Relacja Live

18.10.2013

11:02

Dlaczego 11 listopada będzie w tym roku politycznie ważniejszy niż dotąd

Marsze 11 listopada zawsze były istotnymi wydarzeniami pod względami politycznymi. Marsz 2013 będzie najważniejszym testem dla Hanny Gronkiewicz-Waltz od czasu referendum. Ale nie tylko. Oto najważniejsze wydarzenia i czynniki, które sprawiają, że będzie to bardzo ciekawy okres w polityce.

PiS.  10 listopada PiS organizuje marsz w "wigilię Święta Niepodległości", który ma być jednocześnie połączony z obchodami kolejnej miesięcznicy smoleńskiej. PiS jest osłabiony po przegranym referendum w Warszawie, partia Jarosława Kaczyńskiego straciła swoje "momentum" wywołane innymi zwycięstwami lokalnymi. Oczywiście PiS nadal prowadzi komfortowo w sondażach, ale biorąc pod uwagę spodziewane działania PO po zakończeniu wyborów wewnętrznych, marsz będzie najlepszą okazję do zademonstrowania siły, przynajmniej w oczach partyjnej bazy. Tego typu przedsięwzięcia niemal zawsze były sprawnie organizowane przez partię. Niższa niż zwykle frekwencja będzie sygnałem, że PiS ma problemy z mobilizacją bazy.

11 listopada. Zamieszki na ulicach Warszawy stały się rutynowe. Ale w tym roku emocje są jeszcze większe, nie tylko ze względu na rozpoczynający się 11 listopada szczyt klimatyczny. Miesiąc po referendum poczynania warszawskiego ratusza będą bardzo uważnie obserwowane, także w kontekście zmian, które zaszły w sposobie komunikacji prezydent Warszawy w ostatnich miesiącach przed 13 X. Marsz będzie testem dla ratusza - sprawności organizacyjnej, i przede wszystkim komunikacyjnym. Odbywa się w zupełnie innych warunkach, niż wydarzenia rok czy dwa lata temu. Ale nie tylko będzie to test dla Hanny Gronkiewicz-Waltz i jej zespołu. Skuteczność działań policji będzie także ważnym sprawdzianem dla ministra Sienkiewicza i jego doradców. Dziś rano w rozmowie z Konradem Piaseckim szef MSW mówił o tym, że wydarzenia sprzed dwóch lat były dla niego wstrząsające. Jako szef MSW będzie miał okazję do tego, by zapobiec podobnym wydarzeniom. Ale to on w mediach będzie musiał bronić wszystkich działań podległych mu służb.

COP 19. Konferencja klimatyczna budzi nie tylko duże emocje polityczne, powiązane z 11 listopada. To także duże wyzwanie logistyczne i organizacyjne. I kolejny test dla Hanny Gronkiewicz-Waltz (i dla rządu) po wygranym referendum.

for. Marsz Niepodległości na FB


09:06

Hofman:

Platformę dopadniemy nawet w wychodku

09:57

Wypowiedzi poranka. Schetyna: Zmiany personalne są symbolem. Biernat: W koncepcji premiera prawdopodobnie nie ma Schetyny
Bartłomiej Sienkiewicz w Kontrwywiadzie RMF o 11 listopada: Ja bym tylko zalecał narodowcom, żeby wzięli przykład ze związków zawodowych, które we wrześniowych manifestacjach dały dowód i odpowiedzialności, i pewnego wzorowego systemu współpracy z policją. Dzięki temu było spokojnie na ulicach. Oczekuję tego samego od manifestantów 11 listopada. O 11 XI 2011: Powiem otwarcie - 11 listopada 2011 roku wstrząsnął mną. To był przykład, jak Polacy chcą sobie zdewastować wspólne święto. Jeśli jest jakiś jeden wspólny mianownik wszystkich ludzi mieszkających w Polsce, to jest to, że mają jakąś jedną rzecz, która jest wspólna. Ona się nazywa Polska. 11 listopada jest świętem Polski. Sytuacja, w której się to zmienia w gigantyczną zadymę, z udziałem jeszcze zagranicznych ekip, jest po prostu niedopuszczalna. Grzegorz Schetyna w TOK FM o powrocie do rządu: To nie jest tak, że to jest temat, na który patrzę i czekam. Uważam, że rekonstrukcja, którą zapowiadał premier jest ważna dla kraju, dla państwa, i dla PO. Na siebie patrzę, jako na część wielkiego projektu Platformy. Ważny jest cały pomysł na te dwa lata. Ten pomysł dojrzewa, i pod koniec listopada będziemy gotowi go przedstawić. O rekonstrukcji rządu: Można zmieniać konstrukcję, ale powinny być też nowe w niej osoby. Zmiany personalne są symbolem. One muszą coś pokazać, że jest nowy etap. I to jest potrzebne rządowi, nowy zastrzyk energii. Ludzie mogą być znużeni, zniecierpliwieni, zwłaszcza przez twarze, które się widzi najczęściej. (...) Są dwie możliwości. Albo bierze się wariant polityczny i partyjny, w 2007 to był osobowości partyjne. Ten rząd jest inny, bardziej ekspercki. Uważam, że trzeba szukać nowych rozwiązań. Ja bym się nie bał także wariantów eksperckich, ludzi, którzy nie są wprost z czystej polityki, czystej partii. Nie bałbym się twardych zawodników, którzy potrafią się spierać i kłócić. Andrzej Biernat w Jeden na Jeden TVN24: Premier ma jakąś koncepcję na ostatnie dwa lata tej kadencji i prawdopodobnie nie widzi w niej Grzegorza. Ale poczekajmy, rozwiązanie przed nami. Nie powtarza się tych samych kroków w życiu. Wszystko płynie, do tej samej rzeki nie warto wstępować. Marek Siwiec w Salinie politycznym trójki o sprawie Tymoszenko: To jest element, który pokazuje, że władze ukraińskie są gotowe respektować standardy traktowania osób podejrzanych, bo ona od początku była traktowana jak przestępca, wylądowała w więzieniu jeszcze na etapie procesu. Jarosław Gowin w Polityce przy kawie TVP1: PiS okazało się po raz kolejny mistrzem strzelania sobie w stopę na ostatniej prostej. Kampania wykorzystująca symbol "W" była kompletnie chybiona. fot. tvn24

10:26

Małgorzata Tusk na okładce Gali. "Jej autobiografia wywoła burzę"

Tak wygląda okładka nowego numeru dwutygodnika "Gala", który ukaże się w kioskach w najbliższy poniedziałek, 21 października. Tematem okładkowym jest nowa książka Małgorzaty Tusk "Między nami", która, jak pisaliśmy na 300polityce, w najbliższych tygodniach pojawi się w księgarniach. Wydawnictwo Znak na stronie internetowej informuje, że premiera przewidziana jest na 28 października.


15:39

List Kaczyńskiego i Glińskiego do warszawiaków: "Dziękujemy i wierzymy, że już wkrótce pęknie system pogardy"

Jarosław Kaczyński i prof. Piotr Gliński wystosowali list do mieszkańców Warszawy, w którym dziękują za udział w referendum mieszkańcom. Jak podkreślają, 345 tysięcy osób zagłosowało mimo "zmasowanej akcji zniechęcania do udziału w referendum".

Kaczyński i Gliński podkreślają, że niedzielne wyniki pokazują, że poparcie dla rządzącej partii spada w Warszawie, a referendum "potwierdza proces przemian postaw Polaków". Jak piszą także: "Jeszcze raz dziękujemy za Wasza zaangażowanie i wierzymy, że dzięki naszej wspólnej systematycznej pracy już wkrótce pęknie system wykluczenia i pogardy, który ogranicza prawa obywatelskie i socjalne milionów Polaków".


19:21

Stracony tydzień Tuska w Afryce?

Liczne komunikaty CIR i serie zdjęć z oficjalnych wizyt - wyprawa premiera Tuska do RPA i Zambii pod względem komunikacyjnym przebiega standardowo. Biorąc jednak pod uwagę jak długo ta podróż ma trwać, i w jak krytycznym momencie polskiej polityki premier Tusk z najbliższymi doradcami i sojusznikami niemal całkowicie zniknął z oczu opinii publicznej, wygląda na to, że będzie to stracony dla KPRM tydzień.

Zdjęcia z Afryki, ściśle dobierane tak, by nie wygenerować przez przypadek żadnego negatywnego memu dla premiera oraz liczne komunikaty CIR o "zacieśnianiu współpracy". Tak wygląda podróż premiera Tuska i jego delegacji do RPA. Pod względem komunikacyjnym KPRM nie zyskuje absolutnie nic. Polityka zagraniczna i tak bardzo rzadko (poza USA, Rosją i Brukselą) wywołuje jakiekolwiek emocje w kraju. Ale na pewno przekaz o "znaczeniu gospodarczym RPA" dawno został już zagłuszony przez tabloidy, które pisały m.in. o "safari" Tuska i jego żony. "Wizyta w RPA: premier spotkał się z wiceprezydentem Kgalemą Motlanthe", "RPA - najważniejszy partner gospodarczy Polski na kontynencie Afrykańskim", "Wizyta w RPA: spotkanie z przewodniczącym parlamentu" - to tytuły ostatnich maili CIR o RPA.



Tym bardziej, że brakuje cały czas mocnego, wyraźnego przekazu o tym, co naprawdę zostało ustalone i co Polska zyskała - w mediach społecznościowych i poza nimi. Na różnicę w komunikacji w porównaniu np. z wizytą Hollande'a w RPA zwrócił uwagę Marek Magierowski.




Nie ma żadnego zysku w warstwie wizerunku, są tylko straty. Oczywiście, bardzo trudno wygenerować zainteresowanie tematami zagranicznymi bez takich liczb. Ale przykłady fotografii, które Biały Dom publikuje w trakcie podróży Obamy pokazują, że można próbować opowiadać dużo ciekawszą historię, niż robi to teraz KPRM, nawet biorąc pod uwagę różnicę możliwości i potencjałów obu administracji.







W kraju KPRM oddał pole Grzegorzowi Schetynie, który przeżywa właśnie kolejny polityczny comeback jako "członek rządu in spe". Temat grzej już od kilku dni, i nie wygląda na to, by miała się szybko zatrzymać. Co najgorsze, afrykańska podróż premiera - mimo obecnych możliwości komunikacyjnych - niemal całkowicie wyłączyła możliwość tworzenia kontrprzekazu. Dziś tylko Bartłomiej Sienkiewicz w dogrywce Kontrwywiadu RMF (która trafi do bardzo wąskiego grona) komentował po stronie KPRM temat "Schetyna w rządzie". Dziś rano także Andrzej Biernat w TVN24 wspominał, że w koncepcji Tuska prawdopodobnie nie ma miejsca dla pierwszego wiceprzewodniczącego. Ale to głosy brzmią bardzo słabo. KPRM nie ma w Polsce wystarczająco silnych "surrogates" - ludzi, którzy byliby w stanie spinować wersję rządu. Sienkiewicz mógłby być w przyszłości kimś takim, ale nie ma jeszcze wystarczającego przebicia, by skutecznie wykonywać taką rolę.

Co gorsza, rozkręcenie się tematu Schetyny w rządzie następuje w momencie, w którym Tusk mógł wykorzystać sukces w referendum, i smoleńskie zagubienie PiS, połączone z tarciami wewnętrznymi na tle przegranego referendum. Zamiast tego trwa dyskusja o Schetynie, Hofmanie i Wietnamie, lub w najlepszym dla rządu razie o Skypie i Macierewiczu.

Tusk ograniczył się do jednego eventu o referendum - krótkiej konferencji prasowej w poniedziałek. I dlatego tydzień w Afryce będzie zapewne dla KPRM całkowicie stracony. Gdy wyjazd się skończy, KPRM będzie musiał mozolnie odbudowywać swoją pozycję.

fot. KPRM/Fakt