Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
22.10.2013
20:55
TYGODNIKI:
Tusk po referendum nie musi dymisjonować JVR, kampania kosztowała PiS milion złotych, Kaczyński: PO to postkomuna
TYGODNIK POLITYKA
-- PARADOWSKA O MACIEREWICZU - STAJE SIĘ KŁOPOTEM DLA PIS: „Dla PiS Macierewicz od pewnego czasu jest bowiem nie tylko nadzieją na emocjonalne wiązanie elektoratu, ale też coraz większym kłopotem. Na spotkania w terenie przyciąga tłumy wyznawców, czasem większe niż sam prezes, któremu publiczność jednak trzeba trochę organizować. Zbudował ten smoleński filar PiS, ale z upływem lat przesłonił on samego patrona partii, czyli prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Więcej i częściej przecież dyskutuje się o brzozie i skrzydle niż o dorobku ideowym i przesłaniu dla partii oraz przyszłych pokoleń nieżyjącego prezydenta”.
-- PARADOWSKA O KACZYŃSKIM: „Może się zdarzyć, że jeszcze trochę, a prezes Kaczyński będzie miał swoją zwartą drużynę kolegów z dawnego PC, ale o liczbie i mobilizacji wyborców w coraz większym stopniu będzie decydował Antoni Macierewicz”.
-- DALEJ PARADOWSKA: „Tak zwykle jest, że po przegranych bataliach na wierzch wypływa to, co wrzało pod powierzchnią. Warszawskiego referendum nie da się przedstawić jako sukcesu PiS. W partii puszczają więc nerwy, bo przecież po Warszawie miała być cała Polska. Stolica miała być testem, na ile PiS udało się wejść do dużych miast, a nie tylko wygrywać na prowincji. Przyszła jednak przykra porażka. „Nasz Dziennik”, związany z koncernem ojca Rydzyka, kampanijne zachowania samego Jarosława określił jako „pretensjonalną nadobecność”.
-- PARADOWSKA O TYM, DLACZEGO MACIEREWICZ JEST NIEZBĘDNY: „W ostatnich miesiącach PiS zachowywało się jak pewny zwycięzca przyszłych wyborów. Może zresztą nim ostatecznie będzie. Niespodziewanie jednak pojawił się kryzys. W dodatku najboleśniej widać go właśnie w strategii posmoleńskiej, której całkowicie odrzucić się nie da, wiąże bowiem emocjonalnie znaczną grupę wyborców, dla której inne argumenty, w tym programy gospodarcze, nie mają znaczenia. Ta grupa żyje zamachem na prezydencką parę i przekonaniem, że ta para nie mogła zginąć w zwyczajnej katastrofie. Musiała zginąć w warunkach i okolicznościach nadzwyczajnych, do których dołożyli się Tusk z Putinem czy – mówiąc ogólniej – Ruscy. Bez Antoniego Macierewicza tej wersji emocjonalnie podtrzymywać się nie da”.
-- KONKLUZJA TEKSTU: „PiS nie traci na razie żelaznego elektoratu, bo ten Macierewiczowi wierzy. Ale przez zamachową tragifarsę ma coraz mniejsze szanse na pozyskanie nowych, nie tak zdeterminowanych wyborców. A warszawskie referendum pokazało, że ci „twardzi” do zwycięstwa nie wystarczą. To temat do smętnych przemyśleń dla Jarosława Kaczyńskiego”.
-- ŻAKOWSKI O TUSKU: „Donald Tusk jest mocniejszy niż przed referendum. Znów jest królem Platformy. Bo wciąż przynosi kolegom zwycięstwa, posady, kariery i skutecznie chroni elektorat PO przed PiS. Wraca duch drużyny. Po spóźnionym rozstaniu z Gowinem i obronieniu Warszawy nikt w PO nie będzie się już otwarcie stawiał liderowi. Gdyby pani prezydent przegrała, Tusk mógłby np. uznać, że musi wyrzucić ministra finansów, by odciążyć łódź nabierającą wodę i odzyskać lojalność niechętnych Rostowskiemu popularnych kolegów. Jak choćby Jerzy Buzek, który poczuł się dotknięty krytykowaniem przez Rostowskiego reformy emerytalnej uchwalonej, gdy był szefem rządu. Dymisja Rostowskiego byłaby jednak przyznaniem się premiera do błędu. Osłabiony Tusk mógł być do niej zmuszony. Dziś takiej konieczności nie ma”.
-- ŻAKOWSKI O STRATEGII TUSKA: „Oddając Rostowskiego, premier ryzykowałby jednak więcej niż zarzut, że sześć lat trzymał złego ministra finansów i niepotrzebnie wdał się w awanturę o OFE. Na pierwszej linii strzału znalazłby się wówczas jego najbliższy doradca Jan Krzysztof Bielecki, który jako promotor polityki przemysłowej i aktywnej roli państwa w gospodarce też jest w ostrym sporze z Balcerowiczem. Dla Tuska utrata obu tych postaci nie byłaby rekonstrukcją ani kompromisem. Byłaby jawną kapitulacją lub wręcz abdykacją przed rozzłoszczonym owczarkiem. Po referendum nie ma ku temu powodu”.
-- ŻAKOWSKI O PRIORYTETACH RZĄDU: „Gdyby to zależało ode mnie, pierwszym priorytetem uczyniłbym demografię, czyli odbudowanie zbliżonego do zera przyrostu naturalnego i dostosowanie kraju do funkcjonowania w warunkach starzenia się społeczeństwa. Wymaga to nowej polityki rodzinnej, zdrowotnej, edukacyjnej, emerytalnej, miejskiej, socjalnej, ale też zmiany roli społecznej kobiet i osób starszych”.
TYGODNIK POWSZECHNY
-- PAWEŁ RESZKA O PIS: „Przegrane referendum i skandal w zespole Macierewicza – ostatnie dwa tygodnie były dla PiS-u jak wybuch bomby burzącej. Jeden z jego posłów skomentował to westchnieniem: „Rany, było tak blisko i znów sufit zwalił nam się na głowę”.
-- KACZYŃSKI BYŁ SPOKOJNY O WYNIK: „Jarosław Kaczyński w referendalną niedzielę koło południa tryskał optymizmem. Polityk PiS: – W wąskim gronie mówił, że jest spokojny o wynik. On ma niesamowity słuch polityczny, a jednak tym razem się pomylił. Około 13.00– 14.00 zaczęły przychodzić pierwsze sondaże, wynikało z nich, że się nam nie udało”.
-- DALEJ RESZKA: „Z naszych informacji wynika, że referendalna impreza w Warszawie kosztowała partię okrągły milion złotych. Klęska jest więc tym trudniejsza do przełknięcia. Jak do niej doszło? Niechętni Hofmanowi politycy uważają, że przespał moment do aktywnego włączenia się do kampanii. Zupełnie nie zauważył, że Gronkiewicz- Waltz zaczyna skuteczną wojnę obronną. Poseł PiS: – W dodatku Adam kompletnie nie wyczuwa Warszawy. To jest miasto antypisowskie. Ludzie nie lubią HGW, ale jeszcze bardziej nie lubią nas. Epatowanie prezesem i Piotrem Glińskim, używanie symbolu „W”, to klasyczny strzał w stopę”.
-- RESZKA O HOFMANIE: „Przeciwnicy Hofmana dodają jednak, że tak naprawdę w tej kampanii rzecznik partii walczył bardziej o siebie, a nie o Warszawę. – Kiedy ukazała się informacja w tygodniku „Wprost” na temat obyczajowych wyskoków rzecznika na Podkarpaciu, Adam był przekonany, że to jego koniec w partii. Przerażony, w środku nocy pojechał na Żoliborz do domu prezesa. Tłumaczył się ze swojego zachowania, miał podobno łzy w oczach – mówi polityk PiS”.
-- POLITYK PIS O OSTATNICH DWÓCH TYGODNIACH: „Wiem, że to głupie, ale myśmy po kątach spekulowali, kto zajmie jakie stanowisko w „naszym” rządzie. Jasne, że do wyborów jeszcze kawał czasu, ale takie rozmowy świadczyły o entuzjazmie w partii, o tym, że nareszcie uwierzyliśmy w zwycięstwo. Doszliśmy do wniosku, że szklany sufit – czyli głosy naszego twardego elektoratu – da się uchylić, że możemy pójść szerzej. Teraz przyszedł zimny prysznic”.
-- POLITYK PIS O TEKŚCIE W ND: „Prezes kazał ustalić, czy tekst był tylko wybrykiem dziennikarza, czy też wiedział o nim o. Tadeusz Rydzyk. Odpowiedź brzmiała, że ojciec dyrektor wiedział o tej publikacji”.
-- ANTONI DUDEK O TYM, KIEDY SMOLEŃSK PRZESTANIE DZIELIĆ: „Gdy skończy się dominacja PO i PiS. Poza tym układem – i po lewej, i po prawej stronie – pojawiają się różne stanowiska w tej sprawie. Z przewagą poglądu, którego zwolennikiem i ja jestem: że była to raczej katastrofa, i że rząd Tuska popełnił błędy. Dla mnie kolejnym ważnym etapem badania tej katastrofy będzie zmiana rządu. Niekoniecznie na rząd PiS-owski, nawet na gabinet, w którym nadal będzie Platforma, ale już nie z pozycją hegemona. Jestem ciekaw, czy jeśli powstanie rząd PO z jakimś silniejszym niż dziś koalicjantem – np. z SLD – nie okaże się nagle, że pojawią się „nowe informacje”. Zwracam uwagę na wypowiedź Włodzimierza Cimoszewicza. Wiosną tego roku były premier powiedział to, co i ja teraz mówię: że rząd popełnił w sprawie katastrofy błędy” - mówi w wywiadzie.
GAZETA POLSKA
-- KACZYŃSKI: PODZIAŁ POSTKOMUNISTYCZNY ZUPEŁNIE SIĘ ODTWORZYŁ. Jak mówi w wywiadzie: „W moim przekonaniu, odkąd PO przejęła władzę, podział postkomunistyczny zupełnie się odtworzył. Nie w tym sensie, że już wtedy Platforma zawarła sojusz z SLD, ale funkcjonalnie weszła w miejsce osłabionego SLD. Zrobiła to, broniąc zdecydowanie interesów establishmentu ukształtowanego w ciągu mniej więcej ostatnich trzydziestu lat. Jego dziełem w wielkiej mierze jest transformacja. (…)Jeśli możemy mówić, że jest taki fenomen jak system postkomunistyczny, który niektórzy nazywają postkolonialnym, bo on ma wiele, zwłaszcza w sferze kulturowej, cech postkolonializmu, to niewątpliwie PO jest główną, w sensie funkcjonalnym, formacją postkomunistyczną”.
-- KACZYŃSKI O REFERENDUM: „Struktura wykształcenia wyborców pokazuje, że faktycznie do referendum nie poszła część naszego elektoratu. Wyborcy PiS stanowią klasyczny elektorat przekrojowy – mamy mniej więcej takie samo procentowe poparcie we wszystkich grupach według poziomu wykształcenia. Tymczasem do referendum poszli niemal wyłącznie ludzie z wykształceniem wyższym i średnim lub pomaturalnym. Z wykształceniem niepełnym i zawodowym było tylko kilka procent. To znaczy, że do tych słabiej wykształconych wyborców nie dotarliśmy. Gdyby oni poszli, dziś Hanna Gronkiewicz- Waltz nie rządziłaby Warszawą”.
-- KACZYŃSKI O GOWINIE: „Żeby utworzyć formację, która ma mieć jakieś znaczenie, musi być grupa zainteresowana jej powstaniem, posiadająca przy tym autentyczne poparcie społeczne. Same ambicje jakiejś grupy, nawet dysponującej pokaźnymi siłami sponsorskimi, które rzeczywiście tym wypadku można sobie wyobrazić, nie wystarczą. Ambicje Gowina - ale co poza tym?”
-- KACZYŃSKI O KONFLIKCIE KOMOROWSKI-TUSK: „Nie wierzcie w to. Rozgrywka między Komorowskim a Tuskiem byłaby poważna tylko pod jednym warunkiem – jeśli Donald Tusk zacznie poważnie brać pod uwagę, że mógłby zostać prezydentem. Wtedy rzeczywiście pojawiłby się przedmiot sporu".
09:31
09:35
Rada Ministrów, zapewne z uwagi na powrót rządowej delegacji z Afryki, zbiera się o 12.00, godzinę później niż zwykle. Ministrowie i tak nie napracują się zanadto - na posiedzeniu tylko trzy projekty. Ponadto w tym tygodniu, choć niekoniecznie dzisiaj, konferencję na temat polityki rodzinnej planuje kancelaria premiera. Jak pisała weekendowa "Gazeta Wyborcza", PSL domaga się od Platformy emerytur dla matek i obniżenia podatków dla rodzin wielodzietnych oraz pieniędzy na lokalne drogi.
Nowelizacja ustawy o składkach na ubezpieczenie zdrowotne rolników za lata 2012 i 2013 przedłuża obowiązujące zasady odprowadzenia składek na 2014 rok. W tej chwili obowiązuje rozwiązanie tymczasowe - rolnicy mający gospodarstwa o powierzchni powyżej 6 ha za każdą osobę w rodzinie płacą składkę wynoszącą 1 zł za hektar. Rolnikom posiadającym gospodarstwo do 6 hektarów składkę opłaca państwo. W praktyce więc nowelizacja wydłuża prowizorkę. Zmiana funkcjonowania tego systemu byłaby decyzją stricte polityczną, na co w tym układzie politycznym, zwłaszcza przed wyborami, nie ma większych szans.
W październiku 2010 roku Trybunał Konstytucyjny uznał, że finansowanie z budżetu państwa składek zdrowotnych rolników, bez względu na ich status materialny, jest niezgodne z konstytucją. "Rzeczpospolita" już ponad rok temu pisała, że od 2014 roku rolnicy mieli płacić składki zdrowotne zależne od dochodu, ale rząd zmienił plany.
Według danych ministerstwa rolnictwa, podawanych w sierpniu przez PAP, pod koniec 2012 roku 552,9 tys. rolników opłacało składki samodzielnie, a za ponad 870,3 tys. rolników składki opłacał budżet. Składki płacone przez rolników szacowane są na 134,4 mln zł rocznie, a budżet dopłaca do tego 1 mld 728 mln zł rocznie.
Rząd przyjmie ponadto wniosek do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o przedłużenie okresu użycia Polskiego Kontyngentu Wojskowego w operacji wojskowej Unii Europejskiej w Bośni i Hercegowinie oraz w Republice Kosowo i Byłej Jugosłowiańskiej Republice Macedonii oraz nowelizację rozporządzenia w sprawie suwalskiej specjalnej strefy ekonomicznej.
Fot. Maciej Śmiarowski/KPRM
19:44
Głosowanie nad wnioskiem o przeprowadzenie referendum ws. 6-latków mogło być najbardziej spektakularnym politycznym punktem tego tygodniowego posiedzenia Sejmu. Marszałek Kopacz, z uwagi na możliwość porażki, przeniosła jednak debatę na czwartek, co w praktyce oznacza, że głosowanie odbędzie się dopiero na następnym posiedzeniu Sejmu, za dwa tygodnie.
Koalicja PO-PSL, wspomagana głosami byłych posłów Ruchu Palikota, dysponuje bowiem niewielką większością, która przy kontrowersyjnych głosowaniach może okazać się mniejszością. Temat wywołała w poniedziałek Aleksandra Pezda w Gazecie Wyborczej. Kilku posłów PSL - nie tylko Eugeniusz Kłopotek - deklarowało poparcie dla wniosku Ratujmaluchy.pl. Małgorzata Kidawa-Błońska w poniedziałek w TOK FM przyznała, że w koalicyjnej partii trwają w tej sprawie rozmowy.
W środę warto zwrócić uwagę na złożony przez PiS projekt zmiany Konstytucji, zakładający m.in. obligatoryjność referendum po zebraniu minimum miliona podpisów. Można zresztą wyobrazić sobie, że zwolennicy in vitro bądź liberalizacji ustawy aborcyjnej zbiorą milion podpisów, a Polacy zagłosują na tak. Trudno przypuszczać, że o to chodzi PiS-owi. Naturalnie może dojść do odwrotnej sytuacji - działacze pro-life zbiorą podpisy i zaostrzą ustawę aborcyjną. To jednak wyłącznie teoria. Do zmiany ustawy zasadniczej potrzeba bowiem 2/3 głosów, na co w tym, i pewnie następnym Sejmie nie ma najmniejszych szans.
W czwartek zaczyna się szczyt Rady Europejskiej w Brukseli, więc ważniejsze głosowania nietypowo odbędą się w środę wieczorem – od 20 do 22. W czwartek ewentualnie dojść do kilku głosowań.
Marszałek Kopacz wszystkie kontrowersyjne projekty zaplanowała na czwartek, już po głosowaniach - nie zostaną więc odrzucone w tym tygodniu. W czwartek od 13.00 odbędą się pierwsze czytania nowelizacji ustawy o partiach politycznych, dotyczące sposobu finansowania. Wiele wskazuje na to, że prędzej czy później wszystkie projekty zostaną odrzucone. Teoretycznie największe szanse ma propozycja Platformy, całkowicie likwidująca państwową subwencję. Tylko, że Ziobryści postawili wręcz zaporowe warunki, a bez ich głosów projekt nie przejdzie. Kilka tygodni temu Jacek Kurski na łamach "Wprost" sugerował, że Solidarna Polska poprze projekt, jeżeli Platforma przeznaczy swoje rezerwy np. na cele charytatywne. SP ma zresztą własną ustawę.
Fot. Krzysztof Białoskórski/Sejm
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.