Relacja Live

08.12.2013

17:11

Partia Gowina. Trochę heroizmu, trochę wtop i duży potencjał

Polska Razem - niech nikogo nie zmyli skrót nazwy nowej partii. Pijar, to najsłabsza strona tego ugrupowania. A jeśli do nijakiej nazwy dodać jeszcze gorsze logo, to pojawiają się pytania o to czy aby wszystko jest dobrze przemyślane. Wydaje się, że tak. Nowe ugrupowanie ma liczne atuty - choć zrobiło wiele, byśmy o nich zapomnieli.

Wiem, że to dla kogoś brzmi naiwnie, ale już niejedna rewolucja się tak zawiązała - mówił Paweł Kowal w Polsat News. Ta formacja jest oparta na zasadzie zaufania i to musi przynieść dobry efekt. Tak było, gdy budowaliśmy Muzeum Powstania Warszawskiego, gdy uznaliśmy, że naszym liderem jest Jan Ołdakowski - dodał.

Paweł Kowal zapomniał, że swego czasu zaufał też Joannie Kluzik- Rostkowskiej. Jakie były tego skutki? Sam musiał potem przejąć stery w PJN. Partia nie miała wtedy większych szans na sukces i nikt nie kwapił się, by być twarzą przedsięwzięcia. Kowal lubi zresztą chodzić pod prąd. W Kijowie był zanim stało się to modne. W dodatku w mediach nie wypowiada się na każdy temat. Często mówi niepopularne rzeczy i nie ucieka w populizm. Teoretycznie te cechy nie wróżą mu sukcesu w polskiej polityce. Praktycznie wyborcy potrafią docenić tych, którzy są wierni swoim przekonaniom. Bracia Kaczyński na sukces musieli przecież czekać wiele lat w niszy. Kowal obok siebie ma podobnych. Bo można można różnie podchodzić do wyczynów Przemysława Wiplera, ale należy on do najbardziej kompetentnych osób w polskim sejmie. W dodatku poseł ze swego odejścia z PiSu nie zrobił też wielotygodniowego serialu. Elżbieta Jakubiak, która wraz z nową partią wraca do polityki radziła sobie, jako minister sportu bez picia whiskey. Obraz ten mogą trochę zakłócić chaotyczne deklaracje posła Godsona czy ideologiczne zacięcie Jacka Żalka. Trudno jednak zanegować, że pod nowym szyldem zebrali się ludzie, którym o coś chodzi. Na tle do bólu pragmatycznej PO takie postawy mogą robić wrażenie.

Inną zaletą partii jest jej wielonurtowość. Podobnie na początku swej drogi prezentowała się Platformą i PiS. Pod skrzydłami PR można zobaczyć polityków z najróżniejszych stron sceny politycznej. W zasadzie są tam byli członkowie wszystkich formacji politycznych z wyjątkiem tych lewicowych. Przez lata dominacji PO i PiS przyzwyczailiśmy się do myślenia, że tylko podporządkowane liderowi machiny wyborcze mają szanse na sukces. Partia, która rozpoczyna swoją działalność i walczy o to, by w swoich pierwszych wyborach wziąć 10% musi jednak działać inaczej. Na jej listy nie pchają się przecież ludzie, którzy ze współpracy z partią będą coś mieli. Należy zmobilizować więc tych, którzy zwiążą się z partią dla idei.

Taki potencjał mają środowiska, które wierzą w najbardziej liberalne rozwiązania rynkowe. Lider Jarosław Gowin dzięki swojej aktywności i forsowaniu rozwiązań deregulacyjnych ma trafić do małych i średnich przedsiębiorców. To jedna z najbardziej sfrustrowanych grup w Polsce, która jest gotowa głosować jeśli ktoś wyciągnie do niej rękę. Dodatkowo Republikanie mają zaktywizować elektorat studencki i bliski dawnej Unii Polityki Realnej. Na początek może to wystarczyć.

fot. Jakub Szymczuk - MIKROBLOG FOTOREPORTERA


11:08

300bruk:

Sylwester bez Młynarskiej!

Szok i niedowierzanie. Agata Młynarska po raz pierwszy od 23 lat postanowiła nie prowadzić Sylwestra.

***

Małgorzata Kożuchowska zareagowała na miażdżące recenzje jej występu w Teatrze Narodowym. Sztukę sarkazmu na poziomie serialowym można obejrzeć na facebookowym profilu aktorki.

***

Paweł Kukiz zaatakował swoich byłych kolegów z zespołu Piersi, że robią z jego dziecka "k...". Poszło o występ zespołu w "Dzień dobry TVN".

***

Ewa Chodakowska, trenerka tysięcy Polek, do których zwraca się często per "mordki", ma kłopoty. Mordkom nie spodobało się, że na trening z Chodakowską musiały w kusych strojach przejść w zimowej aurze po przebraniu się w nieogrzewanym baraku. Niestety, nie dały się przekonać, że to część treningu.

Cytat tygodnia

Tytuł w "Super Expressie": Rutkowski urodził detektywa.


21:49

TYGODNIKI:

Nikt w KPRM nie widział książki Małgorzaty Tusk przed publikacją, premier tylko Kopacz ufa w 100%, MSZ odradzało Schetynie wyjazd do Kijowa?

WPROST

-- BURZYŃSKA O REAKCJI PDT NA TWEET SIKORSKIEGO O UKRAINIE: „Jak opowiada mi współpracownik Tuska, szef rządu po przeczytaniu tego wpisu dostaje białej gorączki. W kancelarii premiera trwają poszukiwania jakiegoś wyjścia z kłopotliwej sytuacji i sposobu na ucieczkę do przodu. – Wtopa za wtopą i jeszcze na koniec te koszmarne zdjęcia – przyznaje współpracownik Tuska. Chodzi o zamieszczone przez kancelarię premiera w internecie fotografie z narady zorganizowanej na szybko w niedzielę u premiera. Poza Sikorskim i szefem rządu brali w niej udział m.in. rządowi spece od Wschodu, czyli Bartłomiej Sienkiewicz, szef MSW, Jacek Cichocki, szef kancelarii premiera, oraz rzecznik rządu Paweł Graś. Na zdjęciach zrobionych przez osobistego fotografa premiera zamiast żywej narady widać załamanych polityków. – Pochylony Graś trzymający się za głowę… Ten obrazek mówił wszystko – przyznaje współpracownik premiera. – Z narady miał płynąć przekaz: panujemy nad sytuacją, a wyszło, że jesteśmy kompletnie bezradni”

-- DALEJ BURZYŃSKA: „Sikorski i rząd popełnili błędy, ale starali się, jak mogli – mówi chłodny obserwator poczynań naszych polityków na Wschodzie. – Przede wszystkim powinni o wiele wcześniej wysłać do Kijowa szefa sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych Grzegorza Schetynę – dodaje. – Dlaczego Grzegorz Schetyna nie poleciał na Ukrainę wcześniej? – pytam współpracownika szefa rządu. – To bardzo dobre pytanie, ale do Grzegorza – pada ironiczna odpowiedź. Idę więc do tak zwanej pieczary, jak w Sejmie określa się parlamentarny gabinet przewodniczącego Komisji Spraw Zagranicznych. – Grzesiek chciał jechać tydzień wcześniej, ale MSZ mu odradzało – denerwuje się współpracownik Schetyny. – Ale MSZ twierdzi, że nikt u nich nie miał pojęcia o planach przewodniczącego Schetyny – dopytuję, przekazując to, co wcześniej usłyszałam w MSZ”.

-- BURZYŃSKA O WIZYCIE PDT U SIKORSKIEGO: „Od początku kariery w PO Sikorski zabiega o względy Donalda Tuska. Co chwila zaprasza go do swojego dworku w Chobielinie. – W końcu się doczekał, dostał nagrodę za swoje wystąpienie podczas gnieźnieńskiej konwencji wyborczej PO, gdy mówił o dorzynaniu watahy, czyli bezwzględnej walce z PiS – opowiada współpracownik szefa rządu. I dodaje: – Donald w końcu udał się do Chobielina i wrócił zszokowany. On, prosty chłopak z Gdańska, niezbyt ceniący blichtr i bogactwo, znalazł się na przedziwnej imprezie. Sikorski ugościł premiera ze wszystkimi honorami. Zorganizowął dla niego koncert organowy w dworku”

-- CYTAT Z TEKSTU: „Twierdzić, że gospodarka ukraińska nie jest skorumpowana, to tak jakby mówić, że Julia Tymoszenko jest dziewicą – oświadcza Radosław Sikorski na zamkniętym spotkaniu sejmowej grupy do spraw Ukrainy, w którym bierze udział kilkadziesiąt osób.”

-- REPLIKA SIKORSKIEGO NA TWITTERZE: "







-- KONKLUZJA BURZYŃSKIEJ: „Pisząc ten tekst, poprosiłam Sikorskiego o spotkanie. Szef MSZ nie chciał jednak ze mną rozmawiać. Skontaktował się ze mną rzecznik, tłumacząc, że minister jest bardzo zajęty. Kilka dni później spotkałam szefa MSZ w Sejmie. Nie zmienił zdania, ale pozostawił mi nadzieję na przyszłość: – To jest dla pani test. Jeśli artykuł będzie dobry, odmrozimy nasze stosunki.”

-- BIELAKOWSKI O WIĘZIENIACH CIA: „W archiwach wywiadu cywilnego znajduje się dokument potwierdzający istnienie w Polsce tajnego więzienia CIA - wynika z informacji „Wprost”. W2004 r. Amerykanie wystąpili do strony polskiej z propozycją przedłużenia współpracy na terenie tajnego ośrodka polskiego wywiadu w Starych Kiejkutach. To tam miało być zlokalizowane tajne więzienie. Otrzymali pisemną odmowę. Ten dokument z klauzulą „ściśle tajne” jest datowany w czasie, gdy wywiadem kierował Andrzej Ananicz za rządów Marka Belki.

-- DALEJ BIELAKOWSKI: „Drugim ściśle tajnym dokumentem potwierdzającym istnienie więzienia jest projekt umowy sporządzony i podpisany przez polski wywiad. Na dokumencie nie ma jednak podpisu strony amerykańskiej. Dokument zawiera m.in. paragraf, który opisuje sytuację, co się dzieje w przypadku śmierci więźnia CIA. Co ciekawe, w projekcie umowy dla opisu osób, które mają przebywać w tajnym więzieniu, zastosowano termin „zatrzymani”.

NEWSWEEK

-- KRZYMOWSKI O ROGALSKIM: „Zdaniem Jarosława Kaczyńskiego PiS słono przepłaciło za usługi mecenasa Rafała Rogalskiego, jego byłego pełnomocnika w śledztwie smoleńskim. – Usługi mecenasa była warte kilkaset złotych – zeznał w prokuraturze Kaczyński. Tymczasem klub PiS zapłacił mu ok. 300 tysięcy złotych”.

-- KRZYMOWSKI O KOSTRZEWSKIM: „Gabinet jest skromny. Znajduje się na drugim piętrze siedziby, nad sekretariatem prezesa. W poczekalni zazwyczaj czeka kolejka z fakturami do podpisania, na których ląduje jedna z dwóch pieczątek: „skarbnik partii Prawo i Sprawiedliwość Stanisław Kostrzewski” albo dyrektor generalny. Szczupła postać za drzwiami używa ich zamiennie. (…)Kostrzewski szybko stał się kimś w rodzaju ministra finansów na królewskim dworze. Nie tylko pilnował partyjnych funduszy”.

-- DALEJ KRZYMOWSKI: „Pozycja Kostrzewskiego w PiS przez długie lata była unikatowa. Mimo, że był tylko skarbnikiem, to potrafił odrzucać kampanijne pomysły kolejnych spin doktorów. I to nie dlatego, że były zbyt kosztowne – po prostu nie podobały mu się i tyle”.

-- POLITYK Z KIEROWNICTWA PARTII: „Staszek roztacza wokół siebie aurę człowieka, bez którego osobiste sprawy prezesa by się nie dopięły. Że niby organizuje mu całe życie”.

-- KRZYMOWSKI O KACZYŃSKIM: „W sprawach partyjnych finansów Kaczyński rozeznanie ma mgliste. Podczas przesłuchania w śledztwie, które prokuratura wszczęła po jednym z tekstów „Newsweeka”, poświęconego wydatkom Prawa i Sprawiedliwości, prezes przyznał, że nie pamięta nawet nazwy kancelarii adwokackiej, które reprezentuje go podczas procesów sądowych. Tymczasem jego partia wydaje na prawników setki tysięcy złotych”.

-- RENATA KIM O KSIĄŻCE MAŁGORZATY TUSK: „ Problem w tym, że nikt do pracy z premierową się nie wyrwa. – Wszyscy jej unikają, bo boją się narazić na jej gniew, a oto nietrudno – mówi polityk z otoczenia Donalda Tuska. – Paweł Graś i Igor Ostachowicz starają się obchodzić ją szerokim łukiem. Bo jak strzela focha, to zaraz idzie na skargę do Donka. A on albo się jej fochem przejmuje i opieprza winowajcę, albo się nie przejmuje i wtedy jest jeszcze bardziej nieprzyjemnie, bo Małgosia jest wściekła. Potwierdza: nikt z Kancelarii Premiera nie widział książki „Między nami” przed publikacją”.

-- DALEJ PAWLICKA: „Dlaczego szef rządu nie zaprotestował przeciwko publikacji wspomnień małżonki? -Małgosia jest mało sterowalna. Robi to, na co ma ochotę, i nie do końca liczy się ze zdaniem męża. A Donald woli się z nią nie kłócić, bo chce mieć święty spokój- tłumaczy polityk PO.

-- WAŁĘSA DO TUSKA O KSIĄŻCE: „To to już po tobie, człowieku”- miał powiedzieć Lech Wałęsa, gdy Donald Tusk wyznał mu, że jego żona pisze autobiografię.

-- PAWLICKA: TUSK BUDUJE DWÓR Z KOBIET. Jak mówi w tekście waży polityk PO: „[Tusk] zakłada, że bardziej niż koledzy będą pracowały na jego konto”.

-- JAK PISZE DALEJ PAWLICKA: „Tusk dostrzegł w Bieńkowskiej generała, który może poprowadzić dla niego zwycięską batalię. I powstrzymać pikujące sondaże popularności jego, rządu, i partii”.

-- WAŻNY POLITYK PO O ROLI BIEŃKOWSKIEJ: „Zbliżające się wybory zbiegną się w czasie z rozliczeniami wykorzystania funduszy z UE w latach 2007-2013. PiS będzie waliło w nas jak w bęben za każde niewykorzystane euro. Bieńkowska jako wicepremier ma stanąć w bramce i bronić karne. Donald, jak wiadomo, jest tylko od strzelania goli”.

-- POSEŁ PO: A tak naprawdę Tuskowi nikt nie jest do rządzenia potrzebny. Gdyby dało się rządzić bez Platformy, rządziłby sam. Ale ponieważ się nie da, stawia na kobiety. Jeśli mu nie pomogą, to przynajmniej nie będą mu szkodzić”.

-- POLITYK PO O ROLI KOPACZ: „Traktuje Ewę jak zausznika, z którym dzieli się tym, co go aktualnie zajmuje. Nie konsultuje z Kopacz podejmowanych decyzji, ale informuję ją o nich. To jedyna osoba, której szef ufa stuprocentowo”.

-- KALUKIN O SIKORSKIM I KACZYŃSKIM: „Dawno temu byli na prawicy ludzie, którzy w Sikorskim widzieli następcę Kaczyńskiego. Człowieka, który obejmie przywództwo nad wielonurtową formacją, wypłucze z niej przebrzmiałe etosy i obsesje, aby nasycić nowoczesnym, konserwatywnym duchem. W rej alternatywnej wizji prawicowych dziejów nie byłoby miejsca dla teorii spiskowych Antoniego Macierewicza, straszenia Niemcem i Moskalem, pochwały narodowego męczeństwa. A Smoleńsk nigdy by się nie wydarzył. O tym, że stało się inaczej, zdecydowało wiele czynników. Polityka należała do najmniej istotnych. Dużo ważniejsze okazały się różnice charakterów i płynące stąd destrukcyjne emocje”.

DO RZECZY

-- „WARCABISTA” – MAGIEROWSKI O SIKORSKIM: „Sikorski zaś zachowuje się często tak, jakby dyplomacja była dla niego partią warcabów: celem jest jak najszybsze doprowadzenie pionka do ostatniej linii, by zamienił się w „damkę” i błyskawicznie zbił wszystkie pionki rywala. A potem można już triumfalnie unieść ręce, odbierać gratulacje od kolegów warcabistów i pozować fotoreporterom

-- DALEJ MAGIEROWSKI: „Sikorski szybko się nudzi sprawami, których nie jest w stanie rozwiązać natychmiast i które nie przynoszą mu dodatkowych punktów w rankingach popularności. O sprowadzenie wraku prezydenckiego tupolewa ze Smoleńska nie walczył zbyt długo – poległ, bo jako warcabista stanął tutaj oko w oko z doświadczonymi arcymistrzami. Nie złościł się nawet specjalnie z tego powodu, nie ciskał błyskawicami w Siergieja Ławrowa, co świadczy o tym, że nigdy nie była to dla niego kwestia pierwszorzędna. Kiedy jednak przegrywa w sprawach priorytetowych (dla niego samego) – tak jak w przypadku umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą – eksploduje wściekłością niczym siedmiolatek, któremu fala zmyła mozolnie wznoszony zamek z piasku. Sikorskiego interesują tylko sukcesy pełne, niekwestionowane i dające dużo osobistej przyjemności”.

-- MAGIEROWSKI O WPISIE SIKORSKIEGO NA TT: „Tym razem jednak uczynił coś, co nie mieści się w żadnym zbiorze prawideł współczesnej dyplomacji. Ani „negocjacyjna gorączka”, ani uraza do Jarosława Kaczyńskiego i PiS, ani wredny charakter Janukowycza nie usprawiedliwiają Sikorskiego. Sugerowanie, że jeden z najważniejszych sąsiadów Polski to kraj do cna skorumpowany, w który nie warto inwestować, było więcej niż zbrodnią. Było błędem. Notabene identycznego języka używali 10 lat temu zachodni przeciwnicy przyjmowania do Unii Polski i innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Widzieli w nas nieokrzesane, przekupne plemiona, łase na unijne fundusze. Obce Europie ludy, które najlepiej trzymać na dystans”.

-- GURSZTYN I GOCIEK O PIOTRZE BORYSIE: „Jak wychlapały nam wiewiórki, Borys ma kłopoty, bo człowiek, który pognębił Scheta (patrona Borysa), czyli Jacek Protasiewicz, nie widzi Borysa na listach do europarlamentu. Na szczęście europoseł Piotr ma też nbardzo elastyczne poglądy i zdążył już zaoferować swe usługi w charakterze eurokandydata zarówno gowinowcom, jak i palikotowcom.

-- KOWAL O SZANSACH KLICZKI: „To będzie szalenie ciekawa historia. Pomarańczowa rewolucja, jeśli przyjąć model rady kozackiej, wyniosła Wiktora Juszczenkę i było jasne, że to on został atamanem. Dzisiaj należy spytać, czy Kliczko jest już tym atamanem. Wtedy można było to od razu potwierdzić, bo były wybory prezydenckie. Dzisiaj trzeba czekać kilkanaście miesięcy na następne wybory prezydenckie. (…)Kliczko na pewno odpowiada wyobraźni Ukraińców. Jest – można powiedzieć – modelowym bohaterem staroruskiej bajki. Silny, duży, podoba się kobietom. Sam zarobił swoje pieniądze i jest szanowany na świecie. Kliczko jest marką. (…) Na pewno pewną słabością Kliczki jest to, że ma pewien kłopot z mówieniem w polityczny sposób. Jednak to jednocześnie jego plus, bo ludziom to się podoba. Nie jest postrzegany jako polityk, ale jako ktoś z innego świata niż wszyscy ukraińscy politycy czy oligarchowie” – mówi w wywiadzie.

-- SEMKA O SEREMECIE: TRWA GRILLOWANIE: „Musiało minąć osiem miesięcy od złożenia dorocznego sprawozdania przez prokuratora generalnego, by 3 grudnia premier Donald Tusk zgodził się na spotkanie z prokuratorem generalnym. Była to wystarczająco wyraźna demonstracja lekceważenia. Teraz szef rządu już osobiście oznajmił Seremetowi, że nie podpisze jego sprawozdania z pracy prokuratury za 2012 r. (...) Brak akceptacji premiera dla raportu odbiera Seremetowi wiarygodność, co natychmiast zauważą jego podwładni. To idealna sytuacja dla Donalda Tuska – chce, by prokurator generalny był formalnie od niego niezależny, ale maksymalnie osłabiony. W tej sytuacji Seremet może być otwarty na rozmaite „życzenia” Donalda Tuska”.

-- DALEJ SEMKA: „Warto wymienić jeden z ostatnich przykładów wyrozumiałości prokuratorów podległych Seremetowi dla rządzącej partii – odstąpienie od podjęcia śledztwa w sprawie podejrzenia o korupcję przy okazji wyborów władz PO na Dolnym Śląsku. Uznano „brak znamion przestępstwa”.