Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
10.10.2013
10:30
Warszawa jest wyborczą stolicą Polski. Pełnoletni Warszawiacy, stanowiąc niecałe 5% uprawnionych do głosowania w skali kraju, za sprawą ponadprzeciętnej frekwencji w wyborach dają prawie 7% wszystkich głosujących (dane dla wyborów do Sejmu w 2011 roku). Biorąc pod uwagę wszystkie kolejne wybory od 2005 r. średnia frekwencja w Warszawie wyniosła 57,5%, przewyższając aż o 14 pkt proc. Średnią frekwencję ogólnokrajową. Jest to pierwsza przesłanka, którą kieruję się w ocenie szans referendum warszawskiego. Interesuje mnie wyłącznie frekwencja, albowiem wyniki samego głosowania wydają się być przesądzone na niekorzyść Hanny Gronkiewicz-Waltz z powodów, o których nie ma potrzeby tutaj pisać.
Druga przesłanka dotyczy społecznych ocen funkcjonowanie władz Warszawy, a w szczególności ocen Prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. Dynamikę tych ocen można prześledzić dzięki Barometrowi Warszawskiemu, którego byłem inicjatorem dziesięć lat temu, jako dyrektor w zespole doradców Prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego, a które to narzędzie jest wykorzystywane po dziś dzień przez warszawski Ratusz. Otóż, Barometr Warszawski wskazuje na gwałtowne załamanie się dobrych ocen działalności Prezydent Warszawy w 2013 r.:
Jak Pan/i ocenia działania Prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz?
Ocena
VII’2008
IX’2009
VII’2010
XII’2010
XI’2011
VI’2012
XI’2012
V’2013
dobrze
39%
49%
61%
68%
55%
52%
53%
38%
źle
33%
35%
24%
21%
30%
33%
34%
48%
?
28%
16%
15%
11%
15%
15%
13%
14%
Źródło: Barometr Warszawski, CBOS, N = ok 1100 osób
Bez wątpienia 15-punktowy spadek dobrych ocen HGW w ciągu pół roku, by w końcu oceny negatywne wzięły wyraźnie w górę nad pozytywnymi, świadczy o sporym fermencie wśród Warszawiaków. Na fali takich nastrojów burmistrz Piotr Guział zebrał wystarczającą liczbę podpisów pod referendum. Nic nie wskazuje na to, aby nastroje Warszawiaków radykalnie odwróciły się przed samym referendum. W mojej ocenie działają one profrekwncyjnie.
Trzecia przesłanka to wyniki sondaży. Jeśli na 4 dni przed wyborami 27% respondentów pochodzących ze względnie homogenicznego, wielkomiejskiego środowiska, twierdzi, że zdecydowanie weźmie udział w referendum, to nie ma powodów, żeby znacząco powątpiewać w tę intencję. Uważam zresztą, że bardzo silna odgórna kampania antyfrekwencyjna z udziałem Premiera, Prezydenta, a nawet niektórych hierarchów kościoła katolickiego, mogła skutkować skłonnością części respondentów do ukrywania w trakcie sondażu faktycznych zamiarów, co do udziału w referendum. Zatem, jeśli traktujemy sondaże poważnie, oraz mając w pamięci ponadprzeciętną frekwencję w Warszawie, nie ma podstaw, aby zakładać jak niektórzy komentatorzy, że frekwencja w referendum będzie grubo poniżej 300 tys. głosów. Oznaczałoby to, że Warszawa głosuje gorzej niż np. Bytom, co jest niezgodne z dotychczasową wiedzą o zachowaniach wyborczych Warszawiaków.
Sondaże (te, które znamy publicznie), nie przesądzają jednoznacznie, czy frekwencja będzie wystarczająca (wg nich jest moim zdaniem „na styk”). Dlatego też odwołuję się do „benchmarków”. Naturalnie, nie mamy dobrego punktu odniesienia w samej Warszawie. Pewnym wskaźnikiem mogą być jednak referenda w sprawie odwołania prezydenta w relatywnie dużych miastach, takich jak Łódź, Bytom, czy Elbląg. Czym one się wyróżniały na tle wszystkich innych referendów tego typu? Po pierwsze były skuteczne! Frekwencja okazała się wystarczająca i w każdym z tych miast wyniosła ponad 20%. Ktoś powie, że to mało, ale weźmy pod uwagę, że w normalnych wyborach samorządowych frekwencja w tych miastach była o kilkanaście punktów procentowych niższa niż w Warszawie. Spójrzmy na te wyniki:
Frekwencja w wyborach samorządowych w 2010 r. a frekwencja w referendum:
Frekwencja w wyborach
Frekwencja w referendum
Stosunek FR/FW
Łódź
34,9%
22,2%
0,64
Bytom
34,6
21,8%
0,63
Elbląg
36,9%
24%
0,65
Warszawa
48,4%
?
?
Rzuca się w oczy zbliżona wartość stosunku wielkości frekwencji w wyborach do wielkości frekwencji w referendach w wymienionych miastach. Zakładając mechanicznie, że podobny wskaźnik ukształtuje się w Warszawie, wówczas frekwencja w referendum wyniosłaby od 30,5% do 31,5%, co dawałoby ponad 400 tys. głosów. Wystarczająco dużo, aby referendum było ważne.
Podsumowując, realizm socjologiczny podpowiada, że frekwencja wystarczająca do tego, aby referendum w Warszawie było skuteczne, jest jak najbardziej możliwa. Margines nie jest jednak duży (sondaże „na styk”, benchmarki trochę lepiej) i wiele będzie zależało od kampanijnej mobilizacji na ostatniej prostej zwolenników i przeciwników odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz. Ogląd kampanii mam krytyczny (mam na myśli obydwie strony), dlatego też z tym większym zainteresowaniem będę oczekiwał na wyniki badania exit poll TNS OBOP w dniu referendum w przeświadczeniu, że jestem świadkiem czegoś, do czego właściwie nie powinno dojść. Ale czy na tym właśnie nie polega jeden z uroków polityki?
Wojciech Pawlak - Partner i Wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej POPLER.TV. W przeszłości prezes TNS OBOP. Doradzał w zwycięskich kampaniach prezydenckich Lecha Kaczyńskiego (Warszawa, 2002 r; Polska, 2005 r.) oraz w kampanii prezydenckiej Rafała Dutkiewicza (Wrocław, 2010 r.).
fot. CC BY-SA 2.0 Krzysztof Duda
08:30
PILNE:
FED nową szefową wydrukował od razu w 100 mln egzemplarzy
08:35
Macierewicz:
Zespół Laska nie ma żadnego specjalisty od fabrykowania zdjęć. To mają być eksperci?
09:52
10:17
Dziś o godzinie 12.15 na Placu Zamkowym, przy Kolumnie Zygmunta odbędzie się kolejna konferencja prasowa prezesa PiS poświęcona referendum i sprawie opłat za mosty. Tytuł: "HGW kłamie ws. opłat za mosty. PiS żąda nadzwyczajnej sesji Rady Warszawy". To kontynuacja tematu strategii transportowej Warszawy, który może zadziałać jak "pluszaki" z kampanii 2005 roku. Czytaj też: Płatne mosty, tunele i wjazd do centrum- to może pogrążyć Hannę Gronkiewicz-Waltz na ostatniej prostej
fot. PiS na FB
12:08
Za chwilę, na Placu Zamkowym, przy Kolumnie Zygmunta odbędzie się kolejna konferencja prasowa prezesa PiS poświęcona referendum i sprawie opłat za mosty. Tytuł: „HGW kłamie ws. opłat za mosty. PiS żąda nadzwyczajnej sesji Rady Warszawy”.
12:10
12:49
"Wprowadzenie opłat za przejazdy przez mosty to podział miasta na enklawy. Pewna część obywateli Warszawy nie miałaby z pewnością pieniędzy na te przejazdy, to byłby kolejny podział na gorszych i lepszych" - mówił na dzisiejszej konferencji prasowej prezes PiS Jarosław Kaczyński. Drugi dzień w kampanii PiS mówi o pomyśle wprowadzenia opłat za przejazdy przez mosty, który jest elementem strategii rozwoju Warszawy. Co więcej, prezes Prawa i Sprawiedliwości zaapelował o zwołanie na jutro nadzwyczajnej sesji Rady Warszawy, na której ten pomysł zostałby ze strategii wykreślony. Jak powiedział prezes, jeśli oświadczenie Hanny Gronkiewicz-Waltz, że nie zgadza się z takim rozwiązaniem jest prawdziwe, to taka sesja powinna być zwołana. W przekazie PiS ta kwestia łączy się z wiarygodnością prezydent, ale partia w ostatnich godzinach kampanii podnosi kwestię opłat za przejazdy przez mosty nie przez przypadek.
PiS ma metodę, którą bardzo konsekwentnie stosuje w kampaniach lokalnych. Znaleźć jeden temat - istotny dla mieszkańców, chwytliwy medialnie - i skupić się na nim aż do samego końca kampanii. W przypadku Elbląga była to kwestia przekopania Mierzei Wiślanej i stworzenia "IV portu RP". W Warszawie PiS postawił w ostatnich kilkudziesięciu godzinach kampanii na przekaz dotyczący ewentualnego wprowadzenia opłat za mosty. To, w połączeniu z wrzuconym już kilka tygodni temu tematem "W jak Warszawa" ma zagwarantować wystarczającą mobilizację wyborców w mieście.
Kampania w Warszawie jest wyjątkowa. W Elblągu (przynajmniej w czerwcu/lipcu), na Podkarpaciu czy w Rybniku nie było referendum, tylko wybory uzupełniające, z kandydatami, innymi regułami walki o głosy. W Warszawie znaczenie ma tylko i wyłącznie mobilizacja elektoratu. Nie ma kontrkandydatów, cała kampania może być więc negatywna. PiS przystosował wzorzec znany z lokalnych starć w tym roku. Ten wzorzec może być także przydatny w prognozowaniu, jak może wyglądać sezon wyborczy 2014-2015 w wykonaniu Prawa i Sprawiedliwości.
1) Określenie stawki. W każdym z wyborczych starć w tym roku PiS bardzo szybko określał stawkę - i to w dużo szerszych terminach, niż tylko zmiana władzy lokalnie, czy też wybór jednego senatora. Zawsze było to połączone z atakiem na Platformę ogólnokrajową, na pokazanie jednego lokalnego wyboru w kontekście odebrania władzy Platformie w całej Polsce. To od razu mobilizuje zwolenników. W Warszawie PiS postanowił uderzyć jeszcze szerzej, i nawiązał - kampania "W jak Warszawa" nie tylko do Platformy, ale także do historycznego dziedzictwa całego miasta, i obywatelskiej postawy mieszkańców Warszawy. "Warszawa może być wzorem" - mówił kilka dni temu prezes Kaczyński. Oczywiście może być także wzorem tego, że PiS może wygrywać wszędzie - na Śląsku, w Elblągu, czy w Warszawie. Bo odwołanie Hanny Gronkiewicz-Walt - jeśli do niego dojdzie, będzie tak interpretowane przez PiS w post-kampanijnej retoryce.
2) Określenie tematu. PiS jednocześnie ze zdefiniowaniem stawki wrzuca do kampanii jeden temat, który ma być jej osią, i do którego mają odnosić się jej uczestnicy. W Elblągu była to istotna i bardzo nośna kwestia przekopania Mierzei Wiślanej i stworzenia portu w mieście, co przekłada się na miejsca pracy. To musi być sprawa, która jest istotna dla mieszkańców, i nie jest abstrakcyjna, może być tematem do rozmów przy kuchennym stole. W Elblągu udało się zmienić kwestię "Portu IV RP" w punkt odniesienia, także dla Platformy i rządu. W Warszawie to kwestia "W jak Warszawa", a teraz - co dużo bardziej istotne dla mieszkańców stolicy - sprawa wprowadzenia opłat za mosty. I w jednym, i w drugim przypadku Platforma próbowała (i cały czas próbuje w Warszawie) merytorycznie kontratakować. Ale nie zmieniło to faktu, że temat był już ustawiony, że to PiS przejął inicjatywę i narzucił tempo kampanii.
W przypadku mostów Platforma argumentuje, że to był pomysł PiS z 2006 roku.
Płatne mosty to pomysł z czasów kadencji PiS. Projekt strategii z 2006 r.: http://t.co/qbUSDz5V82
— Hanna Gronkiewicz (@hannagw) October 10, 2013
15:50
Odpowiadając na pytania słuchaczy - w dogrywce Kontrwywiadu RMF FM - Paweł Graś przyznał, że nie ma potrzeby, by rozważać wcześniejsze wybory. Według niego, do skrócenia kadencji mogłoby dojść, gdyby koalicja straciła większość - o czym mówił także premier. Ponadto rzecznik rządu przekonywał, że pierwsze i drugie expose zostało już w dużej mierze zrealizowane, a pierwszy element recepty na kolejne cztery lata Donald Tusk przedstawi w listopadzie tego roku.
Ta bardzo ogólna wypowiedź może sugerować, że premier w ramach nowego listopadowego otwarcia zdecyduje się na kolejne expose. O takim scenariuszu pisaliśmy na 300polityce już w sierpniu. W środę szef rządu na krótkim briefingu w Sejmie wspominał o decyzjach dotyczących nowego kierunku polityki po kryzysie.
Rzecznik rządu odniósł się też do wniosku szczecińskich działaczy PO o wyrzucenie Sławomira Nitrasa z partii. - Zgodnie ze statutem PO wnioski rozpatrzy sąd koleżeński, ale nie byłbym zwolennikiem takiego rozwiązania, chociaż uważam, że ostatnie wypowiedzi Nitrasa były emocjonalne i niepotrzebne - powiedział.
Pytany, czy sam obawia się listopadowej oceny, stwierdził, że każdy z ministrów jest poddawany ocenie i musi się liczyć z tym, że zostanie odwołany. - Jeśli premier będzie dalej chciał ze mną współpracować, z mojej strony będzie to absolutnie zaszczyt - przyznał Graś.
Fot. Olga Wasilewska/RMF FM
16:31
Platforma najniżej od sierpnia 2005 r. Gdyby Polacy decydowali o składzie Sejmu na początku października, najwięcej mandatów zdobyłby PiS, na który chce obecnie głosować 28% dorosłych Polaków deklarujących swój pewny udział w ewentualnych wyborach. W porównaniu z wrześniem poparcie dla najbardziej liczącej się partii opozycyjnej wzrosło o 5 punktów procentowych. Na drugim miejscu znalazło się PO mające wśród zdeklarowanych uczestników wyborów 22% zwolenników. Od ubiegłego miesiąca poparcie dla rządzącej partii obniżyło się o 3 punkty procentowe. Trzecie miejsce zajmuje SLD mające 8% sympatyków wśród zdeklarowanych wyborców (spadek o 2 punkty). Do parlamentu wszedłby także PSL, na który chce głosować 6% pewnych uczestników głosowania.
W październiku poniżej wyborczego progu znalazł się Ruch Palikota (4%), który w porównaniu z wrześniem nieznacznie stracił, a także Prawica Janusza Korwin Mikkego (4%, wzrost o 2 punkty). Swoich zwolenników znalazły jeszcze Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry (2%) i PPP (1%).
Wyraźnie zmniejszył się w tym miesiącu odsetek wyborców niezdecydowanych, którzy chcieliby wziąć udział w wyborach, ale nie wiedzą, które z ugrupowań aktywnych na scenie politycznej by poparli. Tego rodzaju deklaracje złożyło 21% ankietowanych, aż o 5 punktów procentowych mniej niż we wrześniu.
Gdyby wybory parlamentarne odbywały się w pierwszej dekadzie października, do urn udałoby się, wedle własnych deklaracji, 57% dorosłych Polaków, o 3 punkty procentowe więcej niż przed miesiącem. W stosunku do wyników z września zmalał odsetek wahających się, czy wziąć udział w wyborach (o 3 punkty), natomiast nie zmienił się odsetek respondentów z góry odrzucających możliwość udziału w głosowaniu.
Komntarz analityków CBOS: Związkowa krytyka rządu, a z drugiej strony trwająca kampania przedreferendalna w Warszawie – podczas której reprezentująca PO prezydent Gronkiewicz-Walz zbiera wiele krytycznych głosów – mogły wpłynąć na spadek poparcia rządzącej partii. Beneficjentem tej fali krytycyzmu wobec rządzących ciągle jest tylko najważniejsza partia opozycyjna – PiS, która w październiku wyraźnie zyskała zwolenników. Podkreślmy, że dzieje się tak przy rosnącej frekwencji i malejącej liczbie niezdecydowanych wyborców. O tym, że część wyborców poszukuje swego miejsca i ugrupowania na scenie politycznej, wydaje się świadczyć dobry wynik Nowej Prawicy Janusza Korwin Mikkego, która w tym miesiącu powtórzyła swój najlepszy rezultat z kwietnia. Trzeba jeszcze zastrzec, że badanie w zdecydowanej większości było wykonane przed kongresem i powołaniem nowego ugrupowania przez środowisko związane z Januszem Palikotem.
16:59
Oto moment z dzisiejszej debaty referendalnej, który zaczyna krążyć w internecie i może być potencjalnym problemem dla Piotra Guziała na ostatnim etapie kampanii w Warszawie. Burmistrz Ursynowa przyniósł na debatę różę, która położył na fotelu przeznaczonym dla Hanny Gronkiewicz-Waltz. Guział wrócił do róży odpowiadając na pytanie (w jednym z ostatnich fragmentów debaty) o to, czy Warszawa dba o osoby starsze.
Tak brzmi jego pełna wypowiedź na temat róży : Broń Boże, nie wolno lekceważyć osób starszych, ja to właśnie udowodniłem, ofiarowując różę pani prezydent. Trzeba mieć szacunek do osób starszych, a w szczególności z tytułami naukowymi, a ta róża to jest takie przesłanie też dla pani prezydent, że ta demokracja to nie jest tylko i wyłącznie błysk jupiterów na premierach czy ustawiane konferencje prasowe na kolejnych placach budów, gdzie pani prezydent przecina wstęgi. To jest też taka proza życia, te kolce, które kłują każdego obywatela. Ta róża jednocześnie ma związek z Ursynowem, bo w herbie Ursynowa jest niedźwiedź trzymający różę. To powinno dać do myślenia wszystkim adwersarzom kto jest tutaj niedźwiedziem, i komu tę różę wręcza.
Później Guział mówił już tylko o problemach osób starszych w Warszawie. Kolejnym mówcą w debacie był poseł Ryszard Kalisz, który błyskawicznie wrócił do tematu róży: Na wstępie chciałem powiedzieć, że nieładnie jest mówić o wieku kobiet, także Piotrze.. Guział przerwał w tym momencie Kaliszowi i stwierdził: Ode mnie starszej. Kalisz mówił dalej: No dobrze, już nie tłumacz się. Ja tutaj w imieniu wszystkich panią Hannę Gronkiewicz-Waltz za te słowa przepraszam. Piotrze pamiętaj, w ferworze trzeba zawsze mieć na uwadze kulturę osobistą i słowa, które się wypowiada. Przepraszamy panią Hannę Gronkiewicz-Waltz, Piotrek też przeprasza, prawda?
Guział odparł: Nie widzę nic zdrożnego w tym, żeby kobiecie dawać róże, taki jest zwyczaj w mojej rodzinie. Kalisz odparł: Nie mówię o róży, ja mówię o wieku. Nie mówi się o wieku kobiet.
Na tym się ta wymiana zdań zakończyła. W internecie zaczął już krążyć cytat z tej debaty.
(function(d, s, id) { var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0]; if (d.getElementById(id)) return; js = d.createElement(s); js.id = id; js.src = "//connect.facebook.net/en_GB/all.js#xfbml=1"; fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs); }(document, 'script', 'facebook-jssdk'));
Post by Elżbieta Igras.
Guział: "Pani HGW jest starą kobietą już" - Ręce opadają.
— Mikołaj Wróbelek (@MikiWrobelek) October 10, 2013
Tak się przegrywa na ostatniej prostej... RT @MikiWrobelek Guział: "Pani HGW jest starą kobietą już" - Ręce opadają. [usłyszane w pis.tv]
— Darek Ćwiklak (@macdac) October 10, 2013
18:53
Poseł PiS przez ponad pięć godzin uzasadniał w Sejmie wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec Stanisława Kalemby. Trudno uwierzyć, że Krzysztof Jurgiel - niewątpliwie kompetentny w sprawach rolnictwa - postanowił tak skrupulatnie przygotować się do debaty, której nie transmituje żadna telewizja, a sam wniosek jest bez większych szans.
Jakie mogą być tego konsekwencje? To spekulacja, ale po debacie nad wnioskiem o wotum nieufności miały odbyć się pierwsze czytania ważnych gospodarczych projektów - tzw. ustawy okołobudżetowej na 2014 rok, nowej stabilizującej reguły wydatkowej oraz projektu utrzymującego podstawową, 23-procentową stawkę VAT na niezmienionym poziomie do końca 2016 roku.
Wnioskiem złożonym przez PiS nikt specjalnie się nie interesował, ale przez długie wystąpienie posła Jurgiela, stał się - przynajmniej na Twitterze - jednym z tematów politycznych. Po Sejmie krążyła nawet plotka, wedle której Jurgiel miał przemawiać do rana.
Podobne przemyślenia ma zresztą Artur Dębski z Twojego Ruchu - napisał na Twitterze, że to torpedowanie ustawy okołobudżetowej.
Pan Jurgiel postanowił opowiedzieć historię Peeselu. Całe 118 lat. Torpedują z premedytacją czytanie okołobudżetowej :)
— ARTUR DĘBSKI (@Manlikeafight) October 10, 2013
20:04
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.