Relacja Live

16.11.2013

19:11

Konwencja - dla PO - momentem takim jak druga debata w kampanii prezydenckiej w USA

W momencie poprzedzającym drugą debatę przed wyborami 2012, Barack Obama był w podobnej psychologicznej sytuacji jak dziś Donald Tusk. Po porażce w pierwszym starciu z Romneyem w Denver, druga klęska o tej skali utorowałaby Republikaninowi drogę do Białego Domu. Stawka nie mogłaby być wyższa. A przygotowania do drugiej, decydującej dabaty szły fatalnie. Podczas treningów, zniechęcony i rozdrażniony Obama przegrywał wszystkie pozorowane starcia z senatorem Kerry'm, wcielającym się w rolę Romneya. Teraz Donald Tusk stoi przed podobnym wyzwaniem. Pokiereszowana, podzielona, wyczerpana Platforma czeka na punkt zwrotny. Tym może być sobotnia konwencja w Arenie Ursynów. Jeżeli Tusk wystąpi w stylu nużącego, przeładowanego expose z Chorzowa, to obserwatorzy będą bardziej skłonni do utrwalania przedwczesnej może tezy o początku schyłku ery Tuska.



Zgodnie z najbardziej prawdopodobnym w tym momencie scenariuszem, rekonstrukcja rządu nastąpi już w połowie przyszłego tygodnia, choć możliwy jest też piątek. Lista ministrów wymienionych w rekonstrukcji krąży już od dawna, i przez to większe wrażenie mogą wywołać bardziej nazwiska następców, niż nazwiska tych, którzy stracą stanowiska. Ale to jeszcze nie jest decydujący moment dla Platformy w tym roku. Będzie nim dopiero sobotnia konwencja. Na 300polityka wielokrotnie pisaliśmy o kryzysie partii i o tym, jak bardzo KPRM stał się "reaktywny" - przez cały rok Tusk musiał reagować na nowe sytuacje i kryzysy, miał mało okazji do wykreowania czegoś nowego.

Ten moment nadchodzi. Oczekiwania są niskie. Wielu komentatorów i analityków nadających ton w mediach przestało już twierdzić, że odbicie Platformy jest jeszcze możliwe. Dlatego konwencja - a zwłaszcza przemówienie Donalda Tuska - startując z niskiego pułapu oczekiwań, mogą zaskoczyć i okazać się sukcesem. Premier jest w o tyle lepszej sytuacji niż Obama, że może zaprojektować ton i przekaz sobotniego wydarzenia. Nie musi liczyć na słabszą formę konkurenta, chociaż planowana na także na sobotę Rada Polityczna PiS da strategom tej partii możliwość wykreowania własnego kontr-przekazu.

Po rekonstrukcji, cała uwaga będzie skoncentrowana na Platformie. Rozczarowanie może spowodować utrwalenie się przekonania, że Platformę nie stać na nic więcej niż dryf. Podobnie jak w przypadku debaty z drugiej kampanii prezydenckiej, druga z rzędu porażka prezydenta Obamy bezpowrotnie odwróciłaby losy kampanii. Oczywiście w tle zachodzą cały czas procesy - np. ożywienie gospodarcze - które są korzystne dla PO. Jednak nie będzie "comeback narrative" bez jednego wydarzenia pozytywnie ocenianego przez media. Ta konwencja to ostatnia okazja dla KPRM, by taki moment wygenerować, przed ważnym okresem świątecznym i przejść do ofensywy po niemal roku. Przemówienie Tuska w Krynicy nie było takim momentem, chociaż zawierało w sobie nowe, ciekawe elementy jak np. zapowiedź uproszczenia systemu podatkowego. Teraz, Tusk ma ostatnią szansę w tym roku, by odwrócić sytuację partii i rządu. Podobnie jak w przypadku Obamy, stawka nie może być już wyższa.

fot. Platforma na Flickr, NY Mag