Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
11.10.2013
09:58
10:19
W ostatnim dniu kampanii referendalnej PiS próbuje skupić uwagę mediów na sprawie opłat za mosty. Dziś o 12.30 odbędzie się konferencja prasowa z udziałem prezesa Kaczyńskiego w tej sprawie. Tytuł: "Mamy dowód. Hanna Gronkiewicz-Waltz kłamie ws. opłat za mosty". Konferencja odbędzie na rogu ulic Tadeusza Korzona i Samarytanka (Targówek Mieszkaniowy).
Czytaj też: Metoda PiS: Opłaty za mosty w Warszawie to jak przekopanie Mierzei Wiślanej w Elblągu
fot PiS na FB
10:40
389 tysięcy. To liczba głosów, która zdecyduje o losach Hanny Gronkiewicz-Waltz, a pośrednio - o kształcie polskiej debaty politycznej na najbliższe miesiące. Tyle osób musi zagłosować w niedzielę, by referendum, które stało się najważniejszym tematem politycznym ostatnich tygodni, zakończyło się sukcesem. Sondaże w kampanii referendalnej - zarówno te oficjalne, jak i przeprowadzane na zlecenie partii politycznych - cały czas sprawiają, że nikt w ratuszu nie będzie mógł czuć się pewnie aż do ogłoszenia oficjalnych wyników.
Kampania referendalna nabrała tempa w ostatnich dniach i tygodniach - dzięki zaangażowaniu PiS - ale w Warszawie toczy się z różna intensywnością od wielu miesięcy. W badaniu TNS dla "Gazety Wyborczej" z 13-16 czerwca chęć udziału w referendum zadeklarowało aż 63% ankietowanych (w tym 64% planowało zagłosować "za" odwołaniem, 26% przeciwko, 10% nie miało zdania). Te wyniki pokazały skalę problemów Platformy w mieście, i zmobilizowały ją do działania.
Wysiłki Platformy zaczęły przynosić efekty. W sondażu dla "Wiadomości TVP", który został przeprowadzony w dniach 22-25 sierpnia, chęć głosowania zadeklarowało zadeklarowało 36% badanych. 26% odpowiedziało na to pytanie "zdecydowanie tak", "raczej tak" - 10%. To był ogromny spadek w porównaniu z czerwcem. 42% nie chciało w tym sondażu iść na referendum, w tym 35% "zdecydowanie nie", a 7% "raczej nie". 65% zadeklarowało, że chce odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz. Tylko 16% chce oddać głos popierający panią prezydent. 18% nie miało zdania.
Kolejny "oficjalny" sondaż warszawski przeprowadziła pracownia MillwardBrown dla TVN24 w dniu 26 września. 29% badanych zadeklarowało, że na pewno weźmie udział w referendum ws. odwołania prezydent Warszawy, 18% - że "raczej pójdzie" głosować. 33% stwierdziło, że na pewno nie pójdzie głosować, 9% - że "raczej nie". W tym sondażu prezydent miasta miała zdecydowanie więcej przeciwników - 75% zadeklarowało, że zagłosuje "za" jej odwołaniem.
Jak wyglądała sytuacja w badaniach wewnętrznych? TNS przeprowadził je dla SLD i Platformy Obywatelskiej. W badaniu SLD deklarowana frekwencja wynosiła 39% (za odwołaniem prezydent było 65% którzy deklarują uczestnictwo w referendum, a tylko 21% jest przeciw). TNS wykonał je w dniach 9-10 września . Nieco poźniejsze jest badanie dla Platformy, w którym frekwencja wynosi 37% (23-27 września). Platforma sprawdziła także poparcie dla Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jak się okazuje, gdyby odbyły się wybory na prezydenta stolicy, to 54% oddałoby na nią głos. Kalisz dostaje w tym badaniu 18%, Piotr Gliński 9%, Marek Balicki - 7%, Piotr Guział 3 proc. W badaniu dla SLD Hanna Gronkiewicz-Waltz dostaje 40%, Gliński ma 8%, Guział 4%.
TNS dla SLD i PO zbadał także badanie poparcia dla partii politycznych w mieście. W badaniu dla PO, partia Donalda Tuska dostaje 49%, a PiS - 24% (do Sejmu, do rady miasta odpowiednio 45 i 22%). W badaniu dla SLD jest to 47% dla PO, 21% dla PiS (do Sejmu).
W najnowszym badaniu TNS dla "Wiadomości TVP", z 7-8 października, chęć udziału w referendum zadeklarowało 36% ankietowanych - tyle samo co w sierpniu. Niewiele zmieniły się też proporcje - "zdecydowanie" na referendum wybiera się 27%, 9% "raczej" pójdzie zagłosować w niedzielę. Kampania antyfrekwencyjna Platformy przyniosła umiarkowany skutek - przybyło (wzrost z 42 proc. do 49 proc.) osób które zapowiadają, że w głosowaniu udziału nie wezmą. 67 proc. ankietowanych – wśród osób, które chcą wziąć udział w referendum – opowiedziało się „za" odwołaniem Hanny Gronkiewicz-Waltz, 13 proc. odda swój głos przeciw odwołaniu. Ten sondaż wywołał falę nagłówków w głównych portalach o "prawdopodobnym" odwołaniu prezydent Warszawy.
W najnowszym badaniu MB dla TVN24 (9 października) o 3 pp wzrosła liczba osób, które "na pewno" pójdą na referendum, o 9 pp spadła liczba osób, które "raczej" pójdą. Aż o 9 pp wzrosła za to liczba respondentów, którzy na pewno na referendum się nie wybierają. 74% deklarujących chęć głosowania (spadek o 1 pp) zagłosuje "za odwołaniem", 14% (+1 pp) zagłosuje przeciwko. MB zapytał także o preferencje w ewentualnych wyborach. Tu wygrywa Hanna Gronkiewicz-Waltz, chociaż nie tak przytłaczająco jak w badaniu TNS dla PO. Hanna Gronkiewicz-Waltz ma 30% głosów, na drugim miejscu Kalisz z wynikiem 22 proc. Trzeci jest Piotr Gliński, z wynikiem 12%, Guział 8% a Balicki 5%. W tym samym badaniu Hanna Gronkiewicz-Waltz jest oceniana jako najlepszy prezydent stolicy po 1989 roku, co daje nadzieję Platformie, że w scenariuszu pt. "przyspieszone wybory" (możliwe w styczniu, jak pisała stołeczna "Gazeta Wyborcza") urzędująca prezydent mogłaby je wygrać.
Ostatni sondaż MB dla TVN24 najlepiej pokazuje, dlaczego PO nie może spać spokojnie w niedzielę. Frekwencja w referendum niemal na pewno będzie oscylować na granicy progu ważności. Zdecydować może kilka tysięcy, może nawet kilkaset głosów.
fot. TVP/TVN24/Gazeta Wyborcza
11:55
W reklamie, którą PiS umieściło w dzisiejszych tabloidach widzimy między innymi cytat z HGW, która w 2009 roku przyznawała, że "raczej myślimy o wprowadzeniu opłat za wjazd do centrum". Na ostatni dzień kampanii PiS zapowiada kolejną konferencję o mostach. „Mamy dowód, że prezydent kłamie”
Wyjaśnienia HGW na FB: "Nie będzie opłat za mosty i tunele – PiS kłamie. W związku z reklamami, które w dzisiejszym wydaniu Faktu i Super Expressu zamieściło Prawo i Sprawiedliwość, raz jeszcze informuję, że nigdy nie pracowałam i nie zamierzam podjąć prac nad wprowadzeniem opłat za przejazd mostami, tunelami i inną miejską infrastrukturą. Informacja o tym, że „będą opłaty za przejazd mostami w Warszawie, jeżeli warszawiacy nie pójdą na referendum” jest kłamstwem. Chcę też jeszcze raz podkreślić, że zapis w „Strategii zrównoważonego rozwoju systemu transportowego w Warszawie”, na który powołuje się PiS - co ciekawe - powstał za czasów rządu PiS w Warszawie. Jak powiedział wczoraj Kazimierz Marcinkiewicz, który w 2006 roku był komisarzem w stolicy mianowanym przez ówczesnego Premiera Jarosława Kaczyńskiego: „Zespół, który przygotował tę strategię, został powołany jeszcze przez ś.p. Lecha Kaczyńskiego”. Pomysł wprowadzenia opłat za mosty i tunele powstał więc jeszcze za czasów rządu Pis, a ja nie mam zamiaru go realizować!"
13:33
Wśród wyszukiwań haseł w Google, w ostatnich 90 dniach, z politycznych tematów debaty medialnej dużo wyżej niż referendum było tylko OFE. Skok zainteresowania OFE, w dniu kierunkowej decyzji rządu o faktycznym demontażu systemu był tak ogromny, że hasło OFE sięgało niezłych wyników wyszukań popkulturowych. Analiza Google kończy się na wtorku, czyli jeszcze przed tym, jak dyskusja na temat referendum osiągnęła apogeum.
A tak wygląda nałożenie wyników częstotliwości wyszukiwań haseł: OFE, referendum z bardzo popularnym w sieci hasłem Kasia Tusk:
Z analizy wyszukiwań w Google widać, że tematy polityczne takie jak Smoleńsk, czy pedofilia w Kościele, nie zdobywają wielkiego zainteresowania, co powinno być jakimś sygnałem dla wydawców programów publicystycznych i informacyjnych...
Referendum zbliża się do wyniku Gowina, ale ten zdobył swój Google-moment na dość krótko, pod koniec sierpnia, przy ogłaszaniu wyników wyborów w PO, w których uzyskał nadspodziewanie wysoki wynik. Warto zauważyć, że Gowin momentów miał kilka, w tym podczas swojej krakowskiej konwencji, kiedy ogłosił projekt #1godzina. Referendum ma w Google stałą tendencję wzrostową a sam moment dłuższy niż Gowin.
Co warte odnotowania, wbrew opiniom niektórych komentatorów, Google pokazuje większy potencjał Gowina niż Palikota. Wielkie show Palikota zdobywa mniejsze zainteresowanie, niż krakowska konwencja Gowina.
15:08
Kampania referendalna PiS jest oceniana głównie przez pryzmat akcji "W jak Warszawa" i wszystkich historycznych skojarzeń, które partia wrzuciła do obiegu medialnego w ostatnich tygodniach. Ale kampania PiS to nie tylko "W jak Warszawa", ale także bardzo intensywnie promowana przez partię w ostatnich dniach kwestia opłat za drogi i mosty, oraz inne lokalne warszawskie sprawy, jak np. loty nad Ursynowem. PiS celuje ze swoim przekazem w te regiony miasta, w których w 2010 roku była najwyższa frekwencja.
Na dzisiejszej, bardzo krótkiej konferencji prasowej prezes PiS przypominał wypowiedź prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz z 2009 roku o planach wprowadzenia opłat za wjazd do centrum miasta. PiS w ostatnich dniach kampanii stawia niemal tylko i wyłącznie na przekaz związany ze sprawą ewentualnej odpłatności za korzystanie z infrastruktury warszawskiej. Jarosław Kaczyński powiedział także, że Warszawa każdego dnia traci na rządach Hanny Gronkiewicz-Waltz, a w mieście dzieją się rzeczy trudno odwracalne. Wiele wskazuje na to, że PiS w szczególny sposób porusza sprawy istotne dla mieszkańców dzielnic, którzy częściej chodzą na wybory, licząc zapewne, że to oni mogą zaważyć na frekwencji.
Oto mapa PKW pokazująca frekwencję w mieście w 2010 roku, z podziałem na dzielnice.
Ogólnie frekwencja w mieście, w 2010 wynosiła 48,37 %. Z dzielnic Warszawy największa była w Wilanowie (58%), Wesołej (56%), Rembertowie, Żoliborzu, Ursynowie (53%).
Jakie sprawy akcentuje PiS w ostatnich tygodniach kampanii?
Opłaty za mosty i wjazd do centrum, dolegliwość lotów nad Ursynowem, a także kwestię południowej obwodnicy miasta (ringu). Wszystkie te kwestie są istotne dla całego miasta, ale zwłaszcza dla mieszkańców dzielnic o najwyższej frekwencji, jak Wilanów i Ursynów.
PiS prawdopodobnie liczy na to, że wrzucając takie tematy - nawet w dzielnicach, które uchodzą za mało sprzyjające dla partii - rozbudzi zainteresowanie referendum i w ten sposób uda się jeszcze bardziej powiększyć frekwencję. Przekaz PiS jest więc - przynajmniej częściowo - skorelowany geograficznie.
Drugi aspekt przekazu PiS w tym tygodniu ma podłoże ekonomiczne, co najlepiej widać w reklamie opublikowanej dziś w tabloidach. Prezes PiS mówił wczoraj o tym, że pomysł wprowadzenia opłat za przejazd przez mosty podzieli ludzi na lepszych i gorszych, bo nie wszystkich będzie na takie opłaty stać. Takie też jest przesłanie opublikowanych dziś reklam.
Ostatnie tygodnie kampanii referendalnej PiS to:
1) "W jak Warszawa" i maksymalne wykorzystanie potencjału tkwiącego w symbolach historycznych, tak by rozgrzać dyskusję w mediach.
2) Odwołanie do obywatelskości miasta (na ostatniej konwencji w sobotę).
3) Wprowadzenie kwestii lokalnych, istotnych dla mieszkańców dzielnic w których najwięcej osób głosowało i wprost zmieszanych z ekonomicznym populizmem. To ma być przepis na wygraną w niedzielę.
Ostatnim akcentem kampanii PiS ma być konwencja pod hasłem "Referendum to święto demokracji". Jej start planowany jest na godzinę 18.00. O przejęciu przez PiS obywatelskich haseł PO pisał dziś w Gazecie Paweł Wroński.
fot. PiSt.tv
17:20
17:56
Najnowszy trend w amerykańskiej polityce związany z internetem i nowymi mediami polega na organizowaniu całych kampanii politycznych wokół twitterowych hashtagów. W Polsce PiS na finale najważniejszej kampanii w tym roku sięga po ten model. Dziś prezes PiS Jarosław Kaczyński będzie przemawiać z podium, na którym widnieje hashtag #WarszawaWybiera.
W USA najnowszym przykładem takich kampanii są projekty Republikanów w Izbie Reprezentantów #SenateMustAct i #Time4Solutions
To forma nacisku na Demokratów, aby rozpoczęli negocjacje w sprawie impasu budżetowego w USA. Ale to także świadczy o tym, jak bardzo Twitter stał się integralną częścią amerykańskiej polityki, w której to hashtagi - krótkie, lapidarne zwroty stają się coraz częściej głównym narzędziem w budowaniu przekazu, mobilizacji zwolenników, w przyciąganiu uwagi mediów. Co więcej, na Facebooku także można już stosować hashtagi, co zwiększa znacznie zasięg takich projektów politycznych.
20:00
Gwiazdorska obsada: Kraśko i Tadla w TVP oraz Kuźniar i Kryńska w TVN24 i podobny klucz- komentarz polityków aspirujących do fotela prezydenta Warszawy oraz publicystów i analityków. Wieczory wyborcze w TVP Info oraz TVN24 rozpoczną się około 20.30, przez pół godziny pozostałe do końca ciszy wyborczej, w obu kanałach informacyjnych będą się odbywały rozmowy o polityce, zgodnie z ordynacją niezwiązane jednak bezpośrednio z samym referendum. O 21.00 obie stacje przedstawią wyniki exit poll realizowanego dla TVP i TVN przez TNS. O 20:58 wieczór wyborczy TVP Info wejdzie na antenę TVP1. Na głównej antenie TVP potrwa on do około 21.40, w Info do końca raportów z PKW. Telewizja publiczna nadawać będzie z nowego studia TVP Info, TVN24 ze swojego flagowego studia S1, gdzie na wielkich videowallach– 17 metrowej ścianie zbudowanej z 64 monitorów pokazane zostaną wyniki exit poll TNS oraz szacunki frekwencji. Obie anteny publicznej i TVN24 podadzą te same wyniki w tym samym czasie.
W TVP i TVP Info pierwsze komentarze przedstawią profesorowie: Czapiński, Żukowski oraz Markowski. W TVN24 wyniki i metodologię objaśni przedstawiciel TNS. Według przymiarek TVN24 wyniki skomentują też politycy: m.in. Ryszard Kalisz i Piotr Gliński- ewentualni kandydaci na prezydenta Warszawy, gdyby referendum się powiodło. Ci sami politycy oraz dodatkowo Wojciech Olejniczak i Andrzej Halicki pojawią się też później w TVP i TVP Info.
Publiczna stawia na komentarz publicystów: Michała Karnowskiego, Macieja Gduli oraz Pawła Wrońskiego. W TVN24 pojawią się m.in Jan Wróbel oraz Andrzej Stankiewicz.
Ciekawostką jest, że jedyny polityczny wieczór wyborczy w niedzielę organizuje Piotr Guział. Sprytnie wykorzystuje swój moment i ma przemówić zaraz po ogłoszeniu wyników exit polls TNS-u, w chwili największej oglądalności. Do chwili obecnej nie wiadomo czy na wieczór wyborczy zdecydują się PiS i Platforma, bo wydawcy i realizatorzy nie otrzymali zgłoszeń, by podstawić wozy transmisyjne.
Plany wyborczych wieczorów w głównych stacjach telewizyjnych dowodzą, że faktycznie, zgodnie z opiniami wielu komentatorów, to może być najważniejsze wydarzenie polityczne tego roku. A z pewnością najbardziej medialne.
20:32
Najważniejsza kampania lokalna w tym roku zbliża się ku końcowi. Oto 5 kluczowych wydarzeń w starciu, które może określić ramy polityki i kształt dyskusji w ciągu najbliższych miesięcy. Wynik referendum w Warszawie może zdecydować o tym, czy Platforma przełamie niekorzystny dla siebie trend, czy też może jeszcze bardziej go utrwali.
1. Prezydent, premier i abp Józef Kowalczyk przeciwko referendum.
Trzy wypowiedzi stały się symboliczne dla antymobilzacyjnej kampanii Platformy. Pierwsza, to wypowiedź premiera Donalda Tuska z 16 lipca. Wtedy Tusk po raz pierwszy zaprezentował linię argumentacji PO, która stała się przedmiotem kontrowersji i sprzeciwu części elit. "Niepójście na referendum jest też aktem decyzji. Nie jest ucieczką od odpowiedzialności, bo to nie jest głosowanie w wyborach. Nieuczestniczenie w referendum jest aktem akceptacji, tolerancji czy sympatii z aktualnie rządzącym prezydentem, czy burmistrzem, czy wójtem. Ale oczywiście każdy, kto ma inne poglądy, ma prawo to zademonstrować". Drugą kluczową wypowiedzią są słowa prezydenta Komorowskiego z 7 sierpnia. Prezydent powiedział wtedy, że nie weźmie udziału w referendum, oraz ocenił, że samorządy są coraz częściej polem "najpoważniejszych politycznych batalii . Trzecia wypowiedź to słowa abp Kowalczyka, który w wywiadzie dla Rzeczpospoltiej z 20 sierpnia powiedział: "Warszawskie referendum, na rok przed wyborami, jest aktem politycznym o jednoznacznym celu. Ma obalić panią prezydent wywodzącą się z partii rządzącej, żeby łatwiej było obalić cały rząd". Jak stwierdził, absencja w referendum nie jest grzechem.
2. W jak Warszawa
PiS zmieniło obraz kampanii referendalnej. Mocne nawiązanie do symboli historycznych obliczone na wywołanie jak najostrzejszej debaty w mediach, i jednocześnie na mobilizację własnego elektoratu - to ustawiło ostatnie tygodnie walki o Warszawę. PiS nie szczędził sił ani środków na kampanię, i całkowicie zmarginalizował WWS i Piotra Guziała. Później nastąpiła lekka "rekalibracja" przekazu, i ustawienie referendum bardziej w kategoriach "obywatelskości". PiS zagrał va banque, a rezultaty tego manewru poznamy już niebawem.
3. 232 tysiące podpisów
WWS, PiS oraz mniejsze partie i organizacje zebrały łącznie 232 tysiące podpisów w referendum. Ta liczba wyznaczyła kształt kampanii - była zbyt duża, by Platforma mogła zlekceważyć referendum, ale zbyt mała jednocześnie, by grupa pro-referendalna mogła być przekonana o zwycięstwie. Nie spełniły się obietnice o 400 tysiącach podpisów. Ich liczba była jednak wystarczająca , by zagwarantować zaciekłą kampanię aż do samego końca.
4. Apogeum problemów Hanny Gronkiewicz-Waltz
"No niestety media trochę się nie spisały, bo nie było informacji w nocy wysłanej do mieszkańców. Liczyliśmy na media bardziej, ale wykonawca powinien nas uprzedzić trochę wcześniej, to wtedy byłaby możliwość zorganizowania briefingu, o tej porze liczyliśmy na media, trochę się przeliczyliśmy" - ten komentarz Hanny Gronkiewicz-Waltz (14 maja) po chaosie w mieście wywołanym przez przedłużenie zamknięcia stacji metra Centrum zwiastował nadejście apogeum problemów komunikacyjnych prezydent Warszawy. To dzięki takim wypowiedziom WWS nabrało tak dużego wiatru w żagle, i kampania zbierania podpisów nabrała rozmachu.
5. Mobilizacja ratusza i Platformy
Apokaliptyczny ton komentarzy w mediach, katastrofalny pierwszy referendalny sondaż TNS - to wszystko sprawiło, że Platforma i doradcy Hanny Gronkiewicz-Waltz zabrali się bardzo mocno do pracy, by obronić Warszawę. Od poziomu rządowo-sejmowego (obwodnica) po zmianę sposobu działania prezydent, odwiedziny w poszczególnych dzielnicach, rozmowy z mieszkańcami i tak dalej. To wszystko sprawiło, że emocje z przełomu maja i czerwca nie wróciły już w trakcie jesiennej kampanii. I nawet Piotr Guział w swojej retoryce zaczął przyznawać, że ratusz zaczął być bardzo aktywny (co jego zdaniem już jest sukcesem referendum).
fot FB HGW musi odejść, Artura Górskiego, Hanny Gronkiewicz-Waltz, PiS
22:02
Dlaczego? Dane o frekwencji z godziny 15 w zasadzie dadzą obraz, na podstawie którego będzie można z większą pewnością oszacować ostateczny wynik obecności przy urnach.
W wyborach samorządowych 2010, w Warszawie, wg komunikatów PKW frekwencja wynosiła 26,68%. Stanowiła więc około 0,55 ostatecznej frekwencji warszawskiej- 48,47%.
Jeżeli zatem iść tropem relacji wyniku frekwencji w 2010 z godz. 15.00 do rezultatu ostatecznego, to jeżeli dane TNS z tej godziny w najbliższą niedzielę nie przekroczą 16% obecności uprawnionych przy urnach, to trudno będzie oczekiwać, by referendum okazało się sukcesem do godziny 21.00.
Zapewne TNS będzie strzec swoich wyników i nie wiadomo czy dostęp do cząstkowych danych będą mieli sami klienci pracowni, czyli szefostwa TVN24 i TVP. W pewnym momencie wyniki cząstkowe jednak będą musiały być przekazane stacjom, żeby przygotowywać i testować grafiki, czy korygować scenariusze i listę gości wieczorów wyborczych. Jeżeli poznają dane z godz. 15 to już mniej, więcej będą wiedzieć czy wieczór będzie telewizyjnie ciekawszy, czy nie.
Zapewne główne partie także będą miały wyobrażenie o frekwencji. Platforma być może ze struktur komisji wyborczych, PiS od swoich, niezwykle skrupulatnych i dobrze zorganizowanych mężów zaufania, dzięki którym, podczas wyborów w Elblągu wszyscy poznawali wyniki ze źródeł PiS szybciej, niż od Miejskiej Komisji Wyborczej.
22:37
Na jedynce jutrzejszej Gazety Wyborczej znalazła się nie tylko warszawska syrenka, ale i tekst Wojciecha Mazowieckiego, wprost związany z tematyka referendum. Nawet może zbyt wprost, bo w tekście IŚĆ CZY NIE IŚĆ NA REFERENDUM czytamy m.in. "Dla osób zdecydowanych wybór nie jest trudny. Jesteś zwolennikiem PiS, maszerujesz do urny. Wolisz PO, bojkotujesz."
W tekście Mazowieckiego na jedynce GW czytamy też: "Dyskusja o narzędziach demokracji nie może przysłonić najważniejszego –o co w tym referendum chodzi i do czego ja chcę się przyczynić? Nie dajmy sobie wmówić, że dla dobrego obyczaju mamy postępować wbrew naszym politycznym wyborom. Albo że wybierając zgodnie znaszą kalkulacją, zachowujemy się biernie, jak ci, którym wszystko jest obojętne."
Weekendowy Rzeczpospolitej otwiera tekst Michała Szułdrzyńskiego "SKOŃCZMY Z CISZĄ WYBORCZĄ", w którym czytamy m.in "zakaz zakłócania ciszy wyborczej jest anachroniczny i prowadzi do hipokryzji. Czas na zmianę prawa".
W Rz także rozmowa Elizy Olczyk ze Sławomirem Nitrasem NIE IDĘ DO GOWINA, w której europoseł mówi m.in, ze partia "potrzebuje ludzi wiarygodnych, w nie takich, którzy potrafią ułożyć zjazd".
Więcej jutro w Stanie Gry.
23:30
Cisza wyborcza to jeden z niewielu momentów, w których politycy znikają z porannych ramówek. W sobotę dwie duże rozgłośnie radiowe przeprowadzą wywiady z najważniejszymi hierarchami Kościoła. Krzysztof Ziemiec o 8.30 w RMF FM porozmawia z metropolitą krakowskim kardynałem Stanisławem Dziwiszem. Z kolei o 7.16 gościem "Sygnałów dnia" będzie Prymas Polski abp Józef Kowalczyk - który w sierpniowym wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" opowiedział się przeciw referendum.
- Warszawskie referendum, na rok przed wyborami, jest aktem politycznym o jednoznacznym celu. Ma obalić panią prezydent wywodzącą się z partii rządzącej, żeby łatwiej było obalić cały rząd - powiedział, dodając, że absencja w głosowaniu nie jest grzechem.
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.