Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
19.04.2014
14:29
Migalski szuka medialnego przebicia kolejnym spotem:
Popieram kobiety, nie parytety
Nowy, dobrze przygotowany i sprawnie zrealizowany spot Marka Migalskiego to próba przebicie się w mediach z przekazem dotyczącym parytetów. Migalski konsekwentnie w swojej kampanii próbuje też zwrócić na siebie uwagę środowisk feministycznych. Jego drugi klip to kolejny element tej "konfrontacyjnej" strategii.
Co więcej, publikacja klipu w okresie świątecznym - gdy stosunkowo niewiele dzieje się w krajowej polityce - gwarantuje, że będzie jednym z ważniejszych tematów dyskusji, przynajmniej w mediach społecznościowych. Pomysł na nowy spot jest prosty. Kobiety w różnych rolach protestują przeciwko parytetom.
Pierwszy spot Migalskiego wywołał kilkudniową falę oburzenia.
Politycy startujący w wyborach w różny sposób szukają możliwości przebicia się ze swoim przekazem i zwrócenia uwagi mediów. Migalski szuka polaryzacji w sprawach, które są nośne medialnie, a jednocześnie w jakiś sposób powiązane z działalnością PE. Polityk PRJG przypomina też w swoim nowym klipie, że głosował przeciwko parytetom na w radach nadzorczych.
20:30
ANALIZA:
Trzy scenariusze dla Korwina
Janusz Korwin-Mikke prowadzi kampanię cały czas, niemal bez przerwy. W Wielką Sobotę zorganizował konferencję prasową na placu Zbawiciela w Warszawie, aby mówić o ochronie wartości chrześcijańskich w UE. Dzięki tej konferencji, lider KNP mógł także skomentować najnowsze wydarzenia międzynarodowe. To spowodowało, że jego wypowiedzi trafiły do medialnego obiegu, i to w dniu, w którym politycy nie są tak często w mediach jak zwykle.
Cała sytuacja najlepiej ilustruje to, w jakim punkcie jest kampania KNP. Janusz Korwin-Mikke jest wyraźnie na fali - ma sondażowy i medialny impet, który być może sprawi, że przekroczy próg. Każdy nowy sondaż, w którym KNP jest "nad kreską" wzmacnia poczucie, że tym razem osiągnie sukces, co z kolei ma wpływ na zwolenników i aktywistów KNP w całym kraju. Dobry wynik Korwina stał się w pewnym sensie samosprawdzającą się przepowiednią, potencjalny sukces jest napędzany sprężeniem zwrotnym wyników sondaży i zainteresowania mediów. Zmniejsza się przekonanie, że głos na Korwina jest głosem straconym.
Ale to nie jest jedyna opcja dla Korwina. Oto trzy podstawowe scenariusze dla KNP.
Implozja. To scenariusz, który powoli staje się coraz mniej prawdopodobny - że w pewnym momencie Janusz Korwin-Mikke powie coś, co będzie na tyle szokujące, że spowoduje "implozję" jego kampanii, i załamanie się jego poparcia w sondażach. Jest to jednak mało prawdopodobne. Przekaz Korwina jest paradoksalny: jednocześnie dobrze wiemy co powie, a z drugiej strony nigdy nie wiemy co powie.
Jednak trudno wyobrazić sobie teraz coś, co mogłoby być szokujące na tak dużą skalę, aby "zatopić" poparcie dla JKM. W tej kampanii JKM mówił już o tym, że kobiety nie powinny mieć prawa głosu, pojawiły się wzmianki o Hitlerze itd. Każda taka wypowiedź tylko wzmacnia przekonanie, że Korwin rzeczywiście różni się od przedstawicieli całej klasy politycznej (czyli "bandzie czworga" w języku KNP). To jest centralny przekaz Korwina - tylko on rzeczywiście reprezentuje zmianę, wszyscy inni są tacy sami. Mechanizm jest podobny do tego, który napędza antyeuropejskie partie na całym kontynencie. Lider KNP musiałby przekroczyć kolejną granicę, by zniszczyć swoją kampanie.
Wydmuszka. Wysokie sondażowe poparcie dla KNP może być tylko i wyłącznie wyrazem anty-systemowego buntu, który nie przekłada się jednak na głosy. Innymi słowy, dla ludzi deklarujących w sondażach głosowanie na partię JKM to już wystarczy, by pokazać przysłowiową "żółtą kartkę" rządzącym, i te deklaracje nie zmaterializują się 25 maja, i KNP nie przekroczy 5%. Jeśli tak się stanie, będzie można to tłumaczyć między innymi tym, że wyborcy nie mają na kogo głosować - listy KNP są bardzo słabe, bez rozpoznawalnych nazwisk.
Sukces. Może się okazać, że z czterech małych ugrupowań na prawicy (KNP, SPZZ, PRJG, RN) to właśnie partia Janusza Korwina-Mikke odniesie sukces. Byłby to jeden z najbardziej zaskakujących wyników wyborczych w ciągu ostatnich lat. Zostałby odebrany jako sygnał zmęczenia tradycyjnymi elitami politycznymi, jako szok dla całego systemu. Jeśli JKM utrzyma swój impet, i jest on realny, a nie tylko sondażowo-medialny, to wynik wyborczy w okolicach 6-7% wcale nie jest wykluczony.
Jest jeszcze jeden scenariusz - taki, który już nie może zostać zrealizowany w tych wyborach, czyli sojusz z PRJG i wystawienie wspólnych list. Ten scenariusz był oczywiście ryzykowny dla obu stron. Dla wielu polityków PRJG współpraca z JKM jest nie do zaakceptowania. A sam Korwin-Mikke sprzymierzając się z Gowinem ryzykowałby swoją wiarygodność jako anty-systemowego polityka.Ale te ugrupowania mają kilka wspólnych rzeczy. Gowin ma eurosceptyczny, wolnorynkowy przekaz, pasujący w wielu miejscach do tego, co mówi Janusz Korwin-Mikke. Dla PRJG - która ma w tej kampanii wiele dobrych pomysłów, ale nieco brakuje jej oddolnego entuzjazmu, sojusz z KNP mógł być szansą na wejście do PE.
Janusz Korwin-Mikke może sprawić największą niespodziankę w tych wyborach. Może też (jak zwykle) rozczarować swoich zwolenników i aktywistów. Ale na pewno jego sondażowy sukces zmienił oblicze tej kampanii.
fot. Zbawix
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.