Relacja Live

17.11.2013

14:06

15% dla PO, łączy prawdopodobną strategię obozu Schetyny z rachubami zwolenników Tuska

Mało kto w PO ma jeszcze wątpliwości, że jedyną szansą na powrót Grzegorza Schetyny jest pucz partii (a zwłaszcza klubu) przeciw premierowi Tuskowi. A ten uważa się za możliwy, gdyby notowania partii spadły do okolic 15%, albo poniżej notowań SLD. 15% pojawia się też w rachubach samego Tuska, który miał być namawiany przez polityków spółdzielni do pozbycia się Schetyny z partii, nawet za cenę ewentualnego zejścia PO do pułapu 15%, wywołanego trzęsieniem PO wywołanym wyrzuceniem byłego marszałka Sejmu.

„Lepiej mieć partię nawet na poziomie fatalnych 15%, ale bez groźby ciągłego bujania Platformą przez Schetynę, grającego na przedwczesną sukcesję”. Do takiej strategii miał być namawiany premier przez polityków tzw. spółdzielni. Nie jest to plan pozbawiony pewnej logiki, bo nawet „przytrymowany” spektakularną porażką na Dolnym Śląsku, Schetyna pozostaje jedynym politykiem PO, pojawiającym się jako pierwsze skojarzenie jako „wewnętrzna alternatywa dla Tuska”, zresztą w konsekwencji wyniesienia go przez samego premiera do rangi „lidera wewnętrznej opozycji”.

Czy reklamowany przez komentatorów w rodzaju Jadwigi Staniszkis i sporą część mediów jako „sprawny organizator” Schetyna, byłby zdolny zastąpić Tuska na stanowisku szefa rządu? Nieprzychylni mu politycy Platformy pokazują sobie na smartfonach mało znane nagranie z Czarno na Białym TVN24, w którym, zaraz po ogłoszeniu wyników karpackiego zjazdu, delikatnie mówiąc, połamany psychicznie Schetyna, komentował swoją porażkę. Niechętni Schetynie liderzy PO sugerowali, że trudno oczekiwać, by publiczność mogłaby kiedykolwiek zobaczyć Tuska w podobnym stanie. Komentowane było także drżenie rąk Schetyny pokazywane wielokrotnie w migawkach Faktów TVN, o czym pisała też Renat Grochal w Gazecie. Politycy PO zastanawiali się też, czy ktoś o takim progu wytrzymałości psychicznej może znieść dużo większe napięcia, jakie pojawiają się w codziennym kierowaniu państwem i poprowadzić partię do politycznego odbicia. I co najważniejsze- czy Schetyna to wystarczająco duży kaliber przywództwa, by mógł, jak Tusk, stanąć na czele koalicji wyborców antypisowskich. Nie wydaje się, by były to pytania pozbawione pewnego sensu.

Rozważania, czy to obóz Schetyny może stać za festiwalem taśmowym po dolnośląskim zjeździe, dawno już przekroczyły granice wewnętrznych plotek w PO.


W tym kontekście przypomina się opublikowane, również przez Newsweek w lecie tego roku, nagrania samego Tuska, wdającego się w rozważania z działaczami wrocławskiej PO czy "pisior" może pełnić funkcję w rządzie PO. Również otoczeniu Schetyny kuluary przypisują inspirowanie publikacji o wewnętrznych wydatkach PO i m.in. finansowaniu kreacji premierowej.

Jeżeli domniemania komentatorów i podejrzenia w samej PO są prawdziwe, to można grę Schetyny zrekonstruować jako dążenie do maksymalnego osłabienia PO, poprzez jej zejście na próg najtwardszego elektoratu, w granicach właśnie 15%. Miałoby to służyć pokazaniu partii, a zwłaszcza zagrożonym utratą mandatów posłom- "Tusk się skończył i to on jest dla partii obciążeniem".

Strategiczne rozważania w KPRM muszą objąć to, że nawet, gdyby Tuskowi udało się porwać wyborców środową, czy też piątkową rekonstrukcją i nawet wyjątkowo dobrym expose, podczas sobotniej konwencji w Arenie Ursynów, to i tak należy liczyć się z tym, że obóz Schetyny może, jak to się podejrzewa dziś, dalej karmić opinię publiczną kolejnymi "wrzutkami". A i nowi ministrowie też nie unikną normalnych wpadek związanych ze sprawowaniem funkcji.

Nawet gdyby założyć, że Tusk chwilowo odwróci trend, to w najbliższych 100 dniach partię czeka niebywale krwawa rywalizacja o miejsca listach do wyborów europejskich, które dla polityków oznaczają faktycznie walkę o lepsze życie na lata. A rejestracja list nastąpi pewnie dopiero w okolicach 15 kwietnia. Kolejna wewnętrzna walka o wysoką stawkę, z trudnym być może startem nowych ministrów i jeszcze z obawą o nieprzewidywalność ruchów Schetyny, to już duże nagromadzenie ryzyk. W dodatku, gdy się weźmie pod uwagę obecną kondycję polityczną sondażową PO, o której można powiedzieć tyle, że w ciągu roku PO i PiS zamieniły się miejscami do tego stopnia, że coraz wyraźniej od partii dystansuje się prezydent Komorowski. W takiej sytuacji okres świąteczny może się okazać ostatnim momentem, by z gry wyeliminować choć jedno z ryzyk, którym -na dziś- jest dla Tuska i PO Schetyna. I nawet schodząc na chwile poniżej krytycznych 20%, o których mówi Leszek Miller Elizie Olczyk w RZ, jako o progu dezintegracji partii władzy, budować grunt pod odbicie przed kluczowym 2015.

fot. Czarno na Białym TVN24


11:03

300bruk:

"Superak" reklamuje Teatr Nardowy

Cięcia w "Na Wspólnej" stały się faktem. Jak donosi "Super Express", w tym sezonie powstanie tylko połowa odcinków, a "widzowie nie odczują różnicy". Dawno nikt tak nie obraził emerytów.

***

Idą święta. Pojawia się coraz więcej informacji o chałturach gwiazd w centrach handlowych.

***

Małgorzata Kożuchowska występuje w Teatrze Narodowym (tak, to 113. omen końca świata), gdzie odsłania dekolt. "Super Express" zrobił z tego "Kożuchowska się rozbiera. Zdradzamy, gdzie można to zobaczyć". Kiedy order Zasłużony dla Kultury dla naczelnego?

***

Pod spaloną tęczą podlansowały się Edyta Górniak oraz Agnieszka Szulim z synem Jacka Żakowskiego. Przypadek, nie sądzę.

***

A teraz celebrycki news, o którego bohaterach najprawdopodobniej nigdy nie słyszeliście i już nie usłyszycie (za Pudelkiem): Skandal w TVP. Konarska miała romans z mężem Radziszewskiej.

Cytat tygodnia

Uczestniczka "Real Housewives of Miami" do Dżoanny Krupy: To jest prawda, nie kłamię! Musisz sobie kupić dezodorant do pochwy!

Fot. se.pl

 


16:23

Dobra cenzura, dobre notowania - o nowej polityce medialnej PiS

Murowany sukces i jedna z najlepszych decyzji PiSu od lat. Wybawienie dla dziennikarzy i pewny wzrost w sondażach. Odkąd politycy tej partii potrzebują zgody biura prasowego na wypowiadanie się w mediach konkurencja nie ma żadnych szans. Po raz kolejny strategiczny geniusz prezesa dał o sobie znać.

Rozmowy z posłami PiS nie są proste. Ostatnio Mariusz Błaszczak stwierdził, że „jednym z głównych kiboli Lechii Gdańsk był Donald Tusk więc jeśli ktoś ma odpowiedzialność w Polsce za kiboli to PO”. Większość dziennikarzy była tak zaskoczona absurdalnością tej wypowiedzi, że nawet jej potem nie cytowała. To jednych z tych momentów, gdy człowiek myśli, że najpierw mu się przesłyszało. Potem sprawdza i okazuje się, że nie. Myśli więc: przejęzyczył się. Musiało chodzić o coś innego. Ten sam Mariusz Błaszczak dzień wcześniej stwierdził, że nie wie, co to jest „tweet”. Sytuacja o tyle zaskakująca, że sam jest autorem najpopularniejszego tweeta polskiego internetu i kilka razy sam też o tym mówił. Życie sejmowe jest pełne tego typu wydarzeń. Posłowie PiS albo mówią bez sensu, albo za wszystkie złe rzeczy, które dzieją się na naszej planecie winią Donalda Tuska. Dobrze, że własna partia pochyliła się nad tym problemem.

Niestety cenzura prewencyjna może nie wystarczyć. Posłowie PiS są na tyle przebiegli, że nauczyli się już korzystać z mediów społecznościowych. Nim zareaguje biuro prasowe wszyscy znają już przemyślenia posła Kownackiego na temat „pedalskiej tęczy”. Dlatego będą potrzebne następne działania. Może jeden wspólny profil na Facebooku posłów PiS z którego będzie korzystał Adam Hofman. Na twitterze działać może oficjalne konto partii, a posłowie będą tylko podawać dalej jego wiadomości. Wtedy będzie już można przejść do następnych kroków.

Bo idealnym punktem docelowym byłby całkowity bojkot wszystkich mediów. On może dać partii wielkie zwycięstwo w wyborach. Eksperymenty, które dotąd podejmował PiS z milczeniem prezesa przyniosły przecież niesamowite efekty. Prezes milczy, sondaże idą w górę. A co będzie jeśli wszyscy zamilkną? To może być wyborczy nokaut. Niewidzialny PiS to byłby przeciwnik nie do ogrania.


16:28

Rząd pracuje nad ewidencją kretynów. Zapłacą między innymi wyższe mandaty i składki ZUS

19:37

Obama przechodzi kryzys polityczny w polskim stylu

Problemy prezydenta Obamy z jego sztandarowym projektem legislacyjnym - reformą zdrowotną - to jeden z najpoważniejszych kryzys polityczny od objęcia przez niego władzy w 2009 roku. Ale w przeciwieństwie do innych, ten kryzys mógłby zdarzyć się w Polsce. Nie jest wynikiem działań sił zewnętrznych, obstrukcji partii opozycyjnych, tylko niekompetencji wewnątrz administracji. Obama musiał nawet przeprosić za to, jak bardzo jego podwładni zepsuli cały projekt, który miał być tryumfem dla jego rządu.

Kryzysy polityczne administracji prezydenta Obamy w jego drugiej kadencji miały wiele przyczyn. Jeden z nich to efekt działalności Snowdena. Bolesną porażką dla prezydenta było to, że nie udało się - po Newtown - przyjąć jakichkolwiek rozwiązań ograniczających dostęp do broni palnej. To wynikało m.in. z obaw wielu Demokratów przed wyborami w 2014 roku. Administracja Obamy wykazała się także niekompetencją i nieskutecznością w sprawie Syrii.

Ale żaden z tych kryzysów nie wywołał takich efektów jak kryzys związany z wprowadzeniem reformy zdrowotnej. Nie tylko strona healthcare.gov - na której Amerykanie mieli mieć możliwość kupowania planów ubezpieczeniowych - nadal nie działa sprawnie. Przede wszystkim tysiące ludzi, którzy kupowali swoje ubezpieczenia indywidualnie dostaje teraz informacje od firm ubezpieczeniowych, że ich polisy zostają - ze względu na reformę - skasowane. A jedną z najważniejszych obietnic Obamy reformą było to, że "jeśli lubisz swoją polisę, to będziesz mógł ją zatrzymać". Teraz ta deklaracja stała się przyczyną gigantycznych kłopotów administracji. Ludzie tracą swoje plany ubezpieczeniowe, a nie mogą kupić nowych, bo umożliwiająca to strona nie działa.

To uderza w wiarygodność prezydenta, sprawia, że staje się on zwykłym politykiem, który nie dotrzymuje obietnic. Kryzys jest więc dwuwarstwowy: z jednej strony administracja Obamy wykazała się niekompetencją, gdyż przez trzy lata od przeforsowania ustawy nie była w stanie zbudować działającej strony internetowej. Z drugiej strony, Biały Dom i Demokraci w kongresie skonstruowali prawo, którego wszystkich konsekwencji nie byli w stanie przewidzieć.

Czy to nie brzmi znajomo? Chaos wewnętrzny, niejasne kompetencje, złe i niedopracowane prawo, przesuwanie terminów i rozmywanie odpowiedzialności., brak wewnętrznej kontroli i wspólnych priorytetów, niespójna komunikacja zewnętrzna, spory i tarcia w administracji. To wszystko cech wspólne tego kryzysu z wieloma problemami, które w ostatnich latach prześladowały rząd Tuska. Memorandum gazowe, ustawa śmieciowa, blokada unijnych środków na drogi, opłaty za przedszkola - w tych wszystkich wypadkach rządu Tuska zmagał się z problemami, które wynikały z podobnych przyczyn, co kryzys Obamy. Nawet deklaracja prezydenta, który mówił, że przeprasza Amerykanów, i że jest "wściekły" z powodu problemów, które ich spotykają z powodu Obamacare brzmią bardzo znajomo.

Do 30 listopada strona healthcare.gov ma działać prawidłowo. Ale konsekwencje tego kryzysu będą odczuwalne przez Demokratów jeszcze przez wiele lat.

fot. new york post


21:36

TYGODNIKI:

Dzięki Siemoniakowi Tusk polubił wojsko, Piechociński to kosmita, Grad w grze o PGE, senator Jaruzelska?
WPROST -- BURZYŃSKA O NAJLEPSZYCH MINISTRACH TUSKA: „Czołówka rankingu Tuska to trzy nazwiska: Elżbieta Bieńkowska, Tomasz Siemoniak i Władysław Kosiniak-Kamysz. – Minister rozwoju regionalnego to chodzący konkret. Pracuje, nie zawraca głowy, a jej działalność nie przynosi strat. Donald bardzo ją lubi, co widać nawet po sposobie, w jaki się do niej uśmiecha – mówi współpracownik premiera. Dobre oceny ma też Tomasz Siemoniak. Mówi się nawet, że dzięki obecnemu ministrowi obrony Tusk polubił wojsko. Minister jest doceniany nawet przez polityków opozycji. Sympatią szefa rządu cieszy się też Władysław Kosiniak-Kamysz. – Młody minister pracy z PSL przyjął na klatę najtrudniejsze projekty wymyślone w kancelarii premiera – mówią zgodnie inni ministrowie” --BURZYŃSKA O SIENKIEWICZU: ”(…)Odtąd często złośliwie do tego nawiązuje. – Gdzie już jesteś? Doszedłeś do Małkini? Czy już do Białegostoku? – rzuca. Mimo przytyków premier lubi Sienkiewicza i uważa go za bliskiego współpracownika. wniosek: Sienkiewicz pozostanie szefem MSW”. -- BURZYŃSKA O ARŁUKOWICZU:” Minister zdrowia jako jeden z nielicznych nigdy podczas obrad Rady Ministrów nie został porządnie przeczołgany. Nawet przy okazji skandalu z nową listą leków refundowanych. – Bartek świetnie zrozumiał, czego oczekuje od niego premier: nie przychodzić, nie jęczeć, pilnować, aby telewizje nie pokazywały udręczonych pacjentów, i nie mieć zapędów reformatorskich – ocenia polityk PO. wniosek: Prawie na pewno zostaje” -- TUSK LICZY SIĘ Z SZEFEM MSZ: ” Z szefem MSZ Tusk jednak się liczy – wszak jest to jeden z najlepiej ocenianych polityków w rządzie. – Donald kpi z jego żołnierskiego poczucia humoru i rozdętego ego – opowiada jeden z ministrów”. -- TUSK O PIECHOCIŃSKIM:KOSMITA. "Dlatego gdy minister gospodarki zaczyna przemawiać, twarz Tuska tężeje. Kiedyś powiedział o nim, że to kosmita". -- TUSK O KALEMBIE: "Współpracownicy premiera podkreślają jednak, że z Kalembą pracuje mu się lepiej niż z jego poprzednikiem Markiem Sawickim. – Tamten ciągle knuł, a ten to poczciwina. Tylko trochę upierdliwa – mówi jeden z polityków rządu. wniosek: Zostaje, choć niektórzy politycy PO naciskali na jego dymisję". -- TUSK O KOROLCU:”(...) Sposób bycia nie jest bowiem jedynym problemem, jaki ma z nim Tusk. Szef rządu od dawna podejrzewa, że część powstających w resorcie środowiska przepisów to dzieło ekologicznych lobbystów. Jego zdaniem Korolec nie dość skutecznie wyłapuje takie sytuacje. – Jeśli miałbym wskazać, kto najbardziej oberwał przez te dwa lata od premiera, to byłby to właśnie on – podsumowuje współpracownik szefa rządu. wniosek: Marcin Korolec raczej zakończy karierę rządową”. -- TUSK O MINISTER SPORTU: "- Wziął ją do rządu w ostatnim dniu konstruowania rady ministrów, bo brakowało mu kobiety. Dlatego ze wszystkich pań w rządzie to ona ma najtrudniej – opowiada współpracownik Tuska. Szef rządu długo nie chciał się przyznać do personalnej porażki i publicznie bronił swojej podwładnej. Dziś nikt w rządzie nie ma wątpliwości, ze te czasy się skończyły". -- MAJEWSKI O NOWAKU: ”Dymisja Nowaka nie musi oznaczać jego politycznej śmierci. Nowak jest nadal baronem Platformy na Pomorzu. Partia ma tam pełnię władzy. Jest posłem i zausznikiem Tuska. Ma pracowicie zbudowaną sieć wpływów w spółkach Skarbu Państwa. Tyle że gdy w polityce tracisz ważne stanowisko, telefon odzywa się rzadziej, nagle krąg znajomych robi się węższy. Można sobie oczywiście wyobrazić sytuację, w której Nowak zwycięża przed sądem i zostaje oczyszczony. Tylko kiedy? Za rok, za dwa lata? (...) Nowak musi pamiętać o losie, który spotyka teraz Grzegorza Schetynę. Jeszcze kilka tygodni temu ten polityk był bardzo wpływową postacią. Już jednak nie jest, bo przegrał wybory na Dolnym Śląsku. Dziś się okazuje, że niedawni wierni Schetynie stronnicy flirtują z Tuskiem" -- KARPIŃSKI KONTRA KILIAN. Jak pisze Anna Gielewska: "Kancelaria premiera, rozmowa w wąskim gronie. – Trzeba wreszcie odwołać Kiliana, to już nie może tak dłużej trwać – obwieszcza minister skarbu Włodzimierz Karpiński. Tusk robi minę sfinksa: – Przecież ty jesteś ministrem. Rób, jak uważasz". -- DALEJ GIELEWSKA: "Kiliana może już by nie było, gdyby nie dodatkowy szkopuł: odprawa, jaka czeka prezesa PGE w przypadku odwołania. – Jakbyśmy go teraz zwolnili, to byłaby jazda. Z jednej strony, że w Platformie awantura. Z drugiej – że prezes, który pokazał Tuskowi figę, dostaje jakąś astronomiczną odprawę – zauważa jeden z naszych rozmówców". --GIELEWSKA O PLANIE KARPIŃSKIEGO: "Dlatego Karpiński powziął inny plan. Postanowił maksymalnie osłabić wpływy Kiliana w spółce, a najlepiej – doprowadzić do jego rezygnacji. Niespełna trzy tygodnie temu rada nadzorcza PGE zadała prezesowi cios w samo serce, odwołując jego prawą rękę, wiceprezes Bogusławę Matuszewską.  (...) Na zapleczu kancelarii premiera, a w ślad za tym w resorcie skarbu panowało przekonanie, że po odwołaniu Matuszewskiej Kilian zrezygnuje sam. Minął tydzień, drugi. I nic. – No więc niech sobie będzie, ale bez większości w zarządzie -- GRAD W GRZE O PGE? „Karpiński już od kilku miesięcy szuka następcy prezesa PGE, spotyka się, rozmawia. Branżę energetyczną obiegły zaś spekulacje, że do gry o fotel szefa spółki włączył się dawny oponent Kiliana i były minister skarbu Aleksander Grad.” NEWSWEEK -- CIEŚLA O SIENKIEWICZU:”Policjanci z Białegostoku raczą się kiepskim żartem: czym się różni pradziadek od prawnuczka? Henryk Sienkiewicz dużo pisał, Bartłomiej Sienkiewicz dużo mówi”. -- SIENKIEWICZ  WYIZOLOWANY:Jak mówi jeden z urzędników MSW w  tekście:”Sienkiewicz? Wyizolowany. Przychodzą do niego jacyś nieznani w ministerstwie ludzie. Kto? Nie wiem. A w resorcie? Marazm, czekanie. Jak w roku wyborczym”. --O JABŁOŃSKIM ROZMÓWCY Z MSW W TEKŚCIE: ”Jabłońskiego nie wybrał sobie Sienkiewcz, tylko Kancelaria Premiera. Znają się z Tuskiem jeszcze z czasów działalności w KLD. Nie mógł się przebić w lubuskiej Platformie, stanowisko w rządzie ma być dla niego odskocznią”. -- O BIAŁYMSTOKU:”Od pół roku, od czasu konferencji Sienkiewicza, policja szuka  w mieście skinów. Złapano jednego-   kradł w sklepie serek homogenizowany. Od kilkunastu skinheadów pobrano materiał genetyczny. Żaden nie usłyszał zarzutów”. -- KALUKIN O MARSZU NIEPODLEGŁOŚCI:”Jest jednak faktem, że krakowska manifestacja PiS w przeddzień Święta Niepodległości nie była sukcesem Kaczyńskiego. Zaś rozdźwięk między starzejącą się elitą polityczną, a młodym pokoleniem, pozrywane więzi komunikacyjne i kryzys tradycyjnych mediów to przecież trendy narastające od kilku lat”. -- DALEJ  KALUKIN: "Czyżby więc faktycznie kiełkował nowy podział? Po jednej stronie cała scena polityczna, masowe media (łącznie z ”drugim obiegiem"), skłócone elity coraz bardziej oderwane od problemów młodego pokolenia. Po drugiej – polska podziemna, bojkotująca oficjalne instytucje, komunikująca się za pośrednictwem internetu. Kontestująca system od góry do dołu poprzez odrzucenia poprawnościowych norm, demokratycznych rytuałów" -- KONKLUZJA KALUKINA: ”Jak to Polska? Na przekór elitom konserwatywna, choć z ducha raczej wolnościowa. Jest świadoma, przeciwko czemu protestuje, ale niezdolna do sformułowania swojego marzenia. Czy znajdzie się lider, który jej podsunie odpowiedź  na jeszcze niezadane pytanie”. -- KRZYMOWSKI O BOSAKU:”Jak na polskiego narodowca Bosak to postać dziwaczna. Jest gospodarczym liberałem, ma znajomych na lewicy, kręci się po modnych lokalach, także tych znajdujących się w pobliżu spalonej tęczy. A na dokładkę w oknie frontowym kamienicy, w której mieszka, wisi duża tęczowa flaga.  (...) Ale narodowcom gładki styl bycia Bosaka nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie, to jeden z ich idoli”. DO RZECZY -- PROWOKACJA PRAWIE DOSKONAŁA- piszą Piotr Gursztyn i Wojciech Wybranowski:“Informacje, do których dotarł tygodnik „Do Rzeczy”, rzucają nowe światło na ten epizod z 11 listopada. – Kilkanaście dni wcześniej, podczas jednej z odpraw, na której omawiano zagrożenie, jakie może wyniknąć w związku z pochodem nacjonalistów, wskazywano miejsca, które ewentualnie mogłyby stać się przedmiotem ich agresji – mówi nasz informator, oficer Komendy Stołecznej Policji. Wedle jego słów wytypowano wówczas zarówno m.in. okolicę squatów anarchistów (tam doszło do pierwszej zadymy), pewien lokal w bliskim centrum znany jako miejsce spotkań homoseksualistów, jak i… plac Zbawiciela oraz ustawioną na nim tęczę, przez wielu uznawaną za symbol promocji homoseksualizmu. Fakty z dnia manifestacji są jednoznaczne: wytypowano, ale nie zabezpieczono.” -- JAK KONKLUDUJĄ WYBRANOWSKI I GURSZTYN: “Nie można się dziwić wściekłości Sienkiewicza oraz jego fanów. Nie tak miało być. PiS przechytrzył PO i uciekł z pułapki. Uniknął tego, na co władza liczyła. Jak mógł wyglądać wymarzony przez Tuska scenariusz? Dowolne ujęcie telewizyjne partyjnego sztandaru lub logo PiS na tle płonącej tęczy, a najlepiej na tle płomieni przed rosyjską ambasadą. Pokrwawieni lokatorzy squatów, pobici przez rzekomo „PiS-owską dzicz”. Któżby zadawał wtedy pytania „Gdzie była policja?”, skoro można byłoby nakazać Kaczyńskiemu przepraszać za każdy siniak dzikich lokatorów z ulicy Skorupki? Długie przejazdy kamer TVN, z lubością przesuwających się po tłumie z transparentami „Komorowski – i ty odpowiesz za Smoleńsk” albo „Oddajcie wrak, weźcie Tuska”; tłumie zasnutym dymami z petard rzucanych przez użytecznych idiotów. Materiał do nowego klipu na wybory. “ -- LUDWIK DORN O SIENKIEWICZU- mówi Kamili Baranowskiej: “Minister Sienkiewicz tak nieudolnie się tłumaczy, że dziennikarze po prostu nie chcą uchodzić za idiotów. Jeśli bowiem minister mówi, że nie należało stawiać kordonu od ulicy Spacerowej przed ambasadą rosyjską, bo i tak race przeleciałyby nad nim i wpadłyby na teren ambasady, to jest to argumentacja groteskowo-infantylna. Gdyby był kordon i widoczne odwody, gdyby policja próbowała wygarniać z tłumu prowodyrów, sytuacja wyglądałaby inaczej.” -- RAFAŁ ZIEMKIEWICZ O BŁĘDACH TUSKA W POLITYCE WOBEC ROSJI: “Poprawa stosunków z Rosją była jednym ze strategicznych celów, deklarowanych przez każdą kolejną władzę (także przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz kolejne gabinety PiS) i żadna próba nigdy nie spotkała się z życzliwą odpowiedzią Rosji. Jednak poprzednicy próbowali przynajmniej z lepszym lub gorszym skutkiem wpleść te próby w politykę i interesy UE. Tusk popełnił tu na samym początku niewybaczalny błąd, dla doraźnej propagandowej korzyści przedstawienia się jako ten, który poprawę relacji z Moskwą osiągnął. Przyjął obietnicę Rosji, że szybciej i łatwiej się dogadamy, jeśli Polska wycofa swe sprawy z agendy unijnej. Błąd analogiczny do popełnionego potem w Smoleńsku. Teraz, wskutek tych – co najmniej skrajnie dyletanckich i bezlitośnie przez Putina wykorzystywanych – posunięć pozostajemy wobec Rosji całkowicie bezbronni, skazani na żałosne i przeciwskuteczne przymilanie się w rodzaju palenia przez Andrzeja Wajdę zniczy dla Armii Czerwonej czy budowania przez prezydenta pomnika najeźdźcom z 1920 r. Poza tym wszystkim przecież w każdej chwili może z Rosji „wyciec” kolejne smoleńskie zdjęcie lub stenogram kompromitujące obecną ekipę rządzącą.” -- PIOTR GURSZTYN O EWOLUCJI PO W PARTIĘ LEWICOWEGO ESTABLISHMENTU: “Proces zamiany PO w partię lewicową – w tym sensie, że będącą ostrym przeciwieństwem konserwatywnej prawicy – nie jest oczywiście czymś, co musi się wydarzyć. Jest to jednak proces prawdopodobny. Będzie to lewica specyficzna – bliska establishmentowi i dla bogatych. W działaniach socjalnych pomagająca ludziom zmagającym się ze spłacaniem kredytów hipotecznych, ale nie bezrobotnym mieszkańcom małych miasteczek. Już teraz toczy się ukrywany, ale ostry spór między ministrami z PO i PSL o rozdział pieniędzy z funduszy spójnościowych. Krótko mówiąc: Tusk woli dać na wielkie miasta, gdzie ma wyborców, a nie na prowincję, gdzie ich nie ma. Lewicowa PO będzie postępowała zgodnie z interesami wpływowych lobbies i grup nacisków oraz swojego zamożnego i aspirującego elektoratu. Wyborcy takiej lewicy – chcący widzieć siebie jako ludzi młodych, wykształconych i z wielkich ośrodków – nie oczekują podniesienia płacy minimalnej. Nie pozwolą na to wspierające Platformę grupy nacisku. Lewica ą la PO nie będzie zatem zajmowała się wykluczeniem społecznym (jeśli już, to tylko werbalnie). Swą lewicowość będzie realizowała, promując zmiany obyczajowe, głosząc hasła antyklerykalne, rozbudzając niechęć do konserwatywnej prawicy.” -- GOCIEK I GURSZTYN: „W każdym razie Patrioci Platformy zupełnie na trzeźwo opowiadają, że mają plan zdemolowania Tuska. Oczywiście w zmowie z Głową Państwa. Punktem zwrotnym będzie nieuchwalenie budżetu Wtedy Głowa ogłosi, że potrzebne są przedterminowe wybory albo jakaś budząca zaufanie narodu zmiana. Poważna zmiana, a nie jakaś tam rekonstrukcja rządu. Patrioci Platformy mają nawet własnego kandydata na premiera technicznego. Ich wersją prof. Glińskiego ma być prof. Jerzy Buzek. Nie możemy się doczekać – Buzek, Szkaradek, Tomaszewski, Krzaklewski. Jest tylko problem: wiadomo, co Donald odpowie – że woli przedterminowe wybory. Bez Patriotów Platformy na jej listach. Oraz to, że w czasach kryzysu Kancelaria Prezydenta powinna bardziej oszczędzać.” -- O SIEMONIAKU: “Z kolejnej – 250. w tym roku – zapowiedzi rekonstrukcji rządu śmieją się już nawet przedszkolaki z Miasteczka Wilanów. Niesłusznie. Poleci minister wojny Tomasz Siemoniak. Kriegsminister naraził się PDT, odrzucając propozycję nie do odrzucenia. PDT chciał odebrać stanowisko szefa mazowieckiej PO Andrzejowi Halickiemu, który sięgnął moralnego dna, przyjaźniąc się z Grzegorzem Schetyną. Problem był taki, że na Mazowszu nie było mocnego kontrkandydata. PDT wymyślił, że Siemoniak byłby dobry. Jednak ten odmówił – bo przecież sam wywodzi się ze środowiska Patriotów Platformy. I teraz przez źle zrozumianą lojalność wystawił się sam do rekonstrukcji.” -- SENATOR JARUZELSKA?- jak piszą Gursztyn i Gociek: „Monika Jaruzelska chce być kandydatem SLD w wyborach do Senatu. Hm, nie wiedzieliśmy, że jej kumpel ze studiów Rafał A. Ziemkiewicz jest taki stary.”