Relacja Live

15.12.2013

15:10

Stary trik premiera - wpuścić Kaczyńskiego w izolacyjną pułapkę

Nawet jeżeli dojdzie do obrad nowego "okrągłego stołu", bo kancelaria prezydenta w tej sprawie wypowiedziała się dosyć wstrzemięźliwie, trudno przypuszczać, że zapadną tam jakiekolwiek konkretne decyzje, czy to w sprawie systemu emerytalnego i demografii, czy Ukrainy albo, mówiąc szerzej, całej polityki zagranicznej. Najważniejsze rozstrzygnięcia nie zapadają w Sejmie, który już dawno stracił na znaczeniu, ale w KPRM. Dlatego zaproszenie liderów opozycji jest klasycznym politycznym zagraniem premiera, kilkukrotnie przez niego stosowanym.

Lider Platformy doskonale zdaje sobie sprawę, że Jarosław Kaczyński nie pojawi się na jakimkolwiek spotkaniu z udziałem polityków Platformy lub prezydenta. Prezes PiS nie przyszedł nawet na ostatnie posiedzenie RBN, dotyczące sytuacji na Ukrainie, choć po udanym - w powszechnej opinii - wyjeździe na Majdan, politycznie mógł na tym zyskać. Jak pisaliśmy na 300, prezes wizerunkowo był w stanie zbliżyć się do sytuacji z 2010 roku, gdzie otarł się o 50 proc.

Być może Kaczyńskiemu trudno byłoby wytłumaczyć twardemu elektoratowi powody, dla których spotyka się ze swoimi oponentami. Niemniej taka polityka, konsekwentnie prowadzona od ostatnich wyborów prezydenckich, pozwala premierowi co jakiś czas wpuszczać prezesa PiS w pułapkę. Donald Tusk w przeciągu ostatnich dwóch lat robił to kilkakrotnie.

Pod koniec sierpnia 2011 roku - tuż na początku kampanii parlamentarnej - w ogrodach KPRM proponował PiS-owi cykl debat programowych. Zwieńczeniem tej rozgrywki miało być starcie w cztery oczy dwóch najbardziej wpływowych polskich polityków. - Mam nadzieję, że Jarosław Kaczyński nie ucieknie od tej propozycji - mówił Tusk. Do tej rozmowy naturalnie nie doszło, choć dla PiS-u mógł to być game changer - łatwiej punktować urzędującego premiera, który rządzi państwem w czasach kryzysu gospodarczego.

Rok temu w maju, z okazji Euro 2012, Donald Tusk zaprosił wszystkich byłych premierów na uroczysty obiad 4 czerwca. W kancelarii premiera nie pojawili się tylko Jarosław Kaczyński i Jan Olszewski, choć wiadomo, że chodziło o uderzenie w tego pierwszego. Nie wymagało to zresztą wielkiego wysiłku, a premier po raz kolejny mógł pokazać izolację prezesa PiS.

Trochę wcześniej, w marcu 2012, premier chciał zaprosić Kaczyńskiego na spotkanie dotyczące deregulacji zawodów. - Chciałbym wyrazić satysfakcję, że największa partia opozycyjna chce włączyć się do pracy przy deregulacji zawodów - pisał szef rządu. Istotnie miesiąc później PiS poparło pierwszą transzę gowinowskiej deregulacji, choć do żadnego spotkania dojść nie mogło.

Wyjątkiem była wizyta Baracka Obamy w Polsce w 2011 roku, kiedy Jarosław Kaczyński w Pałacu Prezydenckim przywitał się z Bronisławem Komorowskim. Czas działa jednak na niekorzyść Platformy - niewykluczone więc, że prezes PiS prędzej czy później poda rękę prezydentowi. Sam sugerował kiedyś, że nastąpi to, kiedy będzie przyjmować nominację na urząd premiera. Do tego czasu można spodziewać się, że były premier jeszcze kilka razy będzie prowokowany przez Donalda Tuska.

ZOBACZ TEŻ: Donald Tusk nie po raz pierwszy cytuje zmarłego Lecha Kaczyńskiego, by sprowokować PiS

Fot. Maciej Śmiarowski/KPRM


10:26

300bruk:

Więcej seksu w "Klanie"

"Klan" idzie w seks. Po utracie kwiatu czystości przez Bożenkę nadchodzi kolejne trzęsienie ziemi. Swoją chorą (!) żonę zdradzi główny protagonista, dr Paweł Lubicz. A najgorsze, że "Super Express" ma już zdjęcia z planu.

***

Miło nam powitać "Gazetę Wyborczą" na łamach 300bruku za tytuł "Kolega ministra popiera morze wody na Kasprowym". Dla niezorientowanych to tekst o tym, że szef sejmowej komisji sportu Raś poparł pewien pomysł ministra Biernata.

***

Bramkarz Wojciech Szczęsny ujawnił na Facebooku, że spotyka się z piosenkarką Mariną Łuczenko. News spotkał się z tak ciepłym przyjęciem, że wybranka piłkarza postanowiła pójść za ciosem i opublikować lansiarski film z siłowni. Który usunęła, gdy się okazało, że cios był chybiony.

***

A w świecie prawdziwych celebrytów Beyonce bez zapowiedzi wydała nowy album. Od razu stał się numerem 1 w 100 krajach.

Cytat tygodnia

Monika Olejnik po zobaczeniu okładki ostatniego numeru tygodnika "W Sieci": Ukradli mi torebkę i chłopaka.



Fot.: zrzut ekranu z se.pl/facebook.com/pages/Monika-Olejnik


21:35

TYGODNIKI. Kopacz: Musimy działać bardziej zespołowo, Rokita z uznaniem o Kaczyńskim, szykuje się bunt posłanek PO

-- MILLER W FpF O SCHETYNIE: "To nie ma żadnego znaczenia. (...)To jest wewnętrzna sprawa ugrupowania politycznego. Wczoraj oglądaliśmy dorzynanie watahy i to jest ich wewnętrzna sprawa: kogo dorzynają, a kogo nie".

-- MILLER O TUSKU: "Jeśli zaatakował nas, że Sojusz Lewicy Demokratycznej rekomendował kandydata Partii Europejskich Socjalistów Martina Schulza na szefa Komisji Europejskiej, sugerując, że przecież mogliśmy popierać jakiegoś Polaka, to Donald Tusk sugeruje szerokiej publiczności, że Parlament Europejski działa na takich zasadach: Polacy będą głosować na Polaka, Francuzi na Francuza, Niemcy na Niemca". Wiecej: http://www.tvn24.pl/miller-o-wyborach-w-po-ogladalismy-dorzynanie-watahy,379893,s.html

WPROST

-- GIELEWSKA O POŚLE KACZMARKU: „Pensjonat U Jacka należy do znajomych państwa Sztylców, którzy są też znajomymi posłanki PiS Iwony Arent. Katarzyna Sztylc jest jej przyjaciółką i współpracownicą. Tam też dzień później, czyli 5 czerwca 2013 r., odbywały się imieniny posłanki Arent. Na imprezie bawili się ważni politycy PiS, m.in. wiceprezes partii Adam Lipiński i poseł Wojciech Szarama. Przyszedł również Arkadiusz Sztylc. (…)Poseł Kaczmarek był szczególnie zdenerwowany i groził pozwanemu np., że go uderzy itp. Zdarzenia te widziały obecne tam osoby, m.in. poseł Lipiński”. Na nagraniu słychać rozmowę Sztylca z posłem Kaczmarkiem. Kaczmarek: „Za trzy sekundy wstanę i cię najebię. Jedź do domu, bo ja się napierdoliłem i mówię ci to szczerze: za trzy sekundy wstanę i cię najebię. (…) Spierdalaj”. Do rozmowy włącza się posłanka Arent. Mówi, że sytuacja jest „niezręczna”, a ona ma imieniny” (...) Po chwili Kaczmarek znowu zwraca się do Sztylca: „Wiesz co, Arek, ciebie może dobrego spotkać w życiu? Jak się spotkamy, po prostu ode mnie w ryj dostaniesz… Albo ja od ciebie”. Sztylc: „Ty ode mnie raczej nie”. Kaczmarek: „Ja ci powiem jedną rzecz: ja w to nie wchodzę. Spierdalaj i mnie z tym nie wiąż. Bo jak będziesz do mnie, kurwa, przybijał, to powiedziałem ci: my nie jesteśmy grzecznymi chłopcami i ja grzecznym chłopcem nie jestem. Odpierdol się ode mnie, bo ja ci krzesłem przyjebię zaraz tak, że spadniesz”"

-- JAK PISZE DALEJ: „Tomasz Kaczmarek nie zgodził się na spotkanie z nami. Poprosił o pytania na piśmie. Zapytaliśmy więc, czy 5 czerwca 2013 r. w pensjonacie U Jacka w Olsztynie groził pobiciem Arkadiuszowi Sztylcowi. Poseł obszernie nam odpisał, tłumacząc, że osoba, o którą pytamy, „nie była zaproszona na prywatne spotkanie towarzyskie” (z taśm wynika co innego)”.

-- KOPACZ W WYWIADZIE: JEST MODA NA ATAKOWANIE PO: „Mam wrażenie, że politycy mają fazy, w których albo są za wszystko chwaleni, albo krytykowani. Teraz jest moda na atakowanie Platformy. Na szczęście Tusk, niezależnie od fazy, jest silny. I robi swój” – mówi w rozmowie z Agnieszką Burzyńską i Marcinem Dzierżanowskim.

-- O MILLERZE: „W polityce trzeba mieć ambicje. Cieszę się, gdy jest w opozycji poważny konkurent, który nie tylko krzyczy, ale też ma jakiś program. A czy jego aspiracje się spełnią? Czas pokaże. Platforma w każdym razie chce rządzić trzecią kadencję. To całkowicie realne”.

-- O DRUŻYNIE PO: „Teraz nie możemy czekać na to, że Tusk w ostatniej chwili przekona do nas ludzi. Musimy działać bardziej zespołowo. Przede wszystkim pokazać, że umiemy słuchać. Udrożnić kanały komunikacji w samej partii. To zadanie dla nowego sekretarza generalnego, który ma być skutecznym łącznikiem między Warszawą a ludźmi w terenie. Ale też dla każdego posła, który powinien aktywnie działać w swoim okręgu, spotykając się z wyborcami. Platforma musi być jedną, zgraną, dobrze pracującą drużyną. I w partii, i w Sejmie”.

-- O GRUPIŃSKIM: „Platforma właśnie skończyła półroczny cykl partyjnych wyborów. Wybraliśmy przewodniczącego, szefów regionu, zarząd. Pewnie przyjdzie moment, kiedy ocenie poddamy też władze klubu parlamentarnego”.

-- O SWOJEJ ROLI I KOBIETACH W PO: „Rozmawiacie z kobietą, która z rekomendacji PO jest pierwszym w historii Polski marszałkiem Sejmu. Dotąd radziłam sobie bez cygar i whisky. (….)Obraz kolegów jako macho uciskających partyjne koleżanki nie jest prawdziwy. Nie dam się też wpisać w narrację, w ramach której kobiety są w PO paprotkami. W polityce czysto męski świat przestał istnieć, słynny szklany sufit wali się na naszych oczach. Odkąd jestem marszałkiem, na każdym posiedzeniu Sejmu organizuję spotkania z posłankami Platformy. Zapewniam, że to są twardo stąpające po ziemi panie, które wiedzą, czego chcą, zarówno w życiu, jak i w polityce”.

-- BURZYŃSKA O SYTUACJI W KLUBIE PO: „Jak się dowiaduje tygodnik „Wprost”, na pierwszym posiedzeniu władz klubu po Nowym Roku spora część kobiet z PO zażąda zmiany sposobu pracy oraz precyzyjnego podziału obowiązków. – Nie może być tak, że posłanki są potrzebne tylko wtedy, gdy facetom nie chce się harować nad jakąś niezbyt spektakularną ustawą albo gdy trzeba zaśpiewać kolędę dla premiera czy pójść i poprzeć Bronka. Koniec z tym! – mówi jedna z parlamentarzystek”.

-- JAK PISZE DALEJ: „Donald Tusk często również powtarzał, że sprzyja parytetom, że tylko w Platformie w pierwszej piątce na listach wyborczych były co najmniej dwie kobiety, a w sejmowym klubie PO jest proporcjonalnie najwięcej pań. – To fasada. Gdy była mowa o tym, kto powinien zostać pierwszym przewodniczącym partii, to faceci mówili co prawda, że powinna to być kobieta, bo taka jest moda, ale na pytanie: która?, padała odpowiedź: „Ewa albo Hania”. I tak kółko się zamyka. Reszta pań nie istnieje – mówi posłanka PO.

-- JEDNA Z POSŁANEK PO: „Czuję się jak galernik, który zapieprza w komisjach, bierze na siebie mnóstwo obowiązków, a cały splendor spływa na facetów, którzy kompletnie nas nie słuchają. Niech pani zapyta inne posłanki”.

NEWSWEEK

-- ROKITA W TEKŚCIE KRZYMOWSKIEGO O TUSKU: „Cynik bez wizji posługujący się metodami tyranów. Jego partia gnije. Czy mam z tego powodu satysfakcję? Nie, nie odczuwam gównianej satysfakcji”.

-- ROKITA O POLITYCE: „Wywołuje u mnie wzruszenie ramion, skrzywienie gęby. Dlaczego, kurwa, miałabym mieć z nią jeszcze coś wspólnego”?

-- ROKITA O MILLERZE: „Absolutne zwierzę. Moskiewska pożyczka, afera Rywina, a on nadal jest w grze, i to na fali wstępującej. Zupełnie fenomenalne”.

-- ROKITA O KACZYŃSKIM: „Mam dla niego wielkie uznanie, przy wszystkich jego wariactwach. To cyborg w żelaznym garniturze, który nie się nie zatrzymuje. Przemierza świat, napadają go potwory, wpada w przepaść, wychodzi z niej, spotyka miłe zwierzęta, przechodzi przez rzekę, otrząsa się i idzie ciągle dalej. Czy to nie jest imponujące?”

-- ALEKSANDRA PAWLICKA O MICHALE KAMIŃSKIM I ADAMIE BIELANIE: „Dawni koledzy spin doktorów twierdzą, że ich relacje są do dziś złe. Nie bez przyczyny Kamiński wycofanie się z eurowyborów ogłosił w momencie, gdy Bielan próbuje wejść do nowej partii Gowina, licząc na mandat europosła”.

-- JAK PISZE DALEJ PAWLICKA: „Polityk PO z kolei twierdzi, że Kamiński w tamtej kampanii [2011] był tym, który namówił sztab wyborczy Tuska, by rozdmuchał sprawę Merkel (prezes Kaczyński w książce „Polska naszych marzeń” napisał, że wybór Angeli Merkel na szefa niemieckiego rządu nie był przypadkowy, a potem w wywiadach sugerował, że maczało w tym palce Stasi). Zarzuty wywołały oburzenie w także w zagranicznych mediach. (…) Także przed niedawnym referendum warszawskim Kamiński podpowiadał Platformie strategię działania. – Mówił, by straszyć warszawiaków wizją dnia następnego: gdy ratusz przejmie trio: Kaczyński, Hofman i Rozenek. W punktowaniu PiS jest naprawdę dobry  - śmieje się polityk PO”.

-- KAMIŃSKI W TEKŚCIE: „Większość Polaków nie jest ani posłami, ani politykami i nie popełnia z tego powodu samobójstwa, więc ja też jakoś przeżyję”.

-- KAMIŃSKI O GOWINIE: „Nie przekreślam jego szans, ale kiedy patrzę na liderów tej partii, przypomina mi to sytuację, w której ludzie mający kłopoty z błędnikiem wsiadają do kabiny pilotów”.

DO RZECZY

-- KRÓL JAROSŁAW- pisze Piotr Gursztyn: „To nie Donald Tusk jest centralną postacią polskiej polityki. Jest nią Jarosław Kaczyński. Bez Tuska wszystko wyglądałoby podobnie, bez Kaczyńskiego runąłby cały obecny system polityczny. (…) Pozycja Tuska wynika z tego, że pełni on funkcję naczelnego antykaczysty kraju. Robi to doskonale, sam poniekąd wykreował tę funkcję, lecz łatwo wyobrazić sobie, że ktoś inny także by ją skutecznie pełnił.”

-- GOWIN I TAK BĘDZIE MIAŁ ZBYT SŁABĄ POZYCJĘ, ŻEBY UNIEWAŻNIĆ CENTRALNĄ POZYCJĘ KACZYŃSKIEGO- pisze Gursztyn: “Z wyboru „między mafią a sektą” próbuje wypisać się Polska Razem Jarosława Gowina. Pierwszy odzew – sądząc po sondażach – jest taki, że może znajdzie się grupa wyborców, którzy dadzą Gowinowi i jego ludziom szansę na przekroczenie progu wyborczego. Jednocześnie widać, że odzew nie jest masowy. Jeśli nowa partia dostanie się do Parlamentu Europejskiego czy Sejmu, to będzie miała reprezentację zbyt małą, aby unieważnić centralną pozycję Jarosława Kaczyńskiego.”

-- KACZYŃSKI PO WYBORACH SAMORZĄDOWYCH MOŻE SAM WYCOFAĆ SIĘ Z POZYCJI CENTRALNEGO PUNKTU ODNIESIENIA- pisze Gursztyn: “Wszystkie jego działania – np. nominowanie Macierewicza na wiceprezesa PiS – pokazują, że bardzo pilnuje, aby nie wyrosła mu konkurencja usy prawej ściany. Otwarcie na centrum zostawia zaś na ostatni moment przed wyborami. Czy to skuteczna strategia? Jej zwolennicy i przeciwnicy znajdą dla siebie wystarczającą liczbę dowodów. Wybory przedterminowe w Rybniku, Elblągu i na Podkarpaciu są argumentem za metodą Kaczyńskiego. Wynik referendum w Warszawie – przeciwnie. Na korzyść Kaczyńskiego przemawia także to, że opinia publiczna coraz słabiej reaguje na straszenie partią PiS i IV RP. Nie jest to zmiana zasadnicza i zawsze da się odświeżyć siłę tej perswazji, co niedawno widzieliśmy przy każdorazowym zamieszaniu związanym z zespołem Macierewicza. Mimo tego jednak Kaczyński sam może wycofać się z roli centralnego punktu odniesienia. Pierwszą okazją będą wybory samorządowe (już za rok). Wyniki PO będą gorsze niż w 2010 r., więc nie uda się ponowne wypchnięcie PiS ze wszystkich samorządów wojewódzkich. Wynik PiS w kilku województwach nie da możliwości samodzielnego rządzenia. Na dodatek może dojść do sytuacji, że nie uda się wyłonić jakiegokolwiek zarządu wojewódzkiego bez zawarcia koalicji PiS z kimś innym. Platforma odpada jako główny przeciwnik w wyborach parlamentarnych. Zostaje PSL, a może nawet SLD. W przypadku zawarcia koalicji zmienia się ogólnopolska narracja wszystkich jej uczestników – tak jak zmieniło się traktowanie śląskich separatystów, gdy weszli w koalicję z PO.”

-- GOCIEK I GURSZTYN O KULISACH ROZMÓW POSŁA DERY Z GOWINEM: „Mamy też kłopot z Andrzejem Derą z Sol-Polu, czy dać mu prezent czy rózgę. Andrzej przyszedł do Jarka Gowina z ciekawą propozycją. – Jarek, chętnie zapiszę się do twojej partii – powiedział Andrzej, mając na myśli członkostwo w masowym ruchu o nazwie Polska Zusammen. – Super, witaj na pokładzie – odrzekł ucieszony Jarek. – Hm, jest jeden problem. Bo ja chciałbym się zapisać razem z koleżanką – odpowiedział Andrzej. – Którą? – Z Beatą – wyznał Andrzej, a chodziło mu o Beatę Kempę. Jarkowi wtedy przypomniało się, że ma coś ważnego do załatwienia na mieście, że się spieszy i głowa go boli. Obiecał zadzwonić do Andrzeja, ale nie zadzwonił. I nie zadzwoni. Przestał też odbierać telefony. Więc jak: czy Andrzejowi należy się prezent za lojalność wobec koleżanki, czy rózga za frajerstwo?”