Relacja Live

17.08.2013

14:30

Jak Hillary Clinton ustawia kształt amerykańskiej debaty politycznej przed wyborami w 2016

Na trzy lata przed wyborami prezydenckimi w USA żaden temat nie wywołuje tyle emocji, co hipotetyczna kandydatura Hillary Clinton. Już teraz widać, że jeśli była sekretarz stanu zdecyduje się na start, to w ten sposób rozstrzygnie w dużej mierze to, jak będzie wyglądała walka o prezydenturę w 2016 roku.

Wystarczy spojrzeć na najnowszy tekst Richarda Cohena, jednego z najbardziej wpływowych amerykańskich publicystów. Cohen w bardzo głośnym artykule stwierdził, że jej jedynym politycznym przekazem jest to, że... jest Hillary Clinton. "Bycie kobietą nie wystarcza. Ona musi podać powód, dla którego chce być prezydentem" - napisał Cohen. Reakcja lewicowych komentatorów w sieci była błyskawiczna. Laura Clawson napisała na serwisie DailyKos, że Cohen w ten sposób w banalnym stylu próbuje umniejszyć zasługi Hillary. "Cohen odkrył, że Hillary jest kobietą" - pod takim tytułem ukazał się tekst Clawson.

Maureen Dowd na łamach NYT twierdzi wręcz, że po tym, jak kilka tygodni temu Obama spotkał się z Hillary na lunch w Białym Domu, maszyna Clintonów zmieniła ten moment w swego rodzaju "przekazanie pałeczki w sztafecie" przed 2016 rokiem, z pominięciem Joe Bidena. "Ale Obama nie zdaje sobie sprawy z tego, że pierwsza kadencja Hillary będzie tak naprawdę trzecią kadencją Billa" - stwierdziła Dowd.



Michael Tomasky pisze, że te teksty pokazują najlepiej, że wróciły obsesje i uprzedzenia wobec Hillary. Co ciekawe, Tomasky w trakcie kampanii 2012 roku był gorącym zwolennikiem Obamy. Teraz pisze, że obsesja amerykańskich publicystów na punkcie byłej sekretarz stanu pomoże jej wygrać w 2016 roku. Jego zdaniem, ta obsesja ma kulturowe podłoże i wynika z tego, że w mediach USA nadal najwięcej do powiedzenia ma pokolenie baby-boomers (powojennego wyżu demograficznego).  Chociaż świat i amerykańska polityka bardzo się zmieniły od czasu, gdy Clinton został prezydentem, to echa jego dwóch kadencji - a przede wszystkim sprawy Lewinsky - nadal pobrzmiewają w amerykańskim medialnym establishmencie.

Po stronie Republikanów Clinton stała się bardzo wygodnym narzędziem w wewnętrznych rozgrywkach. W piątek RNC ogłosiło bojkot debat w 2016 roku organizowanych przez CNN i NBC. Te dwie stacją mają wyprodukować filmy dokumentalne o Hillary. To bardzo sprytny manewr. Z jednej strony pokazuje, że media już teraz są po stronie Hillary, chociaż ta nie podjęła jeszcze decyzji o kandydowaniu. Z drugiej - zmniejsza liczbę debat.  Republikanie uważają, że w 2012 było ich za wiele, co odbiło się niekorzystnie na samym procesie walki o nominację. No i RNC już teraz wskazuje Hillary jako głównego przeciwnika, co ma ułatwić mobilizację bazy GOP przed wyborami do Kongresu w 2014.

Nad tym wszystkim jest jeszcze inne pytanie: Czy Hillary będzie gotowa? Dan Balz z Washington Post analizując sytuację Clinton na tym etapie przyznaje "Jest teraz frontrunnerem w walce o nominację. Ale to jednocześnie oznacza, że może powtórzyć się sytuacja z 2008 roku". To, czy Hillary wyciągnęła wnioski ze swojej klęski z Obamą, i czy potrafi zbudować lepszy sztab niż wtedy jest kolejnym elementem licznych politycznych analiz dotyczących jej startu.

Maszyna Clintonów - chociaż bez oficjalnego, bezpośredniego udziału Hillary - obudziła się do życia w Iowa. Organizacja EMILY's List  wystartowała z serią spotkań dla aktywistów zatytułowanych "Madam President" w tym kluczowym stanie. Doradcy Clintonów - James Carville (znany m.in. z filmu "War Room" o kampanii 1992 roku) czy  Harold Ickes - przygotowują strukturę, która może być w przyszłości prezydencką kampanią Hillary. Była sekretarz stanu planuje wydać w przyszłym roku książkę zawierającą jej wspomnienia z pracy w administracji Obamy. To może być punkt startowy całej walki o nominację, a każde zdanie w tej książce będzie analizowane pod kątem prezydenckich aspiracji.  Po stronie Demokratów wszyscy czekają na jej decyzję. Także potencjalni kontrkandydaci - jak Joe Biden - wstrzymują własne plany w oczekiwaniu na sygnał ze strony Hillary.

Chociaż po sezonie wakacyjnym do amerykańskiej polityki wrócą starcia dotyczące spraw fiskalnych i imigracji, to Hillary Clinton - a raczej jej plany -  nadal będą najważniejszym elementem całej dyskusji o następnej kampanii. To temat, któremu amerykańskie media po prostu nie potrafią się oprzeć.


17:20

Król ogórków

Chce zrewolucjonizować kodeks drogowy, zmienić zasady finansowana nauki i procesować się z ministrem spraw zagranicznych. A to tylko kilka pomysłów z ostatnich dni. Marek Migalski postanowił wykorzystać sezon ogórkowy. Skutecznie. Jego propozycje, które jeszcze kilka miesięcy temu nie zainteresowałyby nawet blogerów teraz pojawiają się w głównych serwisach informacyjnych.

Zniesienie obowiązku jazdy w pasach bezpieczeństwa czy pozwolenie na rozmowy przez komórkę -jeśli myślicie, że takie pomysły dla kierowców forsuje nastolatek, który naoglądał się ostatnio Top Gear albo student, który słuchał Korwina o jeden raz za dużo, to jesteście w błędzie. To szarża europosła Marka Migalskiego z PJN. To nie może przejść. To nie może się udać. Co z tego? Ważne żeby o pomysłach było głośno. I jest. Trzeba oddać europosłowi, że w forsowanie tych pomysłów wkłada dużo energii. Przykład? Tylko 13 sierpnia Migalski pokazał się na konferencji prasowej, napisał 46 tweetów i biegając po mediach pokazał się w kilku serwisach informacyjnych. Ponieważ akurat nic innego się nie działo o jego pomysłach usłyszało pół Polski.

Jeszcze za czasów Joanny Kluzik- Rostkowskiej PJN walczył o miejsce na antenie organizowanymi w weekend konferencjami prasowymi. Inni odpoczywali a początkująca partia walczyła o wyborcę. Z podobnego założenia wychodzi teraz jej europoseł. Podczas gdy konkurencja niemrawo próbuje się skrzyknąć po urlopach Migalski jest w środku ofensywy. Zasada jest prosta. Zasypać wszystkich pomysłami. Propozycja oddawania krwi za punkty karne nie odbiła się szerokim echem? Czas w takim razie na następne: może warto na przykład zapisać w budżecie stały procent na naukę. Czy jest na to szansa? Ważny by toczyła się dyskusja. Bo ostatecznie do samego procesu z ministrem Sikorskim też nie dojdzie, ale o jego możliwości pisały wszystkie media.

Na koniec. Jeszcze małe ogłoszenie towarzyskie.


Bo kto nie ma akurat ochoty słuchać o pomysłach Migalskiego może mu pomóc w... wyborze imprezy. Ufff na szczęście wakacje nie trwają wiecznie i nawet sezon ogórkowy musi się kiedyś się skończyć.