Relacja Live

02.01.2014

15:23

Sondaże:

Jazda po alkoholu powodem społecznego wstydu, 38% popiera odbieranie prawa jazdy

Wypadek w Kamieniu Pomorskim stał się politycznym tematem dnia. Z przeprowadzonych w ostatnich latach badań wynika, że Polacy nie akceptują jazdy po alkoholem. Jest ona jednym z najważniejszych powodów społecznego wstydu. Polacy akceptują także odbieranie prawa jazdy za prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu. Oto wyniki najważniejszych sondaży przeprowadzonych w tej sprawie w ostatnich latach.



W sierpniowym badaniu przeprowadzonym przez Millward Brown na zlecenie Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (KRBRD) 38% popiera odbieranie prawa za kierowanie samochodem pod wpływem alkoholu, 24% za podwójne przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym. 62 proc. badanych akceptuje szybką jazdę jeżeli kierowca potrafi dostosować się do warunków.

Z badania Homo Homini dla interii.pl wynika, że 20,7% ankietowanych traktuje jazdę pod wpływem alkoholu za powód dla społecznego wstydu. Tylko dokonanie kradzieży jest mniej akceptowalne społecznie (22,3%). Na trzecim miejscu jest "odbywanie kary w więzieniu" (16,7%).  Badanie opublikowano w kwietniu 2012 roku.

W sondażu kierowców przeprowadzonym na zamówienie Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego, które przeprowadzono 20-24 października 2011 r. na ogólnopolskiej próbie 1000 osób w wieku powyżej 15 lat aż 65% ankietowanych nie akceptuje prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu. 60% nie toleruje przekraczania prędkości, natomiast 42% przejeżdżania przez czerwone światło. Wręczanie policjantom łapówek i niepłacenie mandatów negatywnie ocenia 23 proc. kierowców.

Tymczasem w badaniu TNS OBOP przeprowadzonym na początku 2011 roku na zlecenie KRBRD wynika, że 37% nietrzeźwych kierowców wsiadło do samochodu po imprezie lub spotkaniu u znajomych, 22% po spotkaniu rodzinnym, 20% po pobycie w domu.



 

 

W tym samym badaniu zapytano także o przyczyny jazdy pod wpływem.



W 2013 roku alkohol nie był główna przyczyną wypadków na drogach. Jak pisał w "DGP" Robert Zieliński: "Tylko co 18. wypadek, który miał miejsce w tym roku, był z nim związany. To m.in. efekt lawinowego wzrostu liczby kontroli na obecność procentów. W tym roku funkcjonariusze sprawdzą nas nawet 9 milionów razy, przy czym liczba ujawnianych pijanych kierowców szybko spada".

fot. KRBRD/interia.pl


09:09

Pierwsza strona "Faktu": W 1981 roku chcieli zabić Lecha Wałęsę. Sprawdź, czy im się udało

11:00

Wypowiedzi poranka. Sienkiewicz: Kluczem jest zachowanie ludzi. Piechociński: Zdobędziemy 6 mandatów w eurowyborach
Bartłomiej Sienkiewicz w TOK FM: Kamień Pomorski to wstrząsający fakt. Policjant z żoną, z dziećmi, rozjechany przez pijanego kierowcę... Ale jako społeczeństwo mamy z tym problem od lat. Istotą tego problemu jest przyzwolenie społeczne na tego typu zachowanie. Publicznie się oburzamy i potępiamy to, ale ci ludzie wsiadają do samochodu z innymi, którzy widzą przecież, że kierowca jest pijany. (...) Premier zwołał spotkanie w tej sprawie, w którym ma brać udział minister sprawiedliwości i ja. Będziemy rozmawiać o tym, co zrobić, żeby skuteczność państwa była większa. Ale kluczem jest zachowanie ludzi. Prawo nie zbuduje granicy między dobrem a złem w sposób absolutny. O statystyce: Jeżeli chodzi o statystykę, to z jednej strony widać, że działania policji przynoszą skutki: jest ujawniana coraz większa liczba osób prowadzących po pijanemu i równocześnie spada liczba pijanych kierowców. Z drugiej strony mamy wzrost liczby wypadków śmiertelnych po prowadzeniu samochodu pod wpływem alkoholu. Mamy dodatkowo coraz silniejszą tendencję recydywy. Ale to nie tylko ci, co utracili prawo jazdy, a potem je odzyskali, ale także ci, którym przepadły prawa jazdy i potem prowadzili bez prawa jazdy. Janusz Piechociński w TVP Info: Stawiam, że zdobędziemy 6 mandatów w wyborach do europarlamentu. To będzie dla wielu zaskoczenie. O strategii PSL: Chciałbym aby PSL to nie był tylko Janusz Piechociński, Waldemar Pawlak i Jan Bury, czy obecna czwórka europarlamentarzystów. Zapowiedziałem i robię to z wielką konsekwencją, wprowadzanie młodego pokolenia. To jest test wewnętrzny, kto ma dzisiaj sympatię obywateli. Eurowybory nie mogą polegać na tym, że liderzy partyjni, dyktatorzy, porozstawiają pionki na szachownicy i powiedzą: do okręgu mandatowego idą Kowalski, Malinowski czy Iksiński, i z góry już wiemy jaki jest wynik wyborów. Małgorzata Kidawa-Błońska w Sygnałach Dnia PR1 o eurowyborach: Te wybory są inne, bo niekoniecznie ludzie głosują tylko na partie polityczne, ale tutaj chyba bardziej zwracają, w tych wyborach najbardziej na konkretną osobę, na osobę, która ma być ich przedstawicielem w Unii Europejskiej, na pewno to będą bardzo ciekawe wybory, bo także będą powodem do takiej kolejnej debaty o Unii Europejskiej, o tym, jak Polska chce dalej swoją misję w Unii robić. I na pewno ta debata będzie ciekawa, słuchając zresztą tego, co mówią poszczególne ugrupowania polityczne, bo tutaj nie ma jednego głosu w sprawie myślenia o Unii. O wyniku PO: Nie wiem, czy Platformie uda się powtórzyć taki wynik, jak mieliśmy w poprzedniej kampanii europejskiej, ale obserwując te nasze możliwości, mamy szansę powalczyć, dlatego dzisiaj za wcześnie o czymś mówić, ale te wybory na pewno nie będą takie jak te, które były pięć lat temu. Inne są, inna jest Platforma, inaczej Polacy patrzą na politykę. Będą bardzo trudne, ale o przegranej jeszcze chyba za wcześnie mówić. Leszek Balcerowicz w Sygnałach Dnia PR1: Propozycja ministra pracy o waloryzacji rent i emerytur to propagandowa zagrywka na nowy rok. (...) Proszę nie reagować na hasła. Politycy chcieliby, żebyśmy dyskutowali na postawie etykietek i haseł, a tymczasem tu chodzi o liczby, chodzi o miliony osób. Irena Lipowicz w Salonie politycznym Trójki: Może to [Kamień Pomorski się okaże wreszcie przełomem. Jesteśmy w ogonie wszystkich statystyk. Tolerancja wobec pijanych kierowców, takie społeczne przyzwolenie, jest ogromne fot. TOK FM

13:51

PILNE:

Szok w Sejmie. Posłowie odkryli, że są już kary dla pijanych kierowców

16:09

Szok w Brukseli. Pierwszego dnia przewodnictwa Aten w UE zniknął cały dług Grecji

18:27

Kalendarz przed wyborami do PE. Kiedy poznamy kandydatów największych frakcji na szefa KE?

Do wyborów europejskich pozostało już tylko 142 dni - ale w tym roku kampania do Parlamentu Europejskiego będzie inna niż wszystkie poprzednie. To dlatego, że Traktat Lizboński narzuca PE nową rolę w procesie wyboru szefa KE. Dlatego największe frakcje już wczesną wiosną zatwierdzą swoich kandydatów na szefa Komisji, co sprawi, że będą mogli oni prowadzić kampanię na terenie całej Unii. To ma też wpłynąć korzystnie na frekwencję w eurowyborach. A już dziś Platforma rozpoczęła obniżanie oczekiwań wokół wyniku w partii w walce o PE

Z polskiego punktu widzenia najważniejsza będzie decyzja grupy EPP. Ma ona zostać podjęta na kongresie w Dublinie, w dniach 6-7 marca. To będzie start kampanii europejskiej największej frakcji w europarlamencie. W Brukseli mówi się,  że cały czas głównym faworytem EPP do otrzymania nominacji na szefa KE jest były premier Luksemburga Jean-Claude Juncker.

Liberałowie z ALDE przedstawią swojego kandydata miesiąc wcześniej, 1 lutego na specjalnej konferencji w Brukseli. Guy Verhofstadt, lider ALDE w PE oraz Olli Rehn, wiceszef Komisji Europejskiej rywalizują o poparcie wśród polityków frakcji.

Najlepsza sytuację mają socjaliści  - Martin Schulz zostanie oficjalnie zatwierdzony jako kandydat frakcji na kongresie w Rzymie, który rozpocznie się 1 marca. Ponieważ wewnątrzpartyjne prawybory u socjalistów zakończyły się dużo wcześniej niż u innych głównych frakcji, Shulz mógł dużo wcześniej rozpocząć kampanię (jej przejawem była m.in. wizyta na konwencji SLD w grudniu 2013 r.). Np. już 12 grudnia ubiegłego roku odbyło się pierwsze spotkanie aktywistów z kandydatem frakcji, którzy mają organizować europejską kampanię door-to-door w trakcie eurowyborów.

Jednym z ważniejszych elementów całej kampanii mają być debaty kandydatów, które planowane są w jej ostatniej fazie. To ma sprawić, że kampania do PE nie będzie tak abstrakcyjna dla mieszkańców kontynentu jak poprzednia, i ma być bardziej "zakotwiczona" w problemach Unii Europejskiej. Takie przynajmniej są założenia.

Dla Platformy korzystne jest wszystko, co przyczyni się do zwiększenia frekwencji. Dziś rano w Sygnałach Dnia PR1 Małgorzata Kidawa-Błońska stwierdziła, że  "te wybory na pewno nie będą takie jak te, które były pięć lat temu. Inne są, inna jest Platforma, inaczej Polacy patrzą na politykę. Będą bardzo trudne, ale o przegranej jeszcze chyba za wcześnie mówić".

Nowy Rok to dla PO pierwsza próba obniżenia oczekiwań wokół eurowyborów. W raporcie think tanku Notre Europa EPP może stracić w Polsce nawet 9 miejsc. Dlatego kampania europejska może być dla PO sposobem na zmianę tonu kampanii, i "ustawienie" jej w korzystnym dla partii kierunku. Lider SLD Leszek Miller już w grudniu zapowiedział, że rocznica wejścia do UE będzie jednym z elementów kampanii do PE partii. W tych warunkach PO potrzebuje każdego możliwego wzmocnienia i wsparcia.

fot. © European Union 2013 – European Parliament