Relacja Live

05.07.2014

11:59

Korwin-Mikke:

na stałe, czy na chwilę?

Janusz Korwin-Mikke jest od ostatnich wyborów do PE jednym z głównych tematów w polskich mediach. A raczej nie sam JKM, ale raczej szanse jego partii na trwałe usadowienie się na scenie politycznej. Zastanówmy się więc, co rzeczywiście sprawia, że KNP może na dłużej wejść do polskiego życia publicznego i stać się relewantnym jego podmiotem. Oraz – co może temu stanąć na przeszkodzie.

Na korzyść JKM działa kilka czynników:

Po pierwsze to, co mówi. A mówi rzeczy atrakcyjne dla pewnej części wyborców. Wolna gospodarka, mniej biurokracji, niskie podatki, euro sceptycyzm – na to wszystko było i jest zapotrzebowanie. Nawet – wbrew omdleniom pań z dobrego towarzystwa – jest popyt na jego skrajne opinie na temat roli kobiet w społeczeństwie, praw Rosji do Krymu czy stosunku do niepełnosprawnych. To może szokować, ale po prostu kilka lub kilkanaście procent naszych rodaków lubi Rosję, pogardza kobietami i kpi z niepełnosprawnych. Nie ma zatem powodów, dla których mieliby się nie cieszyć, że jest wreszcie polityk, który mówi to, co oni zawsze myśleli.

Po drugie to, jak długo to mówi. Na korzyść JKM działa to, że on te swoje mądrości głosi już niezmiennie od kilkudziesięciu lat. Na tle polskiej klasy politycznej – gdzie poglądy, partie i stanowiska zmienia się z prędkością wciskania kciuka na pilocie do telewizora -  Korwin jawi się jako człowiek konsekwentny i stały w swoich mniemaniach. To już wartość sama w sobie i ludzie to czują – ten facet nie jest koniunkturalistą i nie zmienia swoich zapatrywań co kwartał.

Po trzecie, kiedy to mówi. JKM idealnie wstrzelił się w moment – moment zmęczenia PO, braku sensownej alternatywy w postaci coraz bardziej socjalistycznego PiS, zablokowania kanałów awansu społecznego młodych ludzi, zmęczenia przeregulowaną Unią itp. Wszak on głosił swoje credo przez dwie dekady, ale udało mu się przekroczyć magiczną barierę 5% akurat obecnie. Dlaczego? No właśnie dlatego, że okoliczności zewnętrzne i wewnętrzne oraz taka, a nie inna polityka innych partii stworzyła lukę dla wolnorynkowego, konserwatywnego i uniosceptycznego KNP.

Po czwarte, gdzie to mówi. JKM jest „krulem” Internetu, którego rola w kampaniach wyborczych będzie wzrastać, a nie maleć. Dodatkowo od ponad miesiąca jest zapraszany do wszystkich programów informacyjnych i publicystycznych, w których nie bywał do lat. To stwarza dla niego nowe szanse na dotarcie do nowych wyborców. Korzysta z nich skwapliwie, choć nie zawsze z sensem. Ale na stałej obecności w takich mediach może tylko zyskać. I to robi.

Po piąte, z kim to mówi. Coraz więcej środowisk politycznych i czynnych polityków przyłącza się do KNP i proces ten będzie trwał. W „deadlocku” pomiędzy PO i PiS to właśnie ta partia uzyskała status formacji drugiego wyboru dla elektoratu prawicowego. Bez skutku starały się o to kolejno PJN, SPZZ i PRJG, ale okazało się, że JKM był dla tego segmentu wyborców bardziej wiarygodny i atrakcyjny. To będzie się pogłębiać, bowiem coraz więcej środowisk (zwłaszcza lokalnych) będzie się dziś profilować na współpracę z KNP, co wzmocni tę partię.

Wszystko powyższe działa na korzyść JKM i może spowodować, ze będzie on poważną alternatywą dla Tuska i Kaczyńskiego. Ale na jego niekorzyść działają następujące czynniki:

Po pierwsze, to co mówi. JKM przez swoją wyrazistość i brutalność odstrasza wielu wyborców, którzy w innym przypadku chętnie by na niego zagłosowali jako na antidotum na PO i PiS.  Szef KNP nie potrafi jednak mówić inaczej – lubi szokować, wyostrzać, doprowadzać wszystko do skrajności. Im bardziej jest tym w stanie przyciągnąć młodego, głodnego takiego chropowatego języka wyborcę, tym mniejsze ma szanse na pozyskanie elektoratu umiarkowanego, szukającego alternatywy dla Tuska i Kaczyńskiego. JKM jest więźniem swojego języka. Nie zna innych. Nie potrafi się nimi posługiwać. To jego poważne ograniczenie.

Po drugie, jak długo to mówi. JKM przez ostatnie 20 lat prowadził obwoźny latający cyrk swojego imienia. Na różnych spotkaniach prezentował oniemiałej publice 76 powiedzonek i bon-motów, które całościowo opisywały świat. Z każdym objazdem po kraju udoskonalał je i cyzelował. Komuś, kto spotykał go pierwszy raz, potrafił za ich pomocą wyjaśnić wszystkie zjawiska na świecie – przyczynę wojen, zasady gospodarki, wychowanie dzieci, działanie Unii. Tylko, że dziś staje codziennie przed nowymi wyzwaniami i nowymi okolicznościami i nie potrafi dostosować owych 76 anegdot do coraz to nowych faktów. Stara się to robić, jak umięśniony choć upośledzony chłopiec , który nie potrafiąc dopasować do siebie dwóch klocków, po prostu łączy je za pomocą siły fizycznej, ale coraz bardziej widać, że jednak owe 76 zdań nie opisuje tego, z czym w realnej polityce spotyka się na co dzień. Widać to było w nieporadności, z jaką poruszał się przez pierwsze dni w PE. Był przez 2 dekady przygotowany na zbieranie podpisów, start w wyborach, tłumaczenie klęski i debatowanie z tymi, którzy po kolejnych przerżniętych elekcjach wciąż chcieli go słuchać. Ale dziś już to, co mówił i co robił przez ostatnie lata w żaden sposób nie pomaga mu w uprawianiu realnej polityki.

Po trzecie, kiedy to mówi. JKM świetnie wykorzystał swoje 5 minut i wszelkie zalety wyborów do PE – z jego punktu widzenia były to najłatwiejsza do wygrania elekcja i KNP się to udało. Tyle tylko, ze zaraz przyjdą wybory do samorządu, a za rok do Sejmu. W tych pierwszych KNP wraz z koalicjantami poniesie poważną porażkę, bowiem ordynacja jest niekorzystna dla takich podmiotów jak partia Korwina: realne progi są na poziomie 9-11%, na listach trzeba wystawić nie 130 kandydatów (jak było 25 maja), ale…kilka tysięcy, limity finansowe są o wiele wyższe. Wszystko to działać będzie na niekorzyść KNP, a sprzyjać będzie jego największym konkurentom, czyli PO i PiS. Klęska zaś w tych wyborach może być bardzo demobilizująca dla rodzącej się koalicji wokół JKM. Okaże się bowiem, ze wprowadzenie 4 europosłów do PE było łatwiejsze, niż wprowadzenie chociażby 4 radnych do sejmików. Poza tym zagrożenie ze strony KNP już zauważył Kaczyński i będzie integrował wokół siebie całą pozostałą prawicę – dziś już wiadomo, że PRJG i SPZZ pójdą z PiS, a nie z KNP, co na pewno nie będzie pomagać JKM w udowadnianiu , że jest poważną alternatywą dla Tuska i Kaczyńskiego.

Po czwarte, gdzie to mówi. Od kliku dni JKM ma szanse na wykorzystanie PE do głoszenia swoich poglądów. I – jak na razie – zupełnie nie potrafi tego robić. Jego pierwsze przemówienie było katastrofą: dukał słabą angielszczyzną, czytając zresztą z kartki, o problemach mało ludzi interesujących… Widać, że PE może Korwinowi zarówno pomóc, jak i zaszkodzić. Polacy lubią przeglądać się w oczach innych i jak się okaże, że JKM raczej ich, a nie Unię, ośmiesza i kompromituje w oczach innych Europejczyków, to może się okazać, że o ile wybaczali mu gadanie bzdur w Polsce, o tyle już będą się czuli zażenowani, gdy będzie to robił w Strasburgu czy Brukseli. Korwin chyba naprawdę myślał, że stanie się gwiazdą PE na miarę Farage’a, ale już pierwsza sesja pokazała, że będzie z tym ciężko. Zamiast mówić po polsku i do Polaków, on starał się zabłysnąć i oczarować MEP-ów. Poza tym – przy formowaniu się frakcji, okazało się, że język i poglądy JKM są tak radykalne, że nawet skrajni populiści na zachodzie uznali je za kompromitujące. Polityczna poprawność sprawiła, że dla Le Pen czy wspomnianego Farage’a nasz rodzimy nadwiślański uniosceptyk był kuriozum, z którym nie chcieli mieć nic wspólnego. Już wkrótce może się okazać, że zrozumie on boleśnie, jak bardzo archaicznym i nieakceptowanym językiem mówi i jak wysoką będzie musiał zapłacić za to cenę.

Po piąte, z kim to mówi.  W stronę KNP ciągną dziś zewsząd niedobitki z różnych partii i środowisk prawicowych, żeby się pod jego sztandarami zjednoczyć. Tylko, że to już nie są fanatyczni, Internetowi fani „krula”, ale często bardzo pragmatyczni, by nie rzec – cyniczni, gracze trzecioligowej polityki. I oni to robią nie po to, by głosić słuszne hasła wolnego rynku i konserwatywnej ideologii, ale żeby wraz w JKM wziąć władzę w swoich miastach, miasteczkach i województwach. I kiedy słyszą, jak ich nowy lider mówi, ze on może poprzeć Kaczyńskiego w nowym sejmie, ale nie weźmie władzy wykonawczej, bo się nią brzydzi (zapewniając jednocześnie, że jego ludzie w parlamencie będą jedynie dbać o to, by ustawy były po ich myśli), to zapewne uśmiechają się pod nosem. Dlaczego? Bo oni nie po to idą pod sztandar KNP by dbać o czystość ideową i zapewniać krajowi wolnorynkowe warunki rozwoju, ale po to, by dość do władzy. Tej władzy, która tak bardzo brzydzi ich lidera. To zaś oznacza dwie rzeczy – że zdradzą go gdy tylko stanie on im na drodze do urzędów i ministerstw oraz, że niosą ze sobą „normalność”. Normalność rozumianą jako przeciętną tego, co charakteryzuje polityków PO, PiS czy PSL w terenie – czyli pazerność na profity, frukta i apanaże. Nie są żadną nową jakością i po kątach śmieją się z „krula” i jego idealizmu. Oni niczym nie różną się od innych polityków konkurencyjnych partii i nie mają zamiaru naśladować JKM w jego dystansie do brudnej polityki. Przeciwnie – oni chcą się w niej utarzać aż po szyję.

Powyższe uwagi pokazują, że dziś nie sposób odgadnąć kim za rok w polskiej polityce będzie JKM. Dlaczego? Bo bardzo dużo zależy od niego samego. Od tego, czy odnajdzie się jako polityk, czy będzie potrafił podejmować sensowne decyzje, czy znajdzie sposoby komunikacji z nowymi wyborcami, czy przekroczy samego siebie. Ostatnie kilka tygodni pokazuje, że nie za bardzo sobie z tym radzi. Obecne uprawianie polityki różni się bowiem do tego, co robił przez ostatnie dwadzieścia lat. Są politycy, którzy instynktownie odnajdują z 10 możliwych rozwiązań to jedyne i najlepsze. Widziałem ich w działaniu. Są i tacy, którzy z owych 10 opcji zawsze wybiorą to najgorsze. Ich też widziałem w czasie swojej pięcioletniej pracy politycznej. Dopiero najbliższe miesiące przyniosą odpowiedź na pytanie, do której z tych grup należy JKM. Jego niedawne zapewnienia, że jego głównym zadaniem jest zniszczenie PiS oraz jednoczesna deklaracja, że jest gotów na koalicję rządową z tymże PiS-em pokazują, że będzie miał problem w odnalezieniu się w nowej sytuacji. Poza tym zaraz przyjdą pierwsze głosowania w PE i 4 MEP-ów z KNP będzie musiało jakoś naciskać te guziki – ale materia unijna jest tak skomplikowana, że konkurencja może skutecznie zacząć wytykać, że Korwin i jego koledzy głosowali w sprzeczności z głoszonymi przez siebie zasadami. Lub, że nie głosowali w ogóle (szczególnie, że JKM zapowiedział, że nie zamierza włączać się w procesu legislacyjne w PE i całą swoją aktywność skierować na kraj).

Zmieniać się będzie też sama partia – za chwilę spłynie do niej duża część PRJG, Republikanie, politycy lokalni. To już nie będzie grupka fanatyków wpatrzona w bożego szaleńca, ale wataha głodna stanowisk i sukcesu (tak, jak w innych partiach). Jeśli ich wódz nie będzie im tego gwarantował, mogą zacząć odwracać się od niego.

Czy to wszystko oznacza, że JKM jest skazany nie klęskę? Nie - on może jednak okazać się bardziej sprawnym politykiem, niż sądzą jego przeciwnicy. I może stworzyć silną, antysystemową, populistyczną partię. Jeśli istnieją one w innych krajach nie tylko naszego regionu, to dlaczego nie miałyby istnieć w Polsce? Czy Polacy są mądrzejsi od Węgrów, Słowaków, Francuzów czy Włochów? Więc i u nas może na trwale zainstalować się ktoś pokroju Beppe Grillo czy Geerta Wildersa. Będzimy więc mieć własnego prawicowego populistę. A że wygląda, jak wygląda i mówi to, co mówi… No cóż - jaka Ameryka, taka Marylin Monroe.


15:08

W październiku premiera biografii Tadeusza Mazowieckiego

W październiku, tuż przed I rocznicą śmierci Tadeusza Mazowieckiego, "Znak" wyda biografię pierwszego niekomunistycznego premiera Polski, autorstwa Andrzeja Brzezieckiego (redaktora naczelnego "Nowej Europy Wschodniej” i publicysty "Tygodnika Powszechnego").

Wydawnictwo Znak tak zapowiada publikację: Nie ominęło go żadne z kluczowych wydarzeń naszej najnowszej historii. Był świadkiem upadku II RP, tragedii II wojny światowej i narodzin nowego ładu w powojennej Polsce. Całe życie związany z polityką, zachował twarz i pozostał wierny wyznawanym zasadom tak w sejmie PRL, jak i po zmianach ustrojowych – w wolnym, demokratycznym kraju. O tę wolność zresztą walczył.

Był kluczową postacią Solidarności i jednym z najważniejszych współpracowników Lecha Wałęsy. Jesienią 1990 roku stanął jednak naprzeciw niego, walcząc o prezydenturę. Przegrał. Wielka polityka nadal jednak potrzebowała Tadeusza Mazowieckiego. Gdy o wielu innych politykach i mężach stanu z jego pokolenia świat zapomniał, on nadal pełnił swoją służbę. Odszedł rankiem 28 października 2013 roku. Oto historia jego życia.

Fot. Znak


20:23

OBRAZ DNIA: Komorowski też był u Sowy? Kaczyński: Nie będziemy AWS-em, Laurka Płuski dla PBK, Giertych pozywa Wprost, Nisztor Giertycha

-- KACZYŃSKI: NIE BĘDZIEMY ZNÓW CZYMŚ NA KSZTAŁT AWS-U: “Konsolidacja prawicy musi być przeprowadzana w taki sposób, żebyśmy w razie sukcesu byli w stanie rządzić - powiedział Jarosław Kaczyński o planach PiS na zjednoczenie polskiej prawicy. - Nie będziemy znów czymś na kształt AWS-u, czyli formacją, która się nieustannie kłóci - podkreślił”. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,16275612,Kaczynski__Droga_PiS_jest_trudna__Slabi_odpadaja__WIDEO_.html

-- DORWAĆ KULCZYKA - NOWA OKŁADKA WPROST: “Roman Giertych, adwokat ludzi władzy, chciał tworzyć grupę, która będzie wymuszała pieniądze od najbogatszych Polaków: Kulczyka, Solorza, Czarneckiego, Sołowowa”. https://twitter.com/tygodnikwprost/status/485384219464839169

-- SIKORSKI SPOTYKAŁ SIĘ Z KULCZYKIEM W PAŁACYKU SOBAŃSKICH: “Minister widywał się z Janem Kulczykiem raz na kilka miesięcy w sprawie dyplomacji ekonomicznej, którą prowadzi resort. Do spotkań dochodziło w gabinecie pana Kulczyka w siedzibie Polskiej Rady Biznesu - przyznaje w rozmowie z “Newsweekiem” rzecznik MSZ Marcin Wojciechowski”.

-- KOMOROWSKI NA LIŚCIE PODSŁUCHANYCH?: “Jak twierdzi informator “Newsweeka” z otoczenia głowy państwa, Bronisław Komorowski był w restauracji Sowa i Przyjaciele „na prywatnej kolacji”. Próbowaliśmy potwierdzić tę informację oficjalnie, ale biuro prasowe odpisało nam, że “nie posiada informacji na temat spotkań prezydenta w tym lokalu”. Ta odpowiedź jednak niczego nie przesądza, bo służby głowy państwa przeanalizowały jedynie faktury znajdujące się w Kancelarii a Komorowski według naszego rozmówcy miał być u Sowy prywatnie”. http://polska.newsweek.pl/tasma-sikorski-kulczyk-nagrania-polskich-politykow-newsweek-pl,artykuly,342969,1.html

-- MICHAŁ MAJEWSKI NA TWITTERZE: “Prezydent był tam na spotkaniu z oficjalną delegacją z Niemiec. Tak mówił współwłaściciel restauracji. Sensacji tu nie będzie”.

-- GIERTYCH POZYWA WPROST: “Cywilny pozew o 500 tys. zł przeciw tygodnikowi "Wprost" i doniesienie do prokuratury o złamaniu prawa przez Piotra Nisztora zapowiedział w sobotę adwokat Roman Giertych. Oba dokumenty mają trafić do adresatów w przyszłym tygodniu”. http://pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_www.pap.pl&_PageID=1&s=infopakiet&dz=kraj&idNewsComp=&filename=&idnews=169628&data=&status=biezace&_CheckSum=802693560

-- …A NISZTOR POZYWA GIERTYCHA: “Potwierdzam, że mój klient jest zdeterminowany by wytoczyć proces mecenasowi Giertychowi. Rozmawialiśmy już na ten temat i przygotuję taki pozew. Moim zdaniem wypowiedź pana Giertycha, który nie mając ku temu podstaw nazwał Piotra Nisztora bandytą i gangsterem kwalifikuje się nawet na proces karny - mówi mecenas Wąsowski”. http://wybranowski.dorzeczy.pl/id,3654/Dziennikarz-pozywa-Giertycha.html

-- W PONIEDZIAŁEK W NEWSWEEKU WYWIAD NAJSZTUBA Z GIERTYCHEM: “Mecenas mówi w nim zarówno o tym, że mógł być nagrany przez dziennikarza Piotra Nisztora, jak i o okolicznościach w jakich podjął się negocjacji w sprawie odkupienia książki o Janie Kulczyku. Zdradza też czy i pod jakim warunkiem wróci do polityki i jak zapatruje się na scenę polityczną w RP”. http://polska.newsweek.pl/tasma-kulczyk-roman-giertych-newsweek-pl,artykuly,342961,1.html

-- KONRAD PIASECKI NA TWITTERZE: “Ciekawe który z podopiecznych Wielkiego Mecenasa pierwszy wymówi mu pełnomocnictwo. Bo okładka Wprost bardzo mocna, a sprostowań nie słyszę”.

-- PIŃSKI: NISZTOROWI SKOŃCZYŁA SIĘ AMUNICJA. CHCIAŁ JESZCZE RAZ ZAISTNIEĆ: “Umówiłem Piotra Nisztora z Romanem Giertychem w sprawie książki. Nisztor przypomniał sobie o tych nagraniach po trzech latach i chce jeszcze raz zaistnieć – powiedział w rozmowie z TVP Info redaktor naczelny „Uważam Rze” Jan Piński”. http://tvp.info/15932089/pinski-nisztorowi-skonczyla-sie-amunicja-chcial-jeszcze-raz-zaistniec

-- W PAŹDZIERNIKU PREMIERA BIOGRAFII TADEUSZA MAZOWIECKIEGO: “Był kluczową postacią Solidarności i jednym z najważniejszych współpracowników Lecha Wałęsy. Jesienią 1990 roku stanął jednak naprzeciw niego, walcząc o prezydenturę. Przegrał. Wielka polityka nadal jednak potrzebowała Tadeusza Mazowieckiego. Gdy o wielu innych politykach i mężach stanu z jego pokolenia świat zapomniał, on nadal pełnił swoją służbę. Odszedł rankiem 28 października 2013 roku. Oto historia jego życia”. https://300polityka.pl/news/2014/07/05/w-pazdzierniku-premiera-biografii-tadeusza-mazowieckiego/

-- JANUSZ REWIŃSKI NA OKŁADCE WSIECI O SWOIM PRZERAŻENIU WŁADZĄ. http://wsieci.pl/prod/news/large/koniec_zartow_1335.jpg

-- RZĄD PISZE NOWELIZACJĘ USTAWY O NBP: “Ministerstwo Finansów skierowało do Rządowego Centrum Legislacji wniosek o napisanie, na podstawie przyjętych przez rząd założeń, projektu nowelizacji ustawy o Narodowym Banku Polskim - powiedziało PAP źródło rządowe. Planowany roboczo termin wejścia w życie ustawy to 1 stycznia 2015 roku”. http://wyborcza.pl/1,91446,16273244,Zrodlo_rzadowe__jest_wniosek_MF_do_RCL_o_napisanie.html

***

FAKTY TVN

-- PAWEŁ PŁUSKA O 4 LATACH PREZYDENTA: Cały czas zmieniał swój wizerunek, z nieco rubasznego polityka pod wąsem, w odpowiedzialnego i przewidywalnego prezydenta, który współpracuje z prezydentem największych państw.

-- WAŁĘSA: Z masowego punktu widzenia, ta prezydentura jest smaczna.

-- GAŁĄZKA: Jest taki jak Polacy, tylko trochę lepszy.

-- FLIS: Nie angażuje się w bieżące zarządzanie państwem, jest dobrym wujkiem.

-- 54% POLAKÓW W SONDAŻU TNS DOBRZE GO OCENIA, W CBOS - 75%.

-- POZA WPADKĄ Z “BULEM”, UDAŁO MU SIĘ UNIKNĄĆ SKANDALI.

-- KOMOROWSKA: Mam satysfakcję, notowania mojego męża pokazują, że to satysfakcja uzasadniona.

-- CHWEDORUK: Źródłem sukcesu Komorowskiego jest umiejętność balansowania między byciem niezależnym, a byciem lojalnym.

-- PŁUSKA: 4 lata temu dla wielu Komorowski był po prostu strażnikiem żyrandola, dziś pewnie równie wielu zazdrości mu zaufania, oceny pracy i praktycznie pewnej drugiej kadencji. http://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/mijaja-cztery-lata-prezydentury-bronislawa-komorowskiego,446697.html

-- KORWIN-MIKKE O KOALICJI Z PIS W MATERIALE MAGDY ŁUCYAN: Byłaby bardzo niewygodna, ale przecież nie zawrzemy koalicji z PO, PSL i SLD, w tym momencie byłaby sytuacja, w której bylibyśmy na siebie skazani.

-- PIS WYKLUCZA KOALICJĘ Z KORWINEM. Hofman: Nie widzę możliwości, żeby prorosyjski polityk był w koalicji z partią, która realistycznie ocenia pozycję Polski, geopolitykę i Putina.

-- Z SONDAŻU DLA FAKTÓW WYNIKA, ŻE SAMODZIELNE RZĄDY PIS SĄ NIEMOŻLIWE, i nawet gdyby udało się przejąć wyborców mniejszych partii prawicowych, to do uzyskania większości niezbędny może okazać się Korwin.

-- PALIKOT: Jeden i drugi jak będą mogli, to będą rządzić, to będzie cyrk, ale nie Monty Pythona, tylko cyrk Korwina i Kaczyńskiego. Polska się skompromituje.

-- ROSATI: Kiedyś Kaczyński wykluczał możliwość koalicji z Samoobroną, a potem poszedł do Canossy i pogodził się z Lepperem. http://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/rosnaca-w-sile-nowa-prawica-szansa-na-nowa-koalicje,446698.html

***

WIADOMOŚCI TVP

-- KATASTROFA SAMOLOTU W PIERWSZYM MATERIALE. 11 ofiar wypadku pod Częstochową.

-- NOWOŚCI Z TAŚMOTEKI - Giertych nowym bohaterem taśm.

-- ZOBACZYMY KIM ON NAPRAWDĘ JEST I TO BĘDZIE SZOKUJĄCE - Latkowski o Giertychu.

-- NISZTOR ELEMENTEM GRUPY PRZESTĘPCZEJ, KTÓRA DESTABILIZUJE PAŃSTWO - Giertych przez telefon dla Wiadomości z Włoch.

-- NISZTOR: To absurdalne.

-- WPROST UTRZYMUJE, ŻE NAGRANIE JEST DRUZGOCĄCE DLA GIERTYCHA, który planował stworzenie listy homoseksualnych polityków.

-- CZARNECKI: Te taśmy będą miały konsekwencje dla PO, bo mówiło się, że będzie nowym szefem MSW.

***

WYDARZENIA POLSATU

-- BIELAN NA POCZĄTKU MATERIAŁU DOMINIKI DŁUGOSZ: Jarku, właśnie się nagrywam, oddzwonię.

-- KACZYŃSKI: Realny scenariusz to taki, który pozwala dzisiaj tym, którzy działają w innych formacjach, pozostać w tej czy innej roli w polityce, ale nie będzie pozwalał na gry i szantaże.

-- BIELAN: Diabeł tkwi w szczegółach, zobaczymy, czym skończą się negocjacje, źle stało się, ze część rozmów została ujawniona.

-- DOMINIKA DŁUGOSZ: Wstępna propozycja to proporcjonalny podział głosów, na każdych 32 kandydatów przypadnie czterech Solidarnej Polski i trzech Polski Razem.

-- JAKI: Gowin nie ma takich doświadczeń z PiS-em, jak my.

-- SOLIDARNA POLSKA IDZIE NA NOWOGRODZKĄ W PONIEDZIAŁEK.

-- JAKI: PiS szedł samodzielnie w pięciu wyborach, i tak przegrał.

-- W PRZYSZŁĄ SOBOTĘ KONGRES ZJEDNOCZENIOWY PRAWICY.

-- MIGALSKI: Oferta zostanie przyjęta, bo Ziobro i Gowin nie mają innego wyjścia.

-- GIBAŁA W MATERIALE BEATY LUBECKIEJ: Za 4 miesiące będę prezydentem Krakowa.

-- GOWIN: Jeżeli PiS będzie gotów poprzeć moją kandydaturę, to mogę startować na prezydenta Krakowa.

-- BŁASZCZAK: Poseł Gibała skacze, dziwię mu się, że poszedł do Palikota.

-- ELSNER: To nie jest ucieczka z tonącego okrętu, bo okręt nie tonie.

-- ROLICKI: Po następnych wyborach o Palikocie zostanie tylko wspomnienie.