Relacja Live

19.09.2013

13:07

Mijają dwa lata od startu Tuskobusa. 4 momenty, które zapamiętaliśmy

To był pochmurny, poniedziałkowy poranek w Warszawie, 19 września 2011 roku. Premier Tusk i minister Bieńkowska wcześnie rano przyjechali metrem na stację Młociny, skąd miał wystartować autobus Tuska. Tak przynajmniej brzmiała oficjalna nazwa tego pojazdu (niemieckiej marki Setra, co zresztą stało się później tematem w kampanii), ale wszyscy bardzo szybko zaczęli nazywać go po prostu Tuskobusem. Premier, na konferencji o 8.00 przemawiał na tle wolontariuszy Platformy. Mówił, że będzie rozmawiać z Polakami przede wszystkim o planie wynegocjowania 300 mld złotych środków unijnych i sposobie ich wydawania. Następne kilka tygodni zmieniło oblicze kampanii parlamentarnej i dzięki Tuskobusowi Platforma odzyskała inicjatywę, a później - także w wyniku błędów Jarosława Kaczyńskiego - wygrała wybory. Oto cztery momenty, które wszyscy zapamiętaliśmy.

Premier ociera łzę pani Teresie. 



Sztabowcy PiS ironicznie zareagowali na start Tuskobusa.

W poniedziałek rano, Tomasz Poręba mówił m.in: "Nigdy - przez ostatnie cztery lata - nie widziałem Donalda Tuska, który by wstał tak wcześnie rano". Po kilku spotkania premiera z ludźmi w Polsce powstało nawet przekonanie wśród konserwatywnych komentatorów i polityków, że żale wylewane przez zwykłych ludzi premierowi - na żywo w TVN24 - zniszczą kampanię partii rządzącej. To przekonanie podzielali nawet niektórzy politycy PO, obawiając się powtórki z katastrofy, jaką była lipcowa wizyta premiera u Stanisława "Paprykarza" Kowalczyka.

Kluczowym momentem była pobyt Tuska w Kutnie, 21 września 2011, gdzie, otarł łzę pani Teresie, która mówiła mu, że nie ma środków do życia. To miał być dla PiS moment, który ostatecznie pogrąży premiera. Stało się inaczej. To, że Tusk nie unikał bardzo trudnych rozmów, pokazał empatię i zrozumienie, stało się najważniejszym czynnikiem mobilizującym, przede wszystkim dla wyborców PO. To, że Tusk nie unikał takich rozmów, stało się jednym z jego największych atutów.

Premier kontra kibole 



Konfrontacje premiera z kibicami piłkarskimi były nieodłącznym elementem podróży Tuskobusa. Każdy dziennikarz, który przez moment chociaż podróżował z premierem poznał najważniejsze kibicowskie przyśpiewki, m.in. "Donald matole, Twój rząd obalą kibole" i tak dalej. Do jednej z najważniejszych konfrontacji doszło we Wrześni. Premier, kilkanaście minut rozmawiał z kibicami. Później, tego typu "rozmowy" zdarzały się kilkakrotnie. Kibice, starannie filmowani do słynnego wyborczego klipu, bardzo przysłużyli się Platformie. Bez opozycji, bez emocji, których dostarczali, bez atmosfery napięcia, starcia, podroż Tuskobusa nie byłaby tak atrakcyjna dla mediów.



http://youtu.be/0jrhMDAR2EI

Tusk z hotdogiem na stacji PKN Orlen 



Tusk kupujący hotdoga i kawę na stacji PKN Orlen stał się źródłem inspiracji dla niezliczonych memów. Ale nie tylko. Wzmocnił także wizerunek premiera jako zwykłego człowieka, który tak jak inni zatrzymał się na stacji, by kupić kawę i coś do jedzenia.



Tusk i pan Czesław 



3 października w Katowicach, po spotkaniu z członkami spółdzielni "Rybka" premier Tusk rozmawiał chwilę z Czesławem Doleckim. Pan Czesław miał wiele pytań i zastrzeżeń do polityki rządu. Premier obiecał, że spotka się z nim kilka dni później na obiedzie, gdy wróci do Katowic. Tego dnia podróż Tuskobusa została przerwana po tym, jak w Zielonej Górze wybuchły starcia kibiców z policją. Tusk odwiedził później Katowice (już nie w Tuskobusie), ale z Czesławem Doleckim się jednak nie spotkał. To sprawiło, że w ostatnich godzinach kampanii wybuchł medialny kryzys pt. "Tusk nie spełnia obietnic".  Premier ostatecznie spotkał się z Czesławem Doleckim dopiero w grudniu.

http://youtu.be/8RslAbZOMRE



Ta obietnica została spełniona. Ale w trakcie podróży premier Tusk odwiedził także Korycin. Tam, na spotkaniu,  miejscowi przedsiębiorcy mówili, że ich najważniejsze wyroby - sery korycińskie -  nie  mogą być sprzedawane na terenie całego kraju.  To wymaga zmiany zasad sprzedaży bezpośredniej. Premier obiecał, że zajmie się tą sprawą, ale do dziś te zasady nie uległy modyfikacjom.

fot. platforma.org/hipsterski maoizm na FB/tvn24

 


09:54

Wypowiedzi poranka. Bielecki: Rząd ma inną perspektywę niż związkowcy. Miller: Rostowski powinien być szefem Komisji Trójstronnej
Adam Hofman w Sygnałach Dnia PR1 o wniosku o odwołanie ministra Kalemby: Sytuacja na polskiej wsi była tak zła, że trzeba to było jasno powiedzieć. Wywołaliśmy ministra do tablicy. Wczoraj u Państwa nakłamał. Wczoraj u państwa w "Sygnałach dnia" pan minister nakłamał, złapaliśmy go na kłamstwie. Powiedział, że Polska zyska 32, a nie 28 mld złotych na wieś. Mówię to z wielkim żalem, bo jest to kłopot dla polskiej wsi. Eurodeputowany PiS Janusz Wojciechowski dysponuje dokumentem departamentu analiz Parlamentu Europejskiego sprzed kilku dni, który to stwierdza. To jest poważna sprawa. Minister u państwa kłamie, to tylko potwierdza, że wniosek PiS jest słuszny. Leszek Miller w Gościu Radia ZET o Komisji Trójstronnej: Wszystko tkwi w klimacie tych obrad i osobie przewodniczącego. Jeżeli związki zawodowe widzą przewodniczącego Komisji, ministra pracy, który od lipca błaga ministra finansów o 500 mln złotych na aktywne zwalczenie bezrobocia, to związki zawodowe mają jasny dowód: ten przewodniczący nic nie może, to po co w ogóle chodzić? Powodzenie tej komisji zależy w dużym stopniu od osoby przewodniczącego. Albo to musi być człowiek o niezwykłym autorytecie, albo człowiek bardzo wysoko umocowany w rządzie i bardzo zaufany człowiek premiera. (...) Ponieważ najważniejszym człowiekiem w rządzie poza premierem jest minister finansów, to niech wicepremier Rostowski zostanie szefem Komisji Trójstronnej. Jan Krzysztof Bielecki w Salonie politycznym Trójki o postulatach związkowców: Rząd ma inną perspektywę. Rząd musi patrzeć na interes różnych grup społecznych, i chciałbym też powiedzieć bardzo wyraźnie, że tylu mniej więcej ilu mamy związkowców mamy bezrobotnych w Polsce. To rząd musi patrzeć czy te rozwiązania będą służyły walce z bezrobociem, czy też nie. O pomyśle zmiany szefa Komisji: To tak nie może być, że związkowcy mówią: z panem rozmawiamy, z panem nie rozmawiamy. Albo liczy się sprawa, albo już taka czysta polityka i kwestionowanie jednego z najlepszych ministrów w rządzie premiera Tuska, o ile wolno mi tak powiedzieć. O likwidacji KRUS: Likwidacja Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego, jako systemu, który wypłaca emerytury socjalne 1,5 milionowi osób nie wchodzi w rachubę, bo tym ludziom trzeba płacić te świadczenia. Jan Bury w Poranku TOK FM: Źle się dzieje, że pieniądze, które należą do ministra pracy, a de facto polskich pracodawców, są uruchamiane na życzenie ministra finansów. Ministrowie pracy, rolnictwa czy gospodarki to ministrowie konstytucyjni, odpowiedzialni i podejmują decyzje na podstawie jakiejś wiedzy. Skoro Kosiniak-Kamysz analizuje i przedstawia dokumenty, że jeśli nie uruchomi miliarda złotych na dobre programy absolwenckie, może to wywołać za pół roku wzrost bezrobocia o 1-2 proc. Czasem jest tak, że minister mówi do drugiego ministra, wali o ścianę, a ten nie czuje tych argumentów. (...) Widzę ogrom bezrobocia wśród młodego pokolenia. Te pieniądze mądrze i aktywnie wydawane na staże, programy absolwenckie są bardzo potrzebne. Tu podzielam opinię związkowców, którzy nie są ulubionym segmentem mojego zainteresowania, którzy mówią wprost, że rząd zbyt mało aktywnie walczy z bezrobociem w Polsce. Zbigniew Ziobro w Jeden na Jeden TVN24: Dziwię się, że nie wyciąga z tego wniosków pan prezes Kaczyński, który pokazuje się z nim [z Adamem Hofmanem] za dwa dni na Jasnej Górze. Z człowiekiem, który w sposób wulgarny wypowiadał się pod adresem swoich koleżanek. Być może powiedziałyby mu, że jest cham i prostak, kiedy padały wobec nich sformułowania dotyczące przyrodzenia pana Hofmana, ale były w relacji zależności służbowej, więc nie mogły. Te kobiety też tak mogły pomyśleć, tylko nie mogły tego powiedzieć, bo zostałyby zwolnione. Dziwię się prezesowi Kaczyńskiemu, który pokazuje się z panem Hofmanem po takich ekscesach pijackich. Lech Kaczyński z całą pewnością by tego pana wyrzucił i nie chciał mieć z nim nic wspólnego. Edmund Klich w Kontrwywiadzie RMF FM: Tak, jak cały czas mówiłem - odpowiedzialność za katastrofę spoczywa i po stronie polskiej, i po stronie rosyjskiej. Więcej po stronie polskiej jest niedociągnięć i tak jak mówiłem, to procentowo można dzielić równo - 70 na 30, 80 na 20-kilka. Natomiast projekt raportu MAK-u i później raport MAK-u całkowite neguje jakąkolwiek odpowiedzialność strony rosyjskiej. W projekcie naszym, komisji Millera, już ta odpowiedzialność się pokazuje. (...) Może nie tak mocno, może trzeba było mocniej podkreślić niektóre rzeczy, szczególnie moim zdaniem po przeczytaniu ponownie raportu komisji Millera - tam nie uwzględniono problemów związanych z naciskami Moskwy, czy też sugestiami Moskwy, dalej z obecnością innych osób na stanowisku kierowania, bo tak samo jak kokpit powinien być sterylny, w miarę sterylny w samolocie, tak samo na wieży nie powinny być osoby postronne i to jest zawarte w przepisach rosyjskich, więc oni tym naruszali swoje własne przepisy. Bartłomiej Sienkiewicz w Poranku TOK FM: Nie mamy problemu ze szczególnie ideologicznym rodzajem przestępczości. To raczej rodzaj bandytyzmu środowisk młodych ludzi, często okołostadionowy, który ubiera się w różne kostiumy: neonazistowskie, narodowe, czasem po prostu bandyckie.Policja sama nigdy i w żadnym państwie nie poradziła sobie z tego rodzaju zjawiskami. To musi być front społeczny - mówił Sienkiewicz. I taki tworzy się w Białymstoku, gdzie na jednym z osiedli szkoły, stowarzyszenia, parafie, policja i spółdzielnia podpisały pakt i chcą walczyć z ksenofobią. fot. Salon polityczny Trójki

12:04

CBOS i TNS: minimalna poprawa ocen premiera, najbardziej krytycznie młodzi, najmniej starzy...

W porównaniu z sierpniowym pomiarem CBOS nieco wzrosła akceptacja premiera. Zadowolenie z tego, że pracami rządu kieruje Donald Tusk, wyraża 28% badanych (wzrost o 3 punkty). Niezadowolonych z szefa rządu jest 59% ankietowanych (spadek o 3 punkty). Potwierdzają to również opublikowane dzisiaj badania TNS, gdzie notowania premiera Donalda Tuska w porównaniu z sierpniem poprawiły się mocniej niż w pomiarze CBOS - odsetek ocen pozytywnych wzrósł o 5 pkt proc., a negatywnych spadł o 4 punkty. W TNS 27% respondentów zdecydowanie krytykuje szefa rządu. Raczej źle postrzega go 41% a 22% ocenia go raczej pozytywnie, a 2 proc. - zdecydowanie dobrze.

W CBOS do grup krytycznie nastawionych do premiera najczęściej należą ludzie młodzi – od 18 do 24 roku życia (18% deklaracji akceptacji, 68% dezaprobaty). Z kolei do zwolenników Donalda Tuska szczególnie często można zaliczyć ludzi starszych, mających 65 lat i więcej (40% wobec 48% przeciwników).

Społeczne nastawienie do gabinetu Donalda Tuska w pomiarze CBOS niewiele się zmieniło. Tak samo jak w sierpniu do jego zwolenników zalicza się 23% badanych. Przeciwnych rządowi jest 45% ankietowanych (spadek o 2 punkty). Rząd ma stosunkowo najmniej zwolenników wśród ludzi młodych, od 18 do 24 roku życia (14%), a relatywnie najwięcej w najstarszej kategorii wiekowej – wśród osób powyżej 65 roku życia (33%).

Minimalnie lepsze niż w sierpniu są oceny polityki obecnego gabinetu w sferze gospodarki. Starania rządu w tej dziedzinie docenia 20% badanych (wzrost o 2 punkty), zdecydowana większość (70%, spadek o 2 punkty) nie wierzy jednak w skuteczność jego polityki gospodarczej.

CBOS ocenia, że "relatywnie najlepiej oceniających politykę ekonomiczną rządu należą ludzie starsi, mający 65 lat i więcej (30% ocen pozytywnych, 53% negatywnych). Można przypuszczać, że względnie dobre oceny rządu w tej grupie badanych wynikają z pozytywnych reakcji na zapowiadane zmiany w systemie emerytalnym, zmierzające do ograniczenia roli OFE i wzmocnienia ZUS, którego beneficjentem jest większość osób starszych".

Komentarz analityków CBOS: Notowania rządu Donalda Tuska ustabilizowały się na niskim poziomie. Niewiele się one zmieniły zarówno w ciągu ostatniego miesiąca, jak i ostatniego półrocza. Chociaż rząd Donalda Tuska nadal jest lepiej postrzegany niż gabinet Leszka Millera czy Jerzego Buzka w najgorzej ocenianym okresie ich działalności, to krytyczne opinie o obecnym rządzie są już – jak się wydaje – mocno utrwalone i tym samym niełatwe do odwrócenia.

Badanie „Aktualne problemy i wydarzenia” CBOS przeprowadzono metodą wywiadów bezpośrednich (face to face) wspomaganych komputerowo (CAPI) w dniach 5–12 września 2013 roku na liczącej 911 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski. Badanie TNS przeprowadzono w dniach 6-11 września na ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie 1000 mieszkańców Polski w wieku powyżej 15 lat.


20:50

Palikot przed dylematem: gospodarczy liberalizm czy dalszy skręt w lewo

Wanda Nowicka ma przedstawić w piątek nową inicjatywę polityczną, a konkretniej stowarzyszenie. Nie oznacza to wcale, że wicemarszałek Sejmu nie jest zainteresowana współpracą z Europą Plus czy Januszem Palikotem. Przeciwnie - jak mówiła w Tok FM, nie wyklucza takiego scenariusza. Tak naprawdę Palikot może być dla niej jedyną polityczną szansą.

To, jak trudne jest budowanie nowej partii, pokazują przykłady muzealników z PiS czy Ziobrystów, a w niedługim czasie zapewne także krakowskiego konserwatysty. Janusz Palikot rozbił polityczny beton, dysponując jednak sporym zasobem pieniędzy. Nowicka, choć jest rozpoznawalną postacią ruchu feministycznego, ma marne szanse na samodzielną polityczną przyszłość. W 2006 roku startowała zresztą w wyborach prezydenta Warszawy, nie uzyskując nawet dwóch tysięcy głosów. Nawet Magdalena Środa w "Gazecie Wyborczej" napisała, że Palikot może być jedyną propozycją dla kobiet, które chcą wejść w politykę. Tym bardziej, że nowe ugrupowanie ma się uwolnić od jego nazwiska.

5-6 października na nadzwyczajnym kongresie Ruchu Palikota ma dojść do połączenia kilku środowisk politycznych i powstania nowa centrolewicowej partii. Trudno opisać teraz gospodarczy program Ruchu Palikota. PiS i SLD stawiają na socjalne hasła - Jarosław Kaczyński i Leszek Miller ramię w ramię proponują wprowadzenie, czy, dokładniej mówiąc, przywrócenie trzeciej stawki PIT dla najbogatszych. Byli premierzy zgodziliby się też w kwestii wyższej płacy minimalnej czy ozusowienia umów śmieciowych. Program Platformy wyznacza z kolei rząd: brak większych reform, czyli obśmiewana polityka ciepłej wody w kranie.

Wielonurtowość do pewnego czasu była atutem Platformy, ale w przypadku Ruchu Palikota tworzy tylko problemy. Partia jest w kryzysie, o czym świadczy decyzja o usunięciu nazwiska lidera z nazwy ugrupowania. Z ostatnich badań wynika, że RP powoli odbija się od sondażowego dnia, ale to marne pocieszenie. Za lewicowymi hasłami gospodarczymi opowiadają się popularne postacie ruchu - Anna Grodzka czy Robert Biedroń. Na liberalizm chciałby postawić przede wszystkim Łukasz Gibała. Jeden z liberałów mówił niedawno w "Rz", że jeśli w październiku okaże się, że w ramach nowego otwarcia do partii wejdą dawni baronowie SLD, to on się wypisze.

Sam Palikot w "Gazecie Wyborczej" powiedział, że najlepszym rozwiązaniem byłoby utrzymanie jednej stawki dla CIT, PIT i VAT - czyli podatek liniowy - klasyczny postulat liberałów. Ta wypowiedź wskazywałaby, że nowa formacja, zbudowana na gruzach Ruchu Palikota, postawi na gospodarczy liberalizm. Wolnościowe hasła głoszą już Jarosław Gowin z Przemysławem Wiplerem, ale to inny elektorat. Z drugiej strony, przy ciągle niskim wzroście gospodarczym lansowanie opiekuńczego państwa może być skuteczne, ale na hasła socjalne stawia także SLD.

Program partii opozycyjnych i tak nie ma większego znaczenia - każdy lider partii po objęciu urzędu Prezesa Rady Ministrów staje się odpowiedzialny za budżet. To, co mówią poszczególni politycy, jest wyłącznie wyborczą retoryką. W każdym razie Janusz Palikot powinien wyznaczyć w końcu jasny gospodarczy kurs. Bo ten światopoglądowy znamy od dawna.

Fot. Facebook Wandy Nowickiej