Relacja Live

28.10.2013

17:20

Polityczny kalendarz na listopad

Rzut oka na listopadowy kalendarz pokazuje, że będzie to jeden z ciekawszych politycznie miesięcy. Donald Tusk ogłosi - przynajmniej tak zapowiadał - zmiany w swoim gabinecie. Ponadto parlament zdecyduje, czy dojdzie do referendum w sprawie 6-latków.

W najbliższych dniach premier miał przekazać opinii publicznej, jak sam mówił, "argumentowany i dłuższy wywód na temat historii śledztwa smoleńskiego i tego, co ze sprawą zrobił zespół Macierewicza i prezes Kaczyński”. Być może, także z uwagi na niespodziewaną śmierć Tadeusza Mazowieckiego oraz nadchodzące Święto Zmarłych, zrobi to dopiero w listopadzie. To, czy będzie to pełna debata sejmowa, czy może po prostu konferencja prasowa szefa rządu albo zespołu Macieja Laska, to na chwilę obecną wyłącznie spekulacje. W parlamencie na początku 2011 roku odbyła się już - mocno emocjonalna - debata poświęcona tragedii z 10 kwietnia.

W porządku obrad najbliższego posiedzenia Sejmu 6-8 listopada trudno doszukać się spektakularnych projektów. Wiadomo jednak, że posłowie podejmą decyzję w sprawie referendum dotyczącego systemu edukacji. Największe emocje medialne wzbudzają 6-latki. Ale być może ważniejsza jest kwestia powrotu do systemu 8 + 4 czy likwidacji szkół. W każdym razie część posłów PSL-u deklarowało poparcie dla wniosku, dlatego marszałek Kopacz dała koalicji dodatkowe dwa tygodnie. Marek Sawicki w Kawie na ławę wspominał o możliwości zmiany pytań w komisji, co jednak nie jest możliwe. Można zresztą przypuszczać, że ostatecznie koalicja PO-PSL obroni jedną ze sztandarowych reform rządu. Tym bardziej, że Tusk i tak poszedł na ustępstwa.

Kilka dni wcześniej - 4 listopada, Związek Nauczycielstwa Polskiego podejmie decyzję o ewentualnym strajku nauczycieli. Rząd forsuje - trudno przyznać, że radykalną - reformę Karty Nauczyciela. W piątek na konferencji prasowej prezes ZNP mówił, że zmiany nie mają projakościowego charakteru i podyktowane są tylko i wyłącznie względami ekonomicznymi. - Za najbardziej istotne, zagrażające środowisku nauczycielskiemu, ZNP uznaje zmiany, które dotyczą postępowań dyscyplinarnych oraz awansu zawodowego nauczycieli - argumentował Sławomir Broniarz. Projekt zmian w Karcie Nauczyciela jest dopiero na etapie uzgodnień międzyresortowych.

10 listopada - w przeddzień Święta Niepodległości - swoje uroczystości planuje PiS. 11 listopada, jak co roku ma odbyć się Marsz Niepodległości. Od 11 do 22 listopada w Warszawie odbędzie się także Szczyt klimatyczny ONZ COP 19.

Wiele wskazuje jednak na to, że ciekawsza będzie druga część miesiąca. 23 listopada ma odbyć się konwencja krajowa Platformy, na której - jak mówił kilka tygodni temu Paweł Graś - Donald Tusk przedstawi pierwszy element recepty na kolejne cztery lata. Poza tym dojdzie do zmiany statutu. Z politycznego punktu widzenia najważniejszy będzie wybór nowych władz - Polska the Times i Rzeczpospolita zgodnie podają dzisiaj, że Grzegorz Schetyna najpewniej straci funkcję wiceprzewodniczącego PO, co automatycznie wykluczy go z zarządu partii.

Ponadto kilka dni przed zjazdem, jak pisze w tym tygodniu "Wprost", ma odbyć się rekonstrukcja rządu. Zgodnie z zapowiedziami, z rządu miałoby odejść kilkoro ministrów, wśród nich Jacek Rostowski. O ile premier znajdzie dobrego następcę.

W listopadzie będą miały miejsce także kolejne wydarzenia "cykliczne": regionalne konwencje Gowina, wizyty prezesa Kaczyńskiego w mniejszych miejscowościach w kraju, konwencje regionalne SLD i debaty organizowane przez Twój Ruch.


07:16

Tadeusz Mazowiecki nie żyje

Jak podaje TVP Info, nad ranem zmarł w Warszawie pierwszy niekomunistyczny premier Tadeusz Mazowiecki. Miał 86 lat.


09:56

Wypowiedzi poranka. Protasiewicz: Schetyna pozostaje w I lidze polityków PO. Zdrojewski: To była walka Dawida z Goliatem
Jacek Protasiewicz w Kontrwywiadzie RMF o Schetynie: Ja za długo znam Grzegorza Schetynę, żeby uważać, że on w jakikolwiek sposób zaakceptuje czy pogodzi się z tak zwanym końcem. To jest człowiek, który rozumie politykę. Umie politykę uprawiać. I przede wszystkim jest niezwykle konsekwentnie walczącym politykiem. Więc to, że nie jest szefem regionu, w niczym nie zmienia faktu, że pozostaje w pierwszej lidze polityków Platformy Obywatelskiej. O funkcji sekretarza generalnego: Nie, to raczej nie. W tej sytuacji na pewno nie chciałbym brać na siebie dodatkowego obowiązku, bowiem wystarczająco dużo pracy będzie tu, na Dolnym Śląsku, żeby jeszcze obciążać się funkcjami takimi jak sekretarz generalny. To jest duża odpowiedzialność i strasznie dużo czasu by to pochłaniało. Bogdan Zdrojewski w Radiu ZET o wyborach w PO na Dolnym Śląsku: To była walka Dawida z Goliatem. Jacek Protasiewicz występował w innej kategorii, i w innej kategorii występował Grzegorz Schetyna. O co innego także walczyli. Jacek Protasiewicz walczył o to, by znaleźć się w zarządzie partii, znaleźć się na stałe. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że 90% estabilishmentu na Dolnym Śląsku występowało po stronie Grzegorza Schetyny. Był to marszałek, byli to burmistrzowie tak ważnych miast jak Wałbrzych czy Jelenia Góra. O Schetynie: Traci siły, to bez wątpienia. Pierwsza rzecz istotna i ważna. Grzegorz Schetyna to jest PO bez wątpienia. To jest osoba, która Platformę tworzyła. Jest ważną postacią, rozpoznawalną. To nie jest Jarosław Gowin. To jest osoba, która w Platformie nie  jest przypadkowo i nie jest na krótki czas. On może mieć mniejszą siłę, ale znaczenie według mojej oceny cały czas będzie posiadać. I to znaczenie duże. Mariusz Błaszczak o Schetynie w Sygnałach Dnia PR1: Grzegorz Schetyna mógł stanowić jakąś alternatywę dla Donalda Tuska, a dziś tej alternatywy nie widać. (...) No ale dziś widać wyraźnie, że tą alternatywą z całą pewnością nie będzie, a same wybory wewnętrzne w Platformie w innych województwach, np. w województwie lubuskim, pokazują oskarżenia o korupcję, w kilku województwach o pompowanie kół. Tak że co się dzieje w tej partii, partii rządzącej, która ma wpływ na sytuację w naszym kraju? No, rzeczywiście bardzo dziwne rzeczy. Oni zajmują się sobą, nie państwem polskim, nie rozwiązywaniem problemów, przed którymi stoją obywatele naszego kraju, tylko zajmują się sami sobą. O Mazowieckim: Ja w ocenie sytuacji, którą stworzył Tadeusz Mazowiecki, różnię się, moje poglądy są inne, uważam, że wiele błędów popełniono, no ale niewątpliwie Tadeusz Mazowiecki był postacią, która wybijała się i przejdzie do historii, tak jak to zostało przed chwilą powiedziane, pierwszy premier rządu niekomunistycznego. Radosław Sikorski w TOK FM: Mazowiecki jest jednym z ojców naszej wolności, niepodległości. Mówię to, mimo że się z nim wtedy nie zgadzałem. Uważałem, że można było szybciej, że kilka ważnych spraw zostało zaniedbanych, chociażby reprywatyzacja. Nie dano narodowi momentu katharsis, tańców na ulicach, radości z upadku komunizmu. Cena psychologiczna za negocjowane wyjście z komunizmu była spora i do dziś ją płacimy. Mimo wszystko dziś wiemy, że polski model transformacji w sensie skuteczności jest dzisiaj podziwiany na świecie. Jacek Sasin w Polityce przy kawie TVP1: Metodologia najnowszego sondażu, gdzie PiS traci, jest niewiarygodna. Trzeba obserwować trendy, a nie pojedyncze sondaże. Od dawna PiS zyskuje. O Schetynie: Wspólny wróg - Donald Tusk - scementuje Schetynę z Gowinem.

13:40

Jak w Słupsku komentowane jest nieudane referendum

Nie udało się odwołać prezydenta Słupska. Po kampanii referendalnej, w której Macieja Kobylińskiego bronili tylko politycy Sojuszu Lewicy Demokratycznej zabrakło wczoraj 1974 głosów, by referendum było ważne. W kampanię bardzo mocno zaangażowani byli lokalni politycy Platformy Obywatelskiej, o czym pisaliśmy w piątek. Jak obie strony komentują wynik referendum?

Szef Platformy w Słupsku Maciej Dadel stwierdził: Może za mało rozmawialiśmy i tłumaczyliśmy dlaczego Maciej Kobyliński powinien odejść. Szanujemy demokratyczny wynik głosowania, choć oczekiwaliśmy innego rozstrzygnięcia. 

Jak stwierdził Zbigniew Konwiński, poseł PO ze Słupska: Wszystko wskazuje na to, że w tym referendum będzie więcej głosów przeciwko prezydentowi. Mam również nadzieję, że prezydent Kobyliński wyciągnie z tego referendum wnioski i przez ostatni rok kadencji będzie bardziej słuchał ludzi i będzie prezydentem bardziej obywatelskim. Mówię, mam nadzieję, ale nie bardzo wierzę, że tak się stanie. 

Były radny miasta Grzegorz Leśniak: Nie pokazano kto miałby zastąpić prezydenta. To być może skłoniłoby część mieszkańców do udziału w głosowaniu. 

Szef gabinetu prezydenta Słupska stwierdził natomiast: Referendum było niepotrzebne, ale potwierdziło, że mieszkańcy dobrze oceniają pracę prezydenta. Taki wynik referendum nas cieszy i liczymy na to, że może ostudzi niektóre zapalone głowy, które snuły już jakieś wizje politycznego przejęcia władzy. Poczekajmy do normalnych wyborów, pan prezydent deklarował, że nie będzie brał w nich udziału. 

Na TT wynik skomentował też Leszek Miller:




W referendum wzięło udział 13 733 mieszkańców, liczba głosów ważnych wyniosła 13 609. W listopadzie 2012 roku - w referendum zorganizowanym z inicjatywy obywateli (tegoroczne było rozpisane po uchwale Rady Miasta) frekwencja była niewiele niższa - zagłosowało wtedy 12 596 mieszkańców miasta. Jednak wtedy za odwołaniem prezydenta było 11 308 osób, wczoraj - 13150.

Platformie i jej sojusznikom udało się zmobilizować większa niż rok temu grupę przeciwników prezydenta, chociaż referendum było nieudane. Kobyliński już jednak dużo wcześniej zapowiadał, że obecna kadencja jest jego ostatnią. Jeśli tak się stanie, że miasto może okazać się miejscem jednego z ciekawszych samorządowych pojedynków w 2014 roku.

Wczoraj nieskuteczne okazały się także referenda w Wadowicach i Włocławku.

Czytaj też: Jak Platforma przekonuje do udziału w referendum w Słupsku


18:46

TYGODNIKI:

Partia jednogłowa- Paradowska o PO, Wyznawcy polityki naiwnej torują drogę PiS- Janicki/ Władyka, Reszka: Biernacki nie rzuca słow na wiatr
TYGODNIK POLITYKA -- PARTIA JEDNOGŁOWA- pisze Janina Paradowska o PO po zjazdach regionalnych: "Premier, po wygraniu bezpośrednich wyborów na przewodniczącego Platformy, najwyraźniej postanowił mieć partię jednogłową. (...) Pozostaje pytanie, dlaczego Tusk chciał porażki Schetyny? Czy tylko dlatego, że przygotowując się do lat wyborczych, chciał mieć partię zjednoczoną pod swoim niekwestionowanym przecież przywództwem? Czy też podzieliła ich taktyka, a może nawet strategia postępowania w najbliższych latach, bo o różnicach programowych mówić trudno. Próbowano wprawdzie stworzyć wrażenie, że schetynowcy chcą szybszych i bardziej zdecydowanych reform, że nuży ich opieszałość rządu i zamykanie się premiera w kręgu kilku najbliższych doradców, ale dowodów na to właściwie brakuje. Podobnie jak brakuje przesłanek na to, że Schetyna mógłby szybko sięgnąć po przywództwo." -- BŁĘDEM SCHETYNY BYŁO NIEZAAKCEPTOWANIE KANDYDATURY ZDROJEWSKIEGO- pisze dalej Paradowska: "Czy Tusk wyśle Schetynę do europarlamentu, czy jednak obdarzy jakimś stanowiskiem, na co się na razie nie zanosi? Można powiedzieć, że na Dolnym Śląsku mieliśmy nadmiar dobrych kandydatów na szefa, bo byli Schetyna, Protasiewicz czy kompromisowy Zdrojewski (być może błędem Schetyny było nieprzyjęcie propozycji oddania władzy Zdrojewskiemu jako kandydatowi kompromisu). Wszyscy są politykami pełnowymiarowymi, rozpoznawanymi przez opinię publiczną. W innych regionach jest gorzej, a nawet całkiem źle." -- BARONOWIE PO. A KTO ICH ZNA?- pisze dalej Janina Paradowska: "W ostatniej chwili w Krakowie wycofał się Ireneusz Raś, który miał ambicje rządzenia miastem, a nie był nawet w stanie wygrać we własnym regionie. Gdzie w innych regionach są te silne, rozpoznawalne osobowości? Może Sławomir Nowak w pomorskim, Rafał Grupiński w Poznaniu, Hanna Gronkiewicz-Waltz w Warszawie, Andrzej Halicki rozpoznawalny dzięki mediom i walce o prawa zwierząt. Mówimy „baronowie Platformy”, ale kto ich zna? Nawet we własnych regionach są często nierozpoznawalni i w przeszłości niósł ich do władzy mocny partyjny szyld PO. Dziś ten szyld jest znacznie słabszy, a szeregi partyjne trwonią siły na wojny frakcyjne, choćby takie, jakich byliśmy świadkami w trakcie wewnętrznej kampanii wyborczej." -- WOJCIECH SZACKI O INSTYTUCJI REFERENDUM: "ustawa o referendum jest nieprecyzyjna i nieczęsto używana, bo i referenda są w Polsce rzadkie. W ciągu ostatnich 10 lat było jedno, decydujące o wstąpieniu do Unii Europejskiej. Sprawa była jasna dla wszystkich, zwolenników i przeciwników. Teraz trzeba byłoby rozstrzygać o „pełnym kursie historii i innych przedmiotów”, cokolwiek to znaczy, i co po przegłosowaniu referendum mieliby z takim społecznym werdyktem zrobić posłowie?" -- UNIA POLITYKI NIEREALNEJ- WYZNAWCY POLITYKI NAIWNEJ- piszą Mariusz Janicki i Wiesław Władyka: "Przeciwieństwem realnej polityki jest polityka naiwna. Ten nurt jest wyjątkowo silny wśród wyborców Platformy. Co znowu pokazało referendum w Warszawie. To dla Tuska zły znak. (...) Nie dam się zaszantażować. To bardzo popularne od kilku lat wezwanie, już właściwie kanon polityki naiwnej. Ma ono impregnować wyborcę na wojnę polsko-polską, uwolnić go od nakazu głosowania na PO przeciwko PiS (jakoś w drugą stronę to nie działa). Istnieje też wariant: „nie mam na kogo głosować”, „zostaję w domu”. Chodzi o moralne uprawomocnienie aktu ukarania partii Tuska jako tej, która „się nie sprawdziła”. (...) W istniejącym systemie, czy się tego chce, czy nie każda decyzja i polityczne zachowanie dokłada się albo do PO, albo do PiS. Ta walka formacyjna toczy się na piętrze kulturowym i daleko wykracza poza konfrontację władza-opozycja. Katolicka prawica doskonale zdaje sobie z tego sprawę, a druga strona o tym często zapomina. Jarosław Kaczyński wyraża się bardzo jasno, jak ostatnio w „Gazecie Polskiej”: „chodzi o to, żeby zrozumiano, że tym razem to już naprawdę gra o wszystko”. -- KONKLUZJA TEKSTU WŁADYKI I JANICKIEGO: Wszystkie te zasady i przypowieści polityki naiwnej nabierają szczególnego znaczenia przed zbliżającym się maratonem wyborczym 2014–15 r. Obóz kierowany przez Jarosława Kaczyńskiego jest wspierany przez zdyscyplinowany elektorat, a druga strona przez cały czas musi walczyć o poparcie wyborcy jakże często chimerycznego, niezdecydowanego. Często poddającego się właśnie regułom polityki naiwnej i uciekającego od polityki prawdziwej." AUTORZY TYGODNIKA POLITYKA O PREMIERZE TADEUSZU MAZOWIECKIM: -- JERZY BACZYŃSKI: "Byłoby dobrze, gdyby przed kancelarią premiera, może w ogrodzie, na który wychodzą okna gabinetu premiera, stanęło choćby skromne popiersie Tadeusza Mazowieckiego. Chciałbym żeby spiżowa, w każdym rozumieniu tego słowa jego postać, przypominała kolejnym premierom Niepodległej Rzeczpospolitej, od kogo się wywodzą." http://www.polityka.pl/kraj/opinie/1559895,1,niepokoj-sumienia-politykow.read -- JAGIENKA WILCZAK: "Kiedy odchodzą tacy ludzie jak Tadeusz Mazowiecki świat staje się mniejszy, a my ubożsi." http://www.polityka.pl/kraj/1559875,1,sila-spokoju-okraglego-stolu.read -- KRZYSZTOF BURNETKO- SIEDEM SCEN Z ŻYCIA TADEUSZA MAZOWIECKIEGO: "Sprzed ledwie dziesięciu dni. Dzwonię do Pana Premiera z zaproszeniem do Łopusznej na tradycyjne „Wypominki Tischnerowskie” poświęcone tym razem zmarłemu wiosną Krzysztofowi Kozłowskiemu, ministrowi spraw wewnętrznych w jego rządzie i bliskiemu przyjacielowi. Premier z trudem oddycha. Mówi wprost: nie dam już rady." http://www.polityka.pl/kraj/opinie/1559867,1,siedem-scen-z-zycia-tadeusza-mazowieckiego.read -- ADAM SZOSTKIEWICZ: "Mazowiecki miał temperament raczej socjaldemokratyczny niż chadecki. Z błędów swej politycznej młodości, także w stosunku do Kościoła, wielokrotnie się wytłumaczył, uczciwe i przekonująco. Na pewno był szczerym demokratą. Nie tylko w sensie ideowym. Miałem okazję przyglądać się mu jako szefowi rządu, ale prywatnie, kiedy byłem rzecznikiem prasowym jego Komitetu Wyborczego podczas kampanii prezydenckiej." http://www.polityka.pl/kraj/opinie/1559865,1,polityk-z-zawodu-polityk-z-powolania.read -- JACEK ŻAKOWSKI: "Po śmierci Jacka Kuronia i Bronisława Geremka, Mazowiecki był ostatnim żyjącym filarem. Nie tylko w sensie historycznym, moralnym, czy sentymentalnym. "Siła spokoju" - jak go nazywano - miała moc oddziaływania bez względu na formalne umocowanie. Jego wpływ na prezydenturę Bronisława Komorowskiego jest nie do przecenienia. Jako doradca o specjalnym statusie nie był szarą eminencją. Ale był kompasem, na który prezydent często zerkał. Podobnie jak wiele osób od ponad pół wieku. Bo Mazowiecki miał niezwykły polityczny instynkt, który od połowy lat pięćdziesiątych XX w. bezbłędnie ustawiał go w najważniejszych miejscach w najważniejszych chwilach." http://www.polityka.pl/kraj/opinie/1559863,1,mazowiecki-kuron-geremek---filary-iii-rp.read TYGODNIK POWSZECHNY -- PAWEŁ RESZKA O MINISTRZE BIERNACKIM I USTAWIE O GROŹNYCH PRZESTĘPCACH: "Minister wybrał i na dodatek postawił na szali swoją funkcję. Zapowiada, że jeśli jego pomysł zostanie zakwestionowany przez Trybunał Konstytucyjny, poda się do dymisji. Znam Biernackiego od czasów, gdy był likwidatorem majątku PZPR – jednym z nielicznych, który podchodził do swojego zadania poważnie. Jestem pewny, że słowo „dymisja” nie jest polityczną grą. Akurat on słów na wiatr nie rzuca. Tylko czy w słusznej sprawie?" PAWEŁ RESZKA O MIECZYSŁAWIE BULLU I SPRAWIE SKRZYPCZAKA: "W całej historii Mieczysława Bulla i jego spółki dziwią dwie sprawy. Jeśli podejrzenia wobec Bulla są uzasadnione, to jak wytłumaczyć, że od 22 lat działa na polskim rynku, pośredniczy w dużych kontraktach, a jego spółka dostaje koncesję na handel bronią? Dlaczego pozwolono na działanie „mechanizmu inwestycyjnego”, w którym brali udział ważni urzędnicy? Nikt tego nie dostrzegał, czy przymykano na to oko? Jak to możliwe, że Służba Kontrwywiadu Wojskowego w 2011 r. „wpada” na trop Bulla i jego spółki, skoro ta spółka od początku jest doskonale znana cywilnym służbom specjalnym? Nie wie lewica, co czyni prawica?" -- DALEJ RESZKA O BULLU: "Były oficer wywiadu: – Jeśli firma negocjuje duże kontrakty zbrojeniowe, jeśli pośredniczy w dostarczaniu sprzętu do podsłuchiwania lub zabezpieczającego przed podsłuchiwaniem do jednostek administracji centralnej, jeśli jest naszpikowana emerytowanymi oficerami wywiadu, jeśli dostaje koncesję na obrót specjalny, to znaczy, że jest pod stałą kontrolą służb. Albo współpracuje ze służbami, albo jest dla nich przezroczysta. Jestem zdziwiony, że Służba Kontrwywiadu Wojskowego nagle przejrzała na oczy: „O! W Polsce działa Mietek Bull, ma układy wśród wyższych rangą wojskowych, lobbuje”. To przecież śmieszne. Z naszych informacji wynika, że SKW zaczęła się interesować Mieczysławem Bullem na początku 2011 r. Ustalono, że ma sieć rozbudowanych kontaktów wśród wyższych rangą wojskowych. Zaprzyjaźnia się z nimi, oferuje pomoc, zaprasza na uroczystości i sam się na nich chętnie pojawia. Bulla zaczęto obserwować i podsłuchiwać." AUTORZY TYGODNIKA POWSZECHNEGO O PREMIERZE TADEUSZU MAZOWIECKIM: -- ks. Adam Boniecki: mam do siebie żal, że nie notowałem rozmów z Mazowieckim http://tygodnik.onet.pl/kraj/ks-boniecki-mam-do-siebie-zal-ze-nie-notowalem-rozmow-z-mazowieckim/c2df5 -- ANDRZEJ BRZEZIECKI: Bóg testował go niczym biblijnego Hioba http://tygodnik.onet.pl/kraj/bog-testowal-go-niczym-biblijnego-hioba/ktdg9