Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
13.09.2013
11:15
Politycy Platformy oraz parlamentarni sprawozdawcy zalali media społecznościowe zdjęciami pustych sejmowych ław PiS podczas głosowań nowelizacji budżetu. "Nie jesteśmy częścią układu, który ma większość"- mówił Adam Hofman. Dzisiejsze opuszczenie budynku parlamentu to kulminacja dość specyficznej strategii, jaką przyjęła prowadząca w sondażach partia Jarosława Kaczyńskiego. Wywiad dla Rzeczpospolitej, konfrontacyjny wobec biznesu ton wystąpienia byłego premiera Kaczyńskiego w Krynicy i zaprezentowane tam propozycje podatkowe, spin wokół taśm Wprost z Podkarpacia ("Szafa Lesiaka")... PiS, we wrześniu 2013, działa zupełnie inaczej niż rok temu, kiedy chciał uchodzić za "alternatywę" i partię gotową do przejęcia władzy od dnia pierwszego. Dziś pozycjonuje się jak partia protestu i zrywa ze strategią- "pokażmy się jako partia, która może rządzić".
Politycy PiS mówią, że strategia, zapoczątkowana Krynicą i wywiadem dla Rzeczpospolitej idzie tropem nastrojów społecznych "zwykłych ludzi", które są bardziej wybuchowe niż się "warszawce", o której mówił nam Adam Hofman w Krynicy, zdaje. Politycy PiS upierają się, że strategia ta - odwołania się do bardziej populistycznych wrażliwości, jest bardziej efektywna, niż pozostawanie stonowaną opozycją, za jaką PiS starał się uchodzić dokładnie rok temu, kiedy startował "projekt Gliński".
Testem aktualnej strategii PiS niech będzie historia alternatywna. Co by się stało, gdyby partia Kaczyńskiego działała na zupełnie odwrotnych zasadach, niż te które obrała.
Jarosław Kaczyński, w rozmowie z Rzeczpospolitą porównuje dorobek swoich rządów z sześcioleciem Tuska. Z lekkością cytuje dane o spadającym za jego rządów bezrobociu, rzuca danymi o rekordowych inwestycjach bezpośrednich, przypomina pakiet Kluski, rzuca anegdotami jak uzgadniał z Zytą Gilowską przeprowadzenie obniżki podatków, mówi jak skuteczny był nacisk rządu na Brukselę w sprawie blokady eksportu polskich produktów rolnych do Rosji. W zasadzie to samo, wzmacniając przekaz, powtarza w Krynicy, w dniu, kiedy Donald Tusk zbiera razy za ogłoszoną tego dnia dekonstrukcję systemu emerytalnego. Nie tracąc wizerunku "przyjaciela ludu", zaczyna pokazywać się jako "przyjaciel biznesu", może lekko wspominając, to, co rzeczowo wykłada wicenaczelny Forbesa- Eryk Stankunowicz: "drodzy przedsiębiorcy, jeżeli chcecie żeby wasze towary i usługi sprzedawały się coraz lepiej, zacznijcie ludziom więcej płacić. Jeżeli rosną zyski, wypadałoby podnieść płace tym, którzy się do tego przyczynili - to przecież racjonalne i fair".
Z Krynicy, otrzymując dobre recenzje mainstreamu medialnego, Kaczyński wsiada do swojej Skody i jedzie na Podkarpacie, gdzie mówi, to, co mówił na tego typu spotkaniach, do zupełnie innej publiczności. Może wydatniej zwraca uwagę na aspekt niskich zarobków, ale to, na co wskazuje tekst wiceszefa Forbesa, może być opakowane w stanowczy, choć mniej szokujący sposób, niż wizja "karnych podatków", której nota bene PiS nie wyjaśnił i nie "rozrysował" do dziś.
Niedzielna noc przynosi spektakularny tryumf PiS. Partia Kaczyńskiego miażdzy koalicję i pokazuje, że faktycznie nie ma konkurencji po prawej stronie, bo 11% ziobrystów to stanowczo za mało, by myśleć o przekroczeniu progu w skali kraju.
Poniedziałek przynosi też publikację Wprost o kulisach wyjazdowego klubu PiS na Podkarpaciu. Tego dnia rzecznik Hofman zwołuje briefing i przeprasza za swoje zachowanie, a politycy PiS nie mówią o spisku służb specjalnych i technikach operacyjnych. Takie rzeczy się zdarzają, najlepszą wobec nich taktyką jest stanąć twarzą w twarz z problemem i ze skruchą go zakończyć. Tego samego dnia Gowin opuszcza PO, więc piłka już jest znów na stronie boiska Platformy i to ona ma problem. Kaczyński leci więc na Podkarpacie i tam, choćby w Mielcu, wygłasza entuzjastycznie przyjęte przemówienie, opisując jak mogłyby wyglądać jego rządy (sam zresztą wspominał o Bawarii, która zresztą, na przykładzie CSU jest dobrą ilustracją jak łączyć silny wątek społeczny z wolnym rynkiem).
Posiedzenie Sejmu i protesty związków. Kaczyński przed głosowaniami wychodzi do związkowców. Oni i tak wykonują pracę za niego. Na ich tle wystarczy mu tylko bardziej stonowany głos. Na przykład, że w demokracji decyduje to, kto ma większość na sali, która znajduje się 50 metrów dalej. I że uzyskanie większości na tej sali jest kluczem do zmian w Polsce. I to by wystarczyło.
PiS jest zadowolony z przyjętej stretegii, a przynajmniej stara się robić takie wrażenie. Ale, być może abstrahując od sondaży, które na ponad pół roku przed najbliższym testem wyborczym mówią tyle, co nic, najprostszą ścieżką dla PiS mogłoby być pokazanie się wyborcom jako siła, która może od dnia nr 1 po wyborach wprowadzać zmiany. Tym bardziej, że jest to kurs, którym PiS przejmował inicjatywę dokładnie rok temu, cyklem udanych debat i prezentacją Piotra Glińskiego.
Facebook PO:
fot. Twitter Agnieszki Pomaskiej
01:36
PILNE:
Robert Więckiewicz wprowadził się do domu Wałęsów. "Twierdzi, że jest Lechem
09:57
14:33
Przemówienie Jarosława Kaczyńskiego pod KPRM, a później konferencja prasowa premiera Tuska w Sejmie. W tle protesty związkowców. Kaczyński o tym, że kłamstwo jest teraz podstawą życia publicznego. Tusk o "pogubionym" liderze opozycji, serwującym te same epitety od 6 lat. Dwaj najważniejsi gracze w polskiej polityce ponownie polaryzują scenę. I jest to jak dotąd proces, które służy zarówno Tuskowi jak i Kaczyńskiemu.
Powrót do polaryzacji był dziś bardzo widoczny do tego stopnia, że stacje informacyjne dzieliły ekran na dwie części. Z jednej strony Kaczyński pod KPRM mówił o tym, że "Polska jest dziś krajem, w którym nie ma równości i praworządności, w której każdy zwykły obywatel cierpi z powodu niesprawności państwa". Kaczyński stwierdził także, że wszystkie partie poza PiS wspierają rząd Tuska i są przeciwko zmianom w kraju. Prezes PiS podkreślał także, że "prawda musi być fundamentem życia publicznego, a obecnie to życie opiera się na kłamstwie". Wątki gospodarcze (solidarność z bezrobotnymi, polityka prorodzinna) prezes połączył z politycznymi. Jak stwierdził, "droga do zmiany władzy wiedzie tylko przed kartkę wyborczą". Przekaz prezesa był dziś prosty: Tylko PiS może (poprzez wybory) zmienić Polskę.
Premier Tusk na konferencji prasowej stwierdził, że Kaczyński "pogubił się", bo aby "nawrzucać" powinien być w Sejmie. Jak powiedział: "Wygląda na to, że Kaczyński tęskni za gabinetem w Kancelarii Premiera". Dodał także, że komentowanie epitetów Kaczyńskiego jest jak komentowanie starej płyty, której się słucha od 6 lat. Przekaz premiera jest także bardzo prosty: "Kaczyński nie zmienił się, dalej ma do zaproponowania w polityce tylko epitety i zawziętość". Tusk wyraźnie sugerował także, że Kaczyńskiemu tylko na tej władzy zależy (słowa o tęsknocie za Alejami Ujazdowskimi) a jednocześnie jest tradycyjnie zawzięty i agresywny.
Tusk i Kaczyński zepchnęli w cień protesty związkowców. Dzisiejsze przemówienie miało na celu pokazanie, że tylko PiS może zmienić w Polsce władzę (i to w drodze wyborczej, nie poprzez protesty na ulicach). I tylko PiS dba o wszystkich, których dotknął kryzys, bezrobocie, pogorszenie się warunków życia. Dla Tuska sytuacja, w której ma za oponenta nie związkowców z ich postulatami, a prezesa Kaczyńskiego mówiącego o potrzebie prawdy i wolności jest bardzo wygodna. Polaryzacja służyła dziś obu stronom konfliktu. I dlatego można spodziewać się, że to nie koniec.
Jutro o godzinie 11 prezes PiS ma wziąć udział w debacie "Praca i płaca, państwo i rynek". Premier Tusk zapowiedział, że pozostaje w Warszawie. Jutro także kulminacja protestów związkowców.
Czytaj też: Cofamy czas. Co by było, gdyby PiS inaczej rozegrał wrzesień?
fot. Polsat News/tvn24
14:37
CBOS:
Platforma znów lekko przed PiS, Palikot w górę o 3 punkty
W najnowszym badaniu CBOS, co czwarty z respondentów deklarujących swój pewny udział w wyborach głosowałby na – PO (25%). Poparcie dla Platformy jest dokładnie takie samo jak w sierpniu. Minimalnie mniejszy odsetek zdeklarowanych wyborców oddałby swój głos na PiS (23%, spadek o 1 punkt). Co dziesiąty spośród zdeklarowanych wyborców głosowałby na SLD (10%, wzrost o 1 punkt), nieco mniej zwolenników zyskałby PSL (6%, wzrost o 1 punkt). Na granicy progu wyborczego kształtuje się poparcie dla Ruchu Palikota (5%), jednak w tym miesiącu partia ta zyskała najwięcej (wzrost o 3 punkty procentowe).
Na 2% głosów mogłaby liczyć we wrześniu Nowa Prawica Janusza Korwin Mikkego. Swoich zwolenników znalazłaby także Prawica Rzeczypospolitej (1%). PJN i Solidarna Polska Zbigniewa Ziobro uzyskały zero procent.
W tym miesiącu nie zmienił się odsetek Polaków, którzy chcieliby wziąć udział w wyborach, ale nie wiedzą, które z ugrupowań aktywnych na scenie politycznej by poparli (26%).
Komentarz analityków CBOS: W porównaniu z wynikami z sierpnia preferencje partyjne Polaków zmieniły się tylko w małym stopniu. Nadal zdeklarowani uczestnicy wyborów dzielą się na trzy podobnie liczne grupy: zwolenników PO (25%), zwolenników PiS (23%) oraz najliczniejszą grupę osób, które nie wiedzą, na kogo głosować (26%).
Dobry wynik osiągnęły we wrześniu obie partie lewicowe. Notowania z górnego pułapu swoich aktualnych możliwości osiągnęło SLD, popierane przez jedną dziesiątą zdeklarowanych wyborców. Także Ruch Palikota w tym miesiącu wyraźnie zyskał zwolenników. Wrześniowe badanie przeprowadzono w większej części przed i, w mniejszej, na samym początku głośnych protestów i manifestacji związkowych w Warszawie. Zatem dopiero przyszły miesiąc pokaże, jak ta zmasowana krytyka rządzących wpłynie na sympatie partyjne Polaków.
Badanie „Aktualne problemy i wydarzenia” przeprowadzono w dniach 5–12 września 2013 roku na liczącej 911 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.
14:53
16:27
Odejście Jarosława Gowina z Platformy i jego znany od dawna sprzeciw wobec rządowej reformy OFE to tak naprawdę jeden z najmniejszych problemów premiera. Donald Tusk, nie idąc na kompromis, ale decydując się na radykalną wersję zmian - połączenie dobrowolności z przeniesieniem części obligacyjnej do ZUS, tylko rozdrażnił szeroki front obrońców drugiego filara emerytalnego.
Po odejściu trzech muszkieterów, PO i PSL mają wprawdzie przewagę dwóch głosów, ale przynajmniej część posłów niezrzeszonych głosuje razem z rządem. Przy maksymalnej mobilizacji, w Sejmie nie powinno większych być problemów z uchwaleniem projektu, który - jak mówił Paweł Graś - ma być gotowy dosyć szybko. Większym znakiem zapytaniem są natomiast polityczne skutki zmian prowadzących do marginalizacji drugiego filara emerytalnego i przejęcia większych zobowiązań ZUS.
Sprzeciw Gowina mógł być wygodnym pretekstem do usunięcia go z Platformy, ale ta reguła nie dotyczy Jerzego Buzka. Były premier, do niedawna szef Parlamentu Europejskiego, ma znacznie wyższą pozycję i autorytet niż były minister sprawiedliwości. Nie jest dla partii obciążeniem, wręcz przeciwnie - w 2009 roku zdobył taką liczbę głosów, że samodzielnie mógłby przekroczyć próg wyborczy. Wyrażając nadzieję na daleko idące zmiany w projekcie, burzy spójny przekaz. Buzek czuje się odpowiedzialny za reformę emerytalną, ale z drugiej strony jest prominentnym politykiem ugrupowania rządzącego, które firmuje zmiany. Ponadto, jak pisaliśmy na 300, wciąż uważa, że Platforma "jest wartością" nie tylko na polskiej, ale i europejskiej scenie.
Gorącym zwolennikiem OFE jest też Leszek Balcerowicz, który konsekwentnie punktuje w tej sprawie rząd. Przekonanie Polaków, że rządowi zależy wyłącznie na oszczędnościach - a po przejęciu obligacji dług faktycznie spadnie o kilka pkt. proc. PKB, byłoby sukcesem twórcy najważniejszych reform gospodarczych III RP. Mogłoby być to też politycznym kapitałem dla nowego projektu Jarosława Gowina, który, jak pisała jedna z gazet, mógłby poprzeć Balcerowicz. Jego fundacja w jednej z ostatnich analiz pisze o iluzji konsultacji społecznych w "debacie" o konieczności reformy systemu emerytalnego.
Walkę zapowiadają także towarzystwa emerytalne, ostatecznie nawet w Strasburgu. Ich wiarygodność została jednak nadwyrężona propozycją wypłaty emerytur przez 10 lat, co sprytnie wykorzystał Jacek Rostowski. - Myślę, że przede wszystkim będziemy walczyli na forum parlamentu. W pierwszej kolejności będziemy rozmawiać z prezydentem. Będziemy walczyli na poziomie Trybunału Konstytucyjnego, a jeśli trzeba będzie, to w Strasburgu - mówiła w RMF FM Małgorzata Rusewicz, szefowa Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych. Nawet jeżeli ustawa byłaby niezgodna z ustawą zasadniczą, wyrok zapadłby dopiero za kilka lat, obciążając finansowo którąś z kolejnych ekip rządowych.
Ale wreszcie - krótkoterminowo dla premiera największą przeszkodą może być widoczny dystans społeczeństwa do kolejnych zmian w systemie emerytalnym. Platforma nie pomoże pozwolić na zjazd poniżej 20 proc. poparcia. Zgodnie z Millward Brown dla TVN, 43 proc. Polaków chce pozostać w OFE, a tylko 1/3 zamierza przenieść swoje składki do ZUS. Według Homo Homini dla "Rz", co drugi badany - 49 proc., źle ocenia zmiany. Zaledwie 17 proc. opowiada się za dalszą ingerencją państwa w OFE.
Żadna inna reforma tego rządu nie da tak głębokiego oddechu budżetowi państwa. Stopniowe podwyższenie wieku emerytalnego i reforma emerytur mundurowych przyniosą większe oszczędności dopiero za jakiś czas. Zmiany w OFE mają wprawdzie swoich obrońców, jak Jacek Żakowski czy Leokadia Oręziak, ale ich głos średnio przebija się do mediów. Witold Gadomski z "Gazety Wyborczej" napisał niedawno, że mimo wszystko Donald Tusk uznał, że warto podjąć ryzyko, aby wygrać wybory. Ale ta walka może być trudniejsza, niż przypuszczał.
Fot. Maciej Śmiarowski/KPRM
20:18
Ta wrzutka nigdy nie zawodzi. Zawsze znajdzie się ktoś, kto ją kupi i kilku takich, którzy będą chcieli dyskutować. Kiedyś ten temat wrzucany był przy większych okazjach. Ponieważ sprawdził się na przykrywkowym odcinku, dziś wyciągany jest już przy każdej okazji. Właśnie Paweł Graś zapowiedział rekonstrukcję rządu. To będzie już kolejna. Kolejna zapowiedź, nie rekonstrukcja.
Przypomnijmy sobie, jak to wyglądało przez ostatnie lata. A brali w tym udział wszyscy. Kogo ma dotyczyć rekonstrukcja? Premier się jeszcze zastanawia. Kiedy? W każdej chwili: latem, jesienią, ewentualnie zimą albo wiosną. Czy któryś z ministrów może się czuć szczególnie zagrożony? Niestety, jeszcze za wcześnie, by o tym mówić. Wiadomo tylko, że zmiany będą zaskakujące, choć może się też obejść bez większych niespodzianek. To dlatego, że chodzi o rekonstrukcje poważną, ale spokojną. Głęboką, ale przemyślaną. Zmiany wielu zaskoczą, choć są też tacy, którzy się ich spodziewają
Ile tych wariantów było już przerabiane? Rekonstrukcja, nowe otwarcie, roszady, a nawet prawdziwa rewolucja. Są jednak momenty, gdy premier dementuje pogłoski o rekonstrukcji. Ze zdziwieniem wsłuchuje się w pytanie na ten temat i zaskoczony kręci głową. To sygnał dla koalicjanta. On wtedy wchodzi do gry i zapowiada zmiany. Będą, to przesądzone, zapowiada wicepremier ze strony ludowców. Koalicjant podchodzi do tego zresztą w typowy dla siebie sposób. Chce pozmieniać nie tylko ludzi (nie swoich), ale i powywracać ministerstwa. Chodzi o zmiany strukturalne. Oczywiście nic z tego nie będzie poza tym, że PSL po raz kolejny udowodni, że istnieje.
O tyle, to wszystko ciekawe, że Donald Tusk dość niechętnie zmienia ministrów. Najczęściej sami zainteresowani muszą mu w tym pomóc. Jeśli jednak chodzi zapowiedzi nie ma sobie równych. Bo w tym wszystkim nie chodzi przecież o rekonstrukcję tylko o rozmowę o niej. A może warto już porozmawiać, jak często można coś zapowiadać a potem o tym zapominać.
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.