Relacja Live

15.09.2013

13:22

Jak wygląda kampania telewizyjna przed wyborami w Niemczech

Do wyborów w Niemczech pozostał tydzień. W innych krajach oznaczałoby to intensyfikację walki o głosy prowadzonej przy użyciu ostrych spotów telewizyjnych i radiowych. Jednak w porównaniu np. z amerykańskimi kampaniami, temperatura tej wojny jest bardzo niska. Nie ma dziesiątków telewizyjnych klipów, partie pokazują jeden główny -  i to pozytywny -  spot.  Kampania negatywna to przede wszystkim billboardy (jak ten SPD z kanclerz Merkel zaglądającą do torebki).

SPD w tym roku postawiła na pokazanie wypowiedzi zwykłych ludzi

http://youtu.be/n_VBj__W5-Q

CDU w swoim spocie wykorzystuje popularność Angeli Merkel

http://youtu.be/Mk06yfbXQYg

Spot Die Linke jest utrzymany w podobnym stylu co klip SPD 

http://youtu.be/LCvUFWHrbhs

Klip Zielonych - podobnie jak pozostałe - zawiera pozytywny przekaz partii i podsumowanie postulatów.

http://youtu.be/NwOcVbGn7Qs

Tak reklamuje się AfD - klip ma prawie milion wyświetleń na youtube, w porównaniu z 342,000 wyświetleń spotu CDU.

http://youtu.be/6GemKdWc2kg

A to wyborczy przekaz FDP

http://youtu.be/qUrMdzPaBo8

Jak ocenia dziennik Kölner Stadt-Anzeiger, w prywatnych stacjach telewizyjnych klip SPD pojawi się 176 razy, a CDU - tylko 140 razy (w wersjach 30-sekundowych, pełne wersje były pokazywane w paśmie wyborczym w publicznych stacjach ZDF i ARD). Dla porównania, w stanie Ohio w kampanii 2012 roku spoty telewizyjne wyświetlano 219,000 razy.



SPD pokazało także billboard z zasypiającą Angelą Merkel i hasłem "Najlepszy rząd od czasów zjednoczenia?". Jednak - jak pisze serwis Politico - negatywna kampania w Niemczech nie jest czymś powszechnym, a przekaz tego typu jest nieskuteczny w oczach zwykłych wyborców. Dlatego klipy telewizyjne zawierają głównie zestawienia postulatów, a nie ataki na polityczną konkurencję.

fot. SPD


17:46

Profesor Janusz Czapiński dla 300: Potencjał partii Gowina oceniam na 9-10%

Twórca "Diagnozy Społecznej", jednego z najpopularniejszych polskich badań socjologicznych twierdzi w rozmowie z 300polityka, że Jarosław Gowin może liczyć na 9-10% poparcia dla swojego nowego projektu politycznego. Zdaniem profesora Czapińskiego, pojawienie się Gowina oznacza, że Platforma traci możliwości odzyskania tych, którzy już od niej odeszli. "To jest kluczowe. Bez tego Platforma może nie wygrać wyborów"- mówi nam Czapiński.

Michał Kolanko: Jak Pan, na podstawie Diagnozy Społecznej 2013 ocenia szanse pomysłu Jarosława Gowina?

Prof. Janusz Czapiński: Hasła Gowina są dość nośne. I istnieje luka, jeśli nie wyborcza, to na pewno społeczna, którą Gowin może wykorzystać. To są ludzie, którzy biorą sprawy w swoje ręce a przy tym są konserwatywni. W kategoria społecznych to ludzie będący przeciwnikami egalitaryzmu, o liberalnych poglądach gospodarczych. Oni myślą jak Gowin, i to jest szansa dla tego polityka.

Na ile ocenia Pan potencjalne poparcie, które Gowin może uzyskać?

Jeśli weźmie się pod uwagę te dwa czynniki – liberalizm ekonomiczny i konserwatyzm obyczajowy - to jest od 9 do 10%.

Czy fakt, że według Diagnozy Społecznej systematycznie rośnie liczba zadowolonych z życia ludzi, ma wpływ na szanse projektu Gowina?

Oferta Gowina nie jest z tym bezpośrednio powiązana. Ona może trafić do ludzi, którzy są zadowoleni z tego co jest, ale chcieliby przyspieszenia, większych ułatwień w życiu. To że w Diagnozie Społecznej jest 81% szczęśliwych Polaków, nie oznacza, że akceptują oni polityczne i społeczne status quo.

Czy ta grupa to bardziej wyborcy Platformy, czy też ludzie, którzy nie mieli do tej pory partyjnych preferencji?

Jeśli Gowin i jego sojusznicy będą w stanie przyciągnąć do siebie tę grupę, to byłoby to z uszczerbkiem głównie dla PO, ale nie tylko. Również niektórzy wyborcy PiS myślą w zbliżony sposób. Ale przede wszystkim ludzie, o których tu mówimy nie znajdują w obecnym układzie politycznym swojej reprezentacji.

Jak na tym tle będzie się kształtować przyszłe poparcie dla PO, zakładając oczywiście, że Gowin w swoich działaniach będzie wystarczająco skuteczny?

Platforma może przez Gowina nadal tracić. Co ważniejsze jednak, pojawienie się Gowina oznacza, że traci też możliwości odzyskania tych, którzy już teraz od niej odeszli. To jest kluczowe. Bez tego Platforma może nie wygrać wyborów.

Czyli w 2015 Gowin może okazać się swoistym języczkiem u wagi?

Prawdziwe pole bitwy jest gdzie indziej i nie wiąże się z Gowinem. O wyniku wyborów zdecyduje to, co będzie działo się wewnątrz Platformy. Gowina już w PO nie ma i nie ma już na to wpływu. Tu nie chodzi o program czy o cele, które ta partia będzie sobie stawiać, ale o to, czy PO ponownie stanie się formacją, która jest spójna zewnętrznie, która dyskutuje – ale w środku, i która na zewnątrz jest jednością, przede wszystkim w mediach. W tej chwili tak nie jest, i to dla PO najważniejszy problem.

Wracając do Diagnozy Społecznej, czy na jej podstawie może Pan stwierdzić, co będzie głównym tematem kampanijnym w 2015?

To może być przecięcie różnego typu więzów, które pętają energię społeczną. One są w różnych miejscach całego systemu np. w prawie budowlanym. Absurdów jest cała masa, one są poukrywane w wielu miejscach i ustawach. Nie tylko przedsiębiorcy czy inwestorzy oczekują, że znikną bariery, które utrudniają im życie. Taka operacja „uwalniania” nie musi być nawet szumnie zapowiadana, bo ludzie generalnie potrafią dostrzec pozytywne zmiany w swoim otoczeniu. Tusk ma rację, że ludzie w Polsce nie oczekują już dużego projektu państwowego, tylko pracy organicznej, która poprawia życie Polaków i zmniejsza poziom ich codziennego, życiowego stresu.

W tym sensie Gowin np. z deregulacją trafił w samo sedno…

Deregulacja to był projekt Tuska, który Gowin tylko wykonywał. Ja mówię jednak o bardziej organicznej robocie, o systematycznym przeglądaniu całej masy ustaw i wykreślaniu rzeczy, które szkodzą obywatelom. A problem Gowina polega na tym, że on może już tylko o tym mówić, a nie ma go w Platformie czy rządzie, i nie może tego robić. Platforma – wręcz przeciwnie, nadal ma władzę, chociaż jest na krawędzi sejmowej większości. Problemem Gowina jest też przesada w kwestiach obyczajowych, którą najlepiej było widać w wypowiedzi o in vitro.

fot. http://hal.psych.uw.edu.pl/


19:25

Donald Tusk: Związkowcy mnie przekonali. Od poniedziałku nie będzie w Polsce bezrobocia

19:26

Prof. Czapiński: Potencjał partii Gowina oceniam na 9-10 proc, ale tego co ma teraz