Relacja Live

08.10.2013

11:02

Minister od dialogu o dialogu

Wkurza cię, że nasze e-booki należą do najdroższych na świecie? Nie rozumiesz czemu codziennie ktoś mówi o tym, że Polacy nie czytają, a jednocześnie mamy 23 procentowy podatek na elektroniczne książki? Spokojnie. Sprawą zajął się już Michał Boni. Minister administracji i cyfryzacji działa. Już zapowiedział powołanie specjalnej grupy zadaniowej. To będzie pierwszy krok do stworzenia raportu. Z niego minister dowie się czy można mówić, że obłożone gigantycznym podatkiem treści są dyskryminowane. Gdy już to będzie wiadomo powinna zacząć się dyskusja. Kto wie, może nawet będziemy mieli tyle szczęścia, że odbędzie się w tej sprawie cykl debat. Pierwsze wnioski trzeba będzie oczywiście omówić z różnymi stronami i skonsultować z szeroką paletą ekspertów. I w tym momencie problem podatku na e-booki może nas właściwie przestać interesować, bo są małe szanse, że dożyjemy do jego rozwiązania.

Michał Boni jest w swoim żywiole. Żywiole dyskusji. Ostatnie dokonanie? Dokument o podsumowaniu debaty o mowie nienawiści w debacie publicznej. Warto zwrócić uwagę, jak zaczynają się poszczególne punkty tego sprawozdania: Pierwszy: „Musimy dalej dyskutować...”, drugi: „Powinniśmy rozważyć...”, trzeci: „Musimy też rozmawiać...” To może jakaś puenta na koniec? „Głębsze wnioski będziemy mogli wyciągnąć w czasie debaty w Belgradzie” Nasuwa się tylko jedno pytanie: skąd uczestnicy będą wiedzieć, jak debatować w tej następnej debacie? I niech nikogo nie zmyli, że projekty o „mowie nienawiści” są już w sejmie. Jeśli słyszeliście, że problem doczekał się jakiegoś w miarę spójnego rozwiązania, to jesteście w błędzie. Minister właśnie zaczął mówić o potrzebie ponownej debaty o tych rozwiązaniach.

Michał Boni jestem człowiekiem, który dzięki sztuce dialogu zyskał sławę. Ta umiejętność była ważna dla przewodniczącego Komitetu Stałego czy szefa Zespołu Doradców Strategicznych. Boni już jako minister administracji i cyfryzacji zrobił w zasadzie jedną znaną społeczeństwu rzecz: opowiedział się za ACTA. Okazało się, to jego życiowym błędem. Już za chwilę mógł o tym na szczęście w nieskończoność debatować i sprawa wróciła do normy. Problem, że dla ministra, który podejmuje ważne dla państwa decyzje dialog nie powinien być wartością samą w sobie.

Od pewnego czasu pojawiają się plotki, że Michał Boni wybiera się do Parlamentu Europejskiego. Jeśli tak, to jest to idealne dla niego miejsce. Rozmowy do samego rana, przeciągające się debaty i niekończące się poszukiwania kompromisu. To też szansa, by ktoś zamiast niego zajął się u nas sprawą opodatkowania e-booków. Na przykład tak, jak Francja zrobiła to kilka lat temu. Parlamentowi Europejskiemu pomachała przed nosem zasadą o neutralności fiskalnej. Dyskutować? Ale o czym? Niższy podatek na e-booki to sprawa trochę za prosta na debatę.


09:22

PiS uruchamia zegar odliczający czas do referendum

W samo południe w Warszawie zostanie uruchomiony zegar, który będzie pokazywać warszawiakom, ile dni pozostało do referendum w sprawie odwołania prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. Zegar zostanie umieszczony nad słynnym licznikiem długu publicznego, w ścisłym centrum miasta - przy rondzie Dmowskiego.

To kolejne już działanie pro-frekwencyjne, mające zachęcić mieszkańców do głosowania w najbliższą niedzielę.

Fot. PiS.org.pl


09:37

Wypowiedzi poranka. Graś: Nie chciałbym, by po referendum cieszył się Kaczyński. Hofman: Emocje są potrzebne
Paweł Graś w Radiu ZET o referendum: Bardzo nie chciałbym obudzić się w Warszawie rządzonej przez Macierewicza, czy kogokolwiek z PiS. Bardzo bym nie chciał by w poniedziałek w Warszawie cieszył się Jarosław Kaczyński, cieszył się ojciec Tadeusz Rydzyk, dlatego konsekwentnie do niedzieli będziemy zniechęcać warszawiaków do udziału w referendum. O rekonstrukcji rządu: Zgodnie z zapowiedzią pana premiera w listopadzie, czyli na półmetku tej kadencji, zostanie dokonany przegląd resortów. Ministrowie zostaną "odpytani", rozliczeni z realizacji zarówno pierwszego expose pana premiera, jak i drugiego. Zostaną również  "przepytani" co do ich planów na drugą część kadencji. I na tej podstawie zapadną ewentualnie decyzje. To wszystko zależy od pana premiera. O koalicji: Nic nie zapowiada nowej koalicji. Koalicja PO-PSL ma się świetnie. Nie ma żadnej potrzeby, żeby jakiekolwiek zmiany w koalicji się dokonywały. Ostatnie głosowania pokazują, że pomimo odejścia kilku posłów z PO koalicja dysponuje stabilną większością. Ireneusz Raś w Kontrwywiadzie RMF o zapowiadanych zmianach w rządzie: Premier zmienił zdanie. Zmiany ogłosi dopiero po wyborach wewnętrznych Platformy. Ja słyszałem kilka tygodni temu, kiedy na konferencji, na briefingu, podał tę informację: że listopad. Należy czekać. O sytuacji PO: Niewątpliwie nie można mówić, że w tej chwili nie ma ofensywy Platformy. Jest kreowany budżet, jest zapowiedź premiera. Jest ogłoszenie przez premiera o końca kryzysu, z czego się opozycja śmieje. A ja się cieszę i Polacy powinni się cieszyć. Jeśli to się będzie potwierdzać z miesiąca na miesiąc, to jakie miny będą mieli opozycjoniści, którzy - wydaje mi się - że często źle życzą Polsce, śmiejąc się z tych słów. Bartłomiej Sienkiewicz w Sygnałach Dnia Polskiego Radia: Istotą pracy policji jest to, aby interwencje były skuteczne. Interwencja w Bytowie była skuteczna. Ryszard Kalisz w Jeden na Jeden TVN: SLD jest kunktatorskie. Z jednej strony chce zawrzeć nieformalną, cichą koalicję z PO, aby dać miejsca pracy dla swojego aparatu, a z drugiej strony doskonale wiedzą, że takie bratanie z PO to jest pójście na dno w procesie, który jest dla Platformy nieuchronny. O referendum: Ja sądzę, że to referendum będzie miało frekwencję. Wyborcy w Warszawie nie bardzo patrzą na to, co mówi Miller. Adam Hofman w TOK FM: Jeśli każdy zrobi swoje - a każdy ma swój elektorat, swoje grupy docelowe, sojuszników społecznych - demokracja spowoduje, że referendum będzie ważne. Sondaże, którymi dysponujemy, wskazują na to, że może tak być. Szanse są równe. Hanna Gronkiewicz-Waltz ma w stolicy także dużo swoich zwolenników i jeśli oni wszyscy pójdą do referendum, to może być różnie. A jeśli nie, to wtedy zostanie odwołana. Gdyby referendum odbyło się dziś i trwało cały dzień, poszłoby do niego 430-440 tys. Co się wydarzy do niedzieli? Zobaczymy O wykorzystaniu "W": Emocje są potrzebne, by referendum nie zostało zapomniane. fot. radiozet.pl

10:01

Rząd przyjmie projekt obniżający dług o prawie miliard złotych

Ministrowie o 11.00 zajmą się przede wszystkim projektem umożliwiającym wykorzystanie niespełna miliarda złotych na finansowanie potrzeb pożyczkowych budżetu państwa, co da ministrowi finansów lekki oddech. Rząd zajmie też stanowisko wobec poselskiego projektu nowelizacji Kodeksu karnego, złożonego przez Ziobrystów.

Nowelizacja ustawy o poręczeniach i gwarancjach udzielanych przez Skarb Państwa zakłada wprowadzenie możliwości wykorzystania środków zgromadzonych na rachunku rezerw poręczeniowych i gwarancyjnych Skarbu Państwa, na finasowanie potrzeb pożyczkowych budżetu państwa.

Według resortu finansów, efektywne wykorzystanie tych środków wpłynie na obniżenie poziomu długu publicznego oraz kosztów jego obsługi poprzez zmniejszenie potrzeb pożyczkowych budżetu państwa. 1 czerwca na wspomnianym rachunku znajdowało się 834,7 mln zł. Po wejściu w życie ustawy, o ile nie będą realizowane z tego rachunku wypłaty, o taką kwotę będzie możliwe obniżenie potrzeb pożyczkowych Skarbu Państwa.

Ta kwota - prawie miliard złotych - nie uratuje finansów publicznych, ale dla ministra finansów liczy się każdy grosz. Dla porównania - państwo na Fundusz Kościelny przeznacza niespełna 100 milionów złotych rocznie, a w tej sprawie ciągle toczy się spór.

Założenia do nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomościami to bardziej techniczny projekt. Zakłada doprecyzowanie przepisu art. 5 ustawy przez wskazanie okresu, jaki będzie obejmować wskaźnik zmian cen nieruchomości, terminu publikacji wskaźników, a także podstawy do opracowania wskaźników zmian cen, przyjęcie zasady, iż w przypadku, gdy dla danego rodzaju nieruchomości nie rozpoczęto ogłaszania wskaźnika zmian cen nieruchomości, waloryzacji dokonuje się przy zastosowaniu wskaźników cen towarów i usług konsumpcyjnych ogłaszanych przez Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego oraz skrócenie terminu na przekazywanie wypisów aktów notarialnych rejestrujących transakcje obrotu nieruchomościami, a także ostatecznych decyzji i prawomocnych orzeczeń sądu, z których wynikają zmiany danych objętych ewidencją gruntów i budynków, do starostw powiatowych.

Nowelizacja uchwały w sprawie ustanowienia programu wieloletniego "KULTURA+" zakłada przesunięcie planowanych a niezrealizowanych wydatków z 2013 roku na 2015 oraz zmianę udziału wydatków bieżących i majątkowych. Ministrowie przyjmą także nowelizacje uchwał w sprawie ustanowienia programu wieloletniego "Budowa Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku" oraz "Budowa Kompleksu Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku".

Rząd zajmie też stanowisko wobec złożonego przez Ziobrystów poselskiego projektu nowelizacji Kodeksu karnego  (druk 1538), wprowadzającego możliwość orzeczenia środka zabezpieczającego w postaci umieszczenia w zakładzie zamkniętym lub skierowania na leczenie ambulatoryjne wobec sprawców poważnych przestępstw, którym upływa okres wykonania kary lub mogą skorzystać z instytucji warunkowego zwolnienia.

W Sejmie trwają już prace nad rządowym projektem, wprowadzającym możliwość orzekania środka leczniczo-izolacyjnego o charakterze administracyjnym w stosunku do sprawców przestępstw, którzy z powodu zaburzonej psychiki mogą ponownie popełnić groźne przestępstwo przeciwko życiu, zdrowiu, bezpieczeństwu powszechnemu, rozwojowi seksualnemu małoletnich lub wolności seksualnej. Projekt, przyjęty kilka miesięcy temu przez rząd, w lipcu został skierowany do komisji nadzwyczajnej.

Fot. Maciej Śmiarowski/KPRM


12:54

Republikanie nie chcą porozumienia ws. limitu zadłużenia

Robert Costa z National Review opisuje próby osiągnięcia porozumienia wśród Republikanów w Izbie co do podniesienia limitu zadłużenia


12:57

Ofensywa Demokratów w Senacie

Greg Sergant opisuje plan gry Demokratów w Senacie w sprawie limitu zadłużenia


13:03

Republikanie w Izbie nie mają strategii

Brian Beutler z Salon.com analizuje strategię (lub raczej jej brak) Republikanów w Izbie Reprezentantów


13:09

Czy Guardian musi wprowadzić opłaty za treść?

Czy Guardian będzie musiał wprowadzić opłaty za treść? Analiza serwisu PaidContent.org


13:11

Kolejny etap wojny Twittera i Facebooka

The Atlantic opisuje kolejny etap wojny Twittera i Facebooka - tym razem o telewizję


13:50

Dylemat Platformy: czy iść na twardo z referendum

Stawka w referendum warszawskim jest o wiele większa niż tylko stanowisko dla Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jarosław Gowin w weekendowej rozmowie z IAR i Michał Kamiński w naszej Arenie analityków, dość zgodnie sugerują, że ewentualną konsekwencją powodzenia referendum jest postawienie na porządku dziennym pytania o przywództwo Tuska. Oczywiście, stratedzy PO zdają sobie sprawę z takiego zagrożenia, ale też dość bagatelizują jego długofalowe znaczenie, bo seria powiatowych zjazdów PO nie stanowi jednak spodziewanej fali dla Grzegorza Schetyny, głównego konkurenta premiera w partii, a inne alternatywy faktycznie nie istnieją.

Dlatego dziś, głównym dylematem Platformy na ostatniej prostej kampanii referendalnej jest: co zrobić z kampanią: czy ostrzej postawić na porządku dziennym główny przekaz, który rysuje się z wypowiedzi polityków PO (Graś w Radiu Zet, wczoraj Sienkiewicz): "nie chciałbym obudzić się w Warszawie rządzonej przez Macierewicza". Przekaz ten zresztą został Platformie podrzucony przez Michała Kamińskiego, który powtarza go w 300arena.

Druga opcja to: dalej robić cichą kampanię poprzez nagle wszechobecną "HGW na red bullu" i tylko reagować przekazami dnia na działania opozycji i jeszcze wspólnie z SLD wyśmiewać słowa Jarosława Kaczyńskiego na przykład jak tych o zakasie lotów nad Ursynowem:


Paweł Piskorski w Arenie zwraca uwagę na cztery aspekty kampanii PO:

1. Ograniczenie aktywności HGW do obecności "kontrolowanych", gdzie trudno o większą wpadkę.
2. Eksplozja projektów warszawskich takich jak obwodnica, ale Piskorski zwraca uwagę, że "to może mieć skutek odwrotny do zamierzonego, gdyż powstaje wrażenie, że to wszystko dzieje się z powodu referendum".
3. Nawoływanie do bojkotu
4. Stopniowe utożsamianie referendum z PiSem.

Michał Kamiński, także w 300Arenie, twierdzi, że "na razie kampania PO zawodzi".

Kamiński zauważa, że "w wyniku przyjęcia założenia o miękkim charakterze przekazu, do wielu wyborców nie dotarło, ze absencja jest jednym z uprawnionych zachowań politycznych. Sformułowania "popieram Hankę" mogą zgoła wytworzyć wrażenie ze na referendum trzeba pójść, by poprzeć panią prezydent. A dzieje sie to w obliczu bardzo widocznej kampanii zachęcającej do pójścia do urn."

Dla byłego spindoktora PiS, "Zasadniczym jednak zadaniem PO powinno być narzucenie narracji zmieniającej temat referendum. Z plebiscytu za czy przeciw PO, na pytanie do Warszawiaków czy na pewno chcą pomoc PiS w przybliżeniu sie do władzy".

I tej myśli narracja Platformy jest najbliższa. Ale to wciąż nie odpowiada na głowny dziś dylemat strategów Platformy: czy iść na ostro, czy nie.

Raczej mało kto się spodziewa, że frekwencja osiągnie wymagany próg ważności, ustawiony bardzo wysoko, bo na granicy 369 tysięcy biorących udział w głosowaniu.

Czy zatem Platforma, na ostatnie 3 dni kampanii powinna zaplanować większe wydarzenie, czy mocniejszy polityczny przekaz?

Z jednej strony, rozgłos może działać profrekwencyjnie, bo jeszcze bardziej wzrośnie świadomość, tego, że 13 października są jakieś wybory, w dodatku o nieskomplikowanym dylemacie, gdzie nie trzeba rozdzielać kilku głosów pomiędzy listy.

Z drugiej strony, faktyczna stawka tego referendum to diagnoza stanu PO. Jeżeli referendum się powiedzie, to oczywistym jest, że zostanie mocniej postawiona kwestia przywództwa Tuska. To dla Platformy stawka najwyższa, bo będzie jakby zdjęciem rentgenowskim społecznego odbioru partii, w dodatku- w najważniejszym dla niej ośrodku, mocno promieniującym na politykę krajową. Więc z tego tytułu Platforma powinna się zmobilizować i mocniej odwołać z przekazem na przykład o "Warszawie rządzonej przez Macierewicza". 

To jest dziś główny dylemat centrum politycznego Platformy, czy iść na twardo. Ale on ma też bardzo praktyczny wymiar, bo jeśli silniej uderzyć np. z przekazem o Macierewiczu, to z pewnością musiałby go wypowiedzieć premier, w odpowiednim formacie, czyli pewnie na jakimś wiecu z HGW.

Trudno przesądzić, czy na ostatniej prostej PO zdecyduje się na większe ryzyko, ale i pewniejsze dotarcie z komunikatem "nie idź" do swoich wyborców. Dynamika działania PO wskazuje, że raczej nie, ale proces medialny wokół referendum, które stanie się tematem nr 1 końcówki tygodnia może wymusić korektę standardowego zachowania partii Tuska.


15:30

Tak Republikanie na FB komunikują jutrzejsze sformalizowanie sojuszu z Gowinem

Konferencja prasowa Jarosława Gowina i Republikanów odbędzie się w sali prasowej w Sejmie.

fot. FB


15:55

Jest wniosek o wyrzucenie Nitrasa z PO

Jak się dowiadujemy od jednego z zachodniopomorskich parlamentarzystów PO, w jednym ze szczecińskich kół Platformy został złożony w sądzie koleżeńskim wniosek o wykluczenie europosła Sławomira Nitrasa z PO. Jest to pokłosie tekstu Gazety Wyborczej, w którym Nitras zarzucił władzom swojego regionu tolerowanie procederu pompowania kół.

Szef regionu PO, Stanisław Gawłowski, w tekście lokalnej GW nie wykluczał, że taki wniosek się pojawi.

Jak podało Radio Szczecin „wybory szefa szczecińskich struktur PO odbędą się w najbliższą niedzielę, 13 października. Zdecydował o tym przewodniczący Platformy Obywatelskiej w regionie Stanisław Gawłowski.”

Udało nam się skontaktować z przebywającym na konferencji w Poznaniu ministrem Stanisławem Gawłowskim, który powiedział: "To decyzja indywidualna członków Platformy, sam bym takiego wniosku nie składał , ale rozumiem, że niektórzy członkowie PO mogą się czuć poirytowani zachowaniem posła Nitrasa"

Nie udało nam się skontaktować z biorącym udział w posiedzeniu PE w Strasburgu Nitrasem.


17:18

Arcybiskup Michalik: Wielu tych molestowań udałoby się uniknąć, gdyby dzieci się tak wyzywająco nie ubierały

18:13

Jak brak oficjalnych komunikatów o frekwencji będzie wpływać na wynik referendum

Tylko frekwencja będzie liczyć się w referendum w niedzielę 13 października. Ale w ciągu tego bardzo istotnego dla polskiej polityki dnia nie będzie oficjalnych komunikatów o frekwencji. Informację o tym podała dziś Polska Agencja Prasowa. To może mieć istotne znaczenie dla wyników całego referendum.




Ta sytuacja wywołana jest uchwałą PKW z dnia z dnia 7 maja 2012 r. w sprawie wytycznych i wyjaśnień w sprawie referendów lokalnych dotyczących odwołania organów jednostek samorządu terytorialnego. Jak czytamy w niej: W referendum lokalnym nie zbiera się i nie podaje się do wiadomości publicznej w trakcie głosowania informacji o liczbie osób uprawnionych do głosowania i liczbie osób, którym wydano karty do głosowania. Jest to punkt 43 wspomnianej uchwały. Jak mówi PAP Beaty Tokaj z PKW: "Nie powinna być podawana frekwencja, natomiast czy zostałaby wówczas naruszona cisza wyborcza, to należałoby już do organów ścigania".

Dopiero po zamknięciu lokali wyborczych PKW wyda komunikat o frekwencji i ważności (lub nie) referendum. TNS Polska przeprowadzi dla TVN24 i TVP Info badanie exit poll, które już po 21.00 ma podać przybliżoną frekwencję. Jeśli jednak sytuacja będzie na granicy ważności, to o ostatecznych wynikach Miejska Komisja Wyborcza do spraw referendum może poinformować dopiero w nocy z niedzieli na poniedziałek 13/14 października.

Oczywiście, politycy WWS jak i PiS będą dysponować informacjami nieoficjalnymi, zbieranymi w komisjach wyborczych w trakcie głosowania. PKW zwykle w trakcie innych głosowań kilkukrotnie podaje oficjalne dane dotyczące frekwencji. Gdyby takie dane były podawane, byłyby istotne w mobilizacji kolejnych grup wyborców. Wysoka, ale jeszcze nie przeważająca o wyniku frekwencja o 17.00 dałaby impuls przeciwnikom Hanny Gronkiewicz-Waltz, który mógłby zdecydować o jej ostatecznym wyniku. Niska frekwencja w ciągu dnia - taka która nie daje szans na zwycięstwo - powodowałaby jeszcze większą demobilizację, i sprawiłaby, że klęska przeciwników prezydent byłaby jeszcze większa - co także może być istotne w post-referendalnych rozliczeniach politycznych.

Zastrzeżenia PKW powodują, że przeciwnicy referendum nie będą mieć żadnych oficjalnych możliwości by wpływać na swoich zwolenników. Cisza wyborcza, i zakaz podawania danych powodują, że pozostają jedynie nieoficjalne (SMSy itd) metody informowania, jak wygląda sytuacja. Czy jednak WWS i PiS będą w stanie zbudować system, który byłby sprawdzi się w takich warunkach, i rzeczywiście - przy całkowitym medialnym blockoucie - wpłynie na kluczowe grupy ich wyborców w Warszawie? To wątpliwe.

Podstawową konsekwencją dzisiejszych informacji o niedzieli 13 października jest to, że partie polityczne straciły jedyną możliwość, by w niedziele wpływać na rezultaty referendum. To oznacza, że nie będzie można w trakcie głosowania "grać" frekwencją, przynajmniej oficjalnie. Z punktu widzenia przeciwników Hanny Gronkiewicz-Waltz jest to bardzo niepomyślna wiadomość.


19:48

Fox News pokazuje nowe studio rodem ze Star Treka

Amerykańskie informacyjne stacje telewizyjne walczą ze sobą bardzo zaciekle o każdego widza. I dlatego stacja Fox News zaprezentowała niedawno nowe studio, które zdaniem szefów stacji jest "przyszłością telewizji". Studio skojarzyło się Amerykanom niemal natychmiast z mostkiem okrętu USS Enterprise ze "Star Treka". Nie bez przyczyny. Nawet w Fox nowe studio nazywa się "Fox News Deck".

Istotą całego przedsięwzięcia jest nowa organizacja tego, jak są przetwarzane i wyświetlane informacje. Każdy z dziennikarzy ma do dyspozycji stację roboczą wyposażoną w 55-calowy ekran dotykowy, przypominające nieco gigantyczne iPady.



Dzięki temu - tak przynajmniej twierdzi Fox News - łatwiej monitorować tematy, które pojawiają się m.in. w mediach społecznościowych. Studio ma zostać wykorzystane w nowym programie Shepard Smith Reporting.



A tak Shep Smith ma pokazywać efekty pracy swoich dziennikarzy na dużym ekranie w studiu.



Smith tłumaczył w rozmowie z serwisem "Business Insider" kilka tygodni temu, że ma pełnić w nowym programie rolę "gatekeepera", który ma analizować i "przetwarzać" szum informacyjny, przede wszystkim ten internetowy, a jego program ma być "nową jakością" w mediach USA.

Oto film, na który Smith pokazuje nowe studio.

http://youtu.be/aoYSsGoEF_c

fot. Fox News




20:03

TYGODNIKI:

Gowin zagrożeniem dla PiS, Grodzka i Biedroń na bocznym torze u Palikota, Sukces w referendum może zaszkodzić lewicy powrotem do polaryzacji
TYGODNIK POLITYKA -- FOTOREPORTAŻ HIT- WIDOKI Z OKIEN WPŁYWOWYCH LUDZI - Okna władzy- zdjęcia Konrada Pustoły, tekst Ryszarda Sochy. Zdjęcia z okien. min. prezydenta, kardynała Nycza, JKB, Jerzego Owsiaka, Dody… -- MICHAŁ KAMIŃSKI O WYCISZANIU PIS- mówi w rozmowie z Janiną Paradowską: “Wyciszenie PiS, schowanie na pewien czas Antoniego Macierewicza, a także „wygładzenie” samego Kaczyńskiego spowodowało, że Tusk zaczął być w coraz większym stopniu z obywatelami sam na sam. I zaczął tracić, co jest procesem łatwo wytłumaczalnym: przecież jest u władzy tyle lat. Następuje naturalne znużenie. Do niego adresowane są coraz bardziej agresywne postulaty, które w okresie spowolnienia gospodarczego trudno spełnić. Wyborcy PO nie przechodzą jednak do PiS, oni się wycofują. I tu właśnie leżała szansa PiS.” -- TEMATEM REFERENDUM BYŁA ŻÓŁTA KARTKA DLA TUSKA, A STAŁ SIĘ POWRÓT PIS DO WŁADZY- mówi Kamiński: “Do niedawna realne polityczne pytanie brzmiało: jak wielu wyborców PO w Warszawie, mieście najbardziej liberalnym, zechce dać żółtą kartkę Tuskowi i Platformie. Bo przecież wszyscy wiemy, że Hanna Gronkiewicz-Waltz występuje tu w roli zastępczej. PiS, przypomniawszy o sobie przez wykorzystanie symboliki powstania warszawskiego, dało być może szansę Platformie. Dziś referendum nie jest bowiem na temat, czy chcemy ukarać Platformę, ale czy chcemy PiS u władzy. Jeśli referendum zakończyłoby się odwołaniem pani prezydent, następnego dnia Jarosław Kaczyński ogłosi, że to jego sukces, że dziś Warszawa, a jutro cała Polska. Na miejscu PO pytałbym obecnie, i to nieustannie, tych wszystkich mieszkańców Ursynowa, Wilanowa i całej Warszawy: czy na pewno chcecie się 14 października cieszyć razem z Kaczyńskim, Macierewiczem, Hofmanem i z ojcem Rydzykiem? Bo taka jest dziś realna stawka warszawskiego referendum.” -- GOWIN JEST ZAGROŻENIEM DLA PIS NIE DLA PO- mówi Paradowskiej Kamiński: “Myślę, że PiS nie będzie w przyszłości sprawowało władzy także dlatego, że nie widzę w Polsce potencjału na ten gniew, jaki roznieca Kaczyński. Uważam nawet, że spora część wyborców PiS jest do przejęcia, co pokazują pierwsze sondaże odnoszące się do potencjalnej partii Jarosława Gowina. Dziwię się nerwowości PO w sprawie Gowina, bo on może osłabić bardziej PiS niż Platformę. Duża część wyborców PiS zdaje sobie sprawę, że ta partia ma kłopot z władzą i przez to staje się mniej atrakcyjna, a będąc w trwałej opozycji, nie może realizować swoich zapowiedzi. (…)Dlatego sądzę, że Gowin, jeśli mu się ten projekt powiedzie, jest realnym zagrożeniem dla Kaczyńskiego i prezes to widzi.” -- KAMIŃSKI O KONSEKWENCJACH REFERENDUM: “Jeśli Platforma utrzyma Hannę Gronkiewicz-Waltz, nie sądzę, aby odnotowano to jako wielki sukces. Sensacją o nie do końca jasnych politycznych skutkach byłaby oczywiście porażka, bowiem jak każda porażka może być mobilizująca lub destabilizująca. Paradoksalnie jednak może to być ciekawy sygnał dla Gowina. Jeśli PiS przy swoim wielkim zaangażowaniu w Warszawie przegra, to do wyborców tej partii popłynie kolejny sygnał, że jednak z Kaczyńskim poważnych bitew się nie wygrywa, czyli że potrzebna jest nowa prawica. A na tym może korzystać właśnie Jarosław Gowin.” -- SZANSA TUSKA TO POSTAWIENIE SIĘ PONAD PARTIĄ- mówi dalej Kamiński: “moim zdaniem, szansa Tuska jest w wyraźniejszym postawieniu się ponad partią, w roli bardziej lidera państwowego niż partyjnego. Bo co dały Tuskowi bezpośrednie wybory w partii? Pozwoliły Gowinowi zdobyć bardziej samodzielną pozycję, a chyba nie o to chodziło.” -- JANINA PARADOWSKA O REFERENDUM: “Referendum warszawskie uznaje się obecnie za najważniejsze wydarzenie polityczne jesieni. Odwołanie Hanny Gronkiewicz-Waltz ma być przecież początkiem ostatecznego rozpadu PO, kontynuacją sukcesów PiS i początkiem różnych nowych ruchów (w kolejce czeka jeszcze Jarosław Gowin). Jeżeli nie zostanie odwołana, to tak jakby nie wydarzyło się nic wielkiego. A jednak coś powinno się wydarzyć i to niekoniecznie wyłącznie jako warszawska awanturka polityczna. W Sejmie jest prezydencki projekt dotyczący różnych kwestii samorządowych, w tym i referendów lokalnych (wniesiony zresztą w dość nieszczęśliwym momencie, bo w czasie dyskusji o Warszawie). Jest więc szansa, aby nadmiernie nerwową ruchliwość polityczną na kilka miesięcy przed wyborami nieco utemperować. Czyli albo podnieść próg frekwencji potrzebnej dla ważności referendum, dziś zdecydowanie za niski, albo zapisać, że nie ma referendów na rok przed wyborami. Wtedy z dzisiejszego stołecznego zamieszania byłby przynajmniej jakikolwiek pożytek.” -- RAKOWSKI MÓGŁ BYĆ PREMIEREM POLSKIEJ TRANSFORMACJI- pisze Paweł Kowal w swoim eseju: “Gdyby ziściła się chociaż część planów Rakowskiego, opisanych w jego memorandum dla Jaruzelskiego w 1987 r., PZPR w pierwszym okresie zmian być może nie straciłaby tak szybko władzy na rzecz Solidarności, ale na rzecz rządu stworzonego przez bliskie sobie osoby oraz neutralnych ekspertów. Opozycja mniej wpływowa i bardziej podzielona znalazłaby się w Sejmie w wyniku wyborów, ale za to Rakowski wszedłby do historii nie jako ten, który pochował partię, lecz jako premier polskiej transformacji.” -- JESZCZE KOWAL: “Rakowski miał jeszcze jeden pomysł nas ratunek dla swojego obozu. W styczniu 1989 r. lansował koncepcję błyskawicznych, ale pierwszych po wojnie – wolnych – wyborów. Liczył, że opozycja się nie pozbiera, władza jednak uzyska większość, a jego rząd pełną legitymizację w kraju i za granicą. Chciał w tej sprawie zawrzeć sojusz z episkopatem. Tymczasem niektórzy biskupi połapali się w planie przyduszenia Solidarności i wciągnięcia ich do bezpośredniej odpowiedzialności za bolesne reformy rządu. Także we własnym obozie nie znalazł odpowiedniego poparcia. Pewnie już wówczas zrozumiał, że przegrana jest nieuchronna. Po obradach Okrągłego Stołu i wyborach 4 czerwca 1989 r., w których nie zdobył mandatu posła, podał się do dymisji. Był premierem 308 dni.” -- GIBAŁA WAŻNY, GRODZKA I BIEDROŃ NA BOK- tak Anna Dąbrowska widzi kulisy Twojego Ruchu: “Znamienne jest też, że Łukasz Gibała (dysydent z PO) na niedzielnym kongresie był wywyższany ponad dotychczasowe gwiazdy Ruchu, Annę Grodzką i Roberta Biedronia. To były poseł Platformy przemawiał pierwszy, a oni prawie na samym końcu, to Gibała siedział bliżej Palikota (oni na krańcu pierwszego politycznego rzędu krzeseł) i wreszcie to on jest członkiem 16-osobowego zarządu nowej partii. Brak Grodzkiej w zarządzie został jeszcze mocniej zauważony przez pomyłkę Palikota. Wywołując członków nowego zarządu na scenę, wymienił również ją, ale po chwili sprostował: – Nie, Anka nie. Osoba związana z nowym zarządem partii zapewnia, że to naprawdę była pomyłka, ale dobrze obrazuje to malejącą pozycję Grodzkiej i Biedronia w TR: – Oni są ważni w naszej konstelacji, bo mówią o tym, że mniejszości wciąż się dla nas liczą, ale nie tworzą żadnego partyjnego skrzydła, to zaledwie dwie lotki, które bez szyldu ugrupowania daleko nie polecą. Ale i szyld wiele straciłby na ich odlocie.” -- KONKLUZJA DĄBROWSKIEJ: “Wydaje się, że na politycznym rynku jest miejsce na nowoczesną lewicę. Nie udało się proponowane przez Kwaśniewskiego połączenie SLD z Ruchem Palikota, bo brutalnie odrzucił ten pomysł Leszek Miller. Więc teraz Palikot chce się jednoczyć z liberalno-lewicowymi środowiskami i ubrać Millera w stary garnitur postkomunisty, który zabrnął w ślepą uliczkę. Problem w tym, że w gorącej wodzie kąpany i zadufany Palikot słabo nadaje się do roli łącznika i jednoczyciela. Ta zmiana wizerunkowa rodzi identyczne wątpliwości jak kolejne przemiany Jarosława Kaczyńskiego. Jak długo Palikot wytrzyma w swoim nowym, spokojnym i poważnym wcieleniu?” -- POLITYKA O RZEKOMEJ MANIPULACJI NA MATERIAŁACH BINIENDY: “Wyraźna różnica pomiędzy zdjęciami, zdaniem przewodniczącego Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, wynika z manipulacji w ułożeniu fragmentów zniszczonego skrzydła i twórczego potraktowania zdjęć. – Ten materiał najzwyczajniej w świecie domalowano w komputerze! A wyniki tej manipulacji są wykorzystywane do udowodnienia tezy, że to był zamach, a nie wypadek – oburza się dr Lasek. Zastanawia się, czy o sprawie nie poinformować organów ścigania. – Uważam, że są jednak jakieś granice manipulacji i kłamstwa – mówi. Prof. Binienda nie widzi jednak problemu. Twierdzi, że materiał, który posłużył mu do prezentacji, znalazł w Internecie. – Podaję link, skąd jest wzięte to zdjęcie. Nie weryfikuję nic. To jest tylko pokazane dla informacji. To nie ma nic wspólnego z moimi obliczeniami. To jest tylko pokazane jako ciekawostka, która może posłużyć ludziom do myślenia – tłumaczy teraz prof. Binienda.” -- WAŁĘSA BYŁ GLADIATOREM - OSTATNIA CZĘŚĆ TRYPTYKU KRASOWSKIEGO O WAŁĘSIE: “Wałęsa był gladiatorem, który trafił na publiczność, która po raz pierwszy zobaczyła lejącą się krew. Więc krzyczała, że nie wolno, że nie wypada. Nie rozumiała, że zawody gladiatorów polegają właśnie na tym, że się obcina ręce i głowy. Dziś, w epoce, w której kości już nawet nie wrogów, lecz przyjaciół Kaczyńskiego i Tuska bieleją na każdym rogu, docenilibyśmy takie zapasy. Ale wtedy mdleliśmy z oburzenia.” -- KONKLUZJA KRASOWSKIEGO: “Komunizm upadł na całym świecie, więc upadłby i w Polsce. Ale dzięki Wałęsie w Polsce upadł pierwszy. Dzięki niemu chwała spadła na Polaków. Potem też dobrze nam poszło. Dzięki Wałęsie budowanie wolności nie stało się festiwalem anarchii budzącej w nas wątpliwość, czy zasługujemy na wolność. Przeciwnie – dało nam poczucie, że potrafiliśmy z wolności skorzystać. To nam dało poczucie narodowej wartości. Wszystkim, nawet wrogom Wałęsy.” TYGODNIK POWSZECHNY -- PAWEŁ RESZKA O PALIKOCIE: “Jeśli ktoś tworzy partię z niczego i jeszcze zaraz wskakuje w wyborach od razu na trzecie miejsce – to znaczy, że odniósł niebywały sukces. Jeśli ktoś po dwóch latach życia w wygodnej opozycji wszystko to roztrwonił i musi zmieniać nazwę partii – to znaczy, że poniósł spektakularną klęskę. Jeśli ktoś wymyśla, że tą nową nazwą ma być „Twój Ruch”, to znaczy, że w dzieciństwie wyrzucono go z kółka młodych warcabistów i do dziś ma traumę. (…)Dziś Palikot zdaje się mówić: „Postawcie na nas, a potem się zobaczy. Tylko czy wyborcy znów dadzą się nabrać na taki trik?” -- PROF. JAROSŁAW FLIS O REFERENDUM- GRA NA NISKĄ FREKWENCJĘ RACJONALNA: “Mamy do czynienia z niespotykaną w żadnych innych okolicznościach sytuacją, w której nawet prezydent i premier nawołują do bojkotu wyborów. Owszem, gryzie się to z wyobrażeniem o demokracji, ale jest racjonalne z punktu widzenia absurdalnych reguł gry. Identyczne komunikaty wysyłał Jarosław Kaczyński, gdy w Łodzi przeprowadzano referendum w sprawie odwołania prezydenta Jerzego Kropiwnickiego.” -- ZWYCIĘSTWO PIS NIE NA RĘKĘ LEWICY, BO OŻYWI LĘK PRZEK KACZYZMEM I ZAPEWNI POWRÓT WYBORCÓW DO PO “Jeśli referendum stanie się przede wszystkim instrumentem ogólnopolskiej polityki, może zachęcić większą grupę wyborców do udziału w „ustawce” pomiędzy głównymi partiami. Gdyby wszyscy wyborcy, którzy w 2011 r. głosowali w Warszawie przeciwko PO, poszli do referendum, byłoby ono ważne nawet przy stuprocentowej absencji ówczesnych wyborców PO. Mobilizacja ogólnopolskiego elektoratu sprawia, że i pozostali gracze zaczynają się zachowywać niepewnie. SLD już kluczy, ponieważ widzi, że ewentualne zwycięstwo PiS może się lewicy nie opłacać: spowoduje powrót obaw przed „kaczyzmem” i skupienie zniechęconych wyborców pod sztandarem PO.” -- PAWEŁ RESZKA O SKRZYPCZAKU: “urzędnicy są przekonani, że zbliża się koniec ministerialnej kariery generała. Bliski współpracownik Siemoniaka mówi: – Ministerstwo na dłuższą metę nie wytrzyma takiej sytuacji. Niezależnie od tego, czy Skrzypczak potrafi się oczyścić? – Niezależnie od tego. Minister autentycznie ceni generała, uważa, że odwalił kawał roboty, i wierzy w jego uczciwość. Tyle że generał stał się politycznym obciążeniem dla całego rządu. Problemem jest sposób dymisji. Siemoniak chciałby, żeby była to dymisja honorowa: żeby na Skrzypczaku nie pozostał żaden cień.” -- JESZCZE O SKRZYPCZAKU I SKW: “Skrzypczak? Chyba jest pogodzony z tym, że odejdzie z resortu, niezależ- nie od wszystkiego. Znajomy generała: – Waldek powta- rza: „Jestem uczciwy, nie odpuszczę tym draniom z SKW”. Jak go znam, to nie odpuści. To świadczy o tym, że kolejna batalia będzie jeszcze bardziej krwawa.”