi w istotnych dla podziału środków sejmikach. A wsparcie tych grup będzie ważne na przykład w wyborach parlamentarnych. W tym kontekście coraz istotniejszy staje się sojusz wyborczy PO z Rafałem Dutkiewiczem na Dolnym Śląsku. Oto jego cztery najważniejsze aspekty.

1. Dolny Śląsk kluczowym województwem? Zwycięstwo lub porażka w wyborach samorządowych będzie ogólnokrajowo interpretowana na poziomie sejmików. Tu toczy się najważniejsza gra. W 2010 roku PO zdobyła 30,89% głosów w tych wyborach (łącznie 222 mandaty), PiS 23% (141 mandatów), trzecie było PSL z 16% (93 mandaty).



W tym roku - podobnie jak w wyborach europejskich - różnica między PO a PiS może być minimalna. To powoduje, że sukces w jednym województwie, zwłaszcza tak duże jak dolnośląskie (2 328 361 uprawnionych do głosowania wg PKW) może być kluczowy dla ogólnokrajowego wyniku partii rządzącej. Województwa, w których silne jest PiS są mniejsze i słabiej zaludnione. Drugim aspektem jest liczba “zdobytych” lub utraconych województw. Przy spodziewanych stratach dla PO na ścianie wschodniej, każdy “obroniony” region jest dla PO na wagę złota. I nie tylko dlatego, że porażka wiąże się z realną utratą władzy i stanowisk i z koniecznością budowania koalicji, ale także w kontekście medialnych analiz, wyborczego spinu obu stron. Z wewnętrznego sondażu zamówionego przez PO, o którym pisała “Gazeta Wyborcza” wynika, ze PO może stracić władzę nawet w siedmiu sejmikach.

2. Wyrównana sytuacja przed kampanią. Dyskusję o wyniku wyborów na Dolnym Śląsku definiuje w tej chwili wewnętrzny sondaż PO, pokazujący minimalną przewagę PiS w tym województwie, 38,3% dla partii Jarosława Kaczyńskiego, 37,7% dla PO. Co istotne, sondaż wykonany z założeniem, że nie pojawia się odrębna do PO lista Dutkiewicza. W 2010 PiS miał 17,42%, a Platforma 30,41%. Dutkiewicz zdobył ponad 22%. To najlepiej pokazuje erozję poparcia dla PO przez cztery lata. Dutkiewicz może być jedyną szansą na zwycięstwo w tym województwie.

Co więcej, jak wynika z porównania wyników wyborów w 2010 z sondażem, podstawowym wyzwaniem dla PO i Dutkiewicza jest skuteczne poinformowanie i przekonanie wyborców jednak wciąż popularnego prezydenta Wrocławia. W 2010 roku Dutkiewicz samodzielnie zdobył w wyborach do sejmiku 9 mandatów. Teraz koalicja nie może sobie pozwolić na żadne straty po połączeniu sił.

3.Okręg podwrocławski najważniejszym dla całych wyborów? Lista Dutkiewicza w 2010 roku zdobyła drugi najlepszy wynik - po Wrocławiu - w okręgu nr 2 (dawne województwo wrocławskie). Było to 31.76%. Platforma miała w tym okręgu 27.84%. Teraz, w sondażu przeprowadzonym na zlecenie PO zdecydowanie wygrywa PiS - 28% do 19%. Niezdecydowanych jest 22,5% - najwięcej ze wszystkich pięciu okręgów. Dlatego właśnie wystartuje tu sam Rafał Dutkiewicz, by jako “lokomotywa” pociągnąć całą listę do sejmiku. Bo właśnie na tym obszarze rozstrzygną się najprawdopodobniej losy wygranej w całym województwie.

4. Prezydenci nie chcą Platformy. Sojusz z Dutkiewiczem jest krytykowany w Platformie, ale także wśród jego sojuszników w regionie. Współpracy z Platformą nie chcą prezydenci trzech miast - Lubina, Świdnicy i Bolesławca. Oni - jak pisała “Gazeta Wyborcza” kilka dni temu - nie potrzebują już wsparcia prezydenta Wrocławia w najbliższych wyborach, i bardzo możliwe, że wystartują bez niego. To byłby osłabienie dla Dutkiewicza i rozpad części jego dotychczasowego politycznego zaplecza. Ale też nie jest powiedziane, że prezydenci tych trzech miast byliby w stanie wystawić własne, konkurencyjne listy do sejmiku, a niemożliwym wydaje się, że chcieliby wprost zasilić listy PiS.

Fot. Maciej Śmiarowski/KPRM/Robert Wielgórski CC BY 3.0