Relacja Live

30.10.2013

11:31

Czy imperium potrafi jeszcze kontratakować?

Plan dla Platformy był prosty: po wyborach wewnętrznych, partia przestanie zajmować się sobą i przystąpi do kontrataku. W jego ramach miała nastąpić rekonstrukcja rządu - kluczowy element legendarnego już "nowego otwarcia". W ten sposób PO miała po pół roku przełamać złą passę, i odzyskać prowadzenie w sondażach nad PiS. Ale ostatnie wydarzenia sprawiają, że zapowiadane na listopad rozliczenia pracy ministrów, i wszystko co się z nim wiąże stało się dla Donalda Tuska dużo trudniejsze - przynajmniej w oczach komentatorów.

Kampania 2010 roku w Platformie była - tak jak obecna - rozłożona na wiele miesięcy, i przeprowadzana etapami. Przewodniczący był wybierany oczywiście przez delegatów, nie w wyborach powszechnych. Ale tamta kampania nie wywlekła na światło dzienne tylu wewnętrznych nieprawidłowości, co tegoroczna.

Tuż po referendum warszawskim wydawało się, że PO i Donald Tusk są w najlepszej od stycznia pozycji do odbicia się. Jednak moment nie został wykorzystany. PiS tkwił przez chwilę w medialnym zawirowaniu wywołanym rozliczeniami kampanii warszawskiej i ośmieszeniem ekspertów smoleńskich, ale jak pokazują sondaże nie wywołało to tąpnięcia na miarę "Dnia trotylu". Premier Tusk zapowiedział w piątek "dłuższy wywód" w sprawie Smoleńska, ale trudno oczekiwać, że w obecnej sytuacji będzie potrafił wiarygodnie i skutecznie zmienić temat i odwrócić debatę.

Koniec procesów wyborczych w PO, zwłaszcza ogromna eskalacja napięcia wewnętrznego po wyborach na Dolnym Śląsku sprawia, że strategia "listopadowej kontrofensywy" stoi pod coraz większym znakiem zapytania.


 

Nawet przed wybuchem sprawy Dolnego Śląska pozycja rządu i premiera, z której miał przeprowadzić nowe otwarcie była bardzo wątła. Najniższe notowania w rankingu zaufania CBOS w historii - tylko 29%. Fatalne są oceny pracy rządu i premiera w TNS Polska - 77% badanych krytykuje rząd, a 73% Donalda Tuska.

"Nowe otwarcie" i "rekonstrukcja rządu" były zapowiadana tak wiele razy, że zadanie stojące przed Donaldem Tuskiem w oczach komentatorów i dziennikarzy i tak było bardzo trudne. Teraz stało się jeszcze trudniejsze. A w oczach opinii publicznej utwierdza się opinia, że PO jest partią władzy. Zegarki, później sprawa z garniturami i wydatkami partii, wymuszona, antymoblizacyjna kampania referendalna (a wcześniej seria porażek lokalnych), teraz szczegóły "wewnętrznej demokracji" - to wszystko prowadzi do sytuacji, w której, jak wynika z najnowszego sondażu Millward Brown, PiS i PO mają już identyczny elektorat negatywny. Podobnie zresztą jak Donald Tusk i Jarosław Kaczyński w badaniach CBOS, gdzie Tuskowi nie ufa 51% ankietowanych a Kaczyńskiemu 48%.

Zadanie stojące przed Donaldem Tuskiem stało się teraz dużo trudniejsze. Na 300polityka pisaliśmy o kryzysach, które miałby "zabić" politycznie premiera, a były tylko pułapkami mądrości zbiorowej. Jednak od czasu sprawy fotoradarów - od stycznia tego roku - Platforma miała niewiele momentów, które można by z całą pewnością uznać za udane. Sukces na unijnym szczycie rozmył się bardzo szybko. Sprawa "Matek I kwartału" - uznawana za sukces rządu - była przecież reakcją na protest społeczny.

Teraz "nowe otwarcie" Platformy będzie musiało być jeszcze bardziej "spektakularne", by przekonać media, że premier Tusk ma rzeczywiście coś nowego do zaprezentowania, że może być jeszcze wiarygodny. W trakcie konwencji w Chorzowie - jeszcze przed wyborami w partii - premier mówił, że Platforma musi być jak "jedna pięść". Nagłówki najważniejszych gazet i portali dziś rano dobrze pokazują, jak daleko od tej deklaracji Tuska jest dziś Platforma. Wybory na przewodniczącego, zamiast wzmocnić pozycję Tuska wykreowały tylko moment Gowinowi. Wybory w partii  - zamiast uporządkować sytuację - tylko ujawniły wewnętrzne procesy w Platformie.

Dlatego może okazać się, że nawet spodziewane ożywienie gospodarcze może nie pomóc Platformie w odzyskaniu morale i w rezultacie przewagi nad PiS.


09:08

Jacek Karnowski: Z tym zdjęciem trochę blefowałem

10:08

Wypowiedzi poranka. Grabarczyk: Mamy do czynienia z rodzajem prowokacji. Graś: Goliat nie pogodził się z przegraną
Cezary Grabarczyk w RMF FM o sytuacji w PO: Wszystko wskazuje na to, że jeden obóz, obóz przegranych, nie potrafi pogodzić się z porażką. (...) Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z rodzajem prowokacji. Przynajmniej od momentu, gdy powstało nagranie, wiadomo było, że zostanie ono użyte. Pytanie teraz, dlaczego zostało użyte po przegranych wyborach. I to jest moim zdaniem dowód na to, że ci, którzy przegrali nie potrafią się z porażką pogodzić. Bo gdyby użyli tego nagrania podczas zjazdu, to być może zmieniliby wynik głosowania. O Schetynie i jego wejściu do rządu: Wydawało mi się, że on potrafi w sposób dojrzały oceniać sytuację. Dziś chyba nie powtórzyłbym tamtej formuły.(...) Dziś musiałby pokazać, że naprawdę zależy mu na Platformie. A po tym, co się dzieje, to nie odnoszę takiego wrażenia. Paweł Graś w TVN24: Na Dolnym Śląsku odbyła się walka Dawida z Goliatem. Goliat nie pogodził się z przegraną i mamy tego konsekwencje. Grzegorz zapowiedział, że spisane będą czyny i rozmowy. Na razie widzimy, że zostały nagrane i wpuszczone w publiczny obieg… Będziemy musieli się tym zająć. Na pewno to nie służy Platformie i strasznie nas to wkurza. O wcześniejszych wyborach: Jeśli sytuacja w Platformie zostanie tak rozhuśtana, że rząd zamiast dalej zajmować się i koncentrować się na Polsce, będzie musiał się zajmować sytuacją wewnątrz partii, to naturalną konsekwencją są wcześniejsze wybory Irena Lipowicz w Salonie politycznym Trójki o dyrektywie transgranicznej: Wydaje się, że minister zdrowia trwa w mylnym przekonaniu, że skoro Polska opóźniła wejście w życie dyrektywy, to zyskała kilka miesięcy. Tymczasem jet inaczej. Dopóki ta dyrektywa nie została w Polsce implementowana, to ona obowiązuje wprost. Błąd ministra zdrowia polegał na tym, że minister myślał, że można to przeczekać, przemilczeć i zyskać kilka miesięcy. Julia Pitera w TOK FM o Dolnym Śląsku: Kładę jednak nacisk na co innego w tej sprawie. Nie jestem w stanie zrozumieć, jak 63-letni facet bierze magnetofon do kieszeni i idzie do biura faceta, który mógłby być jego synem, i prowadzą tego typu rozmowę. To niewiarygodne i mam nadzieję, że władze krajowe wyciągną konsekwencje wobec obydwu panów. Włodzimierz Cimoszewicz w Radiu ZET o Smoleńsku: Przekroczone zostały wszystkie granice, włącznie z granicą absurdu. fot. rmf24.pl

11:45

W sprawie Wiplera kluczowy art. 10 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora
Artykuł 10 ustawy mówi: "Poseł lub senator nie może być zatrzymany lub aresztowany bez zgody Sejmu lub Senatu, z wyjątkiem ujęcia go na gorącym uczynku przestępstwa i jeżeli jego zatrzymanie jest niezbędne do zapewnienia prawidłowego toku postępowania. 2. Zakaz zatrzymania, o którym mowa w ust. 1, obejmuje wszelkie formy pozbawienia lub ograniczenia wolności osobistej posła lub senatora przez organy stosujące przymus. 3. O zatrzymaniu posła lub senatora, o którym mowa w ust. 1, należy niezwłocznie powiadomić Marszałka Sejmu lub Marszałka Senatu. Na żądanie Marszałka Sejmu lub Marszałka Senatu poseł lub senator musi być natychmiast zwolniony. 4. Wniosek o wyrażenie zgody na zatrzymanie lub aresztowanie posła lub senatora składa się za pośrednictwem Prokuratora Generalnego." Jak podało nad ranem RMF FM, poseł Przemysław Wipler został aresztowany (zatrzymany?) przez policję. Kluczowe w tej sprawie są trzy pytania: 1. Czy zgodnie z ustawą o sprawie powiadomiona niezwłocznie została marszałek Sejmu? 2. Wipler twierdzi, że poddał się badaniom krwi i zaprzecza, by spożywał tej nocy alkohol. Wyjaśnienie tego jest kluczowe dla stwierdzenia faktycznego przebiegu zdarzenia. 3. Czy dostępny będzie zapis monitoringu na ulicy Mazowieckiej? Bez odpowiedzi na te trzy pytania niemożliwe będzie zarówno ustalenie stanu faktycznego, jak i tego czy policja nie przekroczyła uprawnień. A to może postawić na porządku dziennym pytanie o odpowiedzialność polityczną za tę sprawę. fot. Jakub Szymczuk, Gość niedzielny- cała galeria zdjęć- link.

18:31

21 kryzysów Platformy w tym roku

Najnowszy kryzys Platformy - tym razem wewnętrzny, wywołany wyborami na Dolnym Śląsku - to tylko kolejny z długiej linii problemów, które spotkały partię rządzącą w tym roku. Oto ich lista - tych większych, i tych mniejszych. Wszystkie miały wpływ na obecną sytuację Platformy i rządu premiera Tuska.

1. Fotoradary. Pierwszy w 2013 duży problem polityczny rządu. Pomysł zebrania 1,5 mld z fotoradarów zjednoczył przeciwko rządowi Tuska dużą część mediów (w tym np. Tomasza Lisa) i opozycję. To była pierwsza w tym roku tak wyraźna "eksplozja" politycznych memów wymierzonych w Tuska, Rostowskiego i Nowaka. Na dodatek w sieci szybko pojawiła się wypowiedź premiera Tuska z 2007 r. o Kaczyńskim i fotoradarach. Pojawiły się nawet porównania do sytuacji z ACTA ze stycznia 2012 roku. Ostatecznie emocje wokół całego zagadnienia wygasły. Jednak utrwaliło się przekonanie - które przez miesiące podkręcały tabloidy - że władza chce ratować sytuację finansową państwa w trakcie kryzysu kosztem zwykłych obywateli.

2. Premie w Sejmie dla marszałków. W drugiej połowie stycznia wybuchła polityczna awantura po tekście "SE", który napisał, że marszałkowie i wicemarszałkowie Sejmu przyznali sobie łącznie 245 tys. złotych premii, w tym 45 tysięcy dla marszałek Kopacz i  po 40 tysięcy dla wicemarszałków. Po kilkudniowej, zmasowanej krytyce prezydium Sejmu oddało premie. Apogeum kryzysu stanowiła próba odwołania wicemarszałek Nowickiej, w przypadku której największym przegranym okazał się być Janusz Palikot.

3. Blokada unijnych środków na drogi. Zablokowanie 3,5 mld złotych na drogi przez Komisję Europejską było pierwszym tak poważnym "unijnym" kryzysem rządu premiera Tuska. I chociaż w marcu KE odblokowała zamrożone środki, to cała sprawa rzuciła cień na unijne kompetencje rządu.

4. Związki partnerskie. Debata w Sejmie o związkach partnerskich i odrzucenie projektu Dunina przez konserwatystów wywołała intensywny atak mediów i liberalnych elit na Platformie. Jarosław Gowin zrobił wtedy pierwszy tak spektakularny krok na drodze do wyjścia Platformy. Późniejsze - jak np. wypowiedź o zarodkach - skończyły się jego dymisja. Ale szkody w lewicowy, miękkim elektoracie PO zostały już wyrządzone. "Nigdy więcej nie zagłosuje na Platformę"- wtedy wybuchła (kolejna) fala tego typu deklaracji.

5. Szczaw Niesiołowskiego. O ile dyskusja nad związkami partnerskimi unaoczniła podziały w Platformie na tle światopoglądowym, to niefortunna wypowiedź posła Niesiołowskiego o szczawiu (na tle raportu o niedożywieniu dzieci) dały inny efekt. Pokazały, że Platformie brakuje empatii w chwili, gdy kraj przeżywa kryzys, a bezrobocie i spowolnienie gospodarcze są bardzo odczuwalne przez zwykłych ludzi. Niesiołowski - chociaż zapewne nie taka była jego intencja - swoją wypowiedzią zbudował wrażenie, że Platforma to arogancja partia władzy, która nie liczy się z problemami obywateli.

6. Memorandum gazowe. Polityczne konsekwencje chaosu wokół memorandum gazowego poniósł minister skarbu Mikołaj Budzanowski. Ale wielodniowe zamieszanie, nagłówki tekstów takie jak "gazowy chaos, gazowa tragifarsa" i tak dalej pokazały słabość rządu Donalda Tuska w sferze polityki zagranicznej i bezpieczeństwa energetycznego. PiS od wielu lat używa jednego podstawowego argumentu wobec PO: "Oni nie umieją rządzić". Zamieszania wokół memorandum ten argument uwiarygodniło.

7. Przedszkola.  Ten rok został ogłoszony "Rokiem Rodziny". Jednak dwukrotnie rząd Donalda Tuska musiał radzić sobie z problemami dotyczącymi przedszkoli. Po raz pierwszy wiosną tego roku, gdy rząd ogłosił dofinansowanie wszystkich dodatkowych godzin w ramach programu "godzina za złotówkę". Jak pisaliśmy, był to problem dotykający rzeczy bardzo bliskich dziesiątkom tysięcy wyborców, tzw. kitchen table issue. Edukacja była kłopotem dla PO w kampanii wyborczej, i miała powrócić w tym roku jeszcze kilka razy.

8. Rybnik. Pierwsza z serii lokalnych sukcesów PiS. Po zmasowanej kampanii, i wystawieniu Bolesława Piechy do wyścigu o okręg 73, PiS wygrywa na Śląsku. Platforma niemal całkowicie zignorowała kampanię lokalną, ale jej efekt był odczuwalny - po raz pierwszy - w skali całego kraju. PiS wygrał swoje pierwsze wybory od lat.

9. Nowak i zegarki. Ujawniona przez "Wprost" sprawa zegarków ministra Nowaka szybko stała się jednym z najpoważniejszych kryzysów politycznych rządu Donalda Tuska w tym roku. Sprawa błyskawicznie stała się wiodącym tematem dla tabloidów i internetowych memów, które podkreślały rozdźwięk między opisywanym stylem życia ministra, a tym jak żyją zwykli Polacy.

10. Matki I kwartału. Rząd wydłużył urlopu macierzyńskie zostały wydłużone do roku, w ramach pro-rodzinnej strategii. Jednak w pierwotnej wersji tylko dla rodziców dzieci urodzonych po 17 marca. Dlatego powstał ruch "Matek I Kwartału", domagających się rozszerzenia tej możliwości dla wszystkich rodziców dzieci urodzonych w 2013 roku. W końcu, po wielomiesięcznej presji, rząd Donalda Tuska zmienił zdanie. Do dziś zresztą premier wskazuje to jako przykład udanego dialogu ze stroną społeczną w istotnych dla kraju sprawach (jak ostatnio w KPRM).

11. Koncert Madonny. Raport NIK o niegospodarności MSiT wywołał kolejną polityczną burzę w tym roku. Wynikało z niego, że Ministerstwo przeznaczyło 5,8 mln złotych na dofinansowaniu koncertu Madonny. Po raz kolejny Stadion Narodowy - jako symbol Euro 2012 - stał się symbolem niekompetencji i niegospodarności.

12. Kłopoty komunikacyjne HGW. Przełom maja i czerwca to nie tylko objęcie przez PiS trwałej przewagi w sondażach, ale początek prawdziwego kryzysu w Warszawie. Niefortunne wypowiedzi, liczne problemy w mieście dały impet akcji referendalnej organizowanej przede wszystkim przez Warszawską Wspólnotę Samorządową i Piotra Guziała. W mediach zaczęły pojawiać się informacje o panice w Platformie i przekonaniu, że miasto może być stracone w referendum.

13. Wydatki partii. "Mecze to realizacja celów statutowych" - tak tłumaczył wydatki Platformy jej skarbnik Łukasz Pawełek, po tym jak wyszło na jaw na co wydają pieniądze partie polityczne. "NA TO IDĄ NASZE PIENIĄDZE: SEKSKLUB, CYGARA, WINO W PARTII TUSKA” - tak brzmiała najbardziej typowa dla całej sprawy jedynka "Faktu".

14. Elbląg. Platforma nie zignorowała kampanii w Elblągu. Ale po odwołaniu prezydenta Nowaczyka w referendum, nawet zaangażowanie premiera Tuska i większości ministrów rządu nie pomogło. PiS wygrał w regionie uznawanym za jeden z bastionów Platformy. Dla polityków tej partii to był sygnał, że PiS może już wygrać wszędzie. Następnym celem miała być Warszawa.

15. Ubój rytualny. Sejmowa dyskusja o zniesieniu zakazu uboju rytualnego postawiła premiera Tuska w trudnej sytuacji. Z jednej strony - interesy gospodarcze. Z drugiej - prawa zwierząt. Po wielotygodniowej kłótni i podziale w klubie,  Platforma utrzymała zakaz, za cenę pogorszenia relacji z koalicjantem.

16. Ustawa śmieciowa. Wejście w życie nowej ustawy śmieciowej nie spowodowało w żadnym polskim mieście powtórki z kryzysu w Neapolu. Ale i tak nowa ustawa - np. w Warszawie - wywołała spore zamieszanie, także polityczne.

17. "Dymisja Rostowskiego". Konieczność nowelizacji budżetu mocno osłabiła polityczną pozycję wicepremiera Rostowskiego. Gdy Tusk awansował go w rządzie, nikt nie spodziewał się, że w kilka miesięcy później będzie musiał późnym wieczorem na TT dementować informacje o jego dymisji, które pojawiły się na serwisie internetowym "Newsweeka". Całe to zamieszanie dodatkowo osłabiło wizerunek rządu.

18. Przedszkola II - zajęcia dodatkowe. Problemy z przedszkolami powróciły jesienią, tym razem w formie dyskusji nad zajęciami dodatkowymi. W samej PO pojawiają się głosy, że sprawa ta była ostatecznym dowodem na to, że w pewnej perspektywie rząd będzie musiała opuścić minister Szumilas.

19. Skrzypczak i dymisja szefa SKW. Sprawa nieoczekiwanej dymisji generała Noska wywołała serię publikacji na temat związków wiceszefa MON z izraelskim biznesmenem i lobbystą z branży zbrojeniowej. Sprawa sprowokowała też serię publikacji o jakości cywilnej kontroli nad służbami oraz dalszymi w nich zmianami personalnymi.

20. Budowa bloku energetycznego w Opolu i konflikt Tuska z Kilianem. Ostentacyjna krytyka zarządu PGE, w efekcie której dwóch członków zarządu PGE straciło funkcje a pozycja prezesa Kiliana jest niepewna, podobnie jak sprawa memorandum gazowego, zwróciła uwagę na brak spójnej polityki energetycznej i rozproszenie politycznej odpowiedzialności za bezpieczeństwo energetyczne. Sprawa co prawda nie zyskała wielkiego zainteresowania mediów i na razie tli się w oddali, ale może zyskać na znaczeniu, gdyby okazało się, że dawny współpracownik premiera będzie musiał opuścić fotel szefa jednej z najważniejszych spółek skarbu państwa.

21. Wybory w PO i Schetyna. Najnowszy kryzys, tym razem wewnętrzny. Wybory w Platformie to wielotygodniowy karnawał negatywnych historii w mediach. Dzięki nim słowa "pompowanie" i "pompka"  trafiły do dyskusji publicznej. Ostatnie wydarzania i gwałtowna eskalacja napięcia w partii na tle wyborów w Dolnym Śląsku tylko pogorszyły sytuację.

Dodatkowo przez cały rok toczyła się dyskusja o Smoleńsku, a przez znaczną jego część - spór o OFE. Do końca 2013 jeszcze dwa miesiące.


20:02

Hipoteza Kolendy-Zaleskiej: wraca temat szefostwa Komisji Europejskiej dla Donalda Tuska. Możliwe scenariusze

W Faktach po Faktach, Katarzyna Kolenda-Zaleska podzieliła się krążącą po Warszawie hipotezą, że wraca temat objęcia przez Donalda Tuska szefostwa Komisji Europejskiej, po majowych wyborach do PE. I w związku z tym, gra toczy się o wyższą stawkę, niż do tej pory rozważano. O "zabezpieczenie" Platformy przed sukcesją Schetyny, gdyby Tusk miał jednak przenieść się do Brukseli.

Idąc tropem spekulacji wypowiedzianej przez Kolendę w FpF TVN24, potencjalnymi kandydatami na następcę Tuska mogliby być: Janusz Lewandowski i Jerzy Buzek. Przy czym Lewandowski, poprzez bliską relację z Tuskiem, gwarantowałby większy "spokój wewnętrzny w PO". Buzek z kolei, zostałby -w zasadzie- w PO koronowany, gdyby miał się zmierzyć ze Schetyną, ale nie gwarantowałby zachowania politycznego status quo dla dzisiejszego zaplecza Tuska.

Na to wszystko nakłada się sprawa OFE, a w zasadzie coraz większe tarapaty, w które Platformę i Tuska wpędził Jacek Rostowski. Odejście JVR wydaje się jeszcze bardziej prawdopodobne, niż było w wakacje, kiedy o tym napisaliśmy jako pierwsi. W ostatnich dniach poważne zastrzeżenia konstytucyjne wobec projektowanych zmian w systemie emerytalnym zgłosiły: Prokuratoria Generalna, NBP oraz KNF, tworząc tym samym bardzo trudną "historię legislacyjną" dla rządowego projektu. Trudną dlatego, że pozostawiającą i tak krytycznemu wobec zmian w OFE prezydentowi Komorowskiemu niewielki wybór co do ostatecznej decyzji o podpisaniu ustawy. Wybór sprowadzałby się w zasadzie do tego czy zdecydować się na prewencyjną, czy następczą kontrolę konstytucyjności ustawy. Czyli do tego czy skierować ją do TK przed podpisaniem (wstrzymując bieg terminów konstytucyjnych) czy po podpisaniu (ułatwiając jednak życie rządowi).

Sprawa walki w władzę w PO, umieszczona w znacznie szerszym, niż dotąd rozważany kontekście, każe rysować dla PO scenariusz drogi jeszcze bardziej wyboistej. Faktyczna dezintegracja Klubu PO, spowodowana nie tylko secesją Gowina, ale i propozycjami szefa KPPO, by zawiesić dwóch posłów z Dolnego Śląska oraz perspektywa coraz trudniejszej ścieżki wprowadzenia zmian w OFE musi polityków PO napawać jeszcze większą trwogą.

fot. TVN24


21:55

Czy Platforma utopi rząd?- czołówka Gazety Wyborczej

Na jedynce jutrzejszej GW Renata Grochal pisze: "Czy rząd straci większość w Sejmie? Przed partią premiera Donalda Tuska kluczowe głosowania dotyczące sześciolatków, OFE i budżetu, a Platforma pogrąża się w chaosie."

Jak dalej pisze Grochal: "Stronnik Schetyny we władzach PO mówi nam, że po sobotniej porażce czekał on na sygnał premiera, że nie zostanie wraz ze swoimi ludźmi „wycięty” przed wyborami europejskimi, samorządowymi i parlamentarnymi w latach 2014-15. Ale żadne propozycje nie padły: – Dlatego schetynowcy uznali, że nie umrą w ciszy. Zdecydowali się uderzyć. (...) stronnicy Tuska coraz częściej ostrzegają, że kryzys w PO grozi wcześniejszymi wyborami."

Na trójce Gazety, Jacek Harłukowicz z GW we Wrocławiu pisze o KGHM- "Dojna krowa polityków": "Kombinat Górniczo-Hutniczy Miedzi. Przed nastaniem PO dorabiali tu m.in. syn Leszka Millera, rodzina Ryszarda Zbrzyznego z SLD, żona rzecznika PiS Adama Hofmana i współpracownicy prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Posad jest tyle, że dla swoich zawsze znajdzie się jakaś praca."

Na dwójce, w komentarzu "Mieć polską miedź", Renata Grochal pisze: "Nikomu w PO, tak jak i w innych partiach, nie zależy na odpolitycznieniu spółek. Bo czym płacić działaczom za pracę w kampanii? Rozwiązaniem mogłaby być prywatyzacja, ale wszystkiego sprywatyzować się nie da – państwo powinno zachować kontrolę nad spółkami strategicznymi, np. infrastrukturalnymi czy związanymi z bezpieczeństwem energetycznym. Padają argumenty, że partyjna legitymacja nie może dyskryminować kompetentnych ludzi, którzy chcą pracować w państwowym biznesie. Zgoda. Tyle że słuchając kolejnych demaskatorskich nagrań, trudno odnieść wrażenie, by ktokolwiek pytał o kompetencje."

W Gazecie na weekend także rozmowa z mężem Teresy Torańskiej o jej ostatniej książce "Dziady smoleńskie Tereski".