Relacja Live

05.11.2013

12:19

Nowy sondaż. Tylko 5% nie chce zmian w składzie rządu, Mucha, Rostowski i Tusk najgorzej oceniani

Najnowszy sondaż CBOS pokazuje, że Polacy oczekują dużej lub nawet całkowitej rekonstrukcji rządu. Zadowolonych z obecnego składu gabinetu po dwóch latach urzędowania jest tylko 5% badanych w tym badaniu. Najgorzej oceniani ministrowie to Joanna Mucha i Jacek Rostowski, a najlepiej Radosław Sikorski i Bogdan Zdrojewski. Oto najważniejsze rezultaty tego sondażu.

5% ankietowanych jest zadowolonych ze składu obecnego rządu i uważa, że nie wymaga on żadnych zmian. Jedną czwartą badanych (24%) zadowoliłyby drobne zmiany i wymiana niektórych ministrów. Niemal tyle samo (26%) uważa, że potrzebna jest poważna rekonstrukcja i wymiana dużej części gabinetu. Natomiast niemal dwie piąte Polaków (37%) opowiada się za całkowitą zmianą rządu.

Co więcej, aż 62% wyborców Platformy jest przekonanych, że tylko niektórzy ministrowie muszą zostać zdymisjonowani. 18% - że konieczna jest poważna rekonstrukcja, 5% chce wymiany całego gabinetu. Nie ma niespodzianek -  59% wyborców PiS chce całkowitej zmiany rządu. Opinie badanych zamierzających głosować, ale niezdecydowanych na kogo, są podzielone (33% chciałoby poważnej rekonstrukcji, 27% zmiany rządu, a 23% wymiany tylko niektórych ministrów).

Jednak aż 69% ankietowanych twierdzi, że rząd Donalda Tuska będzie sprawował władzę aż do końca kadencji w 2015 roku.



Najlepiej ocenianym ministrem, dystansującym pozostałych członków rządu, jest minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski (33%). Na drugim miejscu znalazł się minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski (17%). Niemal co ósmy Polak uważa, że najlepiej swoje obowiązki pełnią premier Donald Tusk (13%) i wicepremier Janusz Piechociński (12%). Piątym z najlepiej ocenianych ministrów jest minister administracji i cyfryzacji Michał Boni (10%).






CBOS






Proszę Pana(ią) o ocenę członków urzędującego gabinetu. Których z przedstawicieli rządu ocenia Pan(i) najlepiej? Z podanej listy proszę wybrać nie więcej niż 5 osób.




Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski

33%






Minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski

17%






Premier Donald Tusk

13%






Wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński

12%






Minister administracji i cyfryzacji Michał Boni

10%






Wicepremier i minister finansów Jacek Rostowski

8%






Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz

7%






Minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska

7%






Minister sprawiedliwości Marek Biernacki

7%






Minister sportu i turystyki Joanna Mucha

7%






Minister rolnictwa i rozwoju wsi Stanisław Kalemba

6%






Minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak

6%






Minister transportu, budownictwa i gospodarki morskiej Sławomir Nowak

5%






Minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka

4%






Minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz

4%






Ministra środowiska Marcin Korolec

3%






Minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz

3%






Minister edukacji narodowej Krystyna Szumilas

3%






Nie ma takich osób – wszystkie oceniam jednakowo dobrze

5%






Nie ma takich osób – wszystkie oceniam jednakowo źle

17%






Trudno powiedzieć

20%






Najgorzej ocenianym ministrem jest Joanna Mucha (29%), minister finansów Jacek Rostowski (28%) i Prezes Rady Ministrów Donald Tusk (27%). Jedna czwarta badanych (25%) za najgorszego ministra uznała Bartosza Arłukowicza, ministra zdrowia. Na piątym miejscu jest Krystyna Szumilas (17%), a zaraz za nią Sławomir Nowak (15%). Oto kolejne miejsca w tabeli najgorzej ocenianych.






CBOS






Które z osób wchodzących w skład rządu ocenia Pan(i) najgorzej? Z podanej listy proszę wybrać nie więcej niż 5 takich osób.




Minister sportu i turystyki Joanna Mucha

29%






Wicepremier i minister finansów Jacek Rostowski

28%






Premier Donald Tusk

27%






Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz

25%






Minister edukacji narodowej Krystyna Szumilas

17%






Minister transportu, budownictwa i gospodarki morskiej Sławomir Nowak

15%






Wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński

10%






Minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz

8%






Minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka

7%






Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski

6%






Minister administracji i cyfryzacji Michał Boni

5%






Minister rolnictwa i rozwoju wsi Stanisław Kalemba

5%






Minister sprawiedliwości Marek Biernacki

4%






Minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska

2%






Minister środowiska Marcin Korolec

2%






Minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak

2%






Minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz

2%






Minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski

1%






Nie ma takich osób – wszystkie oceniam jednakowo dobrze

3%






Nie ma takich osób – wszystkie oceniam jednakowo źle

12%






Trudno powiedzieć

19%






Badanie „Aktualne problemy i wydarzenia”  przeprowadzono metodą wywiadów bezpośrednich (face‑to‑face) wspomaganych komputerowo (CAPI) w dniach 3–9 października 2013 roku na liczącej 1066 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski

fot. CBOS


08:54

Wypowiedzi poranka. Kalisz: Miller uratuje koalicję. Bury: Wybory prawdopodobne, jeśli w piątek nie będzie większości
Jan  Bury w Jeden na Jeden TVN24: Jeżeli w piątek, w czasie głosowania ws. referendum dot. sześciolatków koalicja nie będzie miała większości, to bardzo prawdopodobne są wcześniejsze wybory. O finansowaniu dróg: Jeśli dotychczas był program np. dróg powiatowych i lokalnych, to my chcemy żeby on był kontynuowany. Oczekujemy, żeby premier powiedział wyraźnie, przed zamknięciem dyskusji budżetowej, że "tak", na drogi będą pieniądze. Witold Waszczykowski w Sygnałach Dnia PR1: Bezpośrednim powodem wizyty Johna Kerry'ego w Polsce są nasze plany zakupów zbrojeniowych. Polska chce w najbliższych latach wydać na zbrojenie około 40 mld dolarów. Wydaje mi się, że Amerykanie będą promowali kilka rodzajów uzbrojenia, które chcą Polakom sprzedać. Nie doszukiwałbym się tu drugiego dna ani wielkich tajemnic. Do omówienia jest też wiele kwestii bilateralnych i regionalnych. Ryszard Kalisz w Kontrwywiadzie RMF: Palikocie proszę Cię o bliską współprace! Millerze usiądź do stołu! Po destrukcji PO musimy być gotowi. (...) Miller uratuje koalicje rządzącą, jeszcze w tej kadencji. Mówi że nie? Mówił tez że nie pójdzie do Samoobrony. SLD do koalicji? Za Millerem stoją młode chłopaki żądne posad. Miller ich nie powstrzyma. O Tusku i Schetynie: Jak pan wie, ja zarówno Donalda Tuska znam od wielu lat, wielokrotnie rozmawialiśmy. Grzegorza Schetynę znam od wielu, wielu lat. natomiast między nimi toczy się bratobójcza walka, która doprowadzi do całkowitej destrukcji PO. Leszek Miller w Polityce przy kawie TVP1: PO ma olbrzymie kłopoty - i jest to zasłużone. Polacy są coraz bardziej niepewni, a praca staje się przywilejem. O koalicji: Moim pragnieniem jest, aby w kolejnych wyborach to SLD mógł wybierać koalicjanta, a nie, żeby SLD był dobierany do koalicji. O OFE: Polacy powinni mieć dowolny wybór między OFE a ZUS. Trzeba wrócić do sprawy wieku emerytalnego - o przejściu na emeryturę powinien decydować staż pracy. Stefan Niesiołowski w Radiu ZET: Podsłuchiwanie przyjaciół to nonsens, ale pamiętajmy, że Stany Zjednoczone prowadzą ciężką wojnę w imieniu całego świata. Józef Pinior w TOK FM: Nie może być tak, że zachowujemy się jak plemiona tubylcze, którym ktoś przynosi paciorki. I jesteśmy pełni ekscytacji, że Kerry przyjechał do Polski. Sojusz z Ameryką powinien być priorytetem w polskiej polityce. Ale to nie oznacza, że to powinna być polityka paciorkowców. A nie wiemy nawet, jakie są rzeczywiste cele tej wizyty. (...) Od ministra spraw zagranicznych powinien usłyszeć, że polskiej i amerykańskiej demokracji służy ujawnienie prawdy o tajnym ośrodku CIA w Polsce. Amerykańskie podsłuchy to następny temat, który powinien poruszyć min. Radosław Sikorski. fot. TVN24  

10:11

Rząd o zapowiedzi z II expose - reformie urzędów pracy

O 10.15 premier Tusk spotyka się w KPRM z sekretarzem stanu USA Johnem Kerrym. Rada Ministrów zajmie się natomiast przede wszystkim reformą urzędów pracy oraz programem mikropożyczek dla rolników.

Nowelizacja ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy będzie najważniejszym punktem dzisiejszego posiedzenia rządu. To po prostu reforma urzędów pracy, zapowiedziana przez premiera w II expose rok temu. Zakłada m.in. profilowanie pomocy dla bezrobotnych, nowe instrumenty wsparcia dla szukających pracy i wynagradzanie pracowników urzędów za osiągane wyniki. Jak mówi Władysław Kosiniak-Kamysz, urzędy mają przestać być pośredniakami, a stać się, wzorem brytyjskich "job centers" czy niemieckich "center fur arbeit", prawdziwymi centrami pracy. O tym, że bezrobocie to prawdziwy problem Donalda Tuska – dotykający w końcu ponad 10 proc. Polaków - pisaliśmy na 300polityce w maju.

Rząd zajmie się też janosikowym, czyli nowelizacją ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego. Projekt wykonuje tylko wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Jak podaje resort finansów, w ustawie określone zostaną kryteria, którymi powinien kierować się minister właściwy do spraw finansów publicznych, dokonując podziału rezerwy subwencji ogólnej przeznaczonej dla jednostek samorządu terytorialnego oraz sposób dokonywania podziału tej rezerwy. Właściwe prace nad zmianą przepisów o janosikowym trwają w Sejmie - nie wiadomo jednak, czy będzie polityczna decyzja do uchwalenia ustawy.

Celem nowelizacji ustawy o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej jest doskonalenie organizacji i funkcjonowania Narodowych Sił Rezerwowych. Stosunkowo krótki okres funkcjonowania NSR pozwolił już na obserwację procesu tworzenia NSR i naboru ochotników na stanowiska służbowe wytypowane w jednostkach wojskowych na jego potrzeby, zebranie doświadczeń w tym obszarze oraz przygotowanie niezbędnych korekt w systemie prawnym, które pozwolą na dalszy jego rozwój, zwiększenie atrakcyjności służby, ściślejsze powiązanie jej z przeznaczeniem i działalnością jednostek wojskowych, racjonalizację wykorzystania posiadanych zasobów, stosownie do potrzeb i możliwości.

Ministrowie przyjmą także nowelizację ustawy o ustanowieniu programu wieloletniego "Program budowy Zbiornika Wodnego Świnna Poręba w latach 2006-2013". Zgodnie z projektem, zbiornik w województwie małopolskim na rzece Skawie zostanie oddany do użytkowania dopiero w 2015 roku, a nie jak zakłada ustawa, w 2013. - Zbiornik, mimo że znajduje się w ostatniej fazie wykonania robót hydrotechnicznych, z powodu konieczności wykonania robót z zakresu transportu kolejowego nie może być zakończony i oddany do użytkowania w terminie ustawowym tj. w 2013 roku - napisało w uzasadnieniu Ministerstwo Środowiska. Konkretniej mówiąc, prace związane z przeniesieniem liii kolejowej, która przebiegała po dnie zbiornika, zaczęły się zbyt późno.

Z kolei uchwała w sprawie ustanowienia Wieloletniego Programu Inwestycji Kolejowych do 2015 roku związana jest z działaniami nakierowanymi na zwiększenie wykorzystania przez Polskę dostępnej alokacji środków funduszy UE, po tym jak Komisja Europejska odmówiła przeniesienia 1,2 mld euro z sektora kolejowego do sektora drogowego. Dwa lata temu rząd uznając, że kolejarzom nie uda się wykorzystać wszystkich środków, próbował przesunąć 1,2 mld z inwestycji kolejowych na drogowe. Nie zgodziła się na to jednak Komisja Europejska. - Polskie koleje wykorzystają wszystkie pieniądze z funduszy unijnych na lata 2007-2013, nie będzie potrzeby przesuwania żadnych środków na drogi - mówiła w połowie października Elżbieta Bieńkowska.

Rząd ma zająć się też programem mikropożyczek dla rolników. Założenia dotyczące wykorzystania środków pochodzących ze spłat mikropożyczek udzielonych w ramach komponentu A Programu Aktywizacji Obszarów Wiejskich mają na celu dostosowanie warunków udzielania pożyczek na tworzenie nowych miejsc pracy do obecnej sytuacji i potrzeb, a także podniesienie jego konkurencyjności dla pożyczkobiorców. Projekt zakłada m.in. zwiększenie maksymalnej kwoty pożyczki do 60 000 zł, ponieważ kwota 20 000 zł. Z kolei nowelizacja rozporządzenia w sprawie realizacji niektórych zadań ARiMR ma na celu uregulowanie udzielania mikropożyczek przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, w związku z planowanym przejęciem przez Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi od Ministra Pracy i Polityki Społecznej nadzoru nad programem mikropożyczek.

Fot. Maciej Śmiarowski/KPRM


14:28

Kerry:

Wszystko, co o Polsce mówiła Sharon, okazało się prawdą

15:06

Rząd w poszukiwaniu nowego przekazu gospodarczego

Do medialnej gry po stronie rządu wszedł mocniej Jan Krzysztof Bielecki i Rada Gospodarcza. Czy jednak gabinet Tuska ma wystarczające możliwości, by w ciągu najbliższych miesięcy skutecznie komunikować to, co zapowiedział premier Tusk w Krynicy, czyli "plan dla Polski po kryzysie"?. Brak wystarczająco skutecznych "surrogates" w sferze gospodarki może być istotną przeszkodą na drodze do realizacji tego celu.

Hasło wygłoszone w Krynicy może być osią "nowego otwarcia" rządu. Po siedmiu latach u władzy, gdy Platforma niemal cały czas musiała komunikować to, w jaki sposób broni Polski przed kryzysem, KPRM może chcieć otworzyć kolejny etap. I tu wkrada się problem, który można najkrócej podsumować: kto ma Polakom opowiadać  historię o wspomnianym przez Tuska planie?

Sam ranking zaufania CBOS pokazuje jak trudne zadanie stoi przed rządem - przynajmniej w obecnym składzie. Minister finansów Jacek Rostowski cieszy się zaufaniem zaledwie 16% ankietowanych (spadek o 4 pp). Nie ufa mu 35% respondentów. Na tym tle notowania premiera Tuska - 29% zaufania, ale aż 51% nieufności także nie napawają optymizmem, jeśli chodzi o skuteczność budowania wiarygodnego przekazu politycznego dla Polaków na następne miesiące i lata.

Wspomniany Jan Krzysztof Bielecki jest jednym z najważniejszych rządowych insiderów, ale pytanie czy potrafi zmodyfikować swój technokratyczny styl, tak by trafić do milionów ludzi z jasnym komunikatem. To mocno wątpliwe. W książce "My", już w latach 90-tych sam mówił  Teresie Torańskiej o swoim komunikacyjnym stylu, który często nie jest rozumiany.

Technokratyzm jest zresztą drugim problemem w gospodarczym przekazie rządu. W ostatnich miesiącach trudno było dostrzec jedną, spójną historię opowiadaną przez KPRM. Np. kwestia OFE została sprowadzona niemal wyłącznie do argumentu o "stabilności finansowej państwa". Premier Tusk często używa pojęć takich jak na przyklad synergia, niezrozumiałych dla szerszego grona odbiorców. O ile w internecie widoczni w gospodarczym przekazie (i dyskusjach) są np. Adam Szejnfeld, Adam Jasser czy Konrd Niklewicz, to w szerszym przekazie publicznym informowanie o gospodarce i jej sytuacji spada wyłącznie na barki premiera Tuska. O ile w przypadku funduszy europejskich skutecznym "surrogate" może być minister Bieńkowska, to w sferze gospodarki KPRM nie ma w tym momencie silnych postaci.

"Nowe otwarcie" - o ile Platformie rzeczywiście uda się je przeprowadzić, co w obecnym klimacie będzie bardzo trudne - powinno być także nowym otwarciem komunikacyjnym w sferze gospodarki. Inaczej mało wyrafinowany, ale bardzo skuteczny, populistyczny przekaz PiS np. dotyczący płac, czy tego kto skorzystał na transformacji i kto broni obecnego systemu, cały czas nie będzie wystarczająco silnie kontrowany. I to wszystko mimo korzystnych dla polskiej gospodarki recenzji w prasie zagranicznej.

fot. KPRM


15:12

Kerry zachwycony po spotkaniu Tuskiem. "Budzi jeszcze większą sympatię niż na podsłuchach"

17:58

Uważajmy na prowokatorów!

Miejmy się na baczności. Strzeżmy się i zachowajmy szczególną ostrożność. Banda prowodyrów stara się wytrącić porządnych obywateli z równowagi. Chodzą w konduktach żałobnych, modlą się na cmentarzach, oddają hołd zmarłym albo idą ulicą. Tego się już po prostu nie da wytrzymać.

Grupa obywateli znów została brutalnie sprowokowana. Tym razem z równowagi wytrącił ich pogrzeb na który przyszli. Warto przy tym zaznaczyć, że byli spokojni. W skupieniu ubliżali zmarłemu i badali jego masońskie korzenie. Nie chcieli nawet przeszkadzać dlatego wzięli ze sobą transparenty. Działali dla dobra ojczyzny. Niestety znaleźli się też tacy, którzy zwrócili na to uwagę. Prowokatorzy zatrzymywali się i przecierali ze zdumienia oczy. Trudno dziś milczeć o tych wyrachowanych działaniach. Szczególnie skandaliczne były uwagi podważające, to że na miejsce wulgarnej dyskusji wybrano pogrzeb. Ale my znamy te zagrywki.

To przecież nie pierwsza taka sytuacja. Do skandalicznych scen dochodziło już wcześniej. Gdy odszedł Bronisław Geremek i kilku obywateli na ulicy pokojowo „dziękowało Bogu za jego śmierć” też znaleźli się tacy, którym to przeszkadzało. Jedna starsza pani chciała nawet zdjąć transparent z tym napisem. Trudno to traktować inaczej niż, jak próby ograniczenia demokracji. Zresztą jest ich coraz więcej. Są przecież tacy, którzy demonstracyjnie pokazywali, że przeszkadzają im gwizdy podczas obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego. Inni prowokatorzy postanowili minutą ciszy zakłócić mecz. Wszystkie te sprawy są jednak grubymi nićmi szyte.

Jedni oddają hołd, drudzy dobrze bawią się przed kościołem. Taki stan rzeczy kwestionują prowokatorzy. Dlatego wzywamy: Obywatelu pamiętaj! Gdy tylko przyjdziesz po ubliżać zmarłemu na pogrzeb lub wypić kilka piw na państwowe uroczystości znajdą się też ci, którzy będą chcieli cię wyprowadzić z równowagi. Wszyscy znamy te pogardliwe milczenie, gdy wyzywasz uczestników konduktu żałobnego. Jedyna obrona to rejestrowanie wszystkich tych zdarzeń. Obywatelu nagrywaj tych prowokatorów, a filmy umieszczaj w internecie. Wielu porządnych obywateli już tak robi. I dobrze. Dziękujemy. Niech cała Polska zobaczy z kim ma do czynienia.

Fot: niezaleznemediapodlasia


19:07

ŚRODOWE TYGODNIKI: Protasiewicz nowym napastnikiem Tuska, W PO morderca mordercą mordercy, Polska kraj krótkoterminowy
TYGODNIK POWSZECHNY -- KRAJ KRÓTKOTERMINOWY- pisze Michał Olszewski: „Zdaje się bowiem, że skoncentrowani na brzozie smoleńskiej oraz nieśmiertelnych pytaniach, kto i ile wypił w Magdalence, zapominamy o tym, co nadchodzi. Coraz więcej spraw, które wymagają wyjścia poza horyzont najbliższych wyborów, zdaje się nas przerastać. I za ten brak dalekowzroczności przyjdzie słono zapłacić.” -- OLSZEWSKI O INWESTYCJACH ZE ŚRODKÓW UNIJNYCH: “Mamy w skali kraju setki drogich, przeskalowanych bądź niepotrzebnych inwestycji, realizowanych w myśl zasady „są pieniądze, znajdźmy problem”. Mamy baseny geotermalne w Lidzbarku Warmińskim, tak drogie, że nie zwrócą się nigdy; w niedalekim Kętrzynie władza lokalna wpadła z kolei na pomysł, by zbudować basen odkryty, co na bogatych w jeziora Mazurach jest, przy- znajmy, ekstrawagancją. Koleje otwierają nierentowne połączenia, żeby otrzymać unijne dotacje; gospodynie spod Krakowa otrzymują pieniądze na kupno gęsi i wskrzeszenie lokalnej hodowli, po czym, gdy dofinansowanie się kończy, wszystkie gęsi zabijają. I tak dalej. (…) [P]o niemal 10 latach od wejścia do Unii i potężnych zastrzyków finansowych, w województwach, które otrzymują najwięcej (warmińsko-mazurskie, podlaskie, lubelskie, podkarpackie), nadal zarabia się najgorzej w całym kraju. Województwo warmińsko-mazurskie jest pod tym względem wyjątkowe: do- staje najwięcej, stopa bezrobocia jest tam najwyższa, zarabia się najgorzej. Oznacza to, że pieniądze, które płyną z Brukseli, w żaden sposób nie wyrównują szans najbiedniejszych regionów (…)” -- KONKLUZJA MICHAŁA OLSZEWSKIEGO: “Co stanie się po roku 2020? Czy są jeszcze w Polsce wizjonerzy, którzy potrafią wyjść poza zaklęty krąg najbliższych wyborów, roku budżetowego, konieczności szybkiego znalezienia kroplówki dla tych, którzy najbardziej jej potrzebują bądź najgłośniej się o nią dopominają? Czy myślimy o demografii, innowacji, okręcie flagowym? Czy na horyzoncie widać coś innego niż złamana brzoza? Czy jest tu kto? Jeśli nie znajdziemy odpowiedzi na te pytania, obudzimy się kiedyś w Polsce złożonej ze schludnych wiosek i miasteczek, z fontanną, ryneczkiem, kostką brukową i stylizowaną latarenką, niechby nawet i z aquaparkiem. Tyle tylko, że będą to miejsca martwe. Wściekły mężczyzna z pociągu będzie dożywał swoich lat pod Brukselą albo Londynem, jego dzieci tam znajdą zatrudnienie.” -- MORDERCA MORDERCĄ MORDERCY- pisze Paweł Reszka o sytuacji w Platformie: “Nie chodzi o Donalda Tuska i Grzegorza Schetynę, tylko to, czy Platforma Obywatelska ma jeszcze sens.
Ta partia jest wszystkim tym, z czym przed laty obiecywała walczyć.” -- W PO ZACHŁANNOŚĆ STAŁA SIĘ NORMĄ- pisze Reszka: Platforma przestała się wstydzić takich działań od szczebla powiatowego do szczebla najwyższego. Zachłanność stała się normą.” -- TUSK MUSI MIEĆ WEWNĘTRZNEGO WROGA- pisze Reszka: “Polityk PO z frakcji Schetyny: – Czasem myślę, że Tusk musi mieć wewnętrznego wroga. To go napędza. Podejrzewam, że gdy skończy się sprawa ze Schetyną, znajdzie kogoś następnego. Kogo? Najpewniej szefa klubu Rafała Grupińskiego. Potem przyjdzie kolej na następnego. Na przykład na lidera „spółdzielców” Andrzeja Biernata. Premier może uznać, że Biernat za mocno urósł. (…)A więc teoretycznie wszystko zamyka się w zabawnej formule: „morderca mordercą mordercy”. W sumie to wewnętrzna sprawa działaczy Platformy, jak traktują swoich liderów i jak godzą się na ich brutalne wycinanie. Na tym można byłoby więc skończyć opowieść, gdyby nie to, że przy okazji na jaw wyszły taśmy.” -- KONKLUZJA TEKSTU RESZKI O PO: "Nikt też nie wspominał słów Tuska ze zjazdu założycielskiego PO, który odbył się w styczniu 2001 r.: „Nie jesteśmy przeciwko partiom politycznym, ale mamy dosyć takich partii politycznych”. Zdaje się, że Platforma już dawno o tym zapomniała." -- 11 LISTOPADA PIS BOI SIĘ KONFRONTACJI LICZEBNEJ Z KONKURENCJĄ- mówi szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz w rozmowie z Piotrem Mucharskim i Pawłem Reszką: “PiS, moim zdaniem, boi się konfrontacji liczebnej z czymś, co mu nagle wyrosło po prawej stronie. Nie chce wchodzić w licytację, czyja manifestacja jest większa. I ucieka od tej konfrontacji. (…) Uciekają do Krakowa, przy argumencie dla mnie tyleż bolesnym, co humorystycznym. Mianowicie takim, że ponoć boją się prowokacji państwa policyjnego wymierzonej w manifestację pisowską. Uciekają więc do Krakowa, gdzie – jak rozumiem – państwo polskie nie działa... Taki jest wniosek z tego, co słyszałem z ust prominentnych polityków PiS-u. Rozumiem to.” -- SIENKIEWICZ O MOBILIZACJI SŁUŻB POLICYJNYCH 11 LISTOPADA: “Mam wrażenie, że akurat w przypadku organizacji marszu narodowców więcej uwagi jest tam poświęcone samodyscyplinowaniu za pomocą bajek o policyjnych prowokatorach niż jakimkolwiek realnym niebezpieczeństwom. Poza tym policjant po cywilnemu to także policjant i jeśli ma odpowiednie oznaczenia – wara od niego!” -- SZEF MSW O MONOPOLU PAŃSTWA NA PRZEMOC: “Monopol państwa na przemoc, albo brak tego monopolu, wyznacza granicę między cywilizacją a jej brakiem, między poczuciem bezpieczeństwem i kompletną anarchią, czyli stanem natury. Wszędzie tam, we współczesnym świecie, gdzie mamy do czynienia z upadłymi krajami, z rozkładem tkanki społecznej, tam państwa utraciły swój monopol na przemoc.” -- MSW JAK TANKOWIEC- mówi Reszce i Mucharskiemu Sienkiewicz: “Bardzo ostrożnie podchodzę do mówienia o sukcesie czy klęsce MSW. Wydaje mi się, że jestem na wielkim tankowcu, przesuwam koło sterowe i ten tankowiec dopiero za jakiś czas zareaguje na jego ruch. Niewykluczone, że dopiero wtedy, kiedy mnie już tu nie będzie.” -- ANDRZEJ BRZEZIECKI O OSTATNICH LATACH ŻYCIA TADEUSZA MAZOWIECKIEGO: “Polityczna emerytura czasem mu doskwierała: coraz trudniej mobilizował się do codziennej aktywności. Zastrzykiem energii okazała się nominacja na doradcę prezydenta w 2010 r. – liczne obowiązki zaktywizowały go. Doradzał Bronisławowi Komorowskiemu w sprawie ważnych wystąpień, zastępował podczas ważnych uroczystości – wybrał się nawet na Ukrainę, by odwiedzić więzioną Julię Tymoszenko. Prowadził też dialog z polskim katolicyzmem. Nad grobem swego przyjaciela, Krzysztofa Kozłowskiego, mówił pół roku temu: „Czekamy, aby katolicyzm polski stał się bardziej chrześcijański, bardziej jednoczący i przyjazny ludziom i światu”, wprost odwołując się do nadziei, jakie budzi pontyfikat papieża Franciszka. Choroba dopadła go kilka tygodni temu. Trafił do szpitala niemal prosto z Kancelarii Prezydenta. Początkowo nic nie zapowiadało tak smutnego finału. Jednak organizm był coraz słabszy. Do końca interesował się sprawami publicznymi. Można powiedzieć, że umarł pracując dla Polski. Pochowany został w swojej duchowej ojczyźnie – Laskach. Obok Ewy.” TYGODNIK POLITYKA  -- PROTASIEWICZ - NOWY NAPASTNIK TUSKA. Jak pisze Wojciech Szacki: "Nie wiadomo, na jakiej pozycji zagra i ile swobody na boisku dostanie, ale jasne jest, że w przetrzebionej drużynie Donalda Tuska pojawił się nowy zawodnik. Wprawdzie od razu kontuzjowany – dwóch sympatyzujących z nim posłów czeka sąd partyjny za zachowanie w kampanii wyborczej – ale któż w Platformie nie ma teraz kłopotów? A Protasiewicz poza kłopotami ma niewątpliwe osiągnięcie". -- DALEJ SZACKI: "Pomysł dojrzewał powoli, z naszych informacji wynika, że Tusk raczej inspirował i naprowadzał Protasiewicza, niż wydał mu jasne polecenie; zbiegło się to zresztą z tarciami między europosłem a byłym marszałkiem o strategię w regionie. Faktem jest, że Protasiewicz dla Tuska porzucił Schetynę, z którym współpracował od ponad dwudziestu lat". -- BIELAN O PROTASIEWICZU: "O większości polityków można powiedzieć wiele złego. O Jacku nie. Ma klasę, lubię go" -- SZACKI O PRZYJAŹNI PROTASIEWICZA I SCHETYNY: "Przyjaźń ze Schetyną wydawała się trwała. Na tyle, że Schetyna powierzył Protasiewiczowi władzę nad regionem, gdy został wicepremierem i potem, gdy był marszałkiem Sejmu. Protasiewicz pełnił obowiązki szefa dolnośląskiej PO i zarazem przewodniczył partii w samym Wrocławiu. Gdy po wyborach do Sejmu w 2011 r. Tusk przesunął Schetynę do „rezerwy kadrowej”, Protasiewicz bez wahania oddał byłemu marszałkowi przywództwo w regionie.Dlatego tak wielką niespodzianką był start Protasiewicza przeciw Schetynie. Podobno najpierw oznajmił to w rozmowie ze Schetyną, co były wicepremier potraktował lekceważąco. Zwolennicy Schetyny start Protasiewicza przyjęli z niedowierzaniem". -- SZACKI O STRATEGII TUSKA: "W zmianie zachowania Protasiewicza widać rękę Tuska. Premier oficjalnie nie wspierał nikogo w regionalnych wyborach, ale to był jego pomysł, by porozumieć się z bezpartyjnymi prezydentami miast. Ten plan spodobał się we wrocławskiej PO – tam dopóki jest się w opozycji do Dutkiewicza, trudno o wpływy i posady. Protasiewicz na zjeździe powiatowym miażdżąco pokonał kandydata schetynowców, co było wstępem do minimalnego zwycięstwa w regionie. Plan Tuska się powiódł: temat Schetyny jako pretendenta do władzy skończył się jak nożem uciął. Dowiódł tego zarząd PO, na którym Tusk i większość partyjnych baronów zaatakowali byłego marszałka" -- ROZMÓWCA SZACKIEGO: "Ostachowicz i Sienkiewicz nie należą do partii, nie znają jej tak dobrze jak Jacek. A dorobkiem politycznym Protasiewicz przewyższa Grasia. Jacek wejdzie do najbliższego kręgu wokół Tuska, to kwestia czasu". -- PARADOWSKA O SCHETYNIE: "Kto wie, czy jednak nie popełnił błędu, nie stając przeciw Tuskowi, bo trudniej zmarginalizować kogoś, kto zebrał pulę głosów, a Schetyna miał szansę nawet na pokaźną pulę. Jest też patriotą Platformy. Tak przynajmniej o sobie mówi i taką sobie opinię wyrobił. A teraz wszystko runęło, bo bez względu na to, czy ta szemrana sprawa kupowania głosów (dość powszechnie zresztą w partiach praktykowana, ale nie wszędzie ujawniana) będzie jakoś wyjaśniana czy nie, to nigdy wiarygodnie wyjaśniona nie będzie". -- JANICKI I WŁADYKA O DWÓCH NIEPODLEGŁOŚCIACH: "Emocja 11 listopada polega głównie na tym, że te dwie niepodległości zostały ustawione przeciw sobie, skonfrontowane jako przeciwieństwa. Ta pierwsza pełni rolę nieskazitelnej legendy, nikt nie kwestionuje, że w dwudziestoleciu międzywojennym byliśmy państwem od samego początku w pełni suwerennym. (...) Druga niepodległość natomiast, w tej samej wizji, jawi się jako kulawa, niepełna, nieokupiona daniną krwi, przehandlowana w Magdalence, bez wyraźnej cezury, z zadomowioną obcą agenturą. III RP ma być zatem głęboko niesuwerenna, wydana na żer potężnym sąsiadom i służbom specjalnym. Nowa niepodległość – w tej opowieści – nie spełniła żadnych kryteriów heroizmu i poświęcenia, a jeśli już ktoś był bohaterem, to potem został zapomniany, a nawet wyszydzony. Wyszła z tego – idąc dalej tym rozumowaniem – Polska byle jaka, tymczasowa, a przełom, wielki patriotyczny finał wciąż jest przed nami". -- DALEJ JANICKI I WŁADYKA  O PRAWICY: "W tym roku sytuacja się powtarza; nadal trwa wzajemne czarowanie się i wyczekiwanie. Narodowcy zapraszają PiS do udziału w ich marszu i unikają napastliwych wycieczek pod jego adresem. Określają za to, z jakimi treściami marsz będzie związany: generalnie przeciwko Wspólnej Europie, wpasowywaniu Polski w jakiekolwiek globalizmy, ponadnarodowe porządki i organizacje. Są to hasła ewidentnie już przygotowane pod wybory do europarlamentu, ale też świadczą o jakiejś pracy politycznej tego środowiska, które wyraźnie chce wyjść poza wiecowe okrzyki". -- JANICKI I WŁADYKA O 11 LISTOPADA: "Narodowcy będą dysponowali własnymi siłami porządkowymi, a i państwowe służby mają być dobrze przygotowane. 11 listopada powinien wyglądać, zdaniem władz, jak niedawna, wzorowo zorganizowana demonstracja związkowców. Ale może być różnie, tym bardziej że prawicowe media już oskarżają polskie władze o celowe doprowadzenie do konfrontacji między narodowcami a lewakami i anarchistami, którzy z tej okazji zapewne zjadą do Warszawy – jakby przygotowywano samospełniającą się prognozę. Zwłaszcza że alterglobaliści to także żywioł w dużej mierze antysystemowy, choć występujący z przeciwnej niż narodowcy strony. Dlatego konfrontacja tych przeciwieństw zawsze może być groźna. -- ŻAKOWSKI O MAZOWIECKIM: "Tadeusz Mazowiecki jak mało kto rozumiał subtelności gry w obywatela. Nie demonstrował heroicznej odwagi Kuronia, globalnej kompetencji Geremka, instynktu trybuna Wałęsy. Ale miał ten niezwykły, widoczny jak na dłoni dar odpowiedzialności. Każdy inteligentny rozmówca od razu to w nim wyczuwał. Gomułka, Wyszyński, Gierek, Wojtyła, Jaruzelski, Wałęsa, nie mówiąc o przyjaciołach i współpracownikach. Czując to, dawali mu większe pole manewru niż innym. To z kolei dawało mu polityczną wagę". -- KONKLUZJA  ŻAKOWSKIEGO: "Tadeusz Mazowiecki, który zawsze był człowiekiem wstrzemięźliwym i umiarkowanym, mawiał, że „spełnić się może tylko mała część marzeń”. Nie oczekiwał wiele, chociaż wiele dawał. Ale rzeczywistość okazała się bardziej perfidna, niż sądził. Paradoks polega na tym, że większość jego politycznych marzeń się spełniła, lecz tylko częściowo. Szybko i sprawnie staliśmy się wolnymi wyborcami, konsumentami, producentami. Zabrakło obywateli".