Relacja Live

14.09.2013

17:35

Saryusz-Wolski dla 300 o niemieckich wyborach parlamentarnych
Średnia sondaży z ostatnich 7 dni wygląda tak: CDU/CSU 39,9%, SPD 25,5%. Próg wyborczy przekracza także liberalna FDP, dotychczasowy koalicjant Angeli Merkel. Na tydzień przed niemieckimi wyborami parlamentarnymi, ich los jest przesądzony? Jacek Saryusz-Wolski, europoseł Platformy Obywatelskiej: Wyniki wyborów potwierdzą się dopiero po zamknięciu urn. Jest natomiast szansa, że jeżeli starczy mandatów, będzie rządzić CDU z FDP. Krótko mówiąc: stara koalicja. Wygrana CDU przesądzi automatycznie o kolejnej kadencji kanclerz Merkel? Nie dojdzie do politycznego pata, jeżeli CDU i FDP braknie głosów? Sondaże wskazują, że FDP przekroczy próg wyborczy. Pytanie, czy ilość mandatów wystarczy do stworzenia większościowej koalicji. Pierwszy wariant to CDU/CSU z FDP, drugi - wielka koalicja z SPD. Pojawiają się również spekulacje, że mogłaby powstać koalicja CDU/CSU z Zielonymi. W każdym z tych wariantów kanclerzem i tak będzie najprawdopodobniej Angela Merkel. Stawia Pan na CDU-FDP? Jeżeli tylko wystarczy głosów, to tak. Jeżeli braknie, dojdzie do próby związania koalicji z Zielonymi. Jeżeli i to się nie uda, wtedy trzeba będzie tworzyć wielką koalicję CDU-SPD. Reelekcja Merkel będzie mieć wpływ na politykę Niemiec względem Polski? Polityka Angeli Merkel powinna być kontynuacją. Mogą natomiast wystąpić niewielkie niuanse, niezależnie od tego, czy koalicjantem będą liberałowie, Zieloni, czy SPD. Nie dotyczy to jednak wielkiej polityki, ale np. akcentów w dziedzinie ochrony środowiska czy spraw socjalnych. Jak zmieni się zagraniczna i gospodarcza polityka Niemiec, w końcu jednej z filarów Unii Europejskiej? Merkel nadal będzie firmować austerity, czyli politykę zaciskania pasa? Przy wariancie starej koalicji będzie to ta sama polityka, która zakłada przede wszystkim konsolidację finansów, nie nazywając tego zaciskaniem pasa. W przypadku wielkiej koalicji dojdzie natomiast do korekty, w kierunku poluzowania. To skuteczna metoda wyjścia z kryzysu? Jej przeciwnicy mówią, że to błędne koło: ludzie przestają kupować, co przekłada się na wyższe bezrobocie i mniejsze wpływy z podatków. Fakty w tej chwili są oczywiste. W europejskiej gospodarce następuje odbicie od dna. Pojawiające się sygnały wzrostu wskazują, że mieszanka rygorów finansowych i polityki prowzrostowej jest skuteczna. Powinna nastąpić jej kontynuacja, ale wiele będzie zależało nie tylko od Niemiec, ale też Francji, Włoch czy Hiszpanii. Dojdzie w końcu do przełomu w sprawie wprowadzenia euroobligacji, na co nie chcą zgodzić się Niemcy, bo oznaczałoby to uwspólnotowienie długu? Opory CDU/CSU, Angeli Merkel i całej niemieckiej klasy politycznej w sprawie euroobligacji są dosyć zasadnicze. Nie spodziewam się, żeby to stanowisko zostało radykalnie zmienione. Może dojść tylko do małej zmiany in plus. Niezależnie od tego, czy kanclerzem zostanie Angela Merkel, czy Peer Steinbrück, Unia Europejska będzie zmierzać w kierunku integracji? Tak, bo Niemcy są przekonani, że postęp, a nie regres brytyjski jest w ich żywotnym interesie. CZYTAJ TAKŻE: "Economist" o Merkel: jedna kobieta, by rządzić nimi wszystkimi Fot. Facebook Angeli Merkel

00:32

Homo Homini dla ASZdziennika: Bramka Pawła Brożka najbardziej przerażającym wydarzeniem piątku 13-tego

14:57

Dlaczego kampania internetowa Obamy nie została skopiowana w Niemczech

Partie w Niemczech bardzo uważnie obserwowały internetową kampanie Obamy w 2012. Ale ze względów organizacyjnych, prawnych, finansowych i kulturowych kluczowy element tamtych zmagań - gromadzenie i przetwarzanie danych - nie został skopiowany w trwającej właśnie kampanii przed zaplanowanymi na 22 września wyborami do Bundestagu.

Jak zauważa serwis Politico, niemieccy konsultanci polityczni i sztabowcy odbywali wręcz "pielgrzymki" do USA w 2012 roku. Ale z wielu względów, rdzeń kampanii Obamy - czyli oparcie jej na Big Data, zbieranie i przetwarzanie kolosalnych ilości informacji o wyborcach, a następnie wykorzystywanie tych informacji do bardzo precyzyjnego kierowania przekazu - nie został skopiowany. Niemieckie partie polityczne są pod pewnymi względami ślepe, głównie ze względu na bardzo restrykcyjne przepisy dotyczące danych osobowych a także wyczulenie niemieckiej opinii publicznej na kwestie prywatności w internecie, zwłaszcza po wybuchu sprawy Snowdena. Jak przyznaje cytowany przez serwis Thomas Bosch z SPD: "Nie mamy informacji o wyborcach. Nasza strategia oparta jest na frekwencji z poprzednich wyborów". SPD zbudowało nawet stronę Mitmachen.spd.de, która umożliwia wolontariuszom lepszą koordynację działań, ale bez bazy danych taki serwis jest dużo mniej skuteczny niż podobne rozwiązania stosowane przez sztabowców Obamy. SPD wyznaczyło  ambitny cel - 5 milionów odwiedzonych domów w trakcie kampanii, ale bez wyspecjalizowanej bazy danych o wyborcach i ich poglądach wolontariusze nie mogą dobrze przygotować się do takich wizyt. To samo dotyczy przekazu internetowego. Personalizacja - kluczowy element wysiłków sztabu Obamy - w Niemczech może być dokonywana na bardzo niskim poziomie.

Mniejsze partie, takie jak Zieloni czy Partia Piratów w większym stopniu wykorzystują internet. Partia Piratów powstała jako oddolny ruch w dużym stopniu wykorzystujący internet, ale bez odpowiednich funduszy i organizacji amerykańska kapania internetowa jest nie do powtórzenia. Jak ocenia Politico, nawet budżety kampanijne SPD czy CDU (ok 25 milionów euro) nie pozwala na zbudowanie takiego zaplecza jakie miał Obama. Dla porównania, w kluczowych chwilach  Obama zbierał nawet 150 milionów dolarów miesięcznie na kampanię, która przecież toczyła się duża intensywnością tylko na terenie 10-12 stanów.

Oczywiście Twitter i media społecznościowe są bardzo mocno wykorzystywane przez sztaby w Niemczech, np. w trakcie ostatniej debaty telewizyjnej Merkel-Steinbrück. Ale to w zasadzie jedyny punkt wspólny. To co najważniejsze - dane i ich wykorzystanie - jest na zupełnie innym, niższym poziomie. I ze względów prawnych być może na takim już pozostanie.

fot. mitmachen.spd.de

 


19:32

Roland Freudenstein, szef analiz fundacji EPP dla 300 o sytuacji CDU przed wyborami w Niemczech

Niedzielne wybory do Landtagu w Bawarii będą bardzo ważnym sprawdzianem przed wyborami krajowymi 22 września. O tym i o sytuacji CDU, na tydzień przed końcem jednej z najważniejszych w tym roku kampanii wyborczych opowiada nam Roland Freudenstein, kiedyś szef Fundacji Adenauera w Warszawie, dziś wicedyrektor i szef analiz w Centre for European Studies, politycznej fundacji centroprawicowej EPP w Brukseli.

Jak ocenia Pan sytuację CDU teraz? Czy istnieje ryzyko, że wysokie sondaże przełożą się na swego rodzaju "samouspokojenie" wyborców tej partii?

Tak, koledzy w CDU są trochę zaniepokojeni tym "samouspokojeniem". Ale to oznacza ze partia będzie umacniać wysiłki mobilizacyjne. Wszystko wskazuje na to ze kampania się zintensyfikuje w ostatnich dniach, miedzy innym dlatego, że coraz więcej wyborców zdecyduje się w ostatnim momencie.

Czy wybory w Bawarii mogą wpłynąć na te federalne?

Tak, w jednym punkcie: jeśli FDP nie przekroczy progu 5-procentowego w Bawarii, będzie tzw. "last minute rush" w wyborach federalnych i FDP tam może mieć w nich dużo lepszy wynik. Ciekawe też, o ile populiści z "Freie Wähler" i AfD osiągną sukces: jeśli tak, to co najmniej AfD ma lepsze szanse 22 września.

Jaki są najważniejsze czynniki, które wpływają na kształt kampanii - gospodarka? Sprawy międzynarodowe?

Gospodarka tak, ale w niektórych poszczególnych punktach: płaca minimalna, kryzys strefy euro, różne kwestie polityki socjalnej. Chociaż wielkiej alternatywy opozycji w tych punktach nie ma. Różnice nie są zasadnicze. Polityka zagraniczna odegrała bardzo małą rolę, ale tak bywa w wyborach, nie tylko w Niemczech.

Dlaczego opozycja a zwłaszcza SPD nie potrafiła znaleźć bardzie skutecznego przekazu kampanijnego, przekazu anty-Merkel?

Bo Angela Merkel w pewien sposób reprezentuje centrum społeczeństwa niemieckiego- i w stylu, jak i w treści. Jest niesamowicie popularna jako osoba. Natomiast jej oponent Steinbrück, może być bardziej elokwentny, zabawny i nawet błyskotliwy, ale wychodzi na aroganta.

Co dalej? Koalicja z FDP czy coś innego? Zieloni?

Koalicja z FDP i "Wielka koalicja" CDU-CSU-SPD to najbardziej prawdopodobne scenariusze. Zieloni i CDU/CSU to ulubiona koalicja naszej intelektualnej bohemy, ale nierealna bo członkowie partii zielonych są jej zdecydowanie przeciw.

Jaki jest ogólny plan na kolejną kadencję?

Jest kilka projektów, które musza być podjęte: Reforma federalizmu, strategiczne reformy socjalne, ale jakiś projekt dla przyszłości UE będzie również potrzebny. Chociaż wielkiej reformy Traktatów nie będzie, bo ratyfikacja jest zbyt ryzykowna.

Roland Freudentstein na Twitterze- link. Zyciorys- link.

fot. CDU na FB


20:01

Zaistnieć na proteście, czyli subiektywny przegląd transparentów

Ten protest był nie tylko największy od lat, ale i najbardziej kolorowy. Było spokojnie. Może to dlatego, że związkowcy bardziej niż na paleniu opon byli skoncentrowani na tworzeniu chwytliwych haseł i ciekawych transparentów. Dominowały oczywiście żarty z Platformy Obywatelskiej.Choć ten obrazem może wydawać się nawet sympatyczny, to związkowcy niosąc go krzyczeli: 'Była zbrodnia, będzie kara." To były chyba najostrzejsze hasła, bo w większości przypadków skandowano branżowo, to znaczy pielęgniarki krzyczały: "nie chcemy żyć w chorym kraju" a maszyniści: " rząd do upadłości a nie spółki kolejowe". We wszystkim łatwo się jednak pogubić, tak jak ci uczestnicy dla których sędzia Tuleja, to prokurator.Ponieważ związkowcy na swojej trasie mieli też Pałac Prezydencki nie mogło zabraknąć obrońców krzyża, którzy przekonywali, że Bóg nie popiera obecnej władzy.

Jak na każdej takiej demonstracji nie mogło też zabraknąć prawdziwych Polaków. Pominiemy transparenty z fundamentalnymi pytaniami o korzenie naszych polityków zostawiając naszych czytelników z jednym fundamentalnym pytaniem.Niezdecydowani mogli po prostu połączyć wszystkie powyższe style. Efekt? Godny zapamiętania.Nie zabrakło też sentymentalnych podróży. Niektórzy protestujący ze wzruszeniem wspominają czasy walki TV Trwam o miejsce na multipleksie. Przy okazji tych demonstracji postanowili wszystkim przypomnieć o problemie.I tak na koniec życzymy protestującym tylko twórczych demontracji