Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
20.10.2013
14:25
Choć Marek Biernacki po nominacji wymieniał deregulację wśród swoich priorytetów, w praktyce - inaczej niż Jarosław Gowin - raczej na nią nie stawiał, choć być może wynikało to po prostu z innego rozłożenia akcentów medialnych. Nie oznacza to wcale, że prace nad jednym ze sztandarowych pomysłów realizowanych jeszcze przez Gowina nie są kontynuowane. Ministerstwo Sprawiedliwości wystartowało z "sondażowymi konsultacjami online" dotyczące czwartej transzy, liberalizującej dostęp do niektórych zawodów. Zapewne nie bez znaczenia jest też, że to jedna z zapowiedzi premiera z obu expose tej kadencji.
Marek Biernacki na blogu napisał, że proces deregulacji przebiega tak sprawnie, że nie można zakończyć go na trzech transzach. Projekt kolejnej, czwartej transzy ma powstać w dialogu z obywatelami. Na stronie resortu została więc uruchomiona ankieta. - Chcemy odwrócić dotychczas przyjętą zasadę działania administracji - najpierw zapytamy obywateli co realnie utrudnia im dostęp do zawodu i dopiero na tej podstawie zaproponujemy konkretne rozwiązania – argumentuje minister sprawiedliwości.
Ale to jednak spora przesada. Faktem jest, że deregulacja była dla krakowskiego konserwatysty - obecnie już poza Platformą - jednym z ważniejszych elementów reformatorskiego planu. Ułatwienia w dostępie do niektórych zawodów regulowanych miały przełożyć się na nowe miejsca pracy, co byłoby korzystne zwłaszcza dla młodych osób. Bezrobocie to w końcu problem wielu europejskich rządów i ich premierów. Informacje o czwartej transzy mogą jednak brzmieć nieco surrealistycznie, bo trudno mówić o sprawnych pracach. Jak na razie tylko pierwsza część została skutecznie przeprowadzona przez parlament. Prace nad nią trwały zresztą wyjątkowo długo: od zaakceptowania projektu przez rząd, do podpisu prezydenta, minęło niespełna dziesięć miesięcy.
Nie jest to wprawdzie prosty projekt, który można przegłosować na jednym posiedzeniu Sejmu. Ale to sam Jarosław Gowin kilka miesięcy temu w rozmowie z Janiną Paradowską sugerował, że przez jego niepokorność, KPRM blokuje, albo przynajmniej opóźnia realizację niektórych jego pomysłów. W tym przypadku chodziło o wstrzymywanie prac na etapie Komitetu Stałego Rady Ministrów, czyli tzw. mini rządu. "Rz" pisała zresztą, że dopiero kiedy Tusk z Gowinem zawarli czasowe zawieszenie broni, projekty ministerstwa przyśpieszyły w Sejmie i w rządzie. Aktualnie na Wiejskiej trwają prace nad drugą transzą - 24 września odbyło się wysłuchanie publiczne. Trzecia jest na etapie uzgodnień międzyresortowych. Kiedy uda się je uchwalić? Można przypuszczać, że Sejm do końca roku przegłosuje drugą transzę, a rząd przyjmie trzecią.
W każdym razie zbudowanie konsensusu w sprawie deregulacji jest mało realne. Lewica nie zagłosuje za liberalizacją, argumentując, że jej jedynym skutkiem będzie pogorszenie jakości świadczonych usług. Partie Leszka Millera i Janusza Palikota w kwietniu jako jedyne nie poparły pierwszej transzy. Deregulacja była też krytykowana przez lewicowych publicystów. Jacek Żakowski pisał w Gazecie: Chcę, by państwo gwarantowało mi bezpieczeństwo w obrocie gospodarczym. Czyli żeby przynajmniej nie uchylało się od dostarczenia mi informacji, który instruktor lub trener wie z grubsza, co robi z moim dzieckiem lub ze mną, a który działa na podstawie lex Gowin, czyli zna się na swojej pracy jak obecny minister sprawiedliwości na prawie i certyfikacji.
Naiwnym byłoby jednak naleganie iluzji, że deregulacja to cudowne antidotum na wszystkie problemy związane z bezrobocie. Tak nie jest i nie może być, choć to dobrze sprzedaje się w mediach. Podobnie zresztą jak ustawy deregulacyjne z Ministerstwa Gospodarki, ułatwiające działalność przedsiębiorców - należy to robić, nie spodziewając się fajerwerków. Jak mówił w RMF FM Ryszard Petru, bez poprawy sytuacji w strefie euro, nie ma szans na silne ożywienie w Polsce. Według ekonomisty dopiero w 2015 roku przeciętny Polak odczuje, że jest lepiej. Akurat w kluczowym roku wyborczym. Do tego momentu deregulacja będzie przede wszystkim jednym z medialnych argumentów stosowanych przez rząd, który ma pokazać, że walka z bezrobociem cały czas trwa.
Fot. Maciej Śmiarowski/KPRM
08:02
300bruk:
Nie będzie pedofilii w "Ojcu Mateuszu"!
Marylę Rodowicz napadła niedawno sowa, ale na jedynkę "Faktu" zapewniło jej wypadnięcie piersi z sukienki. Nie, nie chodzi o sowę.
***
Krzysztof Rutkowski wrócił. Walczy teraz o alimenty i dom jednorodzinny dla kobiety, która rzekomo urodziła dziecko księdzu. A że słynny detektyw spraw normalnych nie bierze dodajmy, że ksiądz od roku nie żyje i Rutkowski walczy o jego ekshumację.
***
Tabloidy relacjonują też dramat aktorki, która ma problemy z zaczepieniem się w "Klanie", bo produkcja nie ma na nią pomysłu. Innym aktorom to jakoś nie przeszkadzało.
***
Andrzej Grabowski został twarzą wódki. Naturalne odreagowanie dla kogoś, kto jest już twarzą garnków.
***
Pudelek testuje nowy format w tabloidopisarstwie: teksty, w których chodzi o to, że ktoś pokazał brzuch.
Cytat tygodnia
Artur Żmijewski o tym, czy w "Ojcu Mateuszu" będzie wątek pedofilii ("Super Express"): Nie ma takiej potrzeby. Od samego początku nasz serial opowiada o pewnym świecie wyidealizowanym.
Fot. TVP
21:43
TYGODNIKI:
PDT bagatelizuje sprawę książki swojej żony, Hofman zmiękczył Kaczyńskiego, polityk PiS o zachowaniu Glińskiego: "żenua"
WPROST
-- ZENON KOSINIAK-KAMYSZ INWESTOWAŁ U BULLA – pisze Michał Majewski: „ [Bull] Oferował usługi korzystnego pomnażania oszczędności w zamian za roczny zysk w wysokości 15-30 proc. z powierzonej mu kwoty nie mniejszej niż 100 tys. dolarów. Ta działalność lobbysty zainteresowała Służbę Kontrwywiadu Wojskowego, która od dwóch lat bliżej przyglądała się aktywności Bulla. SKW zidentyfikowała kilkanaście osób, które w ten sposób finansowo wiązały się z lobbystą. Wśród nich – jak wynika z informacji „Wprost” – był Zenon Kosiniak-Kamysz, PSL-owski wiceminister obrony narodowej, który w latach 2008-2009 odpowiadał za zakupy sprzętu wojskowego dla polskiego wojska. Kosiniak-Kamysz, stryj obecnego ministra pracy, przez ostanie trzy lata był polskim ambasadorem w Kanadzie i niedawno wrócił z placówki”.
-- ROZMÓWCA Z MON W TEKŚCIE MAJEWSKIEGO:” Wiemy o sprawie i jest ona bardzo poważna. Weryfikacji będą musiały zostać poddane kontrakty zbrojeniowe w czasach, gdy wiceministrem był Kosiniak-Kamysz. Zastanawiające jest to, że sprawa nie została do spodu prześwietlona przez SKW i wraca dopiero po latach w związku ze sprawdzeniami, którym w MSZ został poddany wiceminister. Bull w sierpniu tego roku, sam z siebie i niepytany, mówił tygodnikowi „Wprost” o Kosiniaku-Kamyszu jako swoim bardzo dobrym znajomym”
-- DALEJ MAJEWSKI:” Bull w sierpniu tego roku, sam z siebie i niepytany, mówił tygodnikowi „Wprost” o Kosiniaku-Kamyszu jako swoim bardzo dobrym znajomym. W zeszły piątek zadzwoniliśmy do Kosiniaka-Kamysza. Zaprzeczył, że inwestował pieniądze u lobbysty, ale same pytania wywołały jego przerażenie. Odmówił spotkania"
-- GIELEWSKA I ŚMIŁOWICZ O KSIĄŻCE MAŁGORZATY TUSK:” Precyzyjnie zaplanowana kampania wokół publikacji – wywiady, sesje w kolorowych pismach – już ruszyła. „Jej autobiografia wywoła burzę” – zapowiada na najnowszej okładce kolorowy magazyn „Gala”. Żona premiera książkę pisała od kilku miesięcy. O kulisach nikt nie chce rozmawiać. Wiadomo, że w pracy pomagała jej znajoma dziennikarka Beata Nowicka, która formalnie jest redaktorem publikacji”.
-- O KONTROLI NAD PRZEKAZEM: „Po sejmowych korytarzach krążyły nawet plotki, że redagował ją główny spec od PR w kancelarii premiera Igor Ostachowicz, swoją drogą – autor kilku głośnych książek. On sam jednak zdecydowanie zapewnia, że nie miał w tym przedsięwzięciu żadnego udziału. Kto zatem może kontrolować przekaz Małgorzaty Tusk? – Mam nadzieję, że jest ktoś taki. Choć jak o to pytałem, to wszyscy zaprzeczali – mówi z pewnym zdziwieniem jeden z polityków PO. Sam premier w rozmowach w wąskim gronie ma bagatelizować sprawę książki. Jeden z członków rządu: – To musi być wszystko autoryzowane, koncesjonowane. Nikt by przecież tego samopas nie wypuścił, choć oczywiście ta książka ma mieć pozory, że tak właśnie jest.”
-- ŚLINIACZEK WYHAFTOWANY PRZEZ TUSKA: „Monika Bartys zdradza, że w książce będzie dużo prywatnych zdjęć, w tym ważnych przedmiotów w życiu Małgorzaty Tusk. – Na przykład śliniaczek wyhaftowany przez premiera dla Michała”.
-- CZY KSIĄŻKA ZASZKODZI PDT? "Pytamy polityka PO, dobrego znajomego Tusków z czasów gdańskich, czy książka może poprawić osobiste notowania szefa rządu. – Naprawdę się na tym zastanawiam. Jej publikowanie w takim momencie jest ryzykowne. Jeśli jest do bólu wygładzona – źle. Jeśli za bardzo prawdziwa – lepiej nie mówić”
-- MAJEWSKI I LATKOWSKI O FILIPINKACH U GIERTYCHA: „Były wicepremier otaczał się w swojej kancelarii prawnej filipińskimi asystentkami? Brzmi egzotycznie, ale tak wynikałoby z dokumentu, który zdobył tygodnik „Wprost”. To świadectwo pracy wystawione przez kancelarię Romana Giertycha dla obywatelki Filipin Arcity R. Ze świadectwa wynika, że kobieta przez dwa lata, między 2010 a 2012 r., była zatrudniona w kancelarii Giertycha na stanowisku asystentki. (…)To, co robił Roman Giertych, wzbudza wątpliwości prawne i podatkowe, ale może być korzystne finansowo dla byłego wicepremiera. Dlaczego? Bo zatrudniając Filipinki w kancelarii, może ich wynagrodzenie wrzucić w koszty prowadzenia działalności. Tyle że jest to ryzykowne prawnie. Przepisy mówią, że o zezwolenie na pracę dla cudzoziemca występuje jego przyszły pracodawca, w tym przypadku kancelaria Giertycha. Pracodawca musi złożyć wniosek w urzędzie wojewódzkim. W papierach trzeba wyraźnie zaznaczyć, na jakie stanowisko ma być przyjęty kandydat. – Jeżeli pisze pan we wniosku, że chce zatrudnić dekarza, a potem on jest u pana w firmie ślusarzem, to jest to łamanie prawa. Grożą za to kary finansowe dla pracodawcy i pracownika – tłumaczy urzędnik z urzędu wojewódzkiego”.
-- DALEJ AUTORZY: „Roman Giertych sprawy swoich filipińskich asystentek wyjaśnić nie chce. Mówi, że Filipinek w kancelarii już nie zatrudnia. Czym zajmowały się wcześniej w kancelarii? Jakie miały zadania? – To jest prywatna kancelaria i nie muszę się zwierzać, komu daję pracę – odpowiada. Na jakich zasadach zatrudnia filipińską pomoc domową? Giertych nie chce o tym mówić, grozi pozwem i sprawą w sądzie: – Liczę na to, że napiszecie tekst, po którym będziemy mogli niebawem się tam spotkać”
--SIKORSKI O KAMPANII PO W WARSZAWIE:” Zgoda – to nie powód do dumy. To był jednak jedyny sposób na osiągnięcie wyniku, bo takie jest prawo. Ta kampania pokazuje coś jeszcze, co wiem od dawna. Media przypięły nam łatkę mistrzów PR. A jest dokładnie odwrotnie, bo my jesteśmy lepsi od innych w budowaniu i zarządzaniu. A PR, zarówno w przypadku Hanny Gronkiewicz-Waltz, jak i całej Platformy, trzeba poprawić.” - mówi w wywiadzie.
-- SIKORSKI O POLSKICH INSPEKTORACH W SYRII:” Nazwiska inspektorów, którzy mogliby dołączyć do misji ONZ, wysłaliśmy już do Nowego Jorku. (…)Mamy tu mocne papiery, bo polski dyplomata przez cały rok przewodniczył konferencji przeglądowej Konwencji o zakazie stosowania broni chemicznej. Jesteśmy specjalistami w tej dziedzinie”.
-- SIKORSKI O REKONSTRUKCJI:” Jesteśmy do dyspozycji premiera. Jacka Rostowskiego cenię i uważam za przyjaciela. Listopad to jednak dobry czas na rekonstrukcję i nowy początek – to połowa kadencji. Ostatni moment, żeby nowy minister mógł przed wyborami pokazać listę osiągnięć”.
-- ŚMIŁOWICZ O HOFMANIE: „Adam Hofman pozostaje na stanowisku rzecznika Prawa i Sprawiedliwości – wynika z informacji „Wprost”. Mimo obyczajowych wpadek i frekwencyjnej porażki PiS w stołecznym referendum. Prezes Jarosław Kaczyński miał uznać, że wyciąganie teraz konsekwencji wobec Hofmana zostanie odebrane jako przyznanie się do porażki w referendum, a to mogłoby politycznie pomóc Platformie. Decyzję o pozostawieniu rzecznika na stanowisku można było zresztą przewidzieć po spotkaniu klubu PiS sprzed dwóch tygodni, gdy na uwagi niektórych posłów pod adresem nie najlepszego prowadzenia się Hofmana Kaczyński miał oświadczyć, że woli mieć wojsko „pitne”, ale „bitne”. (…) Z naszych informacji wynika, że w związku z ujawnieniem przez „Wprost” słynnych nagrań podjął zabiegi, by uratować własną pozycję. Już we wrześniową noc poprzedzającą publikację „Wprost” pojawił się w domu prezesa PiS o pierwszej w nocy, by go przygotować na nadchodzące wydarzenia i błagać o wybaczenie. Choć na takie zachowania nie odważali się dotąd nawet najwierniejsi współpracownicy Kaczyńskiego, Hofman osiągnął zamierzony cel – udało mu się nieco zmiękczyć prezesa”.
-- ŁAZAREWICZ O CELIŃSKIM: „Miało być tak: na scenę wchodzi Andrzej Celiński z całą swoją opozycyjną tradycją walki o wolność i niepodległość i deklaruje, że teraz ramię w ramię z Januszem Palikotem będzie walczył o Polskę sprawiedliwą i otwartą. A w zasadzie do Palikota miał się przyłączyć nie tyle on sam, ile cała jego Partia Demokratyczna – mała, ale bardzo zasłużona. – Jestem z nim po słowie, więc na pewno do nas przystąpi – zapewniał znajomych tuż przed kongresem rebrandingowym Janusz Palikot. Wychodząc na scenę, Celiński złożył hołd Palikotowi i zaczął opowiadać, że gotowy jest pójść z Palikotem bardzo, bardzo daleko. Ale jak daleko, dodał, to się okaże dopiero za rok. – Widziałem, jak po tej deklaracji Januszowi szczęka opada – mówi jego znajomy”.
Newsweek
-- MAŁGORZATA TUSK O SWOJEJ KSIĄŻCE: „Ile lat musiałabym jeszcze czekać z wydaniem tej książki albo o ile się cofnąć, by nie była ona łączona z polityką mojego męża. Oczywiście, że dla pewnej części opinii publicznej wszystko co powiem, podobnie jak wszystko co powie mój mąż, z założenia zasługuje na potępienie”.
-- O POLITYCE: „Całe życie z nią walczę. Staram się ją odgrodzić od siebie i swojej rodziny”.
-- O TUSKU: "Czytał [książkę]. Uznał, że to jest mój kawałek świata."
-- KRZYMOWSKI: PREMIER WIE O PATOLOGIACH W LUBUSKIEJ PO OD PONAD MIESIĄCA. Jak pisze: „Posłanka Bożena Sławiak informowała go o pompowaniu kół partyjnych, nepotyzmie i pozyskiwaniu do Platformy działaczy Samoobrony. „Newsweek” dotarł do całości korespondencji między Bożeną Sławiak a szefem rządu. (…) Najcięższy zarzut dotyczy jednak nepotyzmu, którego jej zdaniem dopuściła się szefowa lubuskiej PO Bożenna Bukiewicz. Sławiak pisze, że mąż Bukiewicz został zatrudniony w gorzowskim oddziale Agencji Nieruchomości Rolnych kierowanym przez… działacza tamtejszej Platformy Tomasza Możejkę”.
-- MICHAŁ KAMIŃSKI W ROZMOWIE Z KRZYMOWSKIM: „Cóż, gołym okiem widać, że to, co wyprawia zespół Macierewicza, jest haniebną grą śmiercią 96 ludzi, którzy zginęli w strasznej katastrofie lotniczej. Najsmutniejsze jest jednak to, że Jarosław Kaczyński żyruje Antoniego Macierewicza w ten sam sposób, w jaki żyruje Adama Hofmana biegającego po polach Podkarpacia i robiącego to wszystko, co widzieliśmy w internecie. Na ile go znam, on zdaje sobie sprawę z ogromu zła, które popiera”.
-- O PROF. ROŃDZIE:” (...)wcale bym się nie zdziwił, gdyby udział Rońdy w zespole Macierewicza był kolejną prowokacją Jerzego Urbana, a profesor odgrywał rolę współczesnej Anastazji P”.
- O SYTUACJI PIS: „Otóż nie wykluczam, że Macierewicz zmusza Kaczyńskiego do autoryzacji tych bzdur, by przyspieszyć zmianę przywództwa w PiS. Jeszcze niedawno wydawało się, że PiS idzie do wyborczego zwycięstwa, ale sytuacja wygląda tak, jakby ktoś przekonał prezesa do popełnienia seppuku. Proszę to prześledzić. Z jakichś powodów na początku września Jarosław Kaczyński zostaje przekonany do udzielenia idiotycznego wywiadu „Rzeczpospolitej”, w którym wracają wszystkie negatywne stereotypy związane z PiS. Dotyczące polityki ekonomicznej, międzynarodowej i tak dalej. Potem zostaje wmontowany w kampanię referendalną, która, jak można się było spodziewać, będzie przegrana, zwłaszcza przy udziale Kaczyńskiego. A w międzyczasie jeszcze zaangażowano go w obronę bredni dotyczących Smoleńska. W efekcie mamy sytuację, w której zwycięstwo Jarosława Kaczyńskiego w wyborach parlamentarnych jest dużo mniej prawdopodobne niż jeszcze pod koniec stycznia. Wniosek jest jasny: Macierewicz kompromituje Kaczyńskiego, a Hofman pcha Kaczyńskiego do kompromitacji”.
-- O STRATEGII PIS:” Ktoś postanowił rozmontować strategię, która była jedyną możliwą, i co więcej, przynosiła obiektywnie niemałe sukcesy. Chyba, że tajemnica tkwi w tym, że ci ludzie nie myślą racjonalnie?”
-- O KACZYŃSKIM: „Dla mnie najważniejsze jest pytanie o stan emocjonalny Kaczyńskiego. On sam daje asumpt do bardzo wielu poważnych pytań na ten temat. Widać wyraźnie, że jego emocje są, powiedzmy delikatnie, rozchwiane. (…) To widać po tych nagłych zmianach taktyki. PiS idzie do centrum, wybucha sprawa trotylu i następuje zwrot. Mija kolejny rok, PiS na powrót staje się normalna partią i nagle łup. Odwrót ku radykalizmowi. To wszystko pokazuje, że stan psychiczny Kaczyńskiego jest niestabilny”.
-- KRZYMOWSKI O GLIŃSKIM: „Politycy PiS w większości są też rozczarowani udziałem Glińskiego w kampanii referendalnej. Podśmiewają się z jego wypowiedzi o statkach płaskodennych, które za jego prezydentury miałyby kursować do Kazimierza, oraz z pomysłów, by zakazać puszczania fajerwerków”.
-- POLITYK PIS: „ŻENUA”. „Profesor, zacny człowiek, a zachowuje się jak dziecko. Obraża się na cały świat. Widziałem analizę kampanii, którą na piśmie przedstawił prezesowi. To 12 punktów spisanych na jednej kartce, a nie żadne socjologiczne opracowanie. Kamiński czegoś mu nie załatwił, Hofman nie odbierał telefonu, tego typu historie. Spodziewałem się czegoś więcej, żenua”.
-- JEDEN ZE WSPÓŁPRACOWNIKÓW KACZYŃSKIEGO O GLIŃSKIM: „Pod względem charakterologicznym przypomina mi Kazia Marcinkiewicza. Wpakujemy w jego wizerunek kilka milionów, a on dzień po wyborach ogłosi, że chce być prezydentem obywatelskim i PiS nie potrzebuje”.
-- GLIŃSKI PRZEŻYWA DRWINY: „Gliński, słyszę od jego znajomych, bardzo przeżywa drwiny, które ukazują się o nim w mediach. Całe życie był szanowanym naukowcem, a tu taka jazda bez trzymanki. Kilka dni temu Jacek Kurski, europoseł Solidarnej Polski, zażartował, że profesor kandyduje na stanowisko trenera piłkarskiej kadry. Zrobił się hałas, po komentarz na Saską Kępę przyjechali nawet reporterzy „Panoramy”. Profesor musiał ich pogonić”.
DO RZECZY
-- PO-SLD JAK HARTUJE SIĘ SOJUSZ- pisze Piotr Semka: “Spadające od wielu miesięcy sondaże Platformy musiały uświadomić Tuskowi, że trzeba poszukać mocniejszego koalicjanta niż PSL. Trwająca od 2007 r. koalicja z ludowcami dawno się już Tuskowi przejadła, a na dodatek PSL balansuje na granicy progu wyborczego. Co innego Sojusz Lewicy Demokratycznej, który utrzymuje swoje solidne 8–10 proc., a czasami nawet 15 proc. i w rachubach Leszka Millera ma jeszcze przejąć elektorat wroga – Janusza Palikota. Jednak jak to w narzeczeństwie bywa – Donald Tusk zażądał jeszcze przed ślubem od lidera SLD dowodu miłości. Idealną okazją do sprawdzenia stałości uczuć okazało się referendum warszawskie.”
-- DALEJ SEMKA O MILLERZE: “Miller szefem rządu już był, więc żadne funkcje wicepremierowskie nie zrobią już na nim wrażenia. Natomiast pozycja drugiej osoby w państwie, połączona z rolą politycznego patrona ministrów może Millerowi zapewnić funkcję rozgrywającego SLD w paru kluczowych resortach, może Millerowi dać funkcję rozgrywającego – na dodatek nienarażonego an zużywanie się przy władzy.”
-- LEWA RĘKA TUSKA- pisze RAZ: “Od miesięcy plotkowano w politycznym światku, że Leszek Miller zostanie w końcu wicepremierem przy Tusku. Można odnieść wrażenie, że został tylko jego rzecznikiem. Od kilku tygodni pojawia się w mediach wyłącznie po to, by bronić polityki rządu, wobec którego teoretycznie jest w opozycji.”
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.