Relacja Live

03.11.2013

16:45

200 dni do wyborów europejskich i co z tego wynika

Polityka zwolni tylko na okres Świąt, a potem dopiero na wakacje 2014.

200 dni pozostało do wyborów europejskich

116 dni do formalnego startu kampanii europejskiej

50 dni do Wigilii

38 dni do ostatniego w tym roku posiedzenia Sejmu

20 dni do Konwencji PO, przed którą można się spodziewać rekonstrukcji rządu


Od wtorku, 5 listopada pozostanie dokładnie 200 dni do wyborów do Parlamentu Europejskiego, które w Polsce odbędą się 25 maja 2014.

Wybory europejskie zarządzi prezydent nie później niż 27 lutego 2014 i wtedy formalnie rozpocznie się kampania wyborcza.

Rejestracja list będzie musiała nastąpić nie później niż 15 kwietnia 2014, czyli w Wielki Wtorek. W Wielkanoc 2014 Polacy wejdą w absolutnym szczycie kampanii wyborczej.

Długi majowy weekend, który zacznie się w czwartek, 1 maja 2014 również odbędzie się w cieniu kampanii do europarlamentu. Od piątku 25 kwietnia znane będą już numery list komitetów wyborczych.

Co to wszystko oznacza?

1. Że wszyscy mają bardzo mało czasu. Najmniej go ma Jarosław Gowin, który w styczniu 2014 powinien mieć już struktury gotowe do zebrania 10 tysięcy podpisów w każdym okręgu wyborczym. Mało go też mają główne siły- rozsypana niepokojami wewnętrznymi Platforma i PiS- niezdolny przejęcia inicjatywy -po fiasku referendum i serii wpadek zespołu Macierewicza.

Dla głównej partii opozycyjnej realnym pozostaje też pytanie co zrobi Toruń i jaki wpływ na prawą stronę scen mogłoby mieć wsparcie ojca Rydzyka dla Ziobry.

2. Do Wigilii Bożego Narodzenia pozostało 50 dni. Praktycznie, na politykę w tym roku pozostało jeszcze mniej czasu, ponieważ ostatni Sejm zbierze się w dniach 11-13 grudnia. 13 grudnia w tym roku przypada w piątek. Rocznica wprowadzenia Stanu wojennego to tradycyjnie gorący dzień w zimowym kalendarzu polityki. W ubiegłym roku, tego dnia, obok zwyczajowej manifestacji pod domem gen. Jaruzelskiego, PiS zorganizował marsz “Wolności, Solidarności i Niepodległości”. Nie wiadomo jak będzie w tym roku, bo niestabilny stan zdrowia byłego komunistycznego przywódcy każe podchodzić ostrożnie do jakiegokolwiek planowania.

3. Można zakładać ze sporym prawdopodobieństwem, że polityka zacznie wygasać po weekendzie po piątku 13 grudnia. W ubiegłym roku, od 12 grudnia, PO emitowała przedświąteczne spoty telewizyjne z Donaldem Tuskiem uderzającym w atomosferę PiSowskiego marszu i nawołującym do zgody: “Usiądźmy przy wspólnym stole, jak jedna polska rodzina i już zawsze trzymajmy się razem, bo przecież tak naprawdę mamy tylko siebie"

4. Konwencja PO odbędzie się w sobotę, 23 listopada. Jak pisał Wprost, przed konwencją PO można spodziewać się rekonstrukcji rządu. Zapewne jednak nie przez uroczystościami święta niepodległości 11 listopada, podczas którego można spodziewać się nie tylko marszu narodowców i jakiejś inicjatywy prezydenta Komorowskiego, ale też jakichś obchodów dzień wcześniej zapowiadanych przez PiS. Od 11 do 21 listopada w stlicy odbywał się będzie również szczyt klimatyczny. Bardziej szczegółowo o politycznym kalendarzu na listopad pisał na 300 Michał Olech.

5. Podczas najbliższego posiedzenia Sejmu, 6-8 listopada dojdzie do głosowania wniosku o referendum w sprawie 6 latków, które może przynieść wiele niespodzianek dla rządzącej większości, głównie ze względu na spodziewane niesubordynacje w klubie PSL, czy na możliwą aktywność posłów PO związanych jeszcze "po cichu" z Jarosławem Gowinem. Choć to ostatnie pozostaje mało prawdopodobne, bo Gowin zdaje sobie sprawę, że jedną z konsekwencji referendum mogłyby być przyspieszone wybory, do których nie jest gotowy w jakimkolwiek stopniu.

Poza okresami świąt, wkraczamy w czas, kiedy polityka na pół roku wskoczy na bardzo wysokie obroty.

Czytaj też: Polityczny kalendarz na listopad.


09:19

Kaczyński:

W zespole Macierewicza jest rosyjski agent. Ma ośmieszać śledztwo smoleńskie

10:07

300bruk:

Żart Karola Strasburgera, którego nie wyemitowała telewizja

Słynna trenerka Ewa Chodakowska oznajmiła, ze znika z mediów. Świat byłby lepszy, gdyby zrobiła to 300 okładek temu.

***

Pojawiły się pierwsze zdjęcia Kuby Wojewódzkiego po ataku "żrącą, brunatną substancją". Wszystko się zagoiło.

***

Niestety nie mógł powiedzieć tego o sobie Przemysław Wipler, którego pierwsze zdjęcia po "pobiciu przez policję" stawiały na jodynowo-krwawy naturalizm.

***

"Super Express" przed 1 listopada zamieścił wskazówki jak dotrzeć do grobu Madzi z Sosnowca.

***

Andrzej Chyra skrytykował abpa Józefa Michalika za słowa o korzeniach pedofilii. Widać, jako filmowy ksiądz może sobie pozwolić na więcej.

***

Serial Rodzina.pl zostaje na antenie TVP. Jak dywaguje Pudelek, oznacza to prawdopodobnie opóźnienie projektu matura.pl dla jednej z gwiazd produkcji.

Cytat tygodnia

Oto żart Karola Strasburgera tak słaby, że nie nadaje się nawet na żart Karola Strasburgera.

Dla tych, którzy nie klikają w linki, zapis (skróty od redakcji):

Żona do męża: - Mam piekielną ochotę na placki ziemniaczane.

Mąż: - Mam świetną restaurację hotelową, gdzie robią genialne placki. Zapraszam.

Wchodzą do restauracji, ale najpierw udają się do szatni, żeby zostawić płaszcze.

Szatniarz: Czy państwo na jeden numerek?

Żona: Przepraszam, my na placki ziemniaczane.

Fot. youtube.com

 


18:19

Mistrz braku timingu

Jaki dzień będzie najlepszy na napisanie otwartego listu do członków Platformy Obywatelskiej i wysłanie go tysiącom internautów? Otóż są tacy, dla których będzie to dzień żałoby narodowej. Po prostu, według Jarosława Gowina, najlepszy czas na dzielenie się swoimi porównaniami Państwa Tuska do Państwa Millera jest wtedy, gdy cały kraj żegna pierwszego niekomunistycznego premiera. Były minister sprawiedliwości po raz kolejny pokazał, że ma niespotykany dar do tego, by swoje poglądy ogłaszać w najmniej odpowiednim momencie.

Niegdyś niekwestionowanym mistrzem braku timingu był Jarosław Kaczyński. Na prezesa PiS zawsze można było liczyć. Gdy tylko trzeba było chwilę pomilczeć, Kaczyński przemawiał. Udało mu się nawet swoją wypowiedzią przykryć publikację o trotylu. Choć, przy Jarosławie Gowinie bywał dość subtelny. Bo ten za najlepszy moment na wypowiedzi o niemieckich uczonych wykonujących eksperymenty na polskich embrionach uznał czas, gdy ważyły się jego losy na czele ministerstwa sprawiedliwości. Jaki mógł być tego wynik? Tylko jeden. Czy Gowin nie mógł milczeć w tej sprawie? Chyba mógł, bo po dymisji nie wziął się jakoś gorączkowo do wyjaśniania tematu. Może po prostu wtedy zapomniał, że jest ministrem. W końcu stwierdził kiedyś „mam w nosie literę prawa”. Wypowiedź, która mogłaby przejść niezauważona pod jednym warunkiem: jej autorem nie mógł być minister sprawiedliwości. Brak szczęścia? Może kiepski timing.

Czasem mniej ważne niż „co” jest „kiedy”. Jeśli ma się coś naprawdę ważnego do powiedzenia, warto wybrać sobie na to też dobry moment. Jarosław Gowin przeważnie wybiera zły. Pisanie mejli do zwolenników i listów otwartych w taki dzień, to coś więcej niż brak taktu. Każdy inny dzień byłby też lepszy politycznie. Każdego innego dnia ktoś mógłby zainteresować się sprawą. Dziś, najważniejsi politycy w Polsce żegnali Tadeusza Mazowieckiego. By to zauważyć nie trzeba było wcale wielkiego wyczucia. Wystarczyło trochę szacunku dla tradycji. I polityk kreujący się na konserwatystę mógłby o tym wiedzieć.


19:33

Poseł PO na FB: niedługo czas będzie zmienić koszulkę klubową

Jak napisał na FB poseł Platformy Andrzej Buła:
(function(d, s, id) { var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0]; if (d.getElementById(id)) return; js = d.createElement(s); js.id = id; js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1"; fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs); }(document, 'script', 'facebook-jssdk'));
Post by Andrzej Buła.

W wyborach parlamentarnych w 2007, Buła został wybrany posłem na Sejm VI kadencji z listy Platformy Obywatelskiej. Startował w okręgu opolskim, uzyskując 6301 głosów. W wyborach w 2011 z powodzeniem ubiegał się o reelekcję, otrzymując 9167 głosów. Jest członkiem komisji: sportu oraz ustawodawczej.

Prawdopodobnie posłowi chodzi o to, że niedługo może przestać zasiadać w Sejmie, ponieważ PO lansuje jego kandydaturę na marszałka województwa opolskiego. Andrzej Buła, w rozmowie z Radiem Opole, potwierdził, że jest kandydatem PO na marszałka i to on zostanie zaproponowany w rozmowach z koalicjantami.

Jak podała trzy dni temu Gazeta Opolska za PAP: "Aby Andrzej Buła mógł zostać marszałkiem najpierw rezygnację [urzędującego marszałka] Sebesty musi przyjąć zwykłą większością głosów sejmik. Jego odwołanie oznacza rozwiązanie całego zarządu."

Nowego marszałka sejmik musi powołać większością bezwzględną, czyli „za” musi zagłosować co najmniej 16 z 30 radnych. Dopiero później, na jego wniosek, zostanie powołany także zarząd. Specjalna sesja sejmiku, na którym decyzje te mają zapaść planowana jest na 12 listopada.

Jak podaje NTO, jeśli poseł Andrzej Buła zostanie marszałkiem, to jego miejsce w Sejmie zajmie były parlamentarzysta tej partii, 28-letni obecnie Łukasz Tusk. W czwartek powiedział, że nikt z jego ugrupowania nie rozmawiał z nim jeszcze na ten temat. Tusk pracuje obecnie w Agencji Nieruchomości Rolnych w Oleśnie.


21:35

TYGODNIKI:

Schetyna jest jak odbezpieczony granat, spółdzielnia: jego czas się kończy, z PO może odejść więcej niż 5 posłów

-- GRANAT SCHETYNY – debiut Agnieszki Burzyńskiej na łamach Wprost.  Jak pisze o posiedzeniu zarządu Platformy: ” Pod adresem byłego wicepremiera padają oskarżenia o zaplanowanie i przeprowadzenie akcji nagrywania rozmów lokalnych działaczy z posłami PO. A tym samym o szkodzenie Platformie. Padają mocne słowa. Wszelkie wątpliwości co do przyszłości Schetyny w partii rozwiewa Sławomir Nowak. – Gdyby nie sprawa nagrań, można by rozważać, czy dla Grzegorza jest miejsce w zarządzie PO. Można by nawet myśleć o funkcji wiceprzewodniczącego partii. Dziś trzeba się zastanowić, czy osoba, która przedkłada własny interes nad dobro partii, na to zasługuje – mówi minister transportu”.

-- DALEJ BURZYŃSKA: ”Donald Tusk nie odpuszcza. Zwraca uwagę, że na nagraniach słychać głos Pawła Frosta, poruszającego się na wózku inwalidzkim lokalnego działacza. – Chcesz powiedzieć, że on sam ustawił kamerę, wszystko nagrał, a następnie dostarczył dziennikarzom? – pyta retorycznie premier. I sam odpowiada: – Dobrze wiesz, że jego nie podejrzewamy. Podejrzewamy kogoś innego – mówi. Na pomoc Schetynie śpieszy Rafał Grupiński. To szef klubu PO, prywatnie przyjaciel byłego wicepremiera. Domaga się najostrzejszych konsekwencji dla posłów, którzy zostali złapani na kupowaniu głosów na rzecz Protasiewicza: Norberta Wojnarowskiego i Michała Jarosa. Dołącza do niego inny schetynowiec – Andrzej Halicki. Te tyrady przerywa mocno poirytowany Tusk. Według relacji, którą usłyszeliśmy, apelował, by nie robić z niego idioty. Bo jeśli ma wyrzucić z partii tych dwóch posłów, to wcześniej musiałby wyrzucić samego Schetyny”.

-- BURZYŃSKA O SCHETYNIE: ”Jedno jest pewne: premier ostatecznie rozstał się ze swoim pierwszym zastępcą i jedynym prawdziwym konkurentem w partii. Schetyna pozostaje co prawda w PO, ale jako szeregowy poseł. To dla niego bolesna chwila. Poza Platformą nie ma dla niego politycznego życia. Nie jest w sytuacji Jarosława Gowina, który może budować coś swojego albo dogadywać się z prawicą. – Grzesiek marzył, że kiedyś dopadnie Tuska. Przejmie po nim partię, tymczasem to Tusk dopadł jego – mówią niezbyt przychylni Schetynie politycy PO. Ci przychylni byłemu wicepremierowi twierdzą, że to Tusk źle ocenił sytuację. Wszak Schetyna nigdy z premierem rywalizować nie chciał, wojna z nim nie była więc nikomu potrzebna. Teraz te dywagacje tracą jednak znaczenie. Przegrane wybory na szefa dolnośląskiej PO definitywnie kończą też inne spekulacje: czy Schetyna wejdzie do rządu i jakie stanowisko obejmie. Nie wejdzie ani nie obejmie. Przynajmniej dopóki rządzi Tusk

-- CO DALEJ ZE SCHETYNĄ:” Przebieg środowego posiedzenia zarządu PO oznacza, że Donald Tusk postawił Schetynie ultimatum: „Albo kończysz wojenkę, albo popadasz w polityczny niebyt”. To ostatnie oznacza, że na listach wyborczych nie znajdzie się ani on sam, ani jego ludzie. – Grzesiek wycofa się teraz, przyczai, będzie zbierał haki i czekał, aż Tusk osłabnie – przewiduje jeden z ważnych polityków PO. Bo zraniony Schetyna jest jak odbezpieczony granat. Nie ma żadnej pewności, kiedy wybuchnie ani kogo zabije”.

-- SIENKIEWICZ O TAŚMACH: ” Nagrywanie wszystkich przez wszystkich staje się coraz powszechniejsze i było kwestią czasu, kiedy wejdzie do polityki jako jedno z narzędzi. Uważam, że to rodzaj psucia obyczajów publicznych. Ale być może to element jakiegoś procesu cywilizacyjnego. Parę lat temu nikomu by nie przyszło do głowy, żeby w ramach wewnątrzpartyjnych walk kogoś nagrywać. Teraz się okazuje, że to możliwe, więc ewidentnie granica się przesuwa. Czy to jest poważna sprawa? Tak, bo na pewno dla części wyborców to było nie do zaakceptowania. Jedyną szansą jest pokazanie im, że nadal jest się w stanie sprawować odpowiedzialnie władzę w Polsce i radzić sobie z problemami, które się ma na stole”- mówi w wywiadzie.

-- O SCHETYNIE:” Nie mam wrażenia, żeby wewnętrzny konflikt w PO sparaliżował zdolność działania rządu. Siedzę na posiedzeniach rady ministrów i nie widzę sytuacji, żeby jakiś spór ze Schetyną miał wpływ na to, jak się rząd zachowuje. (…)  Schetyna nie buduje osobnego pomysłu na to, czym ma być Platforma. Jak sobie przypominam jego wystąpienie na zjeździe PO w Chorzowie, nie było tam miejsca na taki spór. Sytuacja z Rokitą była radykalnie odmienna. To była różnica dotycząca zarówno tego, czym ma być PO, po której stronie osi ideowej się znaleźć i jaką politykę uprawiać”.

-- O TYM CO DALEJ Z SZEFEM  CBA: ” Na szczęście – nic. Mówiąc serio, byłbym bardzo smutny, gdyby Paweł Wojtunik wyjechał do Europolu, ale okazało się, że zostaje. Wielkie uff".

-- O SYTUACJI PO: "Mam wrażenie, że jest jak w starym rzymskim przysłowiu: Rzym zabrał głos, dyskusja skończona. Zarząd postanowił, co dalej z Platformą dolnośląską, i nie ma o czym mówić".

-- MAJEWSKI O BIUROWCU NA PLACU ZAMKOWYM:” Na Starym Mieście, 80 m od kolumny Zygmunta stanie za dwa lata okazały biurowiec za 130 mln zł. Żadna inna inwestycja nie rozpaliła ostatnio w Warszawie aż takich emocji. Kontrowersje dotyczą ingerencji w zabytkowy krajobraz Starówki, nieproporcjonalnie dużego dachu planowanego budynku i konieczności rozebrania już istniejącego domu. Od wiosny 2015 r. w luksusowym obiekcie będą biura, ekskluzywne sklepy, restauracje. Jednym ze współtwórców projektu biurowca jest architekt Bartosz Naperty. Zatwierdziła go i wydała pozwolenie na budowę jego matka Jolanta Zdziech-Naperty, która jest naczelniczką wydziału architektury i budownictwa na warszawskim Śródmieściu. Bez jej zgody, wydawanej z upoważnienia prezydenta miasta, inwestycja nie mogłaby ruszyć z miejsca. (…)Spytaliśmy ją, czy przed podjęciem decyzji informowała przełożonych, że współtwórcą koncepcji architektonicznej budynku jest jej syn. – Nie robiłam tego. Nie było takiej potrzeby – mówi. Pani naczelnik wskazuje, że rola jej syna w tym projekcie nie była kluczowa. – On nie ma uprawnień projektowych. I nie on był podpisany pod wnioskami złożonymi w urzędzie – broni się. To fakt”.

NEWSWEEK

-- KRZYMOWSKI O ZARZĄDZIE PO: ” Premier jest spięty. Podczas wystąpienia unosi się, prawie krzyczy. Głównym celem jego krytyki nie są jednak bohaterowie nagrań. Jest nim Grzegorz Schetyna, który – jak twierdzi szef rządu – nie umie pogodzić się z porażką na  Dolnym Śląsku”.

--  TUSK BAŁ SIĘ, ŻE GO NAGRYWAJĄ: ”Gdyby nie to, że szef bał się, że ktoś znów go nagrywa,  Schetynie dostałoby się dużo mocniej”  – mówi jeden w tekście z członków zarządu.

-- LUDZIE ZACZYNAJĄ MU SIĘ  WYKRUSZAĆ: „Jeśli nie poparli go [Halicki i Tyszkiewicz w głosowaniu na zarządzie] w tej sprawie, to znaczy, że nie poprą go już w żadnej innej. Dla Schetyny nie ma przecież nic ważniejszego niż Dolny Śląsk. Ludzie zaczynają mu się wykruszać, jego czas się kończy” - mówi w tekście polityk ze spółdzielni.

-- GRZEGORZ POTRAFI WYGRAĆ PRZEGRANY MECZ: ”Skuteczność  Grzegorza jest legendarna. Pamiętam, jak był prezesem Śląska Wrocław.  W 1999 graliśmy z Anwilem Włocławek mecz decydujący o mistrzostwie. Dwie minuty przed końcem przegrywaliśmy dwoma punktami, ludzie już wychodzili z hali. I nagle Śląsk zaczął rzucać kosz za koszem, do tego sędzia parę razy gwizdnął na naszą korzyści i wygraliśmy. Ludzie potem się śmiali, że Schetyna potrafił wygrać przegrany mecz. Nawet z trybun”.

-- ŚCIANA PŁACZU SCHETYNY:” We Wrocławiu co poniedziałek urządzał tak zwaną ścianę płaczu. Cały dzień siedział w swoim biurze w towarzystwie marszałka województwa i przyjmował samorządowców z regionu – burmistrzów, starostów, radnych, szeregowych działaczy. Cygaro smrodziło, a interesanci wchodzili jeden po drugim : każdy na piętnaście minut i ani chwili dłużej, bo – jak mówią we Wrocławiu – silny człowiek ma obsesję na punkcie czasu. (…) Tak było do przegranego zjazdu. Wraz z nim władza Schetyny się skończyła”.

-- CIEŚLA O ZDJĘCIU NA OKŁADCE W SIECI: ”A może zrobili je Rosjanie? Czy to możliwe, że zdjęcie jest rosyjską wrzutką? Obaj obecni na zdjęciu rosyjscy fotoreporterzy pracują dziś w dużych agencjach. Nie chcą rozmawiać o Smoleńsku. Żaden nie przyznaje się do autorstwa zdjęcia z uśmiechniętym Tuskiem”.

--DALEJ CIEŚLA: ”Oprócz ekipy od Lecha  Kaczyńskiego i Jacka Turczyka  z PAP na miejscu pracuje tylko jeden polski fotoreporter, Grzegorz Rogiński.    Wtedy – osobisty fotograf Donalda Tuska. Ze zdjęć dostępnych w agencjach fotograficznych wynika, że tylko fotograf z  PAP i on stali blisko miejsca, z którego zrobiono to zdjęcie. (…) Gdy w 2012 roku Rogiński zostaje zwolniony z KPRM tuż przed osiągnięciem wieku ochronnego, robi się o nim głośno.Koledzy z branży komentują wtedy na forum: ”Całe szczęście, że Grzegorz Rogiński ma archiwum, które tworzył przez lata i którego nikt mu nie zabrał. Poradzi sobie”

DO RZECZY

-- PIOTR GURSZTYN O GRZEGORZU SCHETYNIE: „Na Schetynie zemścił się też jego styl traktowania ludzi – kiedyś bardzo obcesowy, wręcz grubiański. Czyli owa „kultura straszenia”. W ostatnich latach Schetyna złagodniał, stał się bardziej taktowny, ale mogło być tak, że wielu działaczy pamiętało dawne przedmiotowe traktowanie i teraz postanowiło się za to odegrać. Stąd ta różnica między głosowaniem jawnym za sekretarzem zjazdu a głosowaniem tajnym za przewodniczącym. Trudno teraz jednoznacznie określić plany Donalda Tuska względem Schetyny. Doniesienia o ewentualnym wejściu Schetyny do rządu czy o przekazaniu mu kierownictwa klubu parlamentarnego to albo plotki, albo dezinformacja. Wszystko zależy od decyzji czy kaprysu Tuska, przy czym on nie dzieli się swoimi przemyśleniami nawet z prominentnymi działaczami PO. Zresztą jednej pogłosce – o przekazaniu szefostwa klubu Schetynie – towarzyszy druga – że Tusk będzie musiał nagrodzić jakoś Bogdana Zdrojewskiego, który miał wielki udział w pokonaniu Schetyny w czasie sobotniego zjazdu. Ma to rzekomo jakiś związek z rekonstrukcją rządu.”

-- PIOTR SEMKA O TADEUSZU MAZOWIECKIM: „Był lepszym moralistą w polityce niż politycznym praktykiem. Już za życia zamieniano go w żywy pomnik III RP. Zza lukrowanych ram wyzierał jednak człowiek o znacznie bardziej konserwatywnej wrażliwości, niż chcieliby tego jego apologeci. Tak było, gdy bronił filmu „Pasja” wbrew Agnieszce Holland kpiącej z filmu, w którym z Chrystusa robi się „krwawy pulpet”.

Jednak Mazowiecki nie był też zdolny wyrwać się zbyt mocno z ram poprawności. Broniąc niepokalanego mitu swoich rządów z lat 1989–1990, akceptował jako bezalternatywną całą logikę rozwoju Polski po upadku komunizmu. Chyba miał pewne wątpliwości, ale zawsze zwyciężało w nim przekonanie, że mitu III RP trzeba bronić za wszelką cenę. W końcu to on był jej pierwszym premierem i w tej roli jest dziś żegnany.”

-- KARDYNAŁ DZIWISZ O POCHÓWKU PREZYDENTA KACZYNSKIEGO- mówi Cezaremu Gmyzowi: „A wcześniej zapisywano mnie do PO. Kiedy pojawili się u mnie ministrowie z prośbą o pochowanie Marii i Lecha Kaczyńskich na Wawelu, powiedziałem im, że musi to być sprawą konsensusu społecznego, że to kwestia zbyt wielkiej rangi, bym sam decydował. Połączyłem się z Bronisławem Komorowskim, który wówczas jako marszałek Sejmu pełnił obowiązki głowy państwa. Rozmawiałem też z ministrem Michałem Bonim [wówczas jednym z najbliższych doradców premiera Tuska – przyp. red.]. Nie wyrażali żadnego sprzeciwu. Zadeklarowali, że zabezpieczą pogrzeb, a sprawa, gdzie on się odbędzie, powinna pozostać w gestii rodziny. Trzeba też pamiętać, że Lech Kaczyńskijako prezydent z punktu widzenia nauczania Kościoła nigdy nie zrobił niczego niegodnego. Zginął jako prezydent w strasznych warunkach. Wawel to miejsce wielkiej pamięci, a nie muzeum królów. To narodowe sanktuarium, w którym pielęgnuje się też pamięć ofiar Katynia. Tablicą uczczono w nim także wszystkie ofiary katastrofy smoleńskiej, nie tylko katolików, ale także duchownych innych wyznań oraz niewierzących.”

-- KARDYNAŁ DZIWISZ O STOSUNKU DO PO I PIS mówi dalej Gmyzowi: “Kościół nie musi się żadną partią podpierać. Rekolekcje dla PO nie odbywały się na moje zaproszenie. Wychodzę jednak z założenia, że to dobrze, kiedy ktoś się modli. Niezależnie od tego, z jakiej jest partii. Kiedy przedstawiciele PiS poprosili mnie o mszę świętą, odprawiłem ją w kościele Mariackim. Muszę powiedzieć, że byłem zbudowany liczbą osób przystępujących do komunii świętej i ich zaangażowaniem w uczestnictwo w liturgii. To nie byli ludzie, którzy na mszy znaleźli się przypadkowo. Przypadek zrządził, że akurat tego dnia w czytaniach liturgicznych znalazł się fragment Psalmu 97: „Prawo i sprawiedliwość podstawą Jego tronu”. Chodziło oczywiście o tron boży. Wykorzystałem to w homilii, trochę żartobliwie. Dla PO nie odprawiałem mszy, bo mnie nie zapraszano, ale spotkałem się z politykami tej partii podczas rekolekcji w Krakowie.”

-- GOCIEK I GURSZTYN O ŚLEDZTWIE WS INFOAFERY : „Dziwy nad dziwami – jeszcze nie umilkł zgiełk bitewny na Dolnym Śląsku, a już prokuratury prowadzące różne wątki infoafery przyspieszyły przesłuchania świadków. Dla niewtajemniczonych: infoafera to Bardzo Bardzo Złe Rzeczy, które działy się w MSWiA, kiedy władał nim Grzegorz Schetyna. Coś nam mówi, że kwity i taśmy to dopiero zaczną latać w powietrzu.”

-- GOCIEK I GURSZTYN O WIĘKSZOŚCI PARLAMENTARNEJ I ODEJŚCIACH Z PO: “Wracając do Gowina – poseł John Godson chlapnął był przypadkiem, że po zakończeniu wyborów władz regionalnych w PO do wyjścia z tej partii szykuje się już nie pięciu (tak podawała prasa), ale dużo więcej posłów. Gowin z Godsonem namawiają ich tymczasem, by tego na razie nie robili. Chodzi o to, by nie rozwalać do reszty Donaldowi większości rządowej, tylko niespodziewanie pobujać nią przy okazji jakiegoś głosowania. Zdaje się, że już znamy prawdziwy powód przesuwania głosowania nad referendum w sprawie sześciolatków.”