Relacja Live

18.12.2013

11:41

Arłukowicz Grabarczykiem nowego sezonu? Platforma sama sobie stworzyła problem na Święta

Potwierdziły się informacje 300polityki sprzed dwóch tygodni, że minister zdrowia chce doprowadzić do rychłego odwołania szefowej NFZ. Jednak termin ogłoszenia tej decyzji i kuriozalne zderzenie konferencji prasowych szefowej NFZ i ministra zdrowia daje opozycji dodatkowe paliwo do postawienia pytania, czy rząd i minister zdrowia panują nad sytuacją w tak społecznie ważnej sprawie. PiSowi daje szanse na przypomnienie wniosku tej partii o sejmowe wotum nieufności dla Arłukowicza i na start nowego sezonu podobne polityczne show jak przy debacie o odwołanie Grabarczyka, w styczniu 2011.

Już sama interwencja Tuska na sobotnim posiedzeniu Rady krajowej PO, świadczy o tym, że sam KPRM postrzega sytuację w ochronie zdrowia jako rosnący problem, na który rząd nie ma dobrej odpowiedzi. Historie odmów dla pacjentów, wydłużające się kolejki, głównie za sprawą niedawnego raportu NIK, powróciły na czołówki mediów. Symbolem sytuacji polityczno-medialnej ministra zdrowia był materiał stroniącego raczej od przesadnej krytyki Platformy, Jakuba Sobieniowskiego w Faktach TVN. Krytykę pozostawienia Arłukowicza w rządzie wygłaszali też między innymi tak istotni dla opinii mainstreamu komentatorzy jak Janina Paradowska, Elżbieta Cichocka, czy Jacek Zakowski.

Odejście Agnieszki Pachciarz z NFZ było nieuchronne. Głównie, na skutek rywalizacji pomiędzy MZ a centralą NFZ i poczuciu Miodowej o odcięciu jej od wpływu na dystrybucje budżetu Funduszu. Moment jednak może budzić wątpliwości, bo przy przedświątecznym obniżeniu poziomu emocji wokół polityki, media zyskują dodatkowy temat, społecznie równie atrakcyjny jak sprawa kryzysu PKP za czasów Grabarczyka. I na początku następnego sezonu politycznego, sejmowa debata nad wnioskiem PiS o odwołanie Arłukowicza może przypominać tę słynną debatę ze stycznia 2011 nad wnioskiem o odwołanie ówczesnego ministra transportu.

Z drugiej strony, wywołanie tematu odejścia Pachciarz niby pokazuje, że Arłukowicz przejawia inicjatywę. Wszystkie kontrowersje wokół kontraktowania, czy kolejek mają pójść na konto odwoływanej szefowej Funduszu a Arłukowiczowi dać szansę na restart. Ale ten jednak będzie odbywał się w sytuacji mocno nadwyrężonej wiarygodności oraz pozycji politycznej ministra zdrowia. Jest też pewnie jego ostatnią szansą na ocalenie przez ogłoszonym przez premiera ultimatum "do wiosny".

Temat chaosu w zdrowiu przykrywa też temat postulowanego przez komisję kodyfikacyjną zostrzenia przepisów dotyczących ochrony życia, niekorzystny przecież dla coraz mocniej zerkającej w lewo Platformy, ale tu, mimo dementi premiera, szkoda już powstała.

Temat zdrowia jest z pewnością jednym z istotniejszych z punktu widzenia rodzinnych rozmów Polaków przy rodzinnym stole. Można przypuszczać, że odchodząca szefowa NFZ nie pozostawi zgłaszanej wobec niej przez ministra zdrowia krytyki bez odpowiedzi, na co wskazuje choćby koincydencja konferencji prasowych Pachciarz i Arłukowicza. A więc temat będzie istniał i to nie do końca w sposób dla Arłukowicza wygodny. Nałożenie tego na debatę nad wnioskiem PiS i wyjątkowo niska odporność szefa resortu zdrowia na sytuacje kryzysowe, czy wzmożonej krytyki może przypominać styczeń 2011, kiedy na ówczesny mocny spadek notowań PO wpłynęła debata nad wnioskiem o odwołanie Grabarczyka.

fot. FB Bartosza Arłukowicza


10:57

Wypowiedzi poranka. Ziobro: Dwóch macho jest w klubie PiS. Gowin: Dziś mamy scenę polityczną zdominowaną przez partie lewicowe
Tomek Lipiński w RMF24: Nie żałuję tego z tego względu, że moment historyczny, w którym to się odbywało i od którego dzieli nas już sześć i pół roku, był taki, że uważam, że wtedy słusznie zrobiłem. Dzisiaj bym nie zaśpiewał [jeszcze będzie przepięknie] (...) Dzisiaj musiałbym napisać nową piosenkę... nie wiem: "Panie i panowie, ogarnijcie się" albo "Panie i panowie, ocknijcie się. Zbigniew Ziobro w Radiu ZET o zachowaniu posła Kaczmarka: Ze smutkiem słuchałem tej wypowiedzi. Trzeba wysłuchać dwóch stron i poznać kontekst sytuacyjny, ale okoliczności przemawiają przeciwko panu posłowi. Doceniam pana Kaczmarka jako agenta operacyjnego, który pod przykryciem wchodził do różnych grup przestępczych, ale to zachowanie jest absolutnie niedopuszczalne, nie tylko dla posła, ale dla człowieka. Nie wyobrażam sobie, żeby jedna osoba groziła innej pobiciem. O PiS: Dwóch macho jest w klubie PiS. Z jednej strony agent Tomek, a z drugiej strony rzecznik Adam Hofman, który z kolei chciał się obnażać. O decyzji Arłukowicza: To szukanie kozła ofiarnego. (...) Jest to w jakimś sensie zaskakująca informacja, o tyle, że to jest osoba, którą kiedyś wskazywał minister Arłukowicz i z taką wielką pasją polecał na to stanowisko nam wszystkim i wcześniej premierowi. Natomiast sądzę, że to jest tak naprawdę szukanie kozła ofiarnego. Janusz Piechociński w TVN24: Sympatie się zmieniają, kiedy trzeba dzielić pieniądze. Sympatie się zmieniają, kiedy trzeba dzielić pieniądze. (...) Nie tylko my politycy, ale i my obywatele jesteśmy pod ciśnieniem, bo chcielibyśmy dużo sprawniejszej służby zdrowia. Jarosław Gowin w TOK FM: Dziś mamy scenę polityczną zdominowaną przez partie lewicowe. To jest lewica ideologiczna Millera, lewica populistyczna Kaczyńskiego i coś, co nazwałbym lewicą biurokratyczną Tuska. Wiem, że wiele osób w Platformie nie zgadza się z takim skrętem w sprawach gospodarczych. O przejściu polityków PO i PiS: W PiS-ie wielu europosłów nie zostało. Większość odeszła do PJN albo do Solidarnej Polski, a ci pozostali to tacy najwierniejsi z wiernych. Nie jestem zainteresowany tym, żeby przyciągać ludzi, którzy przeskakują z kwiatka na kwiatek. Natomiast nie jest też tajemnicą, że wśród europosłów Platformy są też ludzie, których cenię bardzo wysoko, z którymi w przeszłości pracowałem. Być może będę z nimi współpracował też w przyszłości.

16:47

Temat odejścia Grupińskiego jak "powrót Schetyny do rządu"?

Wybory wewnętrzne w Platformie ostatecznie zakończyły się sobotnią Radą Krajową partii. To miał być moment, w którym PO wreszcie przestaje się zajmować sama sobą. Jednak już wkrótce (po tym, jak tematem przestanie być służba zdrowia) wrócą spekulacje i pytania dotyczące Rafała Grupińskiego i jego losów, jak szefa klubu PO. To był temat, który fascynował media od wielu tygodni i miesięcy niemal tak silnie, jak powtarzana wielokrotnie kwestia "czy Schetyna wróci do rządu?" Teraz, gdy takiego pytania zadawać się już nie da, powróci kwestia przywództwa w klubie PO. Kalendarz na początku roku działa jednak na niekorzyść partii.

Pierwsza fala spekulacji dotyczących losów Rafała Grupińskiego zaczęła się tuż po rekonstrukcji rządu. To wtedy Grupińskiego zaatakował Andrzej Biernat, co sprowokowało szefa klubu do stwierdzenia, że "pusty dzwon bije najgłośniej". To z całą pewnością jedna z najbardziej udanych replik politycznych tego roku. Nie zmienia to faktu, że im bardziej słabła pozycja Grzegorza Schetyny, tym częściej pojawiały się pytania o Grupińskiego. Premier Tusk wielokrotnie musiał odpowiadać na takie pytania na konferencjach prasowych. Wczoraj stwierdził, że Grupiński musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy chce "dźwigać" wspólnie z nim współodpowiedzialność za całość Platformy.

Ponieważ wyjazdowe posiedzenie klubu PO, na który może dojść do zmiany władz w klubie zaplanowane jest dopiera na 28 stycznia, cały początek 2014 media będą mogły zajmować się tym tematem. To będzie niejako zastępcza wersja "Czy Schetyna wejdzie do rządu". Słowa "ruszyła giełda nazwisk" mogą pojawiać się na początku 2014 roku bardzo często w polskich mediach. Później, nawet po zmianie (lub nie) władz w klubie pozostał już tylko miesiąc do formalnego rozpoczęcia kampanii wyborczej do PE. To zaś oznacza, że płynnie pojawi się nowy temat: "Czy Schetyna trafi na listy", podobnie jak ogólnie sprawa list wyborczych.

Wygląda więc na to, że - przynajmniej dla mediów - Platforma nigdy nie przestanie zajmować się sobą.

fot. Grupiński na FB