Relacja Live

31.12.2013

20:37

Autostrady Wolności i Solidarności. Prezydent narzuca spin na Nowy Rok i sugeruje większą aktywność

W wygłoszonym orędziu noworocznym, prezydent Bronisław Komorowski wyraźnie wystąpił już w trybie mocno kampanijnym i odszedł od swojego stylu wystąpień okolicznościowych pełnego ogólnych prawd i oczywistości. Prezydent, po raz pierwszy w tym stylu i w formacie telewizyjnego wystąpienia wystąpił z bardziej spektakularną propozycją polityczną. Komorowski podjął próbę spozycjonowania się jako patrona obchodów 25-lecia polskiej wolności i 10 lecia członkostwa w Unii. Zaproponował, by w związku z nadchodzącymi w 2014 rocznicami nazwać dwie autostrady nazwami: Wolności i Solidarności.

Jak mówił w orędziu Prezydent: "Polska nowymi drogami coraz lepiej łączy się ze światem.Dlatego chciałbym, abyśmy nadali imię - Autostrada Wolności, tej która już dzisiaj prowadzi z Warszawy na Zachód. A później, by druga autostrada z Gdańska do granicy południowej przyjęła piękne imię Solidarności. Bo skrzyżowanie historycznej, międzyludzkiej, rodzinnej i narodowej solidarności z wolnością, to najsilniejsze i najpiękniejsze źródło polskiej energii, polskich sukcesów i polskich nadziei."

Prezydent wyraźnie wchodzi na pole do dziś zarezerwowane dla Tuska. Premier lubi spektakularne projekty, a nazwanie autostrad, za które odpowiada rząd, na cześć polskich przemian byłoby właśnie jednym z nich.

Na tryb wyborczy Komorowskiego wskazuje także odwołanie się przez prezydenta do wizyt w aż stu miejscowościach i zapowiedź mocnego udziału w całym planie obchodów 25-lecia wolności, nad czym- jak się dowiadujemy- Pałac od kilku miesięcy intensywnie pracuje z samorządowcami, którzy brali udział w przedsięwzięciu rodzaju "konkursu ofert" na najbardziej spektakularne obchody lokalne, które miałby wesprzeć osobiście prezydent Komorowski.

Jak mówił prezydent: "Nadchodzący rok 2014 będzie rokiem szczególnym. Będzie rokiem podsumowania nie tylko dwunastu miesięcy, ale całego ćwierćwiecza polskiej wolności. Będziemy przypominali osiągnięcia w życiu każdego z nas, naszych rodzin i naszej Ojczyzny."

Po treści orędzia widać, że w roku wyborczym 2014 prezydent zamierza i w pewien sposób wesprzeć Platformę (choćby odwołując się do autostrad i wykorzystania środków z Unii), ale też przygotować sobie grunt pod kampanię 2015, która zacznie się pewnie już po jesiennych wyborach samorządowych.



fot. Wojciech Grzędziński, KPRP


17:29

Opozycja oddała pole Platformie między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem

Opozycja niemal całkowicie oddała pole KPRM i prezydentowi Komorowskiemu w okresie świąteczno-noworocznym. Ani PiS, ani SLD nie zdecydowały się podjąć nowych działań między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem. Jednak nie wygląda na to, by Platformie udało się ten czas wykorzystać na tyle, by móc stwierdzić, że opozycja straciła politycznie na tym, że nie "wrzuciła" żadnego nowego przekazu. KPRM mimo aktywności nie zbudowała teraz mocnego przekazu na Nowy Rok. Premier ma zapowiedzieć dopiero plany na 2014 na specjalnej konferencji prasowej.

Donald Tusk mówił dziś: Rok 2013 odchodzi - można powiedzieć: wreszcie - bo jednak trzynasty". Biorąc pod uwagę, że Platforma straciła w ciągu roku - w zależności od pracowni badawczej - od 8 do 11 pp, trudno dziwić się słowom premiera.

Przekaz SLD podsumowujący rok był bardzo prosty i jednoznacznie wskazuje, co Leszek Miller i jego doradcy uważają za główny problem Platformy na początku 2014 r. Na konferencji prasowej podsumowującej rok Leszek Miller mówił: "Najwięcej zmartwień i zgryzot polskim rodzinom przysporzyła w 2013 r.  przede wszystkim ochrona zdrowia. Mijający rok zaczął się problemami w ochronie zdrowia i kończy się tymi problemami. Niestety rządowi ani ministrowi zdrowia nie udało się przezwyciężyć licznych kłopotów" . Ale poza kilkoma pytaniami do premiera Tuska na wczorajszej twitterowej konferencji, SLD nie zdecydowało się w ciągu ostatni kilku dni na podjęcie żadnych istotnych działań w tej sprawie. Miller na wczorajszej konferencji zapowiedział także, że 2014 dla SLD będzie "rokiem Unii Europejskiej, rokiem zjednoczonej Europy".

Na tym tle działalność PiS prezentuje się podobnie. Prezes Kaczyński udzielił wywiadu "Faktowi", w którym mówił m.in. o swoich samotnych świętach. Cześć polityczna wywiadu nie przyniosła żadnych przełomowych deklaracji. Wczoraj PiS próbował co prawda wrócić do tematu emigracji zarobkowej Polaków, ale była to tylko pojedyncza konferencja prasowa, na dodatek bez udziału prezesa Kaczyńskiego.

Na tym tle działalność premiera i prezydenta prezentuje się imponująco. Komorowski w swoim "świątecznym uderzeniu" narzekał m.in. na brak reformatorskiego zapału u obecnej ekipy rządzącej. Premier Tusk oprócz dzisiejszej wizyty w  Centrum Operacji Powietrznych w Pyrach pojawił się w weekend z Zakopanem, gdzie m.in. oglądał zniszczenia po halnym. Tusk i jego żona udzielili także "świątecznego" wywiadu TVP1, a premier dwukrotnie - w Wigilię i w poniedziałek - dyskutował z użytkownikami Twittera, chociaż poniedziałkowa sesja pytań i odpowiedzi została chłodno przyjęta, dużo gorzej niż zaimprowizowana dyskusja w Wigilię. Premier i prezydent - tak jak pisaliśmy na 300 - do maksimum wykorzystali politycznie Boże Narodzenie.

Nie wygląda jednak, aby opozycja politycznie bardzo straciła przez to, że oddała inicjatywę.

fot. KPRM


17:48

USA:

Ted Cruz polityczną gwiazdą 2013 roku

Ten rok miał być rokiem senatora Randa Paula - ten libertariański polityk, syn Rona Paula, ma prezydenckie ambicje i chciał udowodnić, że w Partii Republikańskiej skrzydło zajmowane dotychczas przez Tea Party jest mniej znaczące niż republikańscy zwolennicy libertarianizmu. Ale na politycznej scenie pojawł się Ted Cruz - urodzony w Kanadzie syn latynoskiego imigranta, który niemalże z dnia na dzień podbił serca konserwatywnej bazy Partii Republikańskiej.

 

W 2013 Ted Cruz był dla GOP tym, czym była Sarah Palin w 2008 i 2009 roku - nową gwiazdą, nadzieją na przyszłość i politykiem, który potrafi rozpalić bazę i partyjnych sponsorów. Tak jak była gubernator stanu Alaska ten młody senator (urodzony w 1970 roku) jest newcomerem na amerykańskiej scenie politycznej, ale w przeciwieństwie do niej jest doskonale wykształcony (Princeton i Harvard, obie szkoły skończył z wyróżnieniem) i mało kto podważa jego błyskotliwość, wiedzę i inteligencję. Tak jak Sarah potrafi rozpalać tłumy, ale odwrotnie niż ona wydaje się być mocno skupiony na swojej karierze i nie ukrywa, że poważnie rozważa swój start w wyborach prezydenckich w 2016 roku. Na tyle poważnie, że już rozpoczął procedurę umożliwiającą mu zrzeczenie się obywatelstwa Kanady. Cruz, syn emigranta z Kuby, urodził się bowiem w Calgary, i choć konstytucjonaliści uważają, że jego amerykańskie obywatelstwo nie podlega dyskusji (matką Cruza jest obywatelka USA), postanowił uporządkować swoje sprawy przed rozpoczęciem prawyborów w Partii Republikańskiej, by rozbroić potencjalne ataki.

 

Ted Cruz to tzw. junior senator z Teksasu. Został wybrany do amerykańskiego Senatu w 2012, i jest pierwszym Latynosem i jednocześnie pierwszą osobą należącą do mniejszości etnicznej, która reprezentuje ten stan w Senacie. Choć stosunkowo popularny wśród konserwatystów, to rozpoznawalny na amerykańskiej scenie politycznej stał się dosłownie kilkanaście tygodni temu - dzięki swojej ponaddwudziestogodzinnej przemowie, tzw. filibusterze, przeciwko Obamacare, i swojej roli w shutdownie, czyli paraliżu administracji federalnej, z jakim Amerykanie musieli zmierzyć się jesienią.

 

Jak bardzo znacząca była to rola? Magazyn TIME umieścił go na 5. miejscu swojej tegorocznej liście Peron of the Year. Więcej o Tedzie Cruzie można przeczytać na stronach TIME'a. Nawet jeśli nie wszyscy politycy z Partii Republikańskiej pochwalali działanie Cruza, to nie da się ukryć - narodziła się nowa gwiazda GOP, która skutecznie przyćmiła innych młodych i liczących na owocną karierę republikanów, Marco Rubio i Randa Paula. To Cruz może uważać 2013 za niebywale owocny roku, i to on wchodzi w 2014 jako nowa nadzieja Partii Republikańskiej i najciekawszy nowy polityk na amerykańskiej scenie partyjnej.