Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
10.01.2014
07:23
Gubernator stanu New Jersey i jeden z głównych pretendentów do prezydenckiej nominacji Partii Republikańskiej w 2016 roku, stanął wczoraj przed wyzwaniem - musiał rozbroić polityczną bombę, którą zmontowali mu najbliżsi współpracownicy, a która mogła wysadzić w powietrze nie tylko administrację rządzonego przez niego stanu, ale także szanse na Biały Dom. Czy mu się udało? Chris Christie ugasił pożar i chwilowo rozbroił groźną bombę, ale wciąż ma przed sobą poważny kryzys wizerunkowy, z którego chętnie skorzystają demokraci i spora grupa konserwatystów, która za Christiem zbytnio nie przepada.
O co chodzi w skandalu związanym z mostem Jerzego Waszyngtona, najbardziej ruchliwym mostem świata? We wrześniu Port Authority, wspólny urząd stanów Nowy Jork i New Jersey odpowiadający za ruch powietrzny, ale także na mostach i tunelach, zamknął dwa z trzech pasów ruchu na autostradzie prowadzącej z miasta Fort Lee do mostu Waszyngtona. Przez cztery dni mieszkańcy stali w koszmarnych korkach, największych od ponad 10 lat (prawdopodobnie od 11 września 2001 roku). Gdy media zaczęły drążyć temat, urzędnicy z Port Authority stwierdzili, że była to część badań związanych z ruchem ulicznym, tzw. traffic study. Stanowi demokratyczni politycy nie odpuścili, twierdzili, że zamknięcie dojazdu do mostu było polityczną grą - Chris Christie, który jesienią prowadził kampanię reelekcyjną, to republikanin, a burmistrzem Fort Lee jest polityk Partii Demokratycznej. W środę, 8 stycznia, ujawniono maile, które potwierdziły przypuszczenia demokratów. Współpracowniczka gubernatora wraz z pracownikiem Port Authority, mianowanym przez Christiego, postanowili uprzykrzyć życie demokratycznemu burmistrzowi Markowi Sokolichowi i mieszkańcom Fort Lee. To ta dwójka ludzi zatrudnionych przez gubernatora zaplanowała korki w ramach politycznej zemsty, prawdopodobnie dlatego, że Sokolich nie poparł kandydatury Christiego w wyborach. I byli na tyle nieostrożni, że zostawili mocne dowody na piśmie.
Christie stanał w oko w oko z potężnym kryzysem. Trzeba jednak przyznać, że pierwszą rundę wygrał dość pewnie. Jak?
1. Szybko, ale nie za szybko
W sytuacji kryzysowej liczy się szybkość, ale do każdej konferencji prasowej należy się przygotować. Lepiej poczekać kilka godzin niż ryzykować nieadekwatną reakcję (kampania Mitta Romneya w 2012 roku kilka razy się o to potknęła, sztabowcy Mitta reagowali na wydarzenia, gdy one wciąż jeszcze trwały, nie znając całego obrazu sytuacji, popełniali liczne gafy). Gubernator New Jersey najpierw, w środę, wydał krótkie oświadczenie, konferencję zorganizował dopiero w czwartek rano (o 11.00 miejscowego czasu). Dało mu to czas, by poznać szczegóły ujawnionych maili i opracować strategię. A przede wszystkim - napisać i przygotować porządne i przemyślane przeprosiny.
A gdy już stanął przed dziennikarzami, to nie zniknął natychmiast po przeprosinach - stał i odpowiadał na wszystkie pytania. Konferencja trwała ponad 100 minut, i wielu dziennikarzy zaczęło narzekać, że jest zbyt długa. Nikt jednak nie mógł zarzucić, że gubernator nie odpowiadał lub nie chciał odpowiadać na pytania reporterów.
2. Przepraszam i soundbite'y
Przepraszam, jestem zawstydzony, upokorzony, zostałem okłamany... Christie wielokrotnie używał słowa "przepraszam" (wedle różnych szacunków 34 razy użył słowa "apology" lub "apologize"), od tego zresztą zaczął konferencję prasową: - Przyszedłem tutaj, by przeprosić mieszkańców New Jersey.
Przepraszał za ludzi ze swojego zespołu, którzy go okłamali, i zachowali się niegodnie, ale także za to, że jego administracja nie poradziła sobie wcześniej z tym problemem, że jego urząd nie dopilnował, że on sam nie zareagował wcześniej. Zręcznie jednak sam ustawił się na pozycji ofiary - to jego zaufanie zdradzono, to on został okłamany, to on czuje się upokorzony tym, że ludzie z jego zespołu sprawili mieszkańcom tyle kłopotów. Przyznawał się do odpowiedzialności, choć nic nie wiedział o działaniach swoich pracowników.
Chris Christie uznał, że zasada, że Amerykanie przebaczają politykom, którzy przyznają się do popełnionych błedów i za nie publicznie przepraszają, wciąż obowiązuje. Najważniejsze jednak, że musza przynajmniej sprawiać wrażenie, że są szczerzy i mocno żałują. O Christiem mówi się różnie, ale niemal wszyscy zgadzają się, że on zawsze jest sobą, że jest autentyczny.
Przepraszający gubernator zadbał o tzw. soundbite'y, czyli zdania, które media elektroniczne chętnie wykorzystają do przygotowania materiałów - stąd tak często Christie mówił, że współpracownicy złamali mu serce, że jest mu smutno, że przeprasza mieszkańców.
https://www.youtube.com/watch?v=gq2_pnPrNT4
3. Stanowcze, zdecydowane i dość szybkie decyzje
Christie wyszedł do dziennikarzy nie tylko po to, by przepraszać - miał im do zakomunikowania, że zdymisjonawał ważną w jego stanowej administracji osobę, Bridget Anne Kelly, zastępczynię szefa personelu (czyli wiceszefową kancelarii gubernatora), która razem z pracownikiem Port Authority zaplanowała stworzenie korków. Z pracą pożegnał się także Bill Stepien, jeden z ważniejszych doradców politycznych Christiego, człowiek, który dwukrotnie pomógł mu w wygraniu wyborów na gubernatora New Jersey, i o którym mówiło się, że może odpowiadać za potencjalną kampanię prawyborczą w 2016 roku. Stepien był związany kontraktem z organizacją republikańskich gubernatorów, której obecnie przewodzi właśnie Christie. Kontrakt został natychmiast zakończony, a Chris Christie zakomunikował, że wycofał swoje poparcie dla Stepiena, który był głównym pretendentem do zarządzania strukturami Partii Republikańskiej w stanie New Jersey. Amerykańscy dziennikarze, żeby pokazać, jak ważna to była osoba dla Christiego, mówią, że to tak, jakby Obama zdymisjonował Davida Axelroda lub Davida Plouffe.
Christie uznał jednak, że lojalność polityczna ma swoje granice, i podejmie nawet takie decyzje, które mogą go kosztować i ranić:
https://www.youtube.com/watch?v=kAtyxlc57lg
Czy Christie przetrwa skandal? A raczej - czy skandal nie przekreśli jego szans na Biały Dom? Gubernator wciąż może liczyć na sympatię wielu dziennikarzy i poparcie przyjaciół z GOP. Jego przeciwnicy będą zadawać trudne pytania - o jego styl zarządzania, o to, że nie panował nad swoimi najbliższymi współpracownikami, będą twierdzić, że zbudował w swojej administracji kulturę, w której jego pracownicy uznali, że mogą kłamać szefowi, i że działanie noszące cechy politycznej zemsty jest dozwolone. Kłopoty Chrisa Christiego jeszcze się nie skończyły, w końcu ma przecież ruszyć oficjalne dochodzenie, ale w polityce bardziej od samego skandalu liczy się to, jak dotknięty nim polityk zareaguje. Na razie gubernator trzyma się właściwego scenariusza, i pokazuje, że umie sobie radzić z sytuacją kryzysową. Jeśli na jaw nie wyjdą informacje, że wbrew publicznym zapewnieniom Christie miał wiedzę o zachowaniu swoich najbliższych współpracowników albo je inspirował, to jedynym problemem gubernatora New Jersey będzie uniknięcie łatki "tego od mostu".
Amerykańscy publicyści wierzą, że Christie wciąż ma szanse w prezydenckim wyścigu. Inna rzecz, że może trochę mu po cichu kibicują, bo wiele można powiedzieć o gubernatorze New Jersey, ale nie to, że jest nudny. I kampania wyborcza w 2016 roku z jego udziałem zapowiada się po prostu ciekawiej niż bez niego.
10:12
13:36
W 2009 kampania do PE trwała tak naprawdę jeden miesiąc - partie zainaugurowały swoje kampanie dopiero na początku maja. Najważniejsze ugrupowania zatwierdzały listy wyborcze w marcu 2009. W tym roku prawdopodobnie będzie inaczej. Kampania - między innymi dlatego, że inauguruje cykl wyborczy 2014-2015 - rozpocznie się dużo wcześniej. To będą pierwsze wybory, które przetestują to, jak działają struktury partyjne i sztaby.
Dobrze pokazuje to harmonogram wyborczy najważniejszych partii. SLD w 2009 roku zatwierdził swoje listy wyborcze 28 marca. W tym roku Sojusz planuje, że listy zostaną ustalone już w połowie lutego. W lutym ma też odbyć się kongres programowy PiS, a jak powiedział kilka dni temu Jarosław Kaczyński, listy do PE zostaną przyjęte na przełomie lutego i marca. W 2009 stało się to w pierwszej połowie kwietnia. W podobnym terminie swoje listy zatwierdziła Platforma. Rada Naczelna PSL o eurowyborach ma zebrać się 18 stycznia, a PSL wstępne listy ma już gotowe. Także 18 stycznia Twój Ruch ma zaprezentować swój program.
Inauguracyjne konwencje wyborcze partii miały miejsce na przełomie maja i kwietnia. W dniach 29-30 kwietnia w Warszawie odbył się kongres EPL, który był jednocześnie startem kampanii wyborczej Platformy. Na kongresie pojawił się m.in. Jose Manuel Barroso, Angela Merkel, Hans-Gert Poettering, Francois Fillon i Silvio Berlusconi. To było "mocne uderzenie" PO na początek kampanii, którą partia Donalda Tuska oficjalnie zainaugurowała konwencją w Poznaniu 9 maja. PiS wystartował konwencją w Szczecinie, 2 maja 2009 roku. Ale pierwszym zwiastunem kampanii PiS był kongres programowy w Krakowie - odbył się w dniach weekend 31 stycznia/1 lutego. Prezes PiS mówił wtedy: "Społeczeństwo przeżywało wielkie wstrząsy, wielkie traumy i chce spokoju. Trzeba do tego dostosować sposób uprawiania polityki". Słowa lidera PiS zostały odczytane jako próba łagodzenia kursu przed eurowyborami.
W tym roku późne rozpoczęcie kampanii nie wchodzi w grę. Również dlatego, że wybory odbędą się dwa tygodnie wcześniej niż w 2009 roku - już 25 maja.Dodatkowo, 1 maja przypada 10 rocznica wejścia Polski do PE. Zarówno SLD jak i Platforma będą chciały wykorzystać rocznicę w kampanii - trudno się spodziewać, aby partie zaczynały dopiero swoje kampanie w okolicach tej daty.
Starcie wokół Camerona pokazuje, że kampania do PE już trwa. Również pomysł PSL na bojkot Tesco to tak naprawdę inauguracja kampanii wyborczej tej partii.
fot. EPP
17:59
Polska administracja musi działać na rzecz Polaków: ich godnego życia i godnej pracy - to słowa Donalda Tuska, które mają być (bardzo ogólną) klamrą spinającą działania rządu w 2014 roku. To rok wyborczy, w którym realizacje obietnic rządu będą dużo mocniej rozliczane przez opozycję. Donald Tusk nakreślił plan, który ma wzmocnić Platformę przed eurowyborami. Jak powiedział: "W 2014 chcemy odpowiedzieć na pytanie, które często słyszę: Jak żyć. Jak żyć za płacę minimalną, jak żyć na umowie zlecenie". Tusk i jego ministrowie ogłosili dziś co najmniej 13 różnego rodzaju obietnic, o większym i mniejszym kalibrze.
Tusk dużo miejsca poświecił dziś umowom śmieciowym - tu pojawiły się zapowiedzi zmiany oskładkowania (1), wprowadzenie zasady, że z zamówień publicznych będą korzystać przede wszystkim te firmy, które zatrudniają pracowników na umowę o pracę (2) , oskładkowanie wynagrodzeń z tytułu zasiadania w radach nadzorczych. (3)
Premier przypominał, że w marcu Arłukowicz ogłosi plan na skrócenie kolejek do lekarzy specjalistów, a kolejki mają się zmniejszyć już w tym roku (4). Tusk zapowiedział także przygotowanie Narodowego Planu Walki z Rakiem (5). Kolejne propozycje dotyczyły rozliczania PIT przez administrację (6), wprowadzenie w 2014 jednego darmowego podręcznika dla pierwszoklasistów (tuż przed apogeum kampanii samorządowej), który będzie własnością szkoły (7), wprowadzenie Karty Dużej Rodziny (8). Minister Szczurek zapowiedział tęż uruchomienie specjalnego portalu dla podatników (9), oraz start w 2014 funduszu BGK budowy mieszkań na wynajem (10). Dodatkowo, minister Kosiniak-Kamysz ogłosił pakiet rozwiązań dla młodych (trzy propozycje różnego rodzaju bonów i wsparcia dla młodych ludzi) - wszystko w ramach "Paktu dla Pracy".
Trzy najbardziej "medialne" obietnice Tuska dotyczą kolejek w służbie zdrowia, rozliczania PIT i darmowego podręcznika. Ale rząd będzie rozliczany ze wszystkich zapowiedzi, które padły dzisiaj. Niektóre z nich nie budzą takich kontrowersji. Ale jest jeden wspólny mianownik: wiarygodność deklaracji szefa rządu. Opozycja już teraz wskazuje, że tej wiarygodności po prostu nie ma. Twój Ruch przypomniał po konferencji klip opublikowany przy okazji "II expose" premiera.
http://youtu.be/EMbhsIHpclE
To będzie kluczowy wątek ataków opozycji. W roku wyborczym premier nie uniknie pytań o wiarygodność. Dlatego też skuteczność wyborczej strategii PO zależy od tego, na ile KPRM obroni w sensie komunikacyjnym wiarygodność dość mgławicowych deklaracji premiera w najbliższych miesiącach.
fot. KPRM
21:38
-- Zegarkowa afera Sławomira Nowaka ciągle przewijała się w czołowych dziennikach informacyjnych, choć nie była już tematem jedynkowym. Byłego ministra transportu nie było dzisiaj na sejmowych głosowaniach. Ponadto premier Tusk na konferencji prasowej przyznał, że nie wie, dlaczego Nowak nie wpisał zegarka do oświadczenia majątkowego. Niekorzystnie dla PO rozwija się sprawa późnego wydrukowania ustawy "o bestiach" a plany rządu kwitowane są w mediach w sposób jaki symbolizuje zapowiedź Wydarzeń Polsatu: "Rozpruł się worek z obietnicami".
FAKTY
-- NIE MA WINNYCH. - Fakty zaczynamy od szukania winnych za możliwe wyjście na wolność pedofila i zabójcy czterech chłopców - Mariusza Trynkiewicza. Trwa gorączkowe szukanie sposobu, by bandyta nie mógł zrobić tego, co sam zapowiada - wyjść z wiezienia i wrócić do zbijania. Rząd pewny swego, premier ogłasza, że wszystko jest pod kontrolą. Prawnicy i opozycja ostrzegają, że jest dokładnie odwrotnie. Wątpliwości nie budzi jedno - lista tych, którzy w tej sprawie zaspali, jest całkiem długa - tak Kamil Durczok zapowiedział jedynkowy materiał Pawła Płuski. http://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/trynkiewicz-moze-wyjsc-na-wolnosc-wszystko-pod-kontrola,386634.html
-- ZAWIESZONA LEGENDA. Wieczorny dziennik TVN drugi dzień z rzędu zajmuje się byłym ministrem transportu. W materiale Krzysztofa Skórzyńskiego pojawia się pytanie, czy to koniec kariery człowieka, o którym jeszcze niedawno mówiono, jak o potencjalnym następcy Donalda Tuska. - To nie jest łatwa chwila. Niektórym mógłby się zawalić sufit na głowę - mówi Waldy Dzikowski. Jak przyznają politycy PO, jeżeli Nowak nie oczyści się z zarzutów, nie znajdzie się na listach wyborczych w 2015 roku. Warunkiem powrotu jest prawomocny, uniewinniający wyrok. Paweł Graś złapany w sejmowych kuluarach na pytanie, czy da się w 3 miesiące rozwiązać tę sprawę przyznaje, że to zależy od niezawisłego sądu. Marek Biernacki na opinię dziennikarki, że w trzy miesiące jest to niemożliwe, bo wiadomo, jak "mielą" nasze sądy, Biernacki odpowiada: Tak, ja to wiem, ale może Sławek Nowak nie wie. Na koniec Bogdan Zdrojewski deklaruje, że wierzy w powrót Nowaka do rządu, ale nie wie, do którego i kiedy. http://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/slawomir-nowak-bez-funkcji-partyjnych,386644.html
-- KONIEC Z LIMITAMI W LECZENIU NOWOTWORÓW? Materiał Marka Nowickiego. http://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/koniec-z-limitami-w-leczeniu-nowotworow,386643.html
WIADOMOŚCI
-- NA JEDYNCE MATERIAŁ PAWŁA GADOMSKIEGO O PLANACH RZĄDU NA 2014 ROK. http://wiadomosci.tvp.pl/13611365/scenariusz-premiera
- Co, mam nie jeść? - pyta Justynę Dobrosz-Oracz Tadeusz Jarmuziewicz. Tą wypowiedzią byłego wiceministra transportu rozpoczyna się materiał. Potem dziennikarka zauważa, że nikt już nie mówi o powrocie Nowaka do rządu, a Robert Tyszkiewicz przyznaje, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, ale nie jest to polityczny emeryt. Dalej pada sugestia, że nie zawieszenie Nowaka w PO mogłoby być dla tej partii zabójcze. - Jeżeli sąd go skaże, to przestanie być członkiem Platformy - mówi Andrzej Biernat. Na końcu materiału dzisiejsza wypowiedź premiera, który mówi, że nie wie, dlaczego Nowak nie wpisał zegarka do oświadczenia majątkowego. - W Platformie nie obowiązuje już hasło "Tak czy owak Sławek Nowak" - puenta materiału. http://wiadomosci.tvp.pl/13611345/w-zawieszeniu
WYDARZENIA
- PLAN ROCZNY - Rozpruł się worek z obietnicami. Już pod koniec roku Polska ma być innym krajem. Premier przedstawił plan działań na 2014 rok. Ma być darmowy podręcznik dla pierwszoklasistów, mniejsze bezrobocie i odwrót od umów śmieciowych. Są konkretne zapowiedzi. Pytanie, czy będą konkretne efekty - zapowiadała Magda Sakowska materiał Grzegorza Kępki. http://www.ipla.tv/2014-01-10-obietnice-rzadu/vod-5873166
PIASKIEM PO OCZACH TVN24- KAZIMIERZ MARCINKIEWICZ: - Z obu stron to jest piana (...) Ale z tej piany nic nie będzie. Ona zejdzie i pod spodem będzie piwo, szampan czy cokolwiek innego - mówił w "Piaskiem po oczach" Kazimierz Marcinkiewicz, komentując napięcie na linii Polska-Wielka Brytania, po ostatnich wypowiedziach premiera Dawida Camerona. - Oni biją pianę, bo muszą wygrać wybory. My, bo musimy dać odpór złym Brytolom - ocenił w TVN24 Marcinkiewicz.
http://www.tvn24.pl/marcinkiewicz-o-napieciu-po-slowach-camerona-to-tylko-piana-zejdzie-i-pod-spodem-bedzie-piwo,386654,s.html
***
-- PSL ZACZYNA KAMPANIĘ. Na Pięknej koło Sejmu pojawił się billboard.
-- MAŁGORZATA CIELOCH Z UOKIK W SOBOTNICH SYGNAŁACH DNIA O 7.16.
-- ZMARŁ ZBIGNIEW MESSNER, PRL-OWSKI PREMIER W LATACH 1985-1988.
22:07
Biernacki:
Zwolnić Halickiego
22:07
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.