Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
21.04.2014
16:24
Bezpieczeństwo to oś kampanii Platformy. To właśnie na tym zagadnieniu - definiowanym na różnych płaszczyznach - koncentruje się przekaz KPRM (chociaż w poniedziałek rano i tak wszyscy mówią o czymś zupełnie innym, czyli "Hey Jude"). Większość politycznych wydarzeń premiera Tuska jest w ostatnich tygodniach projektowana pod tym własnie kątem. W ostatnich dniach stało się jasne, że nowym etapem definiowania bezpieczeństwa jest jeszcze mocniejszy nacisk na współpracę z USA. Ćwiczenia wojsk amerykańskich są najnowszym elementem tej układanki. I to jest element, który może zostać też wykorzystany przez PiS do stwierdzenia: "My mieliśmy rację".
Informacje opublikowane niedawno przez "New York Times" i "Washington Post" o planowanych ćwiczeniach wojsk USA w Polsce pasują do bieżącej retoryki rządu w sprawie współpracy z Ameryką. Np. Radosław Sikorski w wywiadzie dla "Washington Post" wprost twierdzi, że region potrzebuje "reassurance package" ze strony USA, oczywiście w świetle kryzysu ukraińskiego. I nie ma też wątpliwości, że to właśnie informacje z Waszyngtonu mogły być dla Polaków jednym z ważniejszych tematów politycznych rozmów w Wielkanoc.
Jednocześnie jest to okazja dla PiS. Bo to właśnie Prawo i Sprawiedliwość jako pierwsze tak wyraźnie sformułowało tezę, że bezpieczeństwo Polski zależy przede wszystkim od USA i od obecności amerykańskich wojsk na terenie Polski. "Nie możemy być członkiem NATO klasy B" - powiedział 11 kwietnia na konferencji prasowej prezes PiS Jarosław Kaczyński. Co więcej, w sondażu TNS dla PiS o którym pisaliśmy na 300polityka, 61% ankietowanych poparło rozmieszczenie w Polsce sił USA. Temat nie budzi więc żadnych kontrowersji, wręcz przeciwnie.
Teraz nawet sama deklaracja o obecności wojsk USA może być wykorzystana przez PiS jako dowód na to, że Platforma tylko kopiuje podejście Prawa i Sprawiedliwości w zakresie bezpieczeństwa. PiS może też twierdzić, że zaangażowanie USA nie jest wystarczające. To może być jeden z głównych wątków finałowego etapu kampanii wyborczej - i to po obu stronach. Bo Platforma będzie mogła argumentować - mniej lub bardziej bezpośrednio - że to dzięki sprawności działań rządu, sile przekonywania Tuska i jego ministrów Amerykanie zdecydowali się na rozmieszczenie w kraju swoich sił.
Centralnym elementem "nowego" przekaz rządu są też słowa ministra Siemoniaka dotyczące jego wizyty w Waszyngtonie. Siemoniak nie tylko ogłosił, że konkretne rezultaty rozmów związane z ćwiczeniami zostaną ogłoszone w przyszłym tygodniu, ale także bardzo wyraźnie dał do zrozumienia, że kryzys ukraiński stał się dla USA okazją do swoistego przeformułowania polityki wobec Polski.
Szef MON w rozmowie z "Washington Post" stwierdził nawet, że USA powinny dokonać "ponownego zwrotu" (re-pivot) w kierunku Europy. "Zwrot ku Azji" był jednym z kluczowych kierunków polityki zagranicznej prezydenta Obamy od objęcia władzy w styczniu 2009 roku. W tym wywiadzie (oprócz deklaracji o rozmieszczeniu wojsk USA w Polsce) pada też zapewnienie, że Polska będzie jednym z kluczowych graczy regionalnych jeśli chodzi o wzmocnioną współpracę z USA w kontekście operacji specjalnych, cyberobrony, obrony powietrznej i innych.
Jak ocenił rezultaty swojej wizyty szef resortu obrony: "Liczę, że to [podniesienie poziomu współpracy polsko-amerykańskiej] będzie w finale oznaczało, że Polska znajdzie się w grupie najbliższych sojuszników USA na świecie". Jeszcze w czwartek Chuck Hagel ogłosił, że amerykańskie F-16 pozostaną w Polsce co najmniej do końca roku.
To wszystko dobrze pasuje do najnowszych informacji "New York Times" dotyczących zmiany myślenia w Białym Domu o Putinie i polityce wobec Rosji. Jak pisze Peter Baker, administracja Obamy zamierza stosować teraz odświeżoną wersję zimnowojennej "doktryny powstrzymywania" wobec Rosji. Wysłanie żołnierzy amerykańskich - nawet w ograniczonym zakresie - do Polski i Estonii wpisuje się w taką koncepcję. Biorąc pod uwagę dynamikę ukraińskiego kryzysu, pojawienie się amerykańskich żołnierzy na terenie Polski może być bardziej kwestią tygodni niż miesięcy. Decyzja o wysłaniu F-16 została także powzięta i zrealizowana błyskawicznie, co bardzo dobrze świadczy o determinacji administracji Obamy w wysyłaniu bardzo wyraźnych sygnałów geopolitycznych pod adresem Putina.
fot. mjr R. Siemaszko/DPI MON
10:17
Nawet przed najważniejszymi walkami atmosfera podczas ważenia bywa luźna. To moment dla mediów. Dlatego rozmowy z zawodnikami są dość swobodne. Pewnie dlatego jeden z dziennikarzy żartując wspomniał o Radiu Maryja. Wszyscy śmiali się do momentu, gdy zobaczyli minę Tomasza Adamka. Tak. On z tymi swoimi poglądami, to tak na serio.
Kampania wyborcza? To dla Adamka nic nowego. Bywanie na nudnych imprezach, ściskanie setek rąk, zagadywanie kolejnych osób, to od wielu lat część jego pracy. Dokładnie od momentu, gdy znalazł się w USA. To specyficzny rynek. Widowiskowa walka nie wystarczy, by przed telewizorami zasiadły tłumy. Adamek musiał pokazać, że jest blisko amerykańskiej Polonii. Opłaciło się. Tak zdobył najbardziej oddanych fanów. Walka Adamka z Cunninghamem zgromadziła w USA rekordową, jak na wagę ciężką publiczność w 2013 roku. Wysokich wyników oglądalności nie tłumaczyła ranga sportowa widowiska. Walka była o „nic”, a Adamek był ociężały, zmęczony i wygrał w dość kontrowersyjnych okolicznościach. Publiczność została zdobyta. Tytuł w wadze ciężkiej już nie.
Podczas swojego pierwszego politycznego wystąpienia Adamek stwierdził, że we wszystko co robi wkłada „serducho”. To stwierdzenie, to nie pusty frazes. Bo „Góral” swoje najważniejsze pojedynki wygrywał właśnie sercem. Pierwszy tytuł zdobył w wyniszczającym pojedynku z Paulem Briggsem. Walczył ze złamanym nosem. Zalany krwią zdobył tytuł mistrza świata wagi półciężkiej. Tak rozkochał polską publiczność przyzwyczajoną przez Andrzeja Gołotę do tego, że w walce o mistrzostwo czeka na nas nie tytuł, a poniżenie. A to był dopiero początek. Adamek udowodnił w ringu, że to co niemożliwe jest w zasięgu ręki. Bez warunków i wbrew rozumowi postanowił walczyć w wadze ciężkiej. Na mistrzostwo i zwycięstwo z Witalijem Kliczko nie miał szans. Tak, jak dziś na wejście do europarlamentu.
Adamek to jeden z tych bokserów, który podnosi się z desek po to, by w następnej rundzie znokautować przeciwnika. Zbyt często zwyciężał w beznadziejnych sytuacjach, by nie wierzyć w swój ostateczny sukces. Tak też jest ze startem do Brukseli. Po prostu wszedł do gry, by wygrać. To, że startuje z list Solidarnej Polski, to dowód na to, że ta partia jest dziś wyjątkowo blisko Torunia. Na tę kampanię taktyka dla Adamka jest prosta. Ma nie mówić za wiele. Bokser najczęściej pojawia się po to, by wygłosić wcześniej przygotowaną wypowiedź. Jego telefon najczęściej nie odpowiada. Dziennikarze nie mają też praktycznie okazji, by zadać mu pytania. Jako bokser zawsze mógł powiedzieć, że skupia się na walce, jako polityk powinien odpowiedzieć w jakim stanie prowadził rok temu auto, gdy uderzył w zaparkowany samochód i odmówił poddania się badaniu na obecność alkoholu.
Witalij Kliczko wygrał z Adamkiem już w drugiej rundzie. Zaserwował mu uderzenie po którym Polak położył się na linach. Było po walce, ale Adamek się nie poddał. Z każdą rundą na jego głowę spadała coraz większa lawina ciosów. Między rundami można jednak puścić reklamy, a bracia Kliczko to biznesmeni. Przez odwagę, którą zaprezentował Adamek można stracić sporo zdrowia. Ale on nie kalkuluje tylko walczy. Teraz też. A Solidarna Polska liczy na to, że na plecach Adamka wejdzie do Brukseli. Ile kapitału można zbudować na wielkim zawodniku? Rekordowo dużo. I wciąż za mało, by patia Ziobry przekroczyła próg.
14:51
Nowy klip KPRM - opublikowany w poniedziałek wielkanocny - wywoła bardzo duże zamieszanie. Nie jest to jednak spot wyborczy, ani orędzie. Na krótkim filmie premier Tusk śpiewa pierwszą zwrotkę z piosenki "Hey Jude" Beatlesów. W klipie jest informacja, że "ciąg dalszy nastąpi" 22 kwietnia. W podpisie pod filmem widnieje tylko krótkie zdanie: "Wybór piosenki nie jest przypadkowy :) Wszystko wyjaśni się we wtorek 22/04/2014".
22 kwietnia to także dzień urodzin premiera.
Klip wywołał falę medialnych spekulacji. Najpowszechniejsza teoria związana jest z rocznicą 4 czerwca. Zgodnie z tą teorią, klip miałby być zapowiedzią koncertu Paula McCartneya.
Wiem, lepiej biegać niż śpiewać. Ale jutro zrozumiecie, dlaczego ten właśnie kawałek Beatlesów siedzi mi w głowie.
— Donald Tusk (@premiertusk) April 21, 2014
21:44
TYGODNIKI:
Nie ma bojkotu Nowaka, przeszłość Adamka problemem dla SP, jak Korwin fascynował polityków PO, Komorowski zwolni Kozieja?
-- DONALD TUSK W FINANCIAL TIMES O UNII ENERGETYCZNEJ: http://t.co/vy9OACXZ1M
-- WE WTOREK JAROSŁAW KACZYŃSKI NA ŚLĄSKU
WPROST
-- MICHAŁ MAJEWSKI I CEZARY ŁAZAREWICZ O TOMASZU ADAMKU: „Szeryf Zbigniew Ziobro ściągnął do swojej politycznej drużyny boksera Tomasza Adamka. Adamek to wartość. Ma dostarczyć głosów na eurowybory partii Zbigniewa Ziobry, która w sondażach szoruje po dnie. Ale Adamek to też związki z mafią, doping i chorobliwy antysemityzm – tak przynajmniej napisał w książce jego były współpracownik. – To kłamstwa. Zemsta ludzi, którym nie chciałem płacić – mówi bokser”.
-- JAK PISZĄ DALEJ: „Wiosna 2007 r. Ziobro jest wszechwładnym ministrem sprawiedliwości w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Interesy Adamka, zwanego w branży bokserskiej „Góralem”, zaczyna prowadzić Bogusław Bagsik, bohater afery Art-B. W tym samym czasie Bagsik pracowicie buduje piramidę finansową Digit Serve, w której klienci utopią ponad 30 mln zł. Bagsik pokazuje się z Adamkiem, obok nich jest też Wiesław P. ps. „Wicek”. To sponsor boksera, niegdyś bliski znajomy „Pershinga”.
-- O TYM JAK ZACZYNAŁ ADAMEK: „Oficer Centralnego Biura Śledczego, który na południu Polski zajmował się walką z przestępczością zorganizowaną: – Adamek zaczynał jako młotek, fizyczny u gangstera pseudonim „Baca”. Był jego ochroniarzem. Stał na bramce w lokalu Piekiełko w Istebnej. Dwa lata temu Marek C. ps. „Baca” został skazany na 13 lat więzienia za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą”.
-- ZIOBRO O ADAMKU: „Byłoby krzywdzące, gdybyśmy oceniali go przez pryzmat ludzi, z którymi współpracuje".
-- AGNIESZKA BURZYŃSKA O KORWINIE: „Cezary Grabarczyk, Paweł Graś, Julia Pitera, Tomasz Tomczykiewicz czy Sławomir Nitras – lista osób, które w swoim politycznym życiu przeszli przez partię Janusza Korwin-Mikkego, jest długa. Dziś większość niechętnie wraca do dawnej fascynacji najbardziej kontrowersyjnym polskim politykiem. (…) Dziś Kongres Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikkego regularnie przekracza pięcioprocentowy próg wyborczy i jako jedyny z politycznego planktonu ma szanse wprowadzić swoich polityków do parlamentu. Ma tylko jeden problem: oprócz lidera nie ma wśród swoich członków praktycznie żadnych rozpoznawalnych twarzy”.
-- O GRASIU I JKM: „Paweł Graś, obecny minister w KPRM i były rzecznik rządu, na początku lat 90. trafił do UPR prosto z Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie studiował prawo i politologię oraz działał w NZS. Swoje zaangażowanie w ugrupowanie Korwin-Mikkego kwituje dziś krótko: – A któż z nas nie przeżywał w młodości zainteresowania liberalizmem w korwinowskim wydaniu? Z tego się szybko wyrasta. To ostatnie zdanie potwierdzają wszyscy nasi rozmówcy”.
-- O NITRASIE I JKM: „Siedemnastoletni Sławomir Nitras, dziś europoseł PO, chodzi wtedy do liceum w Szczecinie. Dużo czyta. Chce być do szpiku prawicowy i liberalny. Trafia na teksty lidera UPR – już wie, że to będzie jego polityczny idol. Jak tylko kończy 18 lat, zapisuje się do UPR i zaczyna organizować w swoim rodzinnym mieście wizyty swojego guru. – Dawał najprostsze odpowiedzi. Do tego ten barwny język. Zero dylematów, zero rozterek. Zielone – dobre, czerwone – niedobre – opowiada Nitras”.
-- DALEJ BURZYŃSKA: „Restauracja w Pszczynie, początek lat 90. Po spotkaniu z mieszkańcami Korwin-Mikke w towarzystwie lokalnych działaczy pojawia się na obiedzie. Tomasz Tomczykiewicz długo się zastanawia, jaki alkohol zamówić do posiłku. W końcu gościem jest szarmancki inteligent o przedwojennych manierach, który ciągle podkreśla przywiązanie do tradycji. Wybiera wino. Gdy trunek pojawia się na stole, prezes sięga po butelkę i zaczyna pić z gwinta. Na sali konsternacja”.
NEWSWEEK
-- MICHAŁ KRZYMOWSKI O SŁAWOMIRZE NOWAKU: „ Premier niedawno wziął Sławomira Nowaka na rozmowę. Oznajmił mu, że jeśli chce kandydować w przyszłorocznych wyborach do Sejmu, to musi mieć w ręku prawomocny wyrok uniewinniający. Czyli w półtora roku powinien uwinąć się z procesem i apelacją. Równie dobrze mógł powiedzieć: Sławek, zacznij sobie szukać innej pracy”.
-- O Nowaku w Sejmie: „Kolejna przykrość spotkała go w Sejmie. Nowak pojawił się dwa tygodnie po zawieszeni i nie chcąc nikogo kłuć w oczy, postanowił przenieść się w sali posiedzeń do ostatniego rzędu. Polityk, który obserwował jego zmagania, opowiada, że najpierw bez pytania podsiadł jednego z sejmowych debiutantów, ale trafił na jakiegoś nerwusa. Chłopak tak się zdenerwował, że zebrał swoje rzeczy i obruszył się, że skoro tak, to on przenosi się do ław zajmowanych przez PiS. Nowak się zmieszał i oddał i mu miejsce. Ostatecznie zlitował się nad nim inny mało znany poseł, Łukasz Tusk. To on mu ustąpił”.
-- O TYM JAK CZAS SPĘDZA NOWAK: „Nowak od kilku miesięcy większość czasu spędza w domu. Chodzi na zakupy, gotuje obiady, zajmuje się dziećmi. Dla relaksu gra na komputerze, ogląda seriale i ćwiczy. Trochę biega, ale przede wszystkim pakuje w siłowni”.
-- JEDEN ZE ZNAJOMYCH NOWAKA: „Nie wiem w jakiej formie był wcześniej, ale mnie przykro było na niego patrzeć. Był zbity, wyglądał, jakby ktoś przepuścił go przez maszynkę do mięsa”.
-- O ZEGARKACH: „Otóż Nowak uważa, że padł ofiarą politycznej intrygi. Wersja, która powtarza znajomym, pokrywa się z pogłoskami krążącymi od jakiegoś czasu w prawniczym światku i brzmi tak: prokurator prowadzący sprawę jego oświadczeń majątkowych chciał umorzyć śledztwo, ale były naciski z góry. Pomysł postawienia zarzutów miał się pojawić podczas narady w Prokuraturze Generalnej, podobno autorem był jeden z wpływowych zastępców Andrzeja Seremeta, wywodzący się ze środowiska eksministra Zbigniewa Ziobry”.
-- POLITYK PO O NOWAKU: „Premier musi się oczywiście pilnować, ale Sławek nie jest objęty żadnym towarzyskim bojkotem. Na posiedzeniach sejmowej komisji spraw zagranicznych koło niego siada zawsze były minister finansów Jacek Rostowski. A całkiem niedawno Nowak był też na kawie u prezydenta Komorowskiego. Po co? Nie wiem, może chciałby mu pomóc w kampanii”.
POLITYKA
-- JANINA PARADOWSKA O PIS: "Prezes Kaczyński najwyraźniej znalazł się w impasie, choć przecież powodu do paniki jeszcze nie ma. W niektórych sondażach prowadzi, a Solidarna Polska próbująca przełamać pisowską doktrynę (na prawo od PiS nie może powstać żaden podmiot polityczny, bo stanowiłby prawdziwe zagrożenie) ledwie przędzie".
-- O KAMPANII DO PE: "Przyspieszyć musi zdecydowanie czerwony autobus Millera (czy warto się było naśmiewać z tuskobusu?), bo Sojusz nie ma pozycji na miarę aspiracji. Miller znów na poziomie Napieralskiego. Coś będzie musiał zrobić Palikot, bo na razie prawie go nie widać, a jeśli widać, to drużynę od Sasa do Lasa. Nawet happeningi prof. Hartmana mają raczej średnie branie.
-- WOJCIECH SZACKI O KAZIMIERZU MARCINKIEWICZU W TEKŚCIE O BYŁYCH PREMIERACH: " (...) Wszystkie te dramatyczne historie można streścić w jednym zdaniu: 54-letni były premier porzucił 32-letnią blondynkę, bo chce wrócić do byłej żony, którą sześć lat wcześniej porzucił dla tejże blondynki.Źli ludzie dodają, że Marcinkiewicza nie popchnęły do tego wyrzuty sumienia, lecz pragnienie innego comebacku – politycznego. W kampanii wyborczej lepiej prezentuje się skruszony grzesznik niż facet, który dla kochanki zostawił żonę i czwórkę dzieci; zwłaszcza jeśli sprawa dotyczy polityka chrześcijańskiej prawicy".
-- DALEJ SZACKI: "Spośród byłych premierów największą karierę, w sensie prestiżu zajmowanego stanowiska, zrobił europoseł Platformy Jerzy Buzek, przez pół kadencji przewodniczący Parlamentu Europejskiego. Bardziej od niego wpływowy – choćby z racji bliskich relacji z Tuskiem – jest jednak szef Rady Gospodarczej przy premierze Jan Krzysztof Bielecki, który jako pierwszy wie wszystko lub prawie wszystko o polityce gospodarczej rządu i należy do najważniejszych doradców Tuska".
DO RZECZY
- KOMOROWSKI CHCE SIĘ POZBYĆ KOZIEJA - piszą Gursztyn i Gociek: „El Presidente ma dosyć generała Twitter-Kozieja i chce go szurnąć z Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Pogłoska o tym krąży od kilku tygodni, ale ma sfinalizować się niedługo. Ponoć jeszcze w kwietniu. Generał jest zmorą Tomka Siemoniaka od samego początku. Dzwoni do niego co jakiś czas i głosem niecierpiącym sprzeciwu oznajmia: „Prezydent życzy sobie…”. A biedny Tomek musi to wykonać. Jak w wojsku.”
-- PIS NADAJE „FAKTOWI” NA KAMIŃSKIEGO? Jak piszą Piotr Gursztyn i Piotr Gociek: „Misiek podejrzewa, że to Adam Bielan nadaje na niego tabloidowi. Jednak po wypytaniu naszych wiewiórek ustaliliśmy, że to bzdura. Źródło przecieku jest w okolicach ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie. Wiewiórki zwracają uwagę na to, że Misiek milczy w sprawie procesu. Wygląda na to, że zostawia to sobie na czas powyborczy, gdy będzie wiadomo, czy załapał się na turnus do Brukseli. Wytoczy proces, jeśli się nie załapie - bo wtedy oskarży „Fakt”, że stracił mandat przez te publikacje. Stary trick, kilku posłów już tak zrobiło. Sędziowie się na to łapią.”
-- JANICKI SZEFEM OCHRONY W PGNIG - ujawniają Gursztyn i Gociek. „Mariusz Janicki (w istocie Marian Janicki - 300polityka), były szef Biura Ochrony Rządu, ma nową posadę - szefa ochrony w PGNiG. Wychodził to sobie w Ministerstwie Skarbu Państwa. O bezpieczeństwo PGNiG i bezpieczeństwo energetyczne Polski możemy być więc spokojni, wszak BOR pod wodzą Janickiego ochraniając lot do Smoleńska, zdał egzamin - celująco, jak całe państwo. Janicki to człowiek Grzegorza. Czyli teraz opiekę nad polskim gazem będą sprawować fachowcy - trochę Putin, a trochę Schetyna.”
-- NIE MOŻEMY STAWAĆ CAŁKOWICIE PO STRONIE ZACHODU - mówi Anna Fotyga Kamili Baranowskiej: „Dobre stosunki z państwami powstałymi po rozpadzie bloku sowieckie- go dawały nam siłę i pozycję na Zachodzie. Nie możemy w chwilach próby stawać całkowicie po stronie Zachodu i tak jak on, a właściwie w chórze z nim, łajać naszych wschodnioeuropejskich sojuszników. To odbiera nam wiarygodność, chociaż doraźnie może poprawiać wizerunek. Powinniśmy stać po stronie Ukrainy.”
-- FOTYGA: POTRZEBNY JEST NAM RZĄD MNIEJ UWIKŁANY. „W czasie przygotowania wizyty prezydenta Kaczyńskiego w Katyniu rząd de facto realizował priorytety Rosji, potem propagował rosyjską wersję o winie pilotów, pijanym gen. Błasiku i naciskach prezydenta. W końcu oddał całkowicie gestie w prowadzeniu śledztwa Rosji. Dzisiejsza sytuacja jest konsekwencją tych błędów.”
-- FOTYGA NA PYTANIE, CZY OBEJMIE FOTEL SZEFA MSZ, JEŻELI PIS WYGRA WYBORY: „Będę najlepiej, jak potrafię, wykonywać mandat posła do PE, jeśli taka będzie wola wyborców. Reszta to kompetencja Jarosława Kaczyńskiego.”
-- PIOTR GURSZTYN O CELEBRYTACH KANDYDUJĄCYCH DO PE: „Im partia bardziej zdesperowana, tym chętniej wpuszcza celebrytów na swoje listy. Żadnego nie ma jednak PiS - z dwóch powodów. Po pierwsze, listy PiS były układane wtedy, gdy sondaże dawały tej partii znaczącą przewagę nad PO. Zdawało się więc, że zwycięstwo przyjdzie samo. Po drugie, kolejny raz na kształt list wpłynęła motywacja „wewnętrzna” - chęć znalezienia kandydatów maksymalnie lojalnych oraz nagrodzenie osób zasłużonych dla partii. Nie było motywacji „zewnętrznej”, czyli wyborczego PR. Drobnym epizodem są̨ tylko ciepłe słowa Perfekcyjnej Pani Domu pod adresem Jarosława Kaczyńskiego, ale to tylko wynik tego, że ojcem Małgorzaty Rozenek jest skarbnik PiS.”
-- MEDIA WOBEC CELEBRYTÓW STOSUJĄ TARYFĘ ULGOWĄ – pisze Gursztyn: „Wyborcy i media przeoczają jedną rzecz, która wiąże się̨ z celebrytami. Większość z nich prowadzi jakieś biznesy. Co prawda firma odzieżowa Żurawskiego splajtowała, ale piłkarz daje sobie radę jako tzw. skaut, czyli łowca młodych talentów piłkarskich. Kandydat SLD Michał Bąkiewicz, siatkarz, prowadzi komercyjne obozy sportowe dla dzieci i wyczaj nie rezygnują z dotychczasowej działalności lub zawieszają ją tylko pro forma. Media stosują wobec nich taryfę ulgową – z jednej strony traktują ich nie do końca poważnie, z drugiej odnoszą się do nich bardziej przyjaźnie z powodu ich działalności sprzed wejścia w politykę. A kończy się to tak jak z Jagną Marczułajtis i jej zaangażowaniem w krakowską olimpiadę zimowa, choć można być pewnym, że ujrzeliśmy jedynie czubek góry lodowej.”
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.