Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
25.11.2013
09:49
11:00
Trudno powiedzieć, czy rekonstrukcja rządu, połączona z sobotnią konwencją, przyniesie oczekiwany sondażowy przełom. Być może dla Platformy była to ostatnia szansa na odbicie. Tak czy inaczej premierowi pozostaje z nadzieją oczekiwać na najbliższe badania opinii publicznej. Pewne jest, że w nadchodzącym tygodniu przynajmniej cztery tematy mogą zatrzymać efekt rekonstrukcji.
Po pierwsze - zegarki ministra. W najnowszym "Wprost" Michał Majewski opisuje nowe fakty w sprawie Sławomira Nowaka, który na konwencji został wsparty przez Donalda Tuska, choć zdecydowanie trudno wyobrazić sobie jego powrót do wielkiej polityki. W ten sposób niekorzystne doniesienia dotyczące odchodzącego ministra transportu mogą przykleić się do samego premiera.
Tym bardziej, że Nowak zawsze był blisko Tuska, a sprawa z zegarkami, jak się wydaje, jest w dalszym ciągu rozwojowa. Poza tym, jak pisze w "Rzeczpospolitej" Andrzej Stankiewicz, premier w rozmowie w cztery oczy miał powiedzieć Nowakowi, że jeżeli nie wyplącze się z "afery zegarkowej" do wyborów w 2015 roku, to nie będzie dla niego miejsca na liście wyborczej.
Po drugie - doniesienia o łapance mogą odebrać powagę zmian. Zarówno Michał Krzymowski, jak i Agnieszka Burzyńska zgodnie piszą, że rekonstrukcja rządu nie była precyzyjnie zaplanowana. Premier nowego ministra finansów znalazł w ostatniej chwili, bo kilku potencjalnych kandydatów - jak Janusz Lewandowski czy Dariusz Rosati - nie chciało przyjąć tej posady. Mateusz Szczurek przyznał zresztą, że o nominacji dowiedział się we wtorek, dzień przed konferencją szefa rządu.
Także Elżbieta Bieńkowska nie miała zbyt wiele czasu do namysłu. Jeszcze w piątek nic nie wskazywało, że Nowak będzie musiał podać się do dymisji. Nie oznacza to wcale, że nowi ministrowie się nie sprawdzą. Wręcz przeciwnie - Joanna Kluzik-Rostkowska czy Rafał Trzaskowski mogą sprawiać mniej problemów. Wątpliwości w doborze nowego ministra finansów czy edukacji tworzą jednak wrażenie chaosu na szczytach władzy, przykrywając tym samym istotę sprawy.
Po trzecie - infoafera, nazwana przez CBA największą w historii III RP, już w zeszłym tygodniu była jednym z ważniejszych sejmowych tematów. Jarosław Gowin, zapewne trochę przesadnie, powiedział, że jeżeli afera będzie jeszcze szersza, może stać się bombą, która rozsadzi scenę polityczną. Z pewnością jednak po nowych doniesieniach w tej sprawie powrócą pytania o powołanie komisji śledczej.
Na taki ruch musiałaby zgodzić się Platforma. W praktyce decyzja zapadłaby na najwyższych partyjnych szczeblach, w co ciągle trudno uwierzyć. Teoretycznie inną opcją jest poparcie PSL-u dla komisji, ale doprowadziłoby to do koalicyjnego kryzysu, tworząc spekulacje o przedterminowych wyborach. Zresztą, jak pisze Sylwester Latkowski, "obecna ekipa jak diabeł święconej wody boi się wyjaśnienia związków ze sprawą jej ulubionej firmy PR-owej, z której właścicielami jest zakumplowana".
I w końcu - po czwarte - publikacje kolejnych zdjęć Donalda Tuska i Władimira Putina po katastrofie smoleńskiej, tym razem przez "Do Rzeczy", stawiają wiele pytań. Te fotografie są różnie interpretowane - Konrad Piasecki pisał, że nie powierdzają tezy o świetnym humorze obu panów. W każdym razie, jeżeli premier raz na zawsze nie złoży przekonujących wyjaśnień, domysły będą się tylko mnożyć.
Fot. Flickr Platformy
13:42
Dzisiejsze konferencja prasowa prezesa Kaczyńskiego to pierwsze uderzenie PiS w minister Bieńkowską. Kaczyński stwierdził, że wicepremier Bieńkowska "przyszła na gotowe", jeśli chodzi o projekty unijne w 2007 roku. Jak powiedział, chociaż jest przedstawiana jako prymuska, to często zdarza się jej dostać oceny mierne i niedostateczne. Na konferencji pojawili się także eurodeputowany Tomaasz Poręba, który wraz z posłanką Izabelą Kloc i posłem Andrzejem Adamczykiem przedstawili minister Bieńkowskiej szereg zarzutów dotyczących środków unijnych. MRR publikowało repliki na Twittrze.
Przekaz PiS dziś był prosty: wicepremier Bieńkowska nie tylko nie jest kompetentna, ale także stawia na taką koncepcję rozwoju Polski, który np. powoduje wykluczenie wielu obszarów np. ściany wschodniej. To kontynuacja retoryki, którą prezes PiS bardzo często stosuje w trakcie objazdu powiatów - twierdzenie, że Platforma stawia tylko na rozwój metropolii. Poza tym, środki unijne są wykorzystywane źle i zbyt wolno.
MRR natychmiast zaczął kontrować przekaz PiS na Twitterze.
Kaczyński myli środki europejskie z krajowymi - myli program budowy dróg z POIŚ.
— MRR (@MRR_gov) November 25, 2013
Pan Poręba mija się z prawdą. Umowy można podpisać do 2015 r.
— MRR (@MRR_gov) November 25, 2013
Żadne projekty nie były zatwierdzone w Brukseli. Kaczyński myli projekty programów operacyjnych z inwestycjami.
— MRR (@MRR_gov) November 25, 2013
Rada ministrów zatwierdza coroczne plany wydatków środków unijnych, które realizujemy z naddatkiem.
— MRR (@MRR_gov) November 25, 2013
Kaczyński zostawił kolej nieprzygotowana do wydawania środków UE. Teraz kontraktacja 75%.
— MRR (@MRR_gov) November 25, 2013
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.