Relacja Live

21.10.2013

11:49

Październikowy ranking zaufania CBOS: Mocno traci Schetyna, najgorsze notowania Tuska w historii. Zyskuje Duda

Najnowszy, październikowy ranking CBOS przynosi złe wiadomości dla większości liderów politycznych w Polsce.  Notowania premiera Tuska spadły po raz pierwszy tak wyraźnie od kilku miesięcy, i obecnie poziom zaufania do niego - jak zauważa CBOS - jest najgorszy w historii. Spadło także zaufanie do Janusza Palikota, Grzegorza Schetyny, Bronisława Komorowskiego i Zbigniewa Ziobry.

Bronisław Komorowski stracił w październiku 4 pp zaufania, nadal jest oczywiście liderem rankingu (69%). Na drugim miejscu Radosław Sikorski (-2 pp, 41%). Na trzecim Leszek Miller - 34%, jego wynik się nie zmienił od września. Tracą Hanna Gronkiewicz-Waltz i Ewa Kopacz (po 2 pp, do poziomu 31%). Liderem jeśli chodzi o spadki jest jednak Grzegorz Schetyna - od września poziom zaufania do pierwszego wiceprzewodniczącego PO spadł o 7 pp (do 30%). 5 pp stracił Zbigniew Ziobro (ma 29%) i Janusz Palikot (22%). Traci też Jacek Rostowski (-4 pp, do 16%).

29% ufa premierowi Tuskowi. Jak zauważa CBOS: Październik przyniósł pierwszy od wielu miesięcy wyraźny spadek zaufania do premiera Donalda Tuska. W stosunku do września zaufanie do szefa rządu zmalało o 5 punktów procentowych, zarazem minimalnie (w granicach błędu pomiaru) zwiększyła się grupa ankietowanych, którzy mu nie ufają (wzrost o 2 punkty). Październikowe notowania premiera są najgorsze z dotychczas rejestrowanych.  

Liderowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu ufa 31% ankietowanych (spadek o 2 pp). Nie ufa mu 48% (+1). W rankingu "niezaufania" zyskał także Grzegorz Schetyna (+3 pp, do poziomu 21%), Zbigniew Ziobro (także 3 pp, do 38%), Janusz Palikot (54%, +3 pp). Tuskowi nie ufa 51% ankietowanych (+2 pp).

Jak zauważa CBOS: Jedynym przedstawicielem sceny politycznej, który w stosunku do września nieznacznie zyskał w ocenie badanych, jest lider NSZZ „Solidarność” Piotr Duda. Po  ostatniej kilkudniowej akcji protestacyjnej związków zawodowych w Warszawie, jego  rozpoznawalność po raz kolejny wzrosła (z 55% do 60%), jednocześnie nieco zwiększyła się liczba badanych mających do niego zaufanie (wzrost o 3 punkty). 

Badanie „Aktualne problemy i wydarzenia” (281) przeprowadzono metodą wywiadów bezpośrednich (face‑to‑face) wspomaganych komputerowo (CAPI) w dniach 3–9 października 2013 roku na liczącej 1066 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.


09:51

Wypowiedzi poranka. Sasin: Myślę, że Rońda popełnił błąd. Kleiber: Nie czułem bezpośrednio żadnego nacisku
Michał Kleiber w Radiu ZET o odwołaniu konferencji: Bezpośrednio nikt na mnie nie naciskał. Oczywiście, padło wiele głosów w mediach, które były dla mnie nieprzyjemne, na szczęście w mniejszości, bo większość była bardzo mi przychylna. Ale krytyka jest dozwolona, wszyscy mają prawo wyrażać swoje sądy, ja bezpośrednio nie czułem żadnego nacisku. Paweł Kowal w Jeden na Jeden TVN24 o prof. Kleiberze: To była jedyna sensowna propozycja i być może jedyna osoba, która mogła stanąć pośrodku i powiedzieć "mam forum, mam autorytet, zapraszam was". (...) Wierzę, że Michał Kleiber wróci do swojego pomysłu". O zespole Macierewicza: Trudno ocenić wszystkich ludzi, którzy są w tym zespole, bo ich nie znamy. Na pewno są w nim osoby, których praca, poświęcenie zasługuje na szacunek. Natomiast wymiar polityczny jest zdecydowanie negatywny. Ryszard Czarnecki w TOK FM: Sprzeciwiam się nagonce na ekspertów zespołu Macierewicza, którzy pracują na trzech kontynentach i wykonują dobrą robotę. Nawet ten bardzo niedobry przykład z prof. Rońdą, nie powinien przesłaniać pracy całego zespołu, która jest bardzo potrzebna i ważna. Jacek Sasin w Salonie politycznym Trójki o wypowiedzi prof. Rońdy: Myślę, że popełnił błąd. Pytanie, z czego ta pomyłka wynika. Chcę wierzyć, że wynika z braku doświadczenia medialnego pana profesora, podobnie jak i innych profesorów. To nie są gwiazdy mediów, a naukowcy. Mogły również puścić nerwy. Eksperci są pod ogromnym naciskiem, ostrzałem. Stąd być może takie błędy. Rafał Rogalski w Kontrwywiadzie RMF FM: Myślę, że bardzo wielu ekspertów jest blefujących. Proszę zauważyć, że eksperci, którzy sprzeciwili się teoriom, a nawet kategorycznym stwierdzeniom pana Macierewicza, chociażby pan profesor Czachor czy doktor Murek, czy doktor Błaszczyk, zostali całkowicie wyrugowani z działania zespołu. O Macierewiczu i Kaczyńskim: Ja myślę, że jest manipulowany, to jest moja prywatna koncepcja, stał się zakładnikiem. Pan Macierewicz wszedł w całe śledztwo smoleńskie. Odsunięcie go od kompromitowania tak naprawdę sprawy jest teraz aktualnie bardzo trudne i zgodzę się, że być może jest on nieformalną osobą numer dwa. Natomiast też pamiętajmy o tym, że od długiego czasu pojawiają się głosy, co do tego, żeby wszedł do komitetu politycznego i do tej pory nie wszedł a więc ma bardzo dużo posłów, senatorów, z którymi mam kontakt, którzy sprzeciwiają się działalności pana posła Macierewicza, natomiast nie mógł on tego powiedzieć, ponieważ zależy mu na tym, żeby zostać znowu europosłem czy też w nowej kadencji posłem czy senatorem. O Macierewiczu: Miałem bardzo wiele sygnałów od posłów oraz senatorów PiS, aby bardzo uważać jeśli chodzi o wszelkie kontakty z posłem Macierewiczem. Co więcej, ja je realizowałem, dlatego nigdy te kontakt z posłem Macierewiczem nie były zażyłe. (...) Mówili, że jest to osoba niezrównoważona. Osoba, która może doprowadzić do upadku człowieka, który się z nim kontaktuje. Ja tutaj powołam się na Mądrość Syracha: kto dotyka smoły, ten się ubrudzi. Kto styka się z osobą, która jest pyszna, taka się też staje. fot. RadioZET.pl

17:03

5 słabych punktów strategii Gowina

Wczoraj odbyła się kolejna, trzecia już regionalna konwencja Jarosława Gowina - tym razem w Opolu. Jednak poza mediami lokalnymi oraz Twitterem (i tak w bardzo niewielkim zakresie) konwencja nie wzbudziła większego zainteresowania. Gowin przyjął bardzo nietypową strategię - zamiast medialnego uderzenia postanowił przejść w tryb "stealth" - budować struktury w niemal niewidoczny sposób dla  medialnych radarów w Warszawie. Ta strategia ma jednak kilka słabych punktów. Oto pięć najważniejszych z nich.

1. Nie ma nowego "krajowego" przekazu. Dość oczywistą konsekwencją takiego a nie innego podejścia do mediów centralnych jest to, że Gowin bardzo szybko przestał brać udział w konwersacji na bieżące tematy. Nie ma go np. w dyskusji o pompowaniu kół w Platformie. Lokalny przekaz Gowina - o wartościach, potrzebie rekrutacji nowych liderów - nie budzi zainteresowania, bo i też nie jest niczym nowym.

2. Restart.  Bez podtrzymywania zainteresowania mediów, Gowin zostanie pod koniec całego procesu (tzn. w grudniu, na konwencji w Warszawie) będzie zmuszony do faktycznego restartu. Po zużyciu całego, krótkotrwałego impetu, który miał po opuszczeniu Platformy, Gowin będzie musiał "zaprezentować się" jeszcze raz.

3. Liczby mogą nie zadziałać. Biorąc pod uwagę dotychczasowe podejście Gowina i jego zespołu do danych, w grudniu zapewne usłyszymy o tym, ile udało się zrobić  - ile "godzin dla Polski" zadeklarowano, ile zostało wykonanych projektów na serwisie 1godzina.pl i tak dalej. Ale dla mediów ogólnokrajowych takie deklaracje - oparte niemal wyłącznie na internecie - mogą nie być wystarczające, by udowodnić, że projekt rzeczywiście działa, i nie jest tylko wirtualny. Czy w ciągu tych kilku tygodni Gowin będzie w stanie zbudować struktury, które zostaną uznane za wiarygodne? Wkrótce ma wystartować rozbudowana wersja serwisu 1godzina.pl, pojawiają się także pierwsze lokalne akcje (dotyczące deregulacji), jak ta w Lublinie czy Krakowie, ale czy to wystarczy?

4. Czy Gowin jest w stanie pokazać coś nowego? Problem z projektem Gowina polega na tym, że wszystkie elementy, które miały w nim się pojawić - od warstwy ideologicznej, po personalia, są już "przerobione" przez media. Współpraca z PJN, Republikanami, nacisk na politykę prorodzinną, uwolnienie energii młodych ludzi, wolność gospodarczą - to wszystko było spodziewane. Czy Gowin w grudniu będzie w stanie, po tylu miesiącach, pokazać coś rzeczywiście nowego (poza nazwą)

5. Mgławicowość. Gowin nie wykorzystuje czasu, który ma aż do zakończenia cyklu konwencji, by zdefiniować lepiej swój projekt. W tym momencie skupia się na przekazie skierowanym lokalnie, dla potencjalnych działaczy na danym terenie. Cały czas jego projekt jest bardzo, bardzo mgławicowy, tak samo jak zasady uczestnictwa i współpracy PJN oraz Wiplera.

fot. jgowin.pl


19:35

Nie trzeba już czytać tegorocznej noblistki. Właśnie wypadła z listy tematów do rozmów

19:35

Skandal na szczycie noblistów. Uczestnik chciał wynieść sześć butelek szampana