Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
17.11.2013
14:06
Mało kto w PO ma jeszcze wątpliwości, że jedyną szansą na powrót Grzegorza Schetyny jest pucz partii (a zwłaszcza klubu) przeciw premierowi Tuskowi. A ten uważa się za możliwy, gdyby notowania partii spadły do okolic 15%, albo poniżej notowań SLD. 15% pojawia się też w rachubach samego Tuska, który miał być namawiany przez polityków spółdzielni do pozbycia się Schetyny z partii, nawet za cenę ewentualnego zejścia PO do pułapu 15%, wywołanego trzęsieniem PO wywołanym wyrzuceniem byłego marszałka Sejmu.
„Lepiej mieć partię nawet na poziomie fatalnych 15%, ale bez groźby ciągłego bujania Platformą przez Schetynę, grającego na przedwczesną sukcesję”. Do takiej strategii miał być namawiany premier przez polityków tzw. spółdzielni. Nie jest to plan pozbawiony pewnej logiki, bo nawet „przytrymowany” spektakularną porażką na Dolnym Śląsku, Schetyna pozostaje jedynym politykiem PO, pojawiającym się jako pierwsze skojarzenie jako „wewnętrzna alternatywa dla Tuska”, zresztą w konsekwencji wyniesienia go przez samego premiera do rangi „lidera wewnętrznej opozycji”.
Czy reklamowany przez komentatorów w rodzaju Jadwigi Staniszkis i sporą część mediów jako „sprawny organizator” Schetyna, byłby zdolny zastąpić Tuska na stanowisku szefa rządu? Nieprzychylni mu politycy Platformy pokazują sobie na smartfonach mało znane nagranie z Czarno na Białym TVN24, w którym, zaraz po ogłoszeniu wyników karpackiego zjazdu, delikatnie mówiąc, połamany psychicznie Schetyna, komentował swoją porażkę. Niechętni Schetynie liderzy PO sugerowali, że trudno oczekiwać, by publiczność mogłaby kiedykolwiek zobaczyć Tuska w podobnym stanie. Komentowane było także drżenie rąk Schetyny pokazywane wielokrotnie w migawkach Faktów TVN, o czym pisała też Renat Grochal w Gazecie. Politycy PO zastanawiali się też, czy ktoś o takim progu wytrzymałości psychicznej może znieść dużo większe napięcia, jakie pojawiają się w codziennym kierowaniu państwem i poprowadzić partię do politycznego odbicia. I co najważniejsze- czy Schetyna to wystarczająco duży kaliber przywództwa, by mógł, jak Tusk, stanąć na czele koalicji wyborców antypisowskich. Nie wydaje się, by były to pytania pozbawione pewnego sensu.
Rozważania, czy to obóz Schetyny może stać za festiwalem taśmowym po dolnośląskim zjeździe, dawno już przekroczyły granice wewnętrznych plotek w PO.
Kurski w @Radio_ZET: Schetyna groził rzutami karnymi po przegr. dogrywce na DŚ. Nowak to 1. wyprzedzająco wykonany karny. W tle gruby smród.
— Jacek Kurski PL (@KurskiPL) November 17, 2013
@PopPolityk Newsweek = The Schetyna Tribune. Dlatego!
— Wojciech Pawlak (@wojciechpawlak) November 16, 2013
11:03
300bruk:
"Superak" reklamuje Teatr Nardowy
Cięcia w "Na Wspólnej" stały się faktem. Jak donosi "Super Express", w tym sezonie powstanie tylko połowa odcinków, a "widzowie nie odczują różnicy". Dawno nikt tak nie obraził emerytów.
***
Idą święta. Pojawia się coraz więcej informacji o chałturach gwiazd w centrach handlowych.
***
Małgorzata Kożuchowska występuje w Teatrze Narodowym (tak, to 113. omen końca świata), gdzie odsłania dekolt. "Super Express" zrobił z tego "Kożuchowska się rozbiera. Zdradzamy, gdzie można to zobaczyć". Kiedy order Zasłużony dla Kultury dla naczelnego?
***
Pod spaloną tęczą podlansowały się Edyta Górniak oraz Agnieszka Szulim z synem Jacka Żakowskiego. Przypadek, nie sądzę.
***
A teraz celebrycki news, o którego bohaterach najprawdopodobniej nigdy nie słyszeliście i już nie usłyszycie (za Pudelkiem): Skandal w TVP. Konarska miała romans z mężem Radziszewskiej.
Cytat tygodnia
Uczestniczka "Real Housewives of Miami" do Dżoanny Krupy: To jest prawda, nie kłamię! Musisz sobie kupić dezodorant do pochwy!
Fot. se.pl
16:23
Murowany sukces i jedna z najlepszych decyzji PiSu od lat. Wybawienie dla dziennikarzy i pewny wzrost w sondażach. Odkąd politycy tej partii potrzebują zgody biura prasowego na wypowiadanie się w mediach konkurencja nie ma żadnych szans. Po raz kolejny strategiczny geniusz prezesa dał o sobie znać.
Rozmowy z posłami PiS nie są proste. Ostatnio Mariusz Błaszczak stwierdził, że „jednym z głównych kiboli Lechii Gdańsk był Donald Tusk więc jeśli ktoś ma odpowiedzialność w Polsce za kiboli to PO”. Większość dziennikarzy była tak zaskoczona absurdalnością tej wypowiedzi, że nawet jej potem nie cytowała. To jednych z tych momentów, gdy człowiek myśli, że najpierw mu się przesłyszało. Potem sprawdza i okazuje się, że nie. Myśli więc: przejęzyczył się. Musiało chodzić o coś innego. Ten sam Mariusz Błaszczak dzień wcześniej stwierdził, że nie wie, co to jest „tweet”. Sytuacja o tyle zaskakująca, że sam jest autorem najpopularniejszego tweeta polskiego internetu i kilka razy sam też o tym mówił. Życie sejmowe jest pełne tego typu wydarzeń. Posłowie PiS albo mówią bez sensu, albo za wszystkie złe rzeczy, które dzieją się na naszej planecie winią Donalda Tuska. Dobrze, że własna partia pochyliła się nad tym problemem.
Niestety cenzura prewencyjna może nie wystarczyć. Posłowie PiS są na tyle przebiegli, że nauczyli się już korzystać z mediów społecznościowych. Nim zareaguje biuro prasowe wszyscy znają już przemyślenia posła Kownackiego na temat „pedalskiej tęczy”. Dlatego będą potrzebne następne działania. Może jeden wspólny profil na Facebooku posłów PiS z którego będzie korzystał Adam Hofman. Na twitterze działać może oficjalne konto partii, a posłowie będą tylko podawać dalej jego wiadomości. Wtedy będzie już można przejść do następnych kroków.
Bo idealnym punktem docelowym byłby całkowity bojkot wszystkich mediów. On może dać partii wielkie zwycięstwo w wyborach. Eksperymenty, które dotąd podejmował PiS z milczeniem prezesa przyniosły przecież niesamowite efekty. Prezes milczy, sondaże idą w górę. A co będzie jeśli wszyscy zamilkną? To może być wyborczy nokaut. Niewidzialny PiS to byłby przeciwnik nie do ogrania.
16:28
19:37
Problemy prezydenta Obamy z jego sztandarowym projektem legislacyjnym - reformą zdrowotną - to jeden z najpoważniejszych kryzys polityczny od objęcia przez niego władzy w 2009 roku. Ale w przeciwieństwie do innych, ten kryzys mógłby zdarzyć się w Polsce. Nie jest wynikiem działań sił zewnętrznych, obstrukcji partii opozycyjnych, tylko niekompetencji wewnątrz administracji. Obama musiał nawet przeprosić za to, jak bardzo jego podwładni zepsuli cały projekt, który miał być tryumfem dla jego rządu.
Kryzysy polityczne administracji prezydenta Obamy w jego drugiej kadencji miały wiele przyczyn. Jeden z nich to efekt działalności Snowdena. Bolesną porażką dla prezydenta było to, że nie udało się - po Newtown - przyjąć jakichkolwiek rozwiązań ograniczających dostęp do broni palnej. To wynikało m.in. z obaw wielu Demokratów przed wyborami w 2014 roku. Administracja Obamy wykazała się także niekompetencją i nieskutecznością w sprawie Syrii.
Ale żaden z tych kryzysów nie wywołał takich efektów jak kryzys związany z wprowadzeniem reformy zdrowotnej. Nie tylko strona healthcare.gov - na której Amerykanie mieli mieć możliwość kupowania planów ubezpieczeniowych - nadal nie działa sprawnie. Przede wszystkim tysiące ludzi, którzy kupowali swoje ubezpieczenia indywidualnie dostaje teraz informacje od firm ubezpieczeniowych, że ich polisy zostają - ze względu na reformę - skasowane. A jedną z najważniejszych obietnic Obamy reformą było to, że "jeśli lubisz swoją polisę, to będziesz mógł ją zatrzymać". Teraz ta deklaracja stała się przyczyną gigantycznych kłopotów administracji. Ludzie tracą swoje plany ubezpieczeniowe, a nie mogą kupić nowych, bo umożliwiająca to strona nie działa.
To uderza w wiarygodność prezydenta, sprawia, że staje się on zwykłym politykiem, który nie dotrzymuje obietnic. Kryzys jest więc dwuwarstwowy: z jednej strony administracja Obamy wykazała się niekompetencją, gdyż przez trzy lata od przeforsowania ustawy nie była w stanie zbudować działającej strony internetowej. Z drugiej strony, Biały Dom i Demokraci w kongresie skonstruowali prawo, którego wszystkich konsekwencji nie byli w stanie przewidzieć.
Czy to nie brzmi znajomo? Chaos wewnętrzny, niejasne kompetencje, złe i niedopracowane prawo, przesuwanie terminów i rozmywanie odpowiedzialności., brak wewnętrznej kontroli i wspólnych priorytetów, niespójna komunikacja zewnętrzna, spory i tarcia w administracji. To wszystko cech wspólne tego kryzysu z wieloma problemami, które w ostatnich latach prześladowały rząd Tuska. Memorandum gazowe, ustawa śmieciowa, blokada unijnych środków na drogi, opłaty za przedszkola - w tych wszystkich wypadkach rządu Tuska zmagał się z problemami, które wynikały z podobnych przyczyn, co kryzys Obamy. Nawet deklaracja prezydenta, który mówił, że przeprasza Amerykanów, i że jest "wściekły" z powodu problemów, które ich spotykają z powodu Obamacare brzmią bardzo znajomo.
Do 30 listopada strona healthcare.gov ma działać prawidłowo. Ale konsekwencje tego kryzysu będą odczuwalne przez Demokratów jeszcze przez wiele lat.
fot. new york post
21:36
TYGODNIKI:
Dzięki Siemoniakowi Tusk polubił wojsko, Piechociński to kosmita, Grad w grze o PGE, senator Jaruzelska?
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.