Relacja Live

04.09.2013

12:42

Internetowa akcja PO #kosztyPiS jest kopią podobnego projektu Torysów

W dniu gospodarczego wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego w Krynicy, sympatycy Platformy ruszają w Internecie z kampanią #kosztyPiS. Okazuje się, że dokładnie w ten sam sposób rządzący w Wielkiej Brytanii konserwatyści od połowy sierpnia podważają propozycje opozycyjnej Labour. Do zainteresowania projektem #kosztyPiS zachęcał dziś na twitterze współpracownik rzecznika rządu- Konrad Niklewicz.




Trudno nie doszukać się analogii pomiędzy kampanią którą rozpoczęli dziś twórcy- jak sami się określają- "niezależnego" serwisu sympatyków PO- LubiePO.pl, a prowadzoną od kilku tygodni kampanią Torysów. Projekt wymierzony w PiS operuje hasthagiem #kosztyPiS, podczas gdy brytyjski oryginał używa #costofLabour.

W ramach swojej kampanii, brytyjscy konserwatyści publikują w mediach społecznościowych cykl infografik zachęcających do odwiedzenia dedykowanego serwisu http://costoflabour.com/, na którym wyborcy mogą wypełnić ankietę pokazującą im przybliżony koszt ewentualnej realizacji propozycji opozycyjnych laburzystów.



Co ciekawe, zarówno Torysi, jak i Platforma w ostatnich badaniach ustępują w badaniach opinii publicznej swoim opozycyjnym rywalom o około 8-11 punktów. I analogicznie, w Wielkiej Brytanii, jak i Polsce obserwatorzy zwracają uwagę na uderzający brak wiarygodnych pomysłów gospodarczych po stronie opozycji. Dodatkowo, mimo wyraźnego prowadzenia opozycji w sondażach, z bardzo szczegółowych badań prowadzonych na Wyspach, obok braku wiarygodności Labour w gospodarce, wyraźnie rysuje się też słabość osobistych notowań jej lidera Eda Milibanda i jego kandydata na ministra finansów Eda Balls'a (kanclerza skarbu) w zestawieniu z pozostającymi u władzy Davidem Cameronem i George Osbornem.

CZYTAJ TAKŻE: ANALIZA: Jarosław Kaczyński, do utrzymania politycznego momentu, potrzebuje jednej osoby. Wiarygodnego kandydata na ministra finansów


09:35

Wypowiedzi poranka. Sasin: W styczniu PiS zaprezentuje program gospodarczy. Nałęcz: Gowin-kłusownik szkodzi PO
Lech Wałęsa w Kontrwywiadzie RMF o koalicji PO i SLD: Ja muszę powiedzieć, że Millera też szanuję, natomiast nie widzę powodów, żeby już bratać się z SLD.Postkomuna nie jest oczyszczona". O przemówieniu premiera w Krynicy: Chciałbym, żeby Tusk trafił z tą wizją końca kryzysu. W Polsce potrzebny jest optymizm. Każda metoda na wyjście z defetyzmu jest dobra. Krystyna Szumilas w TOK FM: Będziemy cyfryzować polską szkołę. Sprzęt nie rozwiązuje problemu. Potrzebny jest nauczyciel i oprogramowanie. Dlatego w ramach tego programu testujemy pewne rozwiązania, szkolimy nauczycieli, przygotowujemy e-podręczniki. Jacek Sasin w Polityce przy kawie TVP1: W styczniu PiS przedstawi całościowy program gospodarczy, cały czas nad nim pracujemy. O "Solidarnosci" : Nie ma żadnego konfliktu między PiS i "Solidarnością" - mamy wspólne cele. Leszek Miller w Radiu ZET: Premier ogłosił koniec kryzysu, ale jeśli kryzys nigdy do nas nie dotarł, to ja nie widzę tu specjalnej logiki. Pogratuluję zakończenia kryzysu, kiedy GUS poda dane o wzroście PKB o co najmniej 4%. Wtedy rosną wynagrodzenia. O PiS: SLD jest wszędzie tam, gdzie walczy się o prawa pracownicze, a PiS wszędzie tam, gdzie walczy się o Radio Maryja. Tomasz Nałęcz w Jeden na Jeden TVN24: Lojalny w Platformie Gowin jest tej Platformie przydatny. Gowin kłusujący w tej Platformie jej szkodzi. Dziś Gowin to kłusownik Andrzej Seremet w Sygnałach Dnia PR1 o planowanym spotkaniu w Moskwie z z Prokuratorem Generalny Federacji Rosyjskiej Jurijem Czajką i z przewodniczącym Komitetu Śledczego Rosji Aleksandrem Bastrykinem: Temat jest dominujący i jedyny. Dalsza współpraca i oczekiwanie na przesłanie nam materiałów dotyczących dokumentacji lotniska w Smoleńsku oraz kwestia wraku, którą nieustannie podnoszę przy każdej okazji. Wykorzystam także też, by przypomnieć, że Polska oczekuje na zwrot swojego mienia i ma to dla nas istotne znaczenie. fot. tvn24

11:40

PO w internecie zaczyna akcję wymierzoną w gospodarcze propozycje PiS

Paragon opublikowany na jednym z facebookowych profili popierających Platformę to początek akcji wymierzonej w gospodarcze propozycje PiS. Dzisiaj oczekuje się, że na Forum Ekonomicznym w Krynicy prezes PiS przedstawi nowe propozycje, albo przynajmniej nowy przekaz gospodarczy. W "Rzeczpospolitej" Jarosław Kaczyński powiedział, że na forum będzie mówić o sprawach doraźnych związanych z kryzysem, bo dziś najważniejszą kwestią jest napraw finansów publicznych.

Ministerstwo Finansów wyliczyło, że propozycje PiS-u kosztowałyby budżet państwa rocznie 62,6 mld zł, więc każdy z nas musiałby zapłacić za te "ułatwienia" 1647 zł. Ta konkretna grafika jest oparta akurat na wyliczeniach z września 2012 roku. Jacek Rostowski już rok temu na konferencji w KPRM podsumowywał gospodarcze propozycje Prawa i Sprawiedliwości.

Fot. Facebook POpieram


13:34

Metoda Tuska. Dlaczego premier ogłosił koniec kryzysu

Przemówienie Donalda Tuska w Krynicy i jego deklaracja o końcu kryzysu ma rozpocząć nowy etap w retoryce w Platformy i rządu. Tusk zapowiedział polityczne przyspieszenie. Ale przede wszystkim nazwał etap, w którym się teraz znajduje Polska gospodarka i polityka. Bez tego trudno byłoby Tuskowi przejść do prezentowania nowych propozycji rządu. To jego metoda - narzucanie nowych etapów, próba definiowania rzeczywistości na własnych warunkach, wprowadzanie pojęć i haseł, wokół których toczy się dyskusja.

Premier raz pierwszy od wielu miesięcy zaczął nazywać to, co dzieje się w politce. Od początku roku to wydarzenia zewnętrzne, problemy rządu i partii były ważniejsze. Jednak pewne rzeczy w polityce stają się rzeczywistością, dopiero po tym, gdy się je nazwie. Tak może być z końcem kryzysu. Tusk potrzebował wyraźnej retorycznej klamry do spięcia całego pięcioletniego okresu, w którym to ochrona przed kryzysem - w różnych formach - była jedną z osi retorycznych rządu. Teraz Tusk zaczyna mówić o planie po kryzysie - i na dodatek rzuca hasło uproszczenia podatków, dobrze brzmiące dla liberalnego elektoratu Platformy.

Tusk chce w ten sposób zdefiniować pole bitwy w najbliższych miesiącach - na własnych warunkach. Od wyborów w 2011 roku udało mu się w zasadzie tylko raz. Reforma 67 był jednym z niewielu bardzo wyraźnych zmian, które przeprowadził rząd Tuska w II kadencji. To jest osiągnięcie, za które Tusk jest chwalony nawet przez polityków czy komentatorów sceptycznych wobec rządu. I jak do tej pory jedyne czyste polityczne zwycięstwo Tuska w drugiej kadencji. Metoda Tuska była zastosowana również wtedy, gdy premier podjął decyzję o tym, że nie będzie kandydować w wyborach prezydenckich w 2010 roku, albo gdy wygłosił tzw. drugie expose.

Wczoraj premier chciał wczoraj zacząć nowy etap. I jeśli założymy, że to kryzys definiował jego pierwszą kadencję i część drugiej, to teraz Tusk chce przejąć kontrolę nad tym, co będzie działo się aż do 2015. To ryzykowna strategia, gdyż odczucia ludzi mogą rozminąć się z deklaracją premiera, a rozminięcie się prognoz Tuska z rzeczywistością byłyby bardzo mocnym i być może ostatecznym ciosem w jego wiarygodność. Z kolei polityczne przyspieszenie - zapowiadana seria konferencji prasowych - to manewr wypróbowany już po tzw. II expose. Całość ma zagwarantować, że to Tusk narzuci temat tej jesieni, a nie Prawo i Sprawiedliwość (jak to stało się w zeszłym roku).

Ta strategia jest ryzykowna. Jednak w sytuacji w której jest Tusk takie ryzyko jest alternatywą dla dalszego dryfu i erozji poparcia.


16:23

Po wystąpieniu Kaczyńskiego w Krynicy: Tydzień dla PiS trudniejszy niż się można było spodziewać

To miał być dość przyjemny tydzień dla PiS. Budząca zaciekawienie wizyta Jarosława Kaczyńskiego na Forum Ekonomicznym w Krynicy, która miała dać PiSowi szansę na mocne wejście do wiodącej we wrześniu debaty o gospodarce. Otwierający ją, duży wywiad w czołowej gazecie. No i na sam koniec wizyta na Podkarpaciu, mająca prowadzić do łatwego zwycięstwa w wyborczym mateczniku, a która za sprawą ostrej rywalizacji z partią Ziobry wydaje się - przynajmniej w odbiorze komentatorów - komplikować . Miał być łatwy i przyjemny tydzień dla PiS, tymczasem, w zderzeniu z wyśrubowanymi oczekiwaniami, wszystko zaczyna przypominać zarządzanie kryzysem.

„Warszawce się nie podoba, ludziom tak” - mówi nam Adam Hofman komentując wyjątkowo nieprzychylne komentarze wobec zgłoszonych w Krynicy, a sygnalizowanych w rozmowie z Rzeczpospolitą propozycjach gospodarczych PiS. W rozmowie z Rzeczpospolitą lider PiS nie krył sceptycyzmu wobec polskiego biznesu jako „przystani dla ludzi dawnego systemu”. Już w samej Krynicy, podczas wystąpienia, prezes dorzucił do tego propozycję podwyższenia podatków w postaci nowego progu 39% na skali podatkowej PIT, wprowadzenia 1% i 0,5% podatku od transakcji finansowych, szczelniejszego opodatkowania hipermarketów. Co prawda, nową stawkę 39% lider PiS osłodził wizją ulgi inwestycyjnej, ale trudno nie odnieść wrażenia, że jego wystąpienie było mocno antybiznesowe i fiskalne. I to właśnie te zapowiedzi zdominują ton relacji o propozycjach PiS, a nie dość zręczne odbicie wczorajszego komunikatu premiera o końcu kryzysu: “kryzys skończy się wtedy, kiedy uznają to polskie rodziny”.

Jarosław Kaczyński nie miał dziś jasnego przekazu. Padło bardzo dużo propozycji - ustawy epizodycznej na 5 lat, wprowadzającej dodatkowe formy opodatkowania, wszystko okraszone wieloma dygresjami jak ta, że "Polakami kieruje determinizm codzienności". Można nawet odnieść wrażenie, że PiS nie jest gotowy na obronę swoich propozycji. Teoretycznie można sobie wyobrazić, że natychmiast po wystąpieniu lidera, partia powinna mieć syntetyczny opis zgłoszonych propozycji. Można sobie też wyobrazić, że czołowi politycy PiS raczej powinni być gotowi do promowania i wyjaśniania przekazu szefa partii.




W dniu, w którym premier jest mocno krytykowany za ogłoszone propozycje w sprawie OFE, lider opozycji powinien błyszczeć, a nie mnożyć kolejne wątpliwości o to czy PiS jest gotowy do objęcia rządów i jak chce rządzić po ewentualnym zwycięstwie.

Być może jest tak jak mówi rzecznik PiS, że dość antybiznesowy ton lidera opozycji “spodoba się ludziom” i “nie musi podobać się warszawce”, ale wyraźnie coś dziś nie zagrało.

fot. 300polityka.pl


16:47

Lech Wałęsa: Nigdy nie współpracowałem z Blipem. Z oszczercami spotkam się w sądzie

18:27

TREND:

Piechociński atakuje dziennikarzy

Nie po raz pierwszy Janusz Piechociński w ostrych słowach wypowiada się o dziennikarzach. Tym razem wicepremierowi nie spodobał się ostatni program Tomasza Lisa, w części poświęcony tematowi sportowców homoseksualistów. Ujawniona kłótnia z prezesem TVP pokazuje, że Piechociński to najostrzej krytykujący media członek Rady Ministrów.

Piechociński, będąc jeszcze szeregowym, ale zawsze kompetentnym w sprawach infrastrukturalnych posłem, był powszechnie lubiany przez dziennikarzy. Ataki na media zaczęły się dopiero, gdy został wicepremierem i ministrem gospodarki. - Nie widzicie w ogóle gospodarki, ten Lis już oszalał zupełnie! Albo wy zrobicie z tym porządek, albo ja go zrobię! To skandal! (...) Zleciłem monitoring gospodarki w "Wiadomościach", to skandal panie prezesie, to jest szok! Dość tego celebryctwa - krytykował Juliusza Brauna w nagraniu ujawnionym przez Money.pl szef ludowców.

Wicepremier sugerował wprawdzie, że KRRiT nie przyjmie sprawozdania TVP, ale po ujawnieniu nagrania przez media, sprawa zapewne rozejdzie się po kościach. Premier Tusk na konferencji powiedział tylko, że zna sprawę, ale nie będzie jej komentować. Swoją opinię wyraził natomiast Tomasz Lis. - Bardzo się cieszę z wypowiedzi Pana Janusza Piechocińskiego, wicepremiera i ministra gospodarki. Świadczy ona tym, że kryzys w istocie się skończył, skoro głównym zajęciem ważnego polityka jest recenzowanie programów telewizyjnych, to z gospodarką musi być wspaniale - ironizował dziennikarz w rozmowie z "Newsweekiem", dodając, że od wicepremiera polskiego rządu można oczekiwać wiele więcej.

To jednak nie pierwszy raz, gdy wicepremier z ramienia PSL atakuje dziennikarzy. Do sprzeczki z mediami doszło także w maju. Janusz Piechociński zapytany o rekonstrukcję rządu przez gdańską reporterkę TVN24 powiedział wtedy: "Na pewno nie odwołamy nikogo, kto pracuje w TVN24. Naprawdę jesteście niepoważni. Tylko tak mogę to skomentować. Zachowujecie się skandalicznie, niepoważnie i osobiście w tym tygodniu poproszę o spotkanie przedstawicieli waszego kierownictwa".

Janusz Piechociński w tej sprawie wykazał się zresztą skrajną naiwnością. Obwinianie dziennikarzy rzadko przynosi jakikolwiek pożytek. Spory z dziennikarzami miewał przecież Jarosław Kaczyński, który podczas ostatniej kampanii parlamentarnej zapytał Jakuba Sobieniowskiego, czy jest dziennikarzem polskim, czy niemieckim. 5-minutowa krytyka w głównym informacyjnym dzienniku TVN nie pomogła PiS-owi, który przegrał wybory ze sporą, prawie 10-procentową stratą.

Podobne kłótnie z dziennikarzem Faktów TVN zdarzały się zresztą wcześniej. Kiedy rok temu Sobieniowski sugerował, że politycy PiS też mieli swój udział w aferze taśmowej, Kaczyński powiedział, że są dziennikarze i funkcjonariusze. Z kolei Donald Tusk w lipcowym wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" żalił się, że takiego łomotu, jaki dostaje Platforma od mediów, nikt nigdy nie dostawał. Premier w rozmowie z Adamem Michnikiem i Jarosławem Kurskim ubolewał też, że ma przeciwko sobie Kościoł, związki zawodowe oraz potężną opozycję polityczną.

Fot. Facebook Ministerstwa Gospodarki


19:48

Podatki - nowe pole politycznej bitwy. Tusk i Kaczyński zamieniają się miejscami

W ciągu dwóch dni Forum Ekonomicznego w Krynicy, premier i lider opozycji złożyli szereg deklaracji dotyczących systemu podatkowego. Co uderzające, sprzecznych z tym, czego można się było spodziewać po ich praktyce rządzenia. Kaczyński, który jako premier doprowadził do znaczącego obniżenia klina podatkowego, zgłosił propozycję przywrócenia trzeciej stawki podatkowej- w wysokości 39% (z ulgą inwestycyjną). Z kolei Tusk, który dotąd fiskalizm zwiększał (VAT, likwidacja ulg, akcyza, ozusowanie, opodatkowanie spółek) zapowiedział w Krynicy kompleksową przebudowę całego systemu podatkowego w kierunku jego rzekomego uproszczenia.

"Chcę podkreślić, że zdaję sobie sprawę, że bez poprawy warunków gospodarowania, w tym uproszczenia systemu podatkowego, nie wykorzystamy wszystkich tych rezerw i dlatego w czasie odsłony programu dla Polski po kryzysie kluczem będzie budowa tego nowego, prostszego systemu podatkowego tak, aby w rok 2016 wejść już w nowych warunkach gospodarowania, lepszych, łatwiejszych przyjaźniejszych dla przedsiębiorczych Polaków, ale także dla wszystkich pozostałych podatników"- mówił w Krynicy premier.

Z kolei szef opozycji, zapowiedział wprowadzenie trzeciej, 39% stawki podatkowej, a także opodatkowanie giełdowych transakcji finansowych. Prezes PiS zapowiedział także: "W ramach tego planu - planu na pięć lat - chcemy wprowadzić jednoprocentowy podatek obrotowy dla sieci handlowych. (...) We wszystkich tych przypadkach będzie możliwość daleko idących odliczeń na inwestycje. Chodzi o to, by w warunkach kryzysu stworzyć nieco ostrzejszy system finansowy, bo chodzi tu o grupę zamożną, ale z drugiej chodzi o to, by ich zachęcić do inwestowania i to możliwie intensywnego." Natomiast w rozmowie z Rzeczpospolitą, Kaczyński zapowiedział wprowadzenie "karnego podatku", który podczas krynickiej sesji nazwał "popiwkiem w drugą stronę", by wymuszać na pracodawcach podwyżkę wynagrodzeń.

Zaskakujące może być to, że szef opozycji, który nawet przez liberalnych krytyków był ceniony za polityczne wsparcie dla obniżenia klina podatkowego, co w oczach jego zwolenników uchroniło Polskę przed spowolnieniem, a krytyków- zwiększyło deficyt, zdecydował się na fiskalny zwrot.

Zdaniem jednego z konserwatywnych komentatorów z którym rozmawialiśmy, "w zasadzie, tez wygłoszonych dziś przez Jarosława Kaczyńskiego nie powstydziłby się tak radykalnie lewicowy przywódca jak Francois Hollande. A i on na takie "przykręcenie" podatkowej śruby zdecydował się dopiero po wygranych wyborach".

Być może tak jak twierdzi Adam Hofman, propozycje Kaczyńskiego "warszawce się nie podobają, a ludziom tak", ale zapowiedzi PiS mogą, w efekcie, przywrócić atrakcyjność Platformy dla -w końcu- dość licznej grupy indywidualnych przedsiębiorców, którym, mimo wszystko, praktyka rządów Tuska może wydać się atrakcyjniejszą, niż nowe podatki Kaczyńskiego. No i z pewnością wzmocniony, antybiznesowy ton Kaczyńskiego może stworzyć bardziej realną wyborczą niszę dla ewentualnej inicjatywy Gowina i jego sojuszników, w rodzaju Wiplera czy Kowala, dla czegoś w rodzaju politycznej reprezentacji przedsiębiorców, o czym niedawno pisał Puls Biznesu.

Obecne starcie głównych sił i ich liderów wyraźnie przeniosło się na grunt gospodarki. Polityczna jesień będzie się odbywać pod dyktando nowelizacji budżetu na ten rok, projektu na następny oraz ogłoszonych zmian w OFE. Liderzy głównych sił wchodzą w polityczny sezon pod znakiem gospodarki w zmienionych rolach- Kaczyński sięga po fiskalizm, a Tusk zapowiada de facto to, co Kaczyński obiecał w Krynicy w wyborczym 2011 - podatki prostsze i przyjaźniejsze dla przedsiębiorców. I choć u obu mowa jest o horyzoncie kilkuletnim, to już dziś podatki stają się bitewnym gruntem polityki.

fot. KPRM, 300polityka


21:06

Dobre nastroje w PiS. Jarosław Kaczyński zaszkodził partii dopiero cztery dni od powrotu

21:16

Kaczyński w Krynicy i zmiany w OFE. Jak serwisy informacyjne omawiały polityczne wydarzenia w środę

Jak programy informacyjne relacjonowały wydarzenia we środę? Fakty rozpoczęły główne wydanie od zmian w OFE, a wypowiedziom Jarosława Kaczyńskiego poświęcony był drugi polityczny materiał w programie (autorstwa Jakuba Sobieniowskiego). Wiadomości poświęciły polityce trzy materiały. Oto jak relacjonowano wydarzenia z Krynicy i zmiany w OFE.

Fakty

Pierwszy materiał dotyczył zmian w OFE. Paweł Płuska stwierdził już na samym wstępie, że zmiany w OFE zaproponowane dziś przez rząd to "chyba koniec OFE, chociaż oficjalnie tego nie zapowiedziano". W materiale znalazła się później wypowiedź wicepremiera Rostowskiego o tym, że nacjonalizacja jest wykluczona. Płuska przedstawił także polityczne reakcje: zadowolenie Millera, apel Palikota o umożliwienie wypłacania pieniędzy z OFE już teraz oraz słowa prezesa PiS o konieczności przeprowadzenia kampanii informacyjnej.

Jakub Sobieniowski relacjonował to, co mówił dziś prezes. W materiale najwięcej miejsca poświęcono jednak wypowiedziom Kaczyńskiego nie z Krynicy, ale z dzisiejszego wywiadu dla "Rzeczpospolitej" - o biznesmenach, karnych podatkach, Macierewiczu. Znalazły się także słowa z konferencji prasowej prezesa, w której znów pojawiły się karne podatki. Jak stwierdził Sobieniowski, prezes próbował tłumaczyć się ze swoich słów, ale tłumaczenia nie przekonały środowiska przedsiębiorców. Jak podsumował,  dzisiejsze wypowiedzi Kaczyńskiego mogą mu utrudnić złagodzenie wizerunku w kampanii wyborczej przed następnymi wyborami.

Wiadomości TVP



Trzy materiały w Wiadomościach TVP poświęcone były wydarzeniom politycznym. W pierwszym materiale Paweł Gadomski relacjonował plan zmian w OFE. Jak stwierdził, słychać głosy, że oznaczają one likwidację OFE, ale premier i jego ministrowie przekonywali o konieczności przeprowadzenia zmian.

W drugim materiale politycznym Michał Siegieda relacjonował z Krynicy gospodarcze propozycje PiS. Jak stwierdził, ekonomiści w Krynicy zastanawiają się, dlaczego właśnie tu Kaczyński przedstawił "tak radykalne kroki" i czy jest to przygotowane do jesiennych protestów społecznych. Siegieda porównał w materiale wczorajsze deklaracje premiera i dzisiejsze propozycje Kaczyńskiego.

W trzecim materiale politycznym Justyna Dobrosz-Oracz opisywała ożywienie wojny PiS-PO po dzisiejszych słowach Kaczyńskiego z wywiadu dla "Rzeczpospolitej". Jak stwierdziła, od dziś jest jasne, że niektóre poglądy prezesa nie ewoluowały. Cytowane były m.in. jego słowa o prezydencie Komorowskim, Macierewiczu oraz reakcja Tuska i Grupińskiego. Opisując sytuację polityczną Dobrosz-Oracz stwierdziła także, że słowa premiera o tym, że konieczne będą wcześniejsze wybory jeśli rząd straci większość w Sejmie, są skierowane m.in. pod adresem grupy konserwatywnej w PO.

Kaczyński w "Dziś Wieczorem" w TVP Info mówił m.in. o swoich propozycjach podatkowych i gospodarczych. Jak powiedział, "w Izraelu w 1948 r. było mniej niż milion ludzi i kawałek pustyni. Dziś to jest mocarstwo. Trzeba działać wspólnie, energicznie i nie można liczyć się z interesami grup często spod ciemnej gwiazdy. Wszystko, co czyni obecny premier i jego rząd jest dokładnie odwrotne". Odniósł się również do sprawy tzw. karnych podatków: "To jest powiedzenie, że jeśli mamy jedną z najniższych wydajności i najciężej pracujemy, że ta sytuacja musi być szybko zmieniona. Bez pewnego działania, także ze strony państwa, nie skłonimy niektórych przedsiębiorców, by tak postępowali. Mamy bardzo dużo dobrych przedsiębiorców, ludzi z inwencją, ale jest też sposób blokowania. Wielu ludzi weszło do biznesu w okresie transformacji i dzięki przywilejom - oni blokują dobrych ludzi, którzy są w biznesie. To ogromny problem!"

Słowa Kaczyńskiego o przedsiębiorcach i otoczeniu prezydenta RP zajmowały dużą część materiałów w tych dwóch serwisach informacyjnych. Przekaz gospodarczy PiS znalazł się dalszych miejscach, zwłaszcza, że dziś rząd przedstawił także zmiany w OFE.